Rząd zaczyna "na gwałt" przywracać funkcjonowanie gospodarki, tak jak kiedyś raptownie zaciągnął - pod wpływem "epidemicznego impulsu" - ręczny hamulec. A przecież epidemia ma się "doskonale", Śląsk zaczyna być nazywany "polską Lombardią". O co więc chodzi? Dlaczego dwa tygodnie temu udanie się do fryzjera było zabronione i niemożliwe, a od poniedziałku będzie dozwolone i możliwe? Odpowiedź na to pytanie jest prosta. W końcu zdali sobie sprawę z tego, iż lekarstwo jest gorsze niż choroba którą ma zwalczać, zaczynają więc od niego odchodzić. I dobrze. Szkoda tylko że tak późno - bo w gospodarce koronohisteria wygenerowała gigantyczne straty. Już nikt nie ma wątpliwości, iż "model szwedzki" (i jemu podobne) był zdecydowanie lepszym rozwiązaniem, niż metoda przynosząca gospodarcze seppuku i skutkująca całkowitą blokadą służby zdrowia i konsekwencjami (przyrost raptowny zgonów z powodów innych przyczyn niż koronawirus) z niej wynikającymi. |