 |
Nowe nie znaczy lepsze czyli ukryty koszt ekotrendów Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
| Napisano | Autor | Tytuł | | 20-10-2019 12:50 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | Nowe nie znaczy lepsze czyli ukryty koszt ekotrendów
8 na 8 | Sylwia Laabeda:Jestem zła. W trosce o środowisko kupiliśmy wcale nienajtańszą pralkosuszarkę Boscha. Jest, a w zasadzie była, energooszczędna, wodooszczędna. Zakładałam, że będzie nam dobrze służyć przez długie lata. Minęło 6 lat. Wysiadł elektrozamek. Wymiana ponad 200 zł. Miesiąc później szlag trafił pompę. Zapłaciliśmy jakieś 500 zł. Minęło kilka miesięcy - coś zaśmierdziało, pralka zapomniała odwirować i przestał działać programator. Oczywiście drzwiczki pancerne, człowiek sam nie może tego otworzyć bez pomocy serwisu. Pan serwisant właśnie wyszedł. Naprawa będzie kosztowała 1900 zł. Tym razem padł mały elektroniczny sterownik zatopiony w plastiku, do którego nie ma zamienników, bo producent tak go stworzył, żeby nikt tego nie podrobił. ŻEBY NAPRAWA BYŁA NIEOPŁACALNA. Ponieważ to jego trzecia wizyta, dostaliśmy przynajmniej rabat na ekspertyzę... Przy okazji zajrzałam do środka. Bęben jak nowy. Podobnie jak reszta pralki. Tylko jeden mały element uszkodzony.
Efekt jest taki, że muszę wyrzucić całą piękną pralkę, dlatego, że nie opłaca się wymienić jednego małego elementu, który kosztuje tyle co dobrej klasy telefon komórkowy. A w produkcji zapewne jakieś 5 zł.
Jeśli jeszcze ktoś będzie próbował wywołać we mnie poczucie winy, że nie dbam o środowisko biorąc w sklepie torebkę foliową, to mu chyba napluję na buty. To jest przerzucanie odpowiedzialności na nas, na konsumentów. To ja mam przeorganizować swoje życie, podlewać ogródek deszczówką z beczki, nosić torby ekologiczne, kupować bio-sro marchewki, jajka od szczęśliwych kur, nie jeść mięsa, kosmetyki tylko z domowej manufaktury, 10 koszy na śmieci pod zlewem... A producenci agd robią wszystko, żebym musiała co kilka lat wymieniać w domu cały sprzęt. I co się z tym sprzętem teraz stanie? Gdzie trafi? Poza tym jednym spalonym gównem (a głowę dam, że ktoś ostro nad tym myślał jak to zrobić, żeby się po 6 latach spaliło) moja pralka jest w idealnym stanie.
Serce mnie boli na takie marnotrawstwo surowców, pieniędzy, energii. Ktoś musi wyprodukować nową pralkę emitując masę śmieci, zanieczyszczeń, dwutlenku węgla, a potem sprzęt z niewielką usterką zezłomować. Ale to JA jestem winna plastikowym patyczkom do uszu w oceanie i bocianom budującym gniazda z torebek foliowych.
Czuję się teraz jak kompletna frajerka.
Nie kupuję dzieciom jednorazowych plastikowych zabawek. Żadnego brokatu (mikroplastik), plastikowych naklejek, jajek Kindera, pierdół z McDonalda, modeliny, czy innych bzdetów, które po 5 minutach trafiają do śmieci, gdzie będą zalegać kolejnych 500 lat. Nie jemy śmieciowego żarcia. Segreguję śmieci. Noszę materiałowe torebki na zakupy. Mam nawet wózek na kołach na większe zakupy, żeby nie jeździć samochodem. Nie mamy drugiego samochodu, bo uważam, że jest zdrowiej dla mnie i dla środowiska żadnym poszła codziennie na stację 1,5 km, albo pojechała na rowerze /rolkach lub hulajnodze. Od 5 lat zmuszam do tego moje dzieci. W każdą pogodę, cały rok maszerują od pociągu do domu piechotą. W imię troski o środowisko i ich zdrowie.
A wielki biznes ma to w dupie. I jestem jeszcze zmuszona kupić nową pralkę. www.facebo(*)70341219356&id=100001492441768 | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | Kulmin (4007 punktów) | No lepiej gdy chociaż obywatele dbają o środowisko niż gdy nikt tego nie robi.
|
|
 | 3 na 3 | okragly (21676 punktów) | >No lepiej gdy chociaż obywatele dbają o środowisko niż gdy nikt tego nie robi. Pojedynczy człowiek jest zerem (0) Dopiero zorganizowani mamy moc. (nauka z raju)
przykladem Ciny, tam nie pojedyńczy Chińczyk a zorganizowane Chiny (władza a nie indywidualni ludzie) zapowiedziały walkę z zanieczyszczeniem powietrza. W 2014 r rozpoczeli realizację Ultraniskiej Emisji, skupiono się na obniżeniu zanieczyszczeń z elektrowni węglowych, gazowych i innych. Emisja w latach 2014- 17. dwutlenku siarki, tlenków azotu i cząstek stałych z chińskich elektrowni zmniejszyła się o - 70%. W 2014 roku chińskie elektrownie emitowały 2,21 miliona ton SO2 rocznie, obecnie 0,7 miliona ton. (TYLKO 3 LATA)
szukanie raju, moim celem
|
|
|  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Pojedynczy człowiek jest zerem (0) Dopiero zorganizowani mamy moc. Tylko ciekawe ilu ludzi się zorganizowało dla nadania mocy temu pojedynczemu sterownikowi zatopionemu w plastiku.
Sygnaturką w stopce świata nie naprawisz.
|
|
| |  | 2 na 2 | okragly (21676 punktów) | >>Pojedynczy człowiek jest zerem (0) Dopiero zorganizowani mamy moc. >Tylko ciekawe ilu ludzi się zorganizowało dla nadania mocy temu pojedynczemu sterownikowi zatopionemu w plastiku. jeśli chodzi o popsuty sterownik pralki to jeden czlowiek zadecydowal, prezes, powiedzial projektantowi, żeby sie zepsul po gwarancji. Maja prawo sie psuc ruchome czesci mechaniczne w pralce łożyska. W elektronice nie powinno sie psuć, ona z piasku (kwarc) material do bud ukl elektronicznych
szukanie raju, moim celem
|
|
7 na 7 | zeniu73 (6483 punktów) | No coz, witamy w globalnym ocipieniu i oglupianiu ludzi przez rzady, lobbyistow, producentow. Dodajmy do tego najwazniejszy skladnik: oglupianie ludzi przez samychh siebie i wlasnie zdefiniowalismy ere poprawnosci politycznej i zle zrozumianej ekologii.
