Producenci serialu "Nasze matki, nasi ojcowie", który sugeruje, że Niemcy byli ofiarami wojny zaś Polacy krwiożerczymi antysemitami współodpowiedzialnymi za Holocaust, mają zamieścić przeprosiny w telewizji polskiej i niemieckiej - zdecydował krakowski sąd okręgowy. Muszą także zamieścić przed emisją serialu oświadczenie nt. roli żołnierzy AK podczas wojny.
Wyrok zapadł w piątek po dwuletnim procesie, który wytoczyli 94-letni obecnie żołnierz Armii Krajowej Zbigniew Radłowski oraz Światowy Związek Żołnierzy AK. Wystąpili oni przeciwko producentom trzyczęściowego serialu "Nasze matki, nasi ojcowie", tj. UFA Fiction oraz ZDF (II program niemieckiej telewizji), za naruszenie dóbr osobistych rozumianych jako prawo do tożsamości narodowej, dumy narodowej i narodowej godności oraz wolności od mowy nienawiści.
Pozwani mają też przed każdorazową emisją serialu, niezależnie, w jakim kraju miałaby ona miejsce, zamieścić oświadczenie, że "wszystkie postacie żołnierzy AK wskazane w serialu są fikcyjne i jakiekolwiek podobieństwo do prawdziwych osób jest niezamierzone, że to Niemcy okupowali Polskę 1939-1945, prowadząc politykę eksterminacji Polaków i Żydów, a żołnierze AK w zdecydowanej większości pomagali Żydom, chronili ich i ukrywali pomimo groźby utraty życia".
Sędzia Kamil Grzesik uzasadniając wyrok mówił, że "sąd nie kwestionuje i nie zamyka dyskusji historycznej, nie ma kwalifikacji do ocen źródeł historycznych", ale "jednostronne, wyrwane z kontekstu zdarzenia, jednostkowe, nawet jeśli miały miejsce, przedstawione tak, że miały dać obraz całej Armii Krajowej, są nieuprawionym działaniem".
Jak podkreślił, dla wyroku istotne znaczenia miał "szczególny życiorys" Zbigniewa Radłowskiego, który jako 16-latek trafił do obozu koncentracyjnego, a po jego opuszczeniu wrócił do Warszawy, działał w ZWZ i AK, osobiście pomagał w ukrywaniu osób pochodzenia żydowskiego, siostra jego matki działała w "Żegocie" – organizacji niosącej pomoc Żydom, on sam walczył w Powstaniu Warszawskim, a potem w armii polskiej we Włoszech, zaś po powrocie do kraju był skazany przez komunistyczny sąd na 12 lat pozbawienia wolności za ukrywanie "cichociemnego" i opuścił więzienie na mocy amnestii.
Podkreślił, że sąd nie zamierza hamować dyskusji historycznej, ale chodzi o to, żeby ona była prowadzona fair i z zachowaniem proporcji. Przypomniał, że w szeregach AK walczyło niemal 400 tys. ludzi i prowadziła ona szeroką akcję dywersyjną. Jak zaznaczył, nawet, jeśli w jej szeregach dochodziło do zachowań antysemickim, co jest przedmiotem dyskusji historyków, to "ich skala jest nieporównywalna do skali, w jakiej działała AK".
Z wyroku zadowolona jest pełnomocnik AK-owców mec. Monika Brzozowska-Pasieka. "Uważamy, że jest absolutnie precedensowy. Jest to pierwszy tego typu wyrok - myślę - w orzecznictwie europejskim, nie kojarzę podobnych" - powiedziała.
Trzyczęściowy serial "Nasze matki, nasi ojcowie" TVP1 wyemitowała w czerwcu 2013 r.
www.pap.pl(*)wie-maja-przeprosic-i-zaplacic