Racjonalista - Strona głównaDo treści
Nieco o prawie

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
05-04-2019 17:07Zetetyk (552 punktów)Nieco o prawie
Ocena 1 na 1
Większość z tu obecnych racjonalistów tj. osobom , którym się wydaje, ze są racjonalistami zapewne byli już w sądzie. Charakter może być różny np. oskarżony, świadek, powód, ławnik lub może nawet – jeżeli mają wykształcenie prawnicze – strona postępowania. Większość ludzi ( racjonalistów ) myśli , że wyrok , a z zasadzie ustalenie winy jest najistotniejszym wydarzeniem w sądzie. Z filozoficznego ( obiektywnego ) punktu widzenia istnieją rozprawy , w których wina oskarżonego o dziwo ma charakter drugorzędny. Tak , drugorzędny , nawet w kontekście oskarżyciela , prokuratora, który sam mógłby zwrócić na to uwagę. Teraz zapewne racjonaliści są skonsternowani, przezywają coś w rodzaju szoku wynikłego ze zdumienia, tego co czytają. Jednak takowe sprawy owszem istnieją. Co prawda nie będę o nie pytał, sam wskażę przykład. Tego typu sprawy postrzegam jako bardzo interesujące i nadają się jako ćwiczenie , dla przedstawienia swoich racji.

Jedną z takich spraw jest sytuacja , w której np. ojciec jest chory na raka złośliwego z przerzutami do mózgu, które powodują coraz częstsze bolesne ataki. W tej sytuacji choroba jest już zaawansowana, a szans na wyleczenie nie ma żadnych. Praktycznie są to ostatnie tygodnia ( względnie może dwa miesiące) życia. Co prawda chory i bardzo cierpiący jest do końca świadomy , jednak postanawia popełnić samobójstwo.
( Obiektywnie należy uznać przynajmniej domniemywać, że uczynił samobójstwo łykając bardzo silne leki w bardzo dużej ilości.)
Syn przychodząc do domu i zastając , widząc konającego ojca , który już stracił przytomność , nie pomaga mu. Nie ratuje go. Postanawia uznać wole ojca o samobójczej śmierci , które było zapewne motywowane bólem i cierpieniem wynikłym z choroby. Tak więc ojciec w efekcie nieudzielenia pomocy - umiera.

Czy skazałbyś syna , za to że popełnił przestępstwo?
Przestępstwo rzecz jasna polega na tym, że nie chciał ratować życia ojca, pozostawił go na śmierć i czekał aż umrze.

Jednym z uzasadniających swoją odpowiedź niech będzie użytkownik KULMIN, który neguję prawdę. To dobry przykład pod przesłanie, które prezentuje.
- Czas na zastanowienie 10 dni. Pośpiech niewskazany.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Arminius (25555 punktów)nieco banalnie?
>Syn przychodząc do domu i zastając , widząc konającego ojca , który już stracił >przytomność , nie pomaga mu. Nie ratuje go. Postanawia uznać wole ojca o samobójczej >śmierci , które było zapewne motywowane bólem i cierpieniem wynikłym z choroby. Tak >więc ojciec w efekcie nieudzielenia pomocy - umiera.

>Czy skazałbyś syna , za to że popełnił przestępstwo?
>Przestępstwo rzecz jasna polega na tym, że nie chciał ratować życia ojca, pozostawił >go na śmierć i czekał aż umrze.

W żadnym wypadku. Postawa syna, wynikająca z empatii i współczucia - w zapodanych okolicznościach nie jest naganna. Przeciwnie, świadczy o dojrzałości i mądrości syna i jako taka zasługuje na aprobatę
Tytułem dygresji: casus jak wyżej jest wcale banalny. Sugeruję tworzenie trochę bardziej skomplikowanych i dwuznacznych stanów faktycznych - aby uatrakcyjnić zabawę w rozwiązywanie casusów.
miśiek (83 punktów)Odp: Nieco o prawie
>Czy skazałbyś syna , za to że popełnił przestępstwo?
>Przestępstwo rzecz jasna polega na tym, że nie chciał ratować życia ojca, pozostawił go na śmierć i
>czekał aż umrze.

Zgodnie z art. 162 § 1 k.k., kto człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu nie udziela pomocy, mogąc jej udzielić bez narażenia siebie lub innej osoby na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Bardzo łatwo można to zweryfikować zgodnie z prawem Kodeksu karnego.
Kwestia samej kary nie ulega tutaj żadnej wątpliwości , czy dyskusji. Prawo zostało naruszone i każdy sąd za nieudzielenie pomocy wyda wyrok skazujący.
Tyle że sama litera prawa , to po prostu intelektualne lenistwo. Każdy może to zweryfikować.

