 |
Teoria Grawitacji wymusza Niebocentryzm. Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Bazgroły
| Napisano | Autor | Tytuł | | 26-12-2019 12:46 | Henryk.K (2246 punktów) | Teoria Grawitacji wymusza Niebocentryzm. | Teoria grawitacji wymusza Niebocentryzm. Spis treści. 1. Wstęp. 2. Zarys historyczny. 3. Teza. 4.Obliczenie sił działających na atom Bohra centralnym polu grawitacyjnym. 5. Wyliczenia dla elektronu. 6. Wyliczenia dla protonu. 7. Uzasadnienie tezy. 8. Pytanie retoryczne. 1. Wstęp. Nie planowałem wcześniej dokonania tego opracowania, ponieważ idea, którą pragnę przedstawić, pojawiła się w końcowym momencie rozważań nad energią potencjalną. Zaskoczyła mnie ona niezmiernie, nie w przekonaniu, iż wyklucza on istnienie Wszechświata w formie jaką prezentuje nam współczesna nauka. To uświadomiłem sobie już znacznie wcześniej. Nie przypuszczałem w najmniejszym stopniu, iż taki dowód może wypływać z Teorii Grawitacji Isaaka Newtona. Byłem przekonany, iż teoria ta sama broni się doskonale przed jakimikolwiek wątpliwościami. Pierwszy wyłom w tym monumencie pojawił się w chwili odkrycia fałszerstwa we wzorze na energię potencjalną w centralnym polu grawitacyjnym. Druga wątpliwość została spowodowana myślą, iż jest ona świetnym modelem do tworzenia czarnych dziur. Przeświadczenie, iż potwierdza ona Niebocentryzm, wypływało zaś z tej drugiej wątpliwości. I to właśnie najmocniej mnie zadziwiło. Dzięki Teorii Grawitacji najbardziej rozwinęła się współ-czesna astronomia i to przez nią właśnie ona upadnie. Ideał sięgnął bruku. 2. Zarys historyczny. Isaak Newton nie był wcale uczonym według obecnych standartów. Prowadził on studia nad wiedzą ezoteryczną, kabałą, alchemią. Najistotniejszy wydaje mi się w tych naukach wątek kabalistyczny, ponieważ to właśnie od żydowskich kabalistów żyjących w pierwszym wieku naszej ery wywodzi się idea Wielkiego Wybuchu. W 15 wieku zostało ona przez nich znacząco rozwinięta. W wieku 20 zatriumfowała w oficjalnej astronomii jako Teoria Wielkiego Wybuchu. Teoria Heliocentryczna Mikołaja Kopernika została opublikowana w roku 1543. Do chwili zaprezentowania przez Isaaka Newtona Teorii Grawitacji w roku 1686 , teoria Mikołaja Kopernika nie odnosiła specjalnych sukcesów. Wzór na oddziaływania grawitacyjne uskrzydlił ją , ponieważ pozwolił na matematyczne uściślenie postulo-wanych przez M. Kopernika odkryć. Wszystkie , powyżej wymienione teorie, posiadają wspólną cechę. Ich dynamika i kinematyka związana jest z centrum, z którego wypływa ich działanie i oddziaływanie. Może jest to wygodne i eleganckie, lecz przy wnikliwym rozpatrzeniu tej zasady , okazuje się, że posiada ona bardzo poważny mankament matematyczny i fizyczny. Podczas wykonywania obliczeń wartości fizycznych w pobliżu tego mitycznego środka, zdążają one do nieskończoności. Chcąc ustrzec się od tych wątpliwości wprowadza się do obliczeń zastrzeżenie, iż dotyczą one jedynie odległości wiekszych od 0 ,oraz większych niż promień masy ciała tworzącego pole grawitacyjne. Przykładem takiego zachowania jest przedstawiona w poprzednim rozdziale próba wyprowadzenia wzoru na energię potencjalną w centralnym polu grawitacyjnym. Poniżej, rozwinę ten właśnie wątek w odniesieniu do oddziaływania grawitacyjnego w tym wąskim przedziaale. 3. Teza. Przedstawiam tezę , która wydaje się szalona i nie- dorzeczna. Teoria Grawitacji Isaaka Newtona wymusza Niebo- centryzm. Jestem świadomy, iż takie twierdzenie należy obronić potężnymi argumentami. Mam nadzieję, że okażą się wystarczające. 4.Obliczenie sił działających na atom Bohra w centralnym polu grawitacyjnym. Kiedy Isaak Newton publikował swoją Teorię Grawitacji nic jeszcze nie widziano na temat budowy atomów. Sprawdzała się ona w obliczeniach astronomicznych, ponieważ dotyczyła ogromnych mas i dużych odległości pomiędzy nimi. Obliczanie energii potencjalnej w centralnym polu grawitacyjnym nie miało związku z żadnymi projektami na Ziemi. W chwili, w której Niels Bohr zaprezentował swój model budowy atomu wodoru , uczeni powinni już zastanowić się nad wpływem grawitacji na ten atom w środku takiego pola. Od tego czasu upłynęło już ponad 106 lat. Zwłoka ta może wynikać z przeświadczenia, iż siły grawitacji nie są zbyt wielkie. Z tego powodu przy obliczeniach orbit elektronów w atomach pomija się je. Nie uwzględnia się jej również w modelach opisujących jądra atomów i cząstek elementarnych. Siły grawitacji odgrywają jednak wielkie znaczenie podczas badań nad czarnymi dziurami. Są to jednak rozważania w pełni abstrakcyjne, ponieważ obiekty te znajduja się w niebotycznych odległościach od Ziemi. Można dostrzec subtelne działanie w astrofizyce, które przenosi zainteresowanie z gwiazd w stronę czarnych dziur. To one stają się powoli najciekawszymi obiektami we Wszechświecie. Ich ogromna grawitacja oraz tajemniczość wynikająca z zatrzymywania wszelkich informacji z ich wnętrza działają na ludzką wyobraźnię. Kojarzą się z tajemniczym Piekłem, czyli królestwem demonów. Siły ciemności, które inspirowały powstanie i rozwój pojęcia grawitacji doskonale to rozumiały. My jako ludzie wcale. A nawet jeśli tak, to takie skojarzenia łatwo lądowały w jednym koszu z ciemnotą i zabobonami.
5. Wyliczenia dla elektronu.
Wyobraźmy sobie atom wodoru Bohra umieszczony idealnie w środku naszej planety. Nie ma żadnych przeciwskań naukowych przed taką propozycją. Jeśliby jednak ktoś uważał, iż atom wodoru jest nazbyt lichy, to może zastąpić go atomem dowolnego pierwiastka. Ja to uczyniłem ze względu na jego prostotę i wynikającą z tego przejrzystość analizy. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Henryk.K (2246 punktów) | Teoria grawitacji wymusza Niebocentryzm.
Na orbicie jądra atomu, czyli protonu, krąży pojedynczy elektron. Elektron i proton posiadają ładunki elektryczne o tej samej wartości, lecz przeciwnych znakach. Proton jest naładowany dodatnio, elektron ujemnie. Dzięki tej konfiguracji przyciągają się one siłami oddziałływania elektrostatycznego. Elektron krąży wokół protonu na określonej orbicie i z odpowiednią prędkością. Siła odśrodkowa powstająca w efekcie tego ruchu równoważy siłę przyciągania elektrostatycznego cząstek, dlatego elektron nie spada na jądro atomu. Obliczę siłę odśrodkową działającą na elektron. Fo = mv2 / r [ N ] m - masa elektronu - 9,109558 x 10-31 [ kg ] v - prędkość elektronu [ m/s ] r1 - promień Bohra - 0,52917x 10-10 [ m ]
v = nh/ 2Πr1 m [ m/s ] n - numer orbity - 1 h - stała Plancka - 6,626169 x 10-34 [ Js ]
v = 1* 6,626169 x 10-34 / (2Π* 0,52917x 10-10 * *9,109558 x 10-31 ) v = 2,1888x 106 [ m/s ] Fo = 9,109558 x 10-31 * (2,1888x 106 )2 / 0,52917x 10-10 Fo = 8,2473x 10-8 [ N ] Siła odśrodkowa jest równoważona siłą przyciągania elektrostatycznego o tej samej wartości. Obliczam siłę grawitacji działającą na elektron. Siła ta jest skierowana zgodnie z wektorem działania przyciągania ziemskiego, czyli ku środkowi Ziemi. Fg = GMm / (r 1 )2 [ N ] G - stała grawitacji - 6,67259 x 10-11 [ m3 / kg s2 ] M - masa Ziemi - 5,976 x 1024 [ kg ] Fg = 6,67259 x 10-11*5,976 x 1024 * 9,109558 x 10-31 / / (0,52917x 10-10 )2 Fg = 1,2972 x 105 [N ] Obliczę stosunek siły przyciągania odśrodkowego do siły odśrodkowej działającej na elektron. Fg / Fo = 1,2972 x 105 / 8,2473x 10-8 Fg / Fo = 1,5729 x 10 12 Jak widzimy stosunek ten jest niewyobrażalnie wielki. W takiej sytuacji elektron atomu zostanie z ogromną siłą rzucony na jądro atomu . W jednej chwili dodatnio naładowany proton stanie się elektrycznie obojętnym neutronem. Dookoła takiego atomu umieszczonego w centrum Ziemi znajduje się znacznie więcej niźli jeden atom wodoru. Kiedy wszystkie ich elektrony będą pochłaniane przez centralnie usytuowany proton, to kolejno stanie się on antyprotonem, a następnie antyprotonem z wielokrotnym ujemnym ładunkiem elementarnym. Współczesna fizyka chyba nie przewidziała takiej sytuacji. Jadra atomów otaczające atom usytuowany centralnie po jonizacji zostaną przyciągnięte przez niego i powinna wystąpić klasyczna reakcja anihilacji, która zacznie zamieniać materię w czystą energię. Kolejne atomy będą przyciągane do środka układu i ulegać przemianom jądrowym. Jaka teoria naukowa powstrzyma tę zagładę?
6. Wyliczenia dla protonu.
Na atomy, otaczające ten umieszczony centralnie, również działają siły grawitacji przyciągające je do środka planety. Siły grawitacji także nadają zjonizowanym protonom jakieś przyspieszenie, które przemieszcza je w kierunku centrum. Każda teoria, która chce uchodzić za wiarygodną, powinna zostać poparta wiarygodnymi obliczeniami. W tym celu obliczę jeszcze prędkość z jaką jądro najbliższego atomu zderzy się z jądrem atomu znajdującego się w środku pola grawitacyjnego. Przyjmę, iż środki obu atomów są oddalone od siebie o dwa promienie Bohra. s = 2 ( r1 - r p ) [ m ] rp - promień protonu - 0,84184 x 10-15 [ m.] s = 2 (0,52917x 10-10 - 0,84184 x 10-15 ) s = 1,05832 x 10-10 [ m ] O tą odległość są oddalone od siebie powierzchnie sąsiadujących ze sobą protonów. Obliczę przyśpieszenie z jakim pole grawitacyjne przyciąga proton. Fg = ma GMm / r2 = ma a = GM / r2 [ m / s2 ] r= 2 r1 [ m ] a = GM / (2 r1 )2 a = 6,67259 x 10-11*5,976 x 1024 / ( 2*0,52917x 10-10)2 a = 3,56x 1034 [ m/s2 ] v = at [m/s ] v - prędkość protonu [ m/ s ] t - czas ruchu protonu [ s ] s = 0,5 a t2 t = ( 2s / a )0,5 v= a ( 2s / a )0,5 = ( 2as)0,5 v = ( 2as)0,5 [ m/s ] v = ( 2 * 3,56x 1034 *1,05832 x 10-10 )0,5 v = 2,745 x 10 12 [ m/ s ] v = 9156,46 c Prędkość z jaką proton uderzy w proton lub neutron znajdujący się w centrum pola grawitacyjnego Ziemi może 9156,46 razy przekroczyć prędkość światła. Kolejne protony przyciągane ku środkowi będą zderzały się ze sobą z tą przeogromną prędkością, roztrzaskując się na naprawdę elementarne składniki. Mechanizm zagłady zatrzyma się dopiero po wchłonięciu przez jądro ciemności ostatniego atomu. Strach w takim przypadku podpierać się proroctwem Alberta Einsteina, który udowodnił, iż w przypadku osiągnięcia przez jakakolwiek masę prędkości światła jej masa rośnie do nieskończoności. Nieskończona masa zamienia cały Wszechświat w jedną gigantyczną czarną dziurę. Nauka stworzyła takie przesłanki, że z każdej strony czyhają na biednego człowieka zagrożenia ostateczne. Prędkość z jaką jeden proton uderza w drugi jest marzeniem konstruktorów wszelkiego rodzaju zderzaczy hadronów. Ten największy, obecnie działający w Genewie, rozpędza protony jedynie do 0,999.999.991 c . Prędkość wyliczona przeze mnie zamienia za pewnie materię w nieznaną nauce postać występującą w głębi najczarniejszych z dziur.
|
|
 | | Henryk.K (2246 punktów) |
c.d. Obliczenia, które zaprezentowałem nie są jedynie zaproszeniem do ironizowania o nauce i naukowcach. Wykazują one jednoznacznie, iż opis świata, który serwuje nam nauka nie może istnieć w rzeczywistości. Wszystkie planety i gwiazdy, które podziwiamy na firmamencie nieba nie mają prawa istnieć. Cały Kosmos powinien być wypełniony tylko czarnymi dziurami. Ziemia i pozostałe planety naszego układu słonecznego zamieniłyby się kilkucentymetrowe kulki czarnej materii. Słońce z racji większej masy stałoby się dostrzegalnie większym obiektem. Nie oświetlałoby ono niczego, po- nieważ żadna energia nie opuszczałaby jego wnętrza. Świat, który zaproponował nam Mikołaj Kopernik, Isaak Newton oraz tysiące innych luminarzy nauki jest światem intelektualnym, wydumanym. Nie ma on nic wspólnego z tym, w którym mieszkamy. Momentami skłaniam się ku tezie, iż jest to świat opisany na modłę demoniczną oraz anty deistyczną. Nie posiada on żadnej przeszłości ani przyszłości. Mam nadzieję, że znajdzie się uczony, który wyliczy do jakiej wartości masy prawa Teorii Grawitacji jeszcze obowiązują.
7. Uzasadnienie tezy.
Opis świata, który tak ponuro zaprezentowałem nie jest opisem rzeczywistym, tylko tym, który wynika z fundamentów nauki, które przez ostatnie wieki z takim zaangażowaniem budowali uczeni. To oni nadali mu prawa opisane wzorami, które okazały się niedorzeczne. Zdecydowana większość mieszkańców nie słyszała nawet o nich, a z tych którzy je zgłębiali może garstka rozumie je tylko w niewielkiej części. Okazuje się, że czasy nowożytne nie powinny się chełpić swoimi osiągnięciami, ponieważ do tej pory nie zgłębiły na jakim świecie żyją. Są tym bardziej godne historycznego lekceważenia, ponieważ już od dawna uzyskały narzędzia do takich rozstrzygnięć. Z obliczeń i rozważań, które wcześniej zaprezentowałem nie wynika bezpośrednio, iż Niebocentryzm jest tą właściwą teorią. Taki wynik nie pojawił się jako efekt rozwiązywanych równań. Musimy jednak przyjąć, iż żaden większy obiekt astro-nomiczny, w myśl Teorii Grawitacji nie może się ostać, ponieważ natychmiast przekształca się w czarną dziurę. Ta naturalna zdolność do takiej przemiany wynika jedynie z powodu powstawania w jego centrum ogromnej siły grawitacji. Wystarczy jednak znaleźć kształt bryły, która minimalizuje takie działanie sił grawitacyjnych. Doskonale do tego celu nadają się kule puste we wewnętrz. Odpowiedniej grubości ściana takiej kuli nadawałaby jej pożądaną grawitację. W środku takiej kuli natężenie pola grawitacyjnego, a tym samym wartość energii potencjalnej wynosiłaby 0. Przy jej rozmiarach odpowiadających naszej Ziemi, nikt by nie pomyślał, iż jest to niemożliwe. Przy takim modelu nie istniałyby gwiazdy, które energią z swojego wnętrza rozświetlałyby Kosmos. Planety i ich księżyce także musiałyby być pustymi wewnątrz kulami. Moglibyśmy się jeszcze zastanawiać po której stronie takiej kuli żyjemy. Do dyspozycji jest wewnętrzna i zewnętrzna. Jakiego dużego Słońca potrzeba by było do oświetlenia jej na zewnątrz. Na jej powierzchni panują zapewne wieczne ciemności. W Biblii nazywa się tą strefę, ciemnościami zewnętrznymi lub Otchłanią. Zastanawiam się jak to jest możliwe, iż w jednej chwili unicestwił się tak przekonywująco zaprezentowany narodom Ziemi, demoniczny projekt naukowy. Jestem pewien, iż siły ciemności szybko postarają się odkryć jakiś argument na potwierdzenie istniejącego stanu. Nie ważna przy tym będzie logika tych argumenttów, ważniejszymi okażą się autorytety naukowe którzy je zaprezentują. Mam nadzieję, iż po chwilowym szoku poznawczym, chociaż garstka ludzi zacznie odkrywać prawa fizyczne związane z Niebocentryzmem. Teoria ta wcale nie jest wymysłem ostatnich lat.
8. Pytanie retoryczne.
Dlaczego wszystkie teorie kosmologiczne , oprócz Niebocentryzmu, inaczej zwanego Teocentryzmem, przewijały się przez całą historię ludzkości? Odpowiedź na tak postawione pytanie jest bardzo prosta, lecz dla znakomitej większości współczesnych ludzi nie do zaakceptowania. Teocentryzm jest prawdziwy, a wszystkie pozostałe są fałszywe. Jest to odwieczna walka dobra ze złem. Tworzono, je dla odwrócenia uwagi od prawdy. Można jeszcze postawić drugie fundamentalne pytanie. Jaka ogromna i niebezpieczna tajemnica jest częścią tej teorii ? Nie są to zapewne jakieś niezwykłe prawa fizyczne. Zasadami nauki uczeni nauczyli się manipulować już w starożytności. W obecnych czasach osiągnęli mistrzostwo hipokryzji. Tą ogromną tajemnicą jest informacja, iż nasz Stwórca i Wszechmogący Bóg mieszka w pałacu, który jest usytuowany 3000 kilometrów nad naszymi głowami. Tej to właśnie prawdy ogromnie obawiają się siły ciemności i ich zwolennicy na całej Ziemi.
|
|
|  | 4 na 4 | Wenancjusz (16441 punktów) | > c.d. > > Obliczenia, które zaprezentowałem nie są jedynie >zaproszeniem do ironizowania o nauce i naukowcach.
Ironizujesz chłoptasiu, bo to nie są obliczenia. Stawiasz tezy, nie wiedząc matole, że tezę trzeba udowodnić przy określonych założeniach.
>Wykazują one jednoznacznie, iż opis świata, który serwuje nam nauka nie może istnieć w rzeczywistości.
No faktycznie nie istnieje i Ty też nie istniejesz, bynajmniej dla nauki.
>Wszystkie planety i gwiazdy, które podziwiamy na firmamencie nieba nie mają prawa istnieć.
No jasne, bo odebrałeś im prawa istnienia.
>Cały Kosmos powinien być wypełniony tylko czarnymi dziurami. >Ziemia i pozostałe planety naszego układu słonecznego zamieniłyby się kilkucentymetrowe kulki czarnej materii. >Słońce z racji większej masy stałoby się dostrzegalnie większym obiektem. Nie oświetlałoby ono niczego, po- >nieważ żadna energia nie opuszczałaby jego wnętrza. >Świat, który zaproponował nam Mikołaj Kopernik, Isaak Newton oraz tysiące innych luminarzy nauki jest światem intelektualnym, wydumanym. Nie ma on nic wspólnego z tym, w którym mieszkamy. >Momentami skłaniam się ku tezie, iż jest to świat opisany na modłę demoniczną oraz anty deistyczną. >Nie posiada on żadnej przeszłości ani przyszłości.
Czyli totalna beznadzieja.
>Mam nadzieję, że znajdzie się uczony, który wyliczy do jakiej wartości masy prawa Teorii Grawitacji jeszcze obowiązują.
Może Ty się rzucisz w te obliczenia?
> 7. Uzasadnienie tezy. > Opis świata, który tak ponuro zaprezentowałem nie >jest opisem rzeczywistym, tylko tym, który wynika z fundamentów nauki, które przez ostatnie wieki z takim zaangażowaniem budowali uczeni. To oni nadali mu prawa opisane wzorami, które okazały się niedorzeczne. Zdecydowana większość mieszkańców nie słyszała nawet o nich, a z tych którzy je zgłębiali może garstka rozumie je tylko w niewielkiej części. >Okazuje się, że czasy nowożytne nie powinny się chełpić swoimi osiągnięciami, ponieważ do tej pory nie zgłębiły na jakim świecie żyją. >Są tym bardziej godne historycznego lekceważenia, ponieważ już od dawna uzyskały narzędzia do takich rozstrzygnięć. > Z obliczeń i rozważań, które wcześniej zaprezentowałem nie wynika bezpośrednio, iż Niebocentryzm jest tą właściwą teorią. >Taki wynik nie pojawił się jako efekt rozwiązywanych równań. >Musimy jednak przyjąć, iż żaden większy obiekt astro-nomiczny, w myśl Teorii Grawitacji nie może się ostać, ponieważ natychmiast przekształca się w czarną dziurę. >Ta naturalna zdolność do takiej przemiany wynika jedynie z powodu powstawania w jego centrum ogromnej siły grawitacji. >Wystarczy jednak znaleźć kształt bryły, która minimalizuje takie działanie sił grawitacyjnych. >Doskonale do tego celu nadają się kule puste we wewnętrz. >Odpowiedniej grubości ściana takiej kuli nadawałaby jej pożądaną grawitację. >W środku takiej kuli natężenie pola grawitacyjnego, a tym samym wartość energii potencjalnej wynosiłaby 0. >Przy jej rozmiarach odpowiadających naszej Ziemi, nikt by nie pomyślał, iż jest to niemożliwe. >Przy takim modelu nie istniałyby gwiazdy, które energią z swojego wnętrza rozświetlałyby Kosmos. > Planety i ich księżyce także musiałyby być pustymi wewnątrz kulami. >Moglibyśmy się jeszcze zastanawiać po której stronie takiej kuli żyjemy. Do dyspozycji jest wewnętrzna i zewnętrzna. >Jakiego dużego Słońca potrzeba by było do oświetlenia jej na zewnątrz. >Na jej powierzchni panują zapewne wieczne ciemności. >W Biblii nazywa się tą strefę, ciemnościami zewnętrznymi lub Otchłanią. > Zastanawiam się jak to jest możliwe, iż w jednej chwili unicestwił się tak przekonywująco zaprezentowany narodom Ziemi, demoniczny projekt naukowy. >Jestem pewien, iż siły ciemności szybko postarają się odkryć jakiś argument na potwierdzenie istniejącego stanu. Nie ważna przy tym będzie logika tych argumenttów, ważniejszymi okażą się autorytety naukowe którzy je zaprezentują. > Mam nadzieję, iż po chwilowym szoku poznawczym, chociaż garstka ludzi zacznie odkrywać prawa fizyczne związane z Niebocentryzmem. > Teoria ta wcale nie jest wymysłem ostatnich lat. > 8. Pytanie retoryczne. > Dlaczego wszystkie teorie kosmologiczne , oprócz Niebocentryzmu, inaczej zwanego Teocentryzmem, przewijały się przez całą historię ludzkości? >Odpowiedź na tak postawione pytanie jest bardzo prosta, lecz dla znakomitej większości współczesnych ludzi nie do zaakceptowania. >Teocentryzm jest prawdziwy, a wszystkie pozostałe są fałszywe. >Jest to odwieczna walka dobra ze złem. >Tworzono, je dla odwrócenia uwagi od prawdy. >Można jeszcze postawić drugie fundamentalne pytanie. >Jaka ogromna i niebezpieczna tajemnica jest częścią tej teorii ? >Nie są to zapewne jakieś niezwykłe prawa fizyczne. >Zasadami nauki uczeni nauczyli się manipulować już w starożytności. W obecnych czasach osiągnęli mistrzostwo hipokryzji. >Tą ogromną tajemnicą jest informacja, iż nasz Stwórca i Wszechmogący Bóg mieszka w pałacu, który jest usytuowany 3000 kilometrów nad naszymi głowami. >Tej to właśnie prawdy ogromnie obawiają się siły ciemności i ich zwolennicy na całej Ziemi.
