Racjonalista - Strona głównaDo treści
Powiedziałem mamie, że jestem ateistą co robić?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
04-11-2018 00:27UhCyR (2 punktów)Powiedziałem mamie, że jestem ateistą co robić?
Ocena 1 na 1
Dzień dobry!

Mam 17 lat i w sumie już od dłuższego czasu odchodziłem od wiary, aż całkiem zanikła. Ostatnio odważyłem się powiedzieć o tym mamie (tata nie żyje), teraz mama próbuję to we mnie zmienić, płacze nocami, a czasem nawet przy mnie. Mimo, iż jest mi jej żal, to jednak zmienienie sposobu myślenia jest raczej nie możliwe. Nie wiem co robić, potrzebuję jakichś rad. Proszę was poradźcie mi jak się zachować.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Kulmin (4007 punktów)
>Dzień dobry!
>Mam 17 lat i w sumie już od dłuższego czasu odchodziłem od wiary, aż całkiem zanikła. Ostatnio
>odważyłem się powiedzieć o tym mamie (tata nie żyje), teraz mama próbuję to we mnie zmienić, płacze
>nocami, a czasem nawet przy mnie. Mimo, iż jest mi jej żal, to jednak zmienienie sposobu myślenia
>jest raczej nie możliwe. Nie wiem co robić, potrzebuję jakichś rad. Proszę was poradźcie mi jak się
>zachować.

Przeczekać. No bo co innego? Dla ludzi wierzących, taka wiadomość od ich dziecka, to cios w wątrobę. Boli jak cholera, osłabia, jednak mija z czasem.

Taka sytuacja jest dla rodzica wierzącego przykra, bo upatruje w tym swoją własną porażkę wychowawczą, co jest oczywistym nonsensem. Ludzie wiary traktują przejście na ateizm jako zabłądzenie, jako ciemność, nieszczęście, brak sensu i celu. Wszystkie te przekonania są infantylne i bezsensowne, jednak w przypadku osób którym przez całe życie sens istnienia nadawała wiara w boga prowadzącego za rączke, lub świecącego latarką, to są one niezbywalne.

Unikaj gadek i prowokacji na te tematy, daj czas na ochłonięcie.
Duch Prawdy (14787 punktów)
>teraz mama próbuję to we mnie zmienić, płacze nocami, a czasem nawet przy mnie. Mimo, iż jest mi jej żal, to jednak zmienienie sposobu myślenia jest raczej nie możliwe.
To "raczej" daje nadzieję, że może kiedyś uwierzysz w Boga=Ducha*
( * nie mylić z fałszywymi wyobrażeniami Boga )
>Nie wiem co robić, potrzebuję jakichś rad. Proszę was poradźcie mi jak się zachować.
Zabierz mamę do kina na "Kler".

Duch Prawdy... młode wino... aka człowiek trzeciego sortu...

( Ignoruj trolla: www.racjonalista.pl/forum.php/s,764583#w764902 )


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
Starog-Chrystus-Howgh (359 punktów)
>Dzień dobry!
>Mam 17 lat i w sumie już od dłuższego czasu odchodziłem od wiary, aż całkiem zanikła. Ostatnio
>odważyłem się powiedzieć o tym mamie (tata nie żyje), teraz mama próbuję to we mnie zmienić, płacze
>nocami, a czasem nawet przy mnie.

Hymm... niewykluczone, że są jeszcze ludzie/osoby, które uprawiają ten rodzaj rozpaczy licząc na to, że tym właśnie sposobem można zmienić nieuniknione.
Moja mama, gdy dowiedziała się, że nie będę więcej uczestniczył w ŻADNYCH ceremoniach religijnych (chrzciny-śluby-pogrzeby etc.) nie wpadła bynajmniej w histerię. Stwierdziła natomiast, że jestem zwyczajnie ... pierd--nięty. Dosłownie. No ale było to już jakieś ~ 25 lat temu.
Od tego też momentu przestałem brać udział w jakichkolwiek wyborach. I będzie tak aż pojawi się opcja polityczna /partia/, która podejmie realne działania zmierzające do uwolnienia młodych rodaków od przymusu religijnego ogłupiania.

>Nie wiem co robić, potrzebuję jakichś rad. Proszę was poradźcie mi jak się zachować.

Przede wszystkim nie bierz na poważnie wypowiedzi, które w swej treści dzielą ludzi /Polaków/ na wierzących i niewierzących. To kompletny nonsens.
Nie ma ludzi niewierzących, za wyjątkiem przypadków skrajnych jak np. utrata świadomości w skutek wypadku lub choroby etc.
Pewnie zaraz odezwie się ktoś kto zacznie tłumaczyć, że chodzi o podział wierzący/niewierzący w aspekcie religijnym.
Na tej płaszczyźnie nie ma z kolei ludzi ... wierzących.
Zapytaj dowolnego katolika czy wierzy w ... Tulkanabulkę, czy inne Mzimu. Odpowie zapewne, że nie - ergo - jest niewierzący. Takie podziały nie mają najmniejszego sensu. Tworzone są wyłącznie po to, aby ustawiać ludzi po przeciwnych stronach barykady. Zakładam, że znasz powiedzenie - gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta. Tym trzecim zawsze są szamani - tej czy innej religii/wyznania.

