Dziś oglądałem pewien stary film z lat 80 Była tam scena pogrzebu. Zacząłem się zastanawiać nad wagą wypowiadanych słów przez uczestników ( co prawda wyreżyserowanego )ale zawsze konwencjonalnej formy pogrzebu. Odkryłem pewną niespójność. Właściwie dotyczy to wyłącznie wierzących; proszę o wytłumaczenie mnie, dlaczego zaleca się stan wiecznej śmierci a nie np. życia lub zmartwychwstania? Takie osoby niby z żalem , ale jednak życzą śmierci , spoczynku w słowach :
"Dobry Jezu a nasz Panie daj mu wieczne spoczywanie".
Jak na mój gust, to o takie rzeczy w ogóle nie trzeba prosić, ponieważ sugeruje to , że zmarły ma inne możliwości niż niebyt. Tym bardziej więc byłoby to zdumiewające, aby prosić jakiegoś człowieka ( który też w pewnej religii nazywany jest , a to Synem Bożym , w innej ,a to aniołem ) o spoczynek, śmierć lub niebyt. Na tą niespójność, jak z automatu pojawiła się u mnie asocjacja drugiego pytania:
o co w zasadzie prosi wierzący ? ( Być może uczestnicy proszą o różne rzeczy? )
Rozumiem to w ten sposób; ten stan śmierci, spoczynku, jest tutaj wyraźnie afirmowany, przez osoby -niby wierzące - zupełnie w taki sam sposób, jak życzyłby tego ktoś swojemu największemu wrogowi. To dosyć,osobliwa postawa, ponieważ życzenia śmierci z aksjologicznego punktu widzenia ( w chrześcijańskiej kulturze) są zdecydowanie moralnie naganne, gdy wypowiada się je do innych zdrowych osób.
|