 |
Fakty zamiast wolności słowa Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 27-09-2019 21:24 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | Fakty zamiast wolności słowa
1 na 3 | . Zasłyszałam taką koncepcję porządku prawnego, aby zamiast wolności słowa - którą to wolność co i rusz trzeba obwarowywać jakimiś ograniczeniami, jak np. sądowy nakaz zeznawania prawdy, albo prawny zakaz wygłaszania niektórych sądów  - wprowadzić obowiązek trzymania się faktów. Na pierwszy rzut oka ta koncepcja wydała mi się sensowna, ale może coś przeoczyłam, sama nie wiem... Czy ktoś dostrzega wady w zaproponowanym systemie? . | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | zeniu73 (6483 punktów) |
>Czy ktoś dostrzega wady w zaproponowanym systemie?
A od kiedy fakty licza sie w polityce i zyciu prywatnym?
Faktem jest, ze najpierw jest ocieplenie klimatu a skutkien tego ocieplenia jest wieksze stezenie CO2 a i tak dogmatem uznawanym za prawde objawiona jest zmanipulowany wykres kija hokejowego.
Fakty nie sprzedaja sie tak dobrze jak klamstwo, manipulacja i ideologia tak wiec nie maja wielkich szans na przezycie.
Faktami nie podwyzszysz podatkow, nie sprzedasz horrorszenariusza, nie poruszysz glupich mas.
Poza tym to tylko kwestia czasu jak fakty zostana zakwalifikowanecjako obraza (na przyklad rozglasnianie faktu, ze szefowa MFW ukradla 400 milionow bedzie obraza, pomowieniem i bedzie karane wiezieniem).
|
|
 | -1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>A od kiedy fakty licza sie w polityce i zyciu prywatnym? A od kiedy nie?
>Faktem jest, ze [...] a i tak dogmatem [...] jest Antidotum na dogmaty będzie obowiązek trzymania się faktów.
>Fakty [...] nie maja wielkich szans na przezycie. Mylisz fakty z wiewiórkami.
>Faktami nie podwyzszysz podatkow, nie sprzedasz horrorszenariusza, nie poruszysz glupich mas. Do tych celów są inne narzędzia.
>Poza tym to tylko kwestia czasu jak [...] rozglasnianie faktu, ze szefowa MFW ukradla 400 milionow bedzie obraza Dlaczego taki fakt miałby być obrazą?
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
|  | 3 na 3 | zeniu73 (6483 punktów) | >>A od kiedy fakty licza sie w polityce i zyciu prywatnym? >A od kiedy nie?
To ja ciebie sie pytam. Bo nie wiem od kiedy ale wiem, ze aktualnie fakty nie licza sie.
>>Faktem jest, ze [...] a i tak dogmatem [...] jest >Antidotum na dogmaty będzie obowiązek trzymania się faktów.
A co jest faktem ustala bedzie polityka czy jakis blizej nieznany ale na pewno niezawisly organ? 😂
>>Fakty [...] nie maja wielkich szans na przezycie. >Mylisz fakty z wiewiórkami. >>Faktami nie podwyzszysz podatkow, nie sprzedasz horrorszenariusza, nie poruszysz glupich mas. >Do tych celów są inne narzędzia.
Tak. Dogmaty i manipulacje. Zaden rzad na swiecie nie porzuci tych narzedzi na poczet faktow, ktorymi nie bedzie mozna manipulowac i kasowac lapowek.
>>Poza tym to tylko kwestia czasu jak [...] rozglasnianie faktu, ze szefowa MFW ukradla 400 milionow bedzie obraza >Dlaczego taki fakt miałby być obrazą?
A dlaczego dzis deklaracja, ze nie lubie cyganow jest obraza? Bo tak twierdzi nieZwisly sad i juz. Dogmatyzm 😂
|
|
| |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>>>A od kiedy fakty licza sie w polityce i zyciu prywatnym? >>A od kiedy nie? >To ja ciebie sie pytam. Bo nie wiem od kiedy No a moja pytająca odpowiedź znaczy, że słusznie nie wiesz, bo fakty liczą się i liczyły zawsze.
>A co jest faktem ustala bedzie polityka czy jakis blizej nieznany ale na pewno niezawisly organ? Jak i obecnie.
>A dlaczego dzis deklaracja, ze nie lubie cyganow jest obraza? Nie jest.
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
| | |  | 2 na 2 | zeniu73 (6483 punktów) | >>>>A od kiedy fakty licza sie w polityce i zyciu prywatnym? >>>A od kiedy nie? >>To ja ciebie sie pytam. Bo nie wiem od kiedy >No a moja pytająca odpowiedź znaczy, że słusznie nie wiesz, bo fakty liczą się i liczyły zawsze.
Tak. Widac to dokladnie po globalnym ocipieniu domoroslych ratownikow klimatu i polityki zacierajcej rece na widok oglupialych oszolomow, ktorym mozna wcisnac kazdy idiotyzm na temat umierajacego klimatu.
Liczy sie diagram manipulanta, ktory wydedukowal (a moze wydukal), ze zmiana klimatu musi byc wina czlowieka a nie fizyka, ze wzrastajace stezenie CO2 jest wynikiem ocieplenia a nie na odwrot.
>>A co jest faktem ustala bedzie polityka czy jakis blizej nieznany ale na pewno niezawisly organ? >Jak i obecnie.
Tak niezawisly jak komisja majatkowa czy Mitera & Co?
>>A dlaczego dzis deklaracja, ze nie lubie cyganow jest obraza? >Nie jest.
Podalem zly przyklad. Przyjedz do Niemiec i skrytykuj religie islamska. Prawdopodobiensto, ze dostaniesz Anzeige wegen Fremdenhass jest duze.
|
|
| | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>>...fakty liczą się i liczyły zawsze. >Tak. Widac to dokladnie po globalnym ocipieniu domoroslych ratownikow klimatu i polityki zacierajcej rece na widok oglupialych oszolomow, ktorym mozna wcisnac kazdy idiotyzm na temat umierajacego klimatu. >Liczy sie diagram manipulanta, ktory wydedukowal (a moze wydukal), ze zmiana klimatu musi byc wina czlowieka a nie fizyka, ze wzrastajace stezenie CO2 jest wynikiem ocieplenia a nie na odwrot. Rozumiem, że gdyby wyegzekwować trzymanie się faktów, byłoby lepiej, czyli Twoja wypowiedź jest przeciwko wolności słowa, a na rzecz obowiązku trzymania się faktów.
>>>A co jest faktem ustala bedzie polityka czy jakis blizej nieznany ale na pewno niezawisly organ? >>Jak i obecnie. >Tak niezawisly jak komisja majatkowa czy Mitera & Co? Tak niezwisły, jak sobie to wypracujemy. Zawisłość wadzi, wadziła i spodziewam się, że wadzić będzie, jest osobnym problemem po prostu.
>Przyjedz do Niemiec i skrytykuj religie islamska. Prawdopodobiensto, ze dostaniesz Anzeige wegen Fremdenhass jest duze. A gdzie tu się nie sprawdza obowiązek trzymania się faktów?
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
| |  | 2 na 2 | Arminius (25555 punktów) | czuje Pan? | >A dlaczego dzis deklaracja, ze nie lubie cyganow jest obraza? Bo tak twierdzi >nieZwisly sad i juz. Dogmatyzm
Raczej nie. Raczej tu chodzi o to że "cygan" to słowo obraźliwe. Jak Pan powie że nie lubi Romów - to już w zasadzie jest ok. To trochę tak, jakby ktoś powiedział, że nie lubi Polaków, a drugi, że nie lubi Polaczków. Czuje Pan różnicę?
|
|
| | |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | Odp: Szła dzieweczka do laseczka |
> chodzi o to że "cygan" to słowo obraźliwe.Dziś prawdziwych Cyganów już nie ma? 
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
| | |  | 4 na 4 | zeniu73 (6483 punktów) | Odp: czuje Pan? | >>A dlaczego dzis deklaracja, ze nie lubie cyganow jest obraza? Bo tak twierdzi >nieZwisly sad i juz. Dogmatyzm >Raczej nie. Raczej tu chodzi o to że "cygan" to słowo obraźliwe. Jak Pan powie że nie lubi Romów - to już w zasadzie jest ok. To trochę tak, jakby ktoś powiedział, że nie lubi Polaków, a drugi, że nie lubi Polaczków. Czuje Pan różnicę?
Czyli wolnosc slowa zalezy od definicji i wytycznych niezawislego sadu 😂
Zupelnie jak w DDR czy innej dyktaturze. Mozesz mowic co chcesz byle bylo to po naszej mysli.
Jako taka wolnosc slowa jest w USA. Tam mozsz powiedziec, ze lubisz Hitlera i nosic swastyke. W Europie tego robic noe mozna. Wolnosc slowa to w Europie pusty slogan taki jak do wesela sie zagoi czy nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo. Mit, bajka i ludowe porzekadlo.
|
|
| | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>>To trochę tak, jakby ktoś powiedział, że nie lubi Polaków, a drugi, że nie lubi Polaczków. Czuje Pan różnicę? >Czyli wolnosc slowa zalezy od definicji i wytycznych niezawislego sadu 😂 Ograniczeń jest zresztą więcej, dlatego pojawiła się przedstawiona przeze mnie propozycja zniesienia wolności słowa na rzecz obowiązku trzymania się faktów.
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
| | | | |  | 5 na 5 | zeniu73 (6483 punktów) | >>>To trochę tak, jakby ktoś powiedział, że nie lubi Polaków, a drugi, że nie lubi Polaczków. Czuje Pan różnicę? >>Czyli wolnosc slowa zalezy od definicji i wytycznych niezawislego sadu 😂 >Ograniczeń jest zresztą więcej, dlatego pojawiła się przedstawiona przeze mnie propozycja zniesienia wolności słowa na rzecz obowiązku trzymania się faktów.
Jeszcze raz:kto i na jakiej zasadzie bedzie ustalal co jest faktem o co nie?
Czym bedzie to sie roznilo od dziesiejszego systemu?
Dzis antyfakt kija hokejowego pozwala na przekrety, wymyslanie nowych podatkow i kasowanie za gruszki na wierzbieö oraz na wyciszanie tych, ktorzy podnosza palce aby zspytac sie dlaczego propaguje sie klamstwo o sieje panike na podstawie slabej jakosci poszlak.
Jak chcesz to zmienic?
|
|
| | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | Odp: Fakty zamiast wolności słowa |
>kto i na jakiej zasadzie bedzie ustalal co jest faktem o co nie? Tak jak i obecnie: każdorazowo, gdy zajdzie potrzeba, osoba kompetentna.
>Czym bedzie to sie roznilo od dziesiejszego systemu? Praktyka pokaże, ja tutaj pytam czy widać w nim wady.
>Dzis antyfakt kija hokejowego pozwala na przekrety, wymyslanie nowych podatkow i kasowanie za gruszki na wierzbieö oraz na wyciszanie tych, ktorzy podnosza palce aby zspytac sie dlaczego propaguje sie klamstwo o sieje panike na podstawie slabej jakosci poszlak. >Jak chcesz to zmienic? Niby co mam tu zmieniać, o ile rozumiem piszesz o jakichś sytuacjach w obecnym systemie, a ja pytam czy widzisz wady w systemie zaproponowanym.
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 | zeniu73 (6483 punktów) |
>Niby co mam tu zmieniać, o ile rozumiem piszesz o jakichś sytuacjach w obecnym systemie, a ja pytam czy widzisz wady w systemie zaproponowanym.
Przeciez nie zaproponowalas zadnego systemu. Sama na gorze piszesz, ze o fakcie bedzie decydowala (tak jak dzis) osoba kompetentna. Ale nie piszesz jak.
Gdzie tu jakis system? Postawilas krystkonowa teze, ze to i i to jest lepsze od tego i tego po czym udowodnienie twj tezy pozostawilas nam 😂😂
Ja napisalem, ze widac wady. Glowna wada jest fakt, ze zaden zdrowo myslacy polityk nie zrezygnuje z benefitow jakie oferuje mu aktualny system oparty na sprzedazy horrorszenariuszy wywodzacych sie z wszelakich slepych ideologii. Dopoki większosc spoleczenstwa jest zbyt glupia lub leniwa aby weryfikowac fakty i odrzucac antyfakty, klamstwa i manipulacje dopoty FCKW, CO2 i Nox bedzie sie znakomicie sprzedawac.
A wiec Twoja teza o wyzszosci faktow nad ideologia jest poboznym życzeniem 😀
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Przeciez nie zaproponowalas zadnego systemu. Tu masz: "zamiast wolności słowa obowiązek trzymania się faktów".> Glowna wada jest fakt, ze zaden zdrowo myslacy polityk nie zrezygnuje z benefitow jakie oferuje mu aktualny system oparty na sprzedazy horrorszenariuszy wywodzacych sie z wszelakich slepych ideologii.Parafrazując: główną wadą zakazu kradzieży jest to, że żaden złodziej nie zrezygnuje z kradzieży, więc to zły system.
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
| | | | | | | | |  | 4 na 4 | zeniu73 (6483 punktów) | > >Przeciez nie zaproponowalas zadnego systemu.> Tu masz: "zamiast wolności słowa obowiązek trzymania się faktów".> >Glowna wada jest fakt, ze zaden zdrowo myslacy polityk nie zrezygnuje z benefitow jakie oferuje mu aktualny system oparty na sprzedazy horrorszenariuszy wywodzacych sie z wszelakich slepych ideologii.> Parafrazując: główną wadą zakazu kradzieży jest to, że żaden złodziej nie zrezygnuje z kradzieży, więc to zły system.A gdzie ja napisalem, ze dzisiwjszy system jest dobry lub ze twoja teza o wyzszosci faktow nad idiotyzmami jest zla? Ja tylko twierdze, ze jest utopijna bo ktos, kto tworzy prawo na pewno nie ustanowi, ze fakty sa wazniejsze od klamstw i tym samym pozbawi sie wladzy.
|
|
| | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> ktos, kto tworzy prawo na pewno nie ustanowi, ze fakty sa wazniejsze od klamstw i tym samym pozbawi sie wladzy. Nie mówimy czy da się wprowadzić tę czy inną (ta twoja jest nb inna) zasadę, tylko która jest lepsza.
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | zeniu73 (6483 punktów) | >> ktos, kto tworzy prawo na pewno nie ustanowi, ze fakty sa wazniejsze od klamstw i tym samym pozbawi sie wladzy. >Nie mówimy czy da się wprowadzić tę czy inną (ta twoja jest nb inna) zasadę, tylko która jest lepsza.
Ja twierdze, ze jestes dupkiem. Dzis jest to obelga. W Twoim systemie bedzie trzeba ustalic czy to fakt czy nie. Jak?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Ja twierdze, ze jestes dupkiem. Dzis jest to obelga. W Twoim systemie bedzie trzeba ustalic czy to fakt czy nie. Jak? To będzie Twój problem jak.
Bo ja Ci zarzucę nietrzymanie się faktów.
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | zeniu73 (6483 punktów) | >>Ja twierdze, ze jestes dupkiem. Dzis jest to obelga. W Twoim systemie bedzie trzeba ustalic czy to fakt czy nie. Jak? >To będzie Twój problem jak. >Bo ja Ci zarzucę nietrzymanie się faktów.
Moj problem? Czemu? Ja mowie ze jestes dupkiem i ide dalej. Nikomu nic nie musze udowadniac. Po drodze mowie sobie "ale dzis goraco" i rowniez nie musze nikomu udowadniac, ze moje spostrzezenie jest faktem. Ty natomiast zarzucajac mi nietrzymanie sie faktow bedziesz musiala ustalic dlaczego teza, ze jestes dupkiem nie jest faktem.
Inny przyklad. Mowie, ze lubie Hitlera a jego teza o rasach jest zajebista. Dzis jest to zabronione. U ciebie nie ma czegos takiego jak wolnosc slowa (ktora na przyklad w USA pozwala na w.w. twierdzenie). Sa tylko fakty. Wiec co teraz? Moge twierdzic, ze Hitler to spoko gosciu?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>>>Ja twierdze, ze jestes dupkiem. Dzis jest to obelga. W Twoim systemie bedzie trzeba ustalic czy to fakt czy nie. Jak? >>To będzie Twój problem jak. >> Bo ja Ci zarzucę nietrzymanie się faktów. >Moj problem? Czemu? Napisałam czemu: zarzucę Ci nietrzymanie się faktów i będziesz się gimnastykował żeby wykazać faktyczność swojego twierdzenia.
>Ty natomiast zarzucajac mi nietrzymanie sie faktow bedziesz musiala ustalic dlaczego teza, ze jestes dupkiem nie jest faktem. O tyle będę musiała, że postawisz mi zarzut, a o tyle nie, że rozstrzygnięcie Twojego zarzutu zależeć będzie od rozstrzygnięcia mojego. Czyli tyle ewentualnym swoim zarzutem tyle wskórasz, że wygenerujesz drugi powód zmuszający Cię do wykazania zgodności z faktami tego swojego twierdzenia, jakobym była dupkiem.
>Inny przyklad. [...] Moge twierdzic, ze Hitler to spoko gosciu? Jeśli jest to zabronione to nie możesz, a jeśli dozwolone - możesz.
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Rafał Poniecki (7132 punktów) | Odp: czuje Pan? | >> Raczej tu chodzi o to że "cygan" to słowo obraźliwe. Jak Pan powie że nie lubi Romów - to już w zasadzie jest ok. To trochę tak, jakby ktoś powiedział, że nie lubi Polaków, a drugi, że nie lubi Polaczków. Czuje Pan różnicę?<<
Kiedyś zaglądałem do słowników w związku z cyganami i okazało się, że to słowo funkcjonowało w wielu językach. Skąd więc wzięło się to przewrażliwienie? Uważam, że cyganie są sami temu winni, a to przez ich postępowanie. Skoro przez chyba wieki postrzegani byli jako oszuści i złodzieje i to nie bez powodu, to ubzdurali sobie, że jeżeli zmienią swoją nazwę, to zmieni się i ich wizerunek. Ale nic tego nie zapowiada. Mogą się nazywać Romami, a i tak cię ocyganią. A tak przy okazji: Niemcy to też obraźliwa nazwa, nawet bardziej niż Cyganie. I co? Domagają się, żeby Polacy przestali nazywać ich "niemowami"?
|
|
| | | |  | 1 na 3 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | Odp: Fakty zamiast wolności słowa |
> A tak przy okazji: Niemcy to też obraźliwa nazwa, nawet bardziej niż Cyganie. I co? Domagają się, żeby Polacy przestali nazywać ich "niemowami"?Jako "niemowy" nie bardzo mogą. 
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
1 na 1 | PoProstuBogdan (447 punktów) | >Czy ktoś dostrzega wady w zaproponowanym systemie?
Tak. Twoja koncepcja jest ciekawa, ale wymaga dopracowania.
- prognozy oparte na racjonalnych przesłankach nie mogą być uznane za fakty, bo dotyczą przyszłości - nie każdy fakt jest poparty ścisłymi dowodami - nieraz trzeba umieć spojrzeć na suche dane żeby umieć je zinterpretować - nieuczciwi gracze i tak ubiorą fałsz w takie słowa żeby przedstawić go jako prawdę i są w stanie preparować dowody - niektóre fakty powinny być ukryte przed większością - manipulacja zmieniłaby formę i skupiałaby się głównie na przedstawianiu nieistotnych rzeczy jako czegoś bardzo ważnego, a ważnych jako błahe
Już teraz tak się dzieje, bo społeczeństwo powoli uodparnia się na kłamstwa.
|
|
 | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>>Czy ktoś dostrzega wady w zaproponowanym systemie? >Tak. Twoja koncepcja jest ciekawa, ale wymaga dopracowania. >- prognozy... Nikt nie twierdzi, że fakty to prognozy.
>- nie każdy fakt jest poparty ścisłymi dowodami To skąd pomysł, że ma się do czynienia z faktem?
>- nieraz trzeba umieć spojrzeć na suche dane żeby umieć je zinterpretować No ale co w związku z tym?
>- nieuczciwi gracze Przecież nie twierdzę, że nieuczciwość zniknie.
>- niektóre fakty powinny być ukryte przed większością I jaki to problem?
>- manipulacja zmieniłaby formę i skupiałaby się głównie na przedstawianiu nieistotnych rzeczy jako czegoś bardzo ważnego, a ważnych jako błahe Jaka manipulacja?
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
|  | 2 na 2 | PoProstuBogdan (447 punktów) | >>- prognozy... >Nikt nie twierdzi, że fakty to prognozy.
Ale eliminując wszystko co do czego nie ma pewności, że jest faktem, wykluczasz możliwość prognozowania czegokolwiek i opierania się na niepełnych danych. To bardzo niepraktyczne podejście.
>>- nie każdy fakt jest poparty ścisłymi dowodami >To skąd pomysł, że ma się do czynienia z faktem?
Nie jesteś w stanie udowodnić większości faktów dotyczących twojego życia, co do których masz pewność. Przymus trzymania się tylko faktów ustalonych ponad wszelką wątpliwość, w niektórych przypadkach uniemożliwia właśnie ustalenie faktów.
>>- nieraz trzeba umieć spojrzeć na suche dane żeby umieć je zinterpretować >No ale co w związku z tym?
To, że fakty nie zawsze są aż tak kluczowe, bo czasem ważniejsza bywa opinia.
>>- nieuczciwi gracze >Przecież nie twierdzę, że nieuczciwość zniknie.
Ale czy nie chodzi ci o to żeby ją zmniejszyć?
>>- niektóre fakty powinny być ukryte przed większością >I jaki to problem?
Nie nazwałem tego problemem.
>>- manipulacja zmieniłaby formę i skupiałaby się głównie na przedstawianiu nieistotnych rzeczy jako czegoś bardzo ważnego, a ważnych jako błahe >Jaka manipulacja?
Normalna.
W czym miałby pomóc twój pomysł?
|
|
| |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>>- prognozy... >Nikt nie twierdzi, że fakty to prognozy. >Ale eliminując wszystko co do czego nie ma pewności, że jest faktem, wykluczasz możliwość prognozowania Prognozowanie jest trzymaniem się faktów, bo jest faktem, że jutro może być deszcz.
>>>- nie każdy fakt jest poparty ścisłymi dowodami >>To skąd pomysł, że ma się do czynienia z faktem? >Nie jesteś w stanie udowodnić większości faktów dotyczących twojego życia, co do których masz pewność. Przymus trzymania się tylko faktów ustalonych ponad wszelką wątpliwość, w niektórych przypadkach uniemożliwia właśnie ustalenie faktów. Obowiązek, nie przymus. I po co i komu chciałbyś udowadniać kwestie bezsporne.
>>>- nieraz trzeba umieć spojrzeć na suche dane żeby umieć je zinterpretować >>No ale co w związku z tym? >To, że fakty nie zawsze są aż tak kluczowe, bo czasem ważniejsza bywa opinia. To mówisz, że to opinia, a to już będzie fakt.
>>>- nieuczciwi gracze >>Przecież nie twierdzę, że nieuczciwość zniknie. >Ale czy nie chodzi ci o to żeby ją zmniejszyć? Raczej idzie o zredukowanie spornych kwestii.
>>>- niektóre fakty powinny być ukryte przed większością >>I jaki to problem? >Nie nazwałem tego problemem. Punktem do dopracowania nazwałeś.
>>>- manipulacja zmieniłaby formę i skupiałaby się głównie na przedstawianiu nieistotnych rzeczy jako czegoś bardzo ważnego, a ważnych jako błahe >>Jaka manipulacja? >Normalna. Ale jak (lub jaka) manipulacja miałaby szkodzić trzymaniu się faktów?
>W czym miałby pomóc twój pomysł? Np. wyeliminowaniu religii z życia publicznego: wierzycie z kumplami w aniołki, wolno wam, ale w życiu publicznym te aniołki niczego nie mają prawa zmienić. Albo kwestia obelg: twierdzisz, że jestem głąbem, to udowodnij to, inaczej twierdzenie, że tak jest w przestrzeni publicznej będzie nielegalne.
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
| | |  | 1 na 1 | PoProstuBogdan (447 punktów) | >Prognozowanie jest trzymaniem się faktów, bo jest faktem, że jutro może być deszcz.
Nie. Probabilistyka to nie fakty. Ludzie mają różne zdania na wiele tematów i opierają się na swoich subiektywnych prognozach. Łatwo oprzeć na tym manipulację i przedstawić złe rozwiązania jako przewidywalnie najlepsze. To tylko jeden ze sposobów na obejście twojego pomysłu. Zamiast ograniczyć kłamstwo, przeniosłabyś je na bardziej wysublimowany poziom, przez co byłoby jeszcze trudniejsze do odróżnienia od prawdy dla przeciętnego Kowalskiego.
>Obowiązek, nie przymus. I po co i komu chciałbyś udowadniać kwestie bezsporne.
Zmierzam do tego, że twój pomysł mimo oparcia na słusznych przesłankach, w praktyce byłby obchodzony na różne sposoby. Fakty mogą być sporne mimo świadomości prawdy przez jedną ze stron. Świadomość, że coś jest faktem i udowodnienie tego innym są odrębnymi sprawami.
>>>>- nieraz trzeba umieć spojrzeć na suche dane żeby umieć je zinterpretować >>>No ale co w związku z tym? >>To, że fakty nie zawsze są aż tak kluczowe, bo czasem ważniejsza bywa opinia. >To mówisz, że to opinia, a to już będzie fakt.
Nie będzie. Fakty są obiektywne, a opinie subiektywne. Opinia przechodzi w fakt, dopiero kiedy w praktyce okazuje się trafna.
>>>>- nieuczciwi gracze >>>Przecież nie twierdzę, że nieuczciwość zniknie. >>Ale czy nie chodzi ci o to żeby ją zmniejszyć? >Raczej idzie o zredukowanie spornych kwestii.
Jesteś pewna, że to dobre podejście? Może lepiej uniknąć sporów na temat kwestii, których nie ustalono? Sporne kwestie są pożądanym skutkiem myślenia, ale nie powinny prowadzić do realnych podziałów między ludźmi. Rozwój duchowy powinien iść w parze z intelektualnym.
>>>>- niektóre fakty powinny być ukryte przed większością >>>I jaki to problem? >>Nie nazwałem tego problemem. >Punktem do dopracowania nazwałeś.
Uważasz, że powinniśmy opierać się na faktach. Moim zdaniem liczy się coś więcej.
>>>>- manipulacja zmieniłaby formę i skupiałaby się głównie na przedstawianiu nieistotnych rzeczy jako czegoś bardzo ważnego, a ważnych jako błahe >>>Jaka manipulacja? >>Normalna. >Ale jak (lub jaka) manipulacja miałaby szkodzić trzymaniu się faktów?
Trzymanie się faktów przestałoby spełniać swoją rolę, gdyby manipulacja polegała na przedstawianiu mniej ważnych jako ważniejszych i odwrotnie. Nie spełniałoby swojej roli także wtedy, gdyby stało się jawne to co ma być ukryte lub gdyby zatajano istotne fakty, a informowano wybiórczo o mniej ważnych, ale dobranych wg z góry dobranego klucza.
Co dawałby trzymania się faktów? Dużo lepszym rozwiązaniem jest postawienie na edukację filozoficzną od szkoły podstawowej. Zamiast religii.
>>W czym miałby pomóc twój pomysł? >Np. wyeliminowaniu religii z życia publicznego: wierzycie z kumplami w aniołki, wolno wam, ale w życiu publicznym te aniołki niczego nie mają prawa zmienić.
Religię powinniśmy wyeliminować w inny sposób. Ona nie polega na nietrzymaniu się faktów, tylko na błędnej interpretacji. Uczy się nas posłuszeństwa wobec narzuconych "prawd", zamiast sposobów dociekania do prawdy i w tym jest prawdziwy problem. Religia nie jest przyczyną błędnego myślenia, tylko jego skutkiem. Aniołki nie są przyczyną urojeń, tylko to urojenia są usprawiedliwiane za pomocą wiary w aniołki. Odpowiednia interpretacja wyklucza powstanie takiej aberracji jaką jest religia. Ateizm też stał się dziś religią, która jest dla swoich wyznawców bardziej przekonująca od pozostałych. Zamiast być naturalnym wynikiem myślenia, jest centralnym punktem pewnej idei, która nie jest niezależną filozofią, tylko negacją chrześcijaństwa (i innych religii przy okazji). Dla wyznawców stanowi to klucz jak odpowiadać na pytania i jak myśleć.
>Albo kwestia obelg: twierdzisz, że jestem głąbem, to udowodnij to, inaczej twierdzenie, że tak jest w przestrzeni publicznej będzie nielegalne.
Nie udowodnisz głąbowi, że nim jest. Nie lepiej wyeliminować z debaty publicznej mowę nienawiści? Nawet jeśli ktoś jest głąbem, lepiej mu tego nie mówić.
|
|
| | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >Prognozowanie[...]> Łatwo [...] przedstawić złe rozwiązania jako przewidywalnie najlepsze.Twierdzisz, że jeśli wyprognozuję, że rozwiązaniem dodawania 2+2 jest 5, to nikt nie będzie umiał wykazać, że moje złe rozwiązanie jest wynikiem nietrzymania się faktów? > twój pomysł mimo oparcia na słusznych przesłankach, w praktyce byłby obchodzony na różne sposoby.Obecne prawo też jest obchodzone na różne sposoby, więc pytanie wątku "co lepsze?" pozostaje otwarte. > Fakty mogą być sporne mimo świadomości prawdy przez jedną ze stron.No ale co z tego, czy jakoś Ci to przeszkadza w trzymaniu się ich? > Fakty są obiektywne, a opinie subiektywne.Wydając opinię zastrzega się, że to opinia. > Jesteś pewna, że to dobre podejście? Może lepiej uniknąć sporówPewna: skoro nie da się sporów uniknąć, to chociaż je zredukujmy. > Sporne kwestie są pożądanym skutkiem myśleniaNie, sporne kwestie są skutkiem mijania się przynajmniej jednej ze stron z prawdą, czyli są skutkiem niemyślenia. > Uważasz, że powinniśmy opierać się na faktach. Moim zdaniem liczy się coś więcej.To załóż sobie wątek np. "ważniejsze od faktów" i ujawnij w nim co to takiego. > Trzymanie się faktów przestałoby spełniać swoją rolęTrzymanie się faktów służy tylko trzymaniu się faktów. > Co dawałby trzymania się faktów?Odwrotność nietrzymania się ich. > Dużo lepszym rozwiązaniem jest postawienie na edukację...Załóż wątek i dowiedź, że edukacją można zastąpić prawo. > Religię powinniśmy wyeliminować w inny sposób.To eliminuj w ten inny sposób, kto Ci nie daje? > Nie udowodnisz głąbowi, że nim jest.No i dlatego obowiązek trzymania się faktów pomoże w wyeliminowaniu obelg; zeniu73 właśnie to testował.
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
| | | | |  | | PoProstuBogdan (447 punktów) | >>>Prognozowanie[...] >>Łatwo [...] przedstawić złe rozwiązania jako przewidywalnie najlepsze. >Twierdzisz, że jeśli wyprognozuję, że rozwiązaniem dodawania 2+2 jest 5
Nie. Pisałem o prognozach, a wynik dodawania 2+2 jest ścisły.
>>twój pomysł mimo oparcia na słusznych przesłankach, w praktyce byłby obchodzony na różne sposoby. >Obecne prawo też jest obchodzone na różne sposoby, więc pytanie wątku "co lepsze?" pozostaje otwarte.
Im mniej przepisów, tym lepiej.
>>Fakty mogą być sporne mimo świadomości prawdy przez jedną ze stron. >No ale co z tego, czy jakoś Ci to przeszkadza w trzymaniu się ich?
Nie wystarczy samo trzymanie się. Trzeba jeszcze udowodnić. Z tym są dwa problemy.
1. Nie każdy fakt da się udowodnić (istnieją fakty, których nie da się udowodnić)
2. Dowód jest elementem teorii, a nie każda praktyczna sytuacja tego wymaga (świadomości nie trzeba udowadniać - żeby stworzyć teorię trzeba prawidłowo opisać powtarzalne mechanizmy).
Lepiej żeby każdy mógł mówić co chce, bo i tak każdy ocenia po swojemu, a cenzura jest do ominięcia.
>>Fakty są obiektywne, a opinie subiektywne. >Wydając opinię zastrzega się, że to opinia.
I większość i tak może potraktować to jako kurtuazję. Przecież tak jest teraz.
>>Jesteś pewna, że to dobre podejście? Może lepiej uniknąć sporów >Pewna: skoro nie da się sporów uniknąć, to chociaż je zredukujmy.
Ale może jednak da się ich uniknąć?
>>Sporne kwestie są pożądanym skutkiem myślenia >Nie, sporne kwestie są skutkiem mijania się przynajmniej jednej ze stron z prawdą, czyli są skutkiem niemyślenia.
Nie. Sporne kwestie są skutkiem wspólnej niewiedzy. Jeżeli ktoś wie, że nie wie, ale ma wiele teorii, to teorie są fajne. Niewiedza uniemożliwia posiadanie własnej teorii.
>>Uważasz, że powinniśmy opierać się na faktach. Moim zdaniem liczy się coś więcej. >To załóż sobie wątek np. "ważniejsze od faktów" i ujawnij w nim co to takiego.
Nie muszę zakładać wątku. Tutaj już napisałem.
>>Trzymanie się faktów przestałoby spełniać swoją rolę >Trzymanie się faktów służy tylko trzymaniu się faktów.
Czyli niczemu nie służy. Faktycznie służy, ale przestałoby w momencie wprowadzenia takiego obowiązku.
>>Co dawałby trzymania się faktów? >Odwrotność nietrzymania się ich.
Ale rzeczywistość nie jest w tym względzie zero jedynkowa.
>>Dużo lepszym rozwiązaniem jest postawienie na edukację... >Załóż wątek i dowiedź, że edukacją można zastąpić prawo.
Nie pisałem nic o żadnym zastępowaniu. Edukacja jest ważniejsza niż wprowadzanie kolejnego martwego przepisu do obejścia, który w praktyce mógłby jedynie utrudnić sytuację.
>>Religię powinniśmy wyeliminować w inny sposób. >To eliminuj w ten inny sposób, kto Ci nie daje?
To chcesz żeby religia była wyeliminowana, czy żeby twój sposób był uznany za świetny?
>>Nie udowodnisz głąbowi, że nim jest. >No i dlatego obowiązek trzymania się faktów pomoże w wyeliminowaniu obelg
Nie prościej zakazać obelg?
|
|
| | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Pisałem o prognozach, a wynik dodawania 2+2 jest ścisły.Dla nieznających go jest prognozą. > Im mniej przepisów, tym lepiej.Dlatego proponuję mniej przepisów. > >>Fakty mogą być sporne mimo świadomości prawdy przez jedną ze stron.> >No ale co z tego, czy jakoś Ci to przeszkadza w trzymaniu się ich?> Nie wystarczy samo trzymanie się. Trzeba jeszcze udowodnić.Póki wiesz, że się ich trzymasz, nie masz problemów z ich udowodnieniem. > 1. Nie każdy fakt da się udowodnićTo po czym poznajesz, że to fakt? > 2. Dowód jest elementem teorii, a nie każda praktyczna sytuacja tego wymagaNie trzeba się zajmować dowodzeniem niezakwestionowanej wypowiedzi. > świadomości nie trzeba udowadniaćBo istnieje definicja tego pojęcia. > Lepiej żeby każdy mógł mówić co chce, bo i tak każdy ocenia po swojemuNo a czego nie będzie można mówić przy obowiązku trzymania się faktów?  > >Wydając opinię zastrzega się, że to opinia.> I większość i tak może potraktować to jako kurtuazję. Przecież tak jest teraz.Czyli teraz kurtuazja jest cacy, a po zmianie zasad miałaby być be? > Ale może jednak da się ich [sporów] uniknąć?Spierałabym się.  > >>Sporne kwestie są pożądanym skutkiem myślenia> >Nie, sporne kwestie są skutkiem mijania się przynajmniej jednej ze stron z prawdą, czyli są skutkiem niemyślenia.> Nie. Sporne kwestie są skutkiem wspólnej niewiedzy.Może być wspólna, ale nie musi - to napisałam.(Poza tym dopiero co twierdziłeś, że są skutkiem myślenia.) > >To załóż sobie wątek np. "ważniejsze od faktów" i ujawnij w nim co to takiego.> Nie muszę zakładać wątku.No ale w tym jest to OT. > >>Trzymanie się faktów przestałoby spełniać swoją rolę> >Trzymanie się faktów służy tylko trzymaniu się faktów.> Czyli niczemu nie służy.Albowiem prawda sama jest wartością. > >>Dużo lepszym rozwiązaniem jest postawienie na edukację...> >Załóż wątek i dowiedź, że edukacją można zastąpić prawo.> Nie pisałem nic o żadnym zastępowaniu.Zaproponowałeś edukowanie zamiast rozwiązania prawnego. > >To eliminuj w ten inny sposób, kto Ci nie daje?> To chcesz żeby religia była wyeliminowana, czy żeby twój sposób był uznany za świetny?Chcę uznania pomysłu, bo on między innymi kwestię religijną rozwiąże. > >>Nie udowodnisz głąbowi, że nim jest.> >No i dlatego obowiązek trzymania się faktów pomoże w wyeliminowaniu obelg> Nie prościej zakazać obelg?Ta "prostota" już była, a przypomnę, że swego czasu nawet wiązała się z paleniem takich lżących na stosach. I chociaż z czasem zanikła, to ostatnio u nas powróciła w formie groźby 2-letniego więzienia za obrazę uczuć religijnych - takie to są skutki kurczowego trzymania się zakazu obelg. A fakty nikogo nie obrażą.