Co do dalszych relacji z mamą ? Zabrzmi to cynicznie lecz rodzice to przeszłość. Młody człowiek powinien natomiast patrzeć w przyszłość. Przyszłość swoją, swojej żony i dzieci. I podejmować wszelkie starania aby uchronić swoją rodzinę przed ogłupianiem religijnym, jak i każdym innym.
Powodzenia.
12-11-2018 08:58 
 Ocena 1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)

>Przede wszystkim nie bierz na poważnie wypowiedzi, które w swej treści dzielą ludzi /Polaków/ na wierzących i niewierzących. To kompletny nonsens.
Przede wszystkim nonsensem jest zaprzeczanie faktom. A faktem jest ze podział na wierzących w to czy tamto oraz niewierzących jest bardzo silny i ocieka krwią jeszcze dzisiaj.

>Nie ma ludzi niewierzących, za wyjątkiem przypadków skrajnych jak np. utrata świadomości w skutek wypadku lub choroby etc.
>Pewnie zaraz odezwie się ktoś kto zacznie tłumaczyć, że chodzi o podział wierzący/niewierzący w aspekcie religijnym.
Na razie marnie ci idzie prorokowanie.
Na razie odzywa się ktoś zwracający uwagę, że twój sposób widzenia zjawiska wiary, a co za tym idzie definiowania wierzących jest w ogóle od czapy.

>Zapytaj dowolnego katolika czy wierzy w ... Tulkanabulkę, czy inne Mzimu. Odpowie zapewne, że nie - ergo - jest niewierzący.
Tu nie ma żadnego ergo, poza skrajnymi przypadkami że katolik w nic nie wierzy. A to się, owszem, zdarza, że ludzie de facto niewierzący są tak dalece uwikłani społecznie w system religijny, że się z nim utożsamiają.
W najogólniejszym pojęciu jednak katolik by być katolikiem musi wierzyć w coś z doktryny katolickiej i nie może wierzyć w inne bóstwa.

>Takie podziały nie mają najmniejszego sensu. Tworzone są wyłącznie po to, aby ustawiać ludzi po przeciwnych stronach barykady.
Takie podziały są. I rzeczywiście barykady są ich domeną.

>Zakładam, że znasz powiedzenie - gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta. Tym trzecim zawsze są szamani - tej czy innej religii/wyznania.
W problemie autora wątku to kwestia absolutnie marginalna.

>Co do dalszych relacji z mamą ? Zabrzmi to cynicznie lecz rodzice to przeszłość. Młody człowiek powinien natomiast patrzeć w przyszłość. Przyszłość swoją, swojej żony i dzieci. I podejmować wszelkie starania aby uchronić swoją rodzinę przed ogłupianiem religijnym, jak i każdym innym.
Mówisz do bardzo jeszcze młodego człowieka skonfliktowanego z matką i bez ojca. W dodatku nie jest on przez matkę wyklęty - jak w wielu przedstawianych na tym forum przykładach.
Owszem, żyć trzeba dla przyszłości. Ale przyszłość zaczyna się dzisiaj, a dzisiaj autor wątku ma problem nie ułatwiający myślenia o przyszłości.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
12-11-2018 20:10 
 Ocena 1 na 1
Starog-Chrystus-Howgh (359 punktów)
>>Przede wszystkim nie bierz na poważnie wypowiedzi, które w swej treści dzielą ludzi /Polaków/ na wierzących i niewierzących. To kompletny nonsens.
>Przede wszystkim nonsensem jest zaprzeczanie faktom.

Gdzie wyczytałeś, że ja zaprzeczam tym faktom? Podział na wierzących i niewierzących jest, a ja przestrzegam, i to wyraźnie, przed ludźmi, którzy takim podziałom hołdują. Ot i wsio.

>>Nie ma ludzi niewierzących, za wyjątkiem przypadków skrajnych jak np. utrata świadomości w skutek wypadku lub choroby etc.
>>Pewnie zaraz odezwie się ktoś kto zacznie tłumaczyć, że chodzi o podział wierzący/niewierzący w aspekcie religijnym.
>Na razie marnie ci idzie prorokowanie.

O jakiejkolwiek prowokacji mowy nie ma - zwykłe przypuszczenie/domniemanie, które jak widać okazało się słuszne.

>W najogólniejszym pojęciu jednak katolik by być katolikiem musi wierzyć w coś z doktryny katolickiej i nie może wierzyć w inne bóstwa.