Osobiście uważam takie zachowanie za wyraz skrajnej znieczulicy , bo jest w bardzo bliskich relacjach rodzinnych. Dlatego nie rozumiem takiej postawy.
Z tego co pamiętam, to samo samobójstwo również jest nielegalne. Prawda?
Zetetyk (552 punktów)

>Zgodnie z art. 162 § 1 k.k., kto człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym >bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu nie >udziela pomocy, mogąc jej udzielić bez narażenia siebie lub innej osoby na >niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze >pozbawienia wolności do lat 3.
>Bardzo łatwo można to zweryfikować zgodnie z prawem Kodeksu karnego.

Istotnie. Ja widzę to tak; zgodnie z Kodeksem karnym art. 164:
§ 1. Kto sprowadza bezpośrednie niebezpieczeństwo zdarzenia określonego w art. 164 § 1, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

Nie ulega więc wątpliwości, że syn nie znajdował się w sytuacji zagrożenia i mógł udzielić pomoc swemu ojcu. Ponieważ udzielenie pomocy niczym jemu samemu ( synowi ) oraz jego ojcu nie groziło.

>Kwestia samej kary nie ulega tutaj żadnej wątpliwości , czy dyskusji. Prawo zostało naruszone i każdy sąd za nieudzielenie pomocy wyda wyrok skazujący.
>Tyle że sama litera prawa , to po prostu intelektualne lenistwo. Każdy może to zweryfikować.

Racja w części weryfikacji. Natomiast ze statystyk wszczęcia spraw , w stosunku do wyroków skazujących , można stwierdzić, że ewidentność winy jest w Twoim cytacie twierdzeniem mocno przesadzonym.

>Osobiście uważam takie zachowanie za wyraz skrajnej znieczulicy , bo jest w bardzo bliskich relacjach rodzinnych. Dlatego nie rozumiem takiej postawy.
>Z tego co pamiętam, to samo samobójstwo również jest nielegalne. Prawda?

W rzeczywistości , to jedynie z konieczności pisałem tytuł "nieco o prawie" . Dla mnie osobiście , ten wymyślony przykład , ma wartość zdecydowanie moralną. Potem prawną. Prawny aspekt jest w społeczeństwie nieunikniony, ale istotniejsze jest moralne, właściwe rozpoznanie. Problem w tym, że rozpoznanie tego , co moralnie powinne w tej sytuacji nie jest proste. Jestem pewien, że mają tego świadomość, zarówno oskarżyciel , jak i obrońca syna. Słowem , każdy poważny autorytet prawa. Ponieważ granica miedzy moralne- niemoralne nie jest tu ostra. Sam zauważasz , że trzymanie się samego prawa to " intelektualne lenistwo" - jednocześnie, "mocno" zwracasz na nie uwagę?
Ja dałem inną interpretacje prawa wykorzystując Kodeks karny art. 164: § 1.
( Jedynie przypadkiem wspierając Twoja linie argumentacji, ale dalej to zmienię, aby wskazać na atrakcyjność stanowiska przeciwnego. Wcale to nie jest takie oczywiste ).

Teraz skoncentruj się na konkretnej, przemyślanej odpowiedzi.
Czy skazałbyś tego syna za przestępstwo zgodnie z artykułu który sam wykorzystałeś?

06-04-2019 17:07 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)pro futuro
>Istotnie. Ja widzę to tak; zgodnie z Kodeksem karnym art. 164:
>§ 1. Kto sprowadza bezpośrednie niebezpieczeństwo zdarzenia określonego w art. 164 § >1, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

>Syn przychodząc do domu i zastając , widząc konającego ojca , który już stracił >przytomność , nie pomaga mu. Nie ratuje go. Postanawia uznać wole ojca o samobójczej >śmierci , które było zapewne motywowane bólem i cierpieniem wynikłym z choroby. Tak >więc ojciec w efekcie nieudzielenia pomocy - umiera.

>Czy skazałbyś syna , za to że popełnił przestępstwo?
>Przestępstwo rzecz jasna polega na tym, że nie chciał ratować życia ojca, pozostawił >go na śmierć i czekał aż umrze.