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | PoProstuBogdan (447 punktów) | > >Pisałem o prognozach, a wynik dodawania 2+2 jest ścisły.> Dla nieznających go jest prognozą.Nie. Dla nich jest niewiedzą. > >Im mniej przepisów, tym lepiej.> Dlatego proponuję mniej przepisów.Chcesz dodać kolejny. I tak będzie obchodzony i tylko będzie sprawiał kłopoty. > >>>Fakty mogą być sporne mimo świadomości prawdy przez jedną ze stron.> >>No ale co z tego, czy jakoś Ci to przeszkadza w trzymaniu się ich?> >Nie wystarczy samo trzymanie się. Trzeba jeszcze udowodnić.> Póki wiesz, że się ich trzymasz, nie masz problemów z ich udowodnieniem.Nie prawda. Udowodnij ślepemu czym jest widziany przez ciebie kolor żółty, albo udowodnij mi, że widzisz żółty tak samo jak ja. Udowodnij, że jadłaś śniadanie o godzinie, o której jadłaś. Udowodnij mi, że jadłaś to co jadłaś. Nie powinnaś mieć problemów, póki wiesz, że trzymasz się faktów. Dlaczego nie jesteś w stanie udowodnić mi tak prostych faktów?  > >1. Nie każdy fakt da się udowodnić> To po czym poznajesz, że to fakt?Na pewno nie po dowodach, bo one zawsze mogą być spreparowane lub oparte na pomyłkach. Dowody są istotne, ale nie aż tak jak wiedza i doświadczenie. Dowód nie jest tym samym co wiedza. Pełni rolę pomostu między prawdą, a osobą, która jej nie zna i chcemy żeby poznała. > >2. Dowód jest elementem teorii, a nie każda praktyczna sytuacja tego wymaga> Nie trzeba się zajmować dowodzeniem niezakwestionowanej wypowiedzi.Jak chcesz urzędowo rozróżnić fakty od kłamstw, niewiedzy i manipulacji? > >świadomości nie trzeba udowadniać> Bo istnieje definicja tego pojęcia.Odwracasz kolejność. Definicja istnieje, bo doświadczając świadomości ktoś ją sformułował, żeby porozmawiać o tym z innymi. > >Lepiej żeby każdy mógł mówić co chce, bo i tak każdy ocenia po swojemu> No a czego nie będzie można mówić przy obowiązku trzymania się faktów?  Wszystkiego na co nie ma dowodów, że jest faktem. Chcesz założyć ministerstwo prawdy, które będzie oceniać to arbitralnie? Co z własnym zdaniem na nieoczywiste tematy? Jak udowodnisz, że trzymasz się faktów, albo ktoś się ich nie trzyma? > >>Wydając opinię zastrzega się, że to opinia.> >I większość i tak może potraktować to jako kurtuazję. Przecież tak jest teraz.> Czyli teraz kurtuazja jest cacy, a po zmianie zasad miałaby być be?Nie, ale twój przepis nie zmieni niczego na lepsze. > >Ale może jednak da się ich [sporów] uniknąć?> Spierałabym się.  Sama tego chcesz i tak decydujesz  Spory można zastąpić zrozumieniem i akceptacją innego zdania. > >>>Sporne kwestie są pożądanym skutkiem myślenia>>Nie, sporne kwestie są skutkiem mijania się przynajmniej jednej ze stron z prawdą, czyli są skutkiem niemyślenia.> >Nie. Sporne kwestie są skutkiem wspólnej niewiedzy.> Może być wspólna, ale nie musi - to napisałam.(Poza tym dopiero co twierdziłeś, że są skutkiem myślenia.)Musi. Czyjaś niewiedza nie czyni kwestii sporną, jeśli jest tylko jednostronna. Kwestia jest wtedy oczywista. Kwestie sporne wynikające ze wspólnej niewiedzy zmuszają do myślenia. > >>To załóż sobie wątek np. "ważniejsze od faktów" i ujawnij w nim co to takiego.> >Nie muszę zakładać wątku.> No ale w tym jest to OT.Jest na temat. > >>>Trzymanie się faktów przestałoby spełniać swoją rolę> >>Trzymanie się faktów służy tylko trzymaniu się faktów.> >Czyli niczemu nie służy.> Albowiem prawda sama jest wartością.Niezależnie od tego, że ktoś się jej nie trzyma i czyni swoje słowa bezwartościowymi. > >>>Dużo lepszym rozwiązaniem jest postawienie na edukację...> >>Załóż wątek i dowiedź, że edukacją można zastąpić prawo.> >Nie pisałem nic o żadnym zastępowaniu.> Zaproponowałeś edukowanie zamiast rozwiązania prawnego.Ale nie zamiast prawa w ogóle, tylko twojego przepisu, który byłby kolejnym utrudnieniem. > >>To eliminuj w ten inny sposób, kto Ci nie daje?> >To chcesz żeby religia była wyeliminowana, czy żeby twój sposób był uznany za świetny?> Chcę uznania pomysłu, bo on między innymi kwestię religijną rozwiąże.Nie rozwiąże i wprowadzi tylko dodatkowe problemy. > >>>Nie udowodnisz głąbowi, że nim jest.> >>No i dlatego obowiązek trzymania się faktów pomoże w wyeliminowaniu obelg> >Nie prościej zakazać obelg?> Ta "prostota" już była, a przypomnę, że swego czasu nawet wiązała się z paleniem takich lżących na stosach. I chociaż z czasem zanikła, to ostatnio u nas powróciła w formie groźby 2-letniego więzienia za obrazę uczuć religijnych - takie to są skutki kurczowego trzymania się zakazu obelg.> A fakty nikogo nie obrażą.Fakty bardzo często obrażają ludzi i m.in. dlatego mówienie prawdy nie zawsze jest właściwe. Nie trzeba palić nikogo na stosach. Wystarczą mandaty progresywne.
|
|
| | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >>Pisałem o prognozach, a wynik dodawania 2+2 jest ścisły.> >Dla nieznających go jest prognozą.> Nie. Dla nich jest niewiedzą.Dlatego dla nich jest prognozą. > >proponuję mniej przepisów.> Chcesz dodać kolejny.Nie dodać, a zastąpić. > I tak będzie obchodzony i tylko będzie sprawiał kłopoty.Jakie kłopoty, dla Ciebie trzymanie się faktów to kłopot? > Udowodnij ślepemu czym jest widziany przez ciebie kolor żółty, albo udowodnij mi, że widzisz żółty tak samo jak ja.A co indywidualny sposób widzenia ma do faktów? > Udowodnij, że jadłaś śniadanie o godzinie, o której jadłaś. Udowodnij mi, że jadłaś to co jadłaś. Nie powinnaś mieć problemów, póki wiesz, że trzymasz się faktów. Dlaczego nie jesteś w stanie udowodnić mi tak prostych faktów?  Dlaczego miałabym Ci to wszystko udowadniać? > >>1. Nie każdy fakt da się udowodnić> >To po czym poznajesz, że to fakt?> Na pewno nie po dowodach...Więc po czym? > Jak chcesz urzędowo rozróżnić fakty od kłamstw...Tak jak i obecnie: sądowo. > >Bo istnieje definicja tego pojęcia.> Odwracasz kolejność. Definicja istnieje, bo [...] ktoś ją sformułował...I niby dlaczego z niej nie korzystać? > >>Lepiej żeby każdy mógł mówić co chce, bo i tak każdy ocenia po swojemu> >No a czego nie będzie można mówić przy obowiązku trzymania się faktów?  > Wszystkiego na co nie ma dowodów, że jest faktem.Czyli przykładowo czego? > Co z własnym zdaniem na nieoczywiste tematy?Po prostu mówisz "moim zdaniem 2+2=5". > Jak udowodnisz, że trzymasz się faktówA ktoś mi zarzuci nietrzymanie się ich? > albo ktoś się ich nie trzyma?Obawiasz się, że nie ma dowodu na twierdzenie "2+2≠5"? > >>>Wydając opinię zastrzega się, że to opinia.> >>I większość i tak może potraktować to jako kurtuazję. Przecież tak jest teraz.> >Czyli teraz kurtuazja jest cacy, a po zmianie zasad miałaby być be?> NieZatem zarzut, że opinie się nie sprawdzą był bez pokrycia. > Spory można zastąpić zrozumieniem i akceptacją innego zdania.Zrób tak z naszym sporem.  > Czyjaś niewiedza nie czyni kwestii sporną, jeśli jest tylko jednostronna.Każda ze spierających się stron uważa, że niewiedza dotyczy jednej strony. > Jest na temat.W takim razie przedstaw wskazanie co uważasz za ważniejsze od faktów jako odpowiedź na pytanie wątku. > >Albowiem prawda sama jest wartością.> Niezależnie od tego, że ktoś się jej nie trzyma i czyni swoje słowa bezwartościowymi.Oczywiście, jest nawet takie powiedzenie "faktom łaski nie robisz". > >Zaproponowałeś edukowanie zamiast rozwiązania prawnego.> Ale nie zamiast prawa w ogóle, tylko twojego przepisuI przecież pisałam "rozwiązania prawnego" a nie "prawa w ogóle". > >Chcę uznania pomysłu, bo on między innymi kwestię religijną rozwiąże.> Nie rozwiążeRozwiąże, bo dogmaty religijne nie trzymają się faktów. > Fakty bardzo często obrażają ludziNo i np. Ciebie jaki fakt obraża?
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | PoProstuBogdan (447 punktów) | > >Nie. Dla nich jest niewiedzą.> Dlatego dla nich jest prognozą.Nie. Jeżeli ktoś nie zna faktu oczywistego dla innych, to nie może prognozować na ten temat. Najpierw musi zdobyć wszystkie potrzebne dostępne dane i nadal nie wiedzieć. Wtedy prognozuje i mimo opierania się na faktach nie może udowodnić słuszności swojej prognozy, póki nie pojawi się dowód. Prognoza nie jest faktem, więc żeby być w zgodzie z twoim przepisem, nie można prognozować. > >>proponuję mniej przepisów.> >Chcesz dodać kolejny.> Nie dodać, a zastąpić.W praktyce dodać, bo wolności słowa nie trzeba weryfikować, a faktyczność tak. Musiałyby powstać urzędy sprawdzające która wypowiedź zawierała same fakty, a która nie. > > I tak będzie obchodzony i tylko będzie sprawiał kłopoty.> Jakie kłopoty, dla Ciebie trzymanie się faktów to kłopot?Kłopotem jest udowadnianie, że trzymam się faktów. > >Udowodnij ślepemu czym jest widziany przez ciebie kolor żółty, albo udowodnij mi, że widzisz żółty tak samo jak ja.> A co indywidualny sposób widzenia ma do faktów?To, że nie każdy fakt da się udowodnić. W takim razie nie możesz postulować przepisu "fakty zamiast wolności słowa", tylko musisz być ścisła - "udowodnione fakty zamiast wolności słowa". > > Udowodnij, że jadłaś śniadanie o godzinie, o której jadłaś. Udowodnij mi, że jadłaś to co jadłaś. Nie powinnaś mieć problemów, póki wiesz, że trzymasz się faktów. Dlaczego nie jesteś w stanie udowodnić mi tak prostych faktów?  > Dlaczego miałabym Ci to wszystko udowadniać?Żeby przetestować postulat. Jeżeli nie jesteś w stanie tego udowodnić, to musiałabyś dostać karę za opowiedzenie co jadłaś na śniadanie. Nie mogłabyś tego powiedzieć, bo to już korzystanie z wolności słowa. > >>>1. Nie każdy fakt da się udowodnić> >>To po czym poznajesz, że to fakt?> >Na pewno nie po dowodach...> Więc po czym?Już napisałem. Pewni możemy być tylko tego co doświadczamy. Dowody są tylko elementem doświadczeń > >Jak chcesz urzędowo rozróżnić fakty od kłamstw...> Tak jak i obecnie: sądowo.Czyli chcesz dodać mnóstwa pracy sądom i spowodować, żeby ludzie sądzili się o głupoty. > >>Bo istnieje definicja tego pojęcia.> >Odwracasz kolejność. Definicja istnieje, bo [...] ktoś ją sformułował...> I niby dlaczego z niej nie korzystać?Kto nie chce z niej korzystać? Napisałem, że definicja istnieje, bo doświadczamy istnienia świadomości. Dlatego, że doświadczamy, nie trzeba udowadniać. Nie dlatego, że istnieje definicja. > >>>Lepiej żeby każdy mógł mówić co chce, bo i tak każdy ocenia po swojemu> >>No a czego nie będzie można mówić przy obowiązku trzymania się faktów?  > >Wszystkiego na co nie ma dowodów, że jest faktem.> Czyli przykładowo czego?Już podałem przykład ze śniadaniem. > >Co z własnym zdaniem na nieoczywiste tematy?> Po prostu mówisz "moim zdaniem 2+2=5".I jak udowodnić, że naprawdę masz takie zdanie? Zresztą ten zwrot niczego nie zmienia. > >Jak udowodnisz, że trzymasz się faktów> A ktoś mi zarzuci nietrzymanie się ich?Niekoniecznie, ale może ci zarzucić, że nie wiadomo czy się ich trzymasz, a musi być wiadomo. Wolność słowa tego nie wymaga. > >albo ktoś się ich nie trzyma?> Obawiasz się, że nie ma dowodu na twierdzenie "2+2≠5"?Nie, ale może być tak, że ktoś coś mówi, a ty nie wiesz czy to fakty. Nikt tego nie wie. Nawet jeżeli mówi prawdę, to brak dowodów sprawia, że nie mógłby tego mówić, bo to już wolność słowa. > >>Czyli teraz kurtuazja jest cacy, a po zmianie zasad miałaby być be?> >Nie> Zatem zarzut, że opinie się nie sprawdzą był bez pokrycia.Ma pokrycie. Opinie nie mówią o faktach i należą do wolności słowa. Kurtuazją można przykryć dowolną treść, której chcesz zakazać. > >Spory można zastąpić zrozumieniem i akceptacją innego zdania.> Zrób tak z naszym sporem.  Może tak zrobię, ale jest jeszcze za wcześnie  > >Czyjaś niewiedza nie czyni kwestii sporną, jeśli jest tylko jednostronna.> Każda ze spierających się stron uważa, że niewiedza dotyczy jednej strony.Czasem ktoś wie, że ma rację. Wtedy kwestia nie jest sporna. > >Jest na temat.> W takim razie przedstaw wskazanie co uważasz za ważniejsze od faktów jako odpowiedź na pytanie wątku.Wolność słowa, tajemnica lub inne fakty. > >>Albowiem prawda sama jest wartością.> >Niezależnie od tego, że ktoś się jej nie trzyma i czyni swoje słowa bezwartościowymi.> Oczywiście, jest nawet takie powiedzenie "faktom łaski nie robisz".Otóż to. > >>Zaproponowałeś edukowanie zamiast rozwiązania prawnego.> >Ale nie zamiast prawa w ogóle, tylko twojego przepisu> I przecież pisałam "rozwiązania prawnego" a nie "prawa w ogóle".I edukowanie jest lepszym rozwiązaniem. > >>Chcę uznania pomysłu, bo on między innymi kwestię religijną rozwiąże.> >Nie rozwiąże> Rozwiąże, bo dogmaty religijne nie trzymają się faktów.Ale nie udowodnisz wierzącemu, że są sprzeczne z faktami, a on zawsze może powiedzieć "moim zdaniem..." i twierdzić to samo co teraz. > >Fakty bardzo często obrażają ludzi> No i np. Ciebie jaki fakt obraża?Wstydzę się o tym pisać
|
|
| | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Prognoza nie jest faktem, więc żeby być w zgodzie z twoim przepisem, nie można prognozować.Można: w przyszłości deszcz może padać, ale ta możliwość zachodzi już, więc jest faktem. > wolności słowa nie trzeba weryfikować, a faktyczność takTrzeba weryfikować ograniczanie wolności słowa. > Kłopotem jest udowadnianie, że trzymam się faktów.To się ich trzymaj a nie będzie żadnego kłopotu. > To, że nie każdy fakt da się udowodnić.Jak się nie da, to nie mów, że to fakty. > >> Udowodnij, że jadłaś śniadanie...> >Dlaczego miałabym Ci to wszystko udowadniać?> Żeby przetestować postulat.A jak brzmi postulat, którego dowodzi udowodnienie, że jadłam śniadanie? > >>>>1. Nie każdy fakt da się udowodnić> >>>To po czym poznajesz, że to fakt?> >>Na pewno nie po dowodach...> >Więc po czym?> Już napisałem.Zatem zacytuj. > >>Jak chcesz urzędowo rozróżnić fakty od kłamstw...> >Tak jak i obecnie: sądowo.> Czyli chcesz dodać mnóstwa pracy sądomSądy to koszty, nie byłoby więcej pozwów niż obecnie. > Kto nie chce z niej [definicji świadomości] korzystać?Wyglądało na to, że Ty. > Już podałem przykład ze śniadaniem.I gdzie w tym przykładzie zachodzi nietrzymanie się faktów? > >Po prostu mówisz "moim zdaniem 2+2=5".> I jak udowodnić, że naprawdę masz takie zdanie?A kto komu i po co miałby moje zdanie udowodnić? > nie wiadomo czy się ich [faktów] trzymasz, a musi być wiadomo.Kto powiedział, że musi? > może być tak, że ktoś coś mówi, a ty nie wiesz czy to fakty. Nikt tego nie wie.I jaki problem, że ktoś czegoś nie wie? > Nawet jeżeli mówi prawdę, to brak dowodów sprawia, że nie mógłby tego mówić, bo to już wolność słowaZakaz wolności słowa wymyśliłeś, a mnie z tego rozliczasz? > Opinie nie mówią o faktachMówią co osoba o faktach myśli. > Kurtuazją można przykryć dowolną treść, której chcesz zakazać.A niby jakich treści ja chcę zakazać?  > Czasem ktoś wie, że ma rację. Wtedy kwestia nie jest sporna.No ja wiem, że mam rację... > >>Jest na temat.> >W takim razie przedstaw wskazanie co uważasz za ważniejsze od faktów jako odpowiedź na pytanie wątku.> Wolność słowa, tajemnica lub inne fakty.To nie jest odpowiedź na pytanie wątku, bo ono brzmi "czy ktoś dostrzega wady w zaproponowanym systemie?"; czyli jednak nie jest na temat. > >Rozwiąże, bo dogmaty religijne nie trzymają się faktów.> Ale nie udowodnisz wierzącemu, że są sprzeczne z faktamiNie będzie potrzeby, bo rejestracja związku wyznaniowego będzie wymagała wykazania związku z faktami. Bo religia to nie ten czy ów konkretny podający się za wierzącego, lecz system wierzeń dotyczący większej grupy. > >>Fakty bardzo często obrażają ludzi> >No i np. Ciebie jaki fakt obraża?> Wstydzę się o tym pisać  To napisz o innych.
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | PoProstuBogdan (447 punktów) | > >Prognoza nie jest faktem, więc żeby być w zgodzie z twoim przepisem, nie można prognozować.> Można: w przyszłości deszcz może padać, ale ta możliwość zachodzi już, więc jest faktem.Możliwość nigdy nie zachodzi. Jeżeli zachodzi, to przestaje być możliwością i staje się faktem. > >wolności słowa nie trzeba weryfikować, a faktyczność tak> Trzeba weryfikować ograniczanie wolności słowa.Tzn? > >Kłopotem jest udowadnianie, że trzymam się faktów.> To się ich trzymaj a nie będzie żadnego kłopotu.To udowodnisz co jadłaś dziś na śniadanie i o której? Tutaj nawet nagranie nie pomoże, bo mogłaś to nagrać w innym momencie. > >To, że nie każdy fakt da się udowodnić.> Jak się nie da, to nie mów, że to fakty.Czyli nigdy nie jadłaś śniadania? > >>> Udowodnij, że jadłaś śniadanie...> >>Dlaczego miałabym Ci to wszystko udowadniać?> >Żeby przetestować postulat.> A jak brzmi postulat, którego dowodzi udowodnienie, że jadłam śniadanie?Postulat brzmi "fakty zamiast wolności słowa", więc podałem przykład zdarzenia, o którym wiesz, że to fakt, ale nie jesteś w stanie go udowodnić. > >Już napisałem.> Zatem zacytuj.Nie ignoruj tego co piszę. Nie zamierzam się tak powtarzać. > >>>Jak chcesz urzędowo rozróżnić fakty od kłamstw...> >>Tak jak i obecnie: sądowo.> >Czyli chcesz dodać mnóstwa pracy sądom> Sądy to koszty, nie byłoby więcej pozwów niż obecnie.Czyli poza dodaniem kolejnego martwego przepisu niewiele by się zmieniło. Myślę, że jednak byłoby ich więcej, a powinno być mniej. > >Kto nie chce z niej [definicji świadomości] korzystać?> Wyglądało na to, że Ty.Odniosłaś złudne wrażenie. Obiektywnie nie wyglądało. W twoim świecie mógłbym cię oskarżyć za takie stwierdzenie i miałbym sąd po swojej stronie, więc kosztami też bym się nie przejmował. > >Już podałem przykład ze śniadaniem.> I gdzie w tym przykładzie zachodzi nietrzymanie się faktów?Zachodzi coś innego. Nie napisałem tego o co pytasz. Przykład ze śniadaniem dowodzi tego, że niektórych faktów nie da się udowodnić, więc w praktyce twój pomysł polegałby m.in. na ograniczaniu możliwości mówienia o nich. > >>Po prostu mówisz "moim zdaniem 2+2=5".> >I jak udowodnić, że naprawdę masz takie zdanie?> A kto komu i po co miałby moje zdanie udowodnić?Jeżeli fakty mają zastępować wolność słowa, to nie można powiedzieć o niczym, co nie jest udowodnionym faktem. Mówiąc, że masz takie zdanie, musiałabyś to udowodnić, żeby nie podpaść sądom. Przecież równie dobrze mogłabyś kłamać, czyli korzystać z wolności słowa zamiast faktów. > >nie wiadomo czy się ich [faktów] trzymasz, a musi być wiadomo.> Kto powiedział, że musi?Ja. Jeżeli nie wiadomo, to mówimy o wolności słowa, zamiast obowiązku trzymania się faktów. Czyli niebezpośrednio, ale też tak powiedziałaś. > >może być tak, że ktoś coś mówi, a ty nie wiesz czy to fakty. Nikt tego nie wie.> I jaki problem, że ktoś czegoś nie wie?W świecie wolności słowa żaden, ale po wprowadzeniu twojego przepisu musiałby wiedzieć lub milczeć. Werbalizowanie prognoz byłoby wykluczone, a mówiąc prawdę byłabyś narażona na to, że ktoś ci zarzuci brak dowodów. Co wtedy? Kara finansowa? Więzienie? A może publiczna chłosta na pręgierzu? > >Nawet jeżeli mówi prawdę, to brak dowodów sprawia, że nie mógłby tego mówić, bo to już wolność słowa> Zakaz wolności słowa wymyśliłeś, a mnie z tego rozliczasz?Ty wymyśliłaś i przeciwstawiłaś ją faktom, którymi chcesz ją zastąpić. > >Opinie nie mówią o faktach> Mówią co osoba o faktach myśli.Czyli nie mówią o faktach, tylko o opiniach. > >Kurtuazją można przykryć dowolną treść, której chcesz zakazać.> A niby jakich treści ja chcę zakazać? Wszystkich, których faktyczności nie udowodniono. No chyba, że chcesz skazywać ludzi bez dowodów, albo proponujesz martwy przepis. Zdecyduj się  > >Czasem ktoś wie, że ma rację. Wtedy kwestia nie jest sporna.> No ja wiem, że mam rację...Nie wiesz. Próbujesz tak myśleć, ale okazuje się, że sama sobie przeczysz. Ukrywasz to bawiąc się kreatywnie słowami, albo myślisz inaczej, ale lubisz potrollować  > >Wolność słowa, tajemnica lub inne fakty.> To nie jest odpowiedź na pytanie wątku, bo ono brzmi "czy ktoś dostrzega wady w zaproponowanym systemie?"; czyli jednak nie jest na temat.I tylko o to chodzi? W porządku. Więc wyczerpię wątek i nie ma co pisać, bo już wszystko będzie nie na temat. Tak, ktoś dostrzega wady w tym systemie. Czy ta odpowiedź ci wystarcza?  > >>Rozwiąże, bo dogmaty religijne nie trzymają się faktów.> >Ale nie udowodnisz wierzącemu, że są sprzeczne z faktami> Nie będzie potrzeby, bo rejestracja związku wyznaniowego będzie wymagała wykazania związku z faktami. Bo religia to nie ten czy ów konkretny podający się za wierzącego, lecz system wierzeń dotyczący większej grupy.Związek z faktami wykażą bez problemu. Chyba nie o to ci tak naprawdę chodzi? Do tej pory pisałaś, że chodzi o fakty, a teraz zmieniasz na związek z nimi. Religia jest irracjonalna, ale nie jest totalnie oderwana od rzeczywistości. Czyli związek z faktami istnieje. > >>>Fakty bardzo często obrażają ludzi> >>No i np. Ciebie jaki fakt obraża?> >Wstydzę się o tym pisać  > To napisz o innych.Nie wypada  Ludzie mają różne wady, o których lepiej nie mówić.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Możliwość nigdy nie zachodzi.A co niby robi? Zachodzi i dlatego JEST faktem.> >>wolności słowa nie trzeba weryfikować, a faktyczność tak> >Trzeba weryfikować ograniczanie wolności słowa.> Tzn?Tzn. że trzeba rozstrzygać kwestie dotyczące ograniczeń tej - w takim razie rzekomej - wolności. > udowodnisz co jadłaś dziś na śniadanie i o której?Po co? > >>To, że nie każdy fakt da się udowodnić.> >Jak się nie da, to nie mów, że to fakty.> Czyli nigdy nie jadłaś śniadania?Nie interesuj się. > >>>> Udowodnij, że jadłaś śniadanie...> >>>Dlaczego miałabym Ci to wszystko udowadniać?> >>Żeby przetestować postulat.> >A jak brzmi postulat, którego dowodzi udowodnienie, że jadłam śniadanie?> Postulat brzmi "fakty zamiast wolności słowa", więc podałem przykład zdarzenia, o którym wiesz, że to fakt, ale nie jesteś w stanie go udowodnić.Zjedzenie śniadania da się udowodnić. > >>>>>1. Nie każdy fakt da się udowodnić> >>>>To po czym poznajesz, że to fakt?> >>>Na pewno nie po dowodach...> >>Więc po czym?> >>Już napisałem.> >Zatem zacytuj.> Nie ignoruj tego co piszę.Jeśli moje dopytywanie co napisałeś jest ignorowaniem, to czym jest Twoje uchylanie się od odpowiedzi? > >Sądy to koszty, nie byłoby więcej pozwów niż obecnie.> Czyli poza dodaniem kolejnego martwego przepisu niewiele by się zmieniło.Skoro niewiele, to o co Ty w tym wątku tak bijesz pianę? > >>Kto nie chce z niej [definicji świadomości] korzystać?> >Wyglądało na to, że Ty.> Odniosłaś złudne wrażenie. Obiektywnie nie wyglądało.Ale mnie na to wyglądało. > W twoim świecie mógłbym cię oskarżyć za takie stwierdzenieMógłbyś za dowolne (jak i obecnie), bo kto bogatemu zabroni. > Przykład ze śniadaniem dowodzi tego, że niektórych faktów nie da się udowodnićDlaczego uważasz, że zjedzenia śniadania nie da się udowodnić? > Jeżeli fakty mają zastępować wolność słowaNie mają, to tylko skrót w tytule. > >>nie wiadomo czy się ich [faktów] trzymasz, a musi być wiadomo.> >Kto powiedział, że musi?> Ja.Ja zaś mówię, że to co być musi, to trzymanie się faktów. > >>może być tak, że ktoś coś mówi, a ty nie wiesz czy to fakty. Nikt tego nie wie.> >I jaki problem, że ktoś czegoś nie wie?> W świecie wolności słowa żaden, ale po wprowadzeniu twojego przepisu musiałby wiedzieć lub milczeć.A z jakiego powodu? > Werbalizowanie prognoz byłoby wykluczone"Jutro może padać deszcz" odnosi się do dzisiejszej możliwości, a ta jest faktem. > >>...nie mógłby tego mówić, bo to już wolność słowaWolność słowa nie ma być zakazana. > >Zakaz wolności słowa wymyśliłeś, a mnie z tego rozliczasz?> Ty wymyśliłaśNie piszę o żadnym zakazie wolności słowa. > >>Opinie nie mówią o faktach> >Mówią co osoba o faktach myśli.> Czyli nie mówią o faktach, tylko o opiniach.Czyli o faktach dotyczących mówiących osób > >A niby jakich treści ja chcę zakazać? > Wszystkich, których faktyczności nie udowodniono.Mała strata, że się nie wypowiesz o moim śniadaniu. > >>Czasem ktoś wie, że ma rację. Wtedy kwestia nie jest sporna.> >No ja wiem, że mam rację...> Nie wiesz.Skąd wiesz? > Tak, ktoś dostrzega wady w tym systemie. Czy ta odpowiedź ci wystarcza?Jeśli Tobie wystarcza udzielenie takiej, to nic mi do tego. > >>>Rozwiąże, bo dogmaty religijne nie trzymają się faktów.> >>Ale nie udowodnisz wierzącemu, że są sprzeczne z faktami> >Nie będzie potrzeby, bo rejestracja związku wyznaniowego będzie wymagała wykazania związku z faktami. Bo religia to nie ten czy ów konkretny podający się za wierzącego, lecz system wierzeń dotyczący większej grupy.> Związek z faktami wykażą bez problemu.Źle się wyraziłam, chodziło mi o nie trzymające się faktów dogmaty. > >>>>Fakty bardzo często obrażają ludzi> >>>No i np. Ciebie jaki fakt obraża?> >>Wstydzę się o tym pisać  > >To napisz o innych.> Nie wypada Ludzie mają różne wadyNo to fakty ich zawstydzają, nie obrażają.
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | PoProstuBogdan (447 punktów) | > >Możliwość nigdy nie zachodzi.> A co niby robi? Zachodzi i dlatego JEST faktem.Możliwość nie jest faktem. Sprecyzuj o czym mówisz, bo można to rozumieć na różne sposoby. Ja piszę o fakcie rozumianym tak jak podaje słownik "fakt - to, co zaszło w rzeczywistości; zdarzenie; stan rzeczy". Pojęcie "możliwość" odnosi się do faktów, które nie zaistniały, ale nie widzimy dowodów, na podstawie których mielibyśmy twierdzić, że nie mogły. > Zjedzenie śniadania da się udowodnić.To czemu nie udowodnisz? > >Nie ignoruj tego co piszę.> Jeśli moje dopytywanie co napisałeś jest ignorowaniem, to czym jest Twoje uchylanie się od odpowiedzi?Nie uchylam się od odpowiedzi, ale nie zamierzam się powtarzać. Ty to ignorujesz. > >>Sądy to koszty, nie byłoby więcej pozwów niż obecnie.> >Czyli poza dodaniem kolejnego martwego przepisu niewiele by się zmieniło.> Skoro niewiele, to o co Ty w tym wątku tak bijesz pianę?Nie biję piany, tylko tłumaczę gdzie popełniłaś błędy. > >>>Kto nie chce z niej [definicji świadomości] korzystać?> >>Wyglądało na to, że Ty.> >Odniosłaś złudne wrażenie. Obiektywnie nie wyglądało.> Ale mnie na to wyglądało.A nie powinno, bo nie miałaś żadnej logicznej przesłanki żeby tak pomyśleć. > >Przykład ze śniadaniem dowodzi tego, że niektórych faktów nie da się udowodnić> Dlaczego uważasz, że zjedzenia śniadania nie da się udowodnić?Bo nie istnieje eksperyment, który mógłby tego dowieść. Ty o tym wiesz dzięki bezpośredniemu doświadczeniu, a do niego nie ma już potem drugiego dostępu. > >Jeżeli fakty mają zastępować wolność słowa> Nie mają, to tylko skrót w tytule.Trzeba było od razu napisać, że nie mają. > >>>nie wiadomo czy się ich [faktów] trzymasz, a musi być wiadomo.> >>Kto powiedział, że musi?> >Ja.> Ja zaś mówię, że to co być musi, to trzymanie się faktów.Co to za trzymanie się faktów, jeżeli nie wiadomo czy to fakty?  > >>>może być tak, że ktoś coś mówi, a ty nie wiesz czy to fakty. Nikt tego nie wie.> >>I jaki problem, że ktoś czegoś nie wie?> >W świecie wolności słowa żaden, ale po wprowadzeniu twojego przepisu musiałby wiedzieć lub milczeć.> A z jakiego powodu?Bo jeśli nie da się czegoś udowodnić, to nie ma sposobu na odróżnienie faktów od fikcji, więc również od wolności słowa. > >Werbalizowanie prognoz byłoby wykluczone> "Jutro może padać deszcz" odnosi się do dzisiejszej możliwości, a ta jest faktem.Skąd wiesz, że coś jest możliwe? Może to tylko złudzenie? > >>>...nie mógłby tego mówić, bo to już wolność słowa> Wolność słowa nie ma być zakazana.To w jaki sposób fakty mają ją zastąpić? > >>Zakaz wolności słowa wymyśliłeś, a mnie z tego rozliczasz?> >Ty wymyśliłaś> Nie piszę o żadnym zakazie wolności słowa.Nie kijem go, to pałką  > >>>Opinie nie mówią o faktach> >>Mówią co osoba o faktach myśli.> >Czyli nie mówią o faktach, tylko o opiniach.> Czyli o faktach dotyczących mówiących osóbO opiniach, czyli nie o faktach. Fakt zachodzi obiektywnie, a opinia jest subiektywna. Tutaj faktem może być najwyżej to, że ktoś tak myśli. > >>A niby jakich treści ja chcę zakazać? > >Wszystkich, których faktyczności nie udowodniono.> Mała strata, że się nie wypowiesz o moim śniadaniu.Twoje śniadanie jest wszystkim czego nie udowodniono? > >>>Czasem ktoś wie, że ma rację. Wtedy kwestia nie jest sporna.> >>No ja wiem, że mam rację...> >Nie wiesz.> Skąd wiesz?Widzę to po sposobie dyskutowania i argumentacji. > >Tak, ktoś dostrzega wady w tym systemie. Czy ta odpowiedź ci wystarcza?> Jeśli Tobie wystarcza udzielenie takiej, to nic mi do tego.Gdyby wystarczało, ograniczyłbym się tylko do tego. Ciebie pytam. > >Związek z faktami wykażą bez problemu.> Źle się wyraziłam, chodziło mi o nie trzymające się faktów dogmaty.I jak udowodnisz, że nie trzymają się faktów? > >>>>>Fakty bardzo często obrażają ludzi> >>>>No i np. Ciebie jaki fakt obraża?> >>>Wstydzę się o tym pisać  > >>To napisz o innych.> >Nie wypada Ludzie mają różne wady> No to fakty ich zawstydzają, nie obrażają.Mogą zarówno obrażać i zawstydzać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >>Możliwość nigdy nie zachodzi.> >A co niby robi? Zachodzi i dlatego JEST faktem.> Możliwość nie jest faktem. Sprecyzuj o czym mówisz, bo można to rozumieć na różne sposoby. Ja piszę o fakcie rozumianym tak jak podaje słownik "fakt - to, co zaszło w rzeczywistości; zdarzenie; stan rzeczy". Pojęcie "możliwość" odnosi się do faktów, które nie zaistniały, ale nie widzimy dowodów, na podstawie których mielibyśmy twierdzić, że nie mogły.Takie pytanie: zauważyłeś, że zalinkowałam hasło "możliwość" ze słownika pwn?
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | PoProstuBogdan (447 punktów) | > Takie pytanie: zauważyłeś, że zalinkowałam hasło "możliwość" ze słownika pwn?Tak. możliwość «fakt, że coś jest możliwe» Mam nadzieję, że nie chodzi ci w tym momencie o słowo "fakt". Ta definicja jest źle sformułowana. Świadczy o tym choćby to: sjp.pwn.pl(*)tencjalne-mozliwosci;6230.html"Potencjalne możliwości to jeden z bardziej znanych pleonazmów. Ostrzegają przed nim słowniki poprawnej polszczyzny." Mirosław Bańko, PWN Możliwy to to samo co potencjalny. Coś może być dla nas potencjalne, dopóki nie udowodnimy, że jest faktem lub z całą pewnością nie może nim być. Faktyczna możliwość to oksymoron. Możliwość zawsze jest teoretyczna. Fakt, że coś uznajemy za możliwe jest rzeczywiste tak samo jak fakt, że ludzie wierzą w nierzeczywiste rzeczy, niebędące faktami. Na przykład w religie. możliwy 1. dający się wykonać, zrealizować, urzeczywistnić; (czyli nie wykonany) 2. będący w zakresie czyichś możliwości; dostępny; (czyli nie wykonany) 3. taki, który może się zdarzyć, zaistnieć; (czyli nie zaistniał) Za bardzo skupiasz się na słowach, a zbyt mało uwagi poświęcasz treści. Oba zdania są prawdziwe: - religia jest faktem - religia jest fałszem, czyli nie jest faktem Pierwsze dotyczy religii jako zjawiska, a drugie odnosi się do prawdziwości treści religijnych. - fałsz nie jest faktem - fałsz jest faktem (bo istnieje) Pobaw się w logikę, zamiast bawić się w słówka. Dzięki moim poradom masz szansę wskoczyć o poziom wyżej, ale jeśli zechcesz, masz prawo pozostać przy swoim. Nie będę wtedy płakał z tego powodu, bo to twoja sprawa.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >Takie pytanie: zauważyłeś, że zalinkowałam hasło "możliwość" ze słownika pwn?> Tak. [...] Ta definicja jest źle sformułowana.Zwróć się do redakcji pwn, jak oni przeredagują tę definicję przyznam Ci rację. > Dzięki moim poradom masz szansę wskoczyć o poziom wyżejTy wskocz na wyższy poziom i udziel porady redakcji pwn. 
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | PoProstuBogdan (447 punktów) | > >>Takie pytanie: zauważyłeś, że zalinkowałam hasło "możliwość" ze słownika pwn?> >Tak. [...] Ta definicja jest źle sformułowana.> Zwróć się do redakcji pwn, jak oni przeredagują tę definicję przyznam Ci rację.Nie wolałabyś myśleć samodzielnie? Definicja nie jest błędna, tylko TA definicja jest źle sformułowana. Możliwość to fakt, że coś jest możliwością, czyli nie jest faktem? Jeśli uważasz to za prawidłową definicję, to nie znajdziemy wspólnego języka. Przecież podałem prawidłową definicję z tego samego słownika. Dotyczy ona słowa "możliwy". Wypadałoby żebyś się do tego odniosła. > >Dzięki moim poradom masz szansę wskoczyć o poziom wyżej> Ty wskocz na wyższy poziom i udziel porady redakcji pwn.  Jeżeli chcesz, to nie zabraniam ci pozostania w błędzie. Redakcja pwn sobie poradzi. Prędzej lub później zobaczą ten błąd i to zmienią. Ten internetowy słownik niestety odstaje poziomem od fizycznych egzemplarzy. Dla inteligentnych wkleiłem wyjaśnienie pana Mirosława Bańko i definicję przymiotnika "możliwy", który jest praktycznie tym samym co rzeczownik "możliwość". Przewidywałem, że to zrozumiesz, ale niestety zdarza mi się przeceniać ludzi i ich zdolności.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >Zwróć się do redakcji pwn, jak oni przeredagują tę definicję przyznam Ci rację.> Nie wolałabyś myśleć samodzielnie?Uważasz, że kierowanie Cię do pwn ktoś za mnie wymyślił?  > Definicja nie jest błędna, tylko TA definicja jest źle sformułowana.Tak im napisz, zrobisz wrażenie... > Możliwość to fakt, że coś jest możliwością, czyli nie jest faktem?...a tym sformułowaniem jeszcze większe. > Jeśli uważasz to za prawidłową definicję, to nie znajdziemy wspólnego języka.Nie szkodzi, znalazłam wspólny język z autorami słownika pwn. > wkleiłem [...] definicję przymiotnika "możliwy", który jest praktycznie tym samym co rzeczownik "możliwość"A wkleić Ci definicje "rzeczownika" i "przymiotnika", czy jest możliwa możliwość,  że sam znajdziesz?
