W głosowaniu zorganizowanym w 2005 roku przez BBC - obraz Williama Turnera, wybitnego angielskiego protoimpresjonisty oraz najwybitniejszego chyba marynisty na świecie - zatytułowany "Ostatnia droga Temeraire'a", został uznany za najwspanialszy obraz Wielkiej Brytanii. Obraz jest alegorią piękna odchodzącej w niebyt epoki żagli oraz turpistycznej brzydoty nadchodzącej epoki pary i węgla. Ukazuje wielki żaglowiec - onegdaj będący jednym z najważniejszych okrętów eskadry Nelsona - który jest holowany do rozbiórki przez nowoczesny holownik napędzany parą. Żaglowiec jest piękny, zwiewny, romantyczny, tajemniczy, ma w sobie powab "latającego holendra". Ostatniej drodze weterana hołd oddaje słońce - jaskrawo zachodzące nad horyzontem i tworzące w tym spektaklu feerię tęczowych barw nad holowanym statkiem. Holownik jest mały, krępy, czarny, niezgrabny, przysadzisty, niekształtny - i do tego, jakby było za mało, bucha obficie ze swego potężnego komina rdzawo - czarnym dymem, który złowieszczo spowija omasztowanie żaglowca. Holownik jawi się nam niczym drapieżny a odrażający insekt, który upolował piękną ofiarę - i teraz taszczy ją do swej nory w celu żarłocznej konsumpcji. Zainteresowanych doświadczaniem skrajnie biegunowych wrażeń - odsyłam do podlinkowanego zdjęcia obrazu - oraz do słuchania audycji pt. "Jest taki obraz" w programie II PR. www.bimago(*)ia-droga-temerairea-52875.html |