Do Twojego przykladu z pralka moge tylko pocieszyc Polakow, ze za pare lat beda mieli to samo co Niemcy. Pralka + zmywarka zuzyje 100ml wody (przy czym pranie i tak wyjdzie smierdzace bo 100ml nie wypluczesz), czlowiek zrobiony przez zielonych fanboyow w konia bedzie sie cieszyl bo wlasnie ratuje planete (nic z tego, ze wody sie nie zuzywa tylko uzywa) a na koniec miesiaca przyjdzie i tak wyzszy rachunek za wode i scieki (pomimo, ze jako ratownik klimatu "zaoszczedzil" przeciez miliardy litrow wody) bo zaklad wodociagow musi zarobic. A zeby bylo jeszcze bardziej smiesznie i absurdalnie to w tym samym miesiacu przyjdzie drugi rachunek, ktory informuje o tym, ze rurociagi trzeba co kwartal przepychac 1000m³wody pitnej bo za wina pralek, ktore uzywaja coraz mniej wody rury sie zapychaja i to kosztuje 2 rqzy tyle ile kosztowalo uzycie wody przez stare pralki, ktore dzialaly po 20 i wiecej lat i pranie pachnialo swiezoscia przez caly okres uzytkowania 😂😂😂😂😂😂😂
Jesli do tego dodac, ze ludzie za pomoca nowych prorokow bezgranicznie wierza w cudowna moc nagrzewcza CO2 to musimy przyznac, ze zyjemy w najwiekszym ciemnogrodzie od 2000 lat 😂😂😂
|
|
3 na 3 | Paolo Monstro (6146 punktów) | Mam nadzieję, że to nie fake-news, jak dane z Twojego innego posta ( www.racjonalista.pl/forum.php/s,797998), które rzekomo pochodziły z Eurostatu a w rzeczywistości zostały zmyślone na Twitterze, na zablokowanym szybko koncie. Radzę być ostrożnym z informacjami pochodzącymi z mediów społecznościowych. W każdym razie problem planowanego postarzania produktów istnieje od dziesięcioleci (począwszy od słynnego spisku dot. żarówki). Postarzanie produktów wkurza chyba większość konsumentów. Korporacje uzyskały taką pozycję na rynku, że jawnie drwią sobie z konsumentów pozostawionych bez wyboru. Drobnym pocieszeniem jest fakt, że problem ten dotarł przynajmniej do Komisji Europejskiej, która jako jedyna na tym kontynencie podejmuje jeszcze walkę z korporacjami ( businessin(*)od-2021-r-dyrektywa-ue/y8pnxbb) i po wielu latach walki, przeforsowała dyrektywę ( eur-lex.eu(*)EN/ALL/?uri=CELEX:32009L0125), która problem postarzania i nieopłacalnych napraw adresuje łącząc to z problemem ekologii. Mogło być pewnie bardziej ambitnie ale kraje EU przegrywają z korporacjami od dawna i nie pozwolą Komisji na zbyt ambitne działania. Pozdrawiam Paolo Monstro
|
|
 | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Korporacje uzyskały taką pozycję na rynku, że jawnie drwią sobie z konsumentów pozostawionych bez wyboru. To już nie jest tylko pozycja na rynku, ale i pozycja w polityce z wisienką na torcie w postaci zdelegalizowania ustrojów konkurencyjnych.
Czyli jak napisano w tytule "nowe nie znaczy lepsze".
A "konsument pozostawiony bez wyboru" to jak by nie patrzeć konsument pańszczyźniany.
Sygnaturką w stopce świata nie naprawisz.
|
|
2 na 2 | scooby14444 (142 punktów) | Nie koniecznie jest tak, że się nie da naprawić. Często serwisanci po prostu robią w balona klienta, który się nie zna.
Np. kiedyś wysiadł mi sterownik w piecu. Koszt nowego 1200 zł - śpiewka serwisanta - tego się nie naprawia, zwłaszcza w piecach gazowych. Rozebrałem, pomierzyłem - okazało się, że jeden rezystor na płytce padł - koszt nowego 20 groszy.
Innym razem - objawy, które na forach ludzie opisywali jako padnięta pompa. Koszt 1200 zł. Rozebrałem - okazało się, że pompa stanęła zasyfiona syfem z instalacji. Wyczyściłem i chodzi do dzisiaj - gdyby przyjechał serwis z pewnością skasowałby za wymianę pompy na nową.
Tak jest ze wszystkim. Jedna z rzeczy godna potępienia, to że producenci za części zamienne żądają chorych pieniędzy. Tym powinien się ktoś zając, jakoś to uregulować.
|
|
 | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Nie koniecznie jest tak, że się nie da naprawić. Często serwisanci po prostu robią w balona klienta, który się nie zna. [...] Tak jest ze wszystkim. Jedyna rzecz godna potępienia, że producenci za części zamienne żądają chorych pieniędzy. Tym powinien się ktoś zając, jakoś to uregulować. Tylko że jeżeli trzeba rynek ustawą regulować, to znaczy, że nie radzi on sobie tak pięknie, jak to zrazu obiecywano, czyli czar kapitalistycznej gospodarki pryska na naszych oczach jak mydlana bańka. A że inne ustroje w międzyczasie zdelegalizowano, to pomału i niepostrzeżenie zostajemy pańszczyźnianymi nabywcami gównianych pralek.
Sygnaturką w stopce świata nie naprawisz.
|
|
 | 2 na 2 | DyktaFon (9281 punktów) | > Nie koniecznie jest tak, że się nie da naprawić. Często serwisanci po prostu robią w balona klienta, który się nie zna.> Np. kiedyś wysiadł mi sterownik w piecu. Koszt nowego 1200 zł - śpiewka serwisanta - tego się nie naprawia, zwłaszcza w piecach gazowych.> Rozebrałem, pomierzyłem - okazało się, że jeden rezystor na płytce padł - koszt nowego 20 groszy.> Innym razem - objawy, które na forach ludzie opisywali jako padnięta pompa. Koszt 1200 zł.> Rozebrałem - okazało się, że pompa stanęła zasyfiona syfem z instalacji. Wyczyściłem i chodzi do dzisiaj - gdyby przyjechał serwis z pewnością skasowałby za wymianę pompy na nową.> Tak jest ze wszystkim.> Jedna z rzeczy godna potępienia, to że producenci za części zamienne żądają chorych pieniędzy. Tym powinien się ktoś zając, jakoś to uregulować.> Nie każdy dziś potrafi rozpoznać w ogóle opornik (no dobrze, rezystor), bo w szkole, zamiast uczyć czegoś, to rozprawia się o ideologii - podobnie w mediach - podobnie na tym i większości forów w internecie. Więc producenci i serwisanci są w siódmym niebie  A o wylutowaniu go (opornika) z płytki to nawet nie ma co marzyć (przecież nie każdy jest profesorem MIT, a dziś nawet pielęgniarka, kosmetyczka to musi mieć studia wyższe..., a co!...) Dziś całe społeczeństwo jest "wysoko wykształcone", a do zwykłej pracy nikt się nie nadaje. To i narzekają na kogo się da, np. na producentów pralek.
|
|
 | 3 na 3 | salek (4701 punktów) | >Rozebrałem, pomierzyłem - okazało się, że jeden rezystor na płytce padł - koszt nowego 20 groszy. A ile czasu to trwało?
>Jedna z rzeczy godna potępienia, to że producenci za części zamienne żądają chorych pieniędzy. Tym powinien się ktoś zając, jakoś to uregulować. > Wątpię, by to był dobry pomysł. Zmuszenie producentów, żeby ich sprzęt był wieczny? Brzmi może i dobrze. Tylko jak systemowo zmusiłbyś w takim przypadku producentów do czegokolwiek? Albo jak chciałbyś, by zmuszono Ciebie do efektywniejszej pracy, bo w końcu ów przymus na producentach zawsze przenosi się 'w dół'? Należałoby raczej zmienić system. W układzie, gdy sprzęt staje się własnością konsumenta producentowi po prostu nie opłaca się, żeby był trwały.
Najprostszy sposób, jaki widzę, to zamiast kupować należałoby od producenta sprzęt wynajmować, płacąc jakiś abonament za gotowość albo 'od usługi'. Wtedy producentowi nie opłacałoby się produkowanie awaryjnego sprzętu. Tak zaczyna z wolna wyglądać rynek samochodów. Chociaż może jakieś pośrednie regulacje też mogłyby zdać egzamin, np. wymaganie, by sprzęt w sklepach miał jakąś minimalną żywotność z naprawami na koszt producenta (taka przymusowa gwarancja). Tylko to spowoduje jedynie, że znikną ze sklepów tanie urządzenia, skoro nawet jak w otwierającej historii nietani sprzęt się szybko popsuł. Wyobraź sobie, że wchodzisz do sklepu, a tam pralki zaczynają się od siedmiu tysięcy..
|
|
 | 4 na 4 | Paolo Monstro (6146 punktów) | >Nie koniecznie jest tak, że się nie da naprawić. Często serwisanci po prostu robią w balona klienta, który się nie zna. To też się zdarza, poza zwykłym naciąganiem, czasem serwisant nie wie jak naprawić i woli wymienić - szybciej, łatwiej i bezpieczniej dla niego. Nie umniejsza to jednak problemu postarzania.
Sprzęt AGD jest projektowany tak by naprawa była trudna/kosztowna/niemożliwa.
