 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Bazgroły
| Napisano | Autor | Tytuł | | 29-06-2020 16:50 | Henryk.K (2246 punktów) | Drugi postulat STW
-4 na 4 | Drugi postulat STW.
Amerykański fizyk Albert Michelson w 1881vroku przeprowadził doświadczenie, które nie potwierdziło istnienie eteru. Po przeprowadzenia tego eksperymentu Maxwell, który mocno zaangażował się w swoje badania nad falami elektro-magnetycznymi, zrezygnował z idei istnienia eteru i wprowadził stosowne zmiany w swoich przemyśleniach. Podobnie działo się z Albertem Einsteinem. W doświadczeniu tym wykorzystano obieg Ziemi wokół Słońca z prędkością 30 km/h. Przyjęto to za fakt udowodniony, chociaż w owym czasie nie istniały żadne w ściśle, w naukowym znaczeniu dowody, które by to z niepodważalną wiarygodnością dokumentowały. Wahadło Foucaulta było wielce wątpliwym potwierdzeniem. W roku 1905 Albert Einstein opublikował, czy też nie, (obie opcje są możliwe) Szczególną Teorię Względności. Najważniejszymi ustaleniami tej teorii były dwa postulaty. Pierwszy, który stwierdził, iż prędkość światła jest największa w przyrodzie i nie może przekroczyć 300000 km/s. Drugi, że prędkość światła nie zależy od prędkości źródła, które je emituje. Proponuje przeprowadzenie krótkiego rozważenia drugiego postulatu. Przyjmijmy, teoretycznie rzecz jasna, że Ziemia nie krąży dookoła Słońca. W takim przypadku rezultat eksperymentu Morleya byłby identyczny z tym jaki osiągnął przy przeświadczeniu, że Ziemia obiega Słońce. Na jego interferometrze paski by się nie przesunęły. Niosłoby to jednak bardzo poważne skutki dla drugiego i pierwszego postulatu Eisteina. Nie mielibyśmy dowodu, na to iż prędkość światła nie jest zależna od prędkości źródła, które je emituje. Nie wiem, czy pojawiły się jeszcze inne eksperymenty, które dokonałyby takich pomiarów, nie wykorzystując jednak ruchów naszej planety, jak również innych ciał niebieskich? Ot takie sobie rozważania dla ustalenia niepodważalnych zasobów nauki na świecie. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
5 na 5 | uxbridge (5980 punktów) | Kolekcja bzdur i fałszerstw. Albo celowych albo świadczących o postępującej demencji autora. >Amerykański fizyk Albert Michelson w 1881vroku przeprowadził doświadczenie, które nie >potwierdziło istnienie eteru. >Po przeprowadzenia tego eksperymentu Maxwell, który mocno zaangażował się w swoje badania nad >falami elektro-magnetycznymi, zrezygnował z idei istnienia eteru i wprowadził stosowne zmiany swoich przemyśleniach. Bzdura. Maxwell umarł w 1879 r. Kompromitacja autora notki. >Podobnie działo się z Albertem Einsteinem. Fałsz. >W doświadczeniu tym wykorzystano obieg Ziemi wokół Słońca z prędkością 30 km/h. Bzdura. Prędkość obiegowa Ziemi jest prawie 4 tysiące razy większa >Przyjęto to za fakt udowodniony, chociaż w owym czasie nie istniały żadne w ściśle, w naukowym znaczeniu dowody, które by to z niepodważalną wiarygodnością dokumentowały. Kłamstwo. >Wahadło Foucaulta było wielce wątpliwym potwierdzeniem. Autorowi myli się obrót Ziemi dookołą osi od obiegu wokół Słońca. Kompromitacja. >W roku 1905 Albert Einstein opublikował, czy też nie, (obie opcje są możliwe) Szczególną Teorię Względności. >Najważniejszymi ustaleniami tej teorii były dwa postulaty. Bzdura. Postulaty nie są ustaleniami (wynikiem) a punktem wyjścia każdej teorii. >Pierwszy, który stwierdził, iż prędkość światła jest największa w przyrodzie i nie może przekroczyć >300000 km/s. Fałsz i bzdura. To nie jest postulat STW. >Drugi, że prędkość światła nie zależy od prędkości źródła, które je emituje. Półprawda, postulat brzmi inaczej i jest znacznie ogólniejszy.