Formułując casus jak we wpisie inicjalnym nie powołał się pan na żadne określone prawo. Konkludując (cytat jak wyżej), również nie nawiązał Pan do jakiegoś konkretnego prawa. Ergo, pański casus jest zdecydowanie bardziej natury moralnej niż prawnej.
Więc nawiązywanie do konkretnego kodeksu już w trakcie debaty jest pewną transgresją metodologiczną.
Uwaga na przyszłość: formułować treść casusów w sposób zdecydowanie bardziej chlujny, klarowny i precyzyjny.
06-04-2019 19:42 
 Ocena 1 na 1
miśiek (83 punktów)Odp: Nieco o prawie
>Teraz skoncentruj się na konkretnej, przemyślanej odpowiedzi.
>Czy skazałbyś tego syna za przestępstwo zgodnie z artykułu który sam wykorzystałeś?

Moja odpowiedź. Przede wszystkim nie przekonuje mnie , że w ot tak, można spokojnie patrzeć na śmierć bardzo bliskiej osoby. Jest to dla mnie jeszcze zwyczajnie niewiarygodne. No bo , jak ktoś normalny , mógłby we wspomnianej sytuacji domniemania samobójstwa, ( bo zakładam, że tymi lekami osoba chora pewnie się leczyła ) mógł nie pomóc, a przyglądać się, jak sobie kona? Tak mógłby uczynić jedynie bezduszny tyran, albo ktoś chory umysłowo, idiota , lub materialista, która czeka na kasę po zmarłym ojcu. Zdecydowanie wydałbym wyrok skazujący, gdybym wiedział, że śmierć rodzica jest na rękę synowi, ponieważ odziedziczyłby jakiś spadek, o którym wie.
Zetetyk (552 punktów)
>Moja odpowiedź. Przede wszystkim nie przekonuje mnie , że w ot tak, można spokojnie patrzeć na śmierć bardzo bliskiej osoby. Jest to dla mnie jeszcze zwyczajnie niewiarygodne. No bo , jak ktoś normalny , mógłby we wspomnianej sytuacji domniemania samobójstwa, ( bo zakładam, że tymi lekami osoba chora pewnie się leczyła ) mógł nie pomóc, a przyglądać się, jak sobie kona? Tak mógłby uczynić jedynie bezduszny tyran, albo ktoś chory umysłowo, idiota , lub materialista, która czeka na kasę po zmarłym ojcu. Zdecydowanie wydałbym wyrok skazujący, gdybym wiedział, że śmierć rodzica jest na rękę synowi, ponieważ odziedziczyłby jakiś spadek, o którym wie.

Zapewne inaczej być świadkiem takiej sytuacji, a inaczej jest rozpatrywać tą sytuacje za biurkiem. Niemniej , niestety nagiąłeś przykład , aby uzasadnić wyłącznie konotacje prawną , aniżeli moralną.Co prawda nie myślałem , o tego typu motywach sprawcy - one zostały dowolnie dodane i przez to stworzyłeś niejako równorzędnie drugi , inny przykład.
Przez ten szczegół nieco śmieszy mnie, ta odpowiedź , bo , potwierdzasz , jak można konsekwentnie wybrnąć ze swego dość monolitycznego toku rozumowania. Oczywiście w kontekście przedstawionym, w przypadku skazania, wstawiłeś element niezwykłej wagi, ale niestety całkowicie odwracający sytuacje
( zgoła niewinnego pod względem motywu korzyści majątkowej ) syna.
Z drugiej strony dajesz kolejny, świetny przykład na to, że żaden zwolennik zasad moralnych, i prawnych nie przedstawił jeszcze wystarczającego wyjaśnienia wiary, w to , że istnieje jakiś zbiór cech , który musi stanowić relewantnie moralną rację odpowiedniego działania PRAWNEGO. Innymi słowy, nawet tak powszechnie uznane racje moralne jak udzielenie pomocy w celu ratowania życia - zrelatywizowałeś do ( nieuzasadnionych) podejrzeń o korzyść majątkową. Gdyby tak istotna okoliczność miała miejsce, to sam bym o tym napisał. To zmieniłoby postać rzeczy, mianowicie zmieniłby się akt oskarżenia, czyli kwalifikacja czynu.