A Ty moderator śpisz. I to ma być dział nauki? Facet forsuje swoje bzdury jak chmury, a całe Twoje kolegium moderatorów wielkie i nieomylne, tego nie widzi? Co byś zrobił, gdyby do Twojego ogródka wtargnęły jakieś dranie pod pozorem, że nie umiesz uprawiać bo jesteś głupi a on wie lepiej i więcej? Jakiś zmaltretowany ksiądz z ambicjami?
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| |  | -2 na 2 | Henryk.K (2246 punktów) | >A Ty moderator śpisz. I to ma być dział nauki? Facet forsuje swoje bzdury jak chmury, a całe Twoje kolegium moderatorów wielkie i nieomylne, tego nie widzi? Co byś zrobił, gdyby do Twojego ogródka wtargnęły jakieś dranie pod pozorem, że nie umiesz uprawiać bo jesteś głupi a on wie lepiej i więcej? Jakiś zmaltretowany ksiądz z ambicjami? > Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
Co się Pan czepia moderatora. Zareagował on jak prawdziwy inkwizytor. Od razu wrzucił wpis do bazgroł. Widocznie opracowanie go przeraziło i wolał nie ryzykować. A Pan tylko ma jeden argument, iż ta są bzdury. Proszę się odnieść do poszczególnych fragmentów i obliczeń, które je potwierdzają. Nie są przecież one niczym nadludzkim. Chciał mnie Pan wyzwać na pojedynek z całkami, a nie może sobie poradzić z funkcjami potęgowymi.
|
|
| | |  | 3 na 3 | Wenancjusz (16441 punktów) | > >>A Ty moderator śpisz. I to ma być dział nauki? Facet forsuje swoje bzdury jak chmury, a całe Twoje kolegium moderatorów wielkie i nieomylne, tego nie widzi? Co byś zrobił, gdyby do Twojego ogródka wtargnęły jakieś dranie pod pozorem, że nie umiesz uprawiać bo jesteś głupi a on wie lepiej i więcej? Jakiś zmaltretowany ksiądz z ambicjami? >> Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność. >Co się Pan czepia moderatora. Zareagował on jak prawdziwy inkwizytor. Od razu wrzucił wpis do bazgroł. Widocznie opracowanie go przeraziło i wolał nie ryzykować.
Pewnie tak, bo tylu bzdur w jednym miejscu może przerazić.
>A Pan tylko ma jeden argument, iż ta są bzdury. Proszę się odnieść do poszczególnych fragmentów i obliczeń, które je potwierdzają.
Sprostuj. To nie są żadne obliczenia, więc odniosłem się poprawnie. A rzeczy asertywnie nazywa się tak jak wyglądają.
>Nie są przecież one niczym nadludzkim.
Dla Ciebie widać tak.
>Chciał mnie Pan wyzwać na pojedynek z całkami, a nie może sobie poradzić z funkcjami potęgowymi.
Bo też i całkami nie "liczyłeś". Daj sobie spokój, zrób coś w końcu pożytecznego. Napisz do Polskiej Akademii Nauk.
Bzdurą piramidalną jest szukanie skojarzeń modelu atomu Bohra uproszczonego spłaszczonego (przedstawianego na płaszczyźnie) z układami planetarnymi. Nie rozróżniasz taty od mamy. Nie masz pojęcia o czym piszesz.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | > >>A Ty moderator śpisz. I to ma być dział nauki? Facet forsuje swoje bzdury jak chmury, a całe Twoje kolegium moderatorów wielkie i nieomylne, tego nie widzi? Co byś zrobił, gdyby do Twojego ogródka wtargnęły jakieś dranie pod pozorem, że nie umiesz uprawiać bo jesteś głupi a on wie lepiej i więcej? Jakiś zmaltretowany ksiądz z ambicjami? >> Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność. >Co się Pan czepia moderatora. Zareagował on jak prawdziwy inkwizytor. Od razu wrzucił wpis do bazgroł. Widocznie opracowanie go przeraziło i wolał nie ryzykować. >A Pan tylko ma jeden argument, iż ta są bzdury. Proszę się odnieść do poszczególnych fragmentów i obliczeń, które je potwierdzają. Nie są przecież one niczym nadludzkim. >Chciał mnie Pan wyzwać na pojedynek z całkami, a nie może sobie poradzić z funkcjami potęgowymi.
Szanowny forumowiczu! Gdybym się odniósł do tych bzdur jakie głosisz, to bym potwierdził moje zainteresowanie. Rozumiesz to? Przez to, iż się nie odnoszę manifestuję brak zainteresowania. Rozumiesz to? Przez Twój napór na zainteresowanie Twoimi niesprawdzonymi, poza Twoim umysłem, "odkryciami", mam prawo osądzać Twój stan umysłowości. Tego prawa mi nie odbierzesz, bo pozornie z niego tak samo korzystasz. A Ty tego prawa nadużywasz. A to już jest przegięcie. Rozumiesz to? Jeśli nie rozumiesz, toś pan matoł najczystszej wody, nie wart zainteresowania swoją osobowością, zdałoby się oryginalną, ale po bliższym poznaniu niestety nie atrakcyjną. Stracił pan niestety swoją "markę". Powiedzenie prawdopodobnie wzięte od nazwy waluty niemieckiej, bardzo silnej swego czasu, z racji silnej gospodarki państwa, bo sugerującej jakiś tam punkt odniesienia w rozmowach, mających niejako określić siłę porównania. Mój fatalny i kulawy intelektualnie panie Henryku! Odnoszę się tylko do pańskiego stanu posiadania, czyli pańskiej wiedzy, pańskiej wyobraźni, czyli do stanu pańskiej struktury myślowej. Okazuje się, że to niepotrzebne, bo niejako nie jest pan sam w swych bajędach, bo są i inni, równi pana poziomowi, ujawniający się na tym forum, równie bezkrytyczni do siebie jak pan. W związku z tym stwierdzam, bez żadnej mitygacji, żeś pan w swojej zapalczywości nieodgadniony wielce, jakoż i zaskakująco, iż imasz pan swojej iżesz tępoty, iżesz pan tępy w ogólnym pojęciu znaczenia tego słowa. Pańskie teorie, li tylko pokazują jakżeż pan jest ignorantem niezwykłym. Nic pan nie uzasadnił, bo pana pseudo wyliczenia, są warte tego o napisałem "psu bo kant ..py rozwalić".
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza tadniepe
|
|
|  | 1 na 1 | Duch Prawdy (14788 punktów) | > Tą ogromną tajemnicą jest informacja, iż nasz Stwórca i Wszechmogący Bóg mieszka w pałacu, który jest usytuowany 3000 kilometrów nad naszymi głowami. Tej to właśnie prawdy ogromnie obawiają się siły ciemności i ich zwolennicy na całej Ziemi.Czujni obrońcy tej prawdy obalają okrągłe głupoty Mikołaja: www.youtube.com/watch?v=Tup_JyV4lnE
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
 | 3 na 3 | Wenancjusz (16441 punktów) | > Teoria grawitacji wymusza Niebocentryzm. > >Na orbicie jądra atomu, czyli protonu, krąży pojedynczy elektron. Elektron i proton posiadają ładunki elektryczne o tej samej wartości, lecz przeciwnych znakach. Proton jest naładowany dodatnio, elektron ujemnie. Dzięki tej konfiguracji przyciągają się one siłami oddziałływania elektrostatycznego. >Elektron krąży wokół protonu na określonej orbicie i z odpowiednią prędkością. Siła odśrodkowa powstająca w efekcie tego ruchu równoważy siłę przyciągania elektrostatycznego cząstek, dlatego elektron nie spada na jądro atomu. > Obliczę siłę odśrodkową działającą na elektron. > Fo = mv2 / r [ N ] > m - masa elektronu - 9,109558 x 10-31 [ kg ] > v - prędkość elektronu [ m/s ] > r1 - promień Bohra - 0,52917x 10-10 [ m ] > v = nh/ 2Πr1 m [ m/s ] > n - numer orbity - 1 > h - stała Plancka - 6,626169 x 10-34 [ Js ] > v = 1* 6,626169 x 10-34 / (2Π* 0,52917x 10-10 * > *9,109558 x 10-31 ) > v = 2,1888x 106 [ m/s ] > Fo = 9,109558 x 10-31 * (2,1888x 106 )2 / 0,52917x 10-10 > Fo = 8,2473x 10-8 [ N ] > Siła odśrodkowa jest równoważona siłą przyciągania elektrostatycznego o tej samej wartości. > Obliczam siłę grawitacji działającą na elektron. > Siła ta jest skierowana zgodnie z wektorem działania przyciągania ziemskiego, czyli ku środkowi Ziemi. > Fg = GMm / (r 1 )2 [ N ] > G - stała grawitacji - 6,67259 x 10-11 [ m3 / kg s2 ] > M - masa Ziemi - 5,976 x 1024 [ kg ] > Fg = 6,67259 x 10-11*5,976 x 1024 * 9,109558 x 10-31 / > / (0,52917x 10-10 )2 > Fg = 1,2972 x 105 [N ] > Obliczę stosunek siły przyciągania odśrodkowego do siły odśrodkowej działającej na elektron. > Fg / Fo = 1,2972 x 105 / 8,2473x 10-8 > Fg / Fo = 1,5729 x 10 12 > Jak widzimy stosunek ten jest niewyobrażalnie wielki. >W takiej sytuacji elektron atomu zostanie z ogromną siłą rzucony na jądro atomu . W jednej chwili dodatnio naładowany proton stanie się elektrycznie obojętnym neutronem. Dookoła takiego atomu umieszczonego w centrum Ziemi znajduje się znacznie więcej niźli jeden atom wodoru. Kiedy wszystkie ich elektrony będą pochłaniane przez centralnie usytuowany proton, to kolejno stanie się on antyprotonem, a następnie antyprotonem z wielokrotnym ujemnym ładunkiem elementarnym. >Współczesna fizyka chyba nie przewidziała takiej sytuacji. >Jadra atomów otaczające atom usytuowany centralnie po jonizacji zostaną przyciągnięte przez niego i powinna wystąpić klasyczna reakcja anihilacji, która zacznie zamieniać materię w czystą energię. >Kolejne atomy będą przyciągane do środka układu i ulegać przemianom jądrowym. > Jaka teoria naukowa powstrzyma tę zagładę? > 6. Wyliczenia dla protonu. > Na atomy, otaczające ten umieszczony centralnie, również działają siły grawitacji przyciągające je do środka planety. >Siły grawitacji także nadają zjonizowanym protonom jakieś przyspieszenie, które przemieszcza je w kierunku centrum. >Każda teoria, która chce uchodzić za wiarygodną, powinna zostać poparta wiarygodnymi obliczeniami. >W tym celu obliczę jeszcze prędkość z jaką jądro najbliższego atomu zderzy się z jądrem atomu znajdującego się w środku pola grawitacyjnego. >Przyjmę, iż środki obu atomów są oddalone od siebie o dwa promienie Bohra. > s = 2 ( r1 - r p ) [ m ] > rp - promień protonu - 0,84184 x 10-15 [ m.] > s = 2 (0,52917x 10-10 - 0,84184 x 10-15 ) > s = 1,05832 x 10-10 [ m ] >O tą odległość są oddalone od siebie powierzchnie sąsiadujących ze sobą protonów. > Obliczę przyśpieszenie z jakim pole grawitacyjne przyciąga proton. > Fg = ma > GMm / r2 = ma > a = GM / r2 [ m / s2 ] > r= 2 r1 [ m ] > a = GM / (2 r1 )2 > a = 6,67259 x 10-11*5,976 x 1024 / ( 2*0,52917x 10-10)2 > a = 3,56x 1034 [ m/s2 ] > v = at [m/s ] > v - prędkość protonu [ m/ s ] > t - czas ruchu protonu [ s ] > s = 0,5 a t2 > t = ( 2s / a )0,5 > v= a ( 2s / a )0,5 = ( 2as)0,5 > v = ( 2as)0,5 [ m/s ] > v = ( 2 * 3,56x 1034 *1,05832 x 10-10 )0,5 > v = 2,745 x 10 12 [ m/ s ] > v = 9156,46 c > Prędkość z jaką proton uderzy w proton lub neutron znajdujący się w centrum pola grawitacyjnego Ziemi może 9156,46 razy przekroczyć prędkość światła. >Kolejne protony przyciągane ku środkowi będą zderzały się ze sobą z tą przeogromną prędkością, roztrzaskując się na naprawdę elementarne składniki. >Mechanizm zagłady zatrzyma się dopiero po wchłonięciu przez jądro ciemności ostatniego atomu. >Strach w takim przypadku podpierać się proroctwem Alberta Einsteina, który udowodnił, iż w przypadku osiągnięcia przez jakakolwiek masę prędkości światła jej masa rośnie do nieskończoności. >Nieskończona masa zamienia cały Wszechświat w jedną gigantyczną czarną dziurę. >Nauka stworzyła takie przesłanki, że z każdej strony czyhają na biednego człowieka zagrożenia ostateczne. >Prędkość z jaką jeden proton uderza w drugi jest marzeniem konstruktorów wszelkiego rodzaju zderzaczy hadronów. >Ten największy, obecnie działający w Genewie, rozpędza protony jedynie do 0,999.999.991 c . >Prędkość wyliczona przeze mnie zamienia za pewnie materię w nieznaną nauce postać występującą w głębi najczarniejszych z dziur.
Przecież to są przepotężne bzdury.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
|  | -1 na 1 | Henryk.K (2246 punktów) |
> Przecież to są przepotężne bzdury. Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność. > To nie są przepotężne bzdury. Jest to nowe spojrzenie na Teorię Grawitacji Newtona. A ponieważ jest to nowe, to nie jest łatwo Starym to zaakceptować. Nie wlewa się przecież młodego wina do starych bukłaków.
|
|
| |  | 2 na 2 | Wenancjusz (16441 punktów) | > > Przecież to są przepotężne bzdury. Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.> >> To nie są przepotężne bzdury. Jest to nowe spojrzenie na Teorię Grawitacji Newtona.Nowe spojrzenie? > A ponieważ jest to nowe, to nie jest łatwo Starym to zaakceptować.> Nie wlewa się przecież młodego wina do starych bukłaków.Jesteś prawie geniuszem w kwestii obrony Twoich wypowiedzi. O czym to świadczy? O twojej wiedzy? Cytat:Nie wlewa się przecież młodego wina do starych bukłaków. Właśnie że tak się robi, co negujesz. A wiesz dlaczego? Z Twojej wypowiedzi wynika że nie wiesz. Żeby nie było niedomówień wyjaśniam. Z historii wiadomo dlaczego się tak robi, że młode wino leje się do starych beczek. Ty tylko przeczysz temu. Dlaczego, to nie uzasadniłeś jak zwykle. Brak u Ciebie przekonywujących argumentów. Po prostu ich nie masz. A są proste jak świński ogon. Stare beczki już są przesiąknięte winem już dawno i wartość młodego wina lanego do nowych beczek nie jest taka sama jak w "starych" beczkach. Ja tu obie pokpiwam z tego Twojego obnażania swej istoty natury, bez skojarzeń o ekshibicjonizmie. Oczywiście, chcę Ciebie szanować....ale się nie da. Sam siebie nie szanujesz, więc nie możesz mieć pretensji żadnych, że i Ciebie nie szanują. Jeśli tego nie rozumiesz, a jestem tego pewien, to jest następny implikator do snucia wywodów o Twojej pokiereszowanej osobowości. Więc, jeśli nadal tu będziesz dzięki uprzejmej łaskawości całego Kolegium moderatorów, bo to wtedy nie mój problem. A rozmawiać z Tobą nie będę bo nie znasz się na fizyce. Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
 | 3 na 3 | arko (93 punktów) |
> r1 - promień Bohra - 0,52917x 10-10 [ m ]> Obliczam siłę grawitacji działającą na elektron.> Siła ta jest skierowana zgodnie z wektorem działania przyciągania ziemskiego, czyli ku środkowi Ziemi.> Fg = GMm / (r 1 )2 [ N ]> G - stała grawitacji - 6,67259 x 10-11 [ m3 / kg s2 ]> M - masa Ziemi - 5,976 x 1024 [ kg ]> Fg = 6,67259 x 10-11*5,976 x 1024 * 9,109558 x 10-31 /> / (0,52917x 10-10 )2> Fg = 1,2972 x 105 [N ]Uważnie przeczytałem z powodu gotowości kolegi do oddania życia w obronie swojej hipotezy  . Tego nie lubiłem w tym forum. Kradnie czas ale lubiłem za to, że zmusza do myślenia i ćwiczy szare komórki. Kolega policzył siłę grawitacji działająca na elektron poruszający się w atomie wodoru przy założeniu, że od środka jądra czyli środka protonu do elektronu upchana jest cała masa Ziemi (kolega wstawił r1 - promień Bohra). Mnie ciekawi tu aspekt psychologiczny. Jak można być tak zacietrzewionym, że do głowy nic nie dociera. Jakim cudem kolega wstawił w ten obszar całą masę Ziemi. Proszę o kilka głębokich wdechów i uważną analizę, krok po kroczku. Proszę uważnie przeczytać linka jaki dałem. Niech kolega myślowo w środku Ziemi wywierci otwór fi np. 3 m. Będzie w nim sobie fruwał niczym astronauta na orbicie. zapytajfiz(*)e-grawitacyjne-wewnatrz-ziemi/ Jak widać dla r = 0 mamy g = 0.
|
|
|  | | Henryk.K (2246 punktów) |
] > Uważnie przeczytałem z powodu gotowości kolegi do oddania życia w obronie swojej hipotezy . Tego nie lubiłem w tym forum. Kradnie czas ale lubiłem za to, że zmusza do myślenia i ćwiczy szare komórki.> Kolega policzył siłę grawitacji działająca na elektron poruszający się w atomie wodoru przy założeniu, że od środka jądra czyli środka protonu do elektronu upchana jest cała masa Ziemi (kolega wstawił r1 - promień Bohra).> Mnie ciekawi tu aspekt psychologiczny. Jak można być tak zacietrzewionym, że do głowy nic nie dociera. Jakim cudem kolega wstawił w ten obszar całą masę Ziemi. Proszę o kilka głębokich wdechów i uważną analizę, krok po kroczku. Proszę uważnie przeczytać linka jaki dałem.> Niech kolega myślowo w środku Ziemi wywierci otwór fi np. 3 m. Będzie w nim sobie fruwał niczym astronauta na orbicie.> zapytajfiz(*)e-grawitacyjne-wewnatrz-ziemi/> Jak widać dla r = 0 mamy g = 0.Ja nic nie upychałem w jądrze Ziemi. Do obliczeń związanych z oddziaływaniem grawitacyjnym przyjmujemy, iż masy przyjmują wielkości punktowe. W innym przypadku musielibyśmy ustalić miejsca w kulach, w których jest usytuowana istota ich oddziaływania. Związane by to było przynajmniej z wprowadzeniem nowych wielkości do takich wyliczeń. Rostrzygnięć nie przyjęto by zapewne do dzisiaj. Należałoby poznać skład geologiczny każdej masy tworzącej pole grawitacyjne.Jej położenie w przekroju struktur oraz ich wielkość. Jak na razie nie poznaliśmy budowy naszej planety. Podał Pan, iż w przypadku kiedy r=0 to również g=0. Raczej g osiąga nieskończoność. Z powodu nieskończonej wartości energii potencjalnej w jądrze Ziemi nie można w sposób uczciwy wyprowadzić wzoru na energię potencjalną w dowolnym punkcie centraln- nego pola grawitacyjnego. Nic nie poradzę na to, że astronomię w ten sposób opracowano. Nie odmawiam Panu racji, iż może to być przyczynkiem do ćwiczenia umysłu. Nie rozumiem jednak dlaczego przypisuje mi Pan zacietrzewienie w obronie moich argumentów. Wcale z tego powodu nikogo nie poniżam i nie lżę. Uważam, iż proces dochodzenia do prawdy nie jest prosty i wiąże się z wieloma rozczarowaniami na tej drodze. Nie przeżywam z tego powodu żadnych dramatów.
|
|
| |  | 1 na 1 | arko (93 punktów) |
> >zapytajfiz(*)e-grawitacyjne-wewnatrz-ziemi/> > Jak widać dla r = 0 mamy g = 0.> Podał Pan, iż w przypadku kiedy r=0 to również g=0. Raczej g osiąga nieskończoność.Mógłbym poprosić o analizę wypowiedzi z podanego linka ?. Autorem jest dr hab. Piotr Sułkowski. Za wiki "Piotr Sułkowski - polski fizyk, doktor habilitowany nauk fizycznych, specjalizuje się m.in. w fizyce matematycznej (w szczególności matematycznych aspektach kwantowej teorii pola i teorii strun) oraz w biofizyce. Profesor w Instytucie Fizyki Teoretycznej Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego oraz pracownik naukowy w California Institute of Technology (Caltech)." Nie twierdzę, że doktorzy się nie mylą ale czytałem co napisał w tym linku doktor i mnie tego samego uczono. Ponadto jeśli kolega wierzy w to, że > Tą ogromną tajemnicą jest informacja, iż nasz Stwórca i Wszechmogący Bóg mieszka w pałacu, >który jest usytuowany 3000 kilometrów nad naszymi głowami.> Tej to właśnie prawdy ogromnie obawiają się siły ciemności i ich zwolennicy na całej Ziemi.Chyba lepiej nie podważać niczego co by zaburzyło wiarę w istnienie tego pałacu jeśli wiara ta pomaga koledze w życiu. Wygląda na to, że w centrum Ziemi mamy czarną dziurę o nieskończonej gęstości i bardzo dziękuję koledze za przekonanie mnie do tej koncepcji. Czuję się głęboko oburzony tym, że na studiach bezczelnie mnie siły ciemności okłamywały.
