Płynie Wisła płynie po polskiej krainie, a dopóki płynie Polska nie zaginie". Miejsce królowej polskich rzek w polskiej historii, tradycji, obyczajowości i mitologii jest faktem notoryjnym. Niewiele jednakże osób wie,iż w przeszłości, Wisła podobną rolę odgrywała w kulturze i życiu codziennym Niemców. Były na jej temat niemieckie piosenki, przysłowia, podania, legendy...Co ciekawe, dla Niemców - tak Niemców Nadwiślańskich (Weichseldeutsche - analogia sui generis do Niemców Nadwołżańskich),których szereg osad ciągnęło się od Warszawy z nurtem Wisły aż w okolice Tczewa jak i Niemców gdańskich i Prusaków - Wisła była rzeką bardzo groźną, wzbudzającą lęk i przerażenie. I to nie tyle zwykłymi powodziami, co zatorami lodowymi powodującymi rozległe zniszczenia oraz skutkującymi szczególnie groźnymi zalewami i podtopieniami. Istota sprawy - podobno - polegała na tym, iż gdy na południu jej dorzecza, mrozy już puszczały i ruszała kra na rzece, na północy, ciągle jeszcze lód trzymał mocno. Efekt był taki, iż zwały kry naniesione z południa zatrzymywały się na zamarzniętej rzece na północy - tworząc problem jak wyżej.
O wszystkim tym - i jakże wielu innych ciekawych rzeczach - pisze w swych szkicach podróży, zatytułowanych "Z wiślanej delty. Tczew, Gdańsk, Żuławy, Malbork". Ludwig Passarge, prezentując niemiecki punkt widzenia, jednakże daleki od wąskiego szowinizmu czy narodowego partykularyzmu.
Każdemu, interesującemu się historią i geografią regionu jak wyżej, jak również wrażliwemu na wyrafinowane, wysmakowane krajoznawstwo - gorąco polecam tę pozycję.
A oto fragment książki Passarge:
"W takich chwilach (zator lodowy powodujący wylanie rzeki - Arminius) Wisła stanowiła ulubiony temat wszystkich rozmów. Gdy proszono w księgarni o ulubioną książkę, która ukazała się w Lipsku już przed 6-oma tygodniami, księgarz wzruszał tylko ramionami: wiadomo Wisła...Ktoś zamówił przed 4-ma tygodniami w Berlinie nowy surdut, tamtejszy krawiec pisze że czeka on już od dawna nad Wisłą. Pilna podróż zostaje odłożona - z powodu Wisły. Jeszcze w minionym roku w czasie wielkiej powodzi pewien oficer z Berlina dotarł na zaręczyny dokładnie w osiem dni po wyznaczonym terminie - z powodu Wisły. Krótko mówiąc czy "człowiek zwróci się w prawo czy w lewo" za plecami zawsze będzie maił "wiślany warkocz". Któż może więc jeszcze wątpić w to, iż mimo wszystkich zastrzeżeń i przeszkód, stała przeprawa mostowa przez Wisłę urosła do rangi nieodwołalnej konieczności.
"Tam gdzie kończy się rzeka a zaczyna morze - tak często określana jest delta Wisły. Miejsce niezwykłe gdzie przez stulecia zgodnie żyli przedstawiciele różnych narodowości Polacy Niemcy Żydzi Kaszubi i Holendrzy. Wprawdzie ten wielokulturowy tygiel należy już do przeszłości ale pozostaje nam dostępny dzięki źródłom zdjęciom dokumentom wspomnieniom. Jedną z najciekawszych a dotychczas szerzej nieznaną relacji opisujących ten region stworzył niemal 150 lat temu wschodniopruski Niemiec - Ludwig Passarge. Jego liczne podróże po małej ojczyźnie zaowocowały bowiem książką której pierwsze polskie wydanie ukazuje się właśnie nakładem Wydawnictwa Oskar. Z wiślanej delty. Tczew Gdańsk Żuławy Malbork to publikacja która przenosi czytelnika do II połowy XIX wieku. Świata w którym sąsiadują ze sobą nowoczesne gdańskie kamienice i prototyp dorożki - taradajki a w tle widzimy bogactwo regionalne Żuław z wysuwającą się na plan pierwszy wyjątkową siecią kanałów. Wszystko zaś okraszone filozoficznymi dygresjami z których wiele zachowało aktualność do dziś. Jak stwierdza znany gedanista Andrzej Januszajtis lektura tej książki jest jak przyjemny spacer z mądrym przewodnikiem odsłaniającym naszym oczom pełnię piękna naszych stron."
en.wikipedia.org/wiki/Vistula_Germans