Ciekawe zdanie. Twierdzisz, że aby być katolikiem (w religijnym rozumieniu) należy wierzyć w coś z doktryny katolickiej, ale nie we wszystko z tej doktryny? To miałeś na myśli?
No i skąd skojarzenie z bóstwami? /i nie może wierzyć w inne bóstwa/. Mzimu to nie bóstwo lecz zły duch (wg Kalego), a Tulkanabulkę sam wymyśliłem i choć mam prawa autorskie do tego czegoś ... to sam nie wiem, co to takiego
.
12-11-2018 23:20 
 Ocena 1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)

>Gdzie wyczytałeś, że ja zaprzeczam tym faktom? Podział na wierzących i niewierzących jest,
Czemu więc nazywasz nonsensem branie na poważnie wypowiedzi obrazujących podział istniejący?

>a ja przestrzegam, i to wyraźnie, przed ludźmi, którzy takim podziałom hołdują. Ot i wsio.
Młodzieniec, który założył ten wątek ma problem z matką takim podziałom wyraźnie hołdującą.

>>Na razie marnie ci idzie prorokowanie.
>O jakiejkolwiek prowokacji mowy nie ma - zwykłe przypuszczenie/domniemanie, które jak widać okazało się słuszne.
Zapewne prorokowanie/prowokowanie to tylko literówka, ale na pewno twoje przypuszczenie nie okazało się słuszne. Nie odezwał się "ktoś kto zacznie tłumaczyć, że chodzi o podział wierzący/niewierzący w aspekcie religijnym". Odezwałem się ja z czymś zupełnie innym

>Ciekawe zdanie. Twierdzisz, że aby być katolikiem (w religijnym rozumieniu) należy wierzyć w coś z doktryny katolickiej, ale nie we wszystko z tej doktryny? To miałeś na myśli?
Mniej więcej. I mówiłem: "w najogólniejszym pojęciu".
"Katolik" to określenie bardzo nieprecyzyjne! Ja jestem za nazywaniem tak kogoś poczuwającego się do bycia katolikiem. Niejeden propagandzista katolicki twierdzi, że katolikami są wszyscy uczestniczący kiedykolwiek w katolickich czarach, nawet nieświadomie w czasie chrztu. Tak np. ja jestem uznawany przez nich za katolika choć nie wierzę w ogóle w nic, a mitologię katolicką uważam za idiotyczną od początku do końca (chyba najgłupszą, najbardziej infantylną ze wszystkich mitologii odbiblijnych).
I co to w ogóle miałoby być "katolik w niereligijnym rozumieniu)?

A ktoś, kogo zestaw wierzeń pokrywa się w dużej mierze z zestawem doktryn organizacji religijnej nazywa się raczej fundamentalistą

>No i skąd skojarzenie z bóstwami? /i nie może wierzyć w inne bóstwa/. Mzimu to nie bóstwo lecz zły duch (wg Kalego), a Tulkanabulkę sam wymyśliłem i choć mam prawa autorskie do tego czegoś ... to sam nie wiem, co to takiego
Skojarzenie stąd, że mzimu to jednak bóstwo. Istota magiczna z wierzeń, wchodzi w relacje z ludźmi, wymaga czasem ofiar itp. A "W pustyni i w puszczy" występowało zarówno złe jak i dobre mzimu. To drugie coś dołożyłem do pary, choć zgadłem jakoś, że to chwilowe zmyślenie.

I mogę powtórzyć: " W najogólniejszym pojęciu jednak katolik by być katolikiem musi wierzyć w coś z doktryny katolickiej i nie może wierzyć w inne bóstwa."
Prawie 1/3 polskich katolików wierzy w reinkarnację, wielu nie wierzy w zmartwychwstanie Chrystusa itp. Jeśli ktoś chce uważać się za katolika wierząc w Śiwę, to mnie nic do tego. Co najwyżej mogę podywagować o zgodności jego wierzeń z doktryną KRK.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
13-11-2018 16:49 
 Ocena 1 na 1
Starog-Chrystus-Howgh (359 punktów)
>>Gdzie wyczytałeś, że ja zaprzeczam tym faktom? Podział na wierzących i niewierzących jest,
>Czemu więc nazywasz nonsensem branie na poważnie wypowiedzi obrazujących podział istniejący?

No i po co te wygłupy?
Nonsensem jest sam podział na wierzących i niewierzących, a fakt, że taki podział istnieje w świadomości obywateli nie zmienia tego, ze jest on non-sens.

>>a ja przestrzegam, i to wyraźnie, przed ludźmi, którzy takim podziałom hołdują. Ot i wsio.
>Młodzieniec, który założył ten wątek ma problem z matką takim podziałom wyraźnie hołdującą.
I właśnie dlatego ma problem.