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | PoProstuBogdan (447 punktów) | > >>Zwróć się do redakcji pwn, jak oni przeredagują tę definicję przyznam Ci rację.> >Nie wolałabyś myśleć samodzielnie?> Uważasz, że kierowanie Cię do pwn ktoś za mnie wymyślił?  Nie. Samo kierowanie mnie do pwn w tej sytuacji jest przejawem niesamodzielnego myślenia. > >Definicja nie jest błędna, tylko TA definicja jest źle sformułowana.> Tak im napisz, zrobisz wrażenie...Nie zrobię. Prędzej będzie im głupio, że napisali coś takiego. Wystarczy zgłosić, a inteligentnym ludziom nawet nie trzeba tłumaczyć. > >Możliwość to fakt, że coś jest możliwością, czyli nie jest faktem?> ...a tym sformułowaniem jeszcze większe.1. Wiemy, że możliwość nie jest faktem. 2. Błędna definicja możliwości, na którą się powołujesz to "fakt, że coś jest możliwością". Prawidłowa definicja nie może zawierać samej siebie. Równie dobrze możesz powiedzieć, że jabłko to fakt, że coś jest jabłkiem. > >Jeśli uważasz to za prawidłową definicję, to nie znajdziemy wspólnego języka.> Nie szkodzi, znalazłam wspólny język z autorami słownika pwn.Nie znalazłaś. > >wkleiłem [...] definicję przymiotnika "możliwy", który jest praktycznie tym samym co rzeczownik "możliwość"> A wkleić Ci definicje "rzeczownika" i "przymiotnika", czy jest możliwa możliwość, że sam znajdziesz?Szkoda, że jeszcze nie rozumiesz, że definicje odmieniają się przez rzeczowniki i przymiotniki. Możliwy to to samo co możliwość. Biały jest tym samym co biel. Odmiana nie czyni definicji inną. Kończę dyskusję, bo z tego co widzę nie jesteś w stanie zrozumieć podstaw, a nie zamierzam bawić się w belfra, bo już pojąłem, że i tak nie zrozumiesz. Musiałabyś chcieć.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | |
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >Zjedzenie śniadania da się udowodnić.> To czemu nie udowodnisz?Za późno się zgłosiłeś. > Nie uchylam się od odpowiedzi, ale nie zamierzam się powtarzać."Nie zamierzam się powtarzać" - niezły patent gdy nie ma się czym chwalić. > >Dlaczego uważasz, że zjedzenia śniadania nie da się udowodnić?> Bo nie istnieje eksperyment, który mógłby tego dowieść.Ale taki eksperyment może istnieć. > >>Jeżeli fakty mają zastępować wolność słowa> >Nie mają, to tylko skrót w tytule.> Trzeba było od razu napisać, że nie mają.To wynika z treści wątku. (Pomijam dalej wypowiedzi, które po tym wyjaśnieniu straciły rację bytu.) > Co to za trzymanie się faktów, jeżeli nie wiadomo czy to fakty?  W takim przypadku faktem jest wzmiankowana niewiedza.  > >"Jutro może padać deszcz" odnosi się do dzisiejszej możliwości, a ta jest faktem.> Skąd wiesz, że coś jest możliwe? Może to tylko złudzenie?Złudzeniem to może być literalnie wszystko. > ...faktem może być najwyżej to, że ktoś tak myśli.Owszem. > >Mała strata, że się nie wypowiesz o moim śniadaniu.> Twoje śniadanie jest wszystkim czego nie udowodniono?Podejrzewam, że obiadu i kolacji również - RODO.  > >>>>Czasem ktoś wie, że ma rację. Wtedy kwestia nie jest sporna.> >>>No ja wiem, że mam rację...> >>Nie wiesz.> >Skąd wiesz?> Widzę to po sposobie dyskutowania i argumentacji.To źle widzisz. (Itd.) > >>Tak, ktoś dostrzega wady w tym systemie. Czy ta odpowiedź ci wystarcza?> >Jeśli Tobie wystarcza udzielenie takiej, to nic mi do tego.> Gdyby wystarczało, ograniczyłbym się tylko do tego. Ciebie pytam.Po co pytasz mnie, skoro o tym, że nie wystarcza zdecydowałeś sam? > >>Związek z faktami wykażą bez problemu.> >Źle się wyraziłam, chodziło mi o nie trzymające się faktów dogmaty.> I jak udowodnisz, że nie trzymają się faktów?Z samej definicji wiary wynika brak oparcia w faktach. > >>>>>>Fakty bardzo często obrażają ludzi> >>>>>[...]> Mogą zarówno obrażać i zawstydzać.Pytam jednak o obrażanie i tu pozostałeś gołosłowny.
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | PoProstuBogdan (447 punktów) | > >>Zjedzenie śniadania da się udowodnić.> >To czemu nie udowodnisz?> Za późno się zgłosiłeś.Nigdzie się nie zgłaszałem. Nie udowodnisz, bo nie ma takiej możliwości. Wiesz co jadłaś. Znasz fakt, ale nie jesteś w stanie użyć argumentu, który dowiódłby, że tak rzeczywiście było. Możesz mieć monitoring w całym domu i przesłać mi nagranie ze śniadania jako dowód, ale z mojego punktu widzenia nadal będzie istniała możliwość, że to było nagrane w innym momencie, a datą na kamerce można manipulować. Niektórych przestępstw też nie dało się udowodnić. Czasem śledczy mają problem z ustaleniem sprawcy, a nieraz wiedzą kto to zrobił, ale nie są w stanie zgromadzić odpowiedniego materiału dowodowego, który zostanie uznany przez sąd. > >Nie uchylam się od odpowiedzi, ale nie zamierzam się powtarzać.> "Nie zamierzam się powtarzać" - niezły patent gdy nie ma się czym chwalić.Nie mam potrzeby chwalenia się, ani odpowiadania na pytanie, które powstało już po mojej odpowiedzi. Ten dialog wygląda jak: - pomidory są czerwone - jakiego koloru są pomidory? - już napisałem - uchylasz się od odpowiedzi - po prostu nie zamierzam się powtarzać - niezły patent gdy nie ma się czym chwalić Ejże, stać cię na lepsze odpowiedzi  > >>Dlaczego uważasz, że zjedzenia śniadania nie da się udowodnić?> >Bo nie istnieje eksperyment, który mógłby tego dowieść.> Ale taki eksperyment może istnieć.Udowodnij taką możliwość, albo wycofaj się z tego stwierdzenia i przyznaj mi rację, że nie może. > >>>Jeżeli fakty mają zastępować wolność słowa> >>Nie mają, to tylko skrót w tytule.> >Trzeba było od razu napisać, że nie mają.> To wynika z treści wątku.> (Pomijam dalej wypowiedzi, które po tym wyjaśnieniu straciły rację bytu.)Też odnoszę wrażenie, że z treści wątku nic nie wynika. Fakty nie mają zastąpić wolności słowa, czyli zostaje po staremu. Czemu w takim razie służy wątek? > >Co to za trzymanie się faktów, jeżeli nie wiadomo czy to fakty?  > W takim przypadku faktem jest wzmiankowana niewiedza. Faktem bezużytecznym. > >>"Jutro może padać deszcz" odnosi się do dzisiejszej możliwości, a ta jest faktem.> >Skąd wiesz, że coś jest możliwe? Może to tylko złudzenie?> Złudzeniem to może być literalnie wszystko.Nie odpowiedziałaś na moje pytania. > >...faktem może być najwyżej to, że ktoś tak myśli.> Owszem.Takie fakty są bezużyteczne > >Twoje śniadanie jest wszystkim czego nie udowodniono?> Podejrzewam, że obiadu i kolacji również - RODO.  I jeszcze wielu innych rzeczy. > >>>>>Czasem ktoś wie, że ma rację. Wtedy kwestia nie jest sporna.> >>>>No ja wiem, że mam rację...> >>>Nie wiesz.> >>Skąd wiesz?> >Widzę to po sposobie dyskutowania i argumentacji.> To źle widzisz. (Itd.)To źle widzisz, że źle widzę, bo widzę dobrze  > >>>Tak, ktoś dostrzega wady w tym systemie. Czy ta odpowiedź ci wystarcza?> >>Jeśli Tobie wystarcza udzielenie takiej, to nic mi do tego.> >Gdyby wystarczało, ograniczyłbym się tylko do tego. Ciebie pytam.> Po co pytasz mnie, skoro o tym, że nie wystarcza zdecydowałeś sam?Zdecydowałem tylko, że mi nie wystarcza. Ciebie pytam, bo może niepotrzebnie tyle pisałem i wystarczyło napisać, że ktoś dostrzega w tym wady. > >>>Związek z faktami wykażą bez problemu.> >>Źle się wyraziłam, chodziło mi o nie trzymające się faktów dogmaty.> >I jak udowodnisz, że nie trzymają się faktów?> Z samej definicji wiary wynika brak oparcia w faktach.Brak oparcia w wiedzy. Wierzący wierzą, że ich wiara ma odzwierciedlenie w faktach. > >>>>>>>Fakty bardzo często obrażają ludzi> >>>>>>[...]> >>No to fakty ich zawstydzają, nie obrażają.> >Mogą zarówno obrażać i zawstydzać.> Pytam jednak o obrażanie i tu pozostałeś gołosłowny.Nie gołosłowny, tylko dyplomatyczny. Nie chcę pisać o faktach, które obrażają ludzi, bo ważniejsza od nich jest kultura, empatia i szacunek. Fakty nie zawsze są najważniejsze. Raczej liczy się to żeby nie kłamać, ale niektóre sprawy lepiej przemilczeć.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >>>Zjedzenie śniadania da się udowodnić.> >>To czemu nie udowodnisz?> >Za późno się zgłosiłeś.> Nigdzie się nie zgłaszałem. Tutaj zgłosiłeś się po dowody na zjedzenie śniadania. > Znasz fakt, ale nie jesteś w stanie użyć argumentu, który dowiódłby, że tak rzeczywiście było.Mimo Twoich zabiegów fakt zjedzenia śniadania nie jest "nie dającym się udowodnić". Co i tak jest bez znaczenia, bo niby po co miałabym tego faktu dowodzić. > >>Nie uchylam się od odpowiedzi, ale nie zamierzam się powtarzać.> >"Nie zamierzam się powtarzać" - niezły patent gdy nie ma się czym chwalić.> Nie mam potrzeby [...] odpowiadania na pytanie, które powstało już po mojej odpowiedzi.Skoro uważasz, że odpowiedziałeś przed pytaniem, to Ci oświadczam, że również na wszystkie Twoje pytania dawno odpowiedziałam, poszukaj sobie, a jak nie znajdziesz, to nie mój problem, cześć.
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | PoProstuBogdan (447 punktów) | > >>>>Zjedzenie śniadania da się udowodnić.> >>>To czemu nie udowodnisz?> >>Za późno się zgłosiłeś.> >Nigdzie się nie zgłaszałem.> Tutaj zgłosiłeś się po dowody na zjedzenie śniadania.Nie zgłaszałem się po żadne dowody. Wiedziałem, że nie masz możliwości udowodnienia co zjadłaś na śniadanie, więc zastosowałem retorykę polegającą na daniu ci szansy zrobienia tego, po to żebyś się na tym wyłożyła. Napisałaś: > Póki wiesz, że się ich trzymasz, nie masz problemów z ich udowodnieniem.Udowodniłem ci, że tak nie jest i możesz trzymać się faktów, a i tak nie mieć możliwości udowodnienia, że tak było. Nie obroniłaś swojego zdania i próbujesz się wykręcać. Nie wiesz, że to widać jak na dłoni? > >Znasz fakt, ale nie jesteś w stanie użyć argumentu, który dowiódłby, że tak rzeczywiście było.> Mimo Twoich zabiegów fakt zjedzenia śniadania nie jest "nie dającym się udowodnić". Co i tak jest bez znaczenia, bo niby po co miałabym tego faktu dowodzić.Jest właśnie taki. Gwoli ścisłości, nie pisałem o fakcie zjedzenia śniadania. Udowodnij CO zjadłaś na śniadanie w dowolnym, wybranym przez ciebie dniu. Nie zrobisz tego, bo jakiego argumentu byś nie podała, dla mnie zawsze będzie istniała możliwość, że to nieprawda. Dopiero gdybym zobaczył to na żywo, miałbym faktycznie niepodważalny dowód. Potraktuj to jako zaproszenie  Robię dobre omlety. > >>>Nie uchylam się od odpowiedzi, ale nie zamierzam się powtarzać.> >>"Nie zamierzam się powtarzać" - niezły patent gdy nie ma się czym chwalić.> >Nie mam potrzeby [...] odpowiadania na pytanie, które powstało już po mojej odpowiedzi.> Skoro uważasz, że odpowiedziałeś przed pytaniem, to Ci oświadczam, że również na wszystkie Twoje pytania dawno odpowiedziałam, poszukaj sobie, a jak nie znajdziesz, to nie mój problem, cześć.Wszystko można napisać, ale wolałabyś żebym nie sprawdził czy piszesz teraz prawdę. Przecież widzę, że ominęłaś to co było dla ciebie niewygodne. Możesz znaleźć mój post, który był bezpośrednio przed twoim pytaniem. Chyba nie muszę cię we wszystkim wyręczać. Twoje otoczenie robi wszystko za ciebie?  Ok, znalazłem przez przypadek, więc wklejam. Nie chciało mi się tego szukać, bo w tej sytuacji sama powinnaś to zrobić, ale skoro się na to natknąłem, to masz: "Na pewno nie po dowodach, bo one zawsze mogą być spreparowane lub oparte na pomyłkach. Dowody są istotne, ale nie aż tak jak wiedza i doświadczenie. Dowód nie jest tym samym co wiedza. Pełni rolę pomostu między prawdą, a osobą, która jej nie zna i chcemy żeby poznała."
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >>>>>Zjedzenie śniadania da się udowodnić.> >>>>To czemu nie udowodnisz?> >>>Za późno się zgłosiłeś.> >>Nigdzie się nie zgłaszałem.> > Tutaj zgłosiłeś się po dowody na zjedzenie śniadania.> Nie zgłaszałem się po żadne dowody.Napisałeś "Udowodnij, że jadłaś śniadanie o godzinie, o której jadłaś. Udowodnij mi, że jadłaś to co jadłaś." Więc daruj sobie zaprzeczanie. > zastosowałem retorykę polegającą na...Ale "przejawiającą się w..." - patrz wyżej, gdzie przeczytasz, że przejawem tej Twojej retoryki było zwrócenie się o dowody. Czyli: dla picu czy nie, ale po dowody się zgłosiłeś. A retoryka nie spełniła zadania, bo nie wykazałeś za jej pomocą, by fakty nie dające się udowodnić istniały. > Napisałaś:> >Póki wiesz, że się ich trzymasz, nie masz problemów z ich udowodnieniem.> Udowodniłem ci, że tak nie jest i możesz trzymać się faktów, a i tak nie mieć możliwości udowodnienia, że tak było.Chodzi o to, że ten dowód Ci nie wyszedł, ponieważ NIE TWIERDZIŁAM, bym jadła to jakieś wyssane przez Ciebie z palca śniadanie; kombinuj dalej. > Nie obroniłaś swojego zdania i próbujesz się wykręcać.W tym wypadku tym moim zdaniem było zaprzeczenie, by istniały fakty nie dające się udowodnić, czego Twój eksperyment ze zjedzeniem śniadania nie obala. > Udowodnij CO zjadłaś na śniadanie w dowolnym, wybranym przez ciebie dniu.Nie jest to "faktem nie do udowodnienia" z definicji, a jedynie nie da się takiego faktu udowodnić każdemu lub/i w dowolnym momencie. > Potraktuj to jako zaproszenie Robię dobre omlety. Dziękuję.> Przecież widzę, że ominęłaś to co było dla ciebie niewygodne.Skąd to rozstrzygnięcie jakimi te ominięte Twoje wpisy dla mnie były; masz zwidy, czy mijasz się z prawdą? > Możesz znaleźć mój post, który był bezpośrednio przed twoim pytaniem. Chyba nie muszę cię we wszystkim wyręczać.Przed pytaniem to mogłeś co najwyżej umieścić stanowiące odpowiedź treści, ale nie samą odpowiedź, bo ta z definicji jest "reakcją na pytanie" (uprzedzając: tak, idzie o definicję ze słownika pwn). > Ok, znalazłem przez przypadek, więc wklejam. Nie chciało mi się tego szukać, bo w tej sytuacji sama powinnaś to zrobić, ale skoro się na to natknąłem, to masz:*> "Na pewno nie po dowodach, bo one zawsze mogą być spreparowane lub oparte na pomyłkach. Dowody są istotne, ale nie aż tak jak wiedza i doświadczenie. Dowód nie jest tym samym co wiedza. Pełni rolę pomostu między prawdą, a osobą, która jej nie zna i chcemy żeby poznała."Pytanie brzmiało "to po czym poznajesz, że to fakt?", więc jest to odpowiedź w zn.1, ale już nie 4; słowem nie ma tu wyjaśnienia. * Miał być omlet, a tu masz, babo placek.
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | PoProstuBogdan (447 punktów) | > Napisałeś "Udowodnij, że jadłaś śniadanie o godzinie, o której jadłaś. Udowodnij mi, że jadłaś to co jadłaś." Więc daruj sobie zaprzeczanie.Tak napisałem, ale nie potrafisz odpowiedzieć. Nie zgłaszałem siępo żadne dowody. Wiedziałem, że z tego nie wybrniesz i nawet nie przedstawisz namiastki dowodu. > >zastosowałem retorykę polegającą na...> Ale "przejawiającą się w..." - patrz wyżej, gdzie przeczytasz, że przejawem tej Twojej retoryki było zwrócenie się o dowody.> Czyli: dla picu czy nie, ale po dowody się zgłosiłeś.> A retoryka nie spełniła zadania, bo nie wykazałeś za jej pomocą, by fakty nie dające się udowodnić istniały.Udowodniłem, że nie jesteś w stanie udowodnić swojego kłamstwa. Gdyby nie było wolności słowa, a obowiązywałoby mówienie faktów, właśnie poszłabyś siedzieć za złamanie tego prawa. Po nic się nie zgłaszałem. Udowodniłem, że konfabulujesz. Nie wprost, bo zadałem pytanie, na które nie mogłaś odpowiedzieć w taki sposób, żeby z tego wybrnąć. > >Napisałaś:> >>Póki wiesz, że się ich trzymasz, nie masz problemów z ich udowodnieniem.> >Udowodniłem ci, że tak nie jest i możesz trzymać się faktów, a i tak nie mieć możliwości udowodnienia, że tak było.> Chodzi o to, że ten dowód Ci nie wyszedł, ponieważ NIE TWIERDZIŁAM, bym jadła to jakieś wyssane przez Ciebie z palca śniadanie; kombinuj dalej.Dowód wyszedł, ale jako jedyna osoba na tym forum nie byłaś w stanie go zrozumieć. Nie musiałaś twierdzić. Wystarczy, że wykazałem fakt, którego nie jesteś w stanie udowodnić, a twierdziłaś, że jeśli ktoś trzyma się faktów, to nie ma problemów z udowodnieniem ich. Powinnaś to udowodnić, ale napisałaś nieprawdę i nie jesteś w stanie. Skończ już tą dziecinadę. > >Nie obroniłaś swojego zdania i próbujesz się wykręcać.> W tym wypadku tym moim zdaniem było zaprzeczenie, by istniały fakty nie dające się udowodnić, czego Twój eksperyment ze zjedzeniem śniadania nie obala.Obala. Wiesz, że nie da się tego udowodnić, chociaż wiesz, że fakt miał miejsce. Masz możliwość polemizowania z tym, ale tego nie zrobisz i to jest ostateczny dowód na to, że nie da się tego udowodnić, bo gdyby się dało, zrobiłabyś to, zamiast się wykręcać. Czyli w tym momencie mógłbym cię obrazić jedynie stwierdzając fakt, że jesteś zakłamana, a sąd byłby po mojej stronie. > >Udowodnij CO zjadłaś na śniadanie w dowolnym, wybranym przez ciebie dniu.> Nie jest to "faktem nie do udowodnienia" z definicji, a jedynie nie da się takiego faktu udowodnić każdemu lub/i w dowolnym momencie.Czyli jest to nie do udowodnienia z definicji. > >Przecież widzę, że ominęłaś to co było dla ciebie niewygodne.> Skąd to rozstrzygnięcie jakimi te ominięte Twoje wpisy dla mnie były; masz zwidy, czy mijasz się z prawdą?Odpowiedziałabyś, gdyby było inaczej. > > Możesz znaleźć mój post, który był bezpośrednio przed twoim pytaniem. Chyba nie muszę cię we wszystkim wyręczać.> Przed pytaniem to mogłeś co najwyżej umieścić stanowiące odpowiedź treści, ale nie samą odpowiedź, bo ta z definicji jest "reakcją na pytanie" (uprzedzając: tak, idzie o definicję ze słownika pwn).Nie. Zapytałaś mnie o to co właśnie napisałem, więc odpowiedź była wcześniej niż pytanie. > >Ok, znalazłem przez przypadek, więc wklejam. Nie chciało mi się tego szukać, bo w tej sytuacji sama powinnaś to zrobić, ale skoro się na to natknąłem, to masz:*> >"Na pewno nie po dowodach, bo one zawsze mogą być spreparowane lub oparte na pomyłkach. Dowody są istotne, ale nie aż tak jak wiedza i doświadczenie. Dowód nie jest tym samym co wiedza. Pełni rolę pomostu między prawdą, a osobą, która jej nie zna i chcemy żeby poznała."> Pytanie brzmiało "to po czym poznajesz, że to fakt?", więc jest to odpowiedź w zn.1, ale już nie 4; słowem nie ma tu wyjaśnienia.No to masz odpowiedź. Po wiedzy i doświadczeniu. Dowody nie są od tego by rozstrzygać czy coś jest faktem. Zwykle są po to by przekonać innych do uwierzenia, że nim są. Dowody mogą być spreparowane, niewystarczające lub błędne. Same w sobie nie mogą dać mi potwierdzenia, że coś jest faktem. Nawet kiedy przechylają szalę i uznaję coś za fakt za ich pomocą. Wtedy i tak są jedynie składnikiem. Teoria musi mieć metafizyczne podstawy, a więc odnosić się głównie do rzeczywistości, a jej możemy doświadczać tylko bezpośrednio poprzez świadomość.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Udowodniłem, że nie jesteś w stanie udowodnić swojego kłamstwa. Zacytuj to, co nazwałeś tutaj moim kłamstwem oraz ten swój dowód.
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | PoProstuBogdan (447 punktów) | Nie zauważyłaś, że skończyłem z tobą dyskutować. Już tutaj popełniłaś ten błąd, czyli zupełnie nie zrozumiałaś o czym była rozmowa: www.racjonalista.pl/forum.php/s,798235#w798739Nawet gdybym chciał, to nie da się zacytować całej naszej dyskusji.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> skończyłem z tobą dyskutować.Wiem, przecież po to napisałam ten post.
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | PoProstuBogdan (447 punktów) | Nie wiesz i dlatego napisałaś tamten. Ten napisałaś żeby się wygłupić.
|
|
2 na 2 Dragan Dargomier (5636 punktów) (zablokowany) |
>Czy ktoś dostrzega wady w zaproponowanym systemie?
Wszyscy kłamią.
"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
|
|
 | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Wszyscy kłamią. Się z tym zgadzam.
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
2 na 2 | Wenancjusz (16441 punktów) | > .> Zasłyszałam taką koncepcję porządku prawnego, aby zamiast wolności słowa - którą to wolność co i> rusz trzeba obwarowywać jakimiś ograniczeniami, jak np. sądowy nakaz zeznawania prawdy, albo prawny> zakaz wygłaszania niektórych sądów - wprowadzić obowiązek trzymania się faktów.> Na pierwszy rzut oka ta koncepcja wydała mi się sensowna, ale może coś przeoczyłam, sama nie wiem...> Czy ktoś dostrzega wady w zaproponowanym systemie?Chyba tak. Daj więc podwaliny takiego dobrego lepszejszego systemu. Krótko. Jak to widzisz?
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
 | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >Czy ktoś dostrzega wady w zaproponowanym systemie?> Chyba tak.Ale chyba je ujawnisz?  > Daj więc podwaliny takiego dobrego lepszejszego systemu. Krótko. Jak to widzisz?Napisałam: "obowiązek trzymania się faktów". No bo chyba nie wadzą Ci fakty i nie chcesz mijania się z prawdą?
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
| ololessa (187 punktów) | > .> Zasłyszałam taką koncepcję porządku prawnego, aby zamiast wolności słowa - którą to wolność co i> rusz trzeba obwarowywać jakimiś ograniczeniami, jak np. sądowy nakaz zeznawania prawdy, albo prawny> zakaz wygłaszania niektórych sądów - wprowadzić obowiązek trzymania się faktów.> Na pierwszy rzut oka ta koncepcja wydała mi się sensowna, ale może coś przeoczyłam, sama nie wiem...> Czy ktoś dostrzega wady w zaproponowanym systemie?> .Kto miałby być zobowiązany takim nakazem? Kto miałby decydować o tym czy coś jest prawdą, bo na pewno nie wszechświat nie da się go zapytać Wyobraźmy sobie prawdę jako spektrum im dokładniejsze prawdziwe informacje tym bardziej prawda, a więc jak bardzo prawdziwa musi być prawda aby móc o niej powiedzieć? I czy jeśli jesteśmy w błędzie i powiemy co sądzimy to kłamiemy? Ten pomysł to cenzura totalna. Prawdą też da się manipulować w sposób dowolny i dlaczego mielibyśmy się pozbywać wolności słowa? Można powiedzieć że ktoś coś myśli i jak sprawdzisz czy to prawda? nawet nie wiemy czy osoba o to posądzona powie prawde..
|
|
 | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>>Czy ktoś dostrzega wady w zaproponowanym systemie? >Kto miałby być zobowiązany takim nakazem? Wszyscy.
>Kto miałby decydować o tym czy coś jest prawdą Jak i obecnie każdorazowo kompetentna osoba.
>Wyobraźmy sobie prawdę jako spektrum im dokładniejsze prawdziwe informacje tym bardziej prawda, a więc jak bardzo prawdziwa musi być prawda aby móc o niej powiedzieć? W 100%.
>I czy jeśli jesteśmy w błędzie i powiemy co sądzimy to kłamiemy? Mówiąc "sądzę, że..." podajesz do wiadomości fakt o swoim sądzie.
>Ten pomysł to cenzura totalna. Cenzura to obecny pomysł, że nie mogę nazwać kogoś głąbem; w moim mogę, ale niechbym potem umiała to udowodnić.
>Prawdą też da się manipulować w sposób dowolny i dlaczego mielibyśmy się pozbywać wolności słowa? Niby jak obowiązek trzymania się faktów pozbawia Cię wolności słowa?
>Można powiedzieć że ktoś coś myśli i jak sprawdzisz czy to prawda? Zapytam rzeczonego czy to myśli, bo ma on kompetencje do tego rozstrzygnięcia.
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
1 na 1 | Rafał Poniecki (7132 punktów) | > > - wprowadzić obowiązek trzymania się faktów.Na pierwszy rzut oka ta koncepcja wydała mi się sensowna, ale może coś przeoczyłam, sama nie wiem...<< Polityka, i to nie tylko u nas, oparta jest przede wszystkim na mitach. www.academ(*)ed._Rzeszów-Kraków-Zamość_2009Wystarczy w wyszukiwarce wpisać "mitologia polityczna", a wyskakuje prawie milion pozycji. Ale i przyjrzyjmy się temu, co na bieżące fakty mają do powiedzenia czy to politycy, czy zwykli obywatele. Ile w tym "dorabianych faktów"? Ale przecież tak trudno, a często wręcz niemożliwie dotrzeć do realnych faktów, a chcemy jakoś ogarniać to, co nas otacza. Tworzymy sobie zatem mniej lub bardziej mityczne wyjaśnienia. Jedni są np. przekonani o niepodważalej przeszłości agenturalnej TW Bolka, inni tworzą mit "szafy Kiszczaka" zmontowanej przez Kaczyńskich. I tak jest ze wszystkimi "faktami historycznymi".
|
|
 | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Polityka, i to nie tylko u nas, oparta jest przede wszystkim na mitach. Ponieważ gdy się kształtowała trzymanie się faktów nie było obowiązkowe.
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
|  | 1 na 1 | Rafał Poniecki (7132 punktów) | >>Polityka, i to nie tylko u nas, oparta jest przede wszystkim na mitach. >Ponieważ gdy się kształtowała trzymanie się faktów nie było obowiązkowe.<<
Teraz jest dokładnie to samo, a może i gorzej. Taka jest moja ocena dzisiejszych realiów, co nie znaczy, że w pełni nie doceniam trzymania się faktów, bez względu na to, jak są wygodne. I ciągle ważna jest zasada: "Umiesz liczyć? Licz na siebie." A co do polityki to jestem centro-lewicowiec. Biorę swojego centralnego w lewicę i leję na to, co pieprzą ci, co to chcieliby rządzić.
|
|
| |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>...co nie znaczy, że w pełni nie doceniam trzymania się faktów, bez względu na to, jak są wygodne. To bez wątpienia pochwały godna postawa, ale w tym wątku głównie chciałabym się od interlokutorów dowiedzieć, czy dostrzegają jakieś wady w obowiązku trzymania się faktów.
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Rafał Poniecki (7132 punktów) | >>... jakieś wady w obowiązku trzymania się faktów.<<
Trzymanie się faktów, o ile jesteśmy pewni że je znamy, to mówienie prawdy, również tej niewygodnej. Niewygodnej i dla nas, i dla innych. No i mamy problem: czy lepiej zamilczeć i nadal mieć z kimś przyjazne stosunki, czy walić prosto z mostu i ryzykować że przyjaźń się skończy? Albo: uroczystość upamiętniająca Mickiewicza czy Chopina, a my walimy, że ich improwizacje to efekt twórczości w stanie upojenia alkoholowego. Oczywiście będą tacy, co docenią takie informacje, ale też i będą tacy, co będą oskarżać nas o szkalowanie polskiej historii. To samo dotyczy i spraw współczesnych. Co robić? Jeśli komuś chcemy przywalić, to walić prawdę prosto z mostu. A gdyby się nie obraził, to swój chłop. A tzw. wolność słowa to chyba też wolność gadania czegokolwiek, za co dzisiaj można być ciąganym po sądach, jak kiedyś za zaoranie miedzy.
|
|
| | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Trzymanie się faktów, o ile jesteśmy pewni że je znamy, to mówienie prawdy, również tej niewygodnej. Niewygodnej i dla nas, i dla innych. No i mamy problem: czy lepiej zamilczeć i nadal mieć z kimś przyjazne stosunki, czy walić prosto z mostu i ryzykować że przyjaźń się skończy? Trzymanie się faktów nie oznacza, że na każdy omawiany temat musisz powiedzieć wszystko co wiesz.
>A tzw. wolność słowa to chyba też wolność gadania czegokolwiek, za co dzisiaj można być ciąganym po sądach, jak kiedyś za zaoranie miedzy. Widzę to tak, że wolność słowa jest ograniczana ideologicznie, a obowiązek trzymania się faktów logicznie.
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | >obowiązek trzymania się faktów.
Oznaczałoby to, poza wszystkim, znaczne zubożenie funkcji języka, ma on bowiem nie tylko funkcję informatywną, ale i funkcję emotywną. Człowiek to nie tylko podmiot poznający, ale i podmiot odznaczający się uczuciami: i jedno, i drugie znajduje wyraz w języku i wypowiedziach. Skończyłoby się więc powszechnym łamaniem nowej zasady; byłaby ona martwym przepisem. Dzieli los wielu idealizmów - nie trzymających się faktów.
|
|
 | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>>obowiązek trzymania się faktów. >Oznaczałoby to, [...] znaczne zubożenie funkcji języka Czyli zawdzięczasz coś mijaniu się z prawdą? Co?
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
|  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
>Czyli zawdzięczasz coś mijaniu się z prawdą? Co?
Skłaniasz innych do zastanowienia, zastanów się teraz sama.
|
|
| |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>>Czyli zawdzięczasz coś mijaniu się z prawdą? Co? > Skłaniasz innych do zastanowienia, zastanów się teraz sama. Najpierw sam się zastanów skąd takie a nie inne moje pytanie.
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | >>>Czyli zawdzięczasz coś mijaniu się z prawdą? Co? >> Skłaniasz innych do zastanowienia, zastanów się teraz sama. >Najpierw sam się zastanów skąd takie a nie inne moje pytanie.
Jest ono wynikiem właśnie braku zastanowienia. Jeżeli się zastanowisz, sama odpowiesz na zadane pytanie.
|
|
| | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>>>>Czyli zawdzięczasz coś mijaniu się z prawdą? Co? >>>Skłaniasz innych do zastanowienia, zastanów się teraz sama. >>Najpierw sam się zastanów skąd takie a nie inne moje pytanie. >Jest ono wynikiem właśnie braku zastanowienia. Jakbyś się kiedykolwiek nad czymkolwiek zastanawiał, to może teraz rozumiałbyś, że na takie ad personam jak zaznaczone powyżej kolorem nie potrzeba namysłu, a nawet znajomości tematu.
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
>Jakbyś się kiedykolwiek nad czymkolwiek zastanawiał..
Tracisz opanowanie, właściwie nie wiadomo z jakiej przyczyny. Jeżeli zadajesz pytania innym, dlaczego ktoś inny nie może zadać pytania Tobie? Jeżeli znasz odpowiedź na zadawane przez siebie pytanie, dlaczego pytasz, jeżeli nie znasz, zastanów się (tak jak mówiłem) zanim scedujesz odpowiedz na kogoś innego.
Ja mogę odpowiedzieć na zadane przez Ciebie pytanie, jeżeli nie chcesz z jakiegoś powodu odpowiedzieć na nie sama.
|
|
| | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Jeżeli zadajesz pytania innym, dlaczego ktoś inny nie może zadać pytania Tobie?Może, pod warunkiem, że będzie merytoryczne, jak moje.> Jeżeli znasz odpowiedź na zadawane przez siebie pytanie, dlaczego pytaszZe skromności, przecież może mi się tylko tak zdaje, że tę odpowiedź znam.
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
Przykładem sytuacji, o której mowa, jest prawienie komplementu. Komplement na ogół nie jest prawdą, a przynajmniej nie jest całą prawdą i tylko prawdą, jako taki więc jest przykładem nietrzymania się faktów. Czemu służy to nietrzymanie się faktów? Otóż jest to wypowiedź na ogół sprawiająca przyjemność odbiorcy, którą ten mimowolnie wynagradza życzliwością dla nadawcy. Mówimy więc fałsz, aby zyskać czyjąś sympatię, przychylność lub życzliwość, której może nie zyskalibyśmy mówiąc prawdę, całą prawdę i tylko prawdę. Mając do wyboru społeczeństwo ludzi życzliwych za sprawą fałszu oraz społeczeństwo ludzi nieżyczliwych (jeżeli byłoby takie) wskutek mówienia prawdy, człowiek obdarzony instynktem samozachowawczym wybierze raczej to pierwsze, niż drugie.
|
|
| | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Przykładem sytuacji, o której mowa, jest prawienie komplementu. Komplement na ogół nie jest prawdą, a przynajmniej nie jest całą prawdą i tylko prawdą, jako taki więc jest przykładem nietrzymania się faktów. Czemu służy to nietrzymanie się faktów? Otóż jest to wypowiedź na ogół sprawiająca przyjemność odbiorcy, którą ten mimowolnie wynagradza życzliwością dla nadawcy. Mówimy więc fałsz, aby zyskać czyjąś sympatię, przychylność lub życzliwość, której może nie zyskalibyśmy mówiąc prawdę, całą prawdę i tylko prawdę. Mając do wyboru społeczeństwo ludzi życzliwych za sprawą fałszu oraz społeczeństwo ludzi nieżyczliwych (jeżeli byłoby takie) wskutek mówienia prawdy, człowiek obdarzony instynktem samozachowawczym wybierze raczej to pierwsze, niż drugie.Nigdy dotąd Ci tego nie pisałam Elasp, ale wszystkie Twoje posty zawsze emanowały wielką mądrością i przenikliwością, a ten jest po prostu genialny. 
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
Rozumiem, że zgadzasz się z jego treścią i że przyznajesz, że coś można zyskać dzięki mijaniu się z prawdą, czego zapewne nie uzyska się bez takiego mijania się.
Pomijam już to, że obowiązek zgodności z faktami mógłby prowadzić do wyeliminowania wypowiedzi oceniających, można wszakże argumentować, że zdania wartościujące nie są zdaniami opisującymi fakty. A więc wolno by twierdzić, że "Hitler doprowadził do zagłady milionów ludzi", ale nie wolno by powiedzieć: "Hitler był złym człowiekiem", co więcej, to ostatnie twierdzenie byłoby sprzeczne z obowiązkiem i jako takie podlegałoby jakiejś karze.
|
|
| | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Rozumiem, że zgadzasz się z jego treścią i że... Nie zgadzam, tylko chciałam być dla Ciebie miła.
>...przyznajesz, że coś można zyskać dzięki mijaniu się z prawdą No ale niby co wg Ciebie na takim mijaniu się z prawdą zyskałam?
>wolno by twierdzić, że "Hitler doprowadził do zagłady milionów ludzi", ale nie wolno by powiedzieć: "Hitler był złym człowiekiem" "Jeżeli doprowadzający do zagłady milionów ludzi jest złym człowiekiem, to Hitler był złym człowiekiem".
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
>>...przyznajesz, że coś można zyskać dzięki mijaniu się z prawdą >No ale niby co wg Ciebie na takim mijaniu się z prawdą zyskałam?
Życzliwość innych ludzi, przecież pisałem.