Przykładów można mnożyć: integrowanie baterii z telefonem, integrowanie układów zasilania (np. powszechne w TV), półprzewodnikowe bezpieczniki zintegrowane z płytą główną, moralne postarzanie sprzętu (typowe w przypadku komputerów/telefonów/osprzętu komputerowego - przeciętny telefon z Androidem ma 3 lata wsparcia, iOS - max 5) itd ... Większość producentów wie doskonale co jest narażone na usterkę ale mimo tego projektuje swoje urządzenia tak by wymiana tych komponentów była nieopłacalna.
Co gorsza urządzenia są projektowane również tak by 'szybciej się psuły'. Jeśli mechanizm działa na granicy upadku jego jednorazowe przeciążenie może ten upadek spowodować, w przypadku elementów elektronicznych podniesienie temperatury lub dobranie elementu o zbyt niskiej mocy lub brak mechanizmu odprowadzania ciepła może przyspieszyć starzenie i usterkę. Zintegrowane w drogich komponentach elementy plastikowe/o słabszych parametrach mechanicznych (włączając w to układy mechaniczne działające w wysokich temperaturach) też będą dobrym sposobem. Producenci doskonale o tym wiedzą ale w ich interesie nie leży jednorazowa sprzedaż. Wraz ze wzrostem efektu skali produkty muszą psuć się szybciej bo liczba konsumentów jest skończona.
Na poziomie poszczególnych krajów w Europie i, o ile wiem, na całym świecie nikt się tym nie zajmuje - zostawiając obywateli na pastwę korporacji. Komisja próbuje coś z tym zrobić, walka trwa od kilku lat jednak kraje unijne nie są tym żywo zainteresowane. Wg mnie, lobby korporacyjne naciska na kraje, pewnie również na Parlament Europejski tak by zmieniały rozwiązania proponowane przez Komisję i by projekt nie szedł dalej. Kraje UE, może z wyjątkiem Francji (choć i tu nie mam pewności), nie radzą sobie z naciskiem dużych korporacji, czasem wspieranych przez ich administrację (np. USA). Wina leży również po stronie konsumentów, którzy łatwo wciągnęli się w konsumpcjonizm (wielu z nich) i nawet pasuje im to, że trzeba będzie kupić nowy gadżet - jakby szukali wymówki. Jak Apple im powie, że ich b. drogi gadżet nie jest już wspierany to idą do sklepu i kupują kolejnego Apple'a.
Pozdrawiam Paolo Monstro
|
|
|  | Dragan Dargomier (5636 punktów) (zablokowany) | Powtarzasz brednie i urojenia plebsu i biedoty. Dobry sprzęt kosztuje nie tylko w momencie zakupu, lecz jest kosztowny także w eksploatacji! Jeżeli ktoś obawia się drogich napraw, to w pierwszym rzędzie powinien się zastanawiać, czy sięga po sprzęt, który jest przeznaczony dla niego. Ciemnota nie może uwierzyć, że nie ma bezawaryjnych technologii???
"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
|
|
| |  | 4 na 4 | Paolo Monstro (6146 punktów) | > PowtarzaszNie powtarzam, przedstawiłem własne obserwacje, > brednie i urojenia plebsu i biedoty.To ironia czy serio? Zauważ, że Cytat:'Brednie i urojenia plebsu i biedoty' wg Dragana Dargomiera =zbiór twierdzeń: { 'istnieją telefony ze zintegrowaną baterią', 'istnieją telewizory ze zintegrowanym z płytą zasilaniem', 'istnieją układy z bezpiecznikiem półprzewodnikowym zintegrowanym z płytą' , 'istnieje oprogramowanie wymienione z powodu "moralnego zestarzenia"' , 'istnieją telefony, które nie mają wsparcia po 3-5 latach' ... } Masz prawo nie wierzyć ale wykazanie tego jest b. proste - poprzez wskazanie przykładów urządzeń (i to najdroższych marek). Nie chce mi się wymieniać wszystkich producentów, ale aby skierować dyskusję w jakimś kierunku: 1) integracja baterii z telefonem - wszystkie aktualnie sprzedawane modele iPhone'a 2) integracja zasilania z płytą w TV, przykład Samsung: north.pl/k(*)do-telewizora,713-KU-1841.html3) oprogramowanie, np. znajdź kamerę z interfejsem USB starszą niż 15 lat, którą podłączysz do Windowsa 10 (architektura komputera nie uległa zmianie) 4) List wspieranych urządzeń z najnowszym iOS: support.ap(*)els-iphe3fa5df43/13.0/ios/13.05) itd > Dobry sprzęt kosztuje nie tylko w momencie zakupu, lecz jest kosztowny także w eksploatacji!Co to znaczy 'dobry' sprzęt? Czym się różni brednia i urojenie 'plebsu i biedoty' od urojeń i bredni elity i bogaczy- ma to jakieś znaczenie w dyskusji? > Jeżeli ktoś obawia się drogich napraw, to w pierwszym rzędzie powinien się zastanawiać, czy sięga po sprzęt, który jest przeznaczony dla niego. Ciemnota nie może uwierzyć, że nie ma bezawaryjnych technologii???To nie jest dyskusja o moim poziomie IQ czy wiedzy technologicznej. Nie mówimy o wierze. Nie rozmawiamy też o stanie mojego konta, o tym czy jestem biedny czy bogaty ani czy ktokolwiek kto zauważa te fakty jest biedny czy bogaty. Masz prawo do własnej opinii na mój temat - nie zamierzam się wdawać w pyskówki ani niczego na mój temat udowadniać, poza tym niewiele możesz wnieść do dyskusji nt mojego stanu konta czy IQ. Zamiast tego podałem fakty, które możesz łatwo zweryfikować rozbierając telewizor, telefon czy komputer, czy nawet sprawdzając stronę internetową producenta albo odwiedzając powyższe linki. Odnieś się do tego zamiast się skupiać na cechach charakteru czy sytuacji finansowej tego, kto Ci te fakty przedstawia. Pozdrawiam Paolo Monstro
|
|
| | |  | -1 na 1 Dragan Dargomier (5636 punktów) (zablokowany) |
Jak kogoś nie stać, niech nie kupuje! Można żyć przy świecach, a prać na tarze w balii przy potoku. Taka balia też się zużywa. Dno rdzewieje i nie można wymienić. Tara szczerbieje, a nowych zębów nie można wstawić. A jaki wydatek! Skandal! 
"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Paolo Monstro (6146 punktów) | > Jak kogoś nie stać, niech nie kupuje!
Dzięki za celny komentarz na temat postarzania/niemożności naprawy.
Pozdrawiam Paolo Monstro
|
|
2 na 2 Dragan Dargomier (5636 punktów) (zablokowany) | > Efekt jest taki, że muszę wyrzucić całą piękną pralkę... Po sześciu latach intensywnego użytkowania sprzęt jest zużyty, a nie piękny. Tworzywa się męczą i degradują. Nie opłaca się reperować. Trzeba kupić nową, a starą oddać do utylizacji bez najmniejszego żalu: pl.wikiped(*)/Zmęczenie_materiału
"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
|
|
 | 1 na 1 | salek (4701 punktów) | >>Efekt jest taki, że muszę wyrzucić całą piękną pralkę... > Po sześciu latach intensywnego użytkowania sprzęt jest zużyty, a nie piękny. Moja pralka po dwunastu może nie jest piękna (zresztą nigdy nie była), ale wciąż funkcjonalna. Dlaczego miałbym ją wywalić? >Tworzywa się męczą i degradują. To chyba po sześćdziesięciu, a te nieobciążone (np. plastiki obudowy) po sześciuset.
|
|
|  | 1 na 1 Dragan Dargomier (5636 punktów) (zablokowany) |
Wszystko zależy od sposobu użytkowania. Intensywniejsze użytkowanie z "wpadkami", takimi jak przeładowanie, niewyważenie, przegrzewanie, twarda woda, pranie pieluch i odzieży roboczej, a nawet - obuwia, szybko daje się pralkom we znaki.
