Racjonalista - Strona głównaDo treści
O jeden most za.........chowany?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kultura
NapisanoAutorTytuł
21-11-2018 13:21Arminius (25555 punktów)O jeden most za.........chowany?
Ocena 2 na 2
Miłośnikom Toskanii znany jest fenomen stałej obecności Brytyjczyków we Florencji, datujący się od pierwszej połowy 18 wieku. Aldous Huxley określił kolonię Brytyjczyków we Florencji w okresie międzywojennym jako "a queer collection; a sort of decayed provincial intelligentsia" - zwracając uwagę na wysoki wśród nich odsetek osób, o których nie moglibyśmy dzisiaj powiedzieć że byli hetero normatywni. Pamiątką po fenomenie jak wyżej jest brytyjski cmentarz we Florencji -stanowiący już - sam w sobie - kolejną - wśród wielu innych - atrakcję turystyczną tego miasta.Jednakże nie tylko Brytyjczycy podatni byli na wirus zauroczenia pięknem stolicy Toskanii. Może się o tym przekonać każdy kto był kiedykolwiek na florentyńskim moście Ponte Vecchio i uważnie rozglądnął się dookoła. W czerwcu 1944 roku alianci zajęli Rzym. Niemcy wycofali się z miasta, do którego zaraz potem wkroczyli alianci. Stało się to praktyczne be walki - dzięki czemu bezcenne zabytki stolicy Włoch nie uległy zniszczeniu. Rzym ogłoszono bowiem miastem otwartym. Było to możliwe dzięki zabiegom watykańskiej administracji oraz postawie aliantów jak i - przede wszystkim - Niemców.
Niemcy za ten gest drogo zapłacili - bo ocalałe mosty na Tybrze pozwoliły aliantom szybko przerzucić na drugą stronę znaczne siły, które wzięły do niewoli ok. 10 tysięcy jeńców niemieckich. Gdy więc przyszło do powtórki sytuacji we Florencji - stanowisko gen. Kesselringa, głównodowodzącego siłami niemieckimi we Włoszech - było zdecydowanie bardziej usztywnione.Jednakże w tym wypadku kluczową role odegrał niemiecki konsul we Florencji nazwiskiem Gerhard Wolf, który wykorzystując swoje dobre kontakty z ambasadorem niemieckim we Włoszech oraz gen. Kesserlingiem wymógł na nich najpierw pierwsze ustępstwo, polegające na tym, iż najcenniejszy florencki most - Ponte Vecchio - nie zostanie zniszczony, a następnie doprowadził do tego, iż po wysadzeniu w powietrze wszystkich mostów na Arno z wyjątkiem tego najstarszego - armia niemiecka wycofała się do Fiesole i na okoliczne wzgórza. W ten sposób nie doszło do walk w centrum miasta (starówka), która dzięki temu ocalała i do dnia dzisiejszego cieszy nasze oko.
Kluczową rolę w wydarzeniach jak wyżej odegrały zawzmiankowane osoby, jednakże ich poczynania najpewniej zakończyłyby się fiaskiem - gdyby sam Hitler nie miał do nich życzliwego stosunku.
W 1938 roku 0dbył od podróż do Włoch w trakcie której zwiedził szereg włoskich zabytkowych miejscowości. Rzym i Florencja zrobiły na nim szczególne wrażenie.
Po zakończeniu działań wojennych Wolf został przez aliantów internowany. W odpowiedzi - 29 mieszkańców Florencji - wysłało do władz alianckich oświadczenia poświadczając jego etyczną postawę w czasie wojny oraz wybitne zasługi w dziele uratowania od zniszczeń ich rodzinnego miasta. w 2007 roku Rada Miejska Florencji ufundowała na moście Ponte Vecchio tablicę memorialną z napisem o następującej treści:
"Gerhard Wolf (1886 - 1962). Niemiecki konsul urodzony w Dreźnie, mieście partnerskim Florencji - odegrał kluczową rolę w ocaleniu mostu Ponte Vecchio (1943) od barbarzyństwa drugiej wojny światowej, był także zaangażowany w ratowane więźniów politycznych oraz Żydów w okresie apogeum nazistowskiej okupacji. Rada miejska odsłania tę tablicę w dniu 11 kwietnia 2007 roku dla uczczenia faktu przyznania honorowego obywatelstwa Gerhardowi Wolfowi."
Zainteresowanych problematyką - odsyłam do podlinkowanych materiałów.