>"Jeżeli doprowadzający do zagłady milionów ludzi jest złym człowiekiem, to Hitler był złym człowiekiem".
Czy "zły" w tym zdaniu ma być synonimem zwrotu "doprowadzający do zagłady...", tak jak "paralelny" jest synonimem przymiotnika "równoległy"? Jeżeli tak, nic nie mówię mówiąc "zły" ponad to, że stwierdzam beznamiętnie, że ktoś "doprowadził do zagłady...". Nikogo i niczego nie potępiam, ani nie dezaprobuję.
Jeżeli nie jest to synonim, "zły" musi mieć już jakieś wcześniej ustalone znaczenie. Jakie byłoby to znaczenie i czy byłoby w zgodności z faktami?
|
|
| | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >>...przyznajesz, że coś można zyskać dzięki mijaniu się z prawdą> >No ale niby co wg Ciebie na takim mijaniu się z prawdą zyskałam?> Życzliwość innych ludzi, przecież pisałem.Co i rusz tę życzliwość deklarujesz, tymczasem sam mój kłamliwy komplement wykorzystałeś przeciwko mnie; to nie jest żadna życzliwość, tylko co najmniej niegodziwość. > >"Jeżeli doprowadzający do zagłady milionów ludzi jest złym człowiekiem, to Hitler był złym człowiekiem".> Czy "zły" w tym zdaniu ma być synonimem zwrotu "doprowadzający do zagłady..."Nie.
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
> Co i rusz tę życzliwość deklarujesz, tymczasem sam mój kłamliwy komplement wykorzystałeś przeciwko mnie; to nie jest żadna życzliwość, tylko co najmniej niegodziwość. Nie, nie wykorzystałem (jeżeli wykorzystałem cokolwiek) Twego kłamliwego komplementu, a co najwyżej wykorzystałem Twoje (prawdziwe, jak zakładam) stwierdzenie, że Twoje słowa były komplementem. Szkodliwy był nie tyle komplement, co jego późniejsze zdemaskowanie, przyznanie, że to był tylko komplement, a więc twierdzenie na niby. Sytuacja ta zresztą tylko potwierdza to, o czym mówiłem, tzn., że do różnych komplikacji prowadzi obowiązek "trzymania się faktów". > >>"Jeżeli doprowadzający do zagłady milionów ludzi jest złym człowiekiem, to Hitler był złym człowiekiem".> > Czy "zły" w tym zdaniu ma być synonimem zwrotu "doprowadzający do zagłady..."> Nie. Co więc oznacza?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Nie, nie wykorzystałem (jeżeli wykorzystałem cokolwiek) Twego kłamliwego komplementuWykorzystałeś, bo przecież obiecywałeś być "życzliwym za sprawą fałszu", a tymczasem ze złożonych przeze mnie na rzecz tej życzliwości deklaracji mnie rozliczyłeś, by tryumfować w dyskusji!!!  > co najwyżej wykorzystałem Twoje (prawdziwe, jak zakładam) stwierdzenie, że Twoje słowa były komplementemNiemożliwe, przecież do wykorzystania, które Ci zarzucam doszło ZANIM ujawniłam, że moje pochwały były komplementem. > >> Czy "zły" w tym zdaniu ma być synonimem zwrotu "doprowadzający do zagłady..."> >Nie.> Co więc oznacza? To, w zn. I/1.
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | > > Nie, nie wykorzystałem (jeżeli wykorzystałem cokolwiek) Twego kłamliwego komplementu> Wykorzystałeś, bo przecież obiecywałeś być "życzliwym za sprawą fałszu", a tymczasem ze złożonych przeze mnie na rzecz tej życzliwości deklaracji mnie rozliczyłeś, by tryumfować w dyskusji!!!  Nie obiecywałem, że ja będę życzyliwy, tylko mówiłem, że zyskasz życzliwość ludzi za sprawą fałszu (komplementu). Chodzi o zjawisko masowe, statystycznie częste. Ludzie generalnie zyskują sobie sympatię za sprawą wypowiedzianego komplementu; to, że Ty raz ponioslas szkodę (jeżeli tak faktycznie się stało) niczego nie dowodzi. Poza tym nie interesuje mnie żaden tryumf w dyskusji - zdaje się, że mówiłaś coś ostatnio o argumentach ad hominem. Interesują mnie tylko i wyłącznie problemy i ich rozwiązania. Czytam cudze posty, aby się czegoś z nich dowiedzieć i w dokładnie tym samym celu piszę własne - mogę bowiem wtedy dowiedzieć się, co sam mam w danej kwestii do powiedzenia. Nie interesuje mnie dyskusja dla dyskusji ani dla tryumfu - tego rodzaju czynność uważam za stratę czasu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | > >> Nie, nie wykorzystałem (jeżeli wykorzystałem cokolwiek) Twego kłamliwego komplementu> >Wykorzystałeś, bo przecież obiecywałeś być "życzliwym za sprawą fałszu", a tymczasem ze złożonych przeze mnie na rzecz tej życzliwości deklaracji mnie rozliczyłeś, by tryumfować w dyskusji!!!  > Nie obiecywałem, że ja będę życzyliwy, tylko mówiłem, że zyskasz życzliwość ludzi za sprawą fałszu (komplementu).Na Twoim przykładzie pokazało się, że to nie działa. > to, że Ty raz ponioslas szkodę (...) niczego nie dowodzi.Przecież pochlebca to wobec chwalonego petent, tyle, że nieoficjalny. > nie interesuje mnie żaden tryumf w dyskusjiTo przyznaj mi rację. > zdaje się, że mówiłaś coś ostatnio o argumentach ad hominem.Stałeś się przedmiotem eksperymentu i ja komentuję tego eksperymentu rezultaty, a nie Ciebie jako takiego. > Interesują mnie tylko i wyłącznieNo i sam o sobie piszesz, a po co?
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
>Na Twoim przykładzie pokazało się, że to nie działa.
Nie, że "nie działa", tylko że nie zawsze działa (co najwyżej). Mówimy o zjawisku statystycznie częstym, dopuszczającym więc odstępstwa od reguły.
>Przecież pochlebca to wobec chwalonego petent, tyle, że nieoficjalny.
Ta uwaga nie ma większego sensu, chyba że zależy nam na aforystycznym ujęciu myśli nawet za cenę jej prawdziwości.
Nie ma pochlebcy i petenta, tzn. wszyscy w społeczeństwie obdarzamy się nawzajem komplementami w celu zyskania cudzej życzliwości właściwie gratis (komplement nic nie kosztuje). Nie wymyślam zresztą niczego, mówię o fałszu i jego użyteczności to, co było podnoszone już dawno, przez takich teoretyków, jak Machiavelli, Hobbes czy Mandeville. Sięgnij do Mandeville'a (jeżeli go nie znasz), odznacza się on stylem, który może Ci się spodobać ("Bajka o pszczołach", PWN).
>>nie interesuje mnie żaden tryumf w dyskusji >To przyznaj mi rację.
Jak tylko będziesz ją mieć, chętnie to przyznam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >Na Twoim przykładzie pokazało się, że to nie działa.> Nie, że "nie działa", tylko że nie zawsze działa (co najwyżej).Odwrotnie: co najmniej na Twoim przykładzie widać, że nie działa. > Mówimy o zjawisku statystycznie częstym, dopuszczającym więc odstępstwa od reguły.To Ty mówisz, ja zwracam uwagą na fakt, że komplementowanie mi się nie opłaciło. > >>nie interesuje mnie żaden tryumf w dyskusji> >To przyznaj mi rację.> Jak tylko będziesz ją mieć, chętnie to przyznam.No ale racja jest po stronie faktów, a Ty podobno stawiasz na komplementy. 
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | >>>Na Twoim przykładzie pokazało się, że to nie działa. >>Nie, że "nie działa", tylko że nie zawsze działa (co najwyżej). >Odwrotnie: co najmniej na Twoim przykładzie widać, że nie działa. >>Mówimy o zjawisku statystycznie częstym, dopuszczającym więc odstępstwa od reguły. >To Ty mówisz, ja zwracam uwagą na fakt, że komplementowanie mi się nie opłaciło.
Tak, ale nie jest to jedyny fakt, na który należy zwrócić uwagę. Strategia komplementów na ogół się sprawdza i dlatego funkcjonuje w wielu społeczeństwach i wielu kulturach.Jeżeli znasz przykład społeczeństwa, w którym takiego zwyczaju nie ma - podaj go. Nie ma strategii działającej bezawaryjnie. Można podać wiele przykładów wyrodnych matek, ale czy oznacza to, że trzeba zastąpić macierzyństwo czymś innym, na przykład wychowywaniem dzieci przez państwo? Nie.
>Ty podobno stawiasz na komplementy.
Nie stawiam na komplementy - doceniam je.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>>Strategia komplementów na ogół się sprawdza i dlatego funkcjonuje w wielu społeczeństwach i wielu kulturach. Kryterium empiryczne bywa złudne, przecież społeczeństwa dają radę nie dzięki, a MIMO funkcjonowania idiotycznych, szkodliwych i moralnie nagannych strategii, że wymienię choćby publiczne egzekucje, tortury, padanie na twarz lub na kolana przed władcą, czy - u nas jeszcze do niedawna - legalne bicie dzieci.
>Nie stawiam na komplementy - doceniam je. Ale w jakim sensie je doceniasz: trzeba Ci pochwał, że jesteś mądry, piękny i dobry czy może chcesz innych omamiać?
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
>Kryterium empiryczne bywa złudne, przecież społeczeństwa dają radę nie dzięki, a MIMO funkcjonowania idiotycznych, szkodliwych i moralnie nagannych strategii, że wymienię choćby publiczne egzekucje, tortury, padanie na twarz lub na kolana przed władcą, czy - u nas jeszcze do niedawna - legalne bicie dzieci.
Jakim kryterium posługujesz się, by odróżnić strategię idiotyczną, szkodliwą lub moralnie naganną od takiej, która taką nie jest? Czy jest to kryterium nie-złudne?
>>Nie stawiam na komplementy - doceniam je. >Ale w jakim sensie je doceniasz: trzeba Ci pochwał, że jesteś mądry, piękny i dobry czy może chcesz innych omamiać?
Nie, nie chcę omamiać, po prostu godzę się na funkcjonowanie "gry w komplementy", sam w niej uczestniczę, dostrzegam bowiem więcej jej zalet niż wad (nie twierdzę, że nie ma ona wad).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>>Kryterium empiryczne bywa złudne, przecież społeczeństwa dają radę nie dzięki, a MIMO funkcjonowania idiotycznych, szkodliwych i moralnie nagannych strategii, że wymienię choćby publiczne egzekucje, tortury, padanie na twarz lub na kolana przed władcą, czy - u nas jeszcze do niedawna - legalne bicie dzieci. >Jakim kryterium posługujesz się, by odróżnić strategię idiotyczną, szkodliwą lub moralnie naganną od takiej, która taką nie jest? Czy jest to kryterium nie-złudne? Na idiotyzmy dobra jest logika, a na szkodliwość etyka.
> po prostu godzę się na funkcjonowanie "gry w komplementy", sam w niej uczestniczę, dostrzegam bowiem więcej jej zalet niż wad Żeby było jasne: każdemu wolno komplementy stosować, tyle, że na własne, oceniam, że niewielkie ryzyko, no bo kto zakwestionuje głoszone na swój temat pozytywy?
Ale ponieważ próbujesz dla tych "miłych kłamstw" uczynić wyłom w regule obowiązku trzymania się faktów, pokazuję, że walorów nieprawdy nie da się obronić, bo bez względu na intencje, tradycję czy nawyki fałsz pozostaje fałszem. Podobnie zresztą jest z religią: jako nietrzymająca się faktów nigdy nie powinna być legalizowana ani traktowana w sposób specjalny.
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
>Na idiotyzmy dobra jest logika, a na szkodliwość etyka.
Logika nie rozstrzyga prawdziwości zdań elementarnych. Jest w stanie powiedzieć co najwyżej, że np. jeżeli "A" jest prawdziwe a "B" fałszywe, to "A lub B" jest prawdziwe. Pomijam już fakt, że jest nieskończenie wiele logik. Nie ma jednej logiki.
Co do etyki: która etyka? Nie ma jednej etyki.
>> po prostu godzę się na funkcjonowanie "gry w komplementy", sam w niej uczestniczę, dostrzegam bowiem więcej jej zalet niż wad >Żeby było jasne: każdemu wolno komplementy stosować, tyle, że na własne, oceniam, że niewielkie ryzyko, no bo kto zakwestionuje głoszone na swój temat pozytywy? >Ale ponieważ próbujesz dla tych "miłych kłamstw" uczynić wyłom w regule obowiązku trzymania się faktów...itd.
W domniemanej, proponowanej regule obowiązku trzymania się faktów.
> ... fałsz pozostaje fałszem
To prawda, ale mówiąc tak poruszasz się po błędnym kole. Przedmiotem dyskusji właśnie jest to, czy prawda jest zawsze najważniejsza, tzn. czy fałsz zawsze kogoś lub coś dyskwalifikuje. Ja twierdzę, że nie i podałem przykład komplementu i jego funkcji.
Co do religii: czy nieistnienie Boga jest faktem?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>>Na idiotyzmy dobra jest logika, a na szkodliwość etyka. >Logika nie rozstrzyga prawdziwości zdań elementarnych. Ale wykrywa sprzeczności.
>Co do etyki: która etyka? Proponuję tę, na której w największym stopniu oparte jest aktualne prawo.
>Przedmiotem dyskusji właśnie jest to, czy prawda jest zawsze najważniejsza Nie czy jest najważniejsza, tylko czy trzymanie się jej ma wady.
>Co do religii: czy nieistnienie Boga jest faktem? "Boga" czyli kogo/czego?
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
>>Logika nie rozstrzyga prawdziwości zdań elementarnych. >Ale wykrywa sprzeczności.
Nie każdy idiotyzm jest sprzecznością. Zdanie "Ziemia spoczywa na żółwiu" nie jest wewnętrznie sprzeczne. Twoje kryterium jest więc złudne, bo może doprowadzić do przeoczenia idiotyzmu. Poza tym są i logiki parakonsytentne. Dlaczego więc odrzucać sprzeczność?
>>Co do etyki: która etyka?
>Proponuję tę, na której w największym stopniu oparte jest aktualne prawo.
Dlaczego proponujesz akurat ją? I które właściwie prawo, to które jest w Europie, czy np. w krajach arabskich? Jak zmierzyć ów "stopień" (skoro już mowa o "największym stopniu"?)
>>Przedmiotem dyskusji właśnie jest to, czy prawda jest zawsze najważniejsza >Nie czy jest najważniejsza, tylko czy trzymanie się jej ma wady.
Nie. Dla Ciebie wadą komplementu jest to, że jest fałszem, a więc w istocie zakładasz, że trzymanie się prawdy jest zaletą (a przynajmniej, że nie jest wadą).
>>Co do religii: czy nieistnienie Boga jest faktem? >"Boga" czyli kogo/czego?
Tego, co widnieje pod hasłem "bóg" w Słowniku Języka Polskiego. Pytam: czy nieistnienie Boga jest faktem?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>>>Logika nie rozstrzyga prawdziwości zdań elementarnych. >>Ale wykrywa sprzeczności. >Nie każdy idiotyzm jest sprzecznością. Zdanie "Ziemia spoczywa na żółwiu" nie jest wewnętrznie sprzeczne. Zewnętrznie jest.
>>>Co do etyki: która etyka? >>Proponuję tę, na której w największym stopniu oparte jest aktualne prawo. >Dlaczego proponujesz akurat ją? Z pragmatyzmu.
>>> Przedmiotem dyskusji właśnie jest to, czy prawda jest zawsze najważniejsza >>Nie czy jest najważniejsza, tylko czy trzymanie się jej ma wady. > Nie. Dla Ciebie wadą komplementu jest to, że jest fałszem, a więc w istocie zakładasz, że trzymanie się prawdy jest zaletą Zanegowałam co jest przedmiotem dyskusji, bo nietrafnie to wskazałeś.
>Tego, co widnieje pod hasłem "bóg" w Słowniku Języka Polskiego. >Pytam: czy nieistnienie Boga jest faktem? W takim samym stopniu jak nieistnienie widniejących w tym słowniku krasnoludków.
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
>>Nie każdy idiotyzm jest sprzecznością. Zdanie "Ziemia spoczywa na żółwiu" nie jest wewnętrznie sprzeczne. >Zewnętrznie jest.
Zewnętrznie, czyli są dwa zdania: "A" ("Ziemia spoczywa na żółwiu") i jakieś inne zdanie "B", i jest tak, że koniunkcja "A i B" jest wewnętrznie sprzeczna. Logik może tylko powiedzieć, że w takim razie fałszywe jest albo zdanie "A", albo zdanie "B". Nie jest w stanie, jako logik, powiedzieć, które z nich jest fałszywe. Dlatego sama logika nie wskazuje na idiotyzm zdania "A", nie wystarcza więc jako kryterium.
>>>>Co do etyki: która etyka? >>>Proponuję tę, na której w największym stopniu oparte jest aktualne prawo. >>Dlaczego proponujesz akurat ją? >Z pragmatyzmu.
Z pragmatyzmu w roku 1940 przyjmowałabyś prawo niemieckie? W państwie Azteków z pragmatyzmu przyjmowałabyś prawo azteckie? Czy może są jakieś inne powody, już nie pragmatyczne? Jeżeli tak, to jakie?
Poza tym nie mówisz dokładnie którą etykę (i prawo) przyjmujesz (na zasadzie owego pragmatyzmu). Czy aktualną etykę cywilizacji europejskiej (jeżeli można się posłużyć takim określeniem), czy np. świata arabskiego i prawo oraz etykę koraniczną.
>Zanegowałam co jest przedmiotem dyskusji, bo nietrafnie to wskazałeś.
Nie rozumiem, jak można "negować przedmiot dyskusji". Co "nietrafnie wskazałem"?
>W takim samym stopniu jak nieistnienie widniejących w tym słowniku krasnoludków.
Bóg jest przedmiotem nieempirycznym, krasnoludki miały żyć w lasach. W lesie nie odnajduje się śladów krasnoludków i tym samym nie ma podstaw do przyjęcia, że istnieją. Na jakiej jednak podstawie stwierdzasz nieistnienie przedmiotu nieempirycznego? Chyba nie dlatego, że nie odnajdujesz go za pomocą empirii - ?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >>Nie każdy idiotyzm jest sprzecznością. Zdanie "Ziemia spoczywa na żółwiu" nie jest wewnętrznie sprzeczne.> >Zewnętrznie jest.> Zewnętrznie, czyli są dwa zdania: "A" ("Ziemia spoczywa na żółwiu") i jakieś inne zdanie "B"Zdaniem B jest zdanie o treści "Ziemia nie spoczywa na żółwiu", no a ponieważ Ty jedno z tych zdań masz za prawdziwe, drugie przytoczyłeś jako klasykę idiotyzmu. > >>>>Co do etyki: która etyka?> >>>Proponuję tę, na której w największym stopniu oparte jest aktualne prawo.> >>Dlaczego proponujesz akurat ją?> >Z pragmatyzmu.> Z pragmatyzmu w roku 1940 przyjmowałabyś prawo niemieckie?W 1940 tym bardziej polskie sprzed 1939 - chyba mamy inne pragmatyzmy.  > Poza tym nie mówisz dokładnie którą etykę (i prawo) przyjmujesz (na zasadzie owego pragmatyzmu).Nie mówię tego, bo każdy ma własny pragmatyzm. Ewentualny ustawodawca również ma swój, co przejawia się w znikomym występowaniu w sejmie sporów filozoficznych w rodzaju "która etyka - która logika". > >Zanegowałam co jest przedmiotem dyskusji, bo nietrafnie to wskazałeś.> Nie rozumiem, jak można "negować przedmiot dyskusji". Co "nietrafnie wskazałem"? Podkreśliłam gdzie twierdzisz, że właśnie wskazujesz przedmiot dyskusji, żeby Ci zrozumienie ułatwić. > Bóg jest przedmiotem nieempirycznym, krasnoludki miały żyć w lasach. W lesie nie odnajduje się śladów krasnoludkówWidocznie udało im się pozostać bytami nieempirycznymi.
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
> Zdaniem B jest zdanie o treści "Ziemia nie spoczywa na żółwiu", no a ponieważ Ty jedno z tych zdań masz za prawdziwe, drugie przytoczyłeś jako klasykę idiotyzmu. Dobrze, masz więc te dwa zdania A i B. Czy logika wskazuje, które z tych dwóch zdań jest fałszywe? > W 1940 tym bardziej polskie sprzed 1939 - chyba mamy inne pragmatyzmy.  Dlaczego "w 1940 tym bardziej polskie niż niemieckie"? Niemcy dominowały w całej Europie, Polski nie było już na mapie. Jak można było pragmatycznie optować wtedy za prawodawstwem polskim? > Nie mówię tego, bo każdy ma własny pragmatyzm. Ewentualny ustawodawca również ma swój, co przejawia się w znikomym występowaniu w sejmie sporów filozoficznych w rodzaju "która etyka - która logika".Dlaczego więc pewien pragmatyzm uważasz za swój? Dlaczego ten, a nie jakiś inny? > >Bóg jest przedmiotem nieempirycznym, krasnoludki miały żyć w lasach. W lesie nie odnajduje się śladów krasnoludków> Widocznie udało im się pozostać bytami nieempirycznymi.To nie jest żadna odpowiedź. Bóg jest z natury przedmiotem nieempirycznym. Jak więc doszłaś do wniosku, że jego nieistnienie jest faktem?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Dobrze, masz więc te dwa zdania A i B. Czy logika wskazuje, które z tych dwóch zdań jest fałszywe?Nasze zdania to A i ~A, a o takich logika mówi, że jedno jest fałszywe, co rozważającym jakąś tematykę pozwala o nieznanej reszcie wnioskować. > >W 1940 tym bardziej polskie sprzed 1939 - chyba mamy inne pragmatyzmy.  > Dlaczego "w 1940 tym bardziej polskie niż niemieckie"?Żeby nie pakować się w dzisiejsze wyjaśnienia dlaczego niemieckie. > >Nie mówię tego, bo każdy ma własny pragmatyzm. Ewentualny ustawodawca również ma swój, co przejawia się w znikomym występowaniu w sejmie sporów filozoficznych w rodzaju "która etyka - która logika".> Dlaczego więc pewien pragmatyzm uważasz za swój?Wczuwam się w priorytety ustawodawców. > >>Bóg jest przedmiotem nieempirycznym, krasnoludki miały żyć w lasach. W lesie nie odnajduje się śladów krasnoludków> >Widocznie udało im się pozostać bytami nieempirycznymi.> To nie jest żadna odpowiedź.I tylko jak Ty powołujesz nieempiryczność to jest? > Bóg jest z natury przedmiotem nieempirycznym.Czy to bajka, czy nie bajka, Myślcie sobie, jak tam chcecie. A ja przecież wam powiadam: Krasnoludki są na świecie!
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
> Nasze zdania to A i ~A, a o takich logika mówi, że jedno jest fałszywe, co rozważającym jakąś tematykę pozwala o nieznanej reszcie wnioskować. No dobrze, ale logika miała być wystarczającym kryterium, nie potrzebującym dodatkowych rozważań. Co więc sama logika pozwala powiedzieć o zdaniu A, jeżeli logika dostrzega sprzeczność między A i -A? > >>W 1940 tym bardziej polskie sprzed 1939 - chyba mamy inne pragmatyzmy.  > > Dlaczego "w 1940 tym bardziej polskie niż niemieckie"?> Żeby nie pakować się w dzisiejsze wyjaśnienia dlaczego niemieckie. Dlaczego nie chcesz się pakować w wyjaśnienia? Czasem trzeba coś wyjaśnić - sobie lub innym. Czasem trzeba robić rzeczy nieprzyjemne albo z obowiązku. Nawet jeżeli nie chcesz, to istotne jest to, czy powinnaś chcieć. > >Dlaczego więc pewien pragmatyzm uważasz za swój?> Wczuwam się w priorytety ustawodawców.Próbujesz się wczuwać. Skąd wiesz, że Twoje jest wczuciem, a nie pseudo-wczuciem? Poza tym może gdyby się wczuła się w mentalność Azteków, zaakceptowałabyś ją? Aztekowie też - podejrzewam - wczuwali się w priorytety swoich ustawodawców i były dla nich (podejrzewam) zrozumiałe same przez się i akceptowalne. Wczucie wymaga odpowiedniej oprawy."Z kim przestajesz, takim się stajesz" - jak mówi przysłowie. > I tylko jak Ty powołujesz nieempiryczność to jest?Nie, nie powołuję, tylko przywołuję. > >Bóg jest z natury przedmiotem nieempirycznym.Powtarzam pytanie o sposób stwierdzenia faktu nieistnienia Boga.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> logika miała być wystarczającym kryterium, nie potrzebującym dodatkowych rozważań.Niby gdzie postawiłam takie warunki? > >Żeby nie pakować się w dzisiejsze wyjaśnienia dlaczego niemieckie.> Dlaczego nie chcesz się pakować w wyjaśnienia?Napisałam "Nie chcę pakować się w wyjaśnienia."? > >Wczuwam się w priorytety ustawodawców.> Próbujesz się wczuwać.Próbuję to się wczuć. > >I tylko jak Ty powołujesz nieempiryczność to jest?> Nie, nie powołuję Tutaj powołujesz nieempiryczność na dowód [czegoś tam]. > Powtarzam pytanie o sposób stwierdzenia faktu nieistnienia Boga.Zastosuj ten sposób od krasnoludków: "nie odnajduje się śladów".
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | > >logika miała być wystarczającym kryterium, nie potrzebującym dodatkowych rozważań.> Niby gdzie postawiłam takie warunki?Pytałem Cię o kryterium odróżniające idiotyzmy od nie-idiotyzmow i na to odpisałaś: "na idiotyzmy dobra jest logika". Zatem logikę i tylko logikę (bo o niczym innym nie wspomniałaś) uważasz za kryterium, o które Cię pytałem. > >>Żeby nie pakować się w dzisiejsze wyjaśnienia dlaczego niemieckie.> > Dlaczego nie chcesz się pakować w wyjaśnienia?> Napisałam "Nie chcę pakować się w wyjaśnienia."?Dobrze, napisałaś: "żeby nie pakować się w dzisiejsze wyjaśnienia dlaczego niemieckie". Ponawiam pytanie (mutatis mutandis). > >>Wczuwam się w priorytety ustawodawców.> >Próbujesz się wczuwać.> Próbuję to się wczuć.Jaka różnica? Czy jest to różnica istotna? > >>I tylko jak Ty powołujesz nieempiryczność to jest?> >Nie, nie powołuję> Tutaj powołujesz nieempiryczność na dowód [czegoś tam]. Tak, ale moje rozumowanie zależy od pojęcia Boga, które jest pojęciem Boga jako bytu nieempirycznego. A nie na odwrót. Tak więc znowu przywołuję, a nie powołuję. > >Powtarzam pytanie o sposób stwierdzenia faktu nieistnienia Boga.> Zastosuj ten sposób od krasnoludków: "nie odnajduje się śladów".JEŻELI zastosuję ten sposob, to okaże się, że Bóg nie istnieje. Tylko tyle co najwyżej udowodnilas. Zdanie: "jeżeli A, to B", to jednak nie to samo, co "B". "JEŻELI krasnoludek jest liczbą cztery, dzieli się on przez dwa" - to też jest prawdą. Ale czy oznacza to, że krasnoludek faktycznie dzieli się przez dwa? Muszę mieć jakiś powód do zastosowania do Boga metody zastosowanej do krasnoludków. Znasz taki powód, poza pragnieniem udowodnienia, że Bóg nie istnieje? Czy powinienem pragnąć akurat tego? Dlaczego?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>...odpisałaś: "na idiotyzmy dobra jest logika". Zatem logikę i tylko logikę (bo o niczym innym nie wspomniałaś) uważasz za kryterium, o które Cię pytałem. Czyli tylko logikę wymieniłam.
>...napisałaś: "żeby nie pakować się w dzisiejsze wyjaśnienia dlaczego niemieckie". Ponawiam pytanie (mutatis mutandis). No i to pierwotnie pominięte wskazanie pokazuje, że zażartowałam, bo niby dlaczego miałabym zakładać, że alternatywnym wyborem Twojego domagania się wyjaśnień bym nie wywołała.
A wskazując "etykę, na której oparte jest aktualne prawo" miałam na myśli prawo obecne.
> Tak, ale moje rozumowanie zależy od pojęcia Boga, które jest pojęciem Boga jako bytu nieempirycznego. A nie na odwrót. Tak więc znowu przywołuję, a nie powołuję. Hę? O jakim rozumowaniu piszesz, dlaczego ono jest nieuniwersalne, co z czym jest "na odwrót" oraz jaka różnica zachodzi tu między powoływaniem a przywoływaniem?
Bóg jest - jak twierdzisz - nieempiryczny i Krasnoludki też, jaka w tych nieempirycznościach różnica?
>>>Powtarzam pytanie o sposób stwierdzenia faktu nieistnienia Boga. >>Zastosuj ten sposób od krasnoludków: "nie odnajduje się śladów". >JEŻELI zastosuję ten sposob, to okaże się, że Bóg nie istnieje. Zatem polecam.
> Tylko tyle co najwyżej udowodnilas. Tylko dowodu na nieistnienie boga chciałeś.
>Zdanie: "jeżeli A, to B", to jednak nie to samo, co "B". Byłoby na temat po usunięciu okaże się, że: "Jeżeli zastosuję ten sposób, to bóg nie istnieje".
>Muszę mieć jakiś powód do zastosowania do Boga metody zastosowanej do krasnoludków. Znasz taki powód, poza pragnieniem udowodnienia, że Bóg nie istnieje? Znam: jest nim zrealizowane Twoje własne pragnienie udowodnienia, że nie istnieją Krasnoludki.
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
>Czyli tylko logikę wymieniłam.
No więc właśnie, ja zaś wskazuję, że to nie wystarczy, bo logika nie wskaże które zdanie jest idiotyczne: A, czy -A. Sama logika nie wystarcza więc jako kryterium idiotycznosci.
>>...napisałaś: "żeby nie pakować się w dzisiejsze wyjaśnienia dlaczego niemieckie". Ponawiam pytanie (mutatis mutandis).
>No i to pierwotnie pominięte wskazanie pokazuje, że zażartowałam, bo niby dlaczego miałabym zakładać, że alternatywnym wyborem Twojego domagania się wyjaśnień bym nie wywołała.
No więc odpowiedz na pytanie. Dlaczego wybierasz tę, a nie inną etykę i prawo? Jeżeli coś wybierasz, powinnaś mieć ku temu rację, zwłaszcza jako "racjonalistka". Racjonalistka powinna (chyba) odbierać pytanie o rację jako coś naturalnego, a nie starać się uniknąć tego pytania, nie wywoływać go.
>A wskazując "etykę, na której oparte jest aktualne prawo" miałam na myśli prawo obecne.
Ale które obecne prawo? Nie ma jednego obecnego prawa.
>Hę? O jakim rozumowaniu piszesz, dlaczego ono jest nieuniwersalne, co z czym jest "na odwrót" oraz jaka różnica zachodzi tu między powoływaniem a przywoływaniem?
To można pominąć, nie wnosi to bowiem nic istotnego.
>Bóg jest - jak twierdzisz - nieempiryczny i Krasnoludki też, jaka w tych nieempirycznościach różnica?
W tym, że Bóg jest z istoty nieempiryczny, zaś krasnoludki nie są z definicji, z natury nieempirycznymi. Liczba jest z natury nieempiryczna (określenie liczby nie zawiera żadnych pojęć odnoszących się do czegoś empirycznego), a tur, wybity w XVII wieku, niestety też jest nieempiryczny, ale nie w taki sam sposób. Jest chyba różnica między liczbą a turem, nie uważasz?
>> Tylko tyle co najwyżej udowodnilas. >Tylko dowodu na nieistnienie boga chciałeś.
To nie jest dowód na nieistnienie. To jest dowód zdania: "Jeżeli..., to X nie istnieje". To nie jest to samo, co zdanie "X nie istnieje".
>>Zdanie: "jeżeli A, to B", to jednak nie to samo, co "B". >Byłoby na temat po usunięciu okaże się, że: "Jeżeli zastosuję ten sposób, to bóg nie istnieje".
Usuń więc to, co chcesz usunąć. Nie zmienia to postaci rzeczy.
>Znam: jest nim zrealizowane Twoje własne pragnienie udowodnienia, że nie istnieją Krasnoludki.
Nie mam takiego pragnienia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>>Czyli tylko logikę wymieniłam. >No więc właśnie, ja zaś wskazuję, że to nie wystarczy Nie pisałam że wystarczy, napisałam "na idiotyzmy dobra jest logika".
>Ale które obecne prawo? Nie ma jednego obecnego prawa. To, którego przestrzeganie pozwala mieć się za prawomyślną osobę.
>Bóg jest z istoty nieempiryczny, zaś krasnoludki nie są z definicji, z natury nieempirycznymi. Są, przecież cała różnica w tym, że taki Krasnoludek jest postacią z jednej mitologii, a bogowie - z innej.
>tur, wybity w XVII wieku, niestety też jest nieempiryczny, ale nie w taki sam sposób Ten tur stał się w XVII wieku nieempiryczny w taki sam sposób, jak temat komplementów, który został "wybity" przez Ciebie na rzecz tematu nieistnienia boga przedwczoraj o 17:59.
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
>Nie pisałam że wystarczy, napisałam "na idiotyzmy dobra jest logika".
Czy więc napiszesz teraz, że wystarczy?
>>Ale które obecne prawo? Nie ma jednego obecnego prawa. >To, którego przestrzeganie pozwala mieć się za prawomyślną osobę.
Chyba wynika to z definicji prawomyślności. Jeżeli przestrzegam prawa X jestem prawomyślny (względem prawa X). W stosunku do jakiego prawa chcesz być prawomyślna i dlaczego względem niego (a nie jakiegoś innego)?
>Są, przecież cała różnica w tym, że taki Krasnoludek jest postacią z jednej mitologii, a bogowie - z innej.
Co z tego, że są postaciami z mitologii? Mitologie różnych kultur mówią też nierzadko np. o Słońcu albo Ziemi - czy na tej podstawie chcesz przeczyć istnieniu Słońca albo Ziemi? Mitologia grecka mówiła o Troi - czy upierać się będziesz, że Troja nie istniała, bo jest to przecież element mitologii greckiej? Mitologie miały funkcje poznawcze - i jeżeli ktoś lub coś występuje w mitologii, oznacza to, że kiedyś ktoś autentycznie uważał ten przedmiot za istniejący, a nie za wymyślony. Spostrzeżenie, że akurat ten przedmiot znany z mitologii jednak nie istnieje, musiało być nierzadko odkryciem, a przynajmniej radykalną zmianą. Ludzie zapuszczający się głębiej w lasy musieli spostrzec, że nie ma śladu ani po krasnoludkach, ani np. po Babie Jadze, nie mówiąc o lichu, strzygach i im p. Było to odkrycie - mikroskopijne, ale jednak.
>Ten tur stał się w XVII wieku nieempiryczny w taki sam sposób, jak temat komplementów, który został "wybity" przez Ciebie na rzecz tematu nieistnienia boga przedwczoraj o 17:59.
Nie nie został wybity, w każdej chwili można go podjąć na nowo. Pytam więc po raz kolejny, na jakiej podstawie uważasz, że nieistnienie Boga jest faktem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>>Nie pisałam że wystarczy, napisałam "na idiotyzmy dobra jest logika". > Czy więc napiszesz teraz, że wystarczy? Nie, poczekam aż Ty napiszesz, że dla Ciebie logika to za mało by wytropić idiotyzm.
>>>Ale które obecne prawo? Nie ma jednego obecnego prawa. >>To, którego przestrzeganie pozwala mieć się za prawomyślną osobę. > Chyba wynika to z definicji prawomyślności. Jeżeli przestrzegam prawa X jestem > prawomyślny (względem prawa X). W stosunku do jakiego prawa chcesz być prawomyślna... Nie piszę o chęciach.
>>Są, przecież cała różnica w tym, że taki Krasnoludek jest postacią z jednej mitologii, a bogowie - z innej. > Co z tego, że są postaciami z mitologii? Mitologie różnych kultur mówią też nierzadko np. o Słońcu albo Ziemi Oraz o wielu innych obiektach empirycznych, co je różni od bogów czy takiego np. Krasnoludka.
>Spostrzeżenie, że akurat ten przedmiot znany z mitologii jednak nie istnieje, musiało być nierzadko odkryciem, a przynajmniej radykalną zmianą. Ludzie zapuszczający się głębiej w lasy musieli spostrzec, że nie ma śladu ani po krasnoludkach, ani np. po Babie Jadze, nie mówiąc o lichu, strzygach i im p. Było to odkrycie - mikroskopijne, ale jednak. Myślę o tej sprawie odwrotnie, właśnie wymyślenie tych jak je (uwaga komplement!) ładnie nazywasz - nieempirycznych obiektów mogło być przełomowym przejawem kreatywności.
>>Ten tur stał się w XVII wieku nieempiryczny w taki sam sposób, jak temat komplementów, który został "wybity" przez Ciebie na rzecz tematu nieistnienia boga przedwczoraj o 17:59. > Nie nie został wybity, w każdej chwili można go podjąć na nowo. Zatem przypominam, że zasada trzymania się faktów jest etycznie zdrowa, a komplementy rozumiane jako może i miłe, ale kłamstwa - nie.
>Pytam więc po raz kolejny, na jakiej podstawie uważasz, że nieistnienie Boga jest faktem. Co uważam, to osobna sprawa, istotne czy to napisałam.
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
>Nie, poczekam aż Ty napiszesz, że dla Ciebie logika to za mało by wytropić idiotyzm.
Przecież zdążyłem już to napisać.
>> prawomyślny (względem prawa X). W stosunku do jakiego prawa chcesz być prawomyślna... >Nie piszę o chęciach.
Niepotrzebnie łapiesz mnie za słowo. Pytam wobec tego: wobec którego prawa należy być prawomyslnym (prawomyslną)? Jeżeli wobec obecnego, to wobec którego z obecnych?
>Myślę o tej sprawie odwrotnie, właśnie wymyślenie tych jak je (uwaga komplement!) ładnie nazywasz - nieempirycznych obiektów mogło być przełomowym przejawem kreatywności.
Dobrze, ale chyba nie chodzi o kreatywność. Chodzi o prawdziwość. Kreatywność ma luźny związek z prawdziwością. Nie twierdzę, że wymyślanie tych przedmiotów było błędem. Na pewnym etapie rozwoju ludzkości było osiągnięciem, tak jak na późniejszym etapie osiągnięciem było ich odrzucenie.