"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
|
|
| |  | 1 na 1 | salek (4701 punktów) | Dlatego najprostszy sposób nie ma racji bytu - ludzie nie szanują nie swojego. Zamordyczny sposób omówiony tamże - także nie ma. Żaden producent na to nie pójdzie - pół pralki to będą zabezpieczenia przed umyślnym jej uszkodzeniem, nie mówiąc już co robić, gdy producent pójdzie z torbami. Jeszcze inny model, taki jaki jest realizowany na rynku drukarek 3D (proste urządzenie da się złożyć samemu, przyzwoity gotowiec kosztuje pierdyliard milionów pieniądzów) - raczej nierealizowalny, bo mało który producent będzie zainteresowany wypuszczeniem ustandaryzowanych części i opublikowaniem specyfikacji, a ludzie nie będą zainteresowani kupowaniem ani pralki typu 'złóż to sam' (zresztą nikt nie zagwarantuje zadziałania takich urządzeń, co dodatkowo będzie odstręczać), ani drogiego gotowca. Jesteśmy zatem skazani na coraz gorszy, jednorazowy sprzęt.. wszystko oczywiście pod sztandarami walki o ekologię.
|
|
| | |  | 1 na 1 Dragan Dargomier (5636 punktów) (zablokowany) |
To nie jest sprzęt "jednorazowy", tylko zoptymalizowany kosztowo pod przeciętnego konsumenta. Gospodynie domowe nie reperują sobie pralek same. Koszt reperacji to nie tylko koszt części, ale też narzędzi, urządzeń i posiadanych umiejętności. Utyskiwań garstki sfrustrowanych fanatyków samodzielnego naprawiania wszystkiego za wszelką cenę nie mylmy z oczekiwaniami przeciętnego nabywcy.
"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
|
|
| | | |  | 2 na 2 | salek (4701 punktów) | Czyli jednorazowy - do pierwszej usterki, która powinna nadejść zaraz po upływie gwarancji.. ciekawe kiedy w sterowniki będą jawnie wbudowywane procedury odmawiania współpracy. Producent gwarantuje działanie przez rok - i ani minuty dłużej. Ekologia, panie..
|
|
| | | | |  | | j23a (1186 punktów) | > Czyli jednorazowy - do pierwszej usterki, która powinna nadejść zaraz po upływie gwarancji.. ciekawe kiedy w sterowniki będą jawnie wbudowywane procedury odmawiania współpracy. Producent gwarantuje działanie przez rok - i ani minuty dłużej. Ekologia, panie..W niektórych tonerach do drukarek, bębnach itp. przecież tak masz już teraz. Oczywiście w dobie rozpowszechniającego się jednak Open Source różnorodnego stylu życia i ogólnie swobody (w tym wymiany informacji) zwłaszcza w zastosowaniach prywatnych to się da ominąć albo zbudować lepszy analog bez takiej wady. Tak jak sprzęt. Sterownik do pralki zrobisz sobie samemu i już. Zostaną rzeczy dla plebsu zwłaszcza z jakimś wariackim prawem autorskim (np. płyty z filmami czy programy TV i hardware do tego). Uruchom komercyjny DVDfilm na rasowym Open Source klasy konkret
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | salek (4701 punktów) | >W niektórych tonerach do drukarek, bębnach itp. przecież tak masz już teraz. No nie bardzo - jak się toner skończy, to z niczego się go nie dosypie. Jak bęben zrobi swoje 200k stron, to będzie już tylko gorzej. To różnica pomiędzy samochodem z pustym bakiem, a samochodem, który nie pojedzie, bo rok minął, więc nie mam jeszcze tak teraz. To że toner krzyczy, że nie ma, a z pojemnika jeszcze się sypie, albo drukarka odmawia pracy, bo bęben, choć jeszcze drukuje - wynika z czegoś innego i ma swoje uzasadnienie.
>Sterownik do pralki zrobisz sobie samemu i już. Ty pewnie tak. Ja być może też, choć chyba mi by się nie chciało. Ale przeciętna gospodyni już nie, nie mówiąc już że resztę sprzętu też trzeba będzie kupić, a producenci raczej nie zunifikują ich tak, żeby dało się od jednego wziąć silnik, od drugiego bęben z przekładnią i złożyć to z blokiem suszenia jeszcze innego producenta (choć pewnie dziś dałoby się kupić silnik, parę elektrozaworów i mając wysokiej klasy 3d drukarkę większość osprzętu sobie wydrukować). Zresztą wspominałem już o tym - to model obowiązujący obecnie na rynku drukarek 3D i podobnych urządzeń dla hobbystów. Żadna to nowość, w drugiej połowie lat 70 XX wieku tak wyglądał rynek domowych komputerów.
|
|
| | | | | | |  | | j23a (1186 punktów) | > >W niektórych tonerach do drukarek, bębnach itp. przecież tak masz już teraz.> No nie bardzo - jak się toner skończy, to z niczego się go nie dosypie.Upraszczasz i trywializujesz. Normalnie toner dosypiesz z butelki (w normalnej drukarce). Nalewane tusze mają zresztą niektóre atramentówki (głowica działa do wysiadki). Chodziło mi o takie drukarki laserowe co mają koniec toneru i wymieniamy całą resztę (pojemnik itp) bo sie procesor zapisał. Te z pojemnikiem bez bębna. Wywalasz całość zamiast dosypać, to jest granda. > Jak bęben zrobi swoje 200k stron, to będzie już tylko gorzej.Bęben to zgoda warunkowo (jeżeli nie ma małe trwałości fikcyjnie). Co się może stać jak będzie kiepski - nie wydrukujesz i zmienisz. Po co to sztucznie ograniczać? > To różnica pomiędzy samochodem z pustym bakiem, a samochodem, który nie pojedzie, bo rok minął, więc nie mam jeszcze tak teraz.Rynek samochodowy to oddzielny temat niejako (to nie pralka). > >Sterownik do pralki zrobisz sobie samemu i już.> Ty pewnie tak. Ja być może też, choć chyba mi by się nie chciało. Ale przeciętna gospodyni już nie, nie mówiąc już że resztę sprzętu też trzeba będzie kupić, aMówiłeś o awarii sterownika wywołanej celowo przez producenta i związanej z tym swoistej infrastruktury /etc a nie reszty sprzętu, trzymaj się założeń  Jeden zrobi sterownik w ramach pracy mgr a reszta skopiuje do układu i już. Tak jak system do komputera  Ja nie mam problemu z koszyczkiem modemów do GSNM za 20 zł (bo nie pasuje w M$ szajsie 10 więc poszły na Allegro za 20 zł  > producenci raczej nie zunifikują ich tak, żeby dało się od jednego wziąć silnik, od drugiego bęben z przekładnią i złożyć to z blokiem suszenia jeszcze innego producentaW komputerach tak masz. Częścią pamięci masowej, monitorami itp. > (choć pewnie dziś dałoby się kupić silnik, parę elektrozaworów i mając wysokiej klasy 3d drukarkę większość osprzętu sobie wydrukować).Z drukowaniem 3d czegoś normalnego nie mam żadnych doświadczeń ale ogólnie pralki są robione na target blokersów co im się śpieszy nie wiadomo do czego, nie mają mózgu i gapią się na filmy. Bloko klitki, zasilanie wodą, duży prąd do grzałki i odpływ. Jak pomyślisz, nie śpieszysz się jak wariat i mieszkasz np. na wsi to wymyślisz coś innego do prania jakby nadusiło. Grzałka przepływowa na gaz z butli czy coś w tym guście, ruszanie prania sprężonym powietrzem albo może przekładnia większa plus może pokręcić ręką od czasu do czasu, więcej wody bo tania itp. Odpalisz na fotobateriach i aku wtedy i tak dalej. > Zresztą wspominałem już o tym - to model obowiązujący obecnie na rynku drukarek 3D i podobnych urządzeń dla hobbystów. Żadna to nowość, w drugiej połowie lat 70 XX wieku tak wyglądał rynek domowych komputerów.W 70 to chyba nie było domowych popularnych, pierwszy bardziej znaczący to raczej Spectrum - okolice (1981) czy ZX81 nieco wcześniej. Sterowniki przemysłowe z mikroprocesorami z 70 były bardzo drogie i też niszowe (plus brak modelu Open Source oprogramowania - to jednak też jest realnie ponad 1980). Mera to w ogóle, o Odrze nie wspominając.CP/M był raczej niszowy i strasznie drogi (8 calowe dyskietki też) - to raczej instytuty naukowe. Programowanie miało problemy (mówię o domowym/małe firmy) z pamięcią masową nawet z kilkaset kb (dyskietki były drogie i to w zasadzie u nas przynajmniej weszło szerzej z IBM PC czy Amstrad). Pamięć statyczna do programowania w chacie była w zasadzie (poza taśmą magnetyczną czy jakimś dyskiem wielkości talerzy co odpadało kosztowo) na EPROM (to też już realnie okolice 80), drogie toto i łatwo się psuło. Ponoć upadek VMS upatruje się w zamkniętości (po ~80) oprogramowania w opozycji do Unixa więc w sprzęcie do prania gaci też może być nisza która się rozszerzy mocniej niż teraz. Na wzór komputerów wszelakich czy sprzętu IOT czy sieci Internet.