>>>Na razie marnie ci idzie prorokowanie.
>>O jakiejkolwiek prowokacji mowy nie ma - zwykłe przypuszczenie/domniemanie, które jak widać okazało się słuszne.
>Zapewne prorokowanie/prowokowanie to tylko literówka,[...]
Niestety to nie literówka - źle przeczytałem. Ot gałki coraz słabsze i binokle też. Mój błąd - przepraszam za zamieszanie.
.
14-11-2018 13:00 
 Ocena 1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)

>No i po co te wygłupy?
>Nonsensem jest sam podział na wierzących i niewierzących, a fakt, że taki podział istnieje w świadomości obywateli nie zmienia tego, ze jest on non-sens.
Ale to ty się wygłupiasz. Podział istnieje i jest bardzo brzemienny w skutki. Trzeba go poważnie traktować! Przez ludzi rozumnych głównie po to, by zapobiegać jego złym skutkom


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
13-11-2018 18:15 
 Ocena 1 na 1
oportunista (1711 punktów)
Zapomniałeś dodać, że gdy obwieściłeś matce wesołą nowinę, a ona oświadczyła co oświadczyła, że miała 100% rację. W takich sytuacjach matki kierują się miłością, intuicją i wyczuciem, prawie zawsze trafiają w sedno. A że miała rację potwierdza to fakt, że chwalisz się niechodzeniem na żadne wybory do czasu... . Sorry, do jakiego czasu, do usranej co? Jestem Ja, piękny i wspaniały i oni chamy i brzydale. Na złość Babci odmrożę sobie uszy. Po kiego grzyba siedzisz jeszcze na tym zadupiu, świat stoi otworem na takich mądrali - ciekawe którym. Olałeś rodzinę, a ta pewnie też się wypięła, albo się wypnie niebawem. Żyjecie sobie w czasach mlekiem i modem płynących, to i się w dupach poprzewracało. Tak się składa, że niczego nie dostajemy na zawsze, dobrze czasem sobie to uświadomić.
astrotaurus (12445 punktów)
Generalnie:
- słuchaj Kulmina
- olewaj trolli próbujących cię wepchnąć z deszczu pod rynnę
- patrz przez palce na psuedointelektualne wygibasy.

No i byłoby dobrze gdybyś się na matkę nigdy nie złościł. Musisz w tej kwestii ją traktować jak bezradne dziecko, bo wiara jest upośledzeniem i matka nie jest w stanie pokonać ot tak własnych ograniczeń.
Pogłaszcz, przytul, cmoknij w czółko, powiedz że kochasz... krótko, ciepło, pogodnie, ale bez czułostkowości i stanowczo.
To ma być sygnał akceptacji, zrozumienia, kontrolowania sytuacji, ale nie zachęta do dyskusji i rozdrapywania ran.
Naprawdę i tak jest nieźle, że matka cię nie wyklina jak inne matki potrafią.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
13-11-2018 17:59 
 Ocena 1 na 1
oportunista (1711 punktów)
"Musisz w tej kwestii ją traktować jak bezradne dziecko, bo wiara jest upośledzeniem" No tak, kolejny geniusz, a co tam na tym forum same geniusze, tak od 10000 tysięcy punktów się zaczynają. Wiara jest upośledzeniem. Nie wiem jakimi metodami badawczymi do tego doszedłeś, na pewno nie statystycznymi. Nie chce bawić się w definiowanie normalności, ale tak oględnie rzecz biorąc, normalne jest to co powszechne, zaś upośledza nas pewien wyróżnik, przykładowo brak nogi. Otóż idąc dalej niewierzących jest jeszcze mniej jak jednonogich, co ze statystycznego punktu widzenia, czyni twoje zdanie twierdzeniem fałszywym, wręcz kłamliwym. Robisz dzieciakowi w głowie niemałe kuku, i co gorsza robisz to z premedytacją wujo.
13-11-2018 23:18 
 Ocena 1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)
>Wiara jest upośledzeniem.
Zdecydowanie.

>Nie wiem jakimi metodami badawczymi do tego doszedłeś, na pewno nie statystycznymi. Nie chce bawić się w definiowanie normalności, ale tak oględnie rzecz biorąc, normalne jest to co powszechne, zaś upośledza nas pewien wyróżnik, przykładowo brak nogi.
Na jakiej rozumnej podstawie wytrząsnąłeś z kapelusza statystykę i normalność?
Brak nogi upośledza zdolności ruchowe, wiara upośledza zdolności poznawcze - człowiek wierzący w jakieś zdupywzięte bzdety nie jest zdolny do rozumnego opisu rzeczywistości.

>Otóż idąc dalej niewierzących jest jeszcze mniej jak jednonogich,
Statystyka w kwestii upośledzenia wiarą jest nic niewarta, ale na marginesie zwracam uwagę, że ludzie niewierzący, nieutożsamiający się z żadną religią są najliczniejszą grupą pod względem stosunku do religii. Kumasz czaczę? Niereligijnych - choć globalnie są w mniejszości - jest więcej niż przedstawicieli którejkolwiek religii