>Zatem przypominam, że zasada trzymania się faktów jest etycznie zdrowa, a komplementy rozumiane jako może i miłe, ale kłamstwa - nie.
Na jakiej podstawie stwierdzasz, że "zasada trzymania się faktów jest etycznie zdrowa"? Jeżeli nic nie przeoczyłem, nie podałaś uzasadnienia. Bez tego uzasadnienia nie sposób stwierdzić, czy sama Twoja zasada trzyma się faktów, czy też nie przypomina może krasnoludka.
>>Pytam więc po raz kolejny, na jakiej podstawie uważasz, że nieistnienie Boga jest faktem. >
Na jakiej więc podstawie piszesz, że jest faktem nieistnienie Boga?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>>Nie, poczekam aż Ty napiszesz, że dla Ciebie logika to za mało by wytropić idiotyzm. >Przecież zdążyłem już to napisać. Więc czego Ci brak?
>>> prawomyślny (względem prawa X). W stosunku do jakiego prawa chcesz być prawomyślna... >>Nie piszę o chęciach. >Niepotrzebnie łapiesz mnie za słowo. Pytam wobec tego: wobec którego prawa należy być prawomyslnym (prawomyslną)? Że należy też nie piszę, nadinterpretujesz moje wypowiedzi, potrzebnie?
>>Myślę o tej sprawie odwrotnie, właśnie wymyślenie tych jak je (uwaga komplement!) ładnie nazywasz - nieempirycznych obiektów mogło być przełomowym przejawem kreatywności. > Dobrze, ale chyba nie chodzi o kreatywność. Twoje "chyba nie" jest bez pokrycia.
>Na jakiej podstawie stwierdzasz, że "zasada trzymania się faktów jest etycznie zdrowa"? Na podstawie dominujących w otaczającym mnie świecie deklaracji.
>czy sama Twoja zasada trzyma się faktów Jakich faktów powinny się trzymać zasady?
>Na jakiej więc podstawie piszesz, że jest faktem nieistnienie Boga? A na jakiej podstawie piszesz, że to piszę?
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | >>>Nie, poczekam aż Ty napiszesz, że dla Ciebie logika to za mało by wytropić idiotyzm. >>Przecież zdążyłem już to napisać. >Więc czego Ci brak?
Brakuje mi deklaracji z Twojej strony, czy sama logika wystarcza do odkrycia idiotyzmu, czy coś jeszcze jest potrzebne (a jeżeli tak, to co?).
Bronisz sprawy przegranej, więc w sumie nie dziwię się, że unikasz odpowiedzi. Ale zobaczymy.
>>>> prawomyślny (względem prawa X). W stosunku do jakiego prawa chcesz być prawomyślna... >>>Nie piszę o chęciach. >>Niepotrzebnie łapiesz mnie za słowo. Pytam wobec tego: wobec którego prawa należy być prawomyslnym (prawomyslną)? >Że należy też nie piszę, nadinterpretujesz moje wypowiedzi, potrzebnie?
No więc dobrze, zastąp ten czasownik używanym przez siebie czasownikiem i odpowiedz na przeformułowanie pytanie.
>>>Myślę o tej sprawie odwrotnie, właśnie wymyślenie tych jak je (uwaga komplement!) ładnie nazywasz - nieempirycznych obiektów mogło być przełomowym przejawem kreatywności. >> Dobrze, ale chyba nie chodzi o kreatywność. >Twoje "chyba nie" jest bez pokrycia.
Uważasz, że w mitologii ważna jest kreatywność?
>>Na jakiej podstawie stwierdzasz, że "zasada trzymania się faktów jest etycznie zdrowa"? >Na podstawie dominujących w otaczającym mnie świecie deklaracji.
Jakich deklaracji? W Niemczech hitlerowskich byłabyś za ustawami norymberskimi (z uwagi na dominujące otaczające Cię deklaracje?)
Poza tym, czy to, co dominujące, jest eo ipso słuszne? Tak myślą konformisci, a jesteś ponoć chętnie racjonalistką, a nie chętnie konformistką.
Mylisz poza tym - jak sądzę - przyczynę z racją. Przyczyny nie zawsze są racjami, to nie to samo.
>>czy sama Twoja zasada trzyma się faktów >Jakich faktów powinny się trzymać zasady? >>Na jakiej więc podstawie piszesz, że jest faktem nieistnienie Boga? >A na jakiej podstawie piszesz, że to piszę?
Bo to czytam. Napisałaś, że nieistnienie Boga jest faktem. Powiedzenie, że wiesz to na takiej samej zasadzie na jakiej wiesz, że nie istnieją krasnoludki, jest zbyt proste, przeoczą bowiem różnicę między Bogiem a przedmiotami empirycznymi. Sprawia, że należałoby oddać rację Gagarinowi, który ponoć powiedział: "byłem w kosmosie, Boga - nie widziałem".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Brakuje mi deklaracji z Twojej strony, czy sama logika wystarcza do odkrycia idiotyzmu, czy coś jeszcze jest potrzebneNa co Ci moja deklaracja, sam sobie powinieneś ustalić czego prócz logiki Ci trzeba by wytropić idiotyzm. > Bronisz sprawy przegranejNapisał niezainteresowany tryumfowaniem Elasp.  > unikasz odpowiedziCzęsto unikam odpowiadania na pytania nieuprawnione. > >Że należy też nie piszę, nadinterpretujesz moje wypowiedzi...> No więc dobrze, zastąp ten czasownik używanym przez siebie czasownikiem i odpowiedz na przeformułowanie pytanie.Pisałam, że chodzi o "to prawo, którego przestrzeganie pozwala mieć się za prawomyślną osobę", a w tym nie ma potencjału na Twoje dociekanie "wobec którego prawa należy być prawomyslnym". > >>>Myślę o tej sprawie odwrotnie, właśnie wymyślenie tych jak je (uwaga komplement!) ładnie nazywasz - nieempirycznych obiektów mogło być przełomowym przejawem kreatywności.> >> Dobrze, ale chyba nie chodzi o kreatywność.> >Twoje "chyba nie" jest bez pokrycia.> Uważasz, że w mitologii ważna jest kreatywność?Nie sądzę, by to wynikało z mojej wypowiedzi. > >>Na jakiej podstawie stwierdzasz, że "zasada trzymania się faktów jest etycznie zdrowa"?> >Na podstawie dominujących w otaczającym mnie świecie deklaracji.> Jakich deklaracji?Ludziska tak gadają. Stanowisko, że prawdomówność jest dobra jest powszechne, kłamstwo popierane jest jako wyjątek od reguły. > Poza tym, czy to, co dominujące, jest eo ipso słuszne? Tak myślą konformisciChodzi Ci o tych konformistów, którzy na obronę kłamliwych komplementów przywołują okoliczność, że jest to zjawisko masowe?  > Napisałaś, że nieistnienie Boga jest faktem.Czy mógłbyś mi wskazać gdzie to napisałam?
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | > > Brakuje mi deklaracji z Twojej strony, czy sama logika wystarcza do odkrycia idiotyzmu, czy coś jeszcze jest potrzebne> Na co Ci moja deklaracja, sam sobie powinieneś ustalić czego prócz logiki Ci trzeba by wytropić idiotyzm. Jestem ciekaw Twojego zdania - dyskusja polega na wymianie zdań. Zatem proszę o odpowiedź. > >Bronisz sprawy przegranej> Napisał niezainteresowany tryumfowaniem Elasp.  Powiedziałbym to samo (tylko że do siebie) gdybym tylko czytał Twoje wypowiedzi, nie uczestnicząc w dyskusji. Nie powinnaś mi przypisywać cech lub zamiarów nie mając po temu żadnych podstaw. > >unikasz odpowiedzi> Często unikam odpowiadania na pytania nieuprawnione. Jak to: nieuprawnione? Ze względów regulaminowych? Językowych? > >>Że należy też nie piszę, nadinterpretujesz moje wypowiedzi...> >No więc dobrze, zastąp ten czasownik używanym przez siebie czasownikiem i odpowiedz na przeformułowanie pytanie.> Pisałam, że chodzi o "to prawo, którego przestrzeganie pozwala mieć się za prawomyślną osobę", a w tym nie ma potencjału na Twoje dociekanie "wobec którego prawa należy być prawomyslnym". Jest. Tak samo, jak by ktoś twierdził, że należy (złóżmy) być wiernym jednemu producentowi czegoś (prawodawca to zresztą w pewnym sensie producent prawa). Mogę kogoś takiego dopytać, któremu producentowi jest on wierny, i dlaczego producentowi X, a nie np. producentowi Y. > > Uważasz, że w mitologii ważna jest kreatywność?> Nie sądzę, by to wynikało z mojej wypowiedzi. Jeżeli uważasz coś za przełomowe, to chyba uważasz to coś za ważne - ? > Ludziska tak gadają. Stanowisko, że prawdomówność jest dobra jest powszechne, kłamstwo popierane jest jako wyjątek od reguły. Ale przecież chodzi o inną tezę, nie o tezę, że prawdomówność jest dobra, ale o tezę, że powinien istnieć obowiązek prawdomówności. Wątek dotyczy tej drugiej tezy. I o uzasadnienie tej drugiej tezy pytam. > >Napisałaś, że nieistnienie Boga jest faktem. Dobrze, czy uważasz, że istnienie Boga jest faktem i czy masz na to jakiś inny dowód poza stwierdzeniem mniej więcej takim, że Bóg jest jak krasnoludki, a krasnoludki nie istnieją - ?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >> Brakuje mi deklaracji z Twojej strony, czy sama logika wystarcza do odkrycia idiotyzmu, czy coś jeszcze jest potrzebne> >Na co Ci moja deklaracja, sam sobie powinieneś ustalić czego prócz logiki Ci trzeba by wytropić idiotyzm.> Jestem ciekaw Twojego zdania - dyskusja polega na wymianie zdań. Zatem proszę o odpowiedź.1. Moje zdanie niczego uniwersalnego nie wniesie, w tej sprawie szczególnie, bo każdy może dysponować innym potencjałem wspierającym rozpoznawanie idiotyzmów, ale prawdopodobnie wiedzę ogólną o świecie dałoby się ulokować na pierwszym miejscu.  2.Dyskusja może ale nie musi polegać na wymianie zdań, np. ja staram się operować faktami, a wypowiadania własnego zdania unikam, bo niby na co ono komu. > >>Bronisz sprawy przegranej> >Napisał niezainteresowany tryumfowaniem Elasp.  > [...] Nie powinnaś mi przypisywać cech lub zamiarów nie mając po temu żadnych podstaw.Jasne, że nie powinno się niczego twierdzić bezpodstawnie, ale 22.10 o 22:26 opublikowałeś post z treścią nie interesuje mnie żaden tryumf w dyskusji". > >>unikasz odpowiedzi> >Często unikam odpowiadania na pytania nieuprawnione.> Jak to: nieuprawnione? Ze względów regulaminowych? Językowych?Uprawnione jest dociekanie tylko tych kwestii, co do których rozmówca się wypowiedział. > >Pisałam, że chodzi o "to prawo, którego przestrzeganie pozwala mieć się za prawomyślną osobę", a w tym nie ma potencjału na Twoje dociekanie "wobec którego prawa należy być prawomyslnym".> Jest. Tak samo, jak by ktoś twierdził, że należy (złóżmy) być wiernym jednemu producentowi czegoś (prawodawca to zresztą w pewnym sensie producent prawa). Mogę kogoś takiego dopytać, któremu producentowi jest on wierny, i dlaczego producentowi X, a nie np. producentowi Y.To jest właśnie nieuprawnione pytanie; czyjeś twierdzenie jaka daną dziedziną rządzi zasada nie uprawnia nawet do pytania czy sam tę zasadę stosuje, a co dopiero w jaki sposób to czyni; rozmówcy na forum są równoprawnymi partnerami i nie mają wobec siebie żadnych powinności, dlatego nie można rozmówcy wypytywać o co się chce. > >> Uważasz, że w mitologii ważna jest kreatywność?> >Nie sądzę, by to wynikało z mojej wypowiedzi.> Jeżeli uważasz coś za przełomowe, to chyba uważasz to coś za ważne - ?Ale nie w mitologii ważne, tylko w ewolucji umysłowości homo sapiens. > > Ludziska tak gadają. Stanowisko, że prawdomówność jest dobra jest powszechne, kłamstwo popierane jest jako wyjątek od reguły.> Ale przecież chodzi o inną tezę, nie o tezę, że prawdomówność jest dobra, ale o tezę, że powinien istnieć obowiązek prawdomówności. Wątek dotyczy tej drugiej tezy. I o uzasadnienie tej drugiej tezy pytam.Co Ty wymyślasz za jakieś tezy, tutaj zwyczajnie zapytałeś Na jakiej podstawie stwierdzasz, że "zasada trzymania się faktów jest etycznie zdrowa"? i moja - podkreślona powyżej - odpowiedź zakres tego pytania wyczerpuje. > czy uważasz, że istnienie Boga jest faktemNie.
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
> 1. Moje zdanie niczego uniwersalnego nie wniesie, w tej sprawie szczególnie, bo każdy może dysponować innym potencjałem wspierającym rozpoznawanie idiotyzmów, ale prawdopodobnie wiedzę ogólną o świecie dałoby się ulokować na pierwszym miejscu.  Na "wiedzę ogólną o świecie" składają się m.in. zdania określające co istnieje, a co jest tylko fałszem lub urojeniem. "Wiedza ogólna o świecie" jest już wynikiem zastosowania jakiegoś kryterium odróżniającego idiotyzm od czegoś, co idiotyzmem nie jest. Mylisz więc skutek z przyczyną. > 2.Dyskusja może ale nie musi polegać na wymianie zdań, np. ja staram się operować faktami, a wypowiadania własnego zdania unikam, bo niby na co ono komu. Każdy rozsądny człowiek stara się "operować faktami" i stara się unikać wypowiadania własnego zdania. Nie wiem jednak, czy jest coś takiego jak "fakt" już bez domieszki tego, co nazywamy "własnym zdaniem". Europejczyk i np. Papuas patrząc na to samo miejsce w tym samym czasie i z tego samego miejsca wyrażą inaczej zachodzący tam "fakt". > >>>Bronisz sprawy przegranej> >>Napisał niezainteresowany tryumfowaniem Elasp.  > >[...] Nie powinnaś mi przypisywać cech lub zamiarów nie mając po temu żadnych podstaw.> Jasne, że nie powinno się niczego twierdzić bezpodstawnie, ale 22.10 o 22:26 opublikowałeś post z treścią nie interesuje mnie żaden tryumf w dyskusji". To prawda. Czy dla Ciebie każda konstatacja, że interlokutor broni sprawy przegranej oznacza, że wypowiadającemu zależy na wygranej? > >>>unikasz odpowiedzi> >>Często unikam odpowiadania na pytania nieuprawnione.> > Jak to: nieuprawnione? Ze względów regulaminowych? Językowych?> Uprawnione jest dociekanie tylko tych kwestii, co do których rozmówca się wypowiedział. Kto tak powiedział? Pierwszy raz spotykam się z takim twierdzeniem. > To jest właśnie nieuprawnione pytanie; czyjeś twierdzenie jaka daną dziedziną rządzi zasada nie uprawnia nawet do pytania czy sam tę zasadę stosuje, a co dopiero w jaki sposób to czyni; rozmówcy na forum są równoprawnymi partnerami i nie mają wobec siebie żadnych powinności, dlatego nie można rozmówcy wypytywać o co się chce. Czy jest to nieuprawnione w świetle regulaminu Racjonalisty.pl? Czy tez tworzysz jakiś własny, prywatny regulamin obowiązujący w przypadku rozmów z Tobą? > >>> Uważasz, że w mitologii ważna jest kreatywność?> >>Nie sądzę, by to wynikało z mojej wypowiedzi.> > Jeżeli uważasz coś za przełomowe, to chyba uważasz to coś za ważne - ?> Ale nie w mitologii ważne, tylko w ewolucji umysłowości homo sapiens. To jest to samo, tylko że widziane z szerszej perspektywy. > Co Ty wymyślasz za jakieś tezy, tutaj zwyczajnie zapytałeś Na jakiej podstawie stwierdzasz, że "zasada trzymania się faktów jest etycznie zdrowa"? i moja - podkreślona powyżej - odpowiedź zakres tego pytania wyczerpuje. Nie, nie wyczerpuje, ponieważ cały wątek (""Fakty zamiast wolności słowa") dotyczy NOWEJ zasady, polegającej na obowiązku mówienia prawdy. I o tę zasadę pytam, i ją odróżniam od tezy, że prawdomówność jest dobra, tezy (przyznaję) powszechnie uznawanej. Na podobnej zasadzie wielu ludzi przyzna zapewne, że uprzejmość jest dobra, ale chyba zastanowiliby się, gdyby ktoś zaproponował, by wprowadzić obowiązek uprzejmości.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>"Wiedza ogólna o świecie" jest już wynikiem zastosowania jakiegoś kryterium odróżniającego idiotyzm od czegoś, co idiotyzmem nie jest. Mylisz więc skutek z przyczyną. Ten skutek przyczyną staje się samoistnie i w sposób ciągły, dlatego można ująć to odwrotnie: kryterium do rozpoznawania idiotyzmów jest częścią naszej ogólnej wiedzy o świecie.
>Nie wiem jednak, czy jest coś takiego jak "fakt" już bez domieszki tego, co nazywamy "własnym zdaniem". Europejczyk i np. Papuas patrząc na to samo miejsce w tym samym czasie i z tego samego miejsca wyrażą inaczej zachodzący tam "fakt". Ja zaś twierdzę, że fakty pozostają niewzruszone na ich - czymkolwiek by ono nie było - wyrażanie.
>Czy dla Ciebie każda konstatacja, że interlokutor broni sprawy przegranej oznacza, że wypowiadającemu zależy na wygranej? Tak: wygrywanie i przegrywanie to terminologia rywalizacji i dotyczy rozmówców; fakty nie wygrywają ani nie przegrywają, tylko zachodzą lub nie, dlatego kto chce uchodzić za badacza mówi o faktach, a o nich mówi się w kategoriach logicznych.
>>Uprawnione jest dociekanie tylko tych kwestii, co do których rozmówca się wypowiedział. > Kto tak powiedział? Pierwszy raz spotykam się z takim twierdzeniem. To wynika z faktu, że posiadana wiedza jest kwestią prywatną każdego.
>tworzysz jakiś własny, prywatny regulamin obowiązujący w przypadku rozmów z Tobą? Raczej Ty pytaniami o prywatność i próbami egzaminowania wprowadzasz własne zasady.
>>> Jeżeli uważasz coś za przełomowe, to chyba uważasz to coś za ważne - ? >>Ale nie w mitologii ważne, tylko w ewolucji umysłowości homo sapiens. > To jest to samo, tylko że widziane z szerszej perspektywy. Nie bardzo, "przełomy w mitologii" to jakaś nadinterpretacja. .
>cały wątek (""Fakty zamiast wolności słowa") dotyczy NOWEJ zasady, polegającej na obowiązku mówienia prawdy. I o tę zasadę pytam Tyle, że pytaniem "na jakiej podstawie stwierdzasz, że 'zasada trzymania się faktów jest etycznie zdrowa'" o nią zapytałeś, na które to pytanie otrzymałeś wyczerpującą odpowiedź.
>wielu ludzi przyzna zapewne, że uprzejmość jest dobra, ale chyba zastanowiliby się, gdyby ktoś zaproponował, by wprowadzić obowiązek uprzejmości Rozumiem, że - przez analogię - idzie Ci o to, że Ty zastanawiasz się nad obowiązkiem trzymania się faktów; miło mi, ale pytania do siebie w Twoim imieniu nie sformułuję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | >>"Wiedza ogólna o świecie" jest już wynikiem zastosowania jakiegoś kryterium odróżniającego idiotyzm od czegoś, co idiotyzmem nie jest. Mylisz więc skutek z przyczyną.
>Ten skutek przyczyną staje się samoistnie i w sposób ciągły, dlatego można ująć to odwrotnie: kryterium do rozpoznawania idiotyzmów jest częścią naszej ogólnej wiedzy o świecie.
Zgoda, z tym mogę się zgodzić.
>>Nie wiem jednak, czy jest coś takiego jak "fakt" już bez domieszki tego, co nazywamy "własnym zdaniem". Europejczyk i np. Papuas patrząc na to samo miejsce w tym samym czasie i z tego samego miejsca wyrażą inaczej zachodzący tam "fakt". >Ja zaś twierdzę, że fakty pozostają niewzruszone na ich - czymkolwiek by ono nie było - wyrażanie.
Podaj więc przykład takiego faktu.
>>Czy dla Ciebie każda konstatacja, że interlokutor broni sprawy przegranej oznacza, że wypowiadającemu zależy na wygranej? >Tak: wygrywanie i przegrywanie to terminologia rywalizacji i dotyczy rozmówców; fakty nie wygrywają ani nie przegrywają, tylko zachodzą lub nie, dlatego kto chce uchodzić za badacza mówi o faktach, a o nich mówi się w kategoriach logicznych.
"Dotyczy rozmówców" - jaki kwantyfikator? Uniwersalny ("dotyczy wszelkich rozmówców")?
>>>Uprawnione jest dociekanie tylko tych kwestii, co do których rozmówca się wypowiedział. >> Kto tak powiedział? Pierwszy raz spotykam się z takim twierdzeniem. >To wynika z faktu, że posiadana wiedza jest kwestią prywatną każdego.
Dobrze, ale rejestrując się na Racjonaliście.pl godzisz się na tutejszy Regulamin i na wszelkie działania Twoich dyskutantów (potencjalnych dyskutantów), które nie łamią Regulaminu. Wskaż teraz, z którym punktem Regulaminu niezgodne jest dopytywanie dyskutanta o jakąś rzecz, która pojawiła się w trakcie dyskusji.
Jeżeli jest tak jak mówisz, tzn. jeżeli "uprawnione jest dociekanie tylko tych kwestii, co do których rozmówca się wypowiedział", jakim prawem tworzysz nowe wątki? A tworzysz ich niemało.
>>tworzysz jakiś własny, prywatny regulamin obowiązujący w przypadku rozmów z Tobą? >Raczej Ty pytaniami o prywatność i próbami egzaminowania wprowadzasz własne zasady.
Pokaż niezgodność moich działań z Regulaminem i zgłoś naruszenie moderacji, jak tylko znajdziesz takie naruszenie. Będzie to w interesie wszystkich użytkowników forum.
>>>> Jeżeli uważasz coś za przełomowe, to chyba uważasz to coś za ważne - ? >>>Ale nie w mitologii ważne, tylko w ewolucji umysłowości homo sapiens. >> To jest to samo, tylko że widziane z szerszej perspektywy. >Nie bardzo, "przełomy w mitologii" to jakaś nadinterpretacja. .
Sprawę można zostawić, nie jest aż tak bardzo istotna.
>>cały wątek (""Fakty zamiast wolności słowa") dotyczy NOWEJ zasady, polegającej na obowiązku mówienia prawdy. I o tę zasadę pytam >Tyle, że pytaniem "na jakiej podstawie stwierdzasz, że 'zasada trzymania się faktów jest etycznie zdrowa'" o nią zapytałeś, na które to pytanie otrzymałeś wyczerpującą odpowiedź.
Sądziłem, jak widać mylnie, że wypowiadasz się na temat, tzn. że mówiąc o "zasadzie trzymania się faktów" masz na myśli proponowany obowiązek prawdomówności.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>>Ja zaś twierdzę, że fakty pozostają niewzruszone na ich - czymkolwiek by ono nie było - wyrażanie. > Podaj więc przykład takiego faktu. Twierdzę, że każdy, więc moje wskazywanie niczemu nie służy.
>>>Czy dla Ciebie każda konstatacja, że interlokutor broni sprawy przegranej oznacza, że wypowiadającemu zależy na wygranej? >>Tak: wygrywanie i przegrywanie to terminologia rywalizacji i dotyczy rozmówców; fakty nie wygrywają ani nie przegrywają, tylko zachodzą lub nie, dlatego kto chce uchodzić za badacza mówi o faktach, a o nich mówi się w kategoriach logicznych. > "Dotyczy rozmówców" - jaki kwantyfikator? Rozmówców będących adresatami wypowiedzi: wygrywanie i przegrywanie to terminologia rywalizacji i dotyczy adresatów wypowiedzi.
>z którym punktem Regulaminu niezgodne jest dopytywanie dyskutanta o jakąś rzecz, która pojawiła się w trakcie dyskusji. Nie twierdzę, że postępujesz niezgodnie z tut. regulaminem.
>Jeżeli jest tak jak mówisz, tzn. jeżeli "uprawnione jest dociekanie tylko tych kwestii, co do których rozmówca się wypowiedział", jakim prawem tworzysz nowe wątki? Wątek nie ma sprecyzowanego adresata, to oferta.
> Sądziłem, jak widać mylnie, że wypowiadasz się na temat A ja sądziłam, że pytanie jest na temat i jako takie szczególnie zasługujące na precyzyjną odpowiedź.
>[Sądziłem ... że] mówiąc o "zasadzie trzymania się faktów" masz na myśli proponowany obowiązek prawdomówności. To trzeba było zawrzeć tę treść w pytaniu; postaw należycie pytanie, to postaram się precyzyjnie na nie odpowiedzieć.
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
>Twierdzę, że każdy, więc moje wskazywanie niczemu nie służy.
Dobrze, ale podaj przykład mimo to. Zobaczymy, ile w tym fakcie faktyczności, a ile interpretacji podmiotowej.
>> "Dotyczy rozmówców" - jaki kwantyfikator? >Rozmówców będących adresatami wypowiedzi: wygrywanie i przegrywanie to terminologia rywalizacji i dotyczy adresatów wypowiedzi.
Nie sądz innych wedle siebie - bardzo ambicjonalnie podchodzisz do dyskusji. Naprawdę są ludzie, dla których "wygrywanie i przegrywanie w dyskusji" ma drugoplanowe znaczenie. Ludzie grają np. w piłkę nożną, w której też przecież - ktoś powie - chodzi o wygraną (bo jest to gra), ale czy każdy ma to na uwadze, gdy w nią gra?
Sądzę, że mylisz dwie rzeczy: logiczne traktowanie danej rzeczy i jej funkcję motywacyjną (psychologiczną). Kwadrat jest prostokątem, ale czy to znaczy, że każdy, kto dostrzega kwadrat, dostrzega i prostokąt?
>Nie twierdzę, że postępujesz niezgodnie z tut. regulaminem.
No więc dopytywanie, którego dokonywałem, jest uprawnione na Racjonaliście.pl.
>>Jeżeli jest tak jak mówisz, tzn. jeżeli "uprawnione jest dociekanie tylko tych kwestii, co do których rozmówca się wypowiedział", jakim prawem tworzysz nowe wątki? >Wątek nie ma sprecyzowanego adresata, to oferta.
Ale, jeżeli ktoś odpowie z dotychczasowych użytkowników forum, adresat będzie już ustalony i poniesie szkodę, bo przecież "uprawnione jest dociekanie...", itd. Równie dobrze możesz z impetem rzucić butelkę przez okno w kierunku tłumu ludzi, a później tłumaczyć się: "ale przecież mój rzut nie miał sprecyzowanego adresata!" Nie miał, ale co z tego? Czy szkoda trafionego była przez to mniejsza?
>A ja sądziłam, że pytanie jest na temat i jako takie szczególnie zasługujące na precyzyjną odpowiedź.
Mylilas się więc, ponieważ twierdzenie, że prawdomówność jest dobra (jest powszechnie uważana za dobrą) i twierdzenie, że prawdomówność powinna być obowiązkowa, to dwa różne twierdzenia. Temat wątku jest taki, że chodzi w nim o to drugie twierdzenie.
>To trzeba było zawrzeć tę treść w pytaniu; postaw należycie pytanie, to postaram się precyzyjnie na nie odpowiedzieć.
Nie, nie trzeba było. Mam prawo zakładać (i oczekiwać), że trzymasz się tematu i że mówiąc o "zasadzie prawdomówności" masz na myśli tę, o którą sama pytasz w temacie wątku.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>>Twierdzę, że każdy, więc moje wskazywanie niczemu nie służy. >Dobrze, ale podaj przykład mimo to. Zobaczymy, ile w tym fakcie faktyczności, a ile interpretacji podmiotowej. Bo sam spośród wszystkich nie umiesz sam wybrać żadnego dowodzącego Twojej tezy?
>>> "Dotyczy rozmówców" - jaki kwantyfikator? >>Rozmówców będących adresatami wypowiedzi: wygrywanie i przegrywanie to terminologia rywalizacji i dotyczy adresatów wypowiedzi. > Nie sądz innych wedle siebie... Napisałam, że rozstrzygam to wedle użytej przez owych innych terminologii.
>>Nie twierdzę, że postępujesz niezgodnie z tut. regulaminem. >No więc dopytywanie, którego dokonywałem, jest uprawnione na Racjonaliście.pl. Ponieważ ten regulamin nie wymusza kierowania się logiką, a to właśnie wg jej zasad pytanie nieoparte na tezie oponenta jest nieuprawnione.
>>Wątek nie ma sprecyzowanego adresata, to oferta. > Ale, jeżeli ktoś odpowie z dotychczasowych użytkowników forum, adresat będzie już ustalony i poniesie szkodę, bo przecież "uprawnione jest dociekanie...", itd. Równie dobrze możesz z impetem rzucić butelkę przez okno w kierunku tłumu... Założenie wątku to raczej wypuszczenie z okna płynącego nad głowami zebranych balonika, którego każdy widzi i dotknąć, a nawet przebić może, ale nikt tego czynić nie musi.
>>>Sądziłem, jak widać mylnie, że wypowiadasz się na temat >>A ja sądziłam, że pytanie jest na temat >Mylilas się Otóż nie, mój sąd był uprawniony, bo pytanie "na jakiej podstawie stwierdzasz, że 'zasada trzymania się faktów jest etycznie zdrowa'", choć nie dotyczy tezy wątku, jest na temat.
>twierdzenie, że prawdomówność jest dobra (jest powszechnie uważana za dobrą) i twierdzenie, że prawdomówność powinna być obowiązkowa, to dwa różne twierdzenia Jednak nie jest moją winą, że formułując swoje pytanie powyższe rozróżnienie zignorowałeś.
>Mam prawo zakładać (i oczekiwać), że trzymasz się tematu i że mówiąc o "zasadzie prawdomówności" masz na myśli tę, o którą sama pytasz w temacie wątku. Ależ trzymam się tematu oraz idzie mi w nim cały czas o tę samą zasadę, tyle, że z tego powodu nie zakładam egocentrycznie, że pytający o wybrany aspekt tematu musi koniecznie mieć na myśli ten mnie najbardziej interesujący.
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
>Bo sam spośród wszystkich nie umiesz sam wybrać żadnego dowodzącego Twojej tezy?
Tak, nie umiem. Zrób więc to, o czym mówię.
>Ponieważ ten regulamin nie wymusza kierowania się logiką, a to właśnie wg jej zasad pytanie nieoparte na tezie oponenta jest nieuprawnione.
No, ale tak czy inaczej obowiązuje nas regulamin Racjonalisty. Godząc się na niego godzisz się na wszystkie jego ewentualne logiczne niedociągnięcia. Czy też godzisz się tylko z logicznie poprawnymi częściami regulaminu?
W jaki sposób według "jej zasad pytanie nieoparte na tezie oponenta jest nieuprawnione"? Logika nie wypowiada się na temat zdań pytających.
>Założenie wątku to raczej wypuszczenie z okna płynącego nad głowami zebranych balonika, którego każdy widzi i dotknąć, a nawet przebić może, ale nikt tego czynić nie musi.
Dobrze, ale jeżeli wypuszczenie czegoś jest bezprawne (czy nieuprawnione), to nie ma znaczenia, czy jest to butelka, czy balonik.
>Otóż nie, mój sąd był uprawniony, bo pytanie "na jakiej podstawie stwierdzasz, że 'zasada trzymania się faktów jest etycznie zdrowa'", choć nie dotyczy tezy wątku, jest na temat.
Jak może być na temat, jeżeli nie dotyczy tezy wątku?
>>twierdzenie, że prawdomówność jest dobra (jest powszechnie uważana za dobrą) i twierdzenie, że prawdomówność powinna być obowiązkowa, to dwa różne twierdzenia >Jednak nie jest moją winą, że formułując swoje pytanie powyższe rozróżnienie zignorowałeś.
Dobrze, zatem teraz nie ignoruję i pytam o twierdzenie mówiące, że prawdomówność powinna być obowiązkowa. Pytam, czy jesteś w stanie uzasadnić to twierdzenie, a jeżeli jesteś w stanie, to jak.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>>Bo sam spośród wszystkich nie umiesz sam wybrać żadnego dowodzącego Twojej tezy? > Tak, nie umiem. Tym samym nie umiesz jej udowodnić.
> No, ale tak czy inaczej obowiązuje nas regulamin Racjonalisty. A że alogiczności ów regulamin nie wymusza, będę logikę stosować.
> W jaki sposób według "jej zasad pytanie nieoparte na tezie oponenta jest nieuprawnione"? Tłumaczyć się można tylko z własnych tez, a teza pytającego dla odpowiadającego taką nie jest.
>jeżeli wypuszczenie czegoś jest bezprawne (czy nieuprawnione), to nie ma znaczenia, czy jest to butelka, czy balonik. Jeżeli takim jest, ale przecież zainicjowanie wątku nie jest nieuprawnione.
> Jak może być na temat, jeżeli nie dotyczy tezy wątku? A tak, że teza wątku nie jest tym samym co jego temat.
> Dobrze, zatem teraz nie ignoruję i pytam o twierdzenie mówiące, że prawdomówność powinna być obowiązkowa. Pytam, czy jesteś w stanie uzasadnić to twierdzenie, a jeżeli jesteś w stanie, to jak. Ponieważ dowolność w tym zakresie to zgoda na uznanie za prawdę tego, co uznaje za nią silniejszy, jak miało to miejsce np. w czasach "świętej inkwizycji".
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | >>>Bo sam spośród wszystkich nie umiesz sam wybrać żadnego dowodzącego Twojej tezy? >> Tak, nie umiem. >Tym samym nie umiesz jej udowodnić.
Jeszcze nie umiem, ale spróbuję - na podanym przez Ciebie przykładzie faktu. Zatem podaj przykład faktu.
>> No, ale tak czy inaczej obowiązuje nas regulamin Racjonalisty. >A że alogiczności ów regulamin nie wymusza, będę logikę stosować.
Wymusza - właśnie w tej części, w której sam jest alogiczny. Nie zabrania dopytywania (nawet jeżeli jest alogiczne). Co nie jest zabronione, jest dozwolone. Zatem jeżeli ktoś Cię dopytuje, nie możesz uchylać się od odpowiedzi z uwagi na nielogiczność czy alogiczność dopytywania.
>> W jaki sposób według "jej zasad pytanie nieoparte na tezie oponenta jest nieuprawnione"? >Tłumaczyć się można tylko z własnych tez, a teza pytającego dla odpowiadającego taką nie jest.
Dobrze, ale pytający zakłada, że teza pytanego wiąże się z innymi tezami pytanego, z innymi przekonaniami, które ma, nawet jeżeli ich nie ujawnia. Kto żywi jakieś przekonanie, żywi nieskończenie wiele przekonań. Naprawdę, po raz kolejny bronisz sprawy przegranej - nie rozumiem po co to robisz - a absurdalność Twoich poglądów można wykazać na przykładzie. Jeżeli przychodzę do sklepu kupić rzecz X, to sprzedający ma prawo zaproponować mi kupno jeszcze innej rzeczy ("polecam szampon w promocji"). Nikt takiego sprzedającego nie strofuje, i każdy rozumie jego poczynania, nawet jeżeli im nie ulega. Myślę, że Ty, kupując jakąś rzecz, uważasz takie pytanie za zrozumiałe.
>Jeżeli takim jest, ale przecież zainicjowanie wątku nie jest nieuprawnione.
A jeżeli zainicjowanie nowego wątku polega na zadaniu pytania na temat, na który rozmówcy jeszcze się nie wypowiedzieli? Czym to jest, jak nie potępianym przez Ciebie dopytywaniem? Ktoś na forum wypowiedział się na tematy A, B, C i D, a Ty go pytasz o E. Czym to jest jak nie dopytywaniem - ?
>> Jak może być na temat, jeżeli nie dotyczy tezy wątku? >A tak, że teza wątku nie jest tym samym co jego temat.
Co z tego? Chodzi o to, czy coś dotyczy tezy wątku, a nie tego, czy jest tezą wątku. Jeżeli coś nie dotyczy (nie odnosi się pośrednio lub bezpośrednio do tezy wątku) jak może być na temat?
>Ponieważ dowolność w tym zakresie to zgoda na uznanie za prawdę tego, co uznaje za nią silniejszy, jak miało to miejsce np. w czasach "świętej inkwizycji".
Jeżeli ktoś jest silniejszy, i tak narzuci nam swoje poglądy i nie uchroni nas przed tym obowiązek prawdomówności. Widać to po współczesnej nowomowie. Narzucono nam taką ideę normalności, że np. "małżeństwa jednopłciowe" albo homoseksualizm to rzeczy najzupełniej normalne.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >Tym samym nie umiesz jej udowodnić.> Jeszcze nie umiem, ale spróbuję - na podanym przez Ciebie przykładzie faktu. Zatem podaj przykład faktu.Sam się musisz troszczyć o dowody na swoje twierdzenia. > >A że alogiczności ów regulamin nie wymusza, będę logikę stosować.> Wymusza - właśnie w tej części, w której sam jest alogiczny.Nic mi nie wiadomo o istnieniu alogicznej części regulaminu fR.  > Co nie jest zabronione, jest dozwolone. Zatem jeżeli ktoś Cię dopytuje, nie możesz uchylać się od odpowiedziZ tego, że wolno Ci pytać nie wynika, że ktokolwiek musi Ci odpowiadać. > >Tłumaczyć się można tylko z własnych tez, a teza pytającego dla odpowiadającego taką nie jest.> Dobrze, ale pytający zakłada, że teza pytanego wiąże się z innymi tezami pytanego, z innymi przekonaniami, które ma, nawet jeżeli ich nie ujawnia.Formalnie w dyskusji odnosić się można tylko do ujawnionych treści, bo taka dyskusja to nie przesłuchanie czy egzamin. > Jeżeli przychodzę do sklepu kupić rzecz X, to sprzedający ma prawo zaproponować mi kupno jeszcze innej rzeczyMiędzy klientem a sprzedawcą nie zachodzi partnerstwo, a złożenie oferty nie jest wypytywaniem. > A jeżeli zainicjowanie nowego wątku polega na zadaniu pytania na temat, na który rozmówcy jeszcze się nie wypowiedzieli? Czym to jest, jak nie potępianym przez Ciebie dopytywaniem? Ktoś na forum wypowiedział się na tematy A, B, C i D, a Ty go pytasz o E. Czym to jest jak nie dopytywaniem - ?Jakiego "go", kogo niby zakładając wątek o cokolwiek pytam? > >> Jak może być na temat, jeżeli nie dotyczy tezy wątku?> >A tak, że teza wątku nie jest tym samym co jego temat.> Co z tego? Chodzi o to, czy coś dotyczy tezy wątku...Nie chodzi o to, co teraz sobie wymyślasz, tylko o to, o co zapytałeś; a jeśli chodziło o coś innego, to trzeba było o to coś innego pytać. > Jeżeli coś nie dotyczy (nie odnosi się pośrednio lub bezpośrednio do tezy wątku) jak może być na temat?Odpowiedziałam przecież, że jest tak dlatego, że teza wątku nie jest tym samym co jego temat. > Jeżeli ktoś jest silniejszy, i tak narzuci nam swoje poglądy i nie uchroni nas przed tym obowiązek prawdomówności.Prawo jest instrumentem chroniącym słabszych.