>Proponuje przeprowadzenie krótkiego rozważenia drugiego postulatu. Najpierw trzeba go znać.
>Przyjmijmy, teoretycznie rzecz jasna, że Ziemia nie krąży dookoła Słońca. Przyjmijmy, (teoretycznie rzecz jasna) że Ziemia jest w kształcie pączka z dziurką i ma frędzelki. >Nie wiem, czy pojawiły się jeszcze inne eksperymenty, które dokonałyby takich pomiarów, nie >wykorzystując jednak ruchów naszej planety, jak również innych ciał niebieskich? Trzeba sobie sprawdzić zanim się zabierze do pisania. Jak również dziesiątki innych faktów przekręcanych lub kłamliwie przedstawianych przez Henryka.
|
|
 | 5 na 5 | Ebvalaim (2787 punktów) | >>Przyjęto to za fakt udowodniony, chociaż w owym czasie nie istniały żadne w ściśle, w naukowym znaczeniu dowody, które by to z niepodważalną wiarygodnością dokumentowały. >Kłamstwo. W tej sprawie dodam tylko: - Z obserwacji samych ruchów ciał niebieskich wywnioskowano to już w XVI wieku (Kopernik, potem Kepler). - W latach 70 XVII wieku Ole Rømer zaobserwował różnice w czasach zaćmień Księżyców Jowisza, które naprowadziły go na to, że prędkość światła jest skończona, a które pośrednio wynikają m.in. z ruchu Ziemi. - W 1728 roku James Bradley odkrył aberrację światła gwiazd, wynikającą już bezpośrednio z ruchu orbitalnego Ziemi. - W 1838 roku Friedrich Bessel wykrył paralaksę gwiezdną.
Więc na początku XX wieku ruch orbitalny Ziemi był już raczej oczywistą sprawą.
|
|
|  | 4 na 4 | uxbridge (5980 punktów) | >- W 1838 roku Friedrich Bessel wykrył paralaksę gwiezdną. Henryk nie wie co to paralaksa. >Więc na początku XX wieku ruch orbitalny Ziemi był już raczej oczywistą sprawą. W związku z paralaksą, to nawet od połowy XIXw.
|
|
| |  | -1 na 1 | Henryk.K (2246 punktów) | >>- W 1838 roku Friedrich Bessel wykrył paralaksę gwiezdną. >Henryk nie wie co to paralaksa.
Kiedy się po raz pierwszy spotkałem z paralaksą, to Pański ojciec nawet nie pomyślał, że będzie miał takiego syna.
>>Więc na początku XX wieku ruch orbitalny Ziemi był już raczej oczywistą sprawą. >W związku z paralaksą, to nawet od połowy XIXw.
Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
|
|
| | |  | 1 na 1 | uxbridge (5980 punktów) | >>Henryk nie wie co to paralaksa. > Kiedy się po raz pierwszy spotkałem z paralaksą, to (...) Przespałeś się z nią, czy tylko zabrałeś do kina?
|
|
| | | |  | -1 na 1 | Henryk.K (2246 punktów) | >>>Henryk nie wie co to paralaksa. >> Kiedy się po raz pierwszy spotkałem z paralaksą, to (...) >Przespałeś się z nią, czy tylko zabrałeś do kina?
Nic z tych rzeczy, to była bardzo ciekawa forma optyczna. Żeby nie kokietowała należało patrzeć w lusterko. Wenancjusz vel Gruby Rycho może to potwierdzić.
Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
|
|
| | | | |  | | Gruby Rycho (532 punktów) | > Nic z tych rzeczy, to była bardzo ciekawa forma optyczna. Żeby nie kokietowała należało patrzeć w lusterko. >Wenancjusz vel Gruby Rycho może to potwierdzić
Nic takiego, bo są i inne jeszcze metody których Twoja wyobraźnia nie uwzględniła.
|
|
| | |  | | Wenancjusz (16441 punktów) | >>>- W 1838 roku Friedrich Bessel wykrył paralaksę gwiezdną. >>Henryk nie wie co to paralaksa. > Kiedy się po raz pierwszy spotkałem z paralaksą, to Pański ojciec nawet nie pomyślał, że będzie miał takiego syna.
Co z tego, że się spotkałeś, jak nie wiesz co to jest? Bo spotkać się ma inne znaczenie, jak umieć to zjawisko wykorzystać, bo się wie w czym może być pomocne. Henryk K. pewnie nie kojarzy, że w elektrotechnice mamy z nim do czynienia. Nazywane jest "błędem odczytu paralaksy" i występuje przy odczytach w miernikach analogowych, wskazówkowych. Dalej szkoda pisać, bo Henryk K pewnie nie miał w ręku żadnego miernika analogowego.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >>>>- W 1838 roku Friedrich Bessel wykrył paralaksę gwiezdną. >>>Henryk nie wie co to paralaksa. >> Kiedy się po raz pierwszy spotkałem z paralaksą, to Pański ojciec nawet nie pomyślał, że będzie miał takiego syna. >Co z tego, że się spotkałeś, jak nie wiesz co to jest? Bo spotkać się ma inne znaczenie, jak umieć to zjawisko wykorzystać, bo się wie w czym może być pomocne. >Henryk K. pewnie nie kojarzy, że w elektrotechnice mamy z nim do czynienia. Nazywane jest "błędem odczytu paralaksy" i występuje przy odczytach w miernikach analogowych, wskazówkowych. Dalej szkoda pisać, bo Henryk K pewnie nie miał w ręku żadnego miernika analogowego. Widzę, że z powodu nawrotów wulgarnego traktowania niektórych dyskutantów traci Pan umiejętność subtelnej analizy. Subtelność jest przeciwnością prostactwa. Nie przyszło Panu do głowy, dlaczego o skierowałem P. uxbridge do Pana w tej kwestii? Z bardzo prostej przyczyny. Doskonale wiedziałem, że jako elektryk musiał się Pan posługiwać analogowymi miernikami prądu, a tam ten problem istniał. Nawet ironizowałem, że z lustereczka do mnie mrugała. W tych miernikach było umieszczane pod wskazówką wąskie lustereczko, które pozwalało ograniczać tą niedoskonałość.
Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
|
|
| | | | |  | | Gruby Rycho (532 punktów) | >>>>>- W 1838 roku Friedrich Bessel wykrył paralaksę gwiezdną. >>>>Henryk nie wie co to paralaksa. >>> Kiedy się po raz pierwszy spotkałem z paralaksą, to Pański ojciec nawet nie pomyślał, że będzie miał takiego syna. >>Co z tego, że się spotkałeś, jak nie wiesz co to jest? Bo spotkać się ma inne znaczenie, jak umieć to zjawisko wykorzystać, bo się wie w czym może być pomocne. >>Henryk K. pewnie nie kojarzy, że w elektrotechnice mamy z nim do czynienia. Nazywane jest "błędem odczytu paralaksy" i występuje przy odczytach w miernikach analogowych, wskazówkowych. Dalej szkoda pisać, bo Henryk K pewnie nie miał w ręku żadnego miernika analogowego. > > Widzę, że z powodu nawrotów wulgarnego traktowania niektórych dyskutantów traci Pan umiejętność subtelnej analizy. Subtelność jest przeciwnością prostactwa. >Nie przyszło Panu do głowy, dlaczego o skierowałem P. uxbridge do Pana w tej kwestii? >Z bardzo prostej przyczyny. Doskonale wiedziałem, że jako elektryk musiał się Pan posługiwać analogowymi miernikami prądu, a tam ten problem istniał. >Nawet ironizowałem, że z lustereczka do mnie mrugała. >W tych miernikach było umieszczane pod wskazówką wąskie lustereczko, które pozwalało ograniczać tą niedoskonałość.