|
|
| | |  | -1 na 1 | Henryk.K (2246 punktów) | > >>zapytajfiz(*)e-grawitacyjne-wewnatrz-ziemi/> >> Jak widać dla r = 0 mamy g = 0.> >Podał Pan, iż w przypadku kiedy r=0 to również g=0. Raczej g osiąga nieskończoność.> Mógłbym poprosić o analizę wypowiedzi z podanego linka ?. Autorem jest dr hab. Piotr Sułkowski. Za wiki "Piotr Sułkowski - polski fizyk, doktor habilitowany nauk fizycznych, specjalizuje się m.in. w fizyce matematycznej (w szczególności matematycznych aspektach kwantowej teorii pola i teorii strun) oraz w biofizyce. Profesor w Instytucie Fizyki Teoretycznej Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego oraz pracownik naukowy w California Institute of Technology (Caltech)."Spotkałem się już z podobnym wyprowadzeniem tego wzoru. Coraz bardziej jestem przekonany, iż nie można podważać idei pola grawitacyjnego jako punktu materialnego. Kiedy tylko przeczytałem to wyprowadzenie, to wydawało mi się, iż słyszę oburzony głos natężenia pola grawitacyjnego, nie zgadzającego się z taką logiką. Może się tylko przesłyszałem? > Nie twierdzę, że doktorzy się nie mylą ale czytałem co napisał w tym linku doktor i mnie tego samego uczono.Cenną rzeczą by było, gdyby Pan natrafił na wyprowadzenie wzoru na energię potencjalną w centralnym polu grawitacyjnym przeprowadzone przez tego uczonego.Dałoby mi to asumpt do sprawdzenia jego wiarygodności naukowej. > Ponadto jeśli kolega wierzy w to, że> >Tą ogromną tajemnicą jest informacja, iż nasz Stwórca i Wszechmogący Bóg mieszka w pałacu, >który jest usytuowany 3000 kilometrów nad naszymi głowami.> >Tej to właśnie prawdy ogromnie obawiają się siły ciemności i ich zwolennicy na całej Ziemi.> Chyba lepiej nie podważać niczego co by zaburzyło wiarę w istnienie tego pałacu jeśli wiara ta pomaga koledze w życiu.Niech Pan podważa to moje przekonanie na wszystkie możliwe sposoby. Jedyny warunek to proszę czynić to w sposób kulturalny. Bardzo cenię sobie takie właśnie formy wymiany myśli. > Wygląda na to, że w centrum Ziemi mamy czarną dziurę o nieskończonej gęstości i bardzo dziękuję koledze za przekonanie mnie do tej koncepcji. Czuję się głęboko oburzony tym, że na studiach bezczelnie mnie siły ciemności okłamywały.Proszę się tym nie zrażać, ponieważ jest to tylko teoria, która może się jeszcze kilka razy zmienić, a na koniec wylądować w koszu.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | arko (93 punktów) | > >Ponadto jeśli kolega wierzy w to, że> >>Tą ogromną tajemnicą jest informacja, iż nasz Stwórca i Wszechmogący Bóg mieszka w pałacu, >który jest usytuowany 3000 kilometrów nad naszymi głowami.> >>Tej to właśnie prawdy ogromnie obawiają się siły ciemności i ich zwolennicy na całej Ziemi.> >Chyba lepiej nie podważać niczego co by zaburzyło wiarę w istnienie tego pałacu jeśli wiara ta pomaga koledze w życiu.> Niech Pan podważa to moje przekonanie na wszystkie możliwe sposoby. Jedyny warunek to proszę czynić to w sposób kulturalny. Bardzo cenię sobie takie właśnie formy wymiany myśli.Jak pewno kolega czyta, w żadnym momencie kolegi nie obraziłem chociaż... ta bajka o pałacu 3000 km nad Ziemią to chyba byłby fajny materiał na opowiadania science fiction  . Coś jak film "Elizjum". Wpleść w to wątek religijny i mamy odlot na maksa. Założenia o punkcie materialnym jest pożyteczne ale trzeba pamiętać o tym jak daleko możemy posunąć się w jego stosowaniu. W świecie fizycznym każda rzecz mająca masę jest rozciągła przestrzennie. Tylko w czarnej dziurze, ponoć, mamy do czynienia z osobliwością czyli punktem o nieskończenie wielkiej gęstości. Ale i w to ja nie wierzę. Nieskończoność istnieje tylko w matematyce. Myślę, że jesteś tak bardzo emocjonalnie związany ze swoim pałacem 3000 km nad głową, że rozmowa z Tobą nie ma żadnego sensu. Na argumenty jesteś całkowicie odporny. A kolegi nie chciałem obrazić bo bywa, że sam fantazjuję ale nie będę się wykłócał, że we wszystko co napisałem wierzę www.fantastyka.pl/opowiadania/pokaz/23554
|
|
| | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | > >>Ponadto jeśli kolega wierzy w to, że> >>>Tą ogromną tajemnicą jest informacja, iż nasz Stwórca i Wszechmogący Bóg mieszka w pałacu, >który jest usytuowany 3000 kilometrów nad naszymi głowami.> >>>Tej to właśnie prawdy ogromnie obawiają się siły ciemności i ich zwolennicy na całej Ziemi.> >>Chyba lepiej nie podważać niczego co by zaburzyło wiarę w istnienie tego pałacu jeśli wiara ta pomaga koledze w życiu.> >Niech Pan podważa to moje przekonanie na wszystkie możliwe sposoby. Jedyny warunek to proszę czynić to w sposób kulturalny. Bardzo cenię sobie takie właśnie formy wymiany myśli.> Jak pewno kolega czyta, w żadnym momencie kolegi nie obraziłem chociaż... ta bajka o pałacu 3000 km nad Ziemią to chyba byłby fajny materiał na opowiadania science fiction . Coś jak film "Elizjum". Wpleść w to wątek religijny i mamy odlot na maksa.> Założenia o punkcie materialnym jest pożyteczne ale trzeba pamiętać o tym jak daleko możemy posunąć się w jego stosowaniu. W świecie fizycznym każda rzecz mająca masę jest rozciągła przestrzennie. Tylko w czarnej dziurze, ponoć, mamy do czynienia z osobliwością czyli punktem o nieskończenie wielkiej gęstości. Ale i w to ja nie wierzę. Nieskończoność istnieje tylko w matematyce.> Myślę, że jesteś tak bardzo emocjonalnie związany ze swoim pałacem 3000 km nad głową, że rozmowa z Tobą nie ma żadnego sensu. Na argumenty jesteś całkowicie odporny.> A kolegi nie chciałem obrazić bo bywa, że sam fantazjuję ale nie będę się wykłócał, że we wszystko co napisałem wierzę  > www.fantastyka.pl/opowiadania/pokaz/23554Bardzo dziwnie Pan myśli o wierze. Gdyby moja wiara zależała od Niebocentryzmu to byłbym idiotą. Ja wierzę w Boga, a nie w Niebocentryzm. Pod względem religijnym są to pojęcia nie mające nic wspólnego ze sobą. Mnie interesuje czy Niebocentryzm może być prawdą możliwą do udowodnienia. Nie zostało mnie już wiele życia na tym bożym świecie. Po śmierci poznam wszystkie, nawet największe tajemnice Nieba i Ziemi. Jakie praktyczne znaczenie ma fakt, iż Pan Bóg przebywa od nas 3000 km, czy też na końcu naszego Wszechświata. Żadne, ponieważ żadna istota, która nie umarła nie może się tam dostać. Nieba nie zdobywamy szturmem. Tam zostaniemy wzięci. W życiu interesowałem się nauką, polityką,historią, teologią i.t.d. W pewnym momencie poczułem się oszukany przez uczonych w najważniejszych prawdach nauki. Postanowiłem te wątpliwości rozwiać, jeszcze za tego życia. Ot takie oderwanie od wszchogarniającej nudy.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | > >>zapytajfiz(*)e-grawitacyjne-wewnatrz-ziemi/> >> Jak widać dla r = 0 mamy g = 0.> >Podał Pan, iż w przypadku kiedy r=0 to również g=0. Raczej g osiąga nieskończoność.> Mógłbym poprosić o analizę wypowiedzi z podanego linka ?. Autorem jest dr hab. Piotr Sułkowski. Za wiki "Piotr Sułkowski - polski fizyk, doktor habilitowany nauk fizycznych, specjalizuje się m.in. w fizyce matematycznej (w szczególności matematycznych aspektach kwantowej teorii pola i teorii strun) oraz w biofizyce. Profesor w Instytucie Fizyki Teoretycznej Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego oraz pracownik naukowy w California Institute of Technology (Caltech)."> Nie twierdzę, że doktorzy się nie mylą ale czytałem co napisał w tym linku doktor i mnie tego samego uczono.> Ponadto jeśli kolega wierzy w to, że> >Tą ogromną tajemnicą jest informacja, iż nasz Stwórca i Wszechmogący Bóg mieszka w pałacu, >który jest usytuowany 3000 kilometrów nad naszymi głowami.> >Tej to właśnie prawdy ogromnie obawiają się siły ciemności i ich zwolennicy na całej Ziemi.> Chyba lepiej nie podważać niczego co by zaburzyło wiarę w istnienie tego pałacu jeśli wiara ta pomaga koledze w życiu.> Wygląda na to, że w centrum Ziemi mamy czarną dziurę o nieskończonej gęstości i bardzo dziękuję koledze za przekonanie mnie do tej koncepcji. Czuję się głęboko oburzony tym, że na studiach bezczelnie mnie siły ciemności okłamywały.Henryk K. zakłada rzeczy utopijne i niesprawdzalne w fizyce. W ogóle bez pojęcia o matematyce im towarzyszącej. Faktycznie to nie ma żadnego argumentu na zaistnienie bzdur, które zakłada, tym samym tworzy sztucznie problem który nie istnieje. Takie infantylne teoretyzowanie nadaje się tylko do rozwalenia o kant d..py włóczącemu się psu po posesji i poważną pracę nad przyswojeniem sobie podstaw fizyki. Już się ujawnił na portalu "salon24.pl/u/teologiawnauce" (polecam, choć tego się nie da czytać), gdzie m.in. układ heliocentryczny uznał za nie istniejący, obalając tym samym dzieło Kopernika "O obrotach" bo nie wyjaśniała powstawania pór roku, zlikwidował teorię grawitacji (cecha każdej masy), czyli zdeklasował swoim móżdżkiem (tak, bo nie rozumie dlaczego po Ziemi jeszcze chodzi, a nie odfrunie w przestrzeń kosmiczną z powodu jego ulubionej siły odśrodkowej nadające przyspieszenie, nie bacząc, iż zlikwidował już grawitację), to co podaje Izaak Newton, a na koniec podał w wątpliwość istnienie Wszechświata, gdyż składa się z samych "czarnych dziur". O ile portal "salon24.pl" toleruje każdy purnonsens, to chyba "Racjonalista" nie powinien iść tym śladem. Dlatego mu sugerowałem, by nawiązał kontakt z Polską Akademią Nauk, bo jak widać nikomu na tym portalu nie wierzy. Pozdrowienia.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | |  | | arko (93 punktów) | > zlikwidował teorię grawitacji (cecha każdej masy), czyli zdeklasował swoim móżdżkiem (tak, bo nie rozumie dlaczego po Ziemi jeszcze chodziAkurat do tego bym się nie przyczepił. Wg OTW grawitacja jest siłą pozorną, wynikającą z cechy każdej masy...do oddziaływania z czasoprzestrzenią i jej zakrzywiania. To zakrzywianie generuje te pozorne siły zwane grawitacją. No bo skąd ma spadające jabłko wiedzieć o tym, że istnieje jakieś tam prawo powszechnego ciążenia ?. Jabłko spada bo poprzez swoją masę, jest wplątane w tkankę czasoprzestrzeni więc musi spadać. Dzięki temu forum pobuszowałem trochę po niebocentryźmie innemedium(*)epnych-w-internecie-materialowi jeśli fajnie mi się to czytało to tylko w ujęciu postrzegania linii dowodowej niebocentrystów. Co ciekawe silnie wpleciony jest w to wątek religijny, istnienia szatana, sił ciemności i tym podobnych pojęć.
|
|
| | | | |  | -1 na 1 | Henryk.K (2246 punktów) | > >zlikwidował teorię grawitacji (cecha każdej masy), czyli zdeklasował swoim móżdżkiem (tak, bo nie rozumie dlaczego po Ziemi jeszcze chodzi> Akurat do tego bym się nie przyczepił. Wg OTW grawitacja jest siłą pozorną, wynikającą z cechy każdej masy...do oddziaływania z czasoprzestrzenią i jej zakrzywiania. To zakrzywianie generuje te pozorne siły zwane grawitacją. No bo skąd ma spadające jabłko wiedzieć o tym, że istnieje jakieś tam prawo powszechnego ciążenia ?. Jabłko spada bo poprzez swoją masę, jest wplątane w tkankę czasoprzestrzeni więc musi spadać.> Dzięki temu forum pobuszowałem trochę po niebocentryźmie  > innemedium(*)epnych-w-internecie-materialow> i jeśli fajnie mi się to czytało to tylko w ujęciu postrzegania linii dowodowej niebocentrystów. Co ciekawe silnie wpleciony jest w to wątek religijny, istnienia szatana, sił ciemności i tym podobnych pojęć.O grawitacji nie chciałbym jeszcze dyskutować, ponieważ pojawiły się w niej pewne zaburzenia związane z budową materii. Muszę sobie najpierw z tym poradzić. Zastanawia mnie pojęcie siły pozornej,co tak naprawdę ono oznacza? Niebocentryzm przedstawiony przez Mariusza Szczytyńskiego jest głównie przedstawiony w formie opisowej. Na początek dobre i to, lecz jest to jego słabą stroną. Naukowe podejście do zagadnienia wymaga udowodnienia jego zasad przy pomocą aparatu matematyczno fizycznego. Trudno jednak jest przestawić się na taki tok myślenia, kiedy wyrośliśmy na zasadach nauki nowożytnej, a nauka ta stosuje oszukańcze metody. Największym problemem są dowody wynikające z lotów w Kosmos. Wiara w ich realność jest prawie niemożliwa do zakwestionowania. Lecz i tu można dopatrzyć się poważnych luk.Nie może coś, co jest oszustwem być prawdziwe we wszystkich aspektach, ponieważ byłoby prawdą.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | arko (93 punktów) | > > Wg OTW grawitacja jest siłą pozorną, wynikającą z cechy każdej masy...do oddziaływania z czasoprzestrzenią i jej zakrzywiania. To zakrzywianie generuje te pozorne siły zwane grawitacją. No bo skąd ma spadające jabłko wiedzieć o tym, że istnieje jakieś tam prawo powszechnego ciążenia ?. Jabłko spada bo poprzez swoją masę, jest wplątane w tkankę czasoprzestrzeni więc musi spadać.> >Dzięki temu forum pobuszowałem trochę po niebocentryźmie  > >innemedium(*)epnych-w-internecie-materialow> Zastanawia mnie pojęcie siły pozornej,co tak naprawdę ono oznacza?Połóż ostrożnie na wodzie dwie lekkie monety np. 10 - groszówki - tak aby nie zatonęły. Trudne to ale przy odrobinie wprawy się uda. Potem lekko popychaj (np. cienkim paskiem papieru) je aby się do siebie zbliżyły. Gdy znajda się blisko siebie - być może 5 mm - zobaczysz, że monety będą się do siebie przyciągać. Myślisz, że oddziaływają na siebie grawitacyjnie ? . Siła jaka monety przyciąga pochodzi z zakrzywienia powierzchni błony powierzchniowej wody. Ta siła obecna jest w tej błonie, spinającej w całość monety z błoną i ze sobą. Możesz uprościć eksperyment i na wodę wrzucić dwie małe grudki polistyrenu. Będą się przyciągać ale przynajmniej nie zatoną po zetknięciu. Z monetami jest trudniej ale ładniej wygląda. > Niebocentryzm przedstawiony przez Mariusza Szczytyńskiego jest głównie przedstawiony w formie opisowej. Na początek dobre i to, lecz jest to jego słabą stroną. Naukowe podejście do zagadnienia wymaga udowodnienia jego zasad przy pomocą aparatu matematyczno fizycznego.Nie da się bzdur opisać matematycznie. Zobacz w co jeszcze inni wierzą ? pl.wikipedia.org/wiki/Towarzystwo_Płaskiej_Ziemi
|
|
| | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) |
> >Zastanawia mnie pojęcie siły pozornej,co tak naprawdę ono oznacza?> Połóż ostrożnie na wodzie dwie lekkie monety np. 10 - groszówki - tak aby nie zatonęły. Trudne to ale przy odrobinie wprawy się uda. Potem lekko popychaj (np. cienkim paskiem papieru) je aby się do siebie zbliżyły. Gdy znajda się blisko siebie - być może 5 mm - zobaczysz, że monety będą się do siebie przyciągać. Myślisz, że oddziaływają na siebie grawitacyjnie ? . Siła jaka monety przyciąga pochodzi z zakrzywienia powierzchni błony powierzchniowej wody. Ta siła obecna jest w tej błonie, spinającej w całość monety z błoną i ze sobą.> Możesz uprościć eksperyment i na wodę wrzucić dwie małe grudki polistyrenu. Będą się przyciągać ale przynajmniej nie zatoną po zetknięciu. Z monetami jest trudniej ale ładniej wygląda.Przykład, który Pan przedstawił jest bardzo nieprzekonywujący. Można próbować go wyjaśnić na gruncie napięcia powierzchniowego i menisku wypukłego w cieczy. Opowieści o masie , która zakrzywia przestrzeń również między bajki bym włożył. Siła odśrodkowa również zaliczana jest do sił pozornych.Dla jej wystąpienia niepotrzebna jest żadna masa wokół. Ernest Mach jak również Albert Einstein doszli do wniosku, iż na na wiaderko z wodą obracane na sznurku dział cała masa Wszechświata, dlatego woda się nie wylewa. Nikt nie drwi z takiej koncepcji, przecież są to wybitni uczeni, a wyjaśnienie tego zjawiska jest tak trywialne. > >Niebocentryzm przedstawiony przez Mariusza Szczytyńskiego jest głównie przedstawiony w formie opisowej. Na początek dobre i to, lecz jest to jego słabą stroną. Naukowe podejście do zagadnienia wymaga udowodnienia jego zasad przy pomocą aparatu matematyczno fizycznego.> Nie da się bzdur opisać matematycznie. A bzdurne wyjaśnienie powstawania energii potencjalnej w centralnym polu grawitacyj- nym da się wyjaśnić matematycznie? A przecież tego dokonano. > Zobacz w co jeszcze inni wierzą ?Płaską ziemie Panu zostawiam. > pl.wikipedia.org/wiki/Towarzystwo_Płaskiej_Ziemi
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | uxbridge (5980 punktów) | Henryk K. tworzy własne, absurdalne pojęcia i wzory fizyczne. Własną, nierzeczywistą fizykę. Z tego wychodzą mu sprzeczności i bzdury więc (uwaga!): oskarża realną fizykę o nieprawdziwość! Henryku K. masz pomieszane we łbie. Lecz się lub zaakceptuj to.
|
|
| | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >Henryk K. tworzy własne, absurdalne pojęcia i wzory fizyczne. Własną, nierzeczywistą fizykę. Z tego wychodzą mu sprzeczności i bzdury więc (uwaga!): oskarża realną fizykę o nieprawdziwość! >Henryku K. masz pomieszane we łbie. Lecz się lub zaakceptuj to.
Powoli, powoli, staje Pan w jednym szeregu z Wenancjuszem. On posiada w obfitości podobne argumenty jak Pan. Ponieważ , nie doczekałem się na Pańską ocenę poniższego tekstu, to podaję ją Panu na brylantowej tacy.
Obliczam energię potencjalną w centralnym polu grawitacyjnym w przypadku przemieszczenia masy m, z odległości r od centrum pola do nieskończoności. ΔEp = Ep (r) - Ep (∞ ) = Wr∞ = r∞∫ Fdr = =r∞∫GMm)/r2 dr = - (GMm)/r ]r∞ = - GMm ( 1/ /∞ - 1/r ) = - GMm ( 0 -1/r ) = GMm/r Ep = GMm/r Znak przed wzorem jest dodatni, ponieważ wykonaliśmy pracę przeciwko siłom grawitacji. W rozumieniu fizycznym nie informuje nas to o wartości energii potencjalnej w punkcie znajdującym się w odległości r od centralnego pola grawitacyjnego. Podaje on nam jedynie jaka jest wartość energii potencjalnej punktu znajdującego się w nieskończoności wo-bec punktu leżącego w odległości r od centralnego pola grawitacyjnego.
Obliczam energię potencjalną w centralnym polu grawitacyjnym w przypadku przemieszczenia masy m, z nieskończoności do odległości r od centralnego pola grawitacyjnego.
ΔEp = Ep (∞ ) - Ep( r) = W∞r = r∞∫ Fdr = =∞r∫GMm)/r2 dr = - (GMm)/r ]r∞ = - GMm ( 1/ /r - 1/∞ ) = - GMm ( 1/r -0) = - GMm/r Ep = - GMm/r Znak przed wyrażeniem jest ujemny, ponieważ wskazuje on nam, iż praca, którą wykonaliśmy przy przemieszczeniu masy nieskończoności do odległości r od centralnego pola grawitacyjną została wykonana przez pole grawitacyjne, a nie przez siłę zewnętrzną. W rozumieniu fizycznym nie może ona być energią potencjalną. Taki wzór został jednak przyjęty w fizyce do obliczania wartości energii potencjalnej w centralnym polu grawitacyjnym. Pozwala on ukryć prawdę, że energia potencjalna maleje wraz z oddalaniem się od centrum pola grawitacyjnego. Ponieważ, jest to praca pola grawitacyjnego, to możemy obliczyć jaką prędkość osiągnie ciało podczas swobodnego spadania w centralnym polu grawitacyjnym. Przyjmę, iż spadnie ono na powierzchnię Ziemi. Ep = Ek GMm/r = mv2/2 v = ( 2 GM / r )0,5 [ m/ s ] v = ( 2* 6,67259 x 10-11*5,976 x 1024 / 6371000)0,5 v = 11188,286 [m/s] v= 11,19 [km/s]
Jest to wartość drugiej prędkości kosmicznej.
Pojęcie nieskończoności, którym energia potencjalna raz grawitacja są równe zero jest pojęciem nie w pełni poprawnym. Przy największej nawet odległości możemy wyliczyć jakąś wartości obu pojęć fizycznych.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | > >zlikwidował teorię grawitacji (cecha każdej masy), czyli zdeklasował swoim móżdżkiem (tak, bo nie rozumie dlaczego po Ziemi jeszcze chodzi> Akurat do tego bym się nie przyczepił. Wg OTW grawitacja jest siłą pozorną, wynikającą z cechy każdej masy...do oddziaływania z czasoprzestrzenią i jej zakrzywiania.Niestety, ale zjawisko siły grawitacji nie po to służy. Grawitacja nie jest "po coś". > To zakrzywianie generuje te pozorne siły zwane grawitacją.Ogólnie biorąc, to siła wynikająca z grawitacyjnego przyciągania się nie jest siłą pozorną. Jest rzeczywistą sprawdzalną w każdym momencie. > No bo skąd ma spadające jabłko wiedzieć o tym, że istnieje jakieś tam prawo powszechnego ciążenia ?. Jabłko spada bo poprzez swoją masę, jest wplątane w tkankę czasoprzestrzeni więc musi spadać.No dobra. Ale my nie dyskutujemy z jabłkiem. > Dzięki temu forum pobuszowałem trochę po niebocentryźmie  > innemedium(*)epnych-w-internecie-materialow> i jeśli fajnie mi się to czytało to tylko w ujęciu postrzegania linii dowodowej niebocentrystów. Co ciekawe silnie wpleciony jest w to wątek religijny, istnienia szatana, sił ciemności i tym podobnych pojęć.No i właśnie o to chodzi, by incydenty nie sprawdzalne nijak sprawdzać metodą "tajemnicy wiary". Stąd i wiadomość o nieprzekraczalnych dla zwykłego śmiertelnika granicach. Stąd i wniosek, że zwykły śmiertelnik ksiądz, ubrany tylko nietypowo, też bredzi o tajemnicy wiary, bo dla niego jest to tajemnicą także. Czyli w sumie to nic nie wie, ale wymówkę ma, zdałoby się, doskonałą.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | |  | -1 na 1 | Henryk.K (2246 punktów) |
>>Chyba lepiej nie podważać niczego co by zaburzyło wiarę w istnienie tego pałacu jeśli wiara ta pomaga koledze w życiu. >>Wygląda na to, że w centrum Ziemi mamy czarną dziurę o nieskończonej gęstości i bardzo dziękuję koledze za przekonanie mnie do tej koncepcji. Czuję się głęboko oburzony tym, że na studiach bezczelnie mnie siły ciemności okłamywały. >Henryk K. zakłada rzeczy utopijne i niesprawdzalne w fizyce. W ogóle bez pojęcia o matematyce im towarzyszącej. Faktycznie to nie ma żadnego argumentu na zaistnienie bzdur, które zakłada, tym samym tworzy sztucznie problem który nie istnieje. Takie infantylne teoretyzowanie nadaje się tylko do rozwalenia o kant d..py włóczącemu się psu po posesji i poważną pracę nad przyswojeniem sobie podstaw fizyki. Już się ujawnił na portalu "salon24.pl/u/teologiawnauce" (polecam, choć tego się nie da czytać), gdzie m.in. układ heliocentryczny uznał za nie istniejący, obalając tym samym dzieło Kopernika "O obrotach" bo nie wyjaśniała powstawania pór roku, zlikwidował teorię grawitacji (cecha każdej masy), czyli zdeklasował swoim móżdżkiem (tak, bo nie rozumie dlaczego po Ziemi jeszcze chodzi, a nie odfrunie w przestrzeń kosmiczną z powodu jego ulubionej siły odśrodkowej nadające przyspieszenie, nie bacząc, iż zlikwidował już grawitację), to co podaje Izaak Newton, a na koniec podał w wątpliwość istnienie Wszechświata, gdyż składa się z samych "czarnych dziur". O ile portal "salon24.pl" toleruje każdy purnonsens, to chyba "Racjonalista" nie powinien iść tym śladem. Dlatego mu sugerowałem, by nawiązał kontakt z Polską Akademią Nauk, bo jak widać nikomu na tym portalu nie wierzy. >Pozdrowienia.