Teraz pytanie wiele prostsze;
Czy gdybyś odrzucił motyw majątkowy - on zwyczajnie tu nie występuje ( pomijam, że nawet nie pasuje do kontekstu) - to odpowiedź byłaby inna?
07-04-2019 12:30 
 Ocena 1 na 1
miśiek (83 punktów)Odp: prawo, sprawiedliwość, wiara

> Z drugiej strony dajesz kolejny, świetny przykład na to, że żaden zwolennik zasad moralnych, i prawnych nie przedstawił jeszcze wystarczającego wyjaśnienia wiary, w to , że istnieje jakiś zbiór cech , który musi stanowić relewantnie moralną rację odpowiedniego działania PRAWNEGO. Innymi słowy, nawet tak powszechnie uznane racje moralne jak udzielenie pomocy w celu ratowania życia - zrelatywizowałeś do ( nieuzasadnionych) podejrzeń o korzyść majątkową. Gdyby tak istotna okoliczność miała miejsce, to sam bym o tym napisał. To zmieniłoby postać rzeczy, mianowicie zmieniłby się akt oskarżenia, czyli kwalifikacja czynu.
>Teraz pytanie wiele prostsze;
>Czy gdybyś odrzucił motyw majątkowy - on zwyczajnie tu nie występuje ( pomijam, że nawet nie pasuje do kontekstu) - to odpowiedź byłaby inna?

To była tylko dodatkowa okoliczność. Gdyby wykluczyć motyw korzyści majątkowej, to również skazałbym i uznał winę syna. Sam wyrok byłby taki sam , na mocy formalnej. W tym wypadku wykorzystałbym również okoliczność i korzystając z okazji oficjalnie potępiłbym taką postawa jako niehonorowa, moralnie naganna.
Czytając wypowiedź otwierającą przyznaje, że dziwnie się każę za takiego rodzaju winę , ale uważam , że jedynie w ten sposób można eliminować społeczną znieczulicę.
Budda i Jezus typowi ludzie sprawiedliwości i zasad , skazaliby syna za winę nie udzielenia pomocy, na tym polegają sprawiedliwość , a sądy są po to by stać na straży prawa. Gdyby postąpili w inny sposób niż nagana, to okazaliby się niesprawiedliwi. Każda inna ich decyzja oznacza poparcie znieczulicy , ludzkiej głupoty, no i braku szacunku do rodziców.
Zetetyk (552 punktów)
>To była tylko dodatkowa okoliczność. Gdyby wykluczyć motyw korzyści majątkowej, to również skazałbym i uznał winę syna. Sam wyrok byłby taki sam , na mocy formalnej. W tym wypadku wykorzystałbym również okoliczność i korzystając z okazji oficjalnie potępiłbym taką postawa jako niehonorowa, moralnie naganna.
>Czytając wypowiedź otwierającą przyznaje, że dziwnie się każę za takiego rodzaju winę , ale uważam , że jedynie w ten sposób można eliminować społeczną znieczulicę.

>Budda i Jezus typowi ludzie sprawiedliwości i zasad , skazaliby syna za winę nie udzielenia pomocy, na tym polegają sprawiedliwość , a sądy są po to by stać na straży prawa. Gdyby postąpili w inny sposób niż nagana, to okazaliby się niesprawiedliwi. Każda inna ich decyzja oznacza poparcie znieczulicy , ludzkiej głupoty, no i braku szacunku do rodziców.

Z ujęcia polskiego prawa , sprawa wcale nie jest taka oczywista , jak się wydaje. Po pierwsze dlatego, że syn mógł działać ( i zapewne działał) pod wpływem silnego wzburzenia usprawiedliwionego okolicznościami - art. 148 Innymi słowy, to kapitalna okoliczność łagodząca i żaden sąd nie skaże na karę BEZWARUNKOWEGO WIĘZIENIA, za nieudzielenie pomocy, ponieważ każdy sąd będzie skłonny uwzględnić takie okoliczności. Po wtóre dużo zależy od argumentacji i postawy oskarżonego - syna. Tak więc skazanie, kara może być jedynie warunkowa, niewielka , symboliczna. Również i to nie jest pewne.