Gówno prawda, że wiedziałeś. Było dość czasu by zajrzeć do Wiki i się dowiedzieć. Nie tylko lustereczko. A bez lustereczka? I mam Ciebie w saku mądrusiu z Koziej Wólki. No jak widzisz mechaniku rozwiązanie sprawy paralaksy odczytów? Padłeś jak sznyta. Będę z chęcią oczekiwał Twojej odpowiedzi. A jest to sprawa właśnie mechaniczna. Jeśli nie odpowiesz toś tylko ściągacz z Wiki. Kiepski mechanik bez wyobraźni. Nie czekam na odpowiedź bo jej nie znasz mechaniku.
|
|
| | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >>>>>>- W 1838 roku Friedrich Bessel wykrył paralaksę gwiezdną. >>>>>Henryk nie wie co to paralaksa. >>>> Kiedy się po raz pierwszy spotkałem z paralaksą, to Pański ojciec nawet nie pomyślał, że będzie miał takiego syna. >>>Co z tego, że się spotkałeś, jak nie wiesz co to jest? Bo spotkać się ma inne znaczenie, jak umieć to zjawisko wykorzystać, bo się wie w czym może być pomocne. >>>Henryk K. pewnie nie kojarzy, że w elektrotechnice mamy z nim do czynienia. Nazywane jest "błędem odczytu paralaksy" i występuje przy odczytach w miernikach analogowych, wskazówkowych. Dalej szkoda pisać, bo Henryk K pewnie nie miał w ręku żadnego miernika analogowego. >> >> Widzę, że z powodu nawrotów wulgarnego traktowania niektórych dyskutantów traci Pan umiejętność subtelnej analizy. Subtelność jest przeciwnością prostactwa. >>Nie przyszło Panu do głowy, dlaczego o skierowałem P. uxbridge do Pana w tej kwestii? >>Z bardzo prostej przyczyny. Doskonale wiedziałem, że jako elektryk musiał się Pan posługiwać analogowymi miernikami prądu, a tam ten problem istniał. >>Nawet ironizowałem, że z lustereczka do mnie mrugała. >>W tych miernikach było umieszczane pod wskazówką wąskie lustereczko, które pozwalało ograniczać tą niedoskonałość. >Gówno prawda, że wiedziałeś. Było dość czasu by zajrzeć do Wiki i się dowiedzieć. Nie tylko lustereczko. A bez lustereczka? I mam Ciebie w saku mądrusiu z Koziej Wólki. No jak widzisz mechaniku rozwiązanie sprawy paralaksy odczytów? Padłeś jak sznyta. Będę z chęcią oczekiwał Twojej odpowiedzi. A jest to sprawa właśnie mechaniczna. Jeśli nie odpowiesz toś tylko ściągacz z Wiki. Kiepski mechanik bez wyobraźni. Nie czekam na odpowiedź bo jej nie znasz mechaniku.