Podaję Panu na tacy dlaczego heliocentryzm nie może istnieć. Może Pan jeszcze pamięta tą dyskusję o znaku minus przed wzorem na energie potencjalną w centralnym polu grawitacyjnym. Okazało, że od niego wszystko zależy. Ja stałem na stanowisku iż jest to błąd. Nie był to jednak błąd lecz oszustwo uczonych. Obliczam energię potencjalną w centralnym polu grawitacyjnym w przypadku przemieszczenia masy m, z odległości r od centrum pola do nieskończoności. ΔEp = Ep (r) - Ep (∞ ) = Wr∞ = r∞∫ Fdr = =r∞∫GMm)/r2 dr = - (GMm)/r ]r∞ = - GMm ( 1/ /∞ - 1/r ) = - GMm ( 0 -1/r ) = GMm/r Ep = GMm/r Znak przed wzorem jest dodatni, ponieważ wykonaliśmy pracę przeciwko siłom grawitacji. W rozumieniu fizycznym nie informuje nas to o warto-ści energii potencjalnej w punkcie znajdującym się w odległości r od centralnego pola grawitacyjnego. Podaje on nam jedynie jaka jest wartość energii potencjalnej punktu znajdującego się w nieskończoności wo-bec punktu leżącego w odległości r od centralnego pola grawitacyjnego.
Obliczam energię potencjalną w centralnym polu grawitacyjnym w przypadku przemieszczenia masy m, z nieskończoności do odległości r od centralnego pola grawitacyjnego.
ΔEp = Ep (∞ ) - Ep( r) = W∞r = r∞∫ Fdr = =∞r∫GMm)/r2 dr = - (GMm)/r ]r∞ = - GMm ( 1/ /r - 1/∞ ) = - GMm ( 1/r -0) = - GMm/r Ep = - GMm/r Znak przed wyrażeniem jest ujemny, ponieważ wskazuje on nam, iż praca, którą wykonaliśmy przy przemieszczeniu masy nieskończoności do odległości r od centralnego pola grawitacyjną została wykonana przez pole grawitacyjne, a nie przez siłę zewnętrzną. W rozumieniu fizycznym nie może ona być energią potencjalną. Taki wzór został jednak przyjęty w fizyce do obliczania wartości energii potencjalnej w centralnym polu grawitacyjnym. Pozwala on ukryć prawdę, że energia potencjalna male-je wraz z oddalaniem się od centrum pola grawitacyjnego. Ponieważ, jest to praca pola grawitacyjnego, to możemy obliczyć jaką prędkość osiągnie ciało podczas swobodnego spadania w centralnym polu grawitacyjnym. Przyjmę, iż spadnie ono na powierzchnię Ziemi. Ep = Ek GMm/r = mv2/2 v = ( 2 GM / r )0,5 [ m/ s ] v = ( 2* 6,67259 x 10-11*5,976 x 1024 / 6371000)0,5 v = 11188,286 [m/s] v= 11,19 [km/s]
Jest to wartość drugiej prędkości kosmicznej. > Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | uxbridge (5980 punktów) | Bzdurność tych rozważań jest dziecinnie łatwo wykazać. Otóż wystarczy zadać pytanie - jaka byłą energia kinetyczna ciała w nieskończoności (podpowiadam - zero), jaka była jego energia potencjalna w nieskończoności (też zero) i jaka była sumaryczna energia ciała (zero oczywiście). Teraz ciało po swobodnym spadku zbliża się się do powierzchni Ziemi. Jakie są jego energie wg. Henryka K? Potencjalna GMm/r Kinetyczna mv^2/2
Obydwie niezerowe, dodatnie i równe sobie (nie wiadomo czemu). Wzięły się znikąd. Zarówno potencjalna jak i kinetyczna wzrosły za darmo od zera do pewnej wartości. Energia całkowita też. Zasada zachowania energii już nie obowiązuje.
Ale zaraz... dlaczego Henryk przyrównuje potencjalną i kinetyczną!? Skoro jedna nie pojawiła się kosztem drugiej a obydwie wzrosły? BO MA POMIESZANE WE ŁBIE.
|
|
| | | | | |  | | Wenancjusz (16441 punktów) | >Bzdurność tych rozważań jest dziecinnie łatwo wykazać. >Otóż wystarczy zadać pytanie - jaka byłą energia kinetyczna ciała w nieskończoności (podpowiadam - zero), jaka była jego energia potencjalna w nieskończoności (też zero) i jaka była sumaryczna energia ciała (zero oczywiście). >Teraz ciało po swobodnym spadku zbliża się się do powierzchni Ziemi. Jakie są jego energie wg. Henryka K? >Potencjalna GMm/r >Kinetyczna mv^2/2 >Obydwie niezerowe, dodatnie i równe sobie (nie wiadomo czemu). Wzięły się znikąd. Zarówno potencjalna jak i kinetyczna wzrosły za darmo od zera do pewnej wartości. Energia całkowita też. Zasada zachowania energii już nie obowiązuje. >Ale zaraz... dlaczego Henryk przyrównuje potencjalną i kinetyczną!? Skoro jedna nie pojawiła się kosztem drugiej a obydwie wzrosły? >BO MA POMIESZANE WE ŁBIE.
Bo nie rozumie matematyki, tej najprostrzej. Ec=Ek+Ep Jeśli założymy start masy z "nieskończoności" To w początkowej fazie Ep ma maximum i zaczyna się pomniejszać a rośnie Ek. Gdy masa przyciągana w polu grawitacyjnym nabywa ruchu, to Ep zaczyna maleć, a rosnąć zaczyna Ek. Nigdy ale to nigdy Ec nie będzie zerem. Ep jest to zdolność do wykonania pracy ciała będącego w spoczynku w przyjętym układzie odniesienia. Ek zdolność do wykonania pracy ciała będącego w ruchu. W szczególnym przypadku obie energie są sobie wartościowo równe gdzieś po środku trasy jaką przebywa masa przyciągana siłą grawitacji. On myli całkowicie pojęcia. To jest tak samo jego prywatna fizyka, jaką wyznaje "K-H-K obecnie pod ksywką Hamerlik Konopka. Ale przyznam, że lepsze bzdury pisze a sztandarową jest stwierdzenie, że siła powodująca przyspieszenie powoduje utratę masy ciała, która to transformuje się w przestrzeń(???), gdy ciało spowalnia (przyspieszenie ujemne, przeciwne do kierunku ruchu), jego masa rośnie, oczywiście kosztem przestrzeni. Oni powinni się leczyć w systemie lecznictwa zamkniętego, najlepiej na jednym oddziale przypadków szczególnie ciężkich.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >>Bzdurność tych rozważań jest dziecinnie łatwo wykazać. moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
Oczywiście nie jest wcale tak łatwo wykazać . Gdybyśmy rozpoczęli rzeczową dyskusję to sprawa nie jest wcale oczywista. Pana to można łatwo przewidzieć. Odpowiedzi udzielił dopiero jak się wypowiedział Pan Uxbridge. Jest ona wierną kopią tamtej. Oczywiście załączone prymitywne wyzwiska i.t. p. Wątek ten znalazł się na końcu jako dodatek bez większego znaczenia. Znacznie istotniejsze było tam wyprowadzenie wzoru na energię potencjalną w centralnym polu grawitacyjnym ( z tym niezwykłym minusem przed wyrażeniem). O tym ani Pan, a tym bardziej Uxbridge nawet się nie zająknęliście. Jest to bardzo niewygodny dla Was temat, ponieważ potwierdza on moją tezę, iż Teoria Grawitacji wyklucza Heliocentryzm. Ten wzór to jest ewidentne oszustwo naukowe, wprowadzone do uratowania obu teorii. To że Pan tego nie skomentował, to jest zrozumiałe. Mr. Ubxridge doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Cóż mu pozostało jeśli nie chce być mądry, ponieważ boi się stracić ,, dobre imię" w tej społeczności.
|
|
| | | | | | | |  | | Wenancjusz (16441 punktów) | >>>Bzdurność tych rozważań jest dziecinnie łatwo wykazać. > moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność. >Oczywiście nie jest wcale tak łatwo wykazać . Gdybyśmy rozpoczęli rzeczową dyskusję to sprawa nie jest wcale oczywista. No jasne trochę niejasno. >Pana to można łatwo przewidzieć. Odpowiedzi udzielił dopiero jak się wypowiedział Pan Uxbridge. Jest ona wierną kopią tamtej. Oczywiście załączone prymitywne wyzwiska i.t. p. Uxbridge ma swoje spojrzenie na świat. Ono mi odpowiada, bo mam podobne. >Wątek ten znalazł się na końcu jako dodatek bez większego znaczenia. To tylko Twoja ocena. Mało interesująca. >Znacznie istotniejsze było tam wyprowadzenie wzoru na energię potencjalną w centralnym polu grawitacyjnym ( z tym niezwykłym minusem przed wyrażeniem). I to jest dla Ciebie problem, skoro to jest zrozumiałe dla mnie? >O tym ani Pan, a tym bardziej Uxbridge nawet się nie zająknęliście. O czym do cholery?! Dlaczego mieliśmy dostać czkawki? >Jest to bardzo niewygodny dla Was temat, ponieważ potwierdza on moją tezę, iż Teoria Grawitacji wyklucza Heliocentryzm. Udowodniłeś tą tezę czy tylko stwierdzasz? Jakie masz założenia do tej tezy? Dlaczego tylko heliocentryzmu? Najnowsze dokonania obserwacyjne potwierdzają, że we Wszechświecie "nasz" układ planetarny na pewno nie jest jedyny we Wszechświecie. Więc nie ma grawitacji newtonowskiej we Wszechświecie? DZIWNE. >Ten wzór to jest ewidentne oszustwo naukowe, wprowadzone do uratowania obu teorii. Jaki wzór? Szczegóły proszę. Poza tym nie udowodniłeś oszustwa, a raczej sam w ramach niewiedzy próbujesz oszustwo pompować na tym portalu. Co za podła hipokryzja.. >To że Pan tego nie skomentował, to jest zrozumiałe. Czego nie skomentowałem? >Mr. Ubxridge doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Skąd to wiesz? Masz jakieś boskie nawiedzenia przekazane z wysokości 3000 km nad Ziemią? To jest ta PRAWDA? >Cóż mu pozostało jeśli nie chce być mądry, ponieważ boi się stracić ,, dobre imię" w tej społeczności.
Twoja ostatnia wypowiedź świadczy raczej negatywnie o Tobie jakby socjopacie Henryku K., a nie o Uxbrige'u. Czy ma "dobre imię" czy złe, to mnie nie obchodzi bo to Twoja ocena, nie mniej go szanuję, niestety nie tak jak Ciebie, a jestem też członkiem tej społeczności (czyli jakiej?), z której się alienujesz jak umiesz istniejąc na tym forum.
Jak myślę, to na pewno nie chce być tak "mądry" jak Ty, zresztą ja też nie chcę. Nie chcę być takim bufonem nadętym i zarozumiałym balonem jak Ty.
A Uxbridge raczej nie jest przedmiotem przetargu między nami i nigdy by taka myśl, jak Tobie, nie byłaby u mnie akceptowalna, więc się opanuj, bo już zaczynasz fanzolić. Masz tyle dobrych rad. Lekce sobie ważysz. Nie masz żadnego przygotowania do prowadzenia takich rozmów, co Tobie wytykają forumowicze, nie tylko ja. Lekce sobie ważysz. Czyżbyś był jakimś mesjaszem nauki sprzecznej, z dotąd poznanej ludzkości. Nawiedzony, czy misyjnie niepełno sprawny/wolno myślący? No wychodzisz z tańca jako pajac i to jeszcze kulawo i nie śmiesznie, bo tragicznie. Rewolucji nie robi się na portalach internetowych, kolego szanowny! Rewolucję robi się w środowiskach naukowych. Bo poruszasz fundamenty FIZYKI, bez znajomości matematyki. To tak jak chłop rosyjski Pawłow czy jakiś Wsiewołod Paniwskij, czy Sasza Pieriencew, w stodole wynalazł żarówkę prędzej, jak Edison! Paradoksalnie wielce tak wygląda. Współczuję naprawdę.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | | |  | -1 na 1 | Henryk.K (2246 punktów) |
No niestety jaki jest koń, każdy widzi.Widzę, że jest pan zazdrosny o P.Uxbrige. Faktycznie daleko Panu do niego. Ja również cenię jego wiedzę. Uważam nawet, że On i Pan Abvalaim są filarami dyskusji w tych wątkach. Wcale nie rozgrywam P. Uxbrige, lecz go zwyczajnie prowokuję do dyskusji, a to jest wielka różnica. Nie próbuję nawet rywalizować z ich zasobami wiedzy jakimi dysponuję. Mogłem takie zawody urządzać kiedy miałem 25 lat, dzisiaj to już jest zamierzchła przeszłość. Tylko ja się z tym pogodziłem, a Pan nie. Tupetem i brakiem ogłady usiłuje Pan wyrównać dysproporcje. Wygląda to jednak bardzo żałośnie. Straszył mnie Pan wcześniej, że przeniesie dyskusję na obszar całek. Ucieszyło mnie to niezmiernie, ponieważ w opracowaniu o energii potencjalnej jest ich sporo.Miałem nadzieję, że wyłapie Pan w nich wszystkie moje błędy. I co. Skończyło się jak zwykle na groźbach. Widzę, że sam będę zmuszony je poprawić. Mam nadzieję, że skończymy dyskusję o energii potencjalnej i powrócimy do czarnej grawitacji. Nowe ustalenia znakomicie ją ułatwią.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | arko (93 punktów) |
> >BO MA POMIESZANE WE ŁBIE.> Bo nie rozumie matematyki, tej najprostrzej.> Ec=Ek+EpJeśli założymy start masy z "nieskończoności" To w początkowej fazie Ep ma maximum i zaczyna się pomniejszać a rośnie Ek. Gdy masa przyciągana w polu grawitacyjnym nabywa ruchu, to Ep zaczyna maleć, a rosnąć zaczyna Ek. Nigdy ale to nigdy Ec nie będzie zerem.Ec będzie zerem. Zawsze...przy tych założeniach jakie naukowcy przyjęli do rozważań o energii potencjalnej pola grawitacyjnego. Jeśli mi nie uwierzysz, to może uxbridge także to potwierdzi bo w jego rozważaniach nie znalazłem błędu. Ja już wszystko o Ep w polu grawitacyjnym wiem  . Jakieś pytania ?. Tylko aby nie pytanie od Henryka bo tam gdzie rozum śpi budzą się demony
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | uxbridge (5980 punktów) | >Ec będzie zerem. Zawsze...przy tych założeniach jakie naukowcy przyjęli do rozważań o energii potencjalnej pola grawitacyjnego. >Jeśli mi nie uwierzysz, to może uxbridge także to potwierdzi Owszem, będzie zerem bo w punkcie startu (nieskończoność) przyjęliśmy, że Ep jest zero. Więc skoro w punkcie startu Ep+Ek = 0 to musi być tak zawsze pod warunkiem, że energia nie dopływa/odpływa z zewnątrz. A tak się nie dzieje, bo rozważamy energię układu: ciało - pole
Ale to nie dlatego, że jacyś "naukowcy" tak przyjęli. Po prostu, gdzieś trzeba ustalić punkt dla którego Ep jest zerowa. Wygodnie to uczynić w nieskończoności, czyli tam gdzie siła jest zerowa. Ale jeśli komuś nie pasuje ujemna Ep, to można inaczej, proszę bardzo. 1. Przyjmujemy, że Ep jest zerowe na powierzchni kulistego źródła o masie M i promieniu R. Wtedy: Ep = GMm(1/R - 1/r) Ep jest rosnąca od zera na powierzchni do GMm/R w nieskończoności. Dodatnia! Są i wady. Żeby wzór był stosowalny równiez w pobliżu powierzchni, żródło musi być kuliste. No i zawsze trzeba znać jego promień R. A pod powierzchnią źródła Ep jest nadal ujemne.
2. Przyjmijmy zero w centrum źródła. Da się, bo masa M nie jest punktowa. Wzór wygląda tak: dla R <=r Ep = 1/2 * GMm/R^3 * r^2 dla r (większe od) R Ep = GMm (3/2R - 1/r) I jest pięknie. Ep jest zawsze rosnące i dodatnie. Tyle, że nadal trzeba znać R i źródło musi być kuliste oraz jednorodne.
Dlatego Ep = -GMm/r jest najwygodniejsze. Nie trzeba wiedzieć nic o kształcie, wymiarach i budowie źródła. Ale jest pewien warunek - można go stosować jedynie wtedy, gdy całe źródło mieści się wewnątrz sfery o promieniu r. To nie jest jakież wielkie ograniczenie, za to mamy prosty wzór. Natomias niezależnie od tego jaki wzór na Ep stosujemy do konkretnych obliczeń zachowania ciał w polu G, wyniki wyjdą takie same. Bo w takich zagadnieniach nie jest istotna bezwzględna wartość Ep ale jej różnice między różnymi r. A te wyjda takie same.