>Robisz dzieciakowi w głowie niemałe kuku, i co gorsza robisz to z premedytacją wujo.
To ty próbujesz mu zrobić kuku, zarazić go swoim upośledzeniem.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
oportunista (1711 punktów)
Dobry Boże, powiedz jej jeszcze, że jesteś pedałem, zresztą widzę, że bez moich rad dajesz radę. Wiesz Ona całe życie czekała byś ją uświadomił, że wszystkiego czego cię uczyła to gówno, że sama wierzy w pierdoły. Wiesz wszystkie matki o takim dziecku marzą. Coś na ten temat wiem bo mam już dorosłe dzieci. One też doznawały w życiu wielu olśnień, z jedną różnicą, mimo wszystko nas rodziców szanowali, doskonale wiedzieli jak daleko mogą się posunąć. Bądź co bądź mieli ojca, który jakby co to przywaliłby na odlew gdyby im się wypsło obrażać matkę czy dziadków. Dzisiaj to dorośli mężczyźni, mają własne rodziny, dzieci, domy. Nigdy bym się nie ośmielił ranić ich rodzin w jakikolwiek sposób, zresztą dostają już od własnych dzieci popalić. Taka kolej rzeczy. Znalazłeś sobie towarzystwo doradcze, niech cię piorun strzeli. Przyjdzie czas gdy na własnej skórze odczujesz smak bezsilności zadany przez własne dziecko. Nastąpi to jednak za kilka kilkanaście lat, Teraz mądry człowiek na twoim miejscu spróbowałby załagodzić sprawę, przeprosić, poodkurzać, pozmywać itp, nawet jeśli mamy nie lubisz. Bo widzisz to mimo wszystko najbliższa tobie osoba, która jest dla ciebie w stanie poświęcić wszystko. To jest wartość sama w sobie, nawet jeśli tego nie rozumiesz. Wierz tam sobie w co chcesz, ale nie pal mostów za sobą jeśli nie musisz. Większość ludzi w twoim wieku pozjadała wszystkie rozumy, twoja mama o tym wie, a ty się też dowiesz, szybciej niż sobie wyobrażasz.
13-11-2018 23:31 
 Ocena 4 na 4
astrotaurus (12445 punktów)
>Dobry Boże, powiedz jej jeszcze, że jesteś pedałem.
Ten twój Bóg to niezła kanalia, ale czy kanalia może mieć innego Boga..? Wszak ludzie stwarzają Bogów na obraz i podobieństwo swoje. Tylko kanalia religijna może myśleć o biciu własnych dzieci (i w ogóle kogokolwiek!!!) za brak wiary.

Ksiądz Oko byłby z ciebie dumny. Tak parszywej propagandy, naszpikowanej całkowicie bezpodstawnymi insynuacjami pod adresem autora wątku nie powstydziłby się na pewno.

To matka powinna przepraszać, że robiła dziecku wodę z mózgu, wmawiała mu jakieś debilne bzdety, jedne z tysięcy debilnych bzdetów funkcjonujących w świecie.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
Zetetyk (552 punktów)
>Dzień dobry!
>Mam 17 lat i w sumie już od dłuższego czasu odchodziłem od wiary, aż całkiem zanikła. Ostatnio
>odważyłem się powiedzieć o tym mamie (tata nie żyje), teraz mama próbuję to we mnie zmienić, płacze
>nocami, a czasem nawet przy mnie. Mimo, iż jest mi jej żal, to jednak zmienienie sposobu myślenia
>jest raczej nie możliwe. Nie wiem co robić, potrzebuję jakichś rad. Proszę was poradźcie mi jak się
>zachować.
>

Nie ma żadnej gwarancji, że za 5, 10, 20 lat nie zmienisz swojego postrzegania. A tymczasem ranisz swoją mamę. Czy warto? Uważam,że nie ma żadnego powodu , abyś tak ostentacyjnie to mamie deklarował. Milcz. Ateizm nie ryba - nie odpłynie. Pamiętaj że raz będzie przekonywać Ciebie jedna argumentacja , a w innym okresie czasu druga, przeciwna. Każdy ma prawo zmieniać swój światopogląd, ważne aby był inteligentny a nie doktrynerski.Pomyśl o samej możliwości zmiany. Ja nie twierdze, że nastąpi, ale jeżeli tak, to co teraz mówiłeś swojej mamie było jedynie fikcją..
Przede wszystkim nie przepychaj się ze swoją mamą , jak widzisz, że ją ranisz. Przekora wam nie będzie służyć. Afisz swoja odmiennością nie jest wskazany.
Zetetyk (552 punktów)
>Dzień dobry!
>Mam 17 lat i w sumie już od dłuższego czasu odchodziłem od wiary, aż całkiem zanikła. Ostatnio
>odważyłem się powiedzieć o tym mamie (tata nie żyje), teraz mama próbuję to we mnie zmienić, płacze
>nocami, a czasem nawet przy mnie. Mimo, iż jest mi jej żal, to jednak zmienienie sposobu myślenia
>jest raczej nie możliwe. Nie wiem co robić, potrzebuję jakichś rad. Proszę was poradźcie mi jak się
>zachować.
>

Najlepiej będzie , jak stanowczo i delikatnie przedstawisz jej własną linię argumentacji ; Dlaczego wybrałeś czy wybierasz ateizm. Oczywiście wskazane byłoby to uczynić w sposób inteligentny ( uzasadnienie) ,najlepiej w sposób przekonujący, ( np. dlaczego prawdy wiary są przekłamane ?), filozoficzny ( podanie faktycznych przyczyn odrzucenia teizmu), empirycznie ( tutaj musisz posiadać doświadczenie, które stwierdza o prawdziwości czy fałszywości Twojego np sądu), a najważniejsze w sposób pragmatyczny ( czyli dlaczego taka postawa jest dla Ciebie korzystna).