"So, with the help of Florence's Cardinal Elia Della Costa, they began a letter writing campaign - Della Costa to the British Embassy in the Vatican, and Wolf to his long-time friend and now German Ambassador to Italy, Rudolf Rahn, asking both sides to agree to making Florence an open city - or a city both sides agree not to use militarily. Field Marshal Harold Alexander, the British commander of all Allied troops in Italy, did not respond to any inquires from Della Costa on making Florence an open city. But Rahn himself brought up the point to Adolf Hitler in a meeting. The Fuhrer visited Florence in 1938, at the end of a frustratingly fruitless visit to Italy. However, the tour of the city had ended his trip on a high note, during which he visited all the tourist staples - Santa Croce, Piazza Michelangelo, the Uffizi - and took a walk along the River Arno. The tour had apparently left a mark on the dictator. "Florence is too beautiful a city to be destroyed. Do what you can to protect it. You have my permission and assistance," Hitler told Rahn in November of 1943.
This statement seemingly plays into one of the legends that has grown around the bridge's noted survival - that it was the German dictator himself. According to Ciccarelli, one is that as the Germans retreated, they planned to blow up every bridge, until a rather personal intervention by the Hitler saved the centuries-old crossing. "Hitler said the bridge was too much of a masterpiece and a historical part of Florence that he said 'no'" said Ciccarelli.
Grillatti presents another theory, from her time talking to former Italian resistance members.
"The Germans, when going back home, always left one bridge surviving on a river to let the Allies use that one," she said."Obviously it was a trap and with the help of spies [the Allies] knew it was better to build a new bridge." However, a far less exciting and romantic tale is the one Ceccarelli thinks is the truth. "The American tanks were too large to pass on the Ponte Vecchio and would collapse it anyway," Ciccarelli said. Therefore, the Germans felt no need to blow the bridge during their retreat.
The truth is a mix of all three."

www.theloc(*)rd-wolf-second-world-war-italy

www.ncronl(*)ler-know-about-liberation-rome
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

finerbijk (17282 punktów)
Jasne, że Niemcy w 2WŚ dali się poznać jako miłośnicy sztuki i historycznej architektury. Łaskawie pozwolili ocalić jakieś włoskie mosty, w krajach gorszego sortu już nie wykazywali takiego przywiązania do wartości kultury. Bo prawdziwą sztukę mogą tworzyć tylko germańskie lub romańskie nacje. Zaiste godne to podziwu i pamięci.
Arminius (25555 punktów)Godne
>Jasne, że Niemcy w 2WŚ dali się poznać jako miłośnicy sztuki i historycznej >architektury. Łaskawie pozwolili ocalić jakieś włoskie mosty, w krajach gorszego sortu >już nie wykazywali takiego przywiązania do wartości kultury. Bo prawdziwą sztukę mogą >tworzyć tylko germańskie lub romańskie nacje. Zaiste godne to podziwu i pamięci.