|
|
| | | | | |  | | arko (93 punktów) | > Bzdurność tych rozważań jest dziecinnie łatwo wykazać.> Otóż wystarczy zadać pytanie - jaka byłą energia kinetyczna ciała w nieskończoności (podpowiadam - zero), jaka była jego energia potencjalna w nieskończoności (też zero) i jaka była sumaryczna energia ciała (zero oczywiście).Trochę bawi mnie ta dyskusja. Bo nr 1 w tym jest: skąd to ciało w nieskończoności się wzięło ?. Jeśli tam sobie było od zawsze, to na pewno względem Ziemi ma Ep = 0 no bo w nieskończoności potencjał grawitacyjny = 0. Nieskończoność nic nie wie o istnieniu Ziemi. Nic nie wiemy jaką to ciało ma Ek. Ale jeśli to ciało z Ziemi sobie rakietą poleciało do nieskończoności to musiało się przecież wyrwać z ziemskiej grawitacji i musi mieć Ek = m*V2/2 gdzie V- prędkość ucieczki z Ziemi i pomijamy inne masy bo prędkość ucieczki z drogi mlecznej wynosi 330 km/s. Więc jeśli ciało sobie poleciało z Ziemi to w nieskończoności ma Ep = 0 a Ek policzona dla V = 11,2 km/s. Więc kolega się myli. > Teraz ciało po swobodnym spadku zbliża się się do powierzchni Ziemi. Jakie są jego energie wg. Henryka K?> Potencjalna GMm/r> Kinetyczna mv^2/2> Obydwie niezerowe, dodatnie i równe sobie (nie wiadomo czemu). Wzięły się znikąd. Zarówno potencjalna jak i kinetyczna wzrosły za darmo od zera do pewnej wartości. Energia całkowita też. Zasada zachowania energii już nie obowiązuje.> Ale zaraz... dlaczego Henryk przyrównuje potencjalną i kinetyczną!? Skoro jedna nie pojawiła się kosztem drugiej a obydwie wzrosły?Oooooo. I tu mamy przykład, że ciało sobie od zawsze w nieskończoności było i zechciało się jemu polecieć na ziemie. Załóżmy, że Ek też była równa zero. Ciało sobie spokojnie wisiało i nagle jemu się zachciało nas odwiedzić. Mamy początkowe Ep+Ek =0. Albo ktoś palcem trącił to ciało w kierunku Ziemi więc jakaś początkowa wartość Ek musiała być. Przyjmijmy, że jest bardzo mała. Więc ciało najpierw powoli jak żółw ociężale rusza i zaczyna spadać. Ep = 0 i spada do wartości ujemnych co oznacza, że pracę wykonuje grawitacja Ziemi. I cały czas rośnie sobie Ek. W każdym momencie dla tego ciała, będzie Ep+Ek =0. Tuż przed uderzeniem w Ziemię ciało będzie mieć maks. Ek obliczone dla V=11,2 km/s i minimalną wartość Ep (wartość bezwzględna maksymalna) ale cały czas równanie będzie zachowane Ep+Ek =0. Więc te energie nie wzięły się znikąd. Z pola grawitacyjnego Ziemi. To ono za to zapłaciło. Widzę, że i Wenancjusz się gubi także bo zacytuje jego > Jeśli założymy start masy z "nieskończoności" To w początkowej fazie Ep ma maximumA jest to nieprawda i wyżej wyjaśniłem dlaczego. Koledze Henrykowi nie odpowiem bo nie ma to sensu. Niech się nie cieszy, bo w jego wywodach mamy mix prawdy z kompletnym chaosem. Więc lepiej się nie wyzywać
|
|
| | | | | | |  | -1 na 1 | Henryk.K (2246 punktów) | > >Bzdurność tych rozważań jest dziecinnie łatwo wykazać.> >Otóż wystarczy zadać pytanie - jaka byłą energia kinetyczna ciała w nieskończoności (podpowiadam - zero), jaka była jego energia potencjalna w nieskończoności (też zero) i jaka była sumaryczna energia ciała (zero oczywiście).> Trochę bawi mnie ta dyskusja. Bo nr 1 w tym jest: skąd to ciało w nieskończoności się wzięło ?.> Jeśli tam sobie było od zawsze, to na pewno względem Ziemi ma Ep = 0 no bo w nieskończoności potencjał grawitacyjny = 0. Nieskończoność nic nie wie o istnieniu Ziemi. Nic nie wiemy jaką to ciało ma Ek.> Ale jeśli to ciało z Ziemi sobie rakietą poleciało do nieskończoności to musiało się przecież wyrwać z ziemskiej grawitacji i musi mieć Ek = m*V2/2 gdzie V- prędkość ucieczki z Ziemi i pomijamy inne masy bo prędkość ucieczki z drogi mlecznej wynosi 330 km/s.> Więc jeśli ciało sobie poleciało z Ziemi to w nieskończoności ma Ep = 0 a Ek policzona dla V = 11,2 km/s. Więc kolega się myli.> >Teraz ciało po swobodnym spadku zbliża się się do powierzchni Ziemi. Jakie są jego energie wg. Henryka K?> >Potencjalna GMm/r> >Kinetyczna mv^2/2> >Obydwie niezerowe, dodatnie i równe sobie (nie wiadomo czemu). Wzięły się znikąd. Zarówno potencjalna jak i kinetyczna wzrosły za darmo od zera do pewnej wartości. Energia całkowita też. Zasada zachowania energii już nie obowiązuje.> >Ale zaraz... dlaczego Henryk przyrównuje potencjalną i kinetyczną!? Skoro jedna nie pojawiła się kosztem drugiej a obydwie wzrosły?> Oooooo. I tu mamy przykład, że ciało sobie od zawsze w nieskończoności było i zechciało się jemu polecieć na ziemie. Załóżmy, że Ek też była równa zero. Ciało sobie spokojnie wisiało i nagle jemu się zachciało nas odwiedzić. Mamy początkowe Ep+Ek =0. Albo ktoś palcem trącił to ciało w kierunku Ziemi więc jakaś początkowa wartość Ek musiała być. Przyjmijmy, że jest bardzo mała.> Więc ciało najpierw powoli jak żółw ociężale rusza i zaczyna spadać. Ep = 0 i spada do wartości ujemnych co oznacza, że pracę wykonuje grawitacja Ziemi. I cały czas rośnie sobie Ek.> W każdym momencie dla tego ciała, będzie Ep+Ek =0. Tuż przed uderzeniem w Ziemię ciało będzie mieć maks. Ek obliczone dla V=11,2 km/s i minimalną wartość Ep (wartość bezwzględna maksymalna) ale cały czas równanie będzie zachowane> Ep+Ek =0.> Więc te energie nie wzięły się znikąd. Z pola grawitacyjnego Ziemi. To ono za to zapłaciło.> Widzę, że i Wenancjusz się gubi także bo zacytuje jego> >Jeśli założymy start masy z "nieskończoności" To w początkowej fazie Ep ma maximum> A jest to nieprawda i wyżej wyjaśniłem dlaczego. Koledze Henrykowi nie odpowiem bo nie ma to sensu. Niech się nie cieszy, bo w jego wywodach mamy mix prawdy z kompletnym chaosem.> Więc lepiej się nie wyzywać  Kiedy wyprowadzano wzór na energię potencjalną w centralnym polu grawitacyjnym to nikt się nad tym problemem nie zastanawiał.Ustalono, że jest to praca, którą należy wykonać, chcąc przemieścić masę z nieskończoności do odległości r od tego pola. Ponieważ podczas dzielenia r przez nieskończoność wartość ułamka zdąża do 0, to uzyskano wygodne miejsce odniesienia. Popełniono jednak w tym momencie ogromny błąd, ponieważ nie zauważono, że w tym przypadku nie wykonuje się żadnej pracy wobec centralnego pola grawitacyjnego, ponieważ to pole wykonuje taką pracę. A teoria twierdzi, iż taką pracę należy wykonać przeciwko siłom grawitacji. Już w tym momencie wszelkie rozważania i obliczania energii potencjalnej w centralnym polu grawitacyjnym są wierutną bzdurą, ale nie dla nowożytnych naukowców i ich czcicieli. Możemy jednak udawać, iż nic wielkiego się nie wydarzyło i kontynuować rozważania. Postawmy sobie pytanie jaka to jest nieskończona odległość. Miliard. bilion, trylion kilometrów, a może jeszcze milion razy więcej. Dla każdej z tych odległości możemy przecież obliczyć siłę przyciągania pomiędzy dwoma masami. Kiedy już taką siłę wyliczymy to nic nie stoi na przeszkodzie, aby obliczyć przyspieszenie z jakim oba ciała będą się przyciągać. Na początku jego wartość będzie znikoma,lecz w miarę zbliżania się mas będzie wzrastało. Nikt nie narzuca nam tutaj w jakim czasie ciało zbliży się do masy M na odległość r. Może to trwać nawet biliony lat.A gdyby ktoś uważał że ta nieskończoność jest zbyt mało odległa to może ją sobie dowolnie rozciągać. Szczęśliwi czasu nie liczą.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | arko (93 punktów) |
> Widzę, że i Wenancjusz się gubi także bo zacytuje jego> >Jeśli założymy start masy z "nieskończoności" To w początkowej fazie Ep ma maximum> A jest to nieprawda i wyżej wyjaśniłem dlaczego. Koledze Henrykowi nie odpowiem bo nie ma to sensu. Niech się nie cieszy, bo w jego wywodach mamy mix prawdy z kompletnym chaosem.> Więc lepiej się nie wyzywać  He he. Tu mamy wykres ze strony ilf.fizyka.pw.edu.pl/podrecznik/2/5/8 Więc i Wenancjusz ma rację bo Ep maksimum oznacza ZERO dla nieskończoności. No bo 0 to więcej niż -8  Tu położenie tej czerwonej linii zależy od przyjętej konwencji "Powszechnie przyjmuje się konwencję, że mierzy się energię potencjalną ciała w polu grawitacyjnym w stosunku do punktu oddalonego do nieskończoności. " Ja tam nigdzie nie widzę sprzeczności w niczym. Kiedy jest napisane, że należy wykonać pracę przenosząc ciało z nieskończoności na odległość r (np. powierzchnię Ziemi) to jest jasne, że pracę tą wykonuje grawitacja. Zaraz Henryk machnie znowu referat. Uprzedzę. Tak, masz rację. To grawitacja wykonuje pracę przenosząc obiekt z nieskończoności. Mogli by to w niektórych miejscach jaśniej napisać. Ale nie oznacza to, że w środku Ziemi jest czarna dziura a nad nami 1000 km wyżej krąży pałac z niebem.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | > >Widzę, że i Wenancjusz się gubi także bo zacytuje jego> >>Jeśli założymy start masy z "nieskończoności" To w początkowej fazie Ep ma maximum> >A jest to nieprawda i wyżej wyjaśniłem dlaczego. Koledze Henrykowi nie odpowiem bo nie ma to sensu. Niech się nie cieszy, bo w jego wywodach mamy mix prawdy z kompletnym chaosem.> >Więc lepiej się nie wyzywać  > He he. Tu mamy wykres ze strony ilf.fizyka.pw.edu.pl/podrecznik/2/5/8> Więc i Wenancjusz ma rację bo Ep maksimum oznacza ZERO dla nieskończoności. No bo 0 to więcej niż -8  > Tu położenie tej czerwonej linii zależy od przyjętej konwencji> "Powszechnie przyjmuje się konwencję, że mierzy się energię potencjalną ciała w polu grawitacyjnym w stosunku do punktu oddalonego do nieskończoności. "> Ja tam nigdzie nie widzę sprzeczności w niczym. Kiedy jest napisane, że należy wykonać pracę przenosząc ciało z nieskończoności na odległość r (np. powierzchnię Ziemi) to jest jasne, że pracę tą wykonuje grawitacja.Oczywiście. > Zaraz Henryk machnie znowu referat. Uprzedzę. Tak, masz rację. To grawitacja wykonuje pracę przenosząc obiekt z nieskończoności. Mogli by to w niektórych miejscach jaśniej napisać.A potencjał to zdolność do wykonania tej pracy. Amen. No zgadzam się, ale przyjąłem że znamy się troszkę na tej fizyce i mimo woli skracałem wypowiedź bacząc raczej na to, by zmieścić się z wypowiedzią, bo jak widać jest ograniczana ilością znaków pisarskich. Nie szkodzi, wcale bym się nie zdenerwował, gdybym nie miał racji.. no bo przecież już starożytni mawiali "errare humanum est". I tak bym przemilczał, bo wiem co piszę. Przecież podobnie określa się potencjał ładunku jednostkowego w polu sił potencjalnych w elektrotechnice w dziale teorii pola. Praca jaką trzeba włożyć lub się odbiera między dwoma punktami pola A i B nazywa się różnicą potencjałów, popularnie zwana napięciem. Analogia nieomalże taka sama, prawie dualizm, którego pojęcie jest zupełnie inne jak u Hamerlika Konopki.. A jestem elektrykiem z zawodu. Bliżej to tylko mogę dodać, iż porównać zestawy równań rozwiązywania obwodów magnetycznych i elektrycznych. Wyglądają całkiem podobnie, i takie same metody rozwiązywania. To jest ten dualizm, a nie Hamerlikowy dualizm postaci materii: fizyczny i abstrakcyjny jednocześnie.. > Ale nie oznacza to, że w środku Ziemi jest czarna dziura a nad nami 1000 km wyżej krąży pałac z niebem.I to w tej kwestii jest najważniejsze. Cały czas podejrzewam, że "Henryk K." związany jest z jakąś religią albo jakąś sektą.Przecież masa Ziemi nigdy nie będzie i nie można jej "skupić" w jednym punkcie...bo gdyby tak można było tą Ziemię ""scisnąć", to już przy jej średnicy ok 15 [cm], sama stała by się cała "czarną dziurą", a materia Ziemi przeszłaby w stan "osobliwości". Stąd i moja uwaga, iż "Henryk K." kierowana do niego, była o jego urojeniach dyletanta.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | | |  | | arko (93 punktów) |
> Nie szkodzi, wcale bym się nie zdenerwował, gdybym nie miał racji.. no bo przecież już starożytni mawiali "errare humanum est". I tak bym przemilczał, bo wiem co piszę.Każdemu wydaje się, że wie co pisze. Forum pobudza szare komórki ale kradnie też czas. Dziś mam inwentaryzację a myślami jestem w nieskończoności i kumam jak jest z tą energią potencjalną. Chyba wqrwił byś się jakbyś wniósł lodówkę na granice układu słonecznego (załóżmy, że grawitacja ziemska jest tam pomijalnie mała) i ktoś by ci powiedział, że lodówka ma Ep =0  . Bo jednak jej Ep będzie znacznie większa od zera. Ja już sobie rozkminiłem to i owo. Podany link, wiki wystarcza aby temat w końcu stał się jasny i klarowny. A Henrykowi wyjaśnię, że pobliżu Ziemi, linie pola grawitacyjnego są równoległe. Więc wnosząc lodówkę coraz wyżej, wg wzoru E = mgh i dla h = nieskończoność wyjdzie E = nieskończoność. Wiem o co koledze chodziło, też mnie to dziś gnębiło i mam już sprawę w 100 % jasną. Na pewno wszystko jest ok a w centrum Ziemi nie ma czarnej dziury  Do wyprowadzenia wzoru na energię potencjalną zakłada się, że w nieskończoności ta lodówka już tam była, od zawsze. I słusznie, bo z tym wnoszeniem tylko byśmy skomplikowali, to co jest proste.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | > >Nie szkodzi, wcale bym się nie zdenerwował, gdybym nie miał racji.. no bo przecież już starożytni mawiali "errare humanum est". I tak bym przemilczał, bo wiem co piszę.> Każdemu wydaje się, że wie co pisze. Forum pobudza szare komórki ale kradnie też czas.Przykro mi, że na tym forum spotkało się tak wielu nieuczciwych osobników. Proponuję, żeby przerwał Pan dyskurs do chwili zakończenia inwentaryzacji. Kiedy w pracy ktoś się zorientuje czym się Pan zajmuje w chwilach wolnych to mogą pojawić się kłopoty. Dziś mam inwentaryzację a myślami jestem w nieskończoności i kumam jak jest z tą energią potencjalną. Chyba wqrwił byś się jakbyś wniósł lodówkę na granice układu słonecznego (załóżmy, że grawitacja ziemska jest tam pomijalnie mała) i ktoś by ci powiedział, że lodówka ma Ep =0  . Bo jednak jej Ep będzie znacznie większa od zera. > Ja już sobie rozkminiłem to i owo. Podany link, wiki wystarcza aby temat w końcu stał się jasny i klarowny.> A Henrykowi wyjaśnię, że pobliżu Ziemi, linie pola grawitacyjnego są równoległe. Więc wnosząc lodówkę coraz wyżej, wg wzoru E = mgh i dla h = nieskończoność wyjdzie E = nieskończoność. Wiem o co koledze chodziło, też mnie to dziś gnębiło i mam już sprawę w 100 % jasną. Na pewno wszystko jest ok a w centrum Ziemi nie ma czarnej dziury  > Do wyprowadzenia wzoru na energię potencjalną zakłada się, że w nieskończoności ta lodówka już tam była, od zawsze. I słusznie, bo z tym wnoszeniem tylko byśmy skomplikowali, to co jest proste.> Obliczanie energii potencjalnej w ten sposób możemy jedynie wykonywać dla wysokości, w której wartość przyspieszenia grawitacyjnego jest prawie taka sama.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | > >Nie szkodzi, wcale bym się nie zdenerwował, gdybym nie miał racji.. no bo przecież już starożytni mawiali "errare humanum est". I tak bym przemilczał, bo wiem co piszę.> Każdemu wydaje się, że wie co pisze.Oczywiście. Przykładem niejaki "Henryk K.". Dlaczego jestem pewny? Podałem metodę sposobu obliczania potencjałów w elektrotechnice, co jak zauważyłeś, jest zbliżone. Wcale się nie wywyższam jak mi zarzucano nieraz. Po prostu jak nie widzę sensu wypowiedzi, to reaguję nieraz impulsywnie i zbyt ostro. Ale tak musi być. Bo jak kogoś nie kopniesz, gdzie trzeba, to będzie smolił pierdoły do końca swego istnienia bez opamiętania, przekonany o swoich racjach, bez udowodnienia takowych. > Forum pobudza szare komórki ale kradnie też czas. Dziś mam inwentaryzację a myślami jestem w nieskończoności i kumam jak jest z tą energią potencjalną. Chyba wqrwił byś się jakbyś wniósł lodówkę na granice układu słonecznego (załóżmy, że grawitacja ziemska jest tam pomijalnie mała) i ktoś by ci powiedział, że lodówka ma Ep =0 . Bo jednak jej Ep będzie znacznie większa od zera.Jak napisałem, to energia potencjalna jest zdolnością do wykonania pracy, ale ciał w spoczynku (co w kwestii kosmicznej jest trudnością do ustalenia, z racji względności ruchu). Więc przyjmuje się umowne układy odniesienia, co jest także sztuką magigą, bo wszystko we Wszechświecie jest w ruchu. Więc problem? Niezupełnie, bo człowiek wymyślił sztucznie układy odniesienia, do jakich niejaki "Henryk K." się nie odnosi i o nich nie wspomina! Z powodu względności ruchu faktycznie, pewne obliczenia muszą z natury rzeczy być niedokładne. Ale to nie ma wpływu w proporcjach. Stąd i przybliżone wyniki obliczeń. No bo co ma za wpływ jednostka astronomiczna do roku świetlnego? A "Henryk K ." zaczyna "rozważania" od modelu spłaszczonego atomu Bohra. To nie przystaje absolutnie. Na "dzień dobry", go kompletnie deklasuje. Mało. Jest tak niepoważne, że nawet moderator go wywalił w końcu do bazgrołów. To nie jest żadna nauka, gdzie niewątpliwie chciałby brylować. > Ja już sobie rozkminiłem to i owo. Podany link, wiki wystarcza aby temat w końcu stał się jasny i klarowny.Bo był jasny i klarowny od początku, jak zaczął "Henryk K." zaczynając od modelu atomu Bohra. To jest bardzo i to bardzo niepoważne. > A Henrykowi wyjaśnię, że pobliżu Ziemi, linie pola grawitacyjnego są równoległe. Więc wnosząc lodówkę coraz wyżej, wg wzoru E = mgh i dla h = nieskończoność wyjdzie E = nieskończoność. Wiem o co koledze chodziło, też mnie to dziś gnębiło i mam już sprawę w 100 % jasną. Na pewno wszystko jest ok a w centrum Ziemi nie ma czarnej dziury  > Do wyprowadzenia wzoru na energię potencjalną zakłada się, że w nieskończoności ta lodówka już tam była, od zawsze. I słusznie, bo z tym wnoszeniem tylko byśmy skomplikowali, to co jest proste.Nie. Po prostu nie staramy się myśleć/używać mózgu, na podstawie wiedzy nam "pałkowanej", co bardzo boli niejakiego "Henryka K.", odpornego na wiedzę, bo wszyscy naukowcy, to jedna wielka mafia i zmowa światowa.. Ale to jest chore w swej istocie. To jest obrzydliwe.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) |
Takie ćwiczenie praktyczne. Proszę unieść jakąś sporą masę do góry, następnie trzymać ją w tej pozycji jak najdłużej. W odniesieniu do czego będzie ona posiadała energię potencjalną? Do powierzchni ziemi ,czy do punktu położonego w nieskończoności? Następnie ją puścić i patrzeć w jakim kierunku ona opadnie. Wynik, dla potomnych można zapisać w kajeciku. Proszę uważać na stopy!
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | uxbridge (5980 punktów) | > > Takie ćwiczenie praktyczne. Proszę unieść jakąś sporą masę do góry, następnie trzymać ją w tej pozycji jak najdłużej. W odniesieniu do czego będzie ona posiadała energię potencjalną? Do powierzchni ziemi ,czy do punktu położonego w nieskończoności? Do czegokolwiek. Inną w stosunku do podłogi, inną w stosunku do podłogi sąsiada na dole, jeszcze inną w stosunku do lokalnej powierzchni Ziemi, poziomu morza czy dna kopalni. We wszystkich tych wypadkach różną ale dodatnią. Będzie jej więc nadmiar, mogacy zamienić się na pracę. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby policzyć ją w stosunku do sufitu, dachu budynku, Księżyca czy nieskończoności. Wtedy będzie ujemna. Będzie jej deficyt który można zniwelować włożoną pracą. POTENCJAŁ MOŻNA LICZYĆ WZGLĘDEM DOWOLNIE WYBRANEGO POZIOMU!!! Trzeba tylko zaznaczyć, względem jakiego. Liczenie względem nieskończoności jest wygodne, bo wzór jest prosty.
|
|
| | | | | | | | |  | -1 na 3 | Henryk.K (2246 punktów) | >>> Takie ćwiczenie praktyczne. Proszę unieść jakąś sporą masę do góry, następnie trzymać ją w tej pozycji jak najdłużej. W odniesieniu do czego będzie ona posiadała energię potencjalną? Do powierzchni ziemi ,czy do punktu położonego w nieskończoności? >Do czegokolwiek. Inną w stosunku do podłogi, inną w stosunku do podłogi sąsiada na dole, jeszcze inną w stosunku do lokalnej powierzchni Ziemi, poziomu morza czy dna kopalni. >We wszystkich tych wypadkach różną ale dodatnią. Będzie jej więc nadmiar, mogacy zamienić się na pracę. >Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby policzyć ją w stosunku do sufitu, dachu budynku, Księżyca czy nieskończoności. Wtedy będzie ujemna. Będzie jej deficyt który można zniwelować włożoną pracą. >POTENCJAŁ MOŻNA LICZYĆ WZGLĘDEM DOWOLNIE WYBRANEGO POZIOMU!!! >Trzeba tylko zaznaczyć, względem jakiego. Liczenie względem nieskończoności jest wygodne, bo wzór jest prosty.
Nie istnieje energia ujemna i nie można wprowadzać takiego pojęcia do dyskursu. W początkach rozwoju termodynamiki istniało pojęcie cieplika i zimnika,lecz oba pojęcia z czasem wyrugowano. Jeszcze chwila a dowiem się od Pana, że istnieje dodatnik i ujemnik. Dodatnik to jest ta energia, którą posiada ciało podniesione na wysokość h nad ziemią, a ujemnik to jest energia potencjalna jaką posiada ciało umieszczone na wysokości h nad ziemią w stosunku n.p. do szczytu wieży kościoła.( h < wysokości szczytu wieży kościoła)
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | uxbridge (5980 punktów) | >Nie istnieje energia ujemna i nie można wprowadzać takiego pojęcia do dyskursu. Owszem istnieje i negowanie tego, to tak jak negowanie istnienia liczb ujemnych, bo "nie może być mniej niż nic". Brak wyobraźni, intuicji matematycznej i wiedzy po prostu. Wyrokowanie ze strony Henryka że czegoś w fizyce "nie można" jest żałosne. Autorytet się znalazł.
Pieniędzy też pozornie nie można mieć mniej niż zero, a jednak pojęcie debetu jest powszechnie stosowane i używa się do tego liczb ujemnych. Jeśli bank udzielił mi kredytu bieżącego na koncie w wysokości 1000 PLN i żadnych własnych środków na koncie nie mam, to owszem, mogę przyjąć, że stan moich środków wynosi 1000. Ale będzie to dość niewygodne. Lepiej przyjąć 0. Każde skorzystanie z tych środków zmniejszy stan konta do ujemnego. I nawet jak konto ma saldo -500 to nadal mogę czerpać z niego środki. Mogę w konto środki wpompować i znów uzyskać 0 albo dodatnie saldo. Wpłata i wypłata to konkretne, dodatnie pieniądze a suma na koncie może być ujemna. Suma na koncie może być ujemna, a ja nadal dysponuję środkami! Paradoks? Oczywiście że nie. Tak samo jest z energią potencjalną.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >>Nie istnieje energia ujemna i nie można wprowadzać takiego pojęcia do dyskursu. >Owszem istnieje i negowanie tego, to tak jak negowanie istnienia liczb ujemnych, bo "nie może być mniej niż nic". Brak wyobraźni, intuicji matematycznej i wiedzy po prostu. >Wyrokowanie ze strony Henryka że czegoś w fizyce "nie można" jest żałosne. Autorytet się znalazł. >Pieniędzy też pozornie nie można mieć mniej niż zero, a jednak pojęcie debetu jest powszechnie stosowane i używa się do tego liczb ujemnych. >Jeśli bank udzielił mi kredytu bieżącego na koncie w wysokości 1000 PLN i żadnych własnych środków na koncie nie mam, to owszem, mogę przyjąć, że stan moich środków wynosi 1000. Ale będzie to dość niewygodne. Lepiej przyjąć 0. Każde skorzystanie z tych środków zmniejszy stan konta do ujemnego. I nawet jak konto ma saldo -500 to nadal mogę czerpać z niego środki. Mogę w konto środki wpompować i znów uzyskać 0 albo dodatnie saldo. >Wpłata i wypłata to konkretne, dodatnie pieniądze a suma na koncie może być ujemna. Suma na koncie może być ujemna, a ja nadal dysponuję środkami! Paradoks? Oczywiście że nie. Tak samo jest z energią potencjalną.
A jak Pan sobie wyobraża ujemną energię. Jest jej mniej niż 0? To już prawie wiara w duchy. Duch to taki człowiek, który nie ma ciała, a nawet ma go mniej niż ma. Chyba w to Pan nie wierzy?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | uxbridge (5980 punktów) | >A jak Pan sobie wyobraża ujemną energię. Jest jej mniej niż 0? A jak Pan sobie wyobraża ujemny stan konta? Pieniędzy jest mniej niż zero? Co gorsza, mimo ujemnego stanu można nadal korzystać z tych ujemnych pieniędzy (jeśli jest limit debetowy.
Energia potencjalna może być wyrażana liczbą ujemną, podobnie jak stan konta, wysokość npm, temperatura, stan rzeki, piętra podziemnego garażu itp. Pana argument, że energia potencjalna nie może być mniejsza od zera, bo praca jest niezerowa ma taką samą moc jak twierdzenie, że stan konta nie może być ujemny, bo nie ma banknotów o ujemnym nominale. Bez ujemnych banknotów nie da się przecież spowodować ujemnej wpłaty, prawda? Jesli zapomnimy, że wypłata jest ujemną wpłatą.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Henryk.K (2246 punktów) | >>A jak Pan sobie wyobraża ujemną energię. Jest jej mniej niż 0? >A jak Pan sobie wyobraża ujemny stan konta? Pieniędzy jest mniej niż zero? Co gorsza, mimo ujemnego stanu można nadal korzystać z tych ujemnych pieniędzy (jeśli jest limit debetowy. >Energia potencjalna może być wyrażana liczbą ujemną, podobnie jak stan konta, wysokość npm, temperatura, stan rzeki, piętra podziemnego garażu itp. >Pana argument, że energia potencjalna nie może być mniejsza od zera, bo praca jest niezerowa ma taką samą moc jak twierdzenie, że stan konta nie może być ujemny, bo nie ma banknotów o ujemnym nominale. Bez ujemnych banknotów nie da się przecież spowodować ujemnej wpłaty, prawda? Jesli zapomnimy, że wypłata jest ujemną wpłatą.
No niestety, staje się Pan coraz bardziej infantylny, odnosząc się do ujemnego stanu kąta jako głównego argumentu. Nie mogę jednak Pana zbytnio obśmiać, gdyż można by to potraktować jako drwinę z Isaaka Newtona. On w swoich Principiach bardzo często odwoływał się do ówczesnej ekonomi.Nawet w rozważania o grawitacji były pełne tego rodzaju związków. Czyniło tak również wielu czołowych myślicieli epoki. Pojawiło się wówczas skojarzenie, iż nauka jest to kiepska ekonomia, a ekonomia jest kiepską nauką. Obecnie ekonomia przekroczyła już granicę absurdu, ponieważ traktuje ledwie co pożyczone pieniądze z odsetkami za kredyt jako swój kapitał. Ciekawe, czy i dla takiego postępowania znajdzie Pan odpowiednik w energii potencjalnej. Nie odpowiada Pan na moje wnioski, ponieważ nie posiada już żadnych sensownych argumentów. Zaczyna za to czynić znaczne postępy w atakach personalnych. Już wcześniej dostrzegłem tą prawidłowość. Niedługo w pochodzie pierwszomajowym będzie Pan kroczył w pierwszym szeregu z Panem Wenancjuszem. Widzę, że ostał się jeszcze P.Abvalaim, lecz zaniechał on udziału w dysputach.