Wyjaśnienie wiary jest tutaj praktycznie niezauważalne. Mogłoby to wyglądać bardzo prosto, symbolicznie, ot tak, że syn stoi w obliczu Boga, który mówi: cóż uczyniłeś? Syn spuszcza głowę - bo co ma mówić? Właściwie to Bóg - korzystając z ludzkiej dialektyki - wcale nie ma na myśli; cóż uczyniłeś, ale precyzyjniej ; "dlaczego tego nie uczyniłeś" ?
I każdy człowiek o tym wie, iż na skutki ocenianej rzeczy składają się aktywne działania jak i zaniechania. Najbardziej są świadomi tego utylitaryści. Co nazywają zrównaniem obowiązków pozytywnych i negatywnych. np. "Udzielenie pomocy" lub w drugim przypadku "obowiązek niewyrządzania krzywdy." Jeśli bowiem zaniechanie działania, może mieć tak samo negatywny efekt, jak jego podjęcie ( śmierć niewinnej osoby) to czy zezwolę na dany skutek, czy tez aktywnie się do niego przyczynię wg. wielu utylitrystów nie stanowi moralnej różnicy. Z tego względu są oni przeświadczeni , że obowiązek pomocy ludziom zagrożonym śmiercią ma podobną siłę i uzasadnienie co zakaz mordowania.
Oczywistym jest , że sąd będzie się starał ocenić wszystkie faktyczne skutki zaniechania, ale zakładając ( na nieszczęście syna) , że sędzia będzie deontologistą , to moim zdaniem, wyrok niemal zawsze będzie skazujący. Ponieważ taka jest "logika deontologistów". Zapewne wyrok skazujący w granicach kary warunkowej, ale publicznie ( choćby w sądzie) syn będzie napiętnowany.
Piszesz jak deontologista. Jesteś deontologistą?
Zetetyk (552 punktów)
>Budda i Jezus typowi ludzie sprawiedliwości i zasad , skazaliby syna za winę nie udzielenia pomocy, na tym polegają sprawiedliwość , a sądy są po to by stać na straży prawa. Gdyby postąpili w inny sposób niż nagana, to okazaliby się niesprawiedliwi. Każda inna ich decyzja oznacza poparcie znieczulicy , ludzkiej głupoty, no i braku szacunku do rodziców.

Nonsens. Oboje nie czynili ani reguł ani zasad. Ponadto Jezus nie głosił żadnej etyki (indywidualnej). Dlatego - jak ktoś postrzega Jezusa - jako wzór moralności, najlepszy nauczyciel moralności - nie uwzględnia osobistego doświadczenia, nie potrafi więc lub nie jest zdolny pobudzać w odbiorcach rozwoju wrażliwości na odpowiednie cechy konkretnych sytuacji. Właściwie , to przyglądali się czynom z nowej perspektywy ; paraboli, paradoksu, przypowieści. ( Co do autorstwa , to można się spierać). Trudno o tych wzorach osobowości powiedzieć, że byli to LUDZIE ZASAD.
miśiek (83 punktów)
>Oczywistym jest , że sąd będzie się starał ocenić wszystkie faktyczne skutki zaniechania, ale zakładając ( na nieszczęście syna) , że sędzia będzie deontologistą , to moim zdaniem, wyrok niemal zawsze będzie skazujący. Ponieważ taka jest "logika deontologistów". Zapewne wyrok skazujący w granicach kary warunkowej, ale publicznie ( choćby w sądzie) syn będzie napiętnowany.
>Piszesz jak deontologista. Jesteś deontologistą?

Nie znam stosunku deontologisty do prawodawstwa.
Jaki jest stosunek sędziego , który jest deontologistą do prawodawstwa?

Nie jestem deontologistą. Chyba?
10-04-2019 22:15 
 Ocena 1 na 1
Zetetyk (552 punktów)

>Nie znam stosunku deontologisty do prawodawstwa.
>Jaki jest stosunek sędziego , który jest deontologistą do prawodawstwa?

Deontologiczna koncepcja moralności zazwyczaj ma strukturę analogiczną do prawa stanowionego, wyrażonymi w różnych ustawach , statutach, rozporządzeniach. Dlatego pod tym względem etyka deontologiczna ( podobnie jak prawo ) formułowana jest jako zbiór wąskich nakazów i zakazów, które obowiązują przy pewnych warunkach. Sam stosunek deontologisty do prawodawstwa nie jest więc skomplikowany.