W ferworze i logice bezwzględnych działań wojennych - każda tego typu sytuacja ( skutkująca ocaleniem bezcennych dóbr kultury) jest na wagę złota i winna być oceniana jednoznacznie pozytywnie.
Co do sztuki zaś - faktem pozostaje oczywistym, iż nacje szczególnie romańskie miały w jej kreowaniu zasługi zdecydowanie nadrzędne. Nasze dokonania w tym względzie to w zasadzie świecenie światłem odbitym.
finerbijk (17282 punktów)Odp: Godne
>W ferworze i logice bezwzględnych działań wojennych - każda tego typu sytuacja ( skutkująca ocaleniem bezcennych dóbr kultury) jest na wagę złota i winna być oceniana jednoznacznie pozytywnie.
Zatem oceniajmy pozytywnie bandytów, którzy połamali nam tylko ręce - wszak mogli połamać również nogi.
Arminius (25555 punktów)liczenie kości?
>>W ferworze i logice bezwzględnych działań wojennych - każda tego typu sytuacja ( skutkująca ocaleniem bezcennych dóbr kultury) jest na wagę złota i winna być oceniana jednoznacznie pozytywnie.
>Zatem oceniajmy pozytywnie bandytów, którzy połamali nam tylko ręce - wszak mogli połamać również nogi.

Zawsze lepiej jest być "mniej" połamanym.
24-11-2018 22:54 
 Ocena 1 na 1
Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów)
(zablokowany)
Odp: Godne
>Zatem oceniajmy pozytywnie bandytów, którzy połamali nam tylko ręce - wszak mogli połamać również nogi.

Wszyscy jesteśmy podobnymi bandytami tylko niektórzy z nas mają większe uzdolnienia i możliwości.

Ludzie źli to po prostu ludzie niezgodni.
Zło jest względnie podobnie jak i dobro.

Po przeciwnej stronie muru, barykady, zasieku, linii frontu zawsze są Ci źli i obojętnie, z której strony spojrzeć.
26-11-2018 07:32 
 Ocena 2 na 2
finerbijk (17282 punktów)
>Po przeciwnej stronie muru, barykady, zasieku, linii frontu zawsze są Ci źli i obojętnie, z której strony spojrzeć.
Tak. Dlatego należy się opowiedzieć co dla kogo dobre. Jeśli dla Ciebie dominacja i agresja Niemców jest dobrem, bo... to dyskusji nie ma. Jeśli dla Ciebie są złe czyny i dobre niezależnie od strony, która je deklaruje jako takie, to trzeba ustalić, jakie są to czyny i dlaczego mamy je uważać za złe lub dobre. Podstawy etyki.
26-11-2018 10:07 
 Ocena 1 na 1
Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów)
(zablokowany)
Chodzi o to, że nie ma czynów bezstronnych, zawsze ktoś musi ich dokonać.

Jeśli mnie pytasz to czy wierzę w uniwersalną sprawiedliwosc, uniwersalne dobro, uniwersalną prawdę to nie wierzę i wiem, że z takiej wiary wywodzi się wiara w chciwego Boga.

Jeśli podejmiesz się kształtowania etyki to będziesz propagowal zaledwie własne instynkty, własną moralność, co będzie w sprzeczności z instynktami "niezgodnych" wobec Ciebie.
Którego z Was instynkt przetrwania okaże się skuteczniejszy pokaże przetrwanie.

Nie licz na to, że to co jawi się w twoim umyśle jako dobre i złe jest uniwersalne i dotyczy wszystkich. To jedynie wariant zwierzęcego instynktu zachowań społecznych, który może być w zupełnej sprzeczności z innym wariantem rozwijającym się tuż za 5m murem.
finerbijk (17282 punktów)
Jako że nie możemy być pewni tego, że moralność wywodzi się z praw boskich, ponieważ nie ma dowodu na to, że Bóg istnieje, musimy póki co się opierać na prawach ludzkich. A w moim rozumieniu pierwsze naturalne prawa ludzkie to 'bądźmy dla siebie wzajemnie dobrzy, bo należymy do tego samego gatunku, nie niszczmy innych tylko dlatego, żeby było nam lepiej i dotrzymujmy umów, aby życie było w miarę uporządkowane'. Niemcy złamali je wszystkie.
26-11-2018 11:45 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)lux lucet in tenebris
>Niemcy złamali je wszystkie.