Jeżeli wybierasz ateizm przez wzgląd na fakt, że teizm stał się mało popularny,lub dlatego, ponieważ większość Twoich rówieśników jest ateistami,albo ktoś tego od Ciebie oczekuje, to w rzeczywistości nie masz argumentu. Pamiętaj, że to jest najlepsze - w tej sytuacji- po podaniu uzasadnienia (przekonującego ) nie będzie mogła tego przełknąć , ani wypluć. Będzie wtedy zmuszona podjąć decyzję. Albo trwać przy swoich wyobrażeniach, albo przyjąć i uszanować Twoją linie rozumowania, która rozumie i której nie może obalić.
23-11-2018 21:06 
 Ocena 5 na 5
Starog-Chrystus-Howgh (359 punktów)

>Najlepiej będzie , jak stanowczo i delikatnie przedstawisz jej własną linię argumentacji ; Dlaczego wybrałeś czy wybierasz ateizm.

ateizm nie jest skutkiem wyboru ... lecz wiedzy. Wiedzy przede wszystkim, że nie ma żadnego "Teo", "Theo" ... czy też innego "czegoś", tak długo, aż to "coś-czegoś" zostanie zdefiniowane, a przynajmniej zrozumiale nazwane/określone.
Teizm - to w dużym skrócie "styl bycia/życia" polegający na przekonywaniu innych (mniej rozumnych), że tylko Ja/Teista mogę polepszyć Twój "marny żywot" ale ... nie za darmo np. Twoje dziecko już od chwili narodzin jest ... wadliwe. Czegoś mu brakuje. I tym czymś jest oczywiście konieczność "polania wodą", "odymienia kadzidłem" , przy jednoczesnym wypowiedzeniu ... (tu se wstaw, co ci bardziej pasuje) ... oczywiście przez wykwalifikowanego - czytaj "wyświęconego " szamana (tego, czy innego sedesu).

>Jeżeli wybierasz ateizm przez wzgląd na fakt, że teizm stał się mało popularny,lub dlatego [...]

... że przegrał w konkursie Eurowizji ... zagłosuj na "średniojasną stronę Mocy" i bedzie GIT.
.
23-11-2018 23:28 
 Ocena 1 na 1
Zetetyk (552 punktów)

> ateizm nie jest skutkiem wyboru ... lecz wiedzy. Wiedzy przede wszystkim, że nie ma żadnego "Teo", "Theo" ... czy też innego "czegoś", tak długo, aż to "coś-czegoś" zostanie zdefiniowane, a przynajmniej zrozumiale nazwane/określone.

Kiedyś analizowałem przyczyny ateizmu. Doszedłem do konkluzji, że często właśnie decyduje o tym wiedza. Mam na myśli w szczególności teologia, filozofia, historia Kościoła, religioznawstwo. Krytyczne spojrzenie na fakty... Więc osoby , które zdobyły dostatecznie ( względnie dostatecznie ) dużą wiedze, która wynikła z zainteresowań,zawodu, mogą przez te dziedziny wiedzy stać się ateistami.
Jeszcze raz zaznaczam, jest to wiedza , która punktuje w religie, która de facto powinna wzmocnić wiarę. Nie wzmacnia , bo dziedziny te należą do nauki, natomiast
" wiedza religijna" jest lakonicznie - fikcją umysłu, ponieważ ogólnie mitologia , legendy, podania, opowiadania religine itp. bazuje na odczuciach- jako warunek wstępny. Dlatego jest fikcją umysłu
( Bez obrazy dla strony przeciwnej, staram się wyłącznie być merytoryczny).
Ja wybrałem niewiarę świadomie. Oczywiście ma to bezsprzecznie związek z wiedzą, gdyż wiedza moim zdaniem determinuje percepcję ( choć nie zawsze) , ale nie sam wybór. Mogą być inni filozofowie, różni ode mnie, , którzy są ludźmi wierzącymi. Choć mogą mieć podobny , bardzo zbliżony zakres wiedzy. Mogliśmy studiować nawet te same rzeczy...mogą mnie prześcigać w zdobytej wiedzy wielokrotnie- jednak nie wiedza, ale osobisty wybór ostatecznie decyduje.
Moim skromnym zdaniem
Kiedyś dużo o tym myślałem, rozważałem.
Zaznaczam, że można być ateistą i jednocześnie praktykować buddyzm, dźinizm, czy inne systemy filozoficzo -etyczne. Oczywiście buddyzm jest niezwykle zróżnicowany, choćby pod względem zrytualizowania. W czasach obecnych sądzi się na ogół ( co jest też często prawda) , że buddyści w coś wierzą w Buddę....Oczywiście nie musi tak być , ponieważ buddyści są z zasady ruchem ateistycznymi. A etyka budduzmu,uważam, jest etyką - nawet w ujęciu religijnym- na wyższym poziomie, aniżeli etyka moralna- choćby traktowanie zwierząt. To robi wrażenie....
szarley (54913 punktów)
>> ateizm nie jest skutkiem wyboru ... lecz wiedzy. Wiedzy przede wszystkim, że nie ma żadnego "Teo", "Theo" ... czy też innego "czegoś", tak długo, aż to "coś-czegoś" zostanie zdefiniowane, a przynajmniej zrozumiale nazwane/określone.
>Kiedyś analizowałem przyczyny ateizmu. Doszedłem do konkluzji, że często właśnie decyduje o tym wiedza.

