Program II Polskiego Radio od pewnego czasu emituje fragmenty (obszerne) książki Ferdynanda Goetla pt. "Czasy wojny". Autor - wybitny pisarz i publicysta, arcywróg komunistów za ujawnienie prawdy o Katyniu, po zakończeniu wojny przebywał na emigracji. Tam też w 1955 roku po raz pierwszy ukazała się książka jak wyżej. Zawiera ona wspomnienia i refleksje autora z okresu ostatniej wojny, mając w wielu wypadkach charakter materiału źródłowego - ze względu na status Goetla jako "świadka historii".
Goetel był postacią nietuzinkową. Jego książka cechuje się obiektywizmem, wnikliwością spojrzenia, niezależnością sądów. Goetel nie ulegał modom, stronił od podpisywania się pod taką czy inną polityką historyczna. Jak mu wychodziło że trzeba chwalić Polaków, to robił to szczerze i z pasją, podobnie ich ganił, krytykował, potępiał.
Zainteresowanych odsyłam do lektury książki, zamieszczając - przy okazji - garść materiałów na temat osoby jej autora oraz jego twórczości. Czyta Adam Ferency.
www.polski(*)dynanda-Goetla-z-wojennych-latnaszahisto(*)-ferdynanda-goetla/ar/12026774"Ostatnie lata życia Ferdynand Goetel spędził w Wielkiej Brytanii w ciężkich warunkach, samotnie, bez rodziny, która została w Polsce. Cierpiał na chorobę oczu, która prawie całkowicie odebrała mu wzrok. W jednym z listów pisał do brata Walerego: "Trzymam się głównie dlatego, że trzyma mnie wola życia i tworzenia, stare hasło naszej młodości". Zmarł w Londynie w 1960 roku. W 2003 roku jego prochy zostały sprowadzone do Polski i złożone w grobie na cmentarzu na Pęksowym Brzyzku w Zakopanem.
O "Czasach wojny" napisał prof. Jacek Trznadel następująco: "Książka Goetla jest napisana stylem szczególnym, kronikarzy klasycznych, stylem męskim, gdzie brak rozczulania się nad własną osobą, a rzeczy tragiczne rysowane są kreską oszczędną i daleką od patosu. To wysoka rzeczowość tragedii, jaką była ostatnia wojna i okupacja, i losy dotkniętych nią ludzi.”
"Tymczasem świadectwo Goetla dalekie jest od myślowych schematów, uogólnień i uproszczeń — chociażby w stosunku do okupujących Polskę Niemców czy Rosjan. Jednak szczególnie istotne i godne zastanowienia jest to, że „Czasy wojny […] rewidują mit o jedności postaw narodu”20. Pisarz ma odwagę mówić nawet o wstydliwych kartach w dziejach wojennej Warszawy, czego przykładem niech będzie następujący obrazek:
"Ostatnie dni przed wejściem Niemców, którzy nie kwapili się z zajęciem stolicy, zapisały się dość czarno w pamięci. Rozładowywanie składów publicznych, słuszne chyba i nawet konieczne, dało okazję do igrzysk, gdzie bary i pięści miały rozstrzygające znaczenie. Za darmochą, którą zdobywało się „legalnie” z otwartych okien i drzwi składów z tytoniem, spirytusem, cukrem, poszedł amatorski już rabunek sklepów i składów prywatnych. Szturm rabusiów na magazyny Zamku i jego ocalałe jeszcze lokale nie cofnął się przed milicją obywatelską, przełamał jej opór i ogołocił Zamek z reszty dobytku. Nie oszczędzano również i Biblioteki Narodowej, gdzie wydzierano z ksiąg iluminowane karty, a ze starych inkunabułów oprawy ze skóry. W grabieży brał udział nie tylko motłoch, zmieszany z opryszkami wypuszczonymi z aresztów. W Śródmieściu paniusie w szykownych futrach wdzierały się do opuszczonych sklepów i wynosiły z nich, co popadło pod rękę. Szajki przemyślnych knajaków czyhały na grabicieli obciążonych łupem. Niejeden taszczony na plecach worek został przecięty nożem, a wyciekająca z niego zawartość wpadała w podstawiony kapelusz andrusa. Słabszym nieraz siłą odbierano łup. Był to pierwszy popis chamstwa, które, uprawnione niejako i rozgrzeszone przez brutalność zdarzeń wojennych, zdobywało sobie miejsce w życiu. Próba ta, wówczas jeszcze epizodyczna, miała z czasem ożyć w zdarzeniach i zjawiskach o wiele bardziej haniebnych. Lecz wtedy rabunki były normalnym rozruchem ulicznym."
repozytori(*)3,Lutomierski.pdf?sequence=1