Ale - jak poświadczają zapodane przykłady - nie zniszczyli wszystkich starówek i nie wysadzili w powietrze wszystkich mostów.

Czy zastanawiał się Pan kiedyś nad tym, dlaczego z ogromnego Pałacu Saskiego w Warszawie, ostał się tylko - po jego wysadzeniu przez tychże właśnie Niemców - akurat ten mały fragmencik z Grobem Nieznanego Żołnierza??? Cały pałac został profesjonalnie obrócony w ruinę - tylko tych parę arkad pod którymi zlokalizowano grób jak wyżej ocalał. Można twierdzić, iż to przypadek - ale zasada brzytwy Ockhama nakazuje dopatrzyć się prostszego rozwiązania. Jest wielce prawdopodobnym więc - iż niemieccy saperzy, na poziomie zwykłych żołnierzy czy też dowódcy plutonu lub kompanii - po porosty przez zwykłą żołnierską solidarność losów - nie wysadzili w powietrze tego obiektu.

"Dowództwo Wojska Polskiego jeszcze przed zakończeniem wojny zadecydowało o odbudowie Grobu Nieznanego Żołnierza. Już 17 stycznia 1945 żołnierze rozpalili przy gruzach grobu ognisko - zamiast znicza. W maju 1945 9. drużyna pierwszej kompanii 13. Samodzielnego Batalionu pod dowództwem plut. Michała Dubaniowskiego dokonała odgruzowania okolicy.
W trakcie odgruzowywania stwierdzono, że Niemcy wywiercili otwory także w ocalonych filarach, ale pomimo takiego przygotowania nie umieszczono w nich ładunków i nie wysadzono. Wskazuje to na celowe ich pozostawienie, na zawsze jednak pozostanie tajemnicą, dlaczego ich nie wysadzono."
pl.wikipedia.org/wiki/Grób_Nieznanego_Żołnierza_w_Warszawie
26-11-2018 17:10 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)Odp: lux lucet in tenebris
>Jest wielce prawdopodobnym więc - iż niemieccy saperzy, na poziomie zwykłych żołnierzy czy też dowódcy plutonu lub kompanii - po porosty przez zwykłą żołnierską solidarność losów - nie wysadzili w powietrze tego obiektu.
Jestem daleki od odmawiania wszystkim Niemcom z okresu 2W człowieczeństwa, inaczej bym musiał popierać ideologię którą wyznawali - że nie wszyscy są ludźmi w równym stopniu i dlatego przysługujące prawa powinny to rozróżniać.
26-11-2018 11:56 
 Ocena 1 na 1
Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów)
(zablokowany)
Odp: Godne
>Jako że nie możemy być pewni tego, że moralność wywodzi się z praw boskich, ponieważ nie ma dowodu na to, że Bóg istnieje, musimy póki co się opierać na prawach ludzkich.

Czyli na ludzkiej chciwości ugruntowanej w odczuwanych emocjach. Kierujemy się w dzialaniu dokładnie tym czym kierują się w dzialaniu pozostałe gatunki zwierząt- własną chęcią i niechęcią.

>A w moim rozumieniu pierwsze naturalne prawa ludzkie to 'bądźmy dla siebie wzajemnie dobrzy, bo należymy do tego samego gatunku, nie niszczmy innych tylko dlatego, żeby było nam lepiej i dotrzymujmy umów, aby życie było w miarę uporządkowane'. Niemcy złamali je wszystkie.

Tu już zaczyna się litania indywidualnych przekonań, które mogą być w sprzeczności z litania przekonań tuż za 5m murem.

Co znaczy dobrzy, bo każdy pojmuje to inaczej?
Kreowanie pieniądza poprzez przymusowo egzekwowany dług, jak to współcześnie robimy, dobre jest czy złe i jeśli dobre to dla kogo a dla kogo złe?

