Słowo to pierwszy raz usłyszałem parę lat temu, przy okazji nowej kampanii środowisk katolickich. Tak się składa już z historią kościoła, że jak nie ma jakiegoś wroga, to trzeba go sobie znaleźć. Teraz padło na Gender. Tyle lat żyłem (40) i nie słyszałem tego słowa, że aż zacząłem szukać w Internecie co ono oznacza. Skoro Kościół ma nowego wroga, to może się przyłączyć. I oto, za Wikipedią:
Gender (ang. gender, czyt. dżender; płeć kulturowa, płeć społeczna, płeć kulturowo-społeczna, płeć/rodzaj, czasami także jako płeć psychologiczna lub psychiczna[1]) – jest to suma cech osobowości,zachowań, stereotypów i ról płciowych, rozumianych w danym społeczeństwie jako kobiece lub męskie, przyjmowanych przez kobiety i mężczyzn w zakresie danej kultury w drodze socjalizacji, niewynikających bezpośrednio z biologicznych różnic w budowie ciała między płciami, czyli dymorfizmu płciowego.
No to z tego co widzę, to największym bastionem gender jest właśnie Kościół Katolicki. Tam role, ze względu na płeć są precyzyjnie określone. Kobieta wyżej wała nie podskoczy w hierarchii kościelnej. |