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | salek (4701 punktów) | > Upraszczasz i trywializujesz.> Normalnie toner dosypiesz z butelki (w normalnej drukarce). Nalewane tusze mają zresztą niektóre atramentówki (głowica działa do wysiadki).Zgadza się, upraszczam. Ale z trywializacją przesadzasz. Gdybyś wziął pod uwagę również racje producentów drukarek, to nie byłoby już to tak czarno-białe. Gdy mamy do dyspozycji wykwalifikowany personel, a nasze dochody zależą od abonamentów na utrzymanie ruchu, albo sprzedajemy półprofesjonalny sprzęt za pierdyliard piniądzów (albo chcemy zrobić coś innego niż inni  ) to nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie podnosił kosztów (zwłaszcza sobie..) wymianami pół drukarki co kilkaset stron - wtedy mamy dolewanie tuszu czy dosypywanie tonera. Nie ma się nad czym zżymać, bo to skutek, a nie czyjaś złośliwość. Skutek przeniesienia własności (i kosztów utrzymania) na konsumenta. > Co się może stać jak będzie kiepski - nie wydrukujesz i zmienisz. Po co to sztucznie ograniczać?Podejrzewam, że ów bęben nie psuje się jak żarówka, tylko jak dioda - stopniowo gubi jakość. To znaczy że po czasie życia będzie on nadal drukował, ale coraz bardziej blado. Ty pewnie to poznasz i wiedząc, że tak to działa - odstawisz tę drukarkę na bok, np. do próbnych wydruków czy po prostu wymienisz bęben. Ale blockers stwierdzi że to szajs i następną drukarkę kupi innej marki. > Rynek samochodowy to oddzielny temat niejako (to nie pralka).Rynek samochodów to też rynek, więc jeżeli mówimy o modelach rynków, które zaskutkowały ograniczaniem żywotności urządzeń, to jest to jeden z przykładów stosowanych rozwiązań. > >> Sterownik do pralki zrobisz sobie samemu i już.> > Ty pewnie tak. Ja być może też, choć chyba mi by się nie chciało. Ale przeciętna gospodyni już nie, nie mówiąc już że resztę sprzętu też trzeba będzie kupić> Mówiłeś o awarii sterownika wywołanej celowo przez producenta i związanej z tym swoistej infrastruktury /etc a nie reszty sprzętu, trzymaj się założeńW sumie niewielka różnica - kupić sterownik i zaprogramować do pralki składanej, czy naprawianej. > Jeden zrobi sterownik w ramach pracy mgr a reszta skopiuje do układu i już.Nie widziałeś chyba ludzi, którzy obawiają się wymienić filtr w ekspresie do kawy, żeby czegoś nie popsuć. Więc znowu: ty sobie poradzisz. Ja być może też. Ale rynek to w dużej części blockersi. Spieprzą detal albo upaprzą tonerem pół bloku, a straci wizerunek firmy, bo będą trąbić że szajs i się nie da, a nie - że za trudne. > > producenci raczej nie zunifikują ich tak, żeby dało się od jednego wziąć silnik, od drugiego bęben z przekładnią i złożyć to z blokiem suszenia jeszcze innego producenta> W komputerach tak masz. Częścią pamięci masowej, monitorami itp.W stacjonarnych komputerach i owszem. Jak zatem wymusiłbyś na producentach, by zunifikowali elementy tak, by pralkę dało złożyć z części różnych producentów (no, naprawić chińskim zamiennikiem)? Albo otworzyli specyfikacje tak jak w swoim czasie uczynił to IBM kładąc podwaliny pod ogólnoświatowy standard? A może choć umożliwili wymianę zepsutego sterownika w pralce od Samsunga czy tytułowego Boscha na tańszy chiński odpowiednik, bo słyszałem że lepszy i sam zaprogramować mogę opensourcem? Bluzgi na grandy na początek pomińmy. > > Zresztą wspominałem już o tym - to model obowiązujący obecnie na rynku drukarek 3D i podobnych urządzeń dla hobbystów. Żadna to nowość, w drugiej połowie lat 70 XX wieku tak wyglądał rynek domowych komputerów.> W 70 to chyba nie było domowych popularnych,Altair 8800 to rok 75, był sprzedawany głównie jako zestaw do montażu. Apple I to 76 i ten już chyba od początku był sprzedawany jako gotowiec (choć może pierwsze egzemplarze niekoniecznie). Oczywiście to początki i przy wolumenie na poziomie kilku tysięcy sztuk to już był sprzęt popularny  Rzeczywiście w Europie to zaczęło się później, chyba od ZX-80, który wykorzystywał urządzenia które były w (prawie każdym) domu i to już były w całości gotowce. Potem popularność zdobyły 'składaki' i rynek zaczął wyglądać jak wspominałeś, choć mocno straciły one pozycję na rzecz notebooków, które znów nie pozwalają na nazbyt wiele.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 zbanowany (48 punktów) (zablokowany) | >Jak zatem wymusiłbyś na producentach, by zunifikowali elementy tak, by pralkę dało złożyć z części różnych producentów (no, naprawić chińskim zamiennikiem)?
Unifikacja wcale nie jest taka dobra. Wszyscy potem stoją w jednakowych mundurkach w równych rzędach, szeregach i atakują każdego kto zeche lub sądzi coś innego niż wszyscy.
Nikomu potem się w głowie nie zmieści, że możliwa jest alternatywa.
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | okragly (21676 punktów) |
>Unifikacja nie jest dobra. Wszyscy potem stoją w jednakowych mundurkach EGO centryzm jest grzechem, dla swiata jesteś zerem. Myślisz że gdyby nie było Kopernika do dzisiaj zylibyśmy w czarnej dupie? Kopernik był produktem społeczeństwa a nie jednostki >Nikomu potem się w głowie nie zmieści, że możliwa jest alternatywa. poprzez wybujałą indywidualizacje mamy w W-ie wiecej aut niż w Berlinie, głupota i katastrofa. Lubie np osiedla gdzie domy sa podobne a nie każde różne. W raju indywidualizm to śmierć, współcześnie jest promowany bo indywidualistów latwo wykorzystac (np zgwałcić, zmusić do niewolniczej pracy), ba zabić, nikt nie zauważy.
szukanie raju, moim celem
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 zbanowany (48 punktów) (zablokowany) | >>Unifikacja nie jest dobra. Wszyscy potem stoją w jednakowych mundurkach >EGO centryzm jest grzechem, dla swiata jesteś zerem. Myślisz że gdyby nie było Kopernika do dzisiaj zylibyśmy w czarnej dupie? Kopernik był produktem społeczeństwa a nie jednostki >>Nikomu potem się w głowie nie zmieści, że możliwa jest alternatywa. >poprzez wybujałą indywidualizacje mamy w W-ie wiecej aut niż w Berlinie, głupota i katastrofa. Lubie np osiedla gdzie domy sa podobne a nie każde różne. W raju indywidualizm to śmierć, współcześnie jest promowany bo indywidualistów latwo wykorzystac (np zgwałcić, zmusić do niewolniczej pracy), ba zabić, nikt nie zauważy. > szukanie raju, moim celem
Nie zapominaj, że dla jednostki o niezgodnych emocjach, niezgodnym instynkcie, kolektyw to niewola, to cierpienie i nieszczęście, to śmierć wpierw psychiczna a potem fizyczna.