Wielu uzna, że dojenie najemnego robola w fabryce bez okien z jego życiowych soków nie jest jego wyniszczeniem albowiem sam nie jest zdolny do zorganizowania sobie lepszego życia. Ja tylko po wyniszczeniu skóry i niskim rozwoju intelektualnym uznam, że to jest wyniszczrnie. Kto ma rację ONI czy ja?

Wielu uznaje, że niejasna, nieopodatkowana, przymusowo egzekwowana wlasnosc jest wynikiem umowy społecznej, której należy dotrzymać. Ja uznaje, że taka umowa nie istnieje a utajniona, nieopodatkowana i przymusowo egzekwowana własność jest skutkiem dominacji człowieka nad człowiekiem prowadzącej do pasożytnictwa i wyzysku.
Kto ma rację? ONI czy ja?

To czyja moralność, tj. zwierzęcy instynkt przetrwania, jest najwyższa pokaże przetrwanie i rozwój.

Hitler spłonął ponoć w rowie z benzyną zatem jego instynkt przetrwania nie okazał się najwyższy.
26-11-2018 17:21 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>Co znaczy dobrzy, bo każdy pojmuje to inaczej?
Upraszczając. Nie traktuj innych, tak jakbyś sam nie chciał być traktowany? Jeśli potrafisz rozróżnić co dla ciebie dobre, przenieś to samo pojmowanie na innych.

>Kreowanie pieniądza poprzez przymusowo egzekwowany dług, jak to współcześnie robimy, dobre jest czy złe i jeśli dobre to dla kogo a dla kogo złe?
To już całkiem inny temat, niemający nic wspólnego z postępowaniem Niemców w czasie wojny.
Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów)
(zablokowany)
>Jeśli potrafisz rozróżnić co dla ciebie dobre, przenieś to samo pojmowanie na innych.

Nie można, bo inny, co Ty uznajesz za dobre, uznaje za złe i Ty czyniąc mu w twoim pojęciu dobro, w jego pojęciu uczynisz mu zło.
Dlatego właśnie budujemy mury, stawiamy wieżyczki strzelnicze na granicy czy uciekamy z domów.

>>Kreowanie pieniądza poprzez przymusowo egzekwowany dług, jak to współcześnie robimy, dobre jest czy złe i jeśli dobre to dla kogo a dla kogo złe?
>To już całkiem inny temat, niemający nic wspólnego z postępowaniem Niemców w czasie wojny.

Czyżby?
Bo może tu i tu chodzi o władzę człowieka nad człowiekiem.
26-11-2018 17:57 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>Nie można, bo inny, co Ty uznajesz za dobre, uznaje za złe i Ty czyniąc mu w twoim pojęciu dobro, w jego pojęciu uczynisz mu zło.
Dlatego właśnie mamy umowy unormowane prawnie. Jest prawo cywilne i są prawa niepisane obowiązujące w danych społecznościach. Gdyby ich nie było, nie można by polegać na niczym, prawa wymyślono po to, aby chronić przede wszystkim słabszych, silniejszy zawsze sobie da radę.

>Bo może tu i tu chodzi o władzę człowieka nad człowiekiem.
Może i chodzi, ale zajęcie przez komornika samochodu czy telewizora za długi, a wpakowanie tego delikwenta do komory gazowej za narodowość, to jednak dwie różne sprawy.
22-11-2018 21:58 
 Ocena 1 na 1
zeniu73 (6483 punktów)Odp: O jeden most za.........chowany?
>Jasne, że Niemcy w 2WŚ dali się poznać jako miłośnicy sztuki i historycznej architektury. Łaskawie pozwolili ocalić jakieś włoskie mosty, w krajach gorszego sortu już nie wykazywali takiego przywiązania do wartości kultury. Bo prawdziwą sztukę mogą tworzyć tylko germańskie lub romańskie nacje. Zaiste godne to podziwu i pamięci.
>

No. Nie to co alianci, ktorzy ocalili Drezno.
I jankesi, ktorzy ocalili Hiroshime i Nagasaki.
22-11-2018 22:33 
 Ocena 3 na 3
finerbijk (17282 punktów)
>No. Nie to co alianci, ktorzy ocalili Drezno.
Znamiennym jest, że to Drezno stało się symbolem barbarzyństwa wojny, jakby Warszawy w ogóle nie było. I to nie że po powstaniu, ale już na samym jej początku.