Jak często?
Analizowałeś jakimiś naukowymi metodami?
Na jakiej społecznej grupie?

Przeczytaj odmienną ocenę źródła ateizmu
www.racjonalista.pl/kk.php/s,9518/i,13


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
24-11-2018 10:10 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>Kiedyś analizowałem przyczyny ateizmu. Doszedłem do konkluzji, że często właśnie decyduje o tym wiedza.
>Jak często?
>Analizowałeś jakimiś naukowymi metodami?
Podstawową metodą naukową jest dostępna zawsze i każdemu będącemu w pełni władz umysłowych logika; to dzięki niej nie ma potrzeby każdorazowego, gdy tylko pojawi się jaka nowa koncepcja, angażowania metod bardziej złożonych.

Natomiast co do częstości pojawiania się ateizmu, to dlatego można mówić, że ateizm pojawia się jako efekt wiedzy często, że dzieje się tak w 100% przypadków.

Nie wszystko, czego nie rozumiemy, jest błędem.
szarley (54913 punktów)
>Podstawową metodą naukową jest dostępna zawsze i każdemu będącemu w pełni władz umysłowych logika; to dzięki niej nie ma potrzeby każdorazowego, gdy tylko pojawi się jaka nowa koncepcja, angażowania metod bardziej złożonych.

Scholastyka? Dziękuję, wolę laboratorium

>Natomiast co do częstości pojawiania się ateizmu, to dlatego można mówić, że ateizm pojawia się jako efekt wiedzy często, że dzieje się tak w 100% przypadków.
>Nie wszystko, czego nie rozumiemy,
Tego akurat nie rozumiem, ale może gramatyka zbyt zawiła...


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
25-11-2018 00:33 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>Podstawową metodą naukową jest dostępna zawsze i każdemu będącemu w pełni władz umysłowych logika; to dzięki niej nie ma potrzeby każdorazowego, gdy tylko pojawi się jaka nowa koncepcja, angażowania metod bardziej złożonych.
>Scholastyka?
Nie rozumiem.

>>Nie wszystko, czego nie rozumiemy,
>Tego akurat nie rozumiem
Rozumiem.

Nie wszystko, czego nie rozumiemy, jest błędem.
Zetetyk (552 punktów)

>>Kiedyś analizowałem przyczyny ateizmu. Doszedłem do konkluzji, że często właśnie decyduje o tym wiedza.
>Jak często?
>Analizowałeś jakimiś naukowymi metodami?
>Na jakiej społecznej grupie?
>Przeczytaj odmienną ocenę źródła ateizmu
>www.racjonalista.pl/kk.php/s,9518/i,13
>
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby


Moim zdaniem tego nie da się ustalić "jak często" . No bo jakimi kategoriami ustalisz słuszność statystyki ; czy filozof powinien być wierzący czy niewierzący? Jakimi kategoriami ustalisz, słuszność statystyki ; czy teolog powinien być wierzący czy niewierzący?
Ja pisze "często" się nimi stają , ponieważ uważam, że wiedza przez te podmioty zdobyta przyczynia się ( raczej ) do ateizmu i jest tego powodem. Także biorę tu swój własny przykład , który zawsze będzie odczuciem subiektywnym. Wiedza nie gwarantuje ateizmu czy teizmu, jeszcze raz zaznaczam. Gdyby wiedza gwarantowała ateizm- nie byłoby filozofów wierzących w boga. Filozofie są zróżnicowani. Arystokles dla przykładu wierzył w Boga, ale uznawał autonomiczne źródła dobra od Boga. ( Zapewne wpłynął na niego Sokrates). Inni filozofowie są etycznymi realistami i uznają Boga jako jedyne źródło moralności i dobra, natomiast głoszą ambiwalencję logiczną.
( Tutaj znajdują się wszyscy teolodzy dogmatyczni- filozofowie teistyczni. Dla mnie są najmniej wiarygodni )
Są tez inni filozofowie....którzy bynajmniej nie są ateistami...