DO SIEGO ROKU. Henryk K.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Wenancjusz (16441 punktów) | >>>> Takie ćwiczenie praktyczne. Proszę unieść jakąś sporą masę do góry, następnie trzymać ją w tej pozycji jak najdłużej. W odniesieniu do czego będzie ona posiadała energię potencjalną? Do powierzchni ziemi ,czy do punktu położonego w nieskończoności? >>Do czegokolwiek. Inną w stosunku do podłogi, inną w stosunku do podłogi sąsiada na dole, jeszcze inną w stosunku do lokalnej powierzchni Ziemi, poziomu morza czy dna kopalni. >>We wszystkich tych wypadkach różną ale dodatnią. Będzie jej więc nadmiar, mogacy zamienić się na pracę. >>Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby policzyć ją w stosunku do sufitu, dachu budynku, Księżyca czy nieskończoności. Wtedy będzie ujemna. Będzie jej deficyt który można zniwelować włożoną pracą. >>POTENCJAŁ MOŻNA LICZYĆ WZGLĘDEM DOWOLNIE WYBRANEGO POZIOMU!!! >>Trzeba tylko zaznaczyć, względem jakiego. Liczenie względem nieskończoności jest wygodne, bo wzór jest prosty. >Nie istnieje energia ujemna i nie można wprowadzać takiego pojęcia do dyskursu. >W początkach rozwoju termodynamiki istniało pojęcie cieplika i zimnika,lecz oba pojęcia z czasem wyrugowano. >Jeszcze chwila a dowiem się od Pana, że istnieje dodatnik i ujemnik. >Dodatnik to jest ta energia, którą posiada ciało podniesione na wysokość h nad ziemią, a ujemnik to jest energia potencjalna jaką posiada ciało umieszczone na wysokości h nad ziemią w stosunku n.p. do szczytu wieży kościoła.( h < wysokości szczytu wieży kościoła) Chłopie pieprzysz.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | > Takie ćwiczenie praktyczne. Proszę unieść jakąś sporą masę do góry, następnie trzymać ją w tej pozycji jak najdłużej. W odniesieniu do czego będzie ona posiadała energię potencjalną? W tej postaci co proponujesz baranie, od masy. >Do powierzchni ziemi ,czy do punktu położonego w nieskończoności? IDIOTA. No on nie rozumie o czym wywołał temat! Czy Ty qwa rozumiesz o czym piszesz? Co to qwa za przykład i gdzie jego sens?
>Następnie ją puścić i patrzeć w jakim kierunku ona opadnie.
W kierunku siły grawitacji. I co dalej? Dalej jest tylko Twoje twierdzenie niczym nie poparte, że grawitacji nie ma, bo teoria Newtona jest fałszywa. Tak palancie!
>Wynik, dla potomnych można zapisać w kajeciku. Proszę uważać na stopy!
Raczej na Ciebie mój drogi drogowskazie do idiotyzmu.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | |  | | uxbridge (5980 punktów) | >Ale jeśli to ciało z Ziemi sobie rakietą poleciało do nieskończoności to musiało się przecież wyrwać z ziemskiej grawitacji i musi mieć Ek = m*V2/2 gdzie V- prędkość ucieczki z Ziemi i pomijamy inne masy bo prędkość ucieczki z drogi mlecznej wynosi 330 km/s. >Więc jeśli ciało sobie poleciało z Ziemi to w nieskończoności ma Ep = 0 a Ek policzona dla V = 11,2 km/s. Więc kolega się myli.
"Kolega" się nie myli. Ciało startując z Ziemi z pewną prędkością zmniejsza ją przy oddalaniu się, co nie? (Co owszem). Startując z II PK prędkość ciała będzie dążyć do zera przy odległości dążącej do nieskończoności. To tak jakby istota tej prędkości. Przecież nie rozważamy żadnego napędu.
>Oooooo. I tu mamy przykład, że ciało sobie od zawsze w nieskończoności było i zechciało się jemu polecieć na ziemie. Załóżmy, że Ek też była równa zero. Ciało sobie spokojnie wisiało i nagle jemu się zachciało nas odwiedzić. Mamy początkowe Ep+Ek =0. Albo ktoś palcem trącił to ciało w kierunku Ziemi więc jakaś początkowa wartość Ek musiała być. Przyjmijmy, że jest bardzo mała. >Więc ciało najpierw powoli jak żółw ociężale rusza i zaczyna spadać. Ep = 0 i spada do wartości ujemnych co oznacza, że pracę wykonuje grawitacja Ziemi. I cały czas rośnie sobie Ek. >W każdym momencie dla tego ciała, będzie Ep+Ek =0. Tuż przed uderzeniem w Ziemię ciało będzie mieć maks. Ek obliczone dla V=11,2 km/s i minimalną wartość Ep (wartość bezwzględna maksymalna) ale cały czas równanie będzie zachowane >Ep+Ek =0. Prawidłowe rozumowanie. Dokładnie takie samo, jak moje. >Więc te energie nie wzięły się znikąd. Z pola grawitacyjnego Ziemi. To ono za to zapłaciło. Sciśle mówiąc, całkowita energia się nie zmieniła. Energia zmagazynowana w polu przekształciła się w kinetyczną. W nieskończoności Ep była zerowa co do wartości i w trakcie spadku malała. Jej kosztem wzrosła kinetyczna. Ich suma jest stała. To banał.
U Henryka obie wzięły się znikąd. Bo nie dopuszcza myśli, że Ep może być co do wartości ujemna. Więc mu wychodzi, że to spadające ciało w trakcie ruchu ma Ek+Ep >0 i rosnące. W dodatku nie wiedzieć czemu po dotarciu do Ziemi Ek + Ep = 2Ek = 2Ep.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | arko (93 punktów) | >>Ale jeśli to ciało z Ziemi sobie rakietą poleciało do nieskończoności to musiało się przecież wyrwać z ziemskiej grawitacji i musi mieć Ek = m*V2/2 gdzie V- prędkość ucieczki z Ziemi i pomijamy inne masy bo prędkość ucieczki z drogi mlecznej wynosi 330 km/s. >>Więc jeśli ciało sobie poleciało z Ziemi to w nieskończoności ma Ep = 0 a Ek policzona dla V = 11,2 km/s. Więc kolega się myli. >"Kolega" się nie myli. Ciało startując z Ziemi z pewną prędkością zmniejsza ją przy oddalaniu się, co nie? (Co owszem). Startując z II PK prędkość ciała będzie dążyć do zera przy odległości dążącej do nieskończoności. To tak jakby istota tej prędkości. Przecież nie rozważamy żadnego napędu.
Racja. Na studiach trzeba było się przygotować do egzaminu, wiedzę się wbiło do głowy, egzamin zdało i najczęściej nie było czasu na wnikanie co i jak.
A jak się człowiek pomyli, trzeba to przyznać a nie iść w zaparte. Ep =0 i Ek = 0. Nie dotyczy rakiety, która do nieskończoności doleciała. Bo dla niej Ep nie równa się 0.
|
|
| | | | | | | | |  | | arko (93 punktów) |
> A jak się człowiek pomyli, trzeba to przyznać a nie iść w zaparte. Ep =0 i Ek = 0. Nie dotyczy rakiety, która do nieskończoności doleciała. Bo dla niej Ep nie równa się 0.efizyka.net.pl/predkosc-ucieczkiAle tu mi zabili ćwieka. "Ponieważ jak napisaliśmy wcześniej, ciało poruszające się z prędkością ucieczki zatrzyma się dopiero w nieskończonej odległości od punktu, z którego zostało wystrzelone, tak więc zarówno energia kinetyczna, jak i energia potencjalna ciała będą w punkcie r → ∞ równe zero." Z ziemi wystrzelą pocisk z II prędkością ucieczki. Na początku ma Ep1 oraz Ek1. W trakcie wznoszenia Ek1 zamienia się stopniowo w energię potencjalną i na samym końcu, gdy pocisk się zatrzymał jego Ek2 względem Ziemi jest = 0. Ale całość ten energii powiększyła Ep1 o wartość Ek1 więc końcowa wartość Ep2 będzie równa Ep1 + Ek1. Skąd tu ZERO ? A przy okazji. Na 1000 oszołomów jeden będzie miał rację i dzięki nim mamy komórki a rakiety latają. Henryk ma dziwaczną ale jednak pasję. Ma zajęcie, wierzy w spisek, pozwala jemu to lepiej funkcjonować, w czasami idiotycznym świecie. Akurat też jestem pewien, że Henryk się myli co do pewnych kwestii (czarna dziura w środku ziemi, pałac 1000 km nad głową) ale nadmiar agresji jednak razi. Wylądowało to w bazgrołach i słusznie ale ja tam trochę rozumiem Henryka. Zamiast być zgryźliwy wobec wszystkiego i wszystkich ma zajęcie i nikomu, niczym nie szkodzi. Mam nadzieję, że z czasem lepiej sobie temat rozkmini.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | > >A jak się człowiek pomyli, trzeba to przyznać a nie iść w zaparte. Ep =0 i Ek = 0. Nie dotyczy rakiety, która do nieskończoności doleciała. Bo dla niej Ep nie równa się 0.> efizyka.net.pl/predkosc-ucieczki> Ale tu mi zabili ćwieka.> "Ponieważ jak napisaliśmy wcześniej, ciało poruszające się z prędkością ucieczki zatrzyma się dopiero w nieskończonej odległości od punktu, z którego zostało wystrzelone, tak więc zarówno energia kinetyczna, jak i energia potencjalna ciała będą w punkcie r → ∞ równe zero."> Z ziemi wystrzelą pocisk z II prędkością ucieczki. Na początku ma Ep1 oraz Ek1. W trakcie wznoszenia Ek1 zamienia się stopniowo w energię potencjalną i na samym końcu, gdy pocisk się zatrzymał jego Ek2 względem Ziemi jest = 0. Ale całość ten energii powiększyła Ep1 o wartość Ek1 więc końcowa wartość Ep2 będzie równa Ep1 + Ek1. Skąd tu ZERO ?> A przy okazji. Na 1000 oszołomów jeden będzie miał rację i dzięki nim mamy komórki a rakiety latają. Henryk ma dziwaczną ale jednak pasję. Ma zajęcie, wierzy w spisek, pozwala jemu to lepiej funkcjonować, w czasami idiotycznym świecie. Akurat też jestem pewien, że Henryk się myli co do pewnych kwestii (czarna dziura w środku ziemi, pałac 1000 km nad głową) ale nadmiar agresji jednak razi. Wylądowało to w bazgrołach i słusznie ale ja tam trochę rozumiem Henryka. Zamiast być zgryźliwy wobec wszystkiego i wszystkich ma zajęcie i nikomu, niczym nie szkodzi. Mam nadzieję, że z czasem lepiej sobie temat rozkmini. W ostatnich wypowiedziach dyskusja podążyła w kierunku wyjaśniania zjawisk jakie zachodzą podczas przemieszczania się masy w nieskończoność. Pan Uxbridge wykorzystał do tego celu zniekształcony wzór na energię mechaniczną. Ponieważ jutro rozpoczynamy Nowy Rok, to przyjmę, iż to była pomyłka. Zastosowanie tego wzoru jest i tak niefortunne, ponieważ można go wykorzystywać jedynie do obliczeń energii potencjalnej oraz kinetycznej w przestrzeni, gdzie przyśpieszenie jest stałe. Można dokonać próby zastępując wzór E= mgh , wzorem na energię potencjalną w centralnym polu grawitacyjnym, lecz popadniemy wówczas w problemy z zerową energią potencjalną i kinetyczną w nieskończoności. Idea tego wzoru jest odmienna, ponieważ sprowadza się do zasady, że w miejscu gdzie enegia potencjalna jest równa 0, to energia kinetyczna osiąga maksymalną wartość i na odwrót. Dlatego ten zwrot w polemice jest niewłaściwy. Proponuję powrócić na chwilę do wyprowadzenia wzoru na energię potencjalną w centralnym polu grawitacyjnym. Zarzuciłem mu, iż przy jego wyprowadzeniu złamano zasadę, iż energia potencjalna jest to praca wykonana przy przemieszczaniu ciała przeciwko siłom grawitacji. Zgodzono się z tym, lecz uznano, iż praca ta jest i tak równa energii potrzebnej do przeniesienia ciała przeciwko siłom grawitacji, lecz ze znakiem minus. Zwolennikiem takiego podejścia był Pan Uxbridge. Czekałem, aż do tej pory, że zaproponuje małą modyfikację w wyprowadzeniu tego wzoru, prowadzącą do poprawienia tego błędu. Ponieważ się nie doczekałem, to uczynnię to sam. ΔEp = Ep (∞ ) - Ep (r) = -W∞r =-∞r∫ Fdr = =-∞r∫  GMm)/r2 dr =- - (GMm)/r ]∞r = GMm ( 1/ / r - 1/∞ ) = GMm (1/r - 0 ) = GMm/r Ep = GMm/r Modyfikacja jest bardzo prosta, wystarczy przed pracą potrzebną do wykonania tego przesunięcia postawić znak minus. Wynika to z faktu, iż pracy nie wykonuje siła zewnętrzna, lecz centralne pole grawitacyjne. Dlaczego Pan Uxbridge nie zaproponował tak prostej modyfikacji wzoru, zgodnej z resztą, z zasadami fizyki? Odpowiedzią jest ostateczna postać tego wzoru. Potwierdza on moje wcześniejsze tezy, o lotach Kosmos i wykluczeniu Heliocentryzmu. Energia potencjalna na wyższych orbitach byłaby mniejsza , niźli na niższych. Mogłoby się wydawać, iż powinienem być usatysfakcjonowany takim obrotem sprawy. No niestety, jest wprost przeciwnie. Uważam, iż wzór na energię potencjalną centralnym polu grawitacyjny jest obarczony jeszcze jedną wadą logiczną, która wynika z założenia przyjętego podczas jego wyprowadzania. Ustalono, iż energia potencjalna jest ilością pracy potrzebną do przemieszczenia ciała z nieskończoności do odległości r od centrum tego pola. Moim skromnym zdaniem, takie podejście nie wyjaśnia jaka jest energia potencjalna punktu na promieniu r w stosunku do centralnego pola grawitacyjnego. Wylicza nam jedynie wartość energii potencjalnej na promieniu r w stosunku do nieskończoności. A to są zupełnie inne narracje. W modelu zaproponowanym przez Isaaka Newtona, nie można ustalić wartości energii potencjalnej wobec centralnego pola grawitacyjnego w żadnym miejscu przestrzeni, ponieważ w jej wartość w środku tego pola zdąża do nieskończoności. I to by było na tyle.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | uxbridge (5980 punktów) | >W modelu zaproponowanym przez Isaaka Newtona, nie można ustalić wartości energii potencjalnej wobec centralnego pola grawitacyjnego w żadnym miejscu przestrzeni, ponieważ w jej wartość w środku tego pola zdąża do nieskończoności. Nareszcie, po 300 latach objawił się nam nowy Newton który poprawi błedy poprzedniego. Nie mogę uwierzyć swemu szczęściu. Szkoda, że świat się o tym nie dowie, bo nie dorósł i ma w dupie Henryka.
Siła w polu grawitacyjnym dąży do nieskończoności tylko gdy wzór stosuje umysł tępy. GMm/r^2 jest prawdziwy WYŁĄCZNIE WTEDY, gdy masa M zawiera się w całości wewnątrz sfery o promieniu r. WEWNĄTRZ! Ciało M może być małe, duże, ważne żeby było "poniżej" r. Siła dąży do nieskończoności JEDYNIE WTEDY, gdy przy r dążącym do zera M jest masą PUNKTOWĄ. Tak się nigdy nie dzieje (chyba, że w centrum BH ale tam i tak ani Newton ani OTW nie obowiązują). W pozostałych przypadkach, grawitacja w centrum ciała dąży do zera!!! Dlatego rozważania Henryka o nieskończonościach w centrum pola są bez sensu. Henryk może tupać nogami, machać rękami i zamykać oczy ale jest to fakt fizyczny, matematyczny (prawo Gaussa) i co zamyka dyskusję - doświadczalny! W kopalniach siła grawitacji spada z głębokością i daje się to mierzyć. A wzór na siłę grawitacji pod powierzchnią kulistego źródła jest następujący i weryfikowalny doświadczalnie: (GMm/R^3) * r Gdzie M - masa żródła, R - jego promień, r - odległość ciała od centrum źródła, ale mniej niż R
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | uxbridge (5980 punktów) | >Wylądowało to w bazgrołach i słusznie ale ja tam trochę rozumiem Henryka. Zamiast być zgryźliwy wobec wszystkiego i wszystkich ma zajęcie i nikomu, niczym nie szkodzi.
Ja uważam Henryka i jemu podobnych za bardzo niebezpiecznych. To fanatycy, przekonani o swej wyjątkowości i nadludzkich możliwościach (przecież z łatwością wykazują błędy geniuszom). Mogą wydawać się nieszkodliwi, ale do czasu. Ktoś, kto z absolutnym przekonaniem głosi ideę Boga w szklanej kuli jest w stanie uwierzyć we wszystko, co jego chory umysł wyprodukuje. Absolutnie we wszystko. A jeśli pojawią się możliwości, nie zawaha się przyłożyć ręki do dowolnej podłości (lub zbrodni) byleby w jego mniemaniu służącej JEDYNEJ PRAWDZIE. Mówiąc obrazowo - człowiek racjonalny może poniewierać słownie idiotę gdy straci cierpliwość (tak jak ja). Ale w najgorszym razie wyrzuci go (symbolicznie) za drzwi. Fanatyk podpali stos, albo dźgnie nożem niewiernego. Henryk sprawia wrażenie łągodnego, więc stosu by może nie podpalił. Ale przyglądałby mu się nie bez satysfakcji, jestem pewien. Wg Henryka, "oficjalna" nauka jest żródłem zła i nieprawości. Przejawem szatana. Jak daleko stąd do palenia książek a potem czarownic?
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | arko (93 punktów) | > >A jak się człowiek pomyli, trzeba to przyznać a nie iść w zaparte. Ep =0 i Ek = 0. Nie dotyczy rakiety, która do nieskończoności doleciała. Bo dla niej Ep nie równa się 0.> efizyka.net.pl/predkosc-ucieczki> Ale tu mi zabili ćwieka.> "Ponieważ jak napisaliśmy wcześniej, ciało poruszające się z prędkością ucieczki zatrzyma się dopiero w nieskończonej odległości od punktu, z którego zostało wystrzelone, tak więc zarówno energia kinetyczna, jak i energia potencjalna ciała będą w punkcie r → ∞ równe zero."> Z ziemi wystrzelą pocisk z II prędkością ucieczki. Na początku ma Ep1 oraz Ek1. W trakcie wznoszenia Ek1 zamienia się stopniowo w energię potencjalną i na samym końcu, gdy pocisk się zatrzymał jego Ek2 względem Ziemi jest = 0. Ale całość ten energii powiększyła Ep1 o wartość Ek1 więc końcowa wartość Ep2 będzie równa Ep1 + Ek1. Skąd tu ZERO ?> Ep+Ek =0.> Wzór ten jest bzdurą.> Ten wzór jest poprawny.> M= Ep+Ek> M- oznacza energię mechaniczną.> A taki zapis zmienia wiele.No i sprawa jest jasna. Kluczem do połapania się w tych rozważaniach jest zrozumienie skąd się wzięło Ep + Ek = 0. To proste równanie jest założeniem. Tylko i wyłącznie i niczym więcej. Kulka w nieskończoności ma Ep=0 i Ek =0. Wisi i się nie rusza względem Ziemi. TO JEST ZAŁOŻENIE ! Ciało spada jego energia potencjalna spada (wartość bezwzględna rośnie). Energia kinetyczna rośnie aby w końcu zamienić się w ciepło, krater, kawałki skały czy gruntu wyrwane z jakąś prędkością itp. Sytuacja odwrotna. Ciało leci w kosmos. Tym razem jego energia potencjalna rośnie do zera. Podkreślam. Rośnie do ZERA. Jeśli miało prędkość początkową V =11,2 km to w nieskończoności wytraci prędkość do zera i będzie mieć Ek=0. Ep + Ek = 0. I ta równość będzie zachowana wszędzie, także na Ziemi. Ciało będzie spadać czyli Ep będzie spadać (rosnąć bezwzględnie) a Ek będzie rosnąć. I w każdym momencie Ep = - Ek. Ponieważ jestem dziadkiem z gromadką wnuków to życzę Ci Heniu abyś połapał się w tym w 2020 r. Warto by było aby to ktoś podsumował bo i ja wcześniej błądziłem.
|
|
| | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Henryk.K (2246 punktów) | > >>A jak się człowiek pomyli, trzeba to przyznać a nie iść w zaparte. Ep =0 i Ek = 0. Nie dotyczy rakiety, która do nieskończoności doleciała. Bo dla niej Ep nie równa się 0.> >efizyka.net.pl/predkosc-ucieczki> >Ale tu mi zabili ćwieka.> >"Ponieważ jak napisaliśmy wcześniej, ciało poruszające się z prędkością ucieczki zatrzyma się dopiero w nieskończonej odległości od punktu, z którego zostało wystrzelone, tak więc zarówno energia kinetyczna, jak i energia potencjalna ciała będą w punkcie r → ∞ równe zero."> >Z ziemi wystrzelą pocisk z II prędkością ucieczki. Na początku ma Ep1 oraz Ek1. W trakcie wznoszenia Ek1 zamienia się stopniowo w energię potencjalną i na samym końcu, gdy pocisk się zatrzymał jego Ek2 względem Ziemi jest = 0. Ale całość ten energii powiększyła Ep1 o wartość Ek1 więc końcowa wartość Ep2 będzie równa Ep1 + Ek1. Skąd tu ZERO ?> > Ep+Ek =0.> >Wzór ten jest bzdurą.> >Ten wzór jest poprawny.> > M= Ep+Ek> >M- oznacza energię mechaniczną.> >A taki zapis zmienia wiele.> No i sprawa jest jasna. Kluczem do połapania się w tych rozważaniach jest zrozumienie skąd się wzięło Ep + Ek = 0.> To proste równanie jest założeniem. Tylko i wyłącznie i niczym więcej. Kulka w nieskończoności ma Ep=0 i Ek =0. Wisi i się nie rusza względem Ziemi. TO JEST ZAŁOŻENIE !> Ciało spada jego energia potencjalna spada (wartość bezwzględna rośnie). Energia kinetyczna rośnie aby w końcu zamienić się w ciepło, krater, kawałki skały czy gruntu wyrwane z jakąś prędkością itp.> Sytuacja odwrotna. Ciało leci w kosmos. Tym razem jego energia potencjalna rośnie do zera. Podkreślam. Rośnie do ZERA. Jeśli miało prędkość początkową V =11,2 km to w nieskończoności wytraci prędkość do zera i będzie mieć Ek=0.> Ep + Ek = 0. I ta równość będzie zachowana wszędzie, także na Ziemi. Ciało będzie spadać czyli Ep będzie spadać (rosnąć bezwzględnie) a Ek będzie rosnąć. I w każdym momencie Ep = - Ek.> Ponieważ jestem dziadkiem z gromadką wnuków to życzę Ci Heniu abyś połapał się w tym w 2020 r.> Warto by było aby to ktoś podsumował bo i ja wcześniej błądziłem.Nie ma takiego założenia przy wyprowadzaniu wzoru na energię potencjalną w centralnym polu grawitacyjnym. Jest to własny wkład w komplikowanie zagadnienia.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >>>A jak się człowiek pomyli, trzeba to przyznać a nie iść w zaparte. Ep =0 i Ek = 0. Nie d >> Ep+Ek =0. >>Wzór ten jest bzdurą. >>Ten wzór jest poprawny. >> M= Ep+Ek >>M- oznacza energię mechaniczną. >>A taki zapis zmienia wiele. >No i sprawa jest jasna. Kluczem do połapania się w tych rozważaniach jest zrozumienie skąd się wzięło Ep + Ek = 0. >To proste równanie jest założeniem. Tylko i wyłącznie i niczym więcej. Kulka w nieskończoności ma Ep=0 i Ek =0. Wisi i się nie rusza względem Ziemi. TO JEST ZAŁOŻENIE ! >Ciało spada jego energia potencjalna spada (wartość bezwzględna rośnie). Energia kinetyczna rośnie aby w końcu zamienić się w ciepło, krater, kawałki skały czy gruntu wyrwane z jakąś prędkością itp. >Sytuacja odwrotna. Ciało leci w kosmos. Tym razem jego energia potencjalna rośnie do zera. Podkreślam. Rośnie do ZERA. Jeśli miało prędkość początkową V =11,2 km to w nieskończoności wytraci prędkość do zera i będzie mieć Ek=0. >Ep + Ek = 0. I ta równość będzie zachowana wszędzie, także na Ziemi. Ciało będzie spadać czyli Ep będzie spadać (rosnąć bezwzględnie) a Ek będzie rosnąć. I w każdym momencie Ep = - Ek. >Ponieważ jestem dziadkiem z gromadką wnuków to życzę Ci Heniu abyś połapał się w tym w 2020 r. >Warto by było aby to ktoś podsumował bo i ja wcześniej błądziłem. >Ep+Ek =0. Ep= -Ek lub Ek=-Ep W każdym miejscu przestrzeni wartości bezwzględne obu energii będą sobie równe? Genialne!!