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
> Sam się musisz troszczyć o dowody na swoje twierdzenia.I sam się troszczę - sam Cię proszę o podanie przykładu faktu. > Nic mi nie wiadomo o istnieniu alogicznej części regulaminu fR. Jeżeli regulamin dopuszcza dopytywanie, a to jest nielogiczne (czy alogiczne), to w tym dopuszczeniu jest nielogiczny (lub alogiczny). W tej części, stopniu lub zakresie, a jakim to dopuszcza. > Z tego, że wolno Ci pytać nie wynika, że ktokolwiek musi Ci odpowiadać. Tak, ale nie o to chodzi. Nie chodzi o to, że ktoś musi odpowiadać lub nie. Ty kwestionujesz prawomocność pytania (dopytwania). Są dwie sytuacje: a) mam prawo dopytywać, pytany ma prawo nie odpowiadać, b) nie mam prawa dopytywać, pytany nie musi odpowiadać. Ty, jak rozumiem, uważasz, że zachodzi sytuacja b) i na tym, jak sądzę, polega Twój błąd. Zachodzi co najwyżej sytuacja a), przynajmniej dokąd dyskusja odbywa się zgodnie z regulaminem Racjonalisty.pl. > Formalnie w dyskusji odnosić się można tylko do ujawnionych treści, bo taka dyskusja to nie przesłuchanie czy egzamin.To już jest co najwyżej Twoja opinia na temat dyskusji. Przemycasz, jeżeli chodzi o dyskusję, takie określenia, jakie są Tobie w smak. Otóż dyskusja ma być rywalizacją, natomiast "to nie przesłuchanie albo egzamin". Równie dobrze możesz bronić odwrotnej tezy, uznanej równie dowolnie. > Między klientem a sprzedawcą nie zachodzi partnerstwo, a złożenie oferty nie jest wypytywaniem.Uwaga wyżej ma zastosowanie. Równie dobrze można bronić tez odwrotnych. > Jakiego "go", kogo niby zakładając wątek o cokolwiek pytam? Pytasz każdego użytkownika forum, który wcześniej się na jaiś temat wypowiadał. Jeżeli kierujesz pytanie do wszystkich, kierujesz je do każdej poszczególnej osoby, będącej użytkownikiem forum. Jeżeli miałoby byc inaczej, powinnaś wskazać osobę (osoby) do której (do których) kierujesz pytanie. A i wtedy byłoby to dopytywanie. Naprawdę, bronisz spraw przegranych - nie rozumiem po co. > Nie chodzi o to, co teraz sobie wymyślasz, tylko o to, o co zapytałeś; a jeśli chodziło o coś innego, to trzeba było o to coś innego pytać. Cały czas rozważałem tytułową i proponowaną zasadę, zgodnie z ktorą prawdomówność ma być obowiązkowa. Skąd mogłem przypuszczać, że nagle, mowiąc o "zasadzie", odniesiesz się do innej zasady - ? > Prawo jest instrumentem chroniącym słabszych. Kto wprowadził prawo? Słabsi, czy silniejsi? Jeżeli silniejsi, to dlaczego chcą bronić słabszych przed nimi samymi (przed silniejszymi)? Jeżeli słabsi, to jak się im to udało, skoro są słabsi?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>>Sam się musisz troszczyć o dowody na swoje twierdzenia. >I sam się troszczę - sam Cię proszę o podanie przykładu faktu. Marna ta troska, skoro mogąc na potrzeby swojego domniemanego dowodu mieć każdy z faktów nie wybierasz żadnego.
> Jeżeli regulamin dopuszcza dopytywanie, a to jest nielogiczne (czy alogiczne), to w tym dopuszczeniu jest nielogiczny (lub alogiczny). W tej części, stopniu lub zakresie, a jakim to dopuszcza. Niezakazywanie nie jest nielogiczne.
>>Z tego, że wolno Ci pytać nie wynika, że ktokolwiek musi Ci odpowiadać. > Tak, ale nie o to chodzi. Skoro napisałeś "jeżeli ktoś Cię dopytuje, nie możesz uchylać się od odpowiedzi" to przecież właśnie o to.
>Są dwie sytuacje: a) mam prawo dopytywać, pytany ma prawo nie odpowiadać, b) nie mam prawa dopytywać, pytany nie musi odpowiadać. Ty, jak rozumiem, uważasz, że zachodzi sytuacja b) Zachodzi, ale nie idzie o prawo w rozumieniu prawa stanowionego, lecz o uprawnienie w rozumieniu logiki dyskusji. Wg niej, jeśli rozmówca nie twierdził, że istnieją krasnoludki, to domaganie się od niego dowodu na ich istnienie jest nieuprawnione. Naruszenie tej zasady powoduje, że rozmowa staje się przesłuchaniem, egzaminem albo pogawędką, a przestaje być dyskusją.
>Jeżeli kierujesz pytanie do wszystkich, kierujesz je do każdej poszczególnej osoby, będącej użytkownikiem forum. Zakładając wątek kieruję pytanie do ochotników, czyli tych, którzy sami zadecydują, że jest do nich skierowane.
>Skąd mogłem przypuszczać, że nagle, mowiąc o "zasadzie", odniesiesz się do innej zasady - ? A niby gdzie "nagle mówiąc o zasadzie odniosłam się do innej zasady"?
>>Prawo jest instrumentem chroniącym słabszych. > Kto wprowadził prawo? A ktoś w ogóle je wprowadzał?
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>Marna ta troska, skoro mogąc na potrzeby swojego domniemanego dowodu mieć każdy z faktów nie wybierasz żadnego.
Nie, właśnie wynika to z troski. Troszczę się o to, by mieć dobry przykład faktu, przykład, którego nie zakwestionujesz z takiego czy innego powodu. Dlatego też Ciebie proszę o podanie czegoś, co według Ciebie jest faktem. Podaj więc ten przykład.
>Niezakazywanie nie jest nielogiczne.
Kto tak powiedział? Z czego to wynika? Jeżeli coś twierdzisz, podaj uzasadnienie.
>Skoro napisałeś "jeżeli ktoś Cię dopytuje, nie możesz uchylać się od odpowiedzi" to przecież właśnie o to.
To zostawię, jako mniej istotne zagadnienie.
>Zachodzi, ale nie idzie o prawo w rozumieniu prawa stanowionego, lecz o uprawnienie w rozumieniu logiki dyskusji. Wg niej, jeśli rozmówca nie twierdził, że istnieją krasnoludki, to domaganie się od niego dowodu na ich istnienie jest nieuprawnione. Naruszenie tej zasady powoduje, że rozmowa staje się przesłuchaniem, egzaminem albo pogawędką, a przestaje być dyskusją.
Gdzie można się czegoś więcej dowiedzieć o logice dyskusji? Muszą być jakieś opracowania. Możesz coś polecić w tej materii? Bo chyba nie tkasz logiki dyskusji z motków własnych wyobrażeń - ?
>Zakładając wątek kieruję pytanie do ochotników, czyli tych, którzy sami zadecydują, że jest do nich skierowane.
Na podobnej zasadzie można puszczać w TV przed 22.00 filmy pełne okrucieństw i przemocy i twierdzić, że przecież użytkownik (tym razem telewizora) jeżeli nie będzie chcieć oglądać takiego filmu, przełączy kanał. Program TV tez jest przecież ofertą skierowaną do użytkownika (telewizji), a ten decyduje, co ogląda i kiedy.
Na podobnej zasadzie mógłbym też obwieścić: "ludzie, dziś po ulicy takiej, w tych a tych godzinach, będę chodzić wymachując nożem!" Czy uprawnienia i wolności użytkowników drogi nie będą ograniczone pomimo że wiedzą, co zamierzam robić i że przeważnie mogą zadecydować, czy pojawią się wtedy na tej ulicy, czy nie?
Poza wszystkim ignorujesz fakt, że nie zawsze człowiek sam decyduje, co odbiera i na co odpowiada. Czasem pobudzona zostaje jego podświadomość, czasem nadświadomość. Można tak sformułować pytanie, że człowiek nie będzie mógł się powstrzymać przed odpowiedzią. Czy ponosi w ten sposób mniejszą szkodę, albo nie ponosi jej w ogóle?
>>Skąd mogłem przypuszczać, że nagle, mowiąc o "zasadzie", odniesiesz się do innej zasady - ? >A niby gdzie "nagle mówiąc o zasadzie odniosłam się do innej zasady"?
W tej wypowiedzi, w której zawarłaś spostrzeżenie, że zasada prawdomówności jest etycznie zdrowa. Potem dopiero okazało się, że mowa nie nie chodzi o zasadę, wspomnianą w temacie wątku (proponowaną zasadę obowiązku prawdomówności), ale o twierdzenie, że prawdomówność jest dobra.
>>>Prawo jest instrumentem chroniącym słabszych. >> Kto wprowadził prawo? >A ktoś w ogóle je wprowadzał?
Przecież nie wprowadziło się samo. Było wprowadzane przez ludzi, nie zawsze oczywiście od razu i w całości.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Troszczę się o to, by mieć dobry przykład faktu, przykład, którego nie zakwestionujesz z takiego czy innego powodu. Dlatego też Ciebie proszę o podanie czegoś, co według Ciebie jest faktem. Podaj więc ten przykład.Skoro nalegasz, to proponuję fakt "podania przeze mnie niniejszego przykładu". > >Niezakazywanie nie jest nielogiczne.> Kto tak powiedział? Z czego to wynika? Jeżeli coś twierdzisz, podaj uzasadnienie.Ja powiedziałam. Ale uzasadniać będę gdy wskażesz, że moje twierdzenie jest z czymś sprzeczne. > Gdzie można się czegoś więcej dowiedzieć o logice dyskusji? Muszą być jakieś opracowania. Możesz coś polecić w tej materii? Bo chyba nie tkasz logiki dyskusji z motków własnych wyobrażeń - ?Książki są przereklamowane (choć pojedyncze tytuły bardziej niż reszta  ). > >Zakładając wątek kieruję pytanie do ochotników, czyli tych, którzy sami zadecydują, że jest do nich skierowane.> Na podobnej zasadzie można puszczać w TV przed 22.00 filmy pełne okrucieństw i przemocy i twierdzić, że przecież użytkownik (tym razem telewizora) jeżeli nie będzie chcieć oglądać takiego filmu, przełączy kanał.Co do zasady to faktycznie można je puszczać, a istniejące w tej mierze zakazy są podyktowane obyczajowością z jednej, a praktyką korzystania z telewizora z drugiej strony. > mógłbym też obwieścić: "ludzie, dziś po ulicy takiej, w tych a tych godzinach, będę chodzić wymachując nożem!" Czy uprawnienia i wolności użytkowników drogi nie będą ograniczone pomimo że wiedzą, co zamierzam robić i że przeważnie mogą zadecydować, czy pojawią się wtedy na tej ulicy, czy nie?Nie, niby jakie uprawnienia czy wolności miałby być w tej sytuacji ograniczone? > Poza wszystkim ignorujesz fakt, że nie zawsze człowiek sam decyduje, co odbiera i na co odpowiada. [...] Można tak sformułować pytanie, że człowiek nie będzie mógł się powstrzymać przed odpowiedzią.To sformułuj takie pytanie. > >>Skąd mogłem przypuszczać, że nagle, mowiąc o "zasadzie", odniesiesz się do innej zasady - ?> >A niby gdzie "nagle mówiąc o zasadzie odniosłam się do innej zasady"?> W tej wypowiedzi, w której zawarłaś spostrzeżenie, że zasada prawdomówności jest etycznie zdrowa.To była odpowiedź, w dodatku na Twoje pytanie. > >>>Prawo jest instrumentem chroniącym słabszych.> >> Kto wprowadził prawo?> >A ktoś w ogóle je wprowadzał?> Przecież nie wprowadziło się samo.Nie można wykluczyć, że prawo jest pochodną naszych prospołecznych zachowań, a zachowania przecież są częściowo dziedziczne.
Sygnaturką w stopce świata nie naprawisz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
> Skoro nalegasz, to proponuję fakt "podania przeze mnie niniejszego przykładu". Widzę, że za wszelką cenę chcesz być paradoksalna i błyskotliwa, no ale dobrze, niech będzie ten przykład, skoro nie chcesz podać żadnego innego. Bardzo w ten sposób, moim zdaniem, infantylizujesz dyskusję (po co?), ale dobrze, niech będzie. Twoje "podanie przez Ciebie niniejszego przykładu" jeżeli, jest faktem, jest pewnym zdarzeniem fizycznym, które dochodzi do Twojej świadomości (to, że to zdarzenie jest przez Ciebie wywołanie ma wtórne znaczenie). Świadomość ta, dla jego uchwycenia, określa to zdarzenie za pomocą pojęcia "podania", pojęcia "ja", "przykładu" i zaimka wskazującego "niniejszy". Inna istota, obserwująca to zdarzenie, ale wyposażona w inną siatkę pojęciową, skonstatuje to zdarzenie inaczej; jeżeli ma np. tylko w swej świadomości trzecioosobowe pojęcia ze słownika czegoś w rodzaju (naszej) fizyki molekularnej, opisze to zdarzenie w nader odmienny sposób. Dla niej nie będzie wcale faktem, że "Ty podałaś niniejszy przykład", tylko będzie faktem, że "ABCD", gdzie pojęcia "A", "B", "C", "D" to pojęcia ze słownika tej właśnie istoty. To, że "EFGH" będzie faktem dla jednej istoty, natomiast inna uzna, że faktem jest, że "IJKL". Coś jest faktem dla kogoś. > >>Niezakazywanie nie jest nielogiczne.> > Kto tak powiedział? Z czego to wynika? Jeżeli coś twierdzisz, podaj uzasadnienie.> Ja powiedziałam. Ale uzasadniać będę gdy wskażesz, że moje twierdzenie jest z czymś sprzeczne. Jest sprzeczne ze swoim zaprzeczeniem. Nie dyskutuj ze mną w tak infantylny sposób. Jeżeli nie potrafisz uzasadnić, powiedz. > > Gdzie można się czegoś więcej dowiedzieć o logice dyskusji? Muszą być jakieś opracowania. Możesz coś polecić w tej materii? Bo chyba nie tkasz logiki dyskusji z motków własnych wyobrażeń - ?> Książki są przereklamowane (choć pojedyncze tytuły bardziej niż reszta ). Nie marnuj czasu - swojego, a przy okazji i mojego. Skoro wypowiadasz się nt. logiki dyskusji, podaj jakieś odniesienie do źródeł lub opracowań. > >>Zakładając wątek kieruję pytanie do ochotników, czyli tych, którzy sami zadecydują, że jest do nich skierowane.> > Na podobnej zasadzie można puszczać w TV przed 22.00 filmy pełne okrucieństw i przemocy i twierdzić, że przecież użytkownik (tym razem telewizora) jeżeli nie będzie chcieć oglądać takiego filmu, przełączy kanał.> Co do zasady to faktycznie można je puszczać, a istniejące w tej mierze zakazy są podyktowane obyczajowością z jednej, a praktyką korzystania z telewizora z drugiej strony. Skąd wiesz, czym podyktowane są istniejące w tej mierze zakazy? > Nie, niby jakie uprawnienia czy wolności miałby być w tej sytuacji ograniczone? Prawo do nietykalności cielesnej. > >Poza wszystkim ignorujesz fakt, że nie zawsze człowiek sam decyduje, co odbiera i na co odpowiada. [...] Można tak sformułować pytanie, że człowiek nie będzie mógł się powstrzymać przed odpowiedzią.> To sformułuj takie pytanie. Wystarczy w pytaniu zawrzeć (że tak powiem) silny bodziec, np. odwołanie do sfery moralnej (pytanie zawierałoby np. szantaż emocjonalny), albo np. do sfery erotycznej (np. pytanie w imieniu kobiety adresowane do mężczyzn). > >>>Skąd mogłem przypuszczać, że nagle, mowiąc o "zasadzie", odniesiesz się do innej zasady - ?> >>A niby gdzie "nagle mówiąc o zasadzie odniosłam się do innej zasady"?> > W tej wypowiedzi, w której zawarłaś spostrzeżenie, że zasada prawdomówności jest etycznie zdrowa.> To była odpowiedź, w dodatku na Twoje pytanie.Nie na moje pytanie, gdyż pytałem o zasadę zgodnie z którą prawomocność powinna być obowiązkowa. > Nie można wykluczyć, że prawo jest pochodną naszych prospołecznych zachowań, a zachowania przecież są częściowo dziedziczne. To prawda, ale nie tłumaczy to różnic w systemach prawa.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >Skoro nalegasz, to proponuję fakt "podania przeze mnie niniejszego przykładu".> Widzę, że za wszelką cenę chcesz być paradoksalna i błyskotliwa, no ale dobrze, niech będzie ten przykład, skoro nie chcesz podać żadnego innego.Zamiast wybrać sobie przykład samodzielnie cisnąłeś od 6 postów żebym koniecznie ja go wskazała, a kiedy w końcu dla świętego spokoju to robię, Ty, zamiast okazać wdzięczność, silisz się na personalne uszczypliwości i krzywisz na wybór; to ja Ci też powiem: mało błyskotliwe. > Twoje "podanie przez Ciebie niniejszego przykładu" jeżeli, jest faktem, jest pewnym zdarzeniem...Hola hola, Elaspie, o jakim "fakcie" Ty piszesz, skoro wg Ciebie "fakt bez domieszki tego, co nazywamy własnym zdaniem nie istnieje"? > >>>Niezakazywanie nie jest nielogiczne.> >> Kto tak powiedział? Z czego to wynika? Jeżeli coś twierdzisz, podaj uzasadnienie.> >Ja powiedziałam. Ale uzasadniać będę gdy wskażesz, że moje twierdzenie jest z czymś sprzeczne.> Jest sprzeczne ze swoim zaprzeczeniem.Byłoby, gdyby ktoś zaprzeczył. > Nie dyskutuj ze mną w tak infantylny sposób. Jeżeli nie potrafisz uzasadnić, powiedz.Wzajemnie. > Skoro wypowiadasz się nt. logiki dyskusji, podaj jakieś odniesienie do źródeł lub opracowań.Ty również się tu wypowiadasz żadnych źródeł nie podając. > >istniejące w tej mierze zakazy są podyktowane obyczajowością z jednej, a praktyką korzystania z telewizora z drugiej strony.> Skąd wiesz, czym podyktowane są istniejące w tej mierze zakazy?Istotne, że wiem. > >Nie, niby jakie uprawnienia czy wolności miałby być w tej sytuacji ograniczone?> Prawo do nietykalności cielesnej.Nie zapowiedziałeś cielesnego tykania, tylko "chodzenie i wymachiwanie nożem". > >>Można tak sformułować pytanie, że człowiek nie będzie mógł się powstrzymać przed odpowiedzią.> >To sformułuj takie pytanie.> Wystarczy w pytaniu zawrzeć (że tak powiem) silny bodziec...I tylko tego przykładu ni ma... > >To była odpowiedź, w dodatku na Twoje pytanie.> Nie na moje pytanie, gdyż pytałem o zasadę zgodnie z którą prawomocność powinna być obowiązkowa.Na Twoje, ponieważ zapytałeś, cytuję: "na jakiej podstawie stwierdzasz, że "zasada trzymania się faktów jest etycznie zdrowa?". > >Nie można wykluczyć, że prawo jest pochodną naszych prospołecznych zachowań, a zachowania przecież są częściowo dziedziczne.> To prawda, ale nie tłumaczy to różnic w systemach prawa.Bo i czemu by miało tłumaczyć coś, o czym nie było mowy?
Sygnaturką w stopce świata nie naprawisz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
> Zamiast wybrać sobie przykład samodzielnie cisnąłeś od 6 postów żebym koniecznie ja go wskazała, a kiedy w końcu dla świętego spokoju to robię, Ty, zamiast okazać wdzięczność, silisz się na personalne uszczypliwości i krzywisz na wybór; to ja Ci też powiem: mało błyskotliwe. Wdzięczność za podanie przykładu faktu - ? Po prostu chciałem od Ciebie otrzymać przykład faktu, bo gdybym ja go podał, mogłabyś go kwestionować. Nie silę się na uszczypliwości, naprawdę uważam, że podanie jako przykładu faktu faktu "podania przykładu faktu" to dziecinada, a co najwyżej postępowanie wedle zasady: "warum einfach, wenn man komplizieren kann", bezsensowne z punktu widzenia wymiany zdań. Dostrzegam jedną niepokojącą rzecz: Ciebie tak naprawdę nie interesują tematy, na które się wypowiadasz. Interesuje Cię tylko jedna rzecz: możliwość udzielenia odpowiedzi (albo poczynienia wypowiedzi) w formie aforystycznej, efektownej puenty. Moim zdaniem świadczy to o spaczonym smaku - ważna jest treść, a nie forma, zwłaszcza to, czy jest ona zwięzła i polega np. na efektownej zabawie słowami lub skojarzeniami. Gdyby przepatrzeć niezliczone wątki, w których zabrałaś głos, okazałoby się, że są one na dowolny temat i że wypowiedzi w każdej z nich polegają na efektownym (przynajmniej w zamierzeniu) puentowaniu. Właśnie dlatego, że zależy Ci na puentowaniu, niczego nie można się od Ciebie dowiedzieć. > > Twoje "podanie przez Ciebie niniejszego przykładu" jeżeli, jest faktem, jest pewnym zdarzeniem...> Hola hola, Elaspie, o jakim "fakcie" Ty piszesz, skoro wg Ciebie "fakt bez domieszki tego, co nazywamy własnym zdaniem nie istnieje"? Przecież rozumowanie ma charakter założeniowy. Mówię w ten sposób: "Załóżmy, że faktem jest (tak jak podajesz), podanie przykładu faktu. Wtedy sprawy mają (miałyby się) w ten sposób...". Przecież piszę: "jeżeli jest faktem". > Byłoby, gdyby ktoś zaprzeczył. No dobrze: ja więc zaprzeczam. > >Skoro wypowiadasz się nt. logiki dyskusji, podaj jakieś odniesienie do źródeł lub opracowań.> Ty również się tu wypowiadasz żadnych źródeł nie podając. To nie usprawiedliwia Twojego postępowania, jak doskonale wiesz. > >>istniejące w tej mierze zakazy są podyktowane obyczajowością z jednej, a praktyką korzystania z telewizora z drugiej strony.> > Skąd wiesz, czym podyktowane są istniejące w tej mierze zakazy?> Istotne, że wiem. Nic nie jest istotne po prostu. Dla Ciebie jest istotne, że wiesz, dla mnie, skąd wiesz. Odpowiedz więc na pytanie. > >>Nie, niby jakie uprawnienia czy wolności miałby być w tej sytuacji ograniczone?> > Prawo do nietykalności cielesnej.> Nie zapowiedziałeś cielesnego tykania, tylko "chodzenie i wymachiwanie nożem". Naprawdę tak uważasz? Tak rozumują polscy sędziowie, dla których to, że ktoś włamał się do samochodu i został złapany, jak w nim siedzi, nie świadczyło o zamiarze kradzieży, bo przecież "włamywacz mógł się tylko chcieć przejechać". > > Wystarczy w pytaniu zawrzeć (że tak powiem) silny bodziec...> I tylko tego przykładu ni ma...> Na Twoje, ponieważ zapytałeś, cytuję: "na jakiej podstawie stwierdzasz, że "zasada trzymania się faktów jest etycznie zdrowa?". Ale przecież zmiałem na myśli tę zasadę, o którą pytałaś w temacie wątku, czyli zasadę obowiązku trzymania się faktu. Przecież jej dotyczył cały dotychczasowy wątek. > >>Nie można wykluczyć, że prawo jest pochodną naszych prospołecznych zachowań, a zachowania przecież są częściowo dziedziczne.> > To prawda, ale nie tłumaczy to różnic w systemach prawa.> Bo i czemu by miało tłumaczyć coś, o czym nie było mowy? Taka jest natura wyjaśnienia. Jeżeli dla wyjaśnienia zjawiska X podajesz wyjaśnienie W, to wyjaśnienie to (jeżeli nie jest wyjaśnieniem ad hoc) powinno tłumaczyć też inne zjawiska. W metodologii określa się to mianem "treści empirycznej", ewentualnie używa się określenia podobnego.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Wdzięczność za podanie przykładu faktu - ?Za spełnienie usilnie ponawianej prośby.  > podanie jako przykładu faktu faktu "podania przykładu faktu" to dziecinadaPo pierwsze fakt to fakt, po drugie trza było samemu, po trzecie powinieneś. > Interesuje Cię tylko jedna rzecz: możliwość udzielenia odpowiedzi (albo poczynienia wypowiedzi) w formie aforystycznej, efektownej puenty.To efekt dążenia do zwięzłości i celności, w tym trzymania się faktów. > niczego nie można się od Ciebie dowiedzieć.Nawet tego, że czasem pleciesz trzy po trzy?  > >Hola hola, Elaspie, o jakim "fakcie" Ty piszesz, skoro wg Ciebie "fakt bez domieszki tego, co nazywamy własnym zdaniem nie istnieje"?> Przecież rozumowanie ma charakter założeniowy. Mówię w ten sposób: "Załóżmy, że faktem jest (tak jak podajesz), podanie przykładu faktu. Wtedy sprawy mają (miałyby się) w ten sposób...". Przecież piszę: "jeżeli jest faktem".Czyli wystarczy nadać faktowi status hipotetyczności, by dało się go przedstawiać bez domieszek, o których piszesz? > >Byłoby, gdyby ktoś zaprzeczył.> No dobrze: ja więc zaprzeczam.To musiałbyś twierdzić, że "niezakazywanie jest nielogiczne". Tyle, że to twierdzenie, jako nie będące zakazywaniem, jest niezakazywaniem, a jako takie jest - jak próbujesz tu twierdzić - nielogiczne, i w ten sposób Twoja próba zanegowania mojego twierdzenia poległa jako nielogiczna. > >>Skoro wypowiadasz się nt. logiki dyskusji, podaj jakieś odniesienie do źródeł lub opracowań.> >Ty również się tu wypowiadasz żadnych źródeł nie podając.> To nie usprawiedliwia Twojego postępowania, jak doskonale wiesz.Toteż się tu nie usprawiedliwiam, tylko Ci wytykam niekompetencję do stawiania tego zarzutu. > Dla Ciebie jest istotne, że wiesz, dla mnie, skąd wiesz.Skąd coś wiem jest informacją o mnie. > >Nie zapowiedziałeś cielesnego tykania, tylko "chodzenie i wymachiwanie nożem".> Naprawdę tak uważasz?Naprawdę tak napisałeś. > >Na Twoje, ponieważ zapytałeś, cytuję: "na jakiej podstawie stwierdzasz, że "zasada trzymania się faktów jest etycznie zdrowa?".> Ale przecież zmiałem na myśli...Więc źle zapytałeś. > >Bo i czemu by miało tłumaczyć coś, o czym nie było mowy?> Taka jest natura wyjaśnienia.Wyjaśniania. A nas interesuje wyjaśnienie.
Sygnaturką w stopce świata nie naprawisz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) | > > Wdzięczność za podanie przykładu faktu - ?> Za spełnienie usilnie ponawianej prośby. Naprawdę skończ z tymi wygłupami. > >podanie jako przykładu faktu faktu "podania przykładu faktu" to dziecinada> Po pierwsze fakt to fakt, po drugie trza było samemu, po trzecie powinieneś.Dobrze, ale przykład może być prosty albo nie prosty. Warto czasem sięgać po proste przykłady, zwłaszcza jak chodzi o objaśnienie czegoś. > >Interesuje Cię tylko jedna rzecz: możliwość udzielenia odpowiedzi (albo poczynienia wypowiedzi) w formie aforystycznej, efektownej puenty.> To efekt dążenia do zwięzłości i celności, w tym trzymania się faktów.W Twoich wypowiedziach nie ma faktów, albo jest ich bardzo niewiele. Niczego nie można się dowiedzieć z Twoich postów. Są formą pozbawiona treści. > >niczego nie można się od Ciebie dowiedzieć.> Nawet tego, że czasem pleciesz trzy po trzy?  Pomijam to niemądre i nieszczere stwierdzenie. Wiesz doskonale, tak samo jak ja, że nie plotę trzy po trzy. Powtarzam, skończ z wygłupami na forum. > >>Hola hola, Elaspie, o jakim "fakcie" Ty piszesz, skoro wg Ciebie "fakt bez domieszki tego, co nazywamy własnym zdaniem nie istnieje"?> >Przecież rozumowanie ma charakter założeniowy. Mówię w ten sposób: "Załóżmy, że faktem jest (tak jak podajesz), podanie przykładu faktu. Wtedy sprawy mają (miałyby się) w ten sposób...". Przecież piszę: "jeżeli jest faktem".> Czyli wystarczy nadać faktowi status hipotetyczności, by dało się go przedstawiać bez domieszek, o których piszesz? Przeciwnie, jeżeli założę, że X jest faktem, wskażę co w nim jest domieszką. Oczywiście moje jego ujęcie w przykładzie też zawiera domieszkę, ale to tylko potwierdza moje twierdzenie. > >>Byłoby, gdyby ktoś zaprzeczył.> > No dobrze: ja więc zaprzeczam.> To musiałbyś twierdzić, że "niezakazywanie jest nielogiczne". Tyle, że to twierdzenie, jako nie będące zakazywaniem, jest niezakazywaniem, a jako takie jest - jak próbujesz tu twierdzić - nielogiczne, i w ten sposób Twoja próba zanegowania mojego twierdzenia poległa jako nielogiczna.Gubisz po drodze kwantyfikatory - dla retorycznego efektu. Zaprzeczeniem jest zdanie: "Nie zawsze niezakazywanie nie jest nielogiczne". > >>>Skoro wypowiadasz się nt. logiki dyskusji, podaj jakieś odniesienie do źródeł lub opracowań.> >>Ty również się tu wypowiadasz żadnych źródeł nie podając.> > To nie usprawiedliwia Twojego postępowania, jak doskonale wiesz.> Toteż się tu nie usprawiedliwiam, tylko Ci wytykam niekompetencję do stawiania tego zarzutu."Niekompetencja do stawiania zarzutu - kolejny Twój wymysł, przypuszczalnie element nieistniejącej "logiki dyskusji". > >Dla Ciebie jest istotne, że wiesz, dla mnie, skąd wiesz.> Skąd coś wiem jest informacją o mnie.No to: "skąd wiadomo?" > >>Nie zapowiedziałeś cielesnego tykania, tylko "chodzenie i wymachiwanie nożem".> > Naprawdę tak uważasz?> Naprawdę tak napisałeś. Wiem, co napisałem, ale chodzi o to, czy uważasz, że zapowiedź wymachiwania nożem nie jest zapowiedzią cielesnego tykania. Jest na pewno zapowiedzią możliwości cielesnego tykania, a to już jest wiele. > > Ale przecież zmiałem na myśli...> Więc źle zapytałes.Dobrze, następnym razem zastanowię się, czy pytać Cię o cokolwiek. > >>Bo i czemu by miało tłumaczyć coś, o czym nie było mowy?> > Taka jest natura wyjaśnienia.> Wyjaśniania. A nas interesuje wyjaśnienie.Taka jest natura wyjaśnienia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >Czyli wystarczy nadać faktowi status hipotetyczności, by dało się go przedstawiać bez domieszek, o których piszesz?> Przeciwnie, jeżeli założę, że X jest faktem, wskażę co w nim jest domieszką.Jeśli takie wskazanie mielibyśmy uznać za trafne, to by znaczyło, że nie fakt tutaj rozpatrujesz. > Gubisz po drodze kwantyfikatory [...] Zaprzeczeniem jest zdanie: "Nie zawsze niezakazywanie nie jest nielogiczne".W zdaniu "Niezakazywanie nie jest nielogiczne." nie ma kwantyfikatora. > "Niekompetencja do stawiania zarzutu - kolejny Twój wymysłNie mój, tego rodzaju niekompetencja zwykle wskazywana jest powiedzeniem "przyganiał kocioł garnkowi, a sam smoli". > >>Dla Ciebie jest istotne, że wiesz, dla mnie, skąd wiesz.> >Skąd coś wiem jest informacją o mnie.> No to: "skąd wiadomo?"A to różnie, np. Ty wiesz ode mnie.  > Wiem, co napisałem, ale chodzi o to, czy uważasz, że zapowiedź wymachiwania nożem nie jest zapowiedzią cielesnego tykania. Jest na pewno zapowiedzią możliwości cielesnego tykania, a to już jest wiele.Zapowiedź zagrożenia, jako ostrzeżenie, jest przejawem troski o dobro ostrzeganego. > >>>Bo i czemu by miało tłumaczyć coś, o czym nie było mowy?> >> Taka jest natura wyjaśnienia.> >Wyjaśniania. A nas interesuje wyjaśnienie.> Taka jest natura wyjaśnienia.Otóż zupełnie nie taka; błądzenie, które często towarzyszy wyjaśnianiu, stanowczo nie jest naturą wyjaśnienia.
Sygnaturką w stopce świata nie naprawisz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
> >Przeciwnie, jeżeli założę, że X jest faktem, wskażę co w nim jest domieszką.> Jeśli takie wskazanie mielibyśmy uznać za trafne, to by znaczyło, że nie fakt tutaj rozpatrujesz. Jeżeli ktoś chce wykazać, że nie istnieje największą liczba naturalna, może to zrobić w taki sposób. Powie: załóżmy, że x jest największą liczbą naturalną. Wtedy x+1 jest liczbą większą od x, co było sprzeczne z założeniem. Na dokładnie takiej samej zasadzie odbywa się moje rozumowanie. > >Gubisz po drodze kwantyfikatory [...] Zaprzeczeniem jest zdanie: "Nie zawsze niezakazywanie nie jest nielogiczne".> W zdaniu "Niezakazywanie nie jest nielogiczne." nie ma kwantyfikatora. Nie ma w zdaniu, ale jest w sądzie, którego skrótowym wyrazem jest to zdanie. Jeżeli mówię: "Człowiek jest ssakiem", to w zdaniu też nie ma kwantyfikatora, ale sąd go zawiera. Zdanie to wyraża bowiem sąd: Każdy człowiek jest ssakiem. > Nie mój, tego rodzaju niekompetencja zwykle wskazywana jest powiedzeniem "przyganiał kocioł garnkowi, a sam smoli". Od kiedy to przysłowia dyktują nam, co mamy robić? Dlaczego w ogóle mam brać powiedzenie pod uwagę? > >>>Dla Ciebie jest istotne, że wiesz, dla mnie, skąd wiesz.> >>Skąd coś wiem jest informacją o mnie.> >No to: "skąd wiadomo?"> A to różnie, np. Ty wiesz ode mnie.  Znowu bezsensownie się wypowiadasz, a wszystko dla retorycznego popisu. Jeżeli próbujesz wyprowadzić mnie z równowagi, naprawdę daremne Twoje staranie. > Zapowiedź zagrożenia, jako ostrzeżenie, jest przejawem troski o dobro ostrzeganego. Czy armia, demonstrująca siłę wrogowi, czyni to z uwagi na dobro ostrzeganego? Znowu w Twoich wypowiedziach forma bierze górę nad treścią. > Otóż zupełnie nie taka; błądzenie, które często towarzyszy wyjaśnianiu, stanowczo nie jest naturą wyjaśnienia. Przestań fantazjować o tym, co jest "stanowczo" lub nie jest. Ja mówię o wyjaśnieniu w znaczeniu metodologicznym, zbadanym w niezliczonych pracach. Mogę podać linki albo namiary, jeżeli nie znasz ani prac, ani autorów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >>Przeciwnie, jeżeli założę, że X jest faktem, wskażę co w nim jest domieszką.> >Jeśli takie wskazanie mielibyśmy uznać za trafne, to by znaczyło, że nie fakt tutaj rozpatrujesz.> Jeżeli ktoś chce wykazać, że nie istnieje największą liczba naturalna, może to zrobić w taki sposób. Powie: załóżmy, że x jest największą liczbą naturalną. Wtedy x+1 jest liczbą większą od x, co było sprzeczne z założeniem. Na dokładnie takiej samej zasadzie odbywa się moje rozumowanie.A ta "największa liczba naturalna" z Twojej analogii to ma być odpowiednikiem "faktu" - jako takiego, czy "czyjegoś twierdzenia o fakcie"? > >>Gubisz po drodze kwantyfikatory [...] Zaprzeczeniem jest zdanie: "Nie zawsze niezakazywanie nie jest nielogiczne".> >W zdaniu "Niezakazywanie nie jest nielogiczne." nie ma kwantyfikatora.> Nie ma w zdaniu, ale jest w sądzie, którego skrótowym wyrazem jest to zdanie. Jeżeli mówię: "Człowiek jest ssakiem", to w zdaniu też nie ma kwantyfikatora, ale sąd go zawiera. Zdanie to wyraża bowiem sąd: Każdy człowiek jest ssakiem.Nic podobnego, albowiem w zdaniu "człowiek jest ssakiem" "człowiek" oznacza gatunek, a nie osobnika. Natomiast zdanie "Niezakazywanie nie jest nielogiczne." jest negacją, więc jego zaprzeczenie musi dotyczyć tej negacji, a nie żadnego wyssanego z palca kwantyfikatora; analogia na prostszym zdaniu: zaprzeczeniem "nie śpię" jest "śpię", a nie "nie zawsze nie śpię". > >Nie mój, tego rodzaju niekompetencja zwykle wskazywana jest powiedzeniem "przyganiał kocioł garnkowi, a sam smoli".> Od kiedy to przysłowia dyktują nam, co mamy robić?Skąd ten pomysł, Tobie przysłowia coś dyktują? > >>>>Dla Ciebie jest istotne, że wiesz, dla mnie, skąd wiesz.> >>>Skąd coś wiem jest informacją o mnie.> >>No to: "skąd wiadomo?"> >A to różnie, np. Ty wiesz ode mnie.  > Znowu bezsensownie się wypowiadasz, a wszystko dla retorycznego popisu.Moja odpowiedź jest merytoryczna, na postawione pytanie jedyna słuszna, oraz - w odróżnieniu od tej Twojej uwagi - nie jest arogancka. > >Zapowiedź zagrożenia, jako ostrzeżenie, jest przejawem troski o dobro ostrzeganego.> Czy armia, demonstrująca siłę wrogowi, czyni to z uwagi na dobro ostrzeganego?Czyli ci ostrzeżeni przechodnie to Twoi wrogowie? > mówię o wyjaśnieniu w znaczeniu metodologicznymCzyli o wyjaśni aniu.