Oczywiście, Pan nawet patrzył moimi oczami i doskonale wie co ja w życiu widziałem, a czego nie. Lustereczko, lustereczko powiedz przecie, kto najgrubszy jest na świecie? Gruby Rycho.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Gruby Rycho (532 punktów) | >>>>>>>- W 1838 roku Friedrich Bessel wykrył paralaksę gwiezdną. >>>>>>Henryk nie wie co to paralaksa. >>>>> Kiedy się po raz pierwszy spotkałem z paralaksą, to Pański ojciec nawet nie pomyślał, że będzie miał takiego syna. >>>>Co z tego, że się spotkałeś, jak nie wiesz co to jest? Bo spotkać się ma inne znaczenie, jak umieć to zjawisko wykorzystać, bo się wie w czym może być pomocne. >>>>Henryk K. pewnie nie kojarzy, że w elektrotechnice mamy z nim do czynienia. Nazywane jest "błędem odczytu paralaksy" i występuje przy odczytach w miernikach analogowych, wskazówkowych. Dalej szkoda pisać, bo Henryk K pewnie nie miał w ręku żadnego miernika analogowego. >>> >>> Widzę, że z powodu nawrotów wulgarnego traktowania niektórych dyskutantów traci Pan umiejętność subtelnej analizy. Subtelność jest przeciwnością prostactwa. >>>Nie przyszło Panu do głowy, dlaczego o skierowałem P. uxbridge do Pana w tej kwestii? >>>Z bardzo prostej przyczyny. Doskonale wiedziałem, że jako elektryk musiał się Pan posługiwać analogowymi miernikami prądu, a tam ten problem istniał. >>>Nawet ironizowałem, że z lustereczka do mnie mrugała. >>>W tych miernikach było umieszczane pod wskazówką wąskie lustereczko, które pozwalało ograniczać tą niedoskonałość. >>Gówno prawda, że wiedziałeś. Było dość czasu by zajrzeć do Wiki i się dowiedzieć. Nie tylko lustereczko. A bez lustereczka? I mam Ciebie w saku mądrusiu z Koziej Wólki. No jak widzisz mechaniku rozwiązanie sprawy paralaksy odczytów? Padłeś jak sznyta. Będę z chęcią oczekiwał Twojej odpowiedzi. A jest to sprawa właśnie mechaniczna. Jeśli nie odpowiesz toś tylko ściągacz z Wiki. Kiepski mechanik bez wyobraźni. Nie czekam na odpowiedź bo jej nie znasz mechaniku. > Oczywiście, Pan nawet patrzył moimi oczami i doskonale wie co ja w życiu widziałem, a czego nie. >Lustereczko, lustereczko powiedz przecie, kto najgrubszy jest na świecie? >Gruby Rycho.
Mogę Tobie podpowiedzieć, ale Tyś taki mądry! Poradzisz sobie. A zapewniam, że są sposoby i to mechaniczne. Zarąbiście idiotyczna dziecinada. Co z czym łączysz? Mam 158 cm. wzrostu i 56 kg wagi? Jestem Gruby Rycho? Wyłazi z Ciebie prymitywizm mechanika, niestety. Tylko młot i materia do obróbki (kucia aż do czerwoności). Sukcesów! Bo to nawet wyobraźnię kształtuje.
|
|
| | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) |
>> Oczywiście, Pan nawet patrzył moimi oczami i doskonale wie co ja w życiu widziałem, a czego nie. >>Lustereczko, lustereczko powiedz przecie, kto najgrubszy jest na świecie? >>Gruby Rycho. >Mogę Tobie podpowiedzieć, ale Tyś taki mądry! Poradzisz sobie. A zapewniam, że są sposoby i to mechaniczne. >Zarąbiście idiotyczna dziecinada. Co z czym łączysz? Mam 158 cm. wzrostu i 56 kg wagi? Jestem Gruby Rycho? >Wyłazi z Ciebie prymitywizm mechanika, niestety. Tylko młot i materia do obróbki (kucia aż do czerwoności). Sukcesów! Bo to nawet wyobraźnię kształtuje. > Jestem mechanikiem to odczytywania napięcia i natężenia prądu rzadko dokonuję. Jeśli chodzi o obrażanie i poniżenie innych ludzi to nie ma Pan żadnych zahamowań. Kiedy jednak odnieść najmniejszą aluzję do Pana, to reaguje Pan jak biedne dziecko lub przewrażliwiona panienka. Na blogu twardzieli i ludzi bez duszy takie zachowania nie przystają. Nie wiedziałem jaki ma Pan stosunek wagi do wzrostu, lecz skoro Pan przyjął nicka Gruby Rycho to wydawało mi się, że musi Pan nim być w rzeczywistości. Wszyscy z reguły się odchudzają a nie pogrubiają. Można by sobie jeszcze bardziej z Pana pożartować, lecz byłoby to już zachowanie prostackie.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
|  | | Henryk.K (2246 punktów) | >>>Przyjęto to za fakt udowodniony, chociaż w owym czasie nie istniały żadne w ściśle, w naukowym znaczeniu dowody, które by to z niepodważalną wiarygodnością dokumentowały. >>Kłamstwo. >W tej sprawie dodam tylko: >- Z obserwacji samych ruchów ciał niebieskich wywnioskowano to już w XVI wieku (Kopernik, potem Kepler). >- W latach 70 XVII wieku Ole Rømer zaobserwował różnice w czasach zaćmień Księżyców Jowisza, które naprowadziły go na to, że prędkość światła jest skończona, a które pośrednio wynikają m.in. z ruchu Ziemi. >- W 1728 roku James Bradley odkrył aberrację światła gwiazd, wynikającą już bezpośrednio z ruchu orbitalnego Ziemi. >- W 1838 roku Friedrich Bessel wykrył paralaksę gwiezdną. >Więc na początku XX wieku ruch orbitalny Ziemi był już raczej oczywistą sprawą. > Wydaje mi się, że takim niepodważalnym dowodem stały się dopiero loty w Kosmos. Nie są to jednak dowody, które wszystkich przekonowują. Innym wielce wiarygodnym byłyby obserwacje żyroskopów na powierzchni Ziemi.
Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
|
|
| |  | | Wenancjusz (16441 punktów) | >>>>Przyjęto to za fakt udowodniony, chociaż w owym czasie nie istniały żadne w ściśle, w naukowym znaczeniu dowody, które by to z niepodważalną wiarygodnością dokumentowały. >>>Kłamstwo. >>W tej sprawie dodam tylko: >>- Z obserwacji samych ruchów ciał niebieskich wywnioskowano to już w XVI wieku (Kopernik, potem Kepler). >>- W latach 70 XVII wieku Ole Rømer zaobserwował różnice w czasach zaćmień Księżyców Jowisza, które naprowadziły go na to, że prędkość światła jest skończona, a które pośrednio wynikają m.in. z ruchu Ziemi. >>- W 1728 roku James Bradley odkrył aberrację światła gwiazd, wynikającą już bezpośrednio z ruchu orbitalnego Ziemi. >>- W 1838 roku Friedrich Bessel wykrył paralaksę gwiezdną. >>Więc na początku XX wieku ruch orbitalny Ziemi był już raczej oczywistą sprawą. >> > Wydaje mi się, że takim niepodważalnym dowodem stały się dopiero loty w Kosmos. Nie są to jednak dowody, które wszystkich przekonowują.
Zwłaszcza Henryka K. Przeczy sam sobie i jego uwielbianej teorii niebocentryzmu. Wg niego loty w Kosmos nie są możliwe, bo Ziemia jest otoczona szklaną powłoką grubości 600 km (tj. grubszej jak pokrywa lodowa na Antarktydzie), załamującej w szczególny sposób światło słoneczne, która to jest zamkniętym kloszem/sferą uniemożliwiającym w naturalny "wylot" poza szklaną sferę. Na "zewnątrz" tej szklanej sfery jest Dom Pana na wysokości 3556 km. Oczywistym więc jest, że Henryk K. jeszcze nie uporządkował sobie sprzecznych w tej materii wiadomości i jest zwyczajnie niewiarygodny, bo nie powinien wierzyć albo w loty w kosmos albo w niebocentryzm. Amen.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | |  | | Henryk.K (2246 punktów) |
>Zwłaszcza Henryka K. Przeczy sam sobie i jego uwielbianej teorii niebocentryzmu. Wg niego loty w Kosmos nie są możliwe, bo Ziemia jest otoczona szklaną powłoką grubości 600 km (tj. grubszej jak pokrywa lodowa na Antarktydzie), załamującej w szczególny sposób światło słoneczne, która to jest zamkniętym kloszem/sferą uniemożliwiającym w naturalny "wylot" poza szklaną sferę. Na "zewnątrz" tej szklanej sfery jest Dom Pana na wysokości 3556 km. Oczywistym więc jest, że Henryk K. jeszcze nie uporządkował sobie sprzecznych w tej materii wiadomości i jest zwyczajnie niewiarygodny, bo nie powinien wierzyć albo w loty w kosmos albo w niebocentryzm. Amen.