>I jankesi, ktorzy ocalili Hiroshime i Nagasaki.
Że się Niemcom nie udało zbudować atomówki przed końcem, to pewnie należy im się wdzięczność za ocalenie Londynu i Nowego Jorku.
23-11-2018 10:04 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)symbole barbarzyństwa
>>No. Nie to co alianci, ktorzy ocalili Drezno.
>Znamiennym jest, że to Drezno stało się symbolem barbarzyństwa wojny, jakby Warszawy w ogóle >nie było. I to nie że po powstaniu, ale już na samym jej początku.

Myli się Pan. Warszawa i inne miasta ( nap. Manila filipińska) także są dosyć powszechnie znanymi symbolami zniszczeń wojennych z czasów II wojny. Przewija się to nawet w opinii amerykańskiego ambasadora - którego autorstwa tekst podlinkowałem.
("Meanwhile, no one wants to diminish the ugliness of the Nazis during World War II, most importantly their hideous and unconscionable treatment of Jewish people and others, including Eastern Europeans, most strikingly the people of Poland")

Co do Manili - warto zaznaczyć, iż została ona zrównana z ziemią głównie przez armię amerykańską - w wyniku czego zginęło co najmniej 100 tysięcy cywilów filipińskich

"MANILA, Philippines - It was mainly the United States' casualty-avoidance policy that resulted in unrestrained and indiscriminate application of overwhelming firepower by forces under MacArthur, which caused the utter devastation of Manila and the loss of 100,000 Filipino lives in 1945.
The Japanese forces, certainly capable of unequalled brutality and barbarism themselves, also contributed to the outcome, but could not have inflicted the same level of deaths and destruction. This cataclysmic event was a turning point in the development of Filipino society and its effects are more evident today, 70 years after.
The figure of 100,000 civilian deaths is a conservative estimate. Some sources cite as high as 240,000. The atomic bombing of Hiroshima and Nagasaki only killed 70,000 and 40,000, respectively. The firebombing of Dresden killed 25,000. Only the the rape of Nanking in 1937, where Japanese troops murdered 300,000 civilians, eclipses the destruction of Manila which some historians call one of the tragedies of WW2. "
www.rapple(*)mericans-destroyed-manila-1945

>Że się Niemcom nie udało zbudować atomówki przed końcem, to pewnie należy im się wdzięczność za >ocalenie Londynu i Nowego Jorku.

Dlaczego pan z automatu zakłada, iż Niemcy zrzuciliby bombę atomową na Londyn czy Nowy Jork?
Na użycie broni chemicznej się jednak nie zdecydowali. A w 1940 roku Hitler nie zmasakrował (słynny rozkaz stropujący poczynania Wehrmachtu) Brytyjczyków ( i ich sojuszników) na plażach Dunkierki. Do Brytyjczyków Hitler miał stosunek i podziwu i swego rodzaju życzliwości.
finerbijk (17282 punktów)Odp: symbole barbarzyństwa
>Myli się Pan. Warszawa i inne miasta ( nap. Manila filipińska) także są dosyć powszechnie znanymi symbolami zniszczeń wojennych z czasów II wojny. Przewija się to nawet w opinii amerykańskiego ambasadora - którego autorstwa tekst podlinkowałem.
Nie są. Niewielu wie cokolwiek o PW, jak coś słyszeli to myślą, że chodzi o powstanie w Getcie, a o jakiejś Manili