Sygnaturką w stopce świata nie naprawisz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>A ta "największa liczba naturalna" z Twojej analogii to ma być odpowiednikiem "faktu" - jako takiego, czy "czyjegoś twierdzenia o fakcie"?
Faktu.
>Nic podobnego, albowiem w zdaniu "człowiek jest ssakiem" "człowiek" oznacza gatunek, a nie osobnika.
Chcesz powiedzieć, że w zdanie "człowiek jest ssakiem" nic nie mówi o jakimkolwiek osobniku?
Jeżeli w tym zdaniu "człowiek" oznacza gatunek, to "ssak" też musi oznaczać gatunek albo rodzaj, bo przecież żaden gatunek nie pobiera pokarmu od matki. Jeżeli tak, to czy mówi coś o żywych istotach? Gatunki i rodzaje, oraz zależności między nimi, nie są żywymi istotami.
Poza tym należałoby porównać to zdanie do jakiegoś innego zdania ogólnego, np. "człowiek pozbawiony tlenu przeżywa ok. 3 minuty". O czym mówi to zdanie, o gatunku, jakim jest człowiek, czy może o gatunku, jakim jest człowiek pozbawiony tlenu? Jakim kryterium należy się posłużyć, aby to rozstrzygnąć? Czy istoty przeżywające bez tlenu ok. 3 minuty tworzą osobny rodzaj (albo gatunek)? Jeżeli nie, to dlaczego nie?
>Natomiast zdanie "Niezakazywanie nie jest nielogiczne." jest negacją, więc jego zaprzeczenie musi dotyczyć tej negacji, a nie żadnego wyssanego z palca kwantyfikatora; analogia na prostszym zdaniu: zaprzeczeniem "nie śpię" jest "śpię", a nie "nie zawsze nie śpię".
Mylisz zaprzeczenie gramatyczne z logicznym i nie rozumiesz, że logika jest ulepszeniem języka potocznego m.in. właśnie o wyraźne zaznaczenie kwantyfikatorów. Zdania języka potocznego należy tłumaczyć na zdania pod względem budowy zgodne z logiką. Pozwala to na uniknięcie wielu nieporozumień, m.in. takich, jak te, które są Twoim udziałem. Wiadomo to mniej więcej od 100 lat - prace Russella warto sprawdzić, tudzież jego teorię deskrypcji.
>Moja odpowiedź jest merytoryczna, na postawione pytanie jedyna słuszna, oraz - w odróżnieniu od tej Twojej uwagi - nie jest arogancka.
Nie, nie jest merytoryczna, jest pozbawiona sensu.
>>>Zapowiedź zagrożenia, jako ostrzeżenie, jest przejawem troski o dobro ostrzeganego. >> Czy armia, demonstrująca siłę wrogowi, czyni to z uwagi na dobro ostrzeganego? >Czyli ci ostrzeżeni przechodnie to Twoi wrogowie?
Znowu jesteś na bakier z logiką. Jeżeli ostrzeżenie jest przejawem troski o dobro oskarżonego (jak twierdzisz), to wnika stąd, że ostrzegający o tym, że będzie machać nożem troszczy się o dobro ostrzeganych, ORAZ wynika (i tak twierdzę), że ostrzegające wojsko troszczy się o dobro ostrzeganych (i to stanowi moją wątpliwość), ale NIE wynika stąd, że ostrzegani przechodnie to wrogowie i wcale nie musi tego twierdzić podający przykład z wojskiem.
Podobnie ze zdania: kupujący coś powinien podpisać umowę wynika, że kupujący dom powinien podpisać umowę ORAZ wynika, że kupujący samochód powinien podpisać umowę. Chyba nie będziesz pytać, czy wobec tego kupujący samochód powinien kupić dom - ?
>>mówię o wyjaśnieniu w znaczeniu metodologicznym >Czyli o wyjaśnianiu.
Daj naprawdę spokój, nie masz pojęcia o tematach, o których się wypowiadasz i nie poprawiaj mnie, bo mówię dobrze.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>>A ta "największa liczba naturalna" z Twojej analogii to ma być odpowiednikiem "faktu" - jako takiego, czy "czyjegoś twierdzenia o fakcie"? > Faktu. A przecież fakty nie wchodzą w żadne interakcje z obserwatorami.
>>Nic podobnego, albowiem w zdaniu "człowiek jest ssakiem" "człowiek" oznacza gatunek, a nie osobnika. >Chcesz powiedzieć, że w zdanie "człowiek jest ssakiem" nic nie mówi o jakimkolwiek osobniku? O żadnym konkretnym.
> Jeżeli w tym zdaniu "człowiek" oznacza gatunek, to "ssak" też musi oznaczać gatunek albo rodzaj Gromadę, ssaki to gromada.
>Jeżeli tak, to czy mówi coś o żywych istotach? "Człowiek jest ssakiem" to wyimek z systematyki.
>Poza tym należałoby porównać to zdanie do jakiegoś innego zdania No chyba tylko po to, żeby uciec od zdania "niezakazywanie nie jest nielogiczne", które miałeś zanegować.
>>Natomiast zdanie "Niezakazywanie nie jest nielogiczne." jest negacją, więc jego zaprzeczenie musi dotyczyć tej negacji, a nie żadnego wyssanego z palca kwantyfikatora; analogia na prostszym zdaniu: zaprzeczeniem "nie śpię" jest "śpię", a nie "nie zawsze nie śpię". > Mylisz... nie rozumiesz... Komentuj twierdzenie które zacytowałeś zamiast silić się na uwagi personalne.
>>Moja odpowiedź jest merytoryczna... > Nie, nie jest merytoryczna, jest pozbawiona sensu. A może byś wyjaśnił dlaczego twierdzisz, że odpowiedź "a to różnie, np Ty wiesz ode mnie" na pytanie "skąd wiadomo?" miałaby nie mieć sensu?
>>>>Zapowiedź zagrożenia, jako ostrzeżenie, jest przejawem troski o dobro ostrzeganego. >>> Czy armia, demonstrująca siłę wrogowi, czyni to z uwagi na dobro ostrzeganego? >>Czyli ci ostrzeżeni przechodnie to Twoi wrogowie? > Znowu jesteś na bakier z logiką [...] NIE wynika stąd, że ostrzegani przechodnie to wrogowie Wniosek przeciwny również z tego nie wynika, stąd pytanie.
>Daj naprawdę spokój [...] bo mówię dobrze. He he.
Sygnaturką w stopce świata nie naprawisz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
>>>A ta "największa liczba naturalna" z Twojej analogii to ma być odpowiednikiem "faktu" - jako takiego, czy "czyjegoś twierdzenia o fakcie"? >> Faktu. >A przecież fakty nie wchodzą w żadne interakcje z obserwatorami.
Kto tak powiedział? Poza tym nadal nie rozumiesz dowodu założeniowego.
>>>Nic podobnego, albowiem w zdaniu "człowiek jest ssakiem" "człowiek" oznacza gatunek, a nie osobnika. >>Chcesz powiedzieć, że w zdanie "człowiek jest ssakiem" nic nie mówi o jakimkolwiek osobniku? >O żadnym konkretnym.
Twierdzenie to nie mówi więc o tym konkretnym człowieku, jakim jestem ja? Niczego się o mnie nie dowiesz z niego wiedząc, że jestem człowiekiem? Jeżeli się nie dowiesz, po co w ogóle jest formułowane, jeżeli nie mówi ono nic o żadnym konkretnym człowieku?
>>Jeżeli tak, to czy mówi coś o żywych istotach? >"Człowiek jest ssakiem" to wyimek z systematyki.
Systematyki czego? Co jest w ten sposób systematyzowane?
>>Poza tym należałoby porównać to zdanie do jakiegoś innego zdania >No chyba tylko po to, żeby uciec od zdania "niezakazywanie nie jest nielogiczne", które miałeś zanegować.
Nie, żebyś zrozumiała wreszcie coś, co rozumiał kiedyś każdy student przechodzący kurs logiki.
>> Mylisz... nie rozumiesz...
No właśnie.
>A może byś wyjaśnił dlaczego twierdzisz, że odpowiedź "a to różnie, np Ty wiesz ode mnie" na pytanie "skąd wiadomo?" miałaby nie mieć sensu?
Bo nie potrafisz zrozumieć problemu w jego ogólności. Jeżeli osoba A wie coś od osoby B, a osoba B od osoby C, to i tak pojawi się pytanie skąd o wie (wiedziała) pierwsza osoba z tego łańcucha, bez względu jak długiego.
>>>>>Zapowiedź zagrożenia, jako ostrzeżenie, jest przejawem troski o dobro ostrzeganego. >>>> Czy armia, demonstrująca siłę wrogowi, czyni to z uwagi na dobro ostrzeganego? >>>Czyli ci ostrzeżeni przechodnie to Twoi wrogowie? >> Znowu jesteś na bakier z logiką [...] NIE wynika stąd, że ostrzegani przechodnie to wrogowie >Wniosek przeciwny również z tego nie wynika, stąd pytanie.
Co z tego, że "wniosek przeciwny również z tego nie wynika"? Nie uważam, że "ostrzegani p. to wrogowie" i nie jestem narażony na sprzeczność właśnie dlatego, że wniosek przeciwny nie wynika z tego, com powiedział.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>>A przecież fakty nie wchodzą w żadne interakcje z obserwatorami. > Kto tak powiedział? Wynika to z istoty faktu.
>>>>Nic podobnego, albowiem w zdaniu "człowiek jest ssakiem" "człowiek" oznacza gatunek, a nie osobnika. >>>Chcesz powiedzieć, że w zdanie "człowiek jest ssakiem" nic nie mówi o jakimkolwiek osobniku? >>O żadnym konkretnym. >Twierdzenie to nie mówi więc o tym konkretnym człowieku, jakim jestem ja? Niczego się o mnie nie dowiesz z niego wiedząc, że jestem człowiekiem? Niczego się o mnie nie dowiesz z niego wiedząc, że jestem człowiekiem? O Tobie mówią zdania traktujące o Tobie; ze zdania "człowiek jest ssakiem" o Tobie-człowieku mogę wnioskować.
>>"Człowiek jest ssakiem" to wyimek z systematyki. >Systematyki czego? Co jest w ten sposób systematyzowane? Organizmy.
>>A może byś wyjaśnił dlaczego twierdzisz, że odpowiedź "a to różnie, np Ty wiesz ode mnie" na pytanie "skąd wiadomo?" miałaby nie mieć sensu? >Bo nie potrafisz zrozumieć problemu w jego ogólności. Żadne twierdzenie o mnie nie wyjaśnia dlaczego moja odpowiedź "a to różnie, np. Ty wiesz ode mnie" udzielona na pytanie "skąd wiadomo?" miałaby nie mieć sensu.
>>>>>>Zapowiedź zagrożenia, jako ostrzeżenie, jest przejawem troski o dobro ostrzeganego. >>>>> Czy armia, demonstrująca siłę wrogowi, czyni to z uwagi na dobro ostrzeganego? >>>> Czyli ci ostrzeżeni przechodnie to Twoi wrogowie? >>> Znowu jesteś na bakier z logiką [...] NIE wynika stąd, że ostrzegani przechodnie to wrogowie >>Wniosek przeciwny również z tego nie wynika, stąd pytanie. >Co z tego, że "wniosek przeciwny również z tego nie wynika"? To, że skoro nie wiadomo, to moje (podkreślone) pytanie jest zasadne.
>Nie uważam, że "ostrzegani p. to wrogowie" Zatem czego miał dowieść przykład z wrogami?
Sygnaturką w stopce świata nie naprawisz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) | >>>A przecież fakty nie wchodzą w żadne interakcje z obserwatorami. >> Kto tak powiedział? >Wynika to z istoty faktu.
A to kto powiedział?
>>>>>Nic podobnego, albowiem w zdaniu "człowiek jest ssakiem" "człowiek" oznacza gatunek, a nie osobnika. >>>>Chcesz powiedzieć, że w zdanie "człowiek jest ssakiem" nic nie mówi o jakimkolwiek osobniku? >>>O żadnym konkretnym. >>Twierdzenie to nie mówi więc o tym konkretnym człowieku, jakim jestem ja? Niczego się o mnie nie dowiesz z niego wiedząc, że jestem człowiekiem? Niczego się o mnie nie dowiesz z niego wiedząc, że jestem człowiekiem? >O Tobie mówią zdania traktujące o Tobie; ze zdania "człowiek jest ssakiem" o Tobie-człowieku mogę wnioskować.
Na jakiej podstawie możesz wnioskować, skoro zdanie "człowiek jest ssakiem" mówi o relacjach między gatunkiem a rodzajem (czy czymś podobnym)? Musisz przyjąć jakiś łącznik między konkretem a universale, jak na przykład zdanie (właśnie!) "Ty jesteś człowiekiem". Co oznacza to zdanie, jeżeli w zdaniu "człowiek jest ssakiem" słowo "człowiek" oznacza gatunek? Jeżeli odpowiesz, że oznacza, że ja należę do gatunku człowieka, to (pomijając niejasność takiego powiedzenia) dlaczego nie uznać, że zdanie: "człowiek jest ssakiem" mówi: "dla dowolnego x, jeżeli x należy do gatunku człowieka, to x jest ssakiem?" Zdanie takie mówi zaś o wszystkich x-ach to, że jeżeli należą do gatunku człowiek, są ssakami. Zdanie to mówi więc o każdej rzeczy we wszechświecie coś mniej więcej takiego: jeżeli ta rzecz jest człowiekiem, jest ssakiem. I jest to prawda. Zdanie to mówi więc coś prawdziwego o każdej rzeczy we wszechświecie. Z tego zdania i ze zdania mówiącego, że jestem człowiekiem, mogę wnioskować, to prawda, że "ja jestem ssakiem", ale jest to drugie zdanie, nietożsame ze zdaniem "człowiek jest ssakiem".
>>>"Człowiek jest ssakiem" to wyimek z systematyki. >>Systematyki czego? Co jest w ten sposób systematyzowane? >Organizmy.
Organizmy czy gatunki organizmów? Słowo "organizm" to też wyimek z systematyki.
>>Co z tego, że "wniosek przeciwny również z tego nie wynika"? >To, że skoro nie wiadomo, to moje (podkreślone) pytanie jest zasadne. >>Nie uważam, że "ostrzegani p. to wrogowie"
>Zatem czego miał dowieść przykład z wrogami?
Napisałem: "nie uważam, że "ostrzegani przechodnie to wrogowie"". Przykład z nie z wrogami, tylko z wojskiem, miał pokazywać fałszywość Twojego uogólnienia, że ostrzegający działa dla dobra ostrzegającego. Działa bardzo często dla swojego dobra, albo przede wszystkim dla niego. O fałszywości tego uogólnienia świadczy zjawisko mimikry w świecie zwierząt.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >>>A przecież fakty nie wchodzą w żadne interakcje z obserwatorami.> >> Kto tak powiedział?> >Wynika to z istoty faktu.> A to kto powiedział?To mówi definicja faktu. > >>>>>Nic podobnego, albowiem w zdaniu "człowiek jest ssakiem" "człowiek" oznacza gatunek, a nie osobnika.> >>>>Chcesz powiedzieć, że w zdanie "człowiek jest ssakiem" nic nie mówi o jakimkolwiek osobniku?> >>>O żadnym konkretnym.> >>Twierdzenie to nie mówi więc o tym konkretnym człowieku, jakim jestem ja? Niczego się o mnie nie dowiesz z niego wiedząc, że jestem człowiekiem? Niczego się o mnie nie dowiesz z niego wiedząc, że jestem człowiekiem?> >O Tobie mówią zdania traktujące o Tobie; ze zdania "człowiek jest ssakiem" o Tobie-człowieku mogę wnioskować.> Na jakiej podstawie możesz wnioskować, skoro zdanie "człowiek jest ssakiem" mówi o relacjach między gatunkiem a rodzajem (czy czymś podobnym)? Musisz przyjąć jakiś łącznik...Na podstawie innej jeszcze wiedzy, w tym wypadku tej, że "człowiek" osobnik należy do gatunku "człowiek". (A ssaki to gromada.) > >>>"Człowiek jest ssakiem" to wyimek z systematyki.> >>Systematyki czego? Co jest w ten sposób systematyzowane?> >Organizmy.> Organizmy czy gatunki organizmów? Słowo "organizm" to też wyimek z systematyki.Organizmy. Systematyka.> >>Co z tego, że "wniosek przeciwny również z tego nie wynika"?> >To, że skoro nie wiadomo, to moje (podkreślone) pytanie jest zasadne.> >>Nie uważam, że "ostrzegani p. to wrogowie"> >Zatem czego miał dowieść przykład z wrogami?> Napisałem: "nie uważam, że "ostrzegani przechodnie to wrogowie"". Przykład z nie z wrogami, tylko z wojskiemPisałeś o wrogach: "Czy armia, demonstrująca siłę wrogowi..."
Sygnaturką w stopce świata nie naprawisz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) | >>>>>A przecież fakty nie wchodzą w żadne interakcje z obserwatorami. >>>> Kto tak powiedział? >>>Wynika to z istoty faktu. >> A to kto powiedział? >To mówi definicja faktu.
Czyja definicja, gdzie ją można znaleźć?
>Na podstawie innej jeszcze wiedzy, w tym wypadku tej, że "człowiek" osobnik należy do gatunku "człowiek". (A ssaki to gromada.)
Co to znaczy "należeć do gatunku"?
>>>>>"Człowiek jest ssakiem" to wyimek z systematyki. >>>>Systematyki czego? Co jest w ten sposób systematyzowane? >>>Organizmy.
Poszczególne, konkretne organizmy?
>Pisałeś o wrogach: "Czy armia, demonstrująca siłę wrogowi..."
Dobrze, w jaki sposób miałoby z tego, com napisał, wynikać, że uważam przechodniów za wrogów, skoro mówiłem o wojsku i o tych, którzy są dla nich wrogiem?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >To mówi definicja faktu.> Czyja definicja, gdzie ją można znaleźć?Pwn-u: fakt «to, co zaszło lub zachodzi w rzeczywistości» .> Co to znaczy "należeć do gatunku"?Być organizmem odpowiadającym opisowi gatunku. > >>>>Co jest w ten sposób systematyzowane?> >>>Organizmy.> Poszczególne, konkretne organizmy?Wszystkie. > >Pisałeś o wrogach: "Czy armia, demonstrująca siłę wrogowi..."> Dobrze, w jaki sposób miałoby z tego, com napisał, wynikać, że uważam przechodniów za wrogów, skoro mówiłem o wojsku i o tych, którzy są dla nich wrogiem?Nie miało, a mogło; sposób ten zaś jest taki, że jeśli nie masz przechodniów za wrogów, to powstaje pytanie w jaki sposób Twój przykład z wrogami miałby zanegować moje twierdzenie, że ostrzeganie o niebezpieczeństwem jest przejawem troski o ostrzeganego.
Sygnaturką w stopce świata nie naprawisz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | > >>To mówi definicja faktu.> > Czyja definicja, gdzie ją można znaleźć?> Pwn-u: fakt «to, co zaszło lub zachodzi w rzeczywistości» . Czy ta definicja o tym mówi, że "fakty nie wchodzą w żadne interakcje z obserwatorami"? Takie twierdzenie jest zresztą fałszywe z punktu widzenia fizyki. Oglądanie przedmiotu wymaga światła, ono zaś zmienia przedmiot. > > Co to znaczy "należeć do gatunku"?> Być organizmem odpowiadającym opisowi gatunku.To jest synonim, a nie wytłumaczenie. Mogę wszakże zapytać: co to znaczy "odpowiadać opisowi"? > >>>>>Co jest w ten sposób systematyzowane?> >>>>Organizmy.> > Poszczególne, konkretne organizmy?> Wszystkie.Czyli wszystkie poszczególne, bo przecież innych nie ma - ? > Nie miało, a mogło; sposób ten zaś jest taki, że jeśli nie masz przechodniów za wrogów, to powstaje pytanie w jaki sposób Twój przykład z wrogami miałby zanegować moje twierdzenie, że ostrzeganie o niebezpieczeństwem jest przejawem troski o ostrzeganego.Bo pokazuje on sytuację, w której jest fałszywe. Głosisz ogólne twierdzenie, a do zanegowania ogólnego twierdzenia wystarczy podać kontrprzykład. Mój kontrprzykład dotyczy wojska. To, że nie dotyczy przechodniów (bo nie dotyczy) nie ma znaczenia. Jeżeli twierdzisz, że łabędzie są białe, a jak pokażę czarnego łabędzia, to to wskazanie to obala Twoja tezę, bez względu na to, ile innych białych łabędzi Ty wskażesz. Ani nie zmusza mnie wskazanie przez Ciebie jakiegoś innego, białego łabędzia do kwestionowania jego białości. Jego białość nie ma bowiem żadnego znaczenia dla kontrprzykładu. Od niej wskazany przeze mnie łabędź wcale nie stanie się bielszy. Pytam więc, czy 1) uważasz, że wojsko ostrzegające przeciwnika troszczy się o dobro przeciwnika (czy też nieprzyjaciela), 2) jeżeli nie troszczy się, jak możesz twierdzić mimo to, że ostrzeganie jest zawsze troską o ostrzegającego (czy jej przejawem), skoro jest sprzeczność między zdaniem: wojsko ostrzegające nieprzyjaciela nie troszczy się o ostrzeganego (ile raczej o siebie), i zdaniem: ostrzeganie jest przejawem troski o ostrzeganego. Odpowiedz na pytania 1) i 2).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >>>To mówi definicja faktu.> >>Czyja definicja, gdzie ją można znaleźć?> >Pwn-u: fakt «to, co zaszło lub zachodzi w rzeczywistości» .> Czy ta definicja o tym mówi, że "fakty nie wchodzą w żadne interakcje z obserwatorami"?Przedstawiona w tej definicji istota faktu to mówi. > Oglądanie przedmiotu wymaga światła, ono zaś zmienia przedmiot.Światło nie jest obserwacją. > >> Co to znaczy "należeć do gatunku"?> >Być organizmem odpowiadającym opisowi gatunku.> To jest synonim, a nie wytłumaczenie. Mogę wszakże zapytać: co to znaczy "odpowiadać opisowi"?Nie możesz: uznając zwrot z odpowiedzi za synonim zwrotu, o którego znaczenie zapytałeś podałeś się za rozumiejącego oba zwroty, co Twoje dopytywanie czyni nieuprawnionym. I więcej jeszcze: tym jednym posunięciem zdemaskowałeś się jako nieuczciwy dyskutant. > >>>>>>Co jest w ten sposób systematyzowane?> >>>>>Organizmy.> >> Poszczególne, konkretne organizmy?> >Wszystkie.> Czyli wszystkie poszczególne, bo przecież innych nie ma - ?Wszystkie w ogóle, czyli także te, których nie ma. > >Nie miało, a mogło; sposób ten zaś jest taki, że jeśli nie masz przechodniów za wrogów, to powstaje pytanie w jaki sposób Twój przykład z wrogami miałby zanegować moje twierdzenie, że ostrzeganie o niebezpieczeństwem jest przejawem troski o ostrzeganego.> Bo pokazuje on sytuację, w której jest fałszywe.Nie pokazuje, bo nie ostrzeganie pokazuje, lecz grożenie; manifestowanie siły przed wrogiem jest grożeniem mu.
Sygnaturką w stopce świata nie naprawisz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
> > Czy ta definicja o tym mówi, że "fakty nie wchodzą w żadne interakcje z obserwatorami"?> Przedstawiona w tej definicji istota faktu to mówi. Wskaż, w jaki dokładnie sposób to się dzieje, bo nie dostrzegam, by mówiła o tym "przedstawiona w definicji istota faktu". > >Oglądanie przedmiotu wymaga światła, ono zaś zmienia przedmiot.> Światło nie jest obserwacją. Nie jest, ale by coś obserwować, potrzebujemy światła. > >>> Co to znaczy "należeć do gatunku"?> >>Być organizmem odpowiadającym opisowi gatunku.> >To jest synonim, a nie wytłumaczenie. Mogę wszakże zapytać: co to znaczy "odpowiadać opisowi"?> Nie możesz: uznając zwrot z odpowiedzi za synonim zwrotu, o którego znaczenie zapytałeś podałeś się za rozumiejącego oba zwroty, co Twoje dopytywanie czyni nieuprawnionym. I więcej jeszcze: tym jednym posunięciem zdemaskowałeś się jako nieuczciwy dyskutant. Ocenę mojej uczciwości pozostaw moderacji - nie jesteś moderatorem. Rozumienie zwrotów to nie to samo, co definicja i jej znajomość. Mogę rozumieć, że A nie jest B (że zwrot A nie jest definicją zwrotu B) i pełnoprawnie pytać o definicję zwrotu B. Jeżeli zapytam Cię, co to jest światło, a Ty odpowiesz, że to jest to, co Anglicy nazywają "light", to odpowiem, że podałaś synonim. Owszem, aby to stwierdzić potrzebuję jakiegoś rozumienia słowa "światło", ale czy to oznacza, że znam definicję światła? Errata. Nawet tego de facto nie potrzebuję. Zauważmy, że można wiedzieć o synonimiczności nie znając znaczeń. Gdybym np. znalazł się przez przypadek w ambasadzie Chin w Korei mógłbym po pewnym czasie rozumieć, że słowu "XYZ" z języka chińskiego odpowiada "VXR" w języku koreańskim. Z tego, że dowiesz się potem ode mnie, że w języku chińskim koreańskiemu słowu "VXR" odpowiada "XYZ" i że są to synonimy, a nie definicja (i to, co definiowane) nie masz prawa wnioskować, że znam znaczenia wyrażeń w obydwu tych językach (a tym bardziej definicje). > >>>>>>>Co jest w ten sposób systematyzowane?> >>>>>>Organizmy.> >>> Poszczególne, konkretne organizmy?> >>Wszystkie.> >Czyli wszystkie poszczególne, bo przecież innych nie ma - ?> Wszystkie w ogóle, czyli także te, których nie ma. Mówiłaś, że słowo człowiek nie mówi o konkretnym człowieku, jak więc może o poszczególnym organizmie mówić słowo "organizm"? > >>Nie miało, a mogło; sposób ten zaś jest taki, że jeśli nie masz przechodniów za wrogów, to powstaje pytanie w jaki sposób Twój przykład z wrogami miałby zanegować moje twierdzenie, że ostrzeganie o niebezpieczeństwem jest przejawem troski o ostrzeganego.> >Bo pokazuje on sytuację, w której jest fałszywe.> Nie pokazuje, bo nie ostrzeganie pokazuje, lecz grożenie; manifestowanie siły przed wrogiem jest grożeniem mu. Podaj słownikową definicję "ostrzegania" z której wynika, że ostrzeganie nie może być zarazem grożeniem (lub grożenie zarazem ostrzeganiem). www.rp.pl/(*)my-w-technologie-wojskowe.htmlGrożą więc czy ostrzegają?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> w jaki dokładnie sposób to się dzieje, bo nie dostrzegam, by mówiła o tym "przedstawiona w definicji istota faktu".W tym, czego ta istota żadną miarą nie obejmuje. > by coś obserwować, potrzebujemy światła.USG, hm? > Ocenę mojej uczciwości pozostaw moderacjiOcenę zostawiam, przedstawiłam same fakty. > Gdybym np. znalazł się przez przypadek w ambasadzie Chin w Korei mógłbym po pewnym czasie rozumieć, że słowu "XYZ" z języka chińskiego odpowiada "VXR" w języku koreańskim.Synonim to zjawisko w obrębie jednego języka. > >>>>>>>>Co jest w ten sposób systematyzowane?> >>>>>>>Organizmy.> >>>> Poszczególne, konkretne organizmy?> >>>Wszystkie.> >>Czyli wszystkie poszczególne, bo przecież innych nie ma - ?> >Wszystkie w ogóle, czyli także te, których nie ma.> Mówiłaś, że słowo człowiek nie mówi o konkretnym człowieku, jak więc może o poszczególnym organizmie mówić słowo "organizm"?A co ów piernik w postaci wzmiankowanego człowieka dwojga znaczeń ma do wiatraka w postaci związku "poszczególnego organizmu" ze słowem "organizm"? > Podaj słownikową definicję "ostrzegania" z której wynika, że ostrzeganie nie może być zarazem grożeniemNie prościej sięgnąć po definicję grożenia?> www.rp.pl/(*)my-w-technologie-wojskowe.html> Grożą więc czy ostrzegają?Językiem dyplomacji Twierdzą, że ostrzegają, ale to jest takie eufemistyczne "ostrzeganie" służące grożącemu, a prawdziwe ostrzeganie służy ostrzeganemu.
Sygnaturką w stopce świata nie naprawisz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
>>w jaki dokładnie sposób to się dzieje, bo nie dostrzegam, by mówiła o tym "przedstawiona w definicji istota faktu". >W tym, czego ta istota żadną miarą nie obejmuje.
Z tego, że coś jest "żadną miarą nie objęte" przed definicję, nie wynika, że jest przez tę definicję wykluczone. Definicja słowa "prostokąt" nie obejmuje "bycia kwadratem", co nie oznacza, że prostokąt nie może być zarazem kwadratem. Fakt może więc być też (w ten czy inny sposób) zależny od obserwatora, nawet jeżeli tej zależności nie obejmuje definicja słowa "fakt", czy przedstawiona tam "istota".
>> Ocenę mojej uczciwości pozostaw moderacji >Ocenę zostawiam, przedstawiłam same fakty.
Nie, nie przedstawiasz żadnych (prawie żadnych) faktów.
>>Gdybym np. znalazł się przez przypadek w ambasadzie Chin w Korei mógłbym po pewnym czasie rozumieć, że słowu "XYZ" z języka chińskiego odpowiada "VXR" w języku koreańskim. >Synonim to zjawisko w obrębie jednego języka.
Zgoda, masz rację. Brałem to słowo w trochę bardziej abstrakcyjnym znaczeniu "posiadania tego samego znaczenia". Zmieniam więc przykład i mówię o swojej obecności w Chińskim Instytucie Synonimów. Pobyt tam pozwoli mi uznać, że chińskiemu "XYZ" odpowiada chińskie "VXR", ale nadal mogę nie znać znaczenia obydwu tych słów i nie możesz, skoro powiem, że w języku chińskim "XYZ" znaczy tyle samo, co "VXR", imputować mi, że znam znaczenia słów w języku chińskim.
>A co ów piernik w postaci wzmiankowanego człowieka dwojga znaczeń ma do wiatraka w postaci związku "poszczególnego organizmu" ze słowem "organizm"?
To, że obydwa te słowa są elementem systematyki. Dlaczego więc słowo "człowiek" w zdaniu "człowiek jest ssakiem" ma nie mówić nic o poszczególnym człowieku, zaś słowo "organizm" ma się odnosić do każdego poszczególnego organizmu?
>Językiem dyplomacji Twierdzą, że ostrzegają, ale to jest takie eufemistyczne "ostrzeganie" służące grożącemu, a prawdziwe ostrzeganie służy ostrzeganemu.
Nie jest to, jak widać, tylko eufemistyczny język dyplomacji, skoro posługują się nim także dziennikarze. Jest to więc język publicystyki i w ogóle wymiany informacji. Nie jest to "eufemistyczne "ostrzeganie"" tylko jest to ostrzeganie w jednym z dopuszczalnych znaczeń tego słowa. Nie ma ostrzeżeń "eufemistycznych" i "prawdziwych". Z równym sensem można by twierdzić, że środki na koncie to nie są "prawdziwe pieniądze" i domagać się usilnie brzęczących monet, jako czegoś "prawdziwego".
Po prostu ostrzeżenie może być zarazem groźbą: mogę czynić te dwie rzeczy jednocześnie. Pozwala na to znaczenie słowa "ostrzeżenie". Nie ma sensu nazywać strzału ostrzegawczego strzałem "ostrzegawczym", jeżeli "ostrzeżenie" tu to tylko eufemizm, tak jak nie ma sensu stosowanie eufemizmów np. w medycynie ("zgon" nie jest eufemistycznym określeniem śmierci). Należałoby to nazywać po prostu "strzałami grożącymi" w podręcznikach kryminalistyki, tak jak w beznamiętnych podręcznikach medycyny używa się słowa "zgon", mówią one jednak o "strzałach ostrzegawczych".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >>w jaki dokładnie sposób to się dzieje, bo nie dostrzegam, by mówiła o tym "przedstawiona w definicji istota faktu".> >W tym, czego ta istota żadną miarą nie obejmuje.> Z tego, że coś jest "żadną miarą nie objęte" przed definicję, nie wynika, że jest przez tę definicję wykluczone. Definicja słowa "prostokąt" nie obejmuje "bycia kwadratem"Definicja prostokąta kwadratowości nie obejmuje, ale wskazana w tej definicji istota ją dopuszcza. > >> Ocenę mojej uczciwości pozostaw moderacji> >Ocenę zostawiam, przedstawiłam same fakty.> Nie, nie przedstawiasz żadnych (prawie żadnych) faktów.Cytuję zatem: uznając zwrot z odpowiedzi za synonim zwrotu, o którego znaczenie zapytałeś podałeś się za rozumiejącego oba zwroty, co Twoje dopytywanie czyni nieuprawnionym. I więcej jeszcze: tym jednym posunięciem zdemaskowałeś się jako nieuczciwy dyskutant.> Zmieniam więc przykład i mówię o swojej obecności w Chińskim Instytucie Synonimów. Pobyt tam pozwoli mi uznać, że chińskiemu "XYZ" odpowiada chińskie "VXR", ale nadal mogę nie znać znaczenia obydwu tych słów i nie możesz, skoro powiem, że w języku chińskim "XYZ" znaczy tyle samo, co "VXR", imputować mi, że znam znaczenia słów w języku chińskim.Zasadę obroniłeś,  ale osadzonego w polszczyźnie własnego przypadku - nie. > >A co ów piernik w postaci wzmiankowanego człowieka dwojga znaczeń ma do wiatraka w postaci związku "poszczególnego organizmu" ze słowem "organizm"?> To, że obydwa te słowa są elementem systematyki. Dlaczego więc słowo "człowiek" w zdaniu "człowiek jest ssakiem" ma nie mówić nic o poszczególnym człowieku, zaś słowo "organizm" ma się odnosić do każdego poszczególnego organizmu?A w jakim zdaniu? > Po prostu ostrzeżenie może być zarazem groźbą: mogę czynić te dwie rzeczy jednocześnie. Pozwala na to znaczenie słowa "ostrzeżenie". . Nie ma sensu nazywać strzału ostrzegawczego strzałem "ostrzegawczym", jeżeli "ostrzeżenie" tu to tylko eufemizmStrzały ostrzegawcze są przekonujące, więc przyjmuję wyjaśnienie i wracam do pytania: czy przechodnie są Twoimi wrogami, że ostrzeżenia ich o swoim wymachiwaniu nożem nie czynisz w celu pokojowym?
Sygnaturką w stopce świata nie naprawisz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
> Definicja prostokąta kwadratowości nie obejmuje, ale wskazana w tej definicji istota ją dopuszcza. W jaki więc sposób "dopuszcza"? Jaka jest różnica między nie obejmowaniem (w definicji), a dopuszczaniem (przez istotę wskazywaną w definicji)? > > Nie, nie przedstawiasz żadnych (prawie żadnych) faktów.> Cytuję zatem: uznając zwrot z odpowiedzi za synonim zwrotu, o którego znaczenie zapytałeś podałeś się za rozumiejącego oba zwroty, co Twoje dopytywanie czyni nieuprawnionym. I więcej jeszcze: tym jednym posunięciem zdemaskowałeś się jako nieuczciwy dyskutant.To jest Twoja ocena, poza tym uwaga poniżej, tycząca znajomości synonimów, czyni Twój zarzut bezpodstawnym. >Zmieniam więc przykład i mówię o swojej obecności w Chińskim Instytucie Synonimów. Pobyt tam pozwoli mi uznać, że chińskiemu "XYZ" odpowiada chińskie "VXR", ale nadal mogę nie znać znaczenia obydwu tych słów i nie możesz, skoro powiem, że w języku chińskim "XYZ" znaczy tyle samo, co "VXR", imputować mi, że znam znaczenia słów w języku chińskim. > Zasadę obroniłeś, ale osadzonego w polszczyźnie własnego przypadku - nie. Co z tego, że jest "osadzony w polszczyźnie"? Musisz wykazać, że moja znajomość polszczyzny (i znaczeń) była w tym przypadku (dla tego przypadku) istotna. Inaczej popełniasz błąd "post hoc, propter hoc". Dokąd tego nie wykażesz, Twój zarzut będzie bezpodstawny. Mogę, by znowuż zmienić przykład, przemieszkiwać w Polskim Instytucie Synonimów i widzieć, że pracownicy piszą wyraz "A" w rubryce synonimów słowa "B". Mogę potem mówić, że "A" jest synonimem słowa "B" nie znając ich znaczenia, tym bardziej definicji. > >>A co ów piernik w postaci wzmiankowanego człowieka dwojga znaczeń ma do wiatraka w postaci związku "poszczególnego organizmu" ze słowem "organizm"?> > To, że obydwa te słowa są elementem systematyki. Dlaczego więc słowo "człowiek" w zdaniu "człowiek jest ssakiem" ma nie mówić nic o poszczególnym człowieku, zaś słowo "organizm" ma się odnosić do każdego poszczególnego organizmu?> A w jakim zdaniu? Co w jakim zdaniu? > Strzały ostrzegawcze są przekonujące, więc przyjmuję wyjaśnienie i wracam do pytania: czy przechodnie są Twoimi wrogami, że ostrzeżenia ich o swoim wymachiwaniu nożem nie czynisz w celu pokojowym? Nie muszą być w takim przypadku wrogami, ale mogą być wrogami. Ograniczenie ich wolności nie staje się przez to mniejsze.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >Definicja prostokąta kwadratowości nie obejmuje, ale wskazana w tej definicji istota ją dopuszcza.> W jaki więc sposób "dopuszcza"?Nie wyklucza. > Jaka jest różnica między nie obejmowaniem (w definicji), a dopuszczaniem (przez istotę wskazywaną w definicji)?Zaledwie wczoraj o 12:26 sam pisałeś o obejmowaniu i dopuszczaniu; to jakiś quiz, że miałabym Ci podawać jaka jest różnica między słowami których użyłeś? > >Cytuję zatem: uznając zwrot z odpowiedzi za synonim zwrotu, o którego znaczenie zapytałeś podałeś się za rozumiejącego oba zwroty, co Twoje dopytywanie czyni nieuprawnionym. I więcej jeszcze: tym jednym posunięciem zdemaskowałeś się jako nieuczciwy dyskutant.> To jest Twoja ocenaMoje twierdzenie, ale nie ocena. > >Zasadę obroniłeś, ale osadzonego w polszczyźnie własnego przypadku - nie.> Co z tego, że jest "osadzony w polszczyźnie"?您不受語言保護 > Musisz wykazać, że moja znajomość polszczyznyNa polskojęzycznym forum to jest Twój problem. > Mogę, by znowuż zmienić przykład, przemieszkiwać w Polskim Instytucie Synonimów i widzieć, że pracownicy piszą wyraz "A" w rubryce synonimów słowa "B". Mogę potem mówić, że "A" jest synonimem słowa "B" nie znając ich znaczeniaPrzeciwnie, wiedząc, że A znaczy to samo co B automatycznie znasz znaczenie obu słów, więc nieuczciwe jest twierdzenie, że znasz. > >> Dlaczego więc słowo "człowiek" w zdaniu "człowiek jest ssakiem" ma nie mówić nic o poszczególnym człowieku, zaś słowo "organizm" ma się odnosić do każdego poszczególnego organizmu?> >A w jakim zdaniu?> Co w jakim zdaniu?W zdaniu dopełniającym analogii nadającej Twojemu pytaniu sens. > > czy przechodnie są Twoimi wrogami, że ostrzeżenia ich o swoim wymachiwaniu nożem nie czynisz w celu pokojowym?> Nie musząPytałam czy są.
