Jak wiadomo, koronawirus - generalnie rzecz biorąc - nie stanowi żadnego zagrożenia dla młodych i w wieku dojrzałym, zbiera zaś spore żniwo wśród starych. Jednakże zastosowana przez większość krajów metoda walki z nim ( totalna izolacja wszystkich od wszystkich) uderza bardzo boleśnie w ogromne rzesze młodych. Już wyskakują oni z pracy jak piłki, już nie mają na spłatę kredytów, już pojawiają się problemy z zasobami na wydatki bieżące.... A przecież to dopiero początek. Będzie znacznie gorzej. Tymczasem dochody starców w postaci emerytur są zdecydowanie - mimo wszystko - pewniejsze w tym trudnym czasie, a są one - o paradoksie - wypracowywane z coraz większym mozołem (bo starców coraz więcej) przez.... tych właśnie młodych, tak bardzo w chwili obecnej zbierających cięgi!!! Pytanie brzmi, czy sytuacja jak wyżej nie doprowadzi do radykalnego zaostrzenia konfliktu pokoleń. Zaostrzenia, bo konflikt ów już jest. Młodzi zarzucają starym, iż doprowadzili do kryzysu klimatycznego (stąd strajki szkolne dla klimatu) że muszą na nich coraz mozolniej pracować ( bo młodych coraz mniej a starych coraz więcej; w chwili obecnej na emeryturze przebywa już dwa pokolenia!!!), że z powodu dużej ilości starych (na których młodzi muszą harować) mających określone poglądy i preferencje polityczne - młodzi nie są w stanie przeforsować w polityce (np. wybory do parlamentu) swych poglądów i opcji. Będzie to oczywiście pewna hiperbola, ale przy odrobinie wyobraźni można - w nawiązaniu do systemu politycznego Sparty - pokusić się o tezę, iż obecni młodzi są jak spartańscy heloci, starcy zaś jak tamtejsi spartiaci. |