|
|
| | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >>Ale jeśli to ciało z Ziemi sobie rakietą poleciało do nieskończoności to musiało się przecież wyrwać z ziemskiej grawitacji i musi mieć Ek = m*V2/2 gdzie V- prędkość ucieczki z Ziemi i pomijamy inne masy bo prędkość ucieczki z drogi mlecznej wynosi 330 km/s. >>Więc jeśli ciało sobie poleciało z Ziemi to w nieskończoności ma Ep = 0 a Ek policzona dla V = 11,2 km/s. Więc kolega się myli. >"Kolega" się nie myli. Ciało startując z Ziemi z pewną prędkością zmniejsza ją przy oddalaniu się, co nie? (Co owszem). Startując z II PK prędkość ciała będzie dążyć do zera przy odległości dążącej do nieskończoności. To tak jakby istota tej prędkości. Przecież nie rozważamy żadnego napędu. >>Oooooo. I tu mamy przykład, że ciało sobie od zawsze w nieskończoności było i zechciało się jemu polecieć na ziemie. Załóżmy, że Ek też była równa zero. Ciało sobie spokojnie wisiało i nagle jemu się zachciało nas odwiedzić. Mamy początkowe Ep+Ek =0. Albo ktoś palcem trącił to ciało w kierunku Ziemi więc jakaś początkowa wartość Ek musiała być. Przyjmijmy, że jest bardzo mała. >>Więc ciało najpierw powoli jak żółw ociężale rusza i zaczyna spadać. Ep = 0 i spada do wartości ujemnych co oznacza, że pracę wykonuje grawitacja Ziemi. I cały czas rośnie sobie Ek. >>W każdym momencie dla tego ciała, będzie Ep+Ek =0. Tuż przed uderzeniem w Ziemię ciało będzie mieć maks. Ek obliczone dla V=11,2 km/s i minimalną wartość Ep (wartość bezwzględna maksymalna) ale cały czas równanie będzie zachowane >>Ep+Ek =0. >Prawidłowe rozumowanie. Dokładnie takie samo, jak moje. >>Więc te energie nie wzięły się znikąd. Z pola grawitacyjnego Ziemi. To ono za to zapłaciło. >Sciśle mówiąc, całkowita energia się nie zmieniła. Energia zmagazynowana w polu przekształciła się w kinetyczną. W nieskończoności Ep była zerowa co do wartości i w trakcie spadku malała. Jej kosztem wzrosła kinetyczna. Ich suma jest stała. To banał. >U Henryka obie wzięły się znikąd. Bo nie dopuszcza myśli, że Ep może być co do wartości ujemna. Więc mu wychodzi, że to spadające ciało w trakcie ruchu ma Ek+Ep >0 i rosnące. W dodatku nie wiedzieć czemu po dotarciu do Ziemi Ek + Ep = 2Ek = 2Ep.
Widzę, że zaczyna Pan coraz bardziej stosować pseudonaukę do obrony swoich argumentów. Ep+Ek =0. Wzór ten jest bzdurą. Ten wzór jest poprawny. M= Ep+Ek M- oznacza energię mechaniczną. A taki zapis zmienia wiele. Daruję sobie inwektywy, którymi Pan mnie traktował.
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | uxbridge (5980 punktów) | > Ep+Ek =0. >Wzór ten jest bzdurą. Tupanie nóżkami i histeria "a właśnie że nie!" nic nie zmienią. To, że wyobrażenie Henryka o świecie stoi w sprzeczności z realiami zostało pokazane wielokrotnie. P.S. Udało się już rozejrzeć dookoła bez obracania głowy lub ciała?
|
|
| | | | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >> Ep+Ek =0. >>Wzór ten jest bzdurą. >Tupanie nóżkami i histeria "a właśnie że nie!" nic nie zmienią. To, że wyobrażenie Henryka o świecie stoi w sprzeczności z realiami zostało pokazane wielokrotnie. >P.S. Udało się już rozejrzeć dookoła bez obracania głowy lub ciała?
Drwiny nic nie pomogą, kiedy aparat matematyczny niedomaga.
Ep+Ek =0. Ep= -Ek lub Ek=-Ep W każdym miejscu przestrzeni wartości bezwzględne obu energii będą sobie równe? Genialne!! Jak szybko Pan spada do bazgrołów, albo jeszcze niżej.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | uxbridge (5980 punktów) |
>Drwiny nic nie pomogą, kiedy aparat matematyczny niedomaga. Aparatu matematycznego to by Henryk nie dostrzegł nawet gdyby podszedł i go w łeb pierdyknął.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >>>Ale jeśli to ciało z Ziemi sobie rakietą poleciało do nieskończoności to musiało się przecież wyrwać z ziemskiej grawitacji i musi mieć Ek = m*V2/2 gdzie V- prędkość ucieczki z Ziemi i pomijamy inne masy bo prędkość ucieczki z drogi mlecznej wynosi 330 km/s. >>>Więc jeśli ciało sobie poleciało z Ziemi to w nieskończoności ma Ep = 0 a Ek policzona dla V = 11,2 km/s. Więc kolega się myli. >>"Kolega" się nie myli. Ciało startując z Ziemi z pewną prędkością zmniejsza ją przy oddalaniu się, co nie? (Co owszem). Startując z II PK prędkość ciała będzie dążyć do zera przy odległości dążącej do nieskończoności. To tak jakby istota tej prędkości. Przecież nie rozważamy żadnego napędu. >>>Oooooo. I tu mamy przykład, że ciało sobie od zawsze w nieskończoności było i zechciało się jemu polecieć na ziemie. Załóżmy, że Ek też była równa zero. Ciało sobie spokojnie wisiało i nagle jemu się zachciało nas odwiedzić. Mamy początkowe Ep+Ek =0. Albo ktoś palcem trącił to ciało w kierunku Ziemi więc jakaś początkowa wartość Ek musiała być. Przyjmijmy, że jest bardzo mała. >>>Więc ciało najpierw powoli jak żółw ociężale rusza i zaczyna spadać. Ep = 0 i spada do wartości ujemnych co oznacza, że pracę wykonuje grawitacja Ziemi. I cały czas rośnie sobie Ek. >>>W każdym momencie dla tego ciała, będzie Ep+Ek =0. Tuż przed uderzeniem w Ziemię ciało będzie mieć maks. Ek obliczone dla V=11,2 km/s i minimalną wartość Ep (wartość bezwzględna maksymalna) ale cały czas równanie będzie zachowane >>>Ep+Ek =0. >>Prawidłowe rozumowanie. Dokładnie takie samo, jak moje. >>>Więc te energie nie wzięły się znikąd. Z pola grawitacyjnego Ziemi. To ono za to zapłaciło. >>Sciśle mówiąc, całkowita energia się nie zmieniła. Energia zmagazynowana w polu przekształciła się w kinetyczną. W nieskończoności Ep była zerowa co do wartości i w trakcie spadku malała. Jej kosztem wzrosła kinetyczna. Ich suma jest stała. To banał. >>U Henryka obie wzięły się znikąd. Bo nie dopuszcza myśli, że Ep może być co do wartości ujemna. Więc mu wychodzi, że to spadające ciało w trakcie ruchu ma Ek+Ep >0 i rosnące. W dodatku nie wiedzieć czemu po dotarciu do Ziemi Ek + Ep = 2Ek = 2Ep. >Widzę, że zaczyna Pan coraz bardziej stosować pseudonaukę do obrony swoich argumentów. > Ep+Ek =0. >Wzór ten jest bzdurą. >Ten wzór jest poprawny. > M= Ep+Ek >M- oznacza energię mechaniczną. >A taki zapis zmienia wiele. >Daruję sobie inwektywy, którymi Pan mnie traktował.
Daruj sobie te dureństwa, jakimi nas częstowałeś, ale za brak wyobraźni, co cechą jest Twego mózgu, co tylko wskazuje Twoją niemoc intelektualną i niewiedzę, ja nie będę darował. Zaręczam. Wejdź do portalu dla przedszkolaków (o ile taki istnieje) i tam szalej. To tylko propozycja.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | > >Bzdurność tych rozważań jest dziecinnie łatwo wykazać.> >Otóż wystarczy zadać pytanie - jaka byłą energia kinetyczna ciała w nieskończoności (podpowiadam - zero), jaka była jego energia potencjalna w nieskończoności (też zero) i jaka była sumaryczna energia ciała (zero oczywiście).> Trochę bawi mnie ta dyskusja. Bo nr 1 w tym jest: skąd to ciało w nieskończoności się wzięło ?.Rozważamy sprawy zdałoby się teoretycznie, teoretycznie możn zaakła > Jeśli tam sobie było od zawsze, to na pewno względem Ziemi ma Ep = 0 no bo w nieskończoności potencjał grawitacyjny = 0. Nieskończoność nic nie wie o istnieniu Ziemi. Nic nie wiemy jaką to ciało ma Ek.> Ale jeśli to ciało z Ziemi sobie rakietą poleciało do nieskończoności to musiało się przecież wyrwać z ziemskiej grawitacji i musi mieć Ek = m*V2/2 gdzie V- prędkość ucieczki z Ziemi i pomijamy inne masy bo prędkość ucieczki z drogi mlecznej wynosi 330 km/s.> Więc jeśli ciało sobie poleciało z Ziemi to w nieskończoności ma Ep = 0 a Ek policzona dla V = 11,2 km/s. Więc kolega się myli.> >Teraz ciało po swobodnym spadku zbliża się się do powierzchni Ziemi. Jakie są jego energie wg. Henryka K?> >Potencjalna GMm/r> >Kinetyczna mv^2/2> >Obydwie niezerowe, dodatnie i równe sobie (nie wiadomo czemu). Wzięły się znikąd. Zarówno potencjalna jak i kinetyczna wzrosły za darmo od zera do pewnej wartości. Energia całkowita też. Zasada zachowania energii już nie obowiązuje.> >Ale zaraz... dlaczego Henryk przyrównuje potencjalną i kinetyczną!? Skoro jedna nie pojawiła się kosztem drugiej a obydwie wzrosły?> Oooooo. I tu mamy przykład, że ciało sobie od zawsze w nieskończoności było i zechciało się jemu polecieć na ziemie. Załóżmy, że Ek też była równa zero. Ciało sobie spokojnie wisiało i nagle jemu się zachciało nas odwiedzić. Mamy początkowe Ep+Ek =0. Albo ktoś palcem trącił to ciało w kierunku Ziemi więc jakaś początkowa wartość Ek musiała być. Przyjmijmy, że jest bardzo mała.> Więc ciało najpierw powoli jak żółw ociężale rusza i zaczyna spadać. Ep = 0 i spada do wartości ujemnych co oznacza, że pracę wykonuje grawitacja Ziemi. I cały czas rośnie sobie Ek.> W każdym momencie dla tego ciała, będzie Ep+Ek =0. Tuż przed uderzeniem w Ziemię ciało będzie mieć maks. Ek obliczone dla V=11,2 km/s i minimalną wartość Ep (wartość bezwzględna maksymalna) ale cały czas równanie będzie zachowane> Ep+Ek =0.> Więc te energie nie wzięły się znikąd. Z pola grawitacyjnego Ziemi. To ono za to zapłaciło.> Widzę, że i Wenancjusz się gubi także bo zacytuje jego> >Jeśli założymy start masy z "nieskończoności" To w początkowej fazie Ep ma maximum> A jest to nieprawda i wyżej wyjaśniłem dlaczego. Koledze Henrykowi nie odpowiem bo nie ma to sensu. Niech się nie cieszy, bo w jego wywodach mamy mix prawdy z kompletnym chaosem.> Więc lepiej się nie wyzywać 
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >>>Chyba lepiej nie podważać niczego co by zaburzyło wiarę w istnienie tego pałacu jeśli wiara ta pomaga koledze w życiu. >>>Wygląda na to, że w centrum Ziemi mamy czarną dziurę o nieskończonej gęstości i bardzo dziękuję koledze za przekonanie mnie do tej koncepcji. Czuję się głęboko oburzony tym, że na studiach bezczelnie mnie siły ciemności okłamywały. >>Henryk K. zakłada rzeczy utopijne i niesprawdzalne w fizyce. W ogóle bez pojęcia o matematyce im towarzyszącej. Faktycznie to nie ma żadnego argumentu na zaistnienie bzdur, które zakłada, tym samym tworzy sztucznie problem który nie istnieje. Takie infantylne teoretyzowanie nadaje się tylko do rozwalenia o kant d..py włóczącemu się psu po posesji i poważną pracę nad przyswojeniem sobie podstaw fizyki. Już się ujawnił na portalu "salon24.pl/u/teologiawnauce" (polecam, choć tego się nie da czytać), gdzie m.in. układ heliocentryczny uznał za nie istniejący, obalając tym samym dzieło Kopernika "O obrotach" bo nie wyjaśniała powstawania pór roku, zlikwidował teorię grawitacji (cecha każdej masy), czyli zdeklasował swoim móżdżkiem (tak, bo nie rozumie dlaczego po Ziemi jeszcze chodzi, a nie odfrunie w przestrzeń kosmiczną z powodu jego ulubionej siły odśrodkowej nadające przyspieszenie, nie bacząc, iż zlikwidował już grawitację), to co podaje Izaak Newton, a na koniec podał w wątpliwość istnienie Wszechświata, gdyż składa się z samych "czarnych dziur". O ile portal "salon24.pl" toleruje każdy purnonsens, to chyba "Racjonalista" nie powinien iść tym śladem. Dlatego mu sugerowałem, by nawiązał kontakt z Polską Akademią Nauk, > bo jak widać nikomu na tym portalu nie wierzy. >>Pozdrowienia. >Podaję Panu na tacy dlaczego heliocentryzm nie może istnieć. Może Pan jeszcze pamięta tą dyskusję o znaku minus przed wzorem na energie potencjalną w centralnym polu grawitacyjnym. Okazało, że od niego wszystko zależy. Ja stałem na stanowisku iż jest to błąd. Nie był to jednak błąd lecz oszustwo uczonych. >Obliczam energię potencjalną w centralnym polu grawitacyjnym w przypadku przemieszczenia masy m, z odległości r od centrum pola do nieskończoności. >ΔEp = Ep (r) - Ep (∞ ) = Wr∞ = r∞∫ Fdr = >=r∞∫GMm)/r2 dr = - (GMm)/r ]r∞ = - GMm ( 1/ >/∞ - 1/r ) = - GMm ( 0 -1/r ) = GMm/r >Ep = GMm/r >Znak przed wzorem jest dodatni, ponieważ wykonaliśmy pracę przeciwko siłom grawitacji. >W rozumieniu fizycznym nie informuje nas to o warto-ści energii potencjalnej w punkcie znajdującym się w odległości r od centralnego pola grawitacyjnego. >Podaje on nam jedynie jaka jest wartość energii potencjalnej punktu znajdującego się w nieskończoności wo-bec punktu leżącego w odległości r od centralnego pola grawitacyjnego. >Obliczam energię potencjalną w centralnym polu grawitacyjnym w przypadku przemieszczenia masy m, z nieskończoności do odległości r od centralnego pola grawitacyjnego. >ΔEp = Ep (∞ ) - Ep( r) = W∞r = r∞∫ Fdr = >=∞r∫GMm)/r2 dr = - (GMm)/r ]r∞ = - GMm ( 1/ >/r - 1/∞ ) = - GMm ( 1/r -0) = - GMm/r >Ep = - GMm/r >Znak przed wyrażeniem jest ujemny, ponieważ wskazuje on nam, iż praca, którą wykonaliśmy przy przemieszczeniu masy nieskończoności do odległości r od centralnego pola grawitacyjną została wykonana przez pole grawitacyjne, a nie przez siłę zewnętrzną. >W rozumieniu fizycznym nie może ona być energią potencjalną. >Taki wzór został jednak przyjęty w fizyce do obliczania wartości energii potencjalnej w centralnym polu grawitacyjnym. >Pozwala on ukryć prawdę, że energia potencjalna male-je wraz z oddalaniem się od centrum pola grawitacyjnego. >Ponieważ, jest to praca pola grawitacyjnego, to możemy obliczyć jaką prędkość osiągnie ciało podczas swobodnego spadania w centralnym polu grawitacyjnym. >Przyjmę, iż spadnie ono na powierzchnię Ziemi. >Ep = Ek >GMm/r = mv2/2 >v = ( 2 GM / r )0,5 [ m/ s ] >v = ( 2* 6,67259 x 10-11*5,976 x 1024 / 6371000)0,5 >v = 11188,286 [m/s] >v= 11,19 [km/s] >Jest to wartość drugiej prędkości kosmicznej.
Starzy nauczyciele mawiali: "pamiętaj cholero nie dziel przez zero". Ty jednak dzielisz dla umyślnego r=0. Dziękuję i postoję by zobaczyć co dalej.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
7 na 7 | uxbridge (5980 punktów) | Miałem nadzieję, że ten wątek pełen ponurych idiotyzmów zostanie słusznie zignorowany i nie będzie nadymał skrzywionego ego Henryka K. Jest obrazą dla normalnego umysłu jakiekolwiek analizowanie tych bełkotliwych rojeń. Ale zaczęliście, więc choć złość mnie ogarnia, nie mogę się powstrzymać przed pokazaniem idiocie jego idiotyzmu. Pomimo, że go i tak nie zobaczy.
Otóż autor ni mniej ni więcej twierdzi, że w okolicy środka Ziemi grawitacja wynikająca ze wzoru Newtona jest tak wielka, że zbija wszelką masę do punktu. Ma tak niby być, bo można przyjąć dowolnie mały promień, więc siła może być dowolnie duża. Oczywiście jak zwykle, autor ujawnia absolutną ignorancję w dowolnej dziedzinie fizyki. Analizuje nie rzeczywistą wiedzę ale swoje głupawe wyobrażenie o niej. W tym konkretnym wypadku, wzór Newtona z masą Ziemi M obowiązywałby, gdyby cała ta masa znajdowała się poniżej promienia w któym rozważamy siłę. Już w licealnym kursie fizyki pokazuje się, że masa znajdująca się na zewnątrz promienia nie ma wpływu na siłę grawitacji. Mówiąc w uproszczeniu, przyciąganie działające na ciało w kopalni jest mniejsze niż na powierzchni, pomimo że odległość od środka Ziemi jest mniejsza. Przyciąganie grawitacyjne tego hipotetycznego elektronu w centrum Ziemi, byłoby więc niemal zerowe, bo pochodziłoby jedynie od masy protonu. Tylko ta masa wchodzi wtedy do wzoru Newtona, bo jest jedyną znajdujcą się wewnątrz rozważanego promienia. P.S. Oczywiście cały tekst najeżony jest kretynizmami podobnego i gorszego rodzaju.
|
|
 | 2 na 2 | Wenancjusz (16441 punktów) | >Miałem nadzieję, że ten wątek pełen ponurych idiotyzmów zostanie słusznie zignorowany i nie będzie nadymał skrzywionego ego Henryka K. Jest obrazą dla normalnego umysłu jakiekolwiek analizowanie tych bełkotliwych rojeń. Ale zaczęliście, więc choć złość mnie ogarnia, nie mogę się powstrzymać przed pokazaniem idiocie jego idiotyzmu. Pomimo, że go i tak nie zobaczy. >Otóż autor ni mniej ni więcej twierdzi, że w okolicy środka Ziemi grawitacja wynikająca ze wzoru Newtona jest tak wielka, że zbija wszelką masę do punktu. Ma tak niby być, bo można przyjąć dowolnie mały promień, więc siła może być dowolnie duża. >Oczywiście jak zwykle, autor ujawnia absolutną ignorancję w dowolnej dziedzinie fizyki. Analizuje nie rzeczywistą wiedzę ale swoje głupawe wyobrażenie o niej. >W tym konkretnym wypadku, wzór Newtona z masą Ziemi M obowiązywałby, gdyby cała ta masa znajdowała się poniżej promienia w któym rozważamy siłę. Już w licealnym kursie fizyki pokazuje się, że masa znajdująca się na zewnątrz promienia nie ma wpływu na siłę grawitacji. Mówiąc w uproszczeniu, przyciąganie działające na ciało w kopalni jest mniejsze niż na powierzchni, pomimo że odległość od środka Ziemi jest mniejsza. >Przyciąganie grawitacyjne tego hipotetycznego elektronu w centrum Ziemi, byłoby więc niemal zerowe, bo pochodziłoby jedynie od masy protonu. Tylko ta masa wchodzi wtedy do wzoru Newtona, bo jest jedyną znajdujcą się wewnątrz rozważanego promienia. >P.S. Oczywiście cały tekst najeżony jest kretynizmami podobnego i gorszego rodzaju.