>Dlaczego pan z automatu zakłada, iż Niemcy zrzuciliby bombę atomową na Londyn czy Nowy Jork?
Hitler pod koniec kazał zniszczyć własny kraj, a miałby mieć skrupuły wobec innych? Gdyby dostał swoją wunderwaffe to by jej użył, a żaden Niemiec by nie kiwnął palcem - rujnować swoje to co innego, dla innych by nie było litości, co udowodnili nie raz. W swojej masie to był naród barbarzyńców, nieliczni przyzwoici niewiele mieli do gadania.
23-11-2018 12:55 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)dlaczego???
>>Dlaczego pan z automatu zakłada, iż Niemcy zrzuciliby bombę atomową na Londyn czy Nowy Jork?
>Hitler pod koniec kazał zniszczyć własny kraj, a miałby mieć skrupuły wobec innych? Gdyby dostał swoją wunderwaffe to by jej użył, a żaden Niemiec by nie kiwnął palcem - rujnować swoje to co innego, dla innych by nie było litości, co udowodnili nie raz. W swojej masie to był naród barbarzyńców, nieliczni przyzwoici niewiele mieli do gadania.


Dlaczego więc nie zdecydował się na użycie broni chemicznej???
finerbijk (17282 punktów)Odp: dlaczego???
>Dlaczego więc nie zdecydował się na użycie broni chemicznej???
Nie wiem. Może dlatego, że nie była aż tak bardzo skuteczna a przy tym trudna do kontroli? Był na pierwszej wojnie w końcu. Tak czy siak, trudno podejrzewać że powodował nim humanitaryzm albo poszanowanie jakichś konwencji.
23-11-2018 14:18 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)konsekwencje założenia?
>>Dlaczego więc nie zdecydował się na użycie broni chemicznej???
>Nie wiem. Może dlatego, że nie była aż tak bardzo skuteczna a przy tym trudna do kontroli?

Niemcy mieli doskonałą broń chemiczną i jej użycie doprowadziłoby do hekatomby - bo alianci odpowiedzieliby pięknym za nadobne. Przy pańskim założeniu: "Hitler pod koniec kazał zniszczyć własny kraj, a miałby mieć skrupuły wobec innych?" - nie ma innego wyjścia jak przyjąć, iż Hitler powinien był sięgnąć po tę broń. Skoro nie zrobił tego - to może założenie jak wyżej jest jednak nie do końca prawdą???


>Był na pierwszej wojnie w końcu. Tak czy siak, trudno podejrzewać że powodował nim humanitaryzm >albo poszanowanie jakichś konwencji.

No właśnie. I najpewniej doświadczył skutków użycia tej broni - więc może miał jakieś humanitarne odruchy???
Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów)
(zablokowany)
Odp: dlaczego???
>>Dlaczego więc nie zdecydował się na użycie broni chemicznej???
>Nie wiem.

Ja wiem.
Hitler nie pragnął śmierci ludzi innych nacji ale pragnął władzy nad nimi i postępował zgodnie z tym pragnieniem.

Z wyłączeniem Żydów.

Jeśli chodzi o Żydów wierzył, że potrafią manipulować umysłami Niemców i czynić tym samym z Niemców własnych niewolników.

Żydów Hitler pragnął zabić.
25-11-2018 15:18 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>Ja wiem. Hitler nie pragnął śmierci ludzi innych nacji ale pragnął władzy nad nimi i postępował zgodnie z tym pragnieniem.
Niezupełnie tak było. Żydzi i Cyganie mieli iść na początek, jako całkiem nieludzie; potem przyszłaby kolej na innych, podludzi. Np. Polacy mieli być ostatecznie zredukowani do 30% populacji, koniecznej do czarnej roboty.
Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów)
(zablokowany)
Akurat Żydów Hitler bal się, jako zdolnych do manipulacji Niemcami, zatem w jego pojęciu byli zagrażającymi ukochanej nacji nadludzmi a nie podludzmi i przez swoje "nad" mieli pójść do pieca.

Podludzmi były nacje, nad którymi Hitler pragnął panować i których nie miał powodu uśmiercić a jedynie potrzebował je zdominować.

Wróć do listy wątków działu Kultura
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365