Nie zapominaj, że kolektyw, który nie dopuszcza alternatywy nie rozwija się i nie przystosowuje do zmiany. Ginie przy pierwszej istotnej zmianie otoczenia.
Choć kolektyw wykarmil Kopernika to raczej nie był zadowolony z jego sprzecznych poglądów.
Patrzysz na Kopernika z perspektywy współczesnego kolektywu czy tego, który go wykarmil i zabezpieczyl? Bo ten współczesny jest wynikiem ewolucji jaka zaszła również dzięki sprzecznym przekonaniom Kopernika.
Bezpieczeństwo, które zapewnia kolektyw jest tylko chwilowe. Kolektyw może Cię tak samo zabezpieczyć jak i pozrec, zniszczyc, zabić, doprowadzić do choroby i zguby.
Mnie nie zachwycają ulice jednakowych domków. Za to dzika różnorodność bardzo.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | okragly (21676 punktów) | masz fajny nic, nadajesz sie na Chrystusa > Nie zapominaj, że dla jednostki ... kolektyw to niewola,nie ma jednostki, Ty jesteś częścią stada, a że nie masz stada to cierpisz, niektórzy się z tego powodu wieszaja. (brak stada jest cierpieniem okrutnym) Rodzisz sie, wchłaniasz MEM (poglądy stada) żyjesz kompatybilnie z stadem, stanowicie jedność, jak mrowisko, osiągasz ZEN  > Nie zapominaj, że kolektyw, który nie dopuszcza alternatywy nie rozwija się i nie przystosowuje do zmiany. Ginie przy pierwszej istotnej zmianie otoczenia.kolektyw to przyjaciele, współcześnie zredukowani do -żona i mąż W raju, kolektywnie, kłócili sie, jesli "coś" było lepsze, przyjmowali, biblijne "po owocach ich poznacie" obowiązywało w raju > Choć kolektyw wykarmil Kopernika to raczej nie był zadowolony z jego sprzecznych poglądów.> Patrzysz na Kopernika z perspektywy współczesnego kolektywu czy tego, który go wykarmil i zabezpieczyl?Kopernik był owocem czasów, On był zerem. Mój przodek, chłop pańszczyźniany maił lepsze pomysły, ba wyprzedził Einsteina, ale co z tego? > Bezpieczeństwo, które zapewnia kolektyw jest tylko chwilowe.stado (kolektyw) to nasza najepsza broń (dlatego elity zlikwidowały solidarność) > Kolektyw może Cię tak samo zabezpieczyć jak i pożreć, zniszczyc,nie, Twój organizm to kolektyw, miliard komórek, wroga (rak) likwidują w zalążku ty z swoim indywidualistycznym podejściem możesz być komórką rakową, przychodzą żandarmi i cię zjadają na śniadanie 
szukanie raju, moim celem
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 zbanowany (48 punktów) (zablokowany) | > stado (kolektyw) to nasza najepsza broń (dlatego elity zlikwidowały solidarność)To takie proste, elity złe a zwykli zjadacze chleba dobrzy. Tysiące populistow wpadło już na ten pomysł wcześniej. Znaleźli też proste sposoby kreacji raju i niestety żaden nie zadziałał. Zobaczylbys do czego są zdolni biedni ludzie z tego filmu gdyby im tylko dać władzę youtu.be/MDWc2PJAfcozdziwiłbys się jak szybko wszelka solidarność wyparowalaby im z głowek.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Duch Prawdy (14790 punktów) | Nie oceniaj innych według tego jak myślisz...
człowiek trzeciego sortu...
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 zbanowany (48 punktów) (zablokowany) | > Nie oceniaj innych według tego jak myślisz...Oceniam innych po tym jaki tworzą świat. Morale można utajnic na poziomie jednostki ale na poziomie kolektywu już nie sposób. Obejrzyj ten artystyczny film i zestaw go z tym 111w57.com/content/uploads/2015/07/home-lg-4.jpgA będziesz wiedział kim jesteśmy naprawdę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Duch Prawdy (14790 punktów) | Można zbudować solidarne społeczeństwo, kraje skandynawskie są przykładem.
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 zbanowany (48 punktów) (zablokowany) | >Można zbudować solidarne społeczeństwo, kraje skandynawskie są przykładem.
Sprobowalbys osiągnąć wysoką pozycję społeczna w skandynawskim społeczeństwie wywodząc się z biednej rodziny imigranckiej albo wyznawac wartości niezgodne z ichnimi a poznalbys szybko granicę ich solidarności.
Nie ufam żadnym systemom centralnym, obojętnie czy opartym na skarbie państwa czy na własności prywatnego monopolu. To jest zawsze dyktatura.
Skandynawowie podobnie jak Amerykanie czy Rosjanie tworzą takie centralne systemy państwowe. To z założenia nie może być dobre a przynajmniej dla mnie.
Nienawidzę dyktatury. Nienawidzę zniewolenia. Zależności od innych. Braku jakiejkolwiek alternatywy. To nie może być mój świat.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Duch Prawdy (14790 punktów) | |
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 zbanowany (48 punktów) (zablokowany) | > >Sprobowalbys osiągnąć wysoką pozycję społeczna w skandynawskim społeczeństwie wywodząc się z biednej rodziny imigranckiej albo wyznawac wartości niezgodne z ichnimi a poznalbys szybko granicę ich solidarności.> www.spcc.pl/node/12694> www.money.(*)a-to-raj-dla,10,0,1904650.html> www.unityl(*)szwedzkie-przywileje-socjalne/Ja o wladzy nad własnym życiem a Ty o pomocy socjalnej. Wiesz jaki jest koszt "opieki" socjalnej? Całkowite podporządkowanie, całkowita utrata kontroli nad własnym życiem. Świnie i kury trzymane przez całe życie w klatkach, nie widzace nigdy słońca i nieba, doznają "opieki" socjalnej. Są utrzymywane przy życiu i nierzadko wberw własnej woli.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Duch Prawdy (14790 punktów) | >Ja o wladzy nad własnym życiem a Ty o pomocy socjalnej. >Wiesz jaki jest koszt "opieki" socjalnej? >Całkowite podporządkowanie, całkowita utrata kontroli nad własnym życiem. >Świnie i kury trzymane przez całe życie w klatkach, nie widzace nigdy słońca i nieba, doznają "opieki" socjalnej. To dlatego Szwedzi tak masowo podróżują po świecie...
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 zbanowany Krystian Hamerlik-Konopka (48 punktów) (zablokowany) | >To dlatego Szwedzi tak masowo podróżują po świecie...