Sygnaturką w stopce świata nie naprawisz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) | > >>Definicja prostokąta kwadratowości nie obejmuje, ale wskazana w tej definicji istota ją dopuszcza.> > W jaki więc sposób "dopuszcza"?> Nie wyklucza. No więc jak to się dzieje, że istota prostokątności nie wyklucza kwadratowości, a istota faktu wyklucza to, że jest on zależny od obserwatora, skoro w obydwu przypadkach w grę wchodzi to samo, tzn. nie obejmowanie? > >Jaka jest różnica między nie obejmowaniem (w definicji), a dopuszczaniem (przez istotę wskazywaną w definicji)?> Zaledwie wczoraj o 12:26 sam pisałeś o obejmowaniu i dopuszczaniu; to jakiś quiz, że miałabym Ci podawać jaka jest różnica między słowami których użyłeś? We wpisie z wczoraj, z godz. 12.26 użyłem słowa "dopuszcza" lub "dopuszczanie"? > Moje twierdzenie, ale nie ocena. Twierdzisz, że tak mnie oceniasz, albo że tak należy ocenić moje postępowanie. Mogę zignorować to twierdzenie jako nie pochodzące od moderacji - jest nieważne i niewiążące w świetle regulaminu. Z równym powodzeniem możesz wydrukować na domowej drukarce banknot 100 złotowy. Będzie on nieważny, nawet jeżeli okaże się podobny do legalnego banknotu. > >>Zasadę obroniłeś, ale osadzonego w polszczyźnie własnego przypadku - nie.> > Co z tego, że jest "osadzony w polszczyźnie"?> 您不受語言保護 Nie sprawdzam, nie mam czasu na zabawy. I tak poświęcam Ci więcej czasu, niż na to zasługują Twoje wypowiedzi, ale przy tej okazji przeszlifuję własne argumenty. Pisz z sensem, do rzeczy i uzasadniaj własne twierdzenia i nie baw się w Leca, którym nie jesteś. > >Musisz wykazać, że moja znajomość polszczyzny> Na polskojęzycznym forum to jest Twój problem. Nie chcesz być precyzyjna, wolisz "post hoc, propter hoc" - Twoja sprawa. > Przeciwnie, wiedząc, że A znaczy to samo co B automatycznie znasz znaczenie obu słów, więc nieuczciwe jest twierdzenie, że znasz. No wiec dobrze. Niech będzie tak, że liczba X = liczbie Y. Powiedz, o jakiej liczbie myślę, myśląc teraz o X? Udzieliłem Ci cennej informacji (że X = Y), więc nie powinnaś mieć kłopotów ze wskazaniem liczby, o której myślę. > > Nie muszą> Pytałam czy są. Nie są, tylko co z tego?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> No więc jak to się dzieje, że istota prostokątności nie wyklucza kwadratowości, a istota faktu wyklucza to, że jest on zależny od obserwatora, skoro w obydwu przypadkach w grę wchodzi to samo, tzn. nie obejmowanie?Może dlatego, że prostokąt i fakt to różne pojęcia. > We wpisie z wczoraj, z godz. 12.26 użyłem słowa "dopuszcza" lub "dopuszczanie"?Użyłeś tam pokrewnego słowa "dopuszczalny"; będziesz teraz twierdził, że rozumiesz "dopuszczalny", ale nie wiesz co znaczy "dopuszczać"? > >> Co z tego, że jest "osadzony w polszczyźnie"?> >您不受語言保護> Nie sprawdzam, nie mam czasu na zabawy.Czyli sprawdziłeś.  > >>Musisz wykazać, że moja znajomość polszczyzny> >Na polskojęzycznym forum to jest Twój problem.> Nie chcesz być precyzyjnaPrecyzyjnie Ci przypomniałam o realiach. > Niech będzie tak, że liczba X = liczbie Y. Powiedz, o jakiej liczbie myślę, myśląc teraz o X?O tej, której wartość musiałeś znać, by móc twierdzić, że X=Y. > >> Nie muszą> >Pytałam czy są.> Nie są, tylko co z tego?To, że ostrzegasz tych przechodniów dla ich dobra, że z tego powodu nie można tu mówić o ograniczaniu ich wolności osobistej, tak samo zresztą jak w przypadku zakładania wątków, do czego machanie nożem miało stanowić analogię.
Sygnaturką w stopce świata nie naprawisz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) | > > No więc jak to się dzieje, że istota prostokątności nie wyklucza kwadratowości, a istota faktu wyklucza to, że jest on zależny od obserwatora, skoro w obydwu przypadkach w grę wchodzi to samo, tzn. nie obejmowanie?> Może dlatego, że prostokąt i fakt to różne pojęcia. Każde dwa różne pojęcia są różne. Na czym polega różnica? Ściślej biorąc, prostokąt i fakt nie są w ogóle pojęciami. Dlaczego więc czynisz wspomnianą przeze mnie różnicę między faktem a prostokątem? > > We wpisie z wczoraj, z godz. 12.26 użyłem słowa "dopuszcza" lub "dopuszczanie"?> Użyłeś tam pokrewnego słowa "dopuszczalny"; będziesz teraz twierdził, że rozumiesz "dopuszczalny", ale nie wiesz co znaczy "dopuszczać"? Użyłem w odniesieniu do czego innego, w innym zupełnie kontekście i miejscu. Powiedziałem "to tylko jest to ostrzeganie w jednym z dopuszczalnych znaczeń tego słowa" w odniesieniu do ostrzegania, o którym była mowa poniżej. Jaki ma to związek z kwestią faktu i obejmowania lub nie obejmowania czegoś przez definicję? Nic nie mówiłem, że definicja lub istota coś dopuszcza albo czegoś nie dopuszcza. "Dopuszczalne znaczenie" = akceptowalne znaczenie, poprawne znaczenie. W takim znaczeniu brałem tam to słowo. > >>> Co z tego, że jest "osadzony w polszczyźnie"?> >>您不受語言保護> > Nie sprawdzam, nie mam czasu na zabawy.> Czyli sprawdziłeś.  Naprawdę, nie sprawdziłem. > >>>Musisz wykazać, że moja znajomość polszczyzny> >>Na polskojęzycznym forum to jest Twój problem.> >Nie chcesz być precyzyjna> Precyzyjnie Ci przypomniałam o realiach.Nie, nie przypomniałaś o realiach, może co najwyżej o czymś, co uważasz za realia. Poruszasz się w kręgu własnych wyobrażeń, przeważnie zresztą językowych. > >Niech będzie tak, że liczba X = liczbie Y. Powiedz, o jakiej liczbie myślę, myśląc teraz o X?> O tej, której wartość musiałeś znać, by móc twierdzić, że X=Y.No, ale przecież znasz znaczenie "X", skoro wiesz, że jest synonimiczne z "Y". Jaka to więc wartość? Nie ukrywaj się z tą wiedzą. > > Nie są, tylko co z tego?> To, że ostrzegasz tych przechodniów dla ich dobra, że z tego powodu nie można tu mówić o ograniczaniu ich wolności osobistej, tak samo zresztą jak w przypadku zakładania wątków, do czego machanie nożem miało stanowić analogię. Pierwszy raz słyszę o tym, że działanie dla dobra kogoś, tzn. z uwagi na to, że jest takim działaniem, nie stanowi ograniczenia wolności osobistej tego kogoś. Na jakiej podstawie to twierdzisz? Dlaczego "nie można tu mówić o ograniczeniu ich wolności osobistej?" Możesz uzasadniać głoszone przez siebie twierdzenia? Jeżeli ja chcę zniszczyć jakąś rzecz, będącą moją własnością, (ze stratą dla siebie), a Ty mi ją zabierzesz, bym tego nie zrobił, to - chcesz powiedzieć - moja wolność nie została w ten sposób ograniczona? Miałaś prawo mi ją zabrać? Masz prawo, jako sprzedawca, odmówić alkoholikowi sprzedaży alkoholu w przekonaniu, że odmowa jest działaniem dla jego dobra (bo chyba jest)? Nie jest to naruszeniem i ograniczeniem jego wolności?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>>Może dlatego, że prostokąt i fakt to różne pojęcia. > Każde dwa różne pojęcia są różne. Na czym polega różnica? Jeśli Ci nie odpowiem, będziesz mylił fakt z prostokątem?
>>> We wpisie z wczoraj, z godz. 12.26 użyłem słowa "dopuszcza" lub "dopuszczanie"? >>Użyłeś tam pokrewnego słowa "dopuszczalny"; będziesz teraz twierdził, że rozumiesz "dopuszczalny", ale nie wiesz co znaczy "dopuszczać"? > Użyłem w odniesieniu do czego innego [...] "Dopuszczalne znaczenie" Dobra, 11.10.2019 o 17:28 piszesz "Jeżeli regulamin dopuszcza [...] to w tym dopuszczeniu jest nielogiczny (lub alogiczny). W tej części, stopniu lub zakresie, a jakim to dopuszcza".
>>>>>Musisz wykazać, że moja znajomość polszczyzny >>>>Na polskojęzycznym forum to jest Twój problem. >>>Nie chcesz być precyzyjna >>Precyzyjnie Ci przypomniałam o realiach. >Nie, nie przypomniałaś o realiach Polskojęzyczność tego forum jest realna.
>>>Niech będzie tak, że liczba X = liczbie Y. Powiedz, o jakiej liczbie myślę, myśląc teraz o X? >>O tej, której wartość musiałeś znać, by móc twierdzić, że X=Y. >No, ale przecież znasz znaczenie "X", skoro wiesz, że jest synonimiczne z "Y". O to chodzi, że to nie ja wiem czy jest synonimiczne; skąd zresztą mogłabym to wiedzieć nie znając wartości?
>>> Nie są, tylko co z tego? >>To, że ostrzegasz tych przechodniów dla ich dobra, że z tego powodu nie można tu mówić o ograniczaniu ich wolności osobistej, tak samo zresztą jak w przypadku zakładania wątków, do czego machanie nożem miało stanowić analogię. > Pierwszy raz słyszę o tym, że działanie dla dobra kogoś, tzn. z uwagi na to, że jest takim działaniem, nie stanowi ograniczenia wolności osobistej tego kogoś. Nie pisałam o "działaniu" tylko o "ostrzeganiu".
Sygnaturką w stopce świata nie naprawisz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) | >>>Może dlatego, że prostokąt i fakt to różne pojęcia. >> Każde dwa różne pojęcia są różne. Na czym polega różnica? >Jeśli Ci nie odpowiem, będziesz mylił fakt z prostokątem?
Nie, nie będę, chodziło mi o to, że z jednej strony twierdziłaś, że definicja faktu nie dopuszcza zależności faktu od obserwatora, bo nie obejmuje tej zależności definicja faktu, z drugiej strony twierdziłaś, że definicja prostokątności dopuszcza kwadratowość, chociaż definicja prostokątności jej nie obejmuje. Twierdzisz więc rzeczy różne w odniesieniu do faktu i prostokątności i jestem ciekaw, dlaczego.
>Dobra, 11.10.2019 o 17:28 piszesz "Jeżeli regulamin dopuszcza [...] to w tym dopuszczeniu jest nielogiczny (lub alogiczny). W tej części, stopniu lub zakresie, a jakim to dopuszcza".
Co z tego? Znowu wskazujesz na moje użycie słowa "dopuszcza", ale znowu nie chodzi o dopuszczanie przez istotę czy definicję. Tym razem "dopuszcza" znaczy "pozwala". Dopuszcza coś (w tym znaczeniu) nie definicja lub istota, tylko regulamin.
>Polskojęzyczność tego forum jest realna.
Co z tego? Realne jest, że kogut pieje nad ranem, ale czy to oznacza, że słońce wschodzi za sprawą jego pienia? Jeżeli u kogoś, kto nielegalnie znajduje się w mennicy znajdziesz w kieszeni pieniądze, to będzie oczywiste i bezsporne, że je ukradł w tej mennicy? Bo przecież jego "obecność w mennicy" jest realna, nie uważasz? Wystarczy to za dowód, więcej dowodów nie trzeba?
>>>>Niech będzie tak, że liczba X = liczbie Y. Powiedz, o jakiej liczbie myślę, myśląc teraz o X? >>>O tej, której wartość musiałeś znać, by móc twierdzić, że X=Y. >>No, ale przecież znasz znaczenie "X", skoro wiesz, że jest synonimiczne z "Y". >O to chodzi, że to nie ja wiem czy jest synonimiczne; skąd zresztą mogłabym to wiedzieć nie znając wartości?
Przecież to TY twierdziłaś, że skoro ja wiem, że dwa słowa są synonimiczne, to znam ich znaczenie i jestem nieuczciwy w tym, że o to znaczenie pytam. Zatem, skoro podałem Ci dwa wyrażenia synonimiczne, proszę o podanie ich znaczeń, które musisz znać, skoro wiesz już, że są synonimami.
>Nie pisałam o "działaniu" tylko o "ostrzeganiu".
Ostrzeganie nie jest działaniem? Odpowiedz na pytanie zawarte w przykładzie z odmową sprzedaży alkoholu alkoholikowi.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>z jednej strony twierdziłaś, że definicja faktu nie dopuszcza zależności faktu od obserwatora, bo nie obejmuje tej zależności definicja faktu, z drugiej strony twierdziłaś, że definicja prostokątności dopuszcza kwadratowość, chociaż definicja prostokątności jej nie obejmuje. Twierdzisz więc rzeczy różne w odniesieniu do faktu i prostokątności Domyślam się, że chodzi Ci o nieanalogiczność wnioskowania, ale by skutecznie go postawić musiałbyś przytoczyć konkretne sformułowania. Wstępnie podejrzewam że pominąłeś wprowadzone przez mnie pojęcie "istot wynikających z definicyj": wskazana w definicji istota prostokąta jego kwadratowość dopuszcza, a wskazana w definicji istota faktu jego interakcji z obserwatorem nie dopuszcza. A z tego czego może wyniknąć rozszerzenie zakresu dociekań na badanie definicji pojęć "obserwacja" oraz "kwadrat".
>Co z tego? Znowu wskazujesz na moje użycie słowa "dopuszcza", ale znowu nie chodzi o dopuszczanie przez istotę czy definicję. Tym razem "dopuszcza" znaczy "pozwala". Dopuszcza coś (w tym znaczeniu) nie definicja lub istota, tylko regulamin. Skoro uparłeś się dowieść, że używasz słów, których znaczenia nie rozumiesz, to nie jest moją rzeczą dowodzić, że jest inaczej.
>>Polskojęzyczność tego forum jest realna. >Co z tego? To z tego, że realia negowałeś.
>>>>>Niech będzie tak, że liczba X = liczbie Y. Powiedz, o jakiej liczbie myślę, myśląc teraz o X? >>>>O tej, której wartość musiałeś znać, by móc twierdzić, że X=Y. >>>No, ale przecież znasz znaczenie "X", skoro wiesz, że jest synonimiczne z "Y". >>O to chodzi, że to nie ja wiem czy jest synonimiczne; skąd zresztą mogłabym to wiedzieć nie znając wartości? > Przecież to TY twierdziłaś, że skoro ja wiem, że dwa słowa są synonimiczne, to znam ich znaczenie. Zatem, skoro podałem Ci dwa wyrażenia synonimiczne, proszę o podanie ich znaczeń, które musisz znać, skoro wiesz już, że są synonimami. Przecież odpowiedziałam, że nie wiem czy są synonimiczne; wiem, że Ty twierdzisz, że takimi są, ale to nie to samo przecież.
>>Nie pisałam o "działaniu" tylko o "ostrzeganiu". > Ostrzeganie nie jest działaniem? A napisałam, że ostrzeganie nie jest działaniem?
Sygnaturką w stopce świata nie naprawisz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
> wskazana w definicji istota prostokąta jego kwadratowość dopuszcza, a wskazana w definicji istota faktu jego interakcji z obserwatorem nie dopuszcza.
No właśnie, dlaczego jedno jest dopuszczone, a drugie nie? Jak jesteś w stanie ustalić, że definicja faktu nie dopuszcza interakcji z obserwatorem?
>Skoro uparłeś się dowieść, że używasz słów, których znaczenia nie rozumiesz, to nie jest moją rzeczą dowodzić, że jest inaczej.
Rozumiem doskonale znaczenia, tylko nie rozumiem, czemu ma służyć dwukrotne zwrócenie przez Ciebie uwagi na fakt, że używałem słowa "dopuszcza", skoro brałem to słowo w innym znaczeniu, niż "dopuszczanie przez definicję (czy istotę)"?
>>>Polskojęzyczność tego forum jest realna. >>Co z tego? >To z tego, że realia negowałeś.
Nie negowałem, że forum jest polskojęzyczne. Neguję tylko Twój zarzut, bo popełniasz błąd "post hoc, propter hoc".
>Przecież odpowiedziałam, że nie wiem czy są synonimiczne; wiem, że Ty twierdzisz, że takimi są, ale to nie to samo przecież.
No dobrze, więc załóż, że są synonimiczne, tzn. że informacja podana przeze mnie, że są, jest wiarygodna. Podaj teraz znaczenia obydwu tych wyrażeń. Powiedziałeś przecież, że jeżeli (skoro) ktoś wie, że wyrażenia są synonimiczne, automatycznie zna ich znaczenia.
>>>Nie pisałam o "działaniu" tylko o "ostrzeganiu". >> Ostrzeganie nie jest działaniem? >A napisałam, że ostrzeganie nie jest działaniem?
Co z tego, że nie napisałaś tak? Napisz, czy ostrzeganie jest działaniem i odpowiedz na pytanie o alkoholika.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> > wskazana w definicji istota prostokąta jego kwadratowość dopuszcza, a wskazana w definicji istota faktu jego interakcji z obserwatorem nie dopuszcza.> No właśnie, dlaczego jedno jest dopuszczone, a drugie nie? Jak jesteś w stanie ustalić, że definicja faktu nie dopuszcza interakcji z obserwatorem?Na podstawie istoty tych pojęć: kwadrat prostokątem jest, więc prostokątność dopuszcza kwadratowość, a obserwacja faktem być nie musi, więc fakt nie wchodzi w interakcję z obserwatorem. > >Przecież odpowiedziałam, że nie wiem czy są synonimiczne; wiem, że Ty twierdzisz, że takimi są, ale to nie to samo przecież.> No dobrze, więc załóż, że są synonimiczne, tzn. że informacja podana przeze mnie, że są, jest wiarygodna.Przypominam, że Ty tutaj nie zakładałeś, że moje wyrażenia są synonimami, tylko to stwierdziłeś. > Podaj teraz znaczenia obydwu tych wyrażeń. Powiedziałeś przecież, że jeżeli (skoro) ktoś wie, że wyrażenia są synonimiczne, automatycznie zna ich znaczenia.> >>>Nie pisałam o "działaniu" tylko o "ostrzeganiu".> >> Ostrzeganie nie jest działaniem?> >A napisałam, że ostrzeganie nie jest działaniem?> Co z tego, że nie napisałaś tak?To, że pytanie staje się nieuprawnione.
Sygnaturką w stopce świata nie naprawisz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
> Na podstawie istoty tych pojęć: kwadrat prostokątem jest, więc prostokątność dopuszcza kwadratowość, a obserwacja faktem być nie musi, więc fakt nie wchodzi w interakcję z obserwatorem. Zaraz zaraz. Rozważmy pary: 1) Prostokątność - kwadratowość, 2) Bycie faktem - bycie obserwowanym. Prostokatność dopuszcza kwadratowość - zgoda. Dlaczego jednak bycie faktem nie dopuszcza bycia obserwowanym? Jak to: "obserwacja faktem być nie musi"? Jeżeli obserwuję fakt X, to chyba jest faktem, że obserwuję fakt X? > >>Przecież odpowiedziałam, że nie wiem czy są synonimiczne; wiem, że Ty twierdzisz, że takimi są, ale to nie to samo przecież.> > No dobrze, więc załóż, że są synonimiczne, tzn. że informacja podana przeze mnie, że są, jest wiarygodna.> Przypominam, że Ty tutaj nie zakładałeś, że moje wyrażenia są synonimami, tylko to stwierdziłeś. Co z tego? > To, że pytanie staje się nieuprawnione. Jest sprzeczne z regulaminem? Którym jego punktem? A może znów chodzi o wymyśloną przez Ciebie "logikę dyskusji" - nigdzie nie spisaną, nigdzie nie skodyfikowaną - pomijając Twoją wyobraźnię. Odpowiedz na pytanie dotyczące alkoholika - uparcie uchylasz się od odpowiedzi.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Jak to: "obserwacja faktem być nie musi"?Obserwowanym faktem nie musi być obserwacja. Może nim być, bo można obserwować obserwowanie, ale nie musi, bo można też - częściej - obserwować fakt obserwowaniem nie będący. Dla uproszczenia można by rozpatrywać tylko fakty nie będące obserwacją, a wtedy twierdzilibyśmy iż "kwadrat prostokątem jest, czyli prostokątność dopuszcza kwadratowość, a obserwacja faktem nie jest, czyli fakt nie dopuszcza obserwacji"; byłoby klarowniej. > >>>Przecież odpowiedziałam, że nie wiem czy są synonimiczne; wiem, że Ty twierdzisz, że takimi są, ale to nie to samo przecież.> >> No dobrze, więc załóż, że są synonimiczne, tzn. że informacja podana przeze mnie, że są, jest wiarygodna.> >Przypominam, że Ty tutaj nie zakładałeś, że moje wyrażenia są synonimami, tylko to stwierdziłeś.> Co z tego?Nieadekwatność przykładu z tego: w kwestionowanym przypadku miałeś wiedzę o synonimiczności, a w Twoim przykładzie jej nie ma. > >To, że pytanie staje się nieuprawnione.> Jest sprzeczne z regulaminem?Nie ma oparcia w moich twierdzeniach. > A może znów chodzi o wymyśloną przez Ciebie "logikę dyskusji"Skoro nie ma logiki dyskusji, to mi wyjaśnij czy zachodząca w macierzy mitochondrialnej Beta-oksydacja zachodzi w cytoplazmie, w retikulum gładkim czy może w matrix mitochondrium?
Sygnaturką w stopce świata nie naprawisz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | salek (4701 punktów) | > >Bronisz sprawy przegranej> Napisał niezainteresowany tryumfowaniem Elasp.  No ten typ tak ma
|
|
| farmer (22440 punktów) | > .> ZasłyszałamPewności nie ma. > taką koncepcję porządku prawnego, aby zamiast wolności słowa - którą to wolność co i> rusz trzeba obwarowywać jakimiś ograniczeniami, jak np. sądowy nakaz zeznawania prawdy, albo prawny> zakaz wygłaszania niektórych sądów - wprowadzić obowiązek trzymania się faktów.To Twoja interpretacja zasłyszenia. Możliwe że kontekst był inny ale możliwe że był taki. Trzeba by ustalić biegłego który ustaliłby fakty. Możliwe że nawet dwóch czy trzech gdyż to słowo przeciw słowu. > Na pierwszy rzut oka ta koncepcja wydała mi się sensowna, ale może coś przeoczyłam, sama nie wiem...Fakty? > Czy ktoś dostrzega wady w zaproponowanym systemie?Ogarniesz to? Wczoraj oglądałem Śmierć Stalina. Chruszczow wieczorem kazał żonie spisywać wszystko co powiedział na spotkaniu ze Stalinem. Bo jutro może mu się już zdawać że powiedział nie powiedział zasłyszał.
|
|
 | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>>Zasłyszałam >Pewności nie ma. Ja mam.
>To Twoja interpretacja zasłyszenia. I to jest faktem.
> Trzeba by ustalić biegłego który ustaliłby fakty. Ekspertem od tego co podaję o sobie jestem ja.
>>Na pierwszy rzut oka ta koncepcja wydała mi się sensowna, ale może coś przeoczyłam, sama nie wiem... >Fakty? Pomysł, że nie na czym byłby oparty?
>>Czy ktoś dostrzega wady w zaproponowanym systemie? >Ogarniesz to? Które "to"?
>Wczoraj oglądałem Śmierć Stalina. Chruszczow wieczorem kazał żonie spisywać wszystko co powiedział na spotkaniu ze Stalinem. Bo jutro może mu się już zdawać że powiedział nie powiedział zasłyszał. Całość nie na temat, a trzecie zdanie jest nielogiczne. Naszła mnie taka myśl - i to nie pierwszy raz na tym forum - że nie dbasz o komunikatywność swoich wypowiedzi.
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
|  | | farmer (22440 punktów) | >>>Zasłyszałam >>Pewności nie ma. >Ja mam.
Pewności nie ma że masz.
>>To Twoja interpretacja zasłyszenia. >I to jest faktem. To zmień tytuł na Interpretacje zamiast faktów
>> Trzeba by ustalić biegłego który ustaliłby fakty. >Ekspertem od tego co podaję o sobie jestem ja.
Jakie o sobie? Pytanie co słyszałaś. Kto ustali co słyszałaś?
Masz jakiś stenogram?
>>>Na pierwszy rzut oka ta koncepcja wydała mi się sensowna, ale może coś przeoczyłam, sama nie wiem... >>Fakty? >Pomysł, że nie na czym byłby oparty?
Gdyby były fakty nie byłoby moich pytań. Ciężko komentować nie Twoje słowa. Kto je powiedział? Babki w kolejce? Pies? Prezydent. Poddajesz dyskusji z dupy wziętą historyjkę.
>>>Czy ktoś dostrzega wady w zaproponowanym systemie? >>Ogarniesz to? >Które "to"?
To co proponujesz. Masz jakiś pomysł na TĄ zasłyszana historyjkę? Faktów podać nie potrafisz. Mam Ci wierzyć?
>>Wczoraj oglądałem Śmierć Stalina. Chruszczow wieczorem kazał żonie spisywać wszystko co powiedział na spotkaniu ze Stalinem. Bo jutro może mu się już zdawać że powiedział nie powiedział zasłyszał. >Całość nie na temat, a trzecie zdanie jest nielogiczne. Naszła mnie taka myśl - i to nie pierwszy raz na tym forum - że nie dbasz o komunikatywność swoich wypowiedzi.
Przyjrzyj się sobie i swojej zasłyszanej historyjce. To jest dopiera niespójność. Proponować Fakty na podstawie bo coś się zasłyszało....może to echo było.
Nie pierwszy raz nie przygotowałaś się do rozmowy.
Naszła zasłyszałaś kwintesencja faktów...
|
|
| |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>>>>Zasłyszałam >>>Pewności nie ma. >>Ja mam. >Pewności nie ma że masz. Ja mam.
Jak rozkminisz regułę rządzącą tą pewnością to daj znać.
|
|
| | |  | | farmer (22440 punktów) | >>>>>Zasłyszałam >>>>Pewności nie ma. >>>Ja mam. >>Pewności nie ma że masz. >Ja mam.
Wolność słowa zamiast faktów.
>Jak rozkminisz regułę rządzącą tą pewnością to daj znać. Uwierzcie mi że zasłyszałam No ja Ci nie wierzę że zasłyszałaś.
FAKTÓW że ta rozmowa się odbyła jest słownie zero. Jest Twoja wolność słowa zamiast faktów.
Dzięki tej wolności można se takie zasłyszałam pisać.
Nawet we własnym temacie nie jesteś wstanie podołać faktom tylko historyjki bez porycia piszesz.
|
|
| | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >>>>>Zasłyszałam> >>>>Pewności nie ma.> >>>Ja mam.> >>Pewności nie ma że masz.> >Ja mam.> Wolność słowa zamiast faktów.> >Jak rozkminisz regułę rządzącą tą pewnością to daj znać.> Uwierzcie mi że zasłyszałam No ja Ci nie wierzę że zasłyszałaś.Nie wierzysz, to sobie nie wierz, w czym problem? > FAKTÓW że ta rozmowa się odbyła jest słownie zero.Pomyliły Ci się fakty z dowodami? 
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
| | | | |  | | farmer (22440 punktów) | > >>>>>>Zasłyszałam> >>>>>Pewności nie ma.> >>>>Ja mam.> >>>Pewności nie ma że masz.> >>Ja mam.> >Wolność słowa zamiast faktów.> >>Jak rozkminisz regułę rządzącą tą pewnością to daj znać.> > Uwierzcie mi że zasłyszałam No ja Ci nie wierzę że zasłyszałaś.> Nie wierzysz, to sobie nie wierz, w czym problem?W niczym. Możesz sobie swoja wolność słowa zamiast faktów tu wypisywać jak prorok czy inny wierzący. > >FAKTÓW że ta rozmowa się odbyła jest słownie zero.> Pomyliły Ci się fakty z dowodami?  Jak ludzie rozmawiają to to jest fakt. Brak takiego faktu. Wciąż mam wolność słowa a nie fakty.
|
|
| | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >>FAKTÓW że ta rozmowa się odbyła jest słownie zero.> >Pomyliły Ci się fakty z dowodami?  > Jak ludzie rozmawiają to to jest fakt. Brak takiego faktu.Skąd taki pomysł, że brak?
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
| | | | | | |  | | farmer (22440 punktów) | > >>>FAKTÓW że ta rozmowa się odbyła jest słownie zero.> >>Pomyliły Ci się fakty z dowodami?  > >Jak ludzie rozmawiają to to jest fakt. Brak takiego faktu.> Skąd taki pomysł, że brak?Zupełnie nie dbasz o komunikatywność. Prozaiczna sprawa urosła do nie potrzebnej rozmowy. Ja dalej nie wiem czy fakt miał miejsce. Potrafisz zamulić tak prostą sprawę więc pomysł jest jeden brak faktu danej rozmowy. Nie będę spędzał tygodnia z Tobą na ustaleniu tego faktu czy ktoś faktycznie rozmawiał i czy o tym. Twoje zasłyszałam i ta historyjka to jedna wielka wolność słowa. Oczywiście jak masz stenogram o który prosiłem i autoryzacje.....tylko czemu tak długo? Bo to chyba nie problem podać fakty z tego zasłyszenia.
|
|
| | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Ja dalej nie wiem czy fakt miał miejsce. I w czym problem?
>Nie będę spędzał tygodnia z Tobą na ustaleniu tego faktu czy ktoś faktycznie rozmawiał i czy o tym. Spoko, nie spędzaj.
>Twoje zasłyszałam i ta historyjka to jedna wielka wolność słowa. I jaki masz z tego powodu problem?
>Oczywiście jak masz stenogram o który prosiłem i autoryzacje.....tylko czemu tak długo? Bo to chyba nie problem podać fakty z tego zasłyszenia. Czemu miałabym Ci to podawać?
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
| | | | | | | | |  | | farmer (22440 punktów) | >>Ja dalej nie wiem czy fakt miał miejsce. >I w czym problem?
Skąd pomysł że problem? Wolność słowa ma to do siebie że można sobie pisać i ignorować pytania o fakty.
>>Nie będę spędzał tygodnia z Tobą na ustaleniu tego faktu czy ktoś faktycznie rozmawiał i czy o tym. >Spoko, nie spędzaj.
Oczywiście.
>>Twoje zasłyszałam i ta historyjka to jedna wielka wolność słowa. >I jaki masz z tego powodu problem?
Problem? Czy ja czy ja Ci zabraniam wolności słowa?
>>Oczywiście jak masz stenogram o który prosiłem i autoryzacje.....tylko czemu tak długo? Bo to chyba nie problem podać fakty z tego zasłyszenia. >Czemu miałabym Ci to podawać?
skoro: Na pierwszy rzut oka ta koncepcja wydała mi się sensowna, ale może coś przeoczyłam, sama nie wiem...
To może że sensownie? Ale może czegoś nie "dosłyszałaś". I na przykład nie wiesz ile tych faktów w fakcie trzeba podawać. I teraz to co mi i innym się wydaje sensowne dla Ciebie jest bezsensowne.
|
|
| | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>>>Ja dalej nie wiem czy fakt miał miejsce. >>I w czym problem? >Skąd pomysł że problem? Jak nie, to głowy nie zawracaj.
>Czy ja czy ja Ci zabraniam wolności słowa? Albo ja Tobie?
>>>Oczywiście jak masz stenogram o który prosiłem i autoryzacje.....tylko czemu tak długo? Bo to chyba nie problem podać fakty z tego zasłyszenia. >>Czemu miałabym Ci to podawać? >skoro: > Na pierwszy rzut oka ta koncepcja wydała mi się sensowna, ale może coś przeoczyłam, sama nie wiem...To może że sensownie? Może, czekam aż ktoś przedstawi jakąś wadę przedstawionego systemu.
[tłumacz z farmerskiego na nasze pilnie potrzebny!!!]
> Ale może czegoś nie "dosłyszałaś". I na przykład nie wiesz ile tych faktów w fakcie trzeba podawać. I teraz to co mi i innym się wydaje sensowne dla Ciebie jest bezsensowne. Tylko co by to mogło być?
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | farmer (22440 punktów) | >>>>Ja dalej nie wiem czy fakt miał miejsce. >>>I w czym problem? >>Skąd pomysł że problem? >Jak nie, to głowy nie zawracaj.
Po co zawracasz głowę pytaniem o pomysł. Pisałem że zamulasz.
>>Czy ja czy ja Ci zabraniam wolności słowa? >Albo ja Tobie?
I znów było dziwne pytanie o problem. ( jak jakiś typ w ciemnej uliczce)
>>>>Oczywiście jak masz stenogram o który prosiłem i autoryzacje.....tylko czemu tak długo? Bo to chyba nie problem podać fakty z tego zasłyszenia. >>>Czemu miałabym Ci to podawać? >>skoro: >> Na pierwszy rzut oka ta koncepcja wydała mi się sensowna, ale może coś przeoczyłam, sama nie wiem...To może że sensownie? >Może, czekam aż ktoś przedstawi jakąś wadę przedstawionego systemu. > [tłumacz z farmerskiego na nasze pilnie potrzebny!!!]
Nie rozumiesz co znaczy sensownie we własnej wypowiedzi? Po co wycinasz? Nie dziwię się że skoro tworzysz nie komunikatywne wątki na podstawie zasłyszanej historyjki nie potrafisz zrozumieć nawet samej siebie.
Pilnie potrzebujemy tłumacza z Twojego na nasze. Może się dowiemy o co Ci chodzi z tymi faktami.
Bo dokonałaś SAMOZAORANIA tym zasłyszeniem.
Pytałaś co przeoczyłaś. Napisałem że fakt rozmowy. Po huj się pytasz jak nie masz zamiaru odpowiadać. Wątek jest Fakty zamiast wolności słowa. Zrobiłaś miks. Czego nie rozumiesz.
>> Ale może czegoś nie "dosłyszałaś". I na przykład nie wiesz ile tych faktów w fakcie trzeba podawać. I teraz to co mi i innym się wydaje sensowne dla Ciebie jest bezsensowne. >Tylko co by to mogło być?
Nie wiem Ty ponoć zasłyszałś.
Wysil się i napisz instrukcje do tych Twoich FAKTÓW bo nihuja nie idzie się dogadać z Tobą.
Jakbym Z Krystkonem o jego strefie rozmawiał. Też tylko on wiedział co wie....
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Po co zawracasz głowę pytaniem o pomysł. Pytanie jest do zainteresowanych tematem.
>Pytałaś co przeoczyłaś. Napisałem że fakt rozmowy. Jaki fakt rozmowy i na czym to przeoczenie polega?
>Wątek jest Fakty zamiast wolności słowa. Zrobiłaś miks. Czego nie rozumiesz. Nie rozumiem ani tego jaki miks, ani w jakim celu mnie o tym informujesz.
>>> Ale może czegoś nie "dosłyszałaś" Ale może jednak dosłyszałam wszystko.
>Wysil się i napisz instrukcje do tych Twoich FAKTÓW Bo potrzebujesz instrukcji żeby trzymać się faktów?
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
2 na 2 | okragly (21676 punktów) | > Zasłyszałam, aby zamiast wolności słowa - wprowadzić obowiązek trzymania się faktów. w raju podstawą komunikacji była plotka, kto z kim i dlaczego? spełniała zadanie b dobrze, wszyscy (stadoorganizm) wiedzial kto z kim i dlaczego > Czy ktoś dostrzega wady w zaproponowanym systemie?jam anarchista  w 3/4 prymitywista 
szukanie raju, moim celem
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|