Drugie pytanie jest abstrakcją. Nie da się ustalić takowej teorii, bez kilku warunków.
1 Trzeba ustalić o jakiego konkretnie sędziego chodzi?
2 Trzeba stworzyć jakąś nadrzędną zasadę, np. wyroki , z której można by wywnioskować , że sędzia jest deontologiem. ( To w pierwszej kolejności przyszło mnie do głowy).
3 Nie wiem czy punkt 2 jest w ogóle możliwy. Ponieważ w pewnych kontrowersyjnych sprawach sądowych ( np. o morderstwo) wyrok deontologisty może być tożsamy z wyrokiem sędziego - sytuacjonisty, a idąc dalej , może być taki sam nawet z wyrokiem sędziego - utylitarysty.
4 Deontologiści są zróżnicowani , co do swych teorii etycznych tj. mają różne rygory np. absolutne , ograniczone lub inne. Co w praktyce oznacza, że sam punkt 4 będzie miał wpływ na wyrok sądu ( wymiar kary).
5 Deontologista inaczej może oceniać rzecz ( swobodnie ) w teorii, a inaczej wydając wyrok ( skazując) człowieka na bezwarunkowa karę pozbawienia wolności. Tutaj w jednym przypadku podlega teoriom etycznym , które szanuje, a w drugim podlega zobligowaniu przez prawo.Dlaczego o tym piszę? Ponieważ teoretycznie może chcieć mniejszej lub większej kary niż przewiduje ustawodawca w Kodeksie karnym. Praktycznie , zapewne oceni ten rodzaj przestępstwa zgodnie ze swoja intuicją , i do której będzie dążył przy wydaniu wyroku. Tutaj także mam pewne zastrzeżenie, ponieważ - to co zgodne z jego intuicją , może być słuszne, aniżeli kara za przestępstwo zgodnie z Kodeksem karnym.

np. Pamiętam taka sprawę, w której kara za gwałt wynosiła 12 lat, a kara maksymalna za gwałt ze szczególnym okrucieństwem wynosi 15 lat. (Jak na tamten czas - około 2008 roku) Zdaje się, że ta sprawa została nazwana " Polski Fritzl." Kontrowersyjne było to, że ojczym porwał, uwięził, czasem bił, głodził i najistotniejsze ; kilkaset razy zgwałcił pasierbice. W orzeczeniu sądu dostał 15 lat za to piekło , które zgotował. Co istotne w wyroku było uzasadnienie, iż sąd ŻAŁUJE, że nie może skazać na więcej, ponieważ ustawodawca nie przewidział wyższej kary niż 15 lat. Karany był wiec jako gwałt ze szczególnym okrucieństwem.
( w przypadku jednego, pojedynczego gwałtu byłaby taka sama kara - o zgrozo! ) Na szczęście, w późniejszym czasie , kare za tego rodzaju przestępstwo zaostrzono do 25 lat.
Innymi słowy dziś dostałby , za to samo przestępstwo 25 lat a wtedy max 15.
12-04-2019 15:40 
 Ocena 1 na 1
miśiek (83 punktów)Odp: nieszczęście syna

>Drugie pytanie jest abstrakcją. Nie da się ustalić takowej teorii, bez kilku warunków.

>Oczywistym jest , że sąd będzie się starał ocenić wszystkie faktyczne skutki zaniechania, ale zakładając ( na nieszczęście syna) , że sędzia będzie deontologistą , to moim zdaniem, wyrok niemal zawsze będzie skazujący. Ponieważ taka jest "logika deontologistów". Zapewne wyrok skazujący w granicach kary warunkowej, ale publicznie ( choćby w sądzie) syn będzie napiętnowany.

Dużo tych uwarunkowań. Ja wiem! To pewnie tylko niektóre?
Powiedzmy, że wszystkie warunki zostały spełnione. Na czym konkretnie polega "nieszczęście syna" , że sędzia jest deontologistą?
Zetetyk (552 punktów)
>Dużo tych uwarunkowań. Ja wiem! To pewnie tylko niektóre?
>Powiedzmy, że wszystkie warunki zostały spełnione. Na czym konkretnie polega "nieszczęście syna" , że sędzia jest deontologistą?

Istotnie. Ależ oczywiście , że to tylko prima facie moje spostrzeżenia i zapewne można by zauważyć jeszcze wiele innych istotnych, istotniejszych kwestii.
Po spełnieniu tych warunków, w przypadku jak sędzia jest deontologistą
1 Teoretycznie : po uznaniu za czyn moralnie naganny- większa jest teraz na to szansa, ponieważ deontologista nie patrzy na skutki lub motywacje sprawcy, raczej uznaje , zgodnie ze swoją mentalnością - jedynie negatywne skutki czynu. Żaden skutek nie może uzasadnić niegodziwości pewnych czynów. O to tu chodzi.
2 Praktycznie; obawiam się , że sędzia d. ulegnie raczej oskarżycielowi aniżeli mowie obrońcy tego syna. Innymi słowy , może to mieć znaczenie i wpłynąć na sam wyrok.

Wróć do listy wątków działu Bazgroły
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365