5,10 budzik dzwoni, na szczęście budzik nie musi płacić podatku od czynności dzwonienia, bo jest tylko rzeczą
5,11 wstaję, próbuję zaświecić światło, niestety nie ma prądu, w nocy właściciel elektrowni, tłumacząc się wzrostem podatków podniósł ceny energii i lodówka zużyła więcej niż miałem na koncie. Już ja mu zagłosuję za takim podatkiem że popamięta!!!
5,15 Sikam w ciemnościach , na dworze, bo nie opłaciłem licencji od korzystania z toalety
5.20 na szczęście moja licencja na używanie generatora jeszcze ważna a i zapas benzyny jest w piwnicy dobrze ukryty przed zawistnymi oczyma, co by chciały podatek od tego zapasu naliczyć
5.25 odpalam komputer żeby sprawdzić za co mam dziś licencję opłaconą a na co muszę dopłacić znajduję wiadomości: 1 od właściciela elektrowni „Jak zagłosujesz za podniesieniem mi podatku to ci na stałe prąd odetnę 2 od sąsiada „wyceniam twoją bramę na 200 godzinek” (cholera przecież sprzedać jej nie mogę bo mi gęsi uciekną!) znów podatek naliczą 3 umarł właściciel licencji na produkcję burnikałcków. Nie wiem co to jest , ale zgłaszam się po licencję, jak co warta to zarobię, ja nic nie warta to przecie nie zapłacę podatku. Niestety jestem 1785420 w kolejce i Tajna rada najbogatszych właścicieli stanowiąca większość kapitału zapewne komu innemu przyzna….
5.30 Na szczęście gaz jest, robię herbatę, jem śniadanie i biorę się za robotę
5,40 sprawdzam, czy mam licencję na karmienie kur. Ufff nie podnieśli ceny, idę sypnąć kurom pszenicy, ale niestety zostają w kurniku, bo licencja za wypuszczanie kur wzrosła do 100 godzinek. Gorsza, że licencja na podbieranie jaj też podrożała i muszę jajka zostawić. Pieprzony system miał być efektywniejszy, a jaja się zmarnują. Na szczęście mam z całego tygodnia, na targ wywiozę, podrożały pewnie
5,50 Sprawdzam licencję na karmienie krów. Staniała, ale i tak 10 godzinek, Hmmm w dupie mam światła nie ma, nikt nie obaczy że krowy karmię Idę do obory
6,00 podpinam dojarki, bez licencji, ale mleko na czarnym rynku sprzedam, w zamian za cegły. Murować nic nie zamiaruję, ale wiem, że cegły potrzebne są sąsiadowi na kompostownik, da za nie stare narzędzia po ojcu, a ja dam je właścicielowi warsztatu, to mi traktor naprawi.
7,00 Idę do sąsiada przekonać go żeby mi wycofał wycenę bramy, przecież ta brama mu niepotrzebna, a mnie gęsi w świat pójdą, a on mi na to, że brama mu niepotrzebna, ale gęsi owszem
7,10 stawiam paliki że by gęsi nie uciekły i nie płacę podatku od bramy, Teraz brama jest jego, a ja mam 200 godzinek, tylko k…. jak ja traktorem w pole wyjadę
7,40 wypuszczam gęsi na pastwisko , licencji nie mam, jak Jak mnie policja jej konopnej mości namierzy, powiem że uciekły. Hmmm a może z kurami zrobić to samo?
8,00 przychodzi meil że sąsiad chce mi bramę odsprzedać, a w dupie, płać od niej podatek. (cholera nie zapłaci, nikt jej wycenić nie chce) za to mnie za pole pod lasem podnieśli. a ledwom posiał, przecie teraz nie sprzedam! |