A jakie mam możliwe metody naukowe na ateizm?

Analizowałem pod kątem filozofii i teologii, czyli wiedzy z tych dziedzin. Przy czym należy tutaj rozróżnić wiedzę vs dogmatu w różnych przeciwstawnych teologiach oraz filozofie od teologii, gdzie filozofia w różnych wiekach była zupełnie inaczej postrzegana. Np.; w czasie filozofii antycznej w okresie klasycznej filozofii greckiej miała inny wymiar, znaczenie , niż w XIX wieku dla zwolenników nauk przyrodniczych, np.;
"Ani Platon, ani Kant, ani Schopenhauer, ani Paulsen nie przyczynili
sie ani nie przyczynia nawet na zdziebelko najmniejsze do postępu wiedzy"
-w ten sposób pisał o nich przyrodnik polski Benedykt Dybowski.

Filozofia może mieć wymiar naukowy, ale tylko w jednej kwestii. Jednej jedynej jakiej znam. Zresztą nauka, nie może sobie rościć pretensji do prawdy, tak samo jak nie może robić tego żaden moralista. Nauka może być natomiast wiedzą, religia nie może być wiedzą.

Przeczytałem....
szarley (54913 punktów)
>>>Kiedyś analizowałem przyczyny ateizmu. Doszedłem do konkluzji, że często właśnie decyduje o tym wiedza.
>>Jak często?
>Moim zdaniem tego nie da się ustalić "jak często" . No bo jakimi kategoriami ustalisz słuszność statystyki
Po prostu statystyką. Stwierdzasz wiedzę przyczyną ateismu, podaj jaki odsetek ateistów przyjęło ateizm jako swój światopogląd na podstawie wiedzy

>A jakie mam możliwe metody naukowe na ateizm?
Ne ma, nauka nie zajmuje się istnieniem/nieistnieniem Boga

>Przeczytałem....
Jakie wnioski?

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
Zetetyk (552 punktów)

>Po prostu statystyką. Stwierdzasz wiedzę przyczyną ateismu, podaj jaki odsetek ateistów przyjęło ateizm jako swój światopogląd na podstawie wiedzy.

Nie znam takich statystyk. Subiekt musiałby podać przyczynę ateizmu jako wiedza. Wtedy statystyka byłaby obiektywna, która nas interesuje.

>>A jakie mam możliwe metody naukowe na ateizm?
>Ne ma, nauka nie zajmuje się istnieniem/nieistnieniem Boga


Rzecznicy nauki w XIX wieku raczej nie zgodziliby się z Tobą.

Jaki jest jej zakres? odp: Wszystko, co istnieje, należy do jej zakresu. Nie ma
dziedziny, która by nie była uprawnionym tematem badan naukowych.

- Stanowisko Pearsona ( zwolennika nauk przyrodniczych)

Dlaczego piszesz ateismu, a nie ateizmu?
szarley (54913 punktów)
>>Po prostu statystyką. Stwierdzasz wiedzę przyczyną ateismu, podaj jaki odsetek ateistów przyjęło ateizm jako swój światopogląd na podstawie wiedzy.
>Nie znam takich statystyk. Subiekt musiałby podać przyczynę ateizmu jako wiedza. Wtedy statystyka byłaby obiektywna, która nas interesuje.

Czyli Twoja konkluzja...
>Kiedyś analizowałem przyczyny ateizmu. Doszedłem do konkluzji, że często właśnie decyduje o tym wiedza.
...nie jest oparta na statystycznej analizie

>>>A jakie mam możliwe metody naukowe na ateizm?
>>Ne ma, nauka nie zajmuje się istnieniem/nieistnieniem Boga
>Rzecznicy nauki w XIX wieku raczej nie zgodziliby się z Tobą.
Współczesna nauka jednak się istnieniem/nieistnieniem Boga nie zajmuje, choć w przeszłości próbowano naukowo udowadniać różne teorie.

>Dlaczego piszesz ateismu, a nie ateizmu?
Mój błąd, gdybyś dokładnie przeczytał zasugerowany artykuł, to byś nie pytał


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
25-11-2018 20:59 
 Ocena 1 na 1
Zetetyk (552 punktów)

>Na jakiej społecznej grupie?
>Przeczytaj odmienną ocenę źródła ateizmu
>www.racjonalista.pl/kk.php/s,9518/i,13
>
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby


Ateizm równie dobrze może być wynikiem zupełnego braku wiedzy teologii, filozofii, a przyczyną jego może być antyteizm - pedofilia w Kościele, afery seksualne w Irlandii, obłuda kleru, zakłamanie, oszustwa finansowe. itp Wiedza, jak pisze w ogóle nie musi być przyczyną ateizmu. Myli się ten, któremu wydaje się, że człowiek staje się ateistą jedynie przez wiedze. No chyba , że wszyscy ateiści są już tak doskonale oświeceni wiedzą ,że zrozumieli już wszystko.... to tacy mogą być jedynie ateistami - wszechwiedzącymi.

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365