Wysuwa się wiele tez w kwestii losowości, ja też zamierzam jedną wysunąć. Chciałbym związać pojęcie losowości z pojęcie horyzontu obserwatora. Przyjmuję, że każde ciało i każda czynność, wykraczające poza horyzont obserwatora są dla niego losowe, nieskończone, nieobliczalne, niepojęte a także poza horyzontem ciągłe.
Wyobraźcie sobie ciało, które możecie obserwować tylko w pewnym zakresie. Co będziecie wiedzieć o jego strukturze? To co z pewnym prawdopodobieństwem przypuścicie.
Wyobraźcie sobie czynność, którą możecie obserwować tylko w pewnej chwili. Co będziecie wiedzieć o jej systemie? To co z pewnym prawdopodobieństwem przypuścicie.
Nie będziecie w stanie pojąć przedmiotu, bez obserwacji wszystkich ciał, które się na niego składają.
Nie będziecie w stanie pojąć zdarzenia, bez obserwacji wszystkich czynności, które się na nie składają.
Świat jest dla nas policzalny, pojmowalny, przewidywalny, skończony, nieciągły, nieprzypadkowy, nielosowy tylko do granic horyzontu. Wykraczając poza horyzont staje się dla nas niepojęty.
--------
dorzucę zajawkę kolejnej tezy o związku horyzontu z podziałem świata na cyfrowy/kwantowy i analogowy/ciągły
--------
Wrzuciłbym do nauki ale po co mi kolejny ban

Nie lubią tu moich poglądów.
Na ban i tak zasłużę. To tylko kwestia czasu.