Ale chyba nie Ci nowi Szwedzi, którzy sprzątają domy i opiekują się starszymi, pozostając pod opieką socjalną?
|
|
| | | | | | | | |  | | j23a (1186 punktów) | > Zgadza się, upraszczam. Ale z trywializacją przesadzasz. Gdybyś wziął pod uwagę również racje producentów drukarek, to nie byłoby już to tak czarno-białe. Gdy mamy do dyspozycji wykwalifikowany personel, a nasze dochody zależą od abonamentów naKolorowe atramentówki wielofunkcyjne z nalewanym tuszem są też dla zastosowań domowych (chyba głownie jako target w tych mniejszych gabarytowo). Przynajmniej ja je tak oceniam po cenie, jakości, ilości wydruku na miesiąc itp. I tam masz czyszczenie głowicy do skutku / wymiany (to się ocenia samodzielnie czy już czyszczenie ok czy nie, te starsze miały fotodiody do oceny, te nowe mimo że ze skanerem to mają manual) a atrament się nalewa z butelek. Butelki są trochę dziwaczne, fakt (nadmierna komplikacja). Ale to może właśnie są szpanersko - blokerskie bo trudno się oblać (jest zawór w nakrętce) itp. Jak się uprzesz to dorobisz do tego lejek i nalejesz z kanistra więc masz dużo taniej. O ile samemu nie sklecisz czegoś sikającego tuszem za grosze. Jakiś ploter powiedzmy a nie drukarka. Zależy do czego to ma być, ile wydruki, z czego zasilane, jakie moce itp. > Podejrzewam, że ów bęben nie psuje się jak żarówka, tylko jak dioda - stopniowo gubi jakość. To znaczy że po czasie życia będzie on nadal drukował, ale coraz bardziej blado. Ty pewnie to poznasz i wiedząc, że tak to działa - odstawisz tę drukarkę na bok, np. do próbnych wydruków czy po prostu wymienisz bęben. Ale blockers stwierdzi że to szajs i następną drukarkę kupi innej marki.Atramentówka tak ma i to nie przeszkadza. > >Rynek samochodowy to oddzielny temat niejako (to nie pralka).> Rynek samochodów to też rynek, więc jeżeli mówimy o modelach rynków, które zaskutkowały ograniczaniem żywotności urządzeń, to jest to jeden z przykładów stosowanych rozwiązań.No nie do końca bo wchodzą poważne ograniczenia prawne a w pralce/komputerze/ innym sprzęcie (pomijam samoloty zresztą nie znam się w tym segmencie zupełnie) tego nie masz. Gdzie jest badanie techniczne pralki w trakcie eksploatacji obowiązkowe pod karą, kupowanie (takiej normalnej) z jakimś leasingiem i wymogami przeglądów, straszeniem wymówieniem rat itp. > W sumie niewielka różnica - kupić sterownik i zaprogramować do pralki składanej, czy naprawianej.Chodziło o to że nie wszyscy w modelu Open Source (o czym zapominasz) muszą to robić od zera (i może jeszcze z inżynierią wsteczną co ma ograniczenia w państwach quasipolicyjnych z mocnym aparatem, przymusu wide USA). > >Jeden zrobi sterownik w ramach pracy mgr a reszta skopiuje do układu i już.> Nie widziałeś chyba ludzi, którzy obawiają się wymienić filtr w ekspresie do kawy,No ja się w pracy obawiam i od tego szajsu trzymam z daleka. Jeszcze by się toto zepsuło pechowo  Mówiliśmy o sprzęcie w chacie i to takim normalnym odpornym i z funkcjami nie dla szpanerów. > żeby czegoś nie popsuć. Więc znowu: ty sobie poradzisz. Ja być może też. Ale rynek to w dużej części blockersi. Spieprzą detal albo upaprzą tonerem pół bloku, a straci wizerunek firmy, bo będą trąbić że szajs i się nie da, a nie - że za trudne.Toner zasadniczo nie jest trujący więc zapapranie pół bloku świadczy negatywnie o takim modelu życia w ogóle  Co to za układanie mieszkań w quasilagier w XXIw ? Sam miałem jaja jak u kumpla wywaliłem się z czajnikiem mięty i polało się do sąsiada piętro niżej bo sufit nieszczelny. Bloki to jest patologia sama w sobie. > >W komputerach tak masz. Częścią pamięci masowej, monitorami itp.> W stacjonarnych komputerach i owszem. Jak zatem wymusiłbyś na producentach, by zunifikowali elementy tak, by pralkę dało złożyć z części różnych producentów (no, naprawić chińskim zamiennikiem)?W komputerach wymusił to rynek, pewnie w pralkach to przed nami. > Albo otworzyli specyfikacje tak jak w swoim czasie uczynił to IBM kładąc podwaliny pod ogólnoświatowy standard?W pralce masz proste sterowanie, sciągasz jakimś analizatorem i2c (o ile takie magistrale są a nie od razy sygnały 01) i już. To nie komputer czy jakiś współczesny samochód  > >> Zresztą wspominałem już o tym - to model obowiązujący obecnie na rynku drukarek 3D i podobnych urządzeń dla hobbystów. Żadna to nowość, w drugiej połowie lat 70 XX wieku tak wyglądał rynek domowych komputerów.> >W 70 to chyba nie było domowych popularnych,> Altair 8800 to rok 75, był sprzedawany głównie jako zestaw do montażu. Apple I to 76Ok, ale to tylko USA i niszowe. Jakiś na FORTH był też w tych latach i inne. > i ten już chyba od początku był sprzedawany jako gotowiec (choć może pierwsze egzemplarze niekoniecznie). Oczywiście to początki i przy wolumenie na poziomie kilku tysięcy sztuk to już był sprzęt popularny Rzeczywiście w Europie to zaczęło się później, chyba od ZX-80, który wykorzystywał urządzenia które były w (prawie każdym) domu i to już były w całości gotowce.Składaki ZX80 były też. To było strasznie drogie na starcie w ogóle. Składaki PC były już zunifikowane, Spectrum to szajs i specjalizowane elementy z zerowym opisem (generator graficzny przykładowo, chyba to się ULA nazywało). PC nie miał też na początku darmowych i porządnych OS jak dowolny sensowny sprzęt teraz. > zaczął wyglądać jak wspominałeś, choć mocno straciły one pozycję na rzecz notebooków, które znów nie pozwalają na nazbyt wiele.No tak powiedzmy. Pararella (to nie notebok ale zbudujesz co chcesz z tego) jest na wparciu DARPY. Robi wrażenie. Dostępne sa powszechnie różne układy o wysokim stopniu komplikacji i rozbudowanej matematyce plus systemy i biblioteki. Składasz z klocków i już. Tego nie było dawniej zupełnie. A blokers z definicji nie poradzi sobie, to jest inny segment. Porządna komórka jest do zrobienia bez jęknięcia (z normalna anteną i własnym systemem albo kopią jakiegoś gotowego). I podobnie reszta. Uzyskujesz sprzęt klasy hard bo się to wsadzi np. w alumiowe pudełko pospawane w garażu
|
|
 | 4 na 4 | Paolo Monstro (6146 punktów) | >Po sześciu latach intensywnego użytkowania sprzęt jest zużyty
Użyty, noszący ślady użycia ale niekoniecznie zużyty (w sensie zniszczony, nienadający się już do użycia)
Po pierwsze - nie zużywa się to co niematerialne (np. oprogramowanie - a i tak jesteśmy zmuszani oprogramowanie zmieniać).
Pod drugie - komponenty materialne: elektronika, obudowa, części mechaniczne zużywają się ale niekoniecznie po 6 latach. Problem postarzania polega na tym, że zużycie i/lub usterka występuje znacznie szybciej niż wynikałoby to z naturalnego procesu starzenia/użytkowania. Dla przykładu, popularna dzisiaj elektronika, gdyby działała w dobrze dobranych warunkach działałaby dziesiątki, jeśli nie setki lat.
Pozdrawiam Paolo Monstro
|
|
|  | | j23a (1186 punktów) | > Po pierwsze - nie zużywa się to co niematerialne (np. oprogramowanie - a i tak jesteśmy zmuszani oprogramowanie zmieniać).To nie do końca tak np. oprogramowanie systemowe zmieniasz wraz ze zmianą sprzętu czy jakąś ewolucją tego co do tego dołączasz. Za to OS zgoda - zmusza się (i bardzo słusznie) Windowsiarzy i innych od telewizorów z Internetem i kamerami, głupkowatych komórek (normalne sa ok) i podobnie  Mają co chcieli mieć. > Dla przykładu, popularna dzisiaj elektronika, gdyby działała w dobrze dobranych warunkach działałaby dziesiątki, jeśli nie setki lat.Pamięci, procesory, komponenty, nadajniki itp mają tyle (pamięć SRAM ma przeliczeniowo 100 lat trwałości taka lepsza). Monitory/wyświetlacze niekoniecznie.
|
|
| |  | 1 na 1 | Paolo Monstro (6146 punktów) | >>Po pierwsze - nie zużywa się to co niematerialne (np. oprogramowanie - a i tak jesteśmy zmuszani oprogramowanie zmieniać). >To nie do końca tak np. oprogramowanie systemowe zmieniasz wraz ze zmianą sprzętu czy jakąś ewolucją tego co do tego dołączasz. Sprzęt się zużywa ale oprogramowanie to informacja, nawet jeśli to firmware. Informacja jest niematerialna i przez to się nie zużywa. Pomyśl o ile zużyła się liczba 2 przez ostatnie 1000 lat? Jak się zużyje w ciągu następnego miliona lat?