Przepraszam Ciebie ale też nie wytrzymałem i wlazłem starając się oszczędnym być. Nie można, powtarzam nie można dopuszczać takiego pier..lenia po jeszcze nie wytrzeźwieniu na wieczerzy wigilijnej. Zazdrości mocno "nic nie mówiącemu", ale i tak walka idzie między nimi o prymat na tym forum, bez pardonu, o co lepsze dureństwa. Oboje winni być na tym samym oddziale przypadków ciężkich w szpitalu lecznictwa zamkniętego. Co najgorsze nic do nich nie dociera, jeśli starasz się tłumaczyć i wyjaśniać ich błędy najprościej jak można. Z "nic nie mówiącym" już po prostu nie rozmawiam, bo nie ma sensu, z "Henrykiem K." także samo już przestaję, bo to bezsens. Jeden i drugi chyba spadli ze stołu porodowego na główki. Ot niechlujstwo w robocie lekarzy położników do czego doprowadza. Oni nawet nie zdają sobie sprawy, iż są ciężkimi przypadkami medycznymi.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
 | | Henryk.K (2246 punktów) |
To opracowanie składa się z dwóch części.Ponieważ ten portal jest już przestarzały, to umieściłem tylko część drugą. Zostało to przegłosowane jednogłośnie. Część pierwsza traktowała o energii potencjalnej w centralnym polu grawitacyjnym. Wykazałem tam na jakich oszukańczych podstawach jest oparte wyprowadzenie wzoru na tą energię. Pańska argumentacja wynika właśnie z tej pseudowiedzy. Moim zamiarem było opublikowanie jej na tym forum w drugiej kolejności. Jednak zalew chamstwa i wrzucanie moich wpisów do bazgroł zmienił moje plany.
|
|
|  | | uxbridge (5980 punktów) | > To opracowanie składa się z dwóch części.Ponieważ ten portal jest już przestarzały, to umieściłem tylko część drugą. Zostało to przegłosowane jednogłośnie.> Część pierwsza traktowała o energii potencjalnej w centralnym polu grawitacyjnym. Wykazałem tam na jakich oszukańczych podstawach jest oparte wyprowadzenie wzoru na tą energię. Pańska argumentacja wynika właśnie z tej pseudowiedzy.> Moim zamiarem było opublikowanie jej na tym forum w drugiej kolejności.> Jednak zalew chamstwa i wrzucanie moich wpisów do bazgroł zmienił moje plany.Można sobie przeczytać tu: www.salon2(*)awitacji-wymusza-niebocentryzmI przekonać się, że również część pierwsza zawiera bełkot i szkolne błedy (bez obrazy dla szkoły). Co zreszta wytknęli komentujący a Henryk K. przemilczał. Swoje wypociny już zaczyna od kłamstwa: Energia potencjalna w centralnym polu grawitacyjnym jest równa ilości pracy jaką trzeba wykonać podczas przemieszczenia ciała o masie m, z odległości r od środka masy M ( wytwarzającej pole grawitacyjne ) do dowolnej odległości od tej masy. W fizyce dla wyprowadzenia tego wzoru przyjmuje się założenie, iż tą odległością, do której przesuwamy ciało o masie m jest nieskończoność.
|
|
| |  | | Henryk.K (2246 punktów) | > >To opracowanie składa się z dwóch części.Ponieważ ten portal jest już przestarzały, to umieściłem tylko część drugą. Zostało to przegłosowane jednogłośnie.> >Część pierwsza traktowała o energii potencjalnej w centralnym polu grawitacyjnym. Wykazałem tam na jakich oszukańczych podstawach jest oparte wyprowadzenie wzoru na tą energię. Pańska argumentacja wynika właśnie z tej pseudowiedzy.> >Moim zamiarem było opublikowanie jej na tym forum w drugiej kolejności.> >Jednak zalew chamstwa i wrzucanie moich wpisów do bazgroł zmienił moje plany.> Można sobie przeczytać tu:> www.salon2(*)awitacji-wymusza-niebocentryzm> I przekonać się, że również część pierwsza zawiera bełkot i szkolne błedy (bez obrazy dla szkoły). Co zreszta wytknęli komentujący a Henryk K. przemilczał.> Swoje wypociny już zaczyna od kłamstwa:> Energia potencjalna w centralnym polu grawitacyjnym jest równa ilości pracy jaką trzeba wykonać podczas przemieszczenia ciała o masie m, z odległości r od środka masy M ( wytwarzającej pole grawitacyjne ) do dowolnej odległości od tej masy. W fizyce dla wyprowadzenia tego wzoru przyjmuje się założenie, iż tą odległością, do której przesuwamy ciało o masie m jest nieskończoność. Wzór, który tam zaprezentowałem pochodził z Wikipedii. Podczas jego wyprowadzania popełniono kilka elementarnych błędów. Przyjęto, iż energia potencjalna jest równa pracy jaką trzeba wykonać podczas przemieszczania masy z odległości gdzie grawitacja wynosi 0, czyli nieskończoności, do miejsca odległego o r od centralnego pola grawitacyjnego. W zapisie równania na pracę, górną granicę całkowania przyjęto jako r, a dolną jako nieskończoność. Przy takim podejściu energia potencjalna będzie efektem pracy wykonanej przy przemieszczaniu ciała z odległości r do nieskończoność. Nie można obliczać pracy zewnętrznej podczas wykonywania ruchu w kierunku centralnego pola grawitacyjnego, ponieważ tą pracę wykonuje pole grawitacyjne. Jest to drugi błąd. Trzeci błąd jest również skutkiem takiego myślenia. Energia potencjalna , którą w ten sposób wyliczymy nie będzie energią potencjalną punktu na promieniu r względem centralnego pola grawitacyjnego, lecz energią potencjalną punktu położonego w nieskończoności względem punktu na promieniu r.
|
|
| | |  | 1 na 1 | uxbridge (5980 punktów) | >Wzór, który tam zaprezentowałem pochodził z Wikipedii. Podczas jego wyprowadzania popełniono kilka elementarnych błędów. Powoływanie się na artykuł w Wiki i jednoczesne twierdzenie, że się myli wskazuje na pomieszanie umysłu.
>Przyjęto, iż energia potencjalna jest równa pracy jaką trzeba wykonać podczas przemieszczania masy z odległości gdzie grawitacja wynosi 0, czyli nieskończoności, do miejsca odległego o r od centralnego pola grawitacyjnego. To prawda. >W zapisie równania na pracę, górną granicę całkowania przyjęto jako r, a dolną jako nieskończoność. To prawda. Taki jest kierunek ruchu, od nieskończoności do r.
>Przy takim podejściu energia potencjalna będzie efektem pracy wykonanej przy przemieszczaniu ciała z odległości r do nieskończoność. Nieprawda. Właśnie odwrotnie. Od dolnej granicy do górnej.
>Nie można obliczać pracy zewnętrznej podczas wykonywania ruchu w kierunku centralnego pola grawitacyjnego, ponieważ tą pracę wykonuje pole grawitacyjne. >Jest to drugi błąd. Jest to prawidłowe. Dlatego wynik jest ujemny. Praca jako debet. Uzyskana od pola a nie włożona w pole. Żeby energię wyzerować (przesunąć z powrotem od r do nieskończoności), trzeba włożyć dodatnią pracę w takiej samej ilości. Jest to prosta konsekwencja faktu przyjęcia poziomu zero w nieskończoności. Można ten poziom "zero" przyjąć w dowolnej odległości i wtedy wzór na potencjał będzie inny.
|
|
| | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >>Wzór, który tam zaprezentowałem pochodził z Wikipedii. Podczas jego wyprowadzania popełniono kilka elementarnych błędów. >Powoływanie się na artykuł w Wiki i jednoczesne twierdzenie, że się myli wskazuje na pomieszanie umysłu. >>Przyjęto, iż energia potencjalna jest równa pracy jaką trzeba wykonać podczas przemieszczania masy z odległości gdzie grawitacja wynosi 0, czyli nieskończoności, do miejsca odległego o r od centralnego pola grawitacyjnego. >To prawda. >>W zapisie równania na pracę, górną granicę całkowania przyjęto jako r, a dolną jako nieskończoność. >To prawda. Taki jest kierunek ruchu, od nieskończoności do r. >>Przy takim podejściu energia potencjalna będzie efektem pracy wykonanej przy przemieszczaniu ciała z odległości r do nieskończoność. >Nieprawda. Właśnie odwrotnie. Od dolnej granicy do górnej. >>Nie można obliczać pracy zewnętrznej podczas wykonywania ruchu w kierunku centralnego pola grawitacyjnego, ponieważ tą pracę wykonuje pole grawitacyjne. >>Jest to drugi błąd. >Jest to prawidłowe. Dlatego wynik jest ujemny. Praca jako debet. Uzyskana od pola a nie włożona w pole. Żeby energię wyzerować (przesunąć z powrotem od r do nieskończoności), trzeba włożyć dodatnią pracę w takiej samej ilości. >Jest to prosta konsekwencja faktu przyjęcia poziomu zero w nieskończoności. Można ten poziom "zero" przyjąć w dowolnej odległości i wtedy wzór na potencjał będzie inny. Kiedy pisałem to opracowanie zwróciłem się do uczestników portalu z prośbą o podanie mi profesjonalnego wyprowadzenia wzoru na energię potencjalną w centralnym polu grawitacyjnym. Wynikało to, że w tych które analizowałem było dużo błędów. Odpowiedzią była drwina, że wszędzie widzę błędy. Moja prośba jest nadal aktualna. A prawda jest taka, iż nie można wyprowadzić poprawnego wzoru na energię potencjalną w centralnym polu grawitacyjnym, ponieważ wszędzie przybiera on wartość równą nieskończoność. Każde wyprowadzenie poszukuje miejsca, gdzie energia potencjalna jest równa 0. Nie rozumiem, dlaczego nie odnoszą tego do innych wymiarów,minionych lat czy też zerowego czasu. Efekt byłby taki sam. Jak sama nazwa wskazuje,energia ta powinna być wyliczona do centrum pola grawitacyjnego. Dla przypadku poprzednio opisanego, gdybyśmy potraktowali jako poprawny opis słowny, to wyliczona energia potencjalna byłaby energią potencjalną punktu na promieniu r w stosunku do nieskończoności. Nie można by w żaden sposób odnosić jej do centralnego pola grawitacyjnego.
|
|
| | | | |  | | uxbridge (5980 punktów) | >Każde wyprowadzenie poszukuje miejsca, gdzie energia potencjalna jest równa 0. Nie rozumiem (...)
Na tym polega problem. Na nie rozumieniu, które zaczyna się już przy pojęciu energii potencjalnej a w zasadzie każdej energii. Energia jest zdolnością do wykonania pracy. Definicja energia potencjalnej musi więc przyjąć jakiś poziom zero względem którego może być wykonana praca. Na pewno nie może być to centrum pola, bo albo: 1. Ciało w polu nie jest w stanie tam dotrzeć żeby wykonać pracę (przeszkadza powierzchnia obiektu będącego źródłem) 2. Obiekt będący źródłem pola musiałby być punktowy, o nieskończonej gęstości. Co implikowałoby nieskończoną energię którą można by uzyskać z takiego układu.
Skoro nie centrum pola to co? Ano dowolny poziom. Np. w jednorodnym polu, widać to wyraźnie. Mogę za poziom 0 przyjąć poziom podłogi w mieszkaniu. I każda praca spadającego ciężarka będzie wykonana do powierzchni podłogi. Ale mieszkanie może być na 10-tym piętrze. Jeśli chcemy spuszczać ciężarek za okno, to wtedy wartość 0 wygodnie przyjąć na poziomie chodnika. I względem niego obliczać energię potencjalną, bo taką maks. pracę może ciężarek wykonać.
A w przypadku pola centralnego najwygodniej przyjąć poziom 0 w nieskończoności. Wtedy energia potencjalna na dowolnym skończonym promieniu staje się ujemna. No bo ciężarek już nie odda pracy docierając na poziom 0, a będzie musiał ją otrzymać. I ta "ujemność" w niczym nie przeszkadza. A nawet pomaga, bo wzór jest prostszy niż gdyby przyjąć poziom 0 w innej odległości.
|
|
| | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >>Każde wyprowadzenie poszukuje miejsca, gdzie energia potencjalna jest równa 0. Nie rozumiem (...) >Na tym polega problem. Na nie rozumieniu, które zaczyna się już przy pojęciu energii potencjalnej a w zasadzie każdej energii. >Energia jest zdolnością do wykonania pracy. Definicja energia potencjalnej musi więc przyjąć jakiś poziom zero względem którego może być wykonana praca. >Na pewno nie może być to centrum pola, bo albo: >1. Ciało w polu nie jest w stanie tam dotrzeć żeby wykonać pracę (przeszkadza powierzchnia obiektu będącego źródłem) >2. Obiekt będący źródłem pola musiałby być punktowy, o nieskończonej gęstości. Co
Oczywiście energię potencjalną możemy przyjąć w jakimś miejscu równą 0, ale tylko w przypadku, gdyby to były obliczenia tylko matematyczne. W fizyce obowiązują inne zasady. Jaką pracę wolałby Pan wykonywać podczas przemieszczania masy w centralnym polu grawitacyjnym? Czy wzdłuż linii sił pola grawitacyjnego, czy w kierunku przeciwnym. I dlaczego.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | uxbridge (5980 punktów) | >Oczywiście energię potencjalną możemy przyjąć w jakimś miejscu równą 0, ale tylko w przypadku, gdyby to były obliczenia tylko matematyczne. W fizyce obowiązują inne zasady. Pan nie zna fizyki więc jego wypowiedzi o zasadach w niej panujących nie mają żadnego znaczenia.
>Jaką pracę wolałby Pan wykonywać podczas przemieszczania masy w centralnym polu grawitacyjnym? >Czy wzdłuż linii sił pola grawitacyjnego, czy w kierunku przeciwnym. I dlaczego. Odpowiem na to źle zadane pytanie jak pan odpowie na chociaż jedno z zadanych tutaj, a które pan sobie wygodnie ignoruje. SKĄD BŁĘDNY POMYSŁ O TYM, ŻE SIŁA GRAWITACJI WEWNĄTRZ MASYWNEGO CIAŁA JEST LICZONA TAK SAMO JAK NA ZEWNĄTRZ? Z TEJ NIEPRAWDZIWEJ PRZESŁANKI WYWODZI PAN LICZNE KONSEKWENCJE. PRZSŁANAKA JEST FAŁSZYWA I KONSEKWENCJE RÓWNIEŻ. I pan się dziwi, że propagowanie bzdur i fałszu trafia do bazgrołów?
|
|
| | | | | | | |  | -1 na 1 | Henryk.K (2246 punktów) | > >Oczywiście energię potencjalną możemy przyjąć w jakimś miejscu równą 0, ale tylko w przypadku, gdyby to były obliczenia tylko matematyczne. W fizyce obowiązują inne zasady.> Pan nie zna fizyki więc jego wypowiedzi o zasadach w niej panujących nie mają żadnego znaczenia.> >Jaką pracę wolałby Pan wykonywać podczas przemieszczania masy w centralnym polu grawitacyjnym?> >Czy wzdłuż linii sił pola grawitacyjnego, czy w kierunku przeciwnym. I dlaczego.> Odpowiem na to źle zadane pytanie jak pan odpowie na chociaż jedno z zadanych tutaj, a które pan sobie wygodnie ignoruje.> SKĄD BŁĘDNY POMYSŁ O TYM, ŻE SIŁA GRAWITACJI WEWNĄTRZ MASYWNEGO CIAŁA JEST LICZONA TAK SAMO JAK NA ZEWNĄTRZ? Z TEJ NIEPRAWDZIWEJ PRZESŁANKI WYWODZI PAN LICZNE KONSEKWENCJE. PRZSŁANAKA JEST FAŁSZYWA I KONSEKWENCJE RÓWNIEŻ.> I pan się dziwi, że propagowanie bzdur i fałszu trafia do bazgrołów?> Obliczam energię potencjalną w centralnym polu grawitacyjnym w przypadku przemieszczenia masy m, z odległości r od centrum pola do nieskończoności. ΔEp = Ep (r) - Ep (∞ ) = Wr∞ = r∞∫ Fdr = =r∞∫  GMm)/r2 dr = - (GMm)/r ]r∞ = - GMm ( 1/ /∞ - 1/r ) = - GMm ( 0 -1/r ) = GMm/r Ep = GMm/r Znak przed wzorem jest dodatni, ponieważ wykonaliśmy pracę przeciwko siłom grawitacji. W rozumieniu fizycznym nie informuje nas to o warto-ści energii potencjalnej w punkcie znajdującym się w odległości r od centralnego pola grawitacyjnego. Podaje on nam jedynie jaka jest wartość energii potencjalnej punktu znajdującego się w nieskończoności wo-bec punktu leżącego w odległości r od centralnego pola grawitacyjnego. Obliczam energię potencjalną w centralnym polu grawitacyjnym w przypadku przemieszczenia masy m, z nieskończoności do odległości r od centralnego pola grawitacyjnego. ΔEp = Ep (∞ ) - Ep( r) = W∞r = r∞∫ Fdr = =∞r∫  GMm)/r2 dr = - (GMm)/r ]r∞ = - GMm ( 1/ /r - 1/∞ ) = - GMm ( 1/r -0) = - GMm/r Ep = - GMm/r Znak przed wyrażeniem jest ujemny, ponieważ wskazuje on nam, iż praca, którą wykonaliśmy przy przemieszczeniu masy nieskończoności do odległości r od centralnego pola grawitacyjną została wykonana przez pole grawitacyjne, a nie przez siłę zewnętrzną. W rozumieniu fizycznym nie może ona być energią potencjalną. Taki wzór został jednak przyjęty w fizyce do obliczania wartości energii potencjalnej w centralnym polu grawitacyjnym. Pozwala on ukryć prawdę, że energia potencjalna male-je wraz z oddalaniem się od centrum pola grawitacyjnego. Ponieważ, jest to praca pola grawitacyjnego, to możemy obliczyć jaką prędkość osiągnie ciało podczas swobodnego spadania w centralnym polu grawitacyjnym. Przyjmę, iż spadnie ono na powierzchnię Ziemi. Ep = Ek GMm/r = mv2/2 v = ( 2 GM / r )0,5 [ m/ s ] v = ( 2* 6,67259 x 10-11*5,976 x 1024 / 6371000)0,5 v = 11188,286 [m/s] v= 11,19 [km/s] Jest to wartość drugiej prędkości kosmicznej. Pojęcie nieskończoności, którym energia potencjalna raz grawitacja są równe zero jest pojęciem nie w pełni poprawnym. Przy największej nawet odległości możemy wyliczyć jakąś wartości obu pojęć fizycznych. Widzę, iż zmienia się Pan powoli w strażnika własnego autorytetu naukowego. Stąd już jest blisko do uwiądu intelektualnego.
|
|
| | | | | | | | |  | | Wenancjusz (16441 punktów) | > >>Oczywiście energię potencjalną możemy przyjąć w jakimś miejscu równą 0, ale tylko w przypadku, gdyby to były obliczenia tylko matematyczne. W fizyce obowiązują inne zasady.> >Pan nie zna fizyki więc jego wypowiedzi o zasadach w niej panujących nie mają żadnego znaczenia.> >>Jaką pracę wolałby Pan wykonywać podczas przemieszczania masy w centralnym polu grawitacyjnym?> >>Czy wzdłuż linii sił pola grawitacyjnego, czy w kierunku przeciwnym. I dlaczego.> >Odpowiem na to źle zadane pytanie jak pan odpowie na chociaż jedno z zadanych tutaj, a które pan sobie wygodnie ignoruje.> >SKĄD BŁĘDNY POMYSŁ O TYM, ŻE SIŁA GRAWITACJI WEWNĄTRZ MASYWNEGO CIAŁA JEST LICZONA TAK SAMO JAK NA ZEWNĄTRZ? Z TEJ NIEPRAWDZIWEJ PRZESŁANKI WYWODZI PAN LICZNE KONSEKWENCJE. PRZSŁANAKA JEST FAŁSZYWA I KONSEKWENCJE RÓWNIEŻ.> >I pan się dziwi, że propagowanie bzdur i fałszu trafia do bazgrołów?> >> Obliczam energię potencjalną w centralnym polu grawitacyjnym w przypadku przemieszczenia masy m, z odległości r od centrum pola do nieskończoności.> ΔEp = Ep (r) - Ep (∞ ) = Wr∞ = r∞∫ Fdr => =r∞∫ GMm)/r2 dr = - (GMm)/r ]r∞ = - GMm ( 1/> /∞ - 1/r ) = - GMm ( 0 -1/r ) = GMm/r> Ep = GMm/r> Znak przed wzorem jest dodatni, ponieważ wykonaliśmy pracę przeciwko siłom grawitacji.> W rozumieniu fizycznym nie informuje nas to o warto-ści energii potencjalnej w punkcie znajdującym się w odległości r od centralnego pola grawitacyjnego.> Podaje on nam jedynie jaka jest wartość energii potencjalnej punktu znajdującego się w nieskończoności wo-bec punktu leżącego w odległości r od centralnego pola grawitacyjnego.> Obliczam energię potencjalną w centralnym polu grawitacyjnym w przypadku przemieszczenia masy m, z nieskończoności do odległości r od centralnego pola grawitacyjnego.> ΔEp = Ep (∞ ) - Ep( r) = W∞r = r∞∫ Fdr => =∞r∫ GMm)/r2 dr = - (GMm)/r ]r∞ = - GMm ( 1/> /r - 1/∞ ) = - GMm ( 1/r -0) = - GMm/r> Ep = - GMm/r> Znak przed wyrażeniem jest ujemny, ponieważ wskazuje on nam, iż praca, którą wykonaliśmy przy przemieszczeniu masy nieskończoności do odległości r od centralnego pola grawitacyjną została wykonana przez pole grawitacyjne, a nie przez siłę zewnętrzną.> W rozumieniu fizycznym nie może ona być energią potencjalną.> Taki wzór został jednak przyjęty w fizyce do obliczania wartości energii potencjalnej w centralnym polu grawitacyjnym.> Pozwala on ukryć prawdę, że energia potencjalna male-je wraz z oddalaniem się od centrum pola grawitacyjnego.> Ponieważ, jest to praca pola grawitacyjnego, to możemy obliczyć jaką prędkość osiągnie ciało podczas swobodnego spadania w centralnym polu grawitacyjnym.> Przyjmę, iż spadnie ono na powierzchnię Ziemi.> Ep = Ek> GMm/r = mv2/2> v = ( 2 GM / r )0,5 [ m/ s ]> v = ( 2* 6,67259 x 10-11*5,976 x 1024 / 6371000)0,5> v = 11188,286 [m/s]> v= 11,19 [km/s]> Jest to wartość drugiej prędkości kosmicznej.> > Pojęcie nieskończoności, którym energia potencjalna> raz grawitacja są równe zero jest pojęciem nie w pełni> poprawnym. Przy największej nawet odległości możemy wyliczyć jakąś wartości obu pojęć fizycznych.> Widzę, iż zmienia się Pan powoli w strażnika własnego autorytetu naukowego.> Stąd już jest blisko do uwiądu intelektualnego.Czy mówisz o uwiądzie intelektualnym swoim, czy adwersarzy? Mylę, że nie raczysz nas tu intelektem zbyt imponującym. Im więcej się z nim rozmawia, tym większa dewaluacja jego intelektu. Więc nie ma się czym przejmować. Jego ocena tanieje do rzędu bezwartościowych. Przytoczyłeś wypis z Wiki i jak go interpretujesz? Popatrz jeszcze raz na swój komentarz! Skoro nie widzisz, nie będę Tobie wskazywał, bo i tak nie widzisz i nie rozumiesz.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) |
Ten wpis nie dotyczył Pana, lecz Mr Uxbridge. Coraz trudniej pisze się na tym portalu, ponieważ komentarze wpadają w dowolne miejsca. Ponieważ nie trafiają adresata, to nie wie on nic o ich istnieniu. Taki urok tego portalu.
|
|
 | | Henryk.K (2246 punktów) | >Miałem nadzieję, że ten wątek pełen ponurych idiotyzmów zostanie słusznie zignorowany i nie będzie nadymał skrzywionego ego Henryka K. Jest obrazą dla normalnego umysłu jakiekolwiek analizowanie tych bełkotliwych rojeń. Ale zaczęliście, więc choć złość mnie ogarnia, nie mogę się powstrzymać przed pokazaniem idiocie jego idiotyzmu. Pomimo, że go i tak nie zobaczy. >Otóż autor ni mniej ni więcej twierdzi, że w okolicy środka Ziemi grawitacja wynikająca ze wzoru Newtona jest tak wielka, że zbija wszelką masę do punktu. Ma tak niby być, bo można przyjąć dowolnie mały promień, więc siła może być dowolnie duża. >Oczywiście jak zwykle, autor ujawnia absolutną ignorancję w dowolnej dziedzinie fizyki. Analizuje nie rzeczywistą wiedzę ale swoje głupawe wyobrażenie o niej. >W tym konkretnym wypadku, wzór Newtona z masą Ziemi M obowiązywałby, gdyby cała ta masa znajdowała się poniżej promienia w któym rozważamy siłę. Już w licealnym kursie fizyki pokazuje się, że masa znajdująca się na zewnątrz promienia nie ma wpływu na siłę grawitacji. Mówiąc w uproszczeniu, przyciąganie działające na ciało w kopalni jest mniejsze niż na powierzchni, pomimo że odległość od środka Ziemi jest mniejsza. >Przyciąganie grawitacyjne tego hipotetycznego elektronu w centrum Ziemi, byłoby więc niemal zerowe, bo pochodziłoby jedynie od masy protonu. Tylko ta masa wchodzi wtedy do wzoru Newtona, bo jest jedyną znajdujcą się wewnątrz rozważanego promienia. >P.S. Oczywiście cały tekst najeżony jest kretynizmami podobnego i gorszego rodzaju.
Moje odkrycia przy Pańskich to bledną. Gratuluje odkrycia nie tylko ujemnej energii potencjalnej, ale przede wszystkim ujemnej energii kinetycznej. Jestem pod wrażeniem, jest to odkrycie na skalę Kosmiczną. Od tej pory fizyka uzyska ogromne przyśpieszenie intelektualne. Nie potrafię na gorąco uzmysłowić sobie nawet wielkości tych obu idei. Po Sylwestrze, kiedy już ochłonę, to może umysł chociaż w maleńkości to adoptuje.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|