Dżingle były wielką nadzieją twórców muzycznych na zwrócenie uwagi publiczności. Kompozytorzy muzyki rozrywkowej sądzili, że dodanie dżingli do utworów uczyni je atrakcyjniejszymi słuchowo. Niektóre utwory wręcz kipią od dżingli, i rzeczywiście wpadają w ucho. Trzeba jednak pamiętać, że tylko część populacji jest wrażliwa na dźwięki i muzykę. Dużo ludzi nie lubi muzyki i jej dźwięków, preferując ciszę i normalne tło dźwiękowe otoczenia. Hipnotyzujące podprogowo i aktywizujące uwagę dżingle również nie są powszechnie lubiane. Czasami można odnieść wrażenie, że twórcy, którzy często sięgali po dżingle, pokładali w tym efekcie zbyt duże nadzieje. Muzyka jest przyjemna dla niektórych, ale większości ludzi nic po niej nie zostaje w głowie. Muzyka to towar niszowy i luksusowy. Ludzie, którzy nie lubią niepotrzebnie się pobudzać emocjonalnie i motorycznie, wręcz jej unikają. W Polsce szczyt dżinglomanii w muzyce przypadł na przełom lat 80/90-tych XX w. Zostało po tej erze kilka dżinglowych utworów, które zyskały pewną popularność. Czy ktoś za to zapłaci? Sądząc po losach muzyków i ich sytuacji finansowej, nie zdarza się to często.
|