>>śmierć wygląda tak że przychodzi po nas Jezus/anioł/Maryja i idziemy do innego świata który >>przypomina nas, tylko oglądamy swój pogrzeb. >chwila, chwila. A jeśli grzeszyłeś, bluźniłeś, że nie wspomnę o gorszych rzeczach to możesz też liczyć na podobną eskortę? i cel podróży też aby się nie zmieni? >I co to wszystko ma wspólnego z (nie)kwantowością duszy? >Dla podtrzymania dyskusji wysunę kontrargument(?): dusza nie jest też ciemną materią, po śmierci przychodzi po ciebie Horus albo Izyda, a jeśli byłeś naprawdę ok to sam Ozyrys, wtedy też oglądasz swój pogrzeb w...piramidzie!
wiadomo że dusza jest jak bateria. to co napisze o wierze powinno być na głównej stronie:
religia powinna nam pozwalać wyobrazić sobie życie po śmierci, zwłaszcza jak zrozumiemy jak KK rozumie ks. rodzaju skoro ludzie nie mają narządów płóciowych.
kościół idzie na kompromis ze światem nauki, i nauka to wykorzystuje. gdyby nauka była w świetle wiary byłoby pięknie.
po pierwsze w ks.rodzaju nie było grzechu nieskromności, a był grzech pychy. po drugie Jezus się nie urodził tylko przyszedł na świat dzięki Maryji.
nikt nie wie jak się rodzą dzieci, kbiety noszą ciążowe podkoszulki a nie są w ciąży
|