To nie oznacza, że oprogramowania nigdy się nie powinno wymieniać ale na pewno wymiana nie jest związana ze starzeniem oprogramowania. Wymieniasz bo chcesz czegoś nowego albo bo producent powoduje, że Twój program choć niezużyty nie będzie działał albo robił tego co wcześniej.
Pozdrawiam Paolo Monstro
|
|
| | |  | | j23a (1186 punktów) | >>To nie do końca tak np. oprogramowanie systemowe zmieniasz wraz ze zmianą sprzętu czy jakąś ewolucją tego co do tego dołączasz. >Sprzęt się zużywa ale oprogramowanie to informacja, nawet jeśli to firmware.
No niech Tobie będzie jak już się już tutaj przy Teorii Informacji upierasz koniecznie. Chodziło mi o realizację bardziej praktyczną.
|
|
1 na 1 | Gigo (484 punktów) | Temat, oraz próby (dyskutantów) rozwiązania problemu wskazują, że dobre chęci mijaja się z wiedza.
Wiadomo, że trendy są takie, aby produkty były jednorazowe, nienaprawialne. Kto ma rację, czy ci, co chcieliby produktów długowiecznych, czy ci od jednorazówek?
Aby to jednoznacznie okreslić, należałoby mieć dokładny i wiarygodny bilans:
Produkować dużo na krótko: wiele miejsc pracy, szybki obrót pieniadza, szybki postęp technologiczny, globalna wymiana, mnóstwo śmieci, i inne wady/zalety.
Produkować mało, na długie użytkowanie i naprawianie: ekologiczność (czy na pewno? - to drugi, skomplikowany temat), oszczędność materiałów i inne zalety/wady.
Otóż, nawet jesli taki bilans jest możliwy, to istnieją jeszcze względy socjalne i polityczne, które wymuszaja decyzje nie zawsze zgodne ze "zdrowym rozumem" i "rozsądkiem".
Ale ponarzekac sobie zawsze jest miło. A decyzje i tak wymusi ewolucja kulturowa - tyle, że w długich czasokresach i niekoniecznie zgodnie z interesem homo sapiens
|
|
 | 2 na 2 | okragly (21676 punktów) |
>Kto ma rację, czy ci, co chcieliby produktów długowiecznych, czy ci od jednorazówek? obojętne, jeśli "jednorazówka" niech sie zepsuje jednocześnie cala, wszystko naraz, a nie, że wyglada jak nowa tylko malutki moduł, w produkcji za 5zł, sie popsuł, i nie opłaca sie go naprawiać. i powinni pisac, że produkt zaprojektowany na 3000 godz pracy
szukanie raju, moim celem
|
|
|  | 1 na 1 | Gigo (484 punktów) | > niech sie zepsuje jednocześnie cala, wszystko naraz, a nie, że wyglada jak nowa tylko malutki moduł, w produkcji za 5zł, sie popsuł, i nie opłaca sie go naprawiać.To jest tzw. "chciejstwo". Skomplikowany produkt, co by sie psuł "jednocześnie wszedzie" byłby pewnie o wiele droższy, niż "wieczny". A tak jest po inżyniersku, zasada mini-max'u - maksimum efektu, przy minimum wysiłku. A sprawa nie jest nowa, już w raju używano powiedzenia "szczypta dziegciu w beczce miodu"
|
|
| |  | 3 na 3 | okragly (21676 punktów) |
>...] w raju [...] wkurzający oprócz awarii sprzętu który w 21w można całkowicie zlikwidować jest ogromny jego wybór, np 100 telewizorów i wybierz. W raju nie było takich dylematów np w stadzie bylo 8 kobiet w tym 7 zajętych, nie bylo dylematów czy lepsza Ania czy Frania? a dzisiaj? za duży wybór, mocno stresuje.
szukanie raju, moim celem
|
|
| | |  | | Gigo (484 punktów) | > ...awarii sprzętu który w 21w można całkowicie zlikwidować...
Można mocno ograniczyć, ale nie zlikwidować. Psuja się (i będa sie psuły) zarówno kilofy jak i promy kosmiczne, tak biurowe liczydła (szczoty - wiesz, co to takiego?) jak i superkomputery. Zadaniem inżyniera jest obliczyć, kiedy koszt niezawodności (wysokiej, ale nigdy nie 100%) urzadzenia przekroczy ekonomiczny sens jego wytworzenia. A statystyka, probabilistyka i entropia działaja również w raju.
> za duży wybór, mocno stresuje.
Pełna zgoda, w odniesieniu do rzeczy - ale juz nie do ludzi. Współczesne, ironiczne pytanie "Co, kłopoty w raju?" kierowane do zwaśnionych par wskazuje, że i w Edenie czasem padał deszcz...
A jak ta jedna, luźna kobieta uznała, że ty jestes palantem, na którego nie warto nawet spojrzeć, to jaki miałeś wybór? Czy może ty masz na mysli raj dla inceli?
|
|
| | | |  | 1 na 1 | okragly (21676 punktów) | > > ...awarii sprzętu który w 21w można całkowicie zlikwidować...> Można mocno ograniczyć, ale nie zlikwidować.i wystarczy, tak jak pisaleś całkowita likwidacja bylaby nadmiernie (nieuzasadnienie) kosztowna > >za duży wybór, mocno stresuje.> Pełna zgoda, w odniesieniu do rzeczy - ale juz nie do ludzi. A jak ta jedna, luźna kobieta uznała, że jestes palantem, na którego nie warto spojrzeć, to jaki miałeś wybór? Czy może ty masz na mysli raj dla inceli?dzisiaj nawet w najlepszym zwiazku, ona myśli czy Jaś nie bylby lepszy, to psuje krew. Raj można przyrównać do bezludnej wyspy gdzie wszystkiego mieli dostatek, ale ludzi bylo bardzo malo Na samotnej wyspie jeśliby spotkala sie para ktora jest dzisiaj najgorszym wyborem, zakocha sie w sobie i splodzi wiele dzieci. Nadmierny wybór truje. bojaźń przed rajem jest zastanawiająca. 
szukanie raju, moim celem
|
|
| | |  | | j23a (1186 punktów) | >>...] w raju [...] >wkurzający oprócz awarii sprzętu który w 21w można całkowicie zlikwidować jest ogromny jego wybór, np 100 telewizorów i wybierz.
Po co Ci telewizor? Nie mam 30 lat i co ?
Blokersa tu czuje (chyba lepiej niż z 3 km takich wykrywam).
|
|
zbanowany (48 punktów) (zablokowany) | Kapitalisci bez przyjętych NORM, bez prawa niejawnej, nieopodatkowanej, państwowo, przymusowo egzekwowanej własności nigdy nie zdobyliby takiej władzy nad zwykłym człowiekiem. Zdolnosc manipulacji zwykłym człowiekiem gwarantuje im prawo do tajemnicy, które należy pojmowac jako powszechna akceptację dla ukarania człowieka, który wyjawi prawdę.
Kapitalisci sami sobie tych NORM nie stworzyli. Zapewniają im je zwykli ludzie, którzy postanowili dokonać demokratycznego wyboru w tajemnicy.
Dlaczego w tajemnicy? Sami zapewne też coś ukrywają i kimś manipulują a przynajmniej próbują.
|
|
1 na 1 | Wypracow (2 punktów) | A przecież można po prostu prać ręcznie na tarze z użyciem szarego mydła oraz suszyć na słońcu. Tylko czemu w ultra-eko średniowieczu średnia życia to było 25 lat, a ludzie padali jak muchy na byle katar?
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|