> Przeczytał Pan co nieco o Niebocentryźmie, ale niekoniecznie ze zrozumieniem. Pozawyżał niektóre dane i gmatwa resztę. Panie Wenancjuszu, Niebocentryzm to nie na Pański umysł.
Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Wenancjusz (16441 punktów) | >>Zwłaszcza Henryka K. Przeczy sam sobie i jego uwielbianej teorii niebocentryzmu. Wg niego loty w Kosmos nie są możliwe, bo Ziemia jest otoczona szklaną powłoką grubości 600 km (tj. grubszej jak pokrywa lodowa na Antarktydzie), załamującej w szczególny sposób światło słoneczne, która to jest zamkniętym kloszem/sferą uniemożliwiającym w naturalny "wylot" poza szklaną sferę. Na "zewnątrz" tej szklanej sfery jest Dom Pana na wysokości 3556 km. Oczywistym więc jest, że Henryk K. jeszcze nie uporządkował sobie sprzecznych w tej materii wiadomości i jest zwyczajnie niewiarygodny, bo nie powinien wierzyć albo w loty w kosmos albo w niebocentryzm. Amen. >> > Przeczytał Pan co nieco o Niebocentryźmie, ale niekoniecznie ze zrozumieniem. Pozawyżał niektóre dane i gmatwa resztę. > Panie Wenancjuszu, Niebocentryzm to nie na Pański umysł.
Nie umysł i nie pomysł. Zgadzam się. Nie interesuję się bajkami. Ale widać iż Twój umysł też nie może tego pojąć. Przecież to co napisałem, to Twoje wynurzenia. Czy mam przytoczyć cytat Twojej wypowiedzi? Troszkę czasu minie na poszukanie ale czytałem to w Twojej wypowiedzi. Upewniłeś mnie, że albo masz krótką pamięć albo udajesz ofiarę wymysłów interlokutora. Od teraz, gdy dojdzie do wymiany spostrzeżeń z Tobą, zapewniam, że będę przytaczał Twoje wypowiedzi w formie cytatów. I to nie jest żadna złośliwość z mojej strony. Po prostu musisz nauczyć się odpowiedzialności za swoje wypowiedzi, a nie dziecinnie udawać i sugerować, że to Twój rozmówca zmyśla. Powiedzenie ludowe: "Słowo wylatuje wróblem, a wraca wołem" nie ma w tym przypadku zastosowania. Ma raczej prędzej powiedzenie, że "chłopa ze wsi wyrzucisz, ale wsi z chłopa nigdy".
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Wenancjusz (16441 punktów) |
> Panie Wenancjuszu, Niebocentryzm to nie na Pański umysł.
Panie Henryku K. Po pańskich wpisach widać, że i panu trudno sobie poradzić z pańską teorią. Za genialna.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >> Panie Wenancjuszu, Niebocentryzm to nie na Pański umysł. >Panie Henryku K. Po pańskich wpisach widać, że i panu trudno sobie poradzić z pańską teorią. Za genialna. > Pewna uwaga, Niebocntryzmu ja nie wymyśliłem. Powstał on wiele dziesiątek, a może nawet setek lat przed moim pojawieniem się na tym bożym świecie. Nie pochodzę do niego bezkrytycznie, tak jak Pan do nauki. Uważam, iż wiele zjawisk, które go opisują należy zweryfikować. Sama idea jest bardzo piękna i dająca nadzieję. Świat bez nadziei umiera.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Gruby Rycho (532 punktów) |
> Przeczytał Pan co nieco o Niebocentryźmie, ale niekoniecznie ze zrozumieniem. Pozawyżał niektóre dane i gmatwa resztę. > Panie Wenancjuszu, Niebocentryzm to nie na Pański umysł.
No to prawda. To jest tylko na Twój umysł... No tak.
|
|
| | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >> Przeczytał Pan co nieco o Niebocentryźmie, ale niekoniecznie ze zrozumieniem. Pozawyżał niektóre dane i gmatwa resztę. >> Panie Wenancjuszu, Niebocentryzm to nie na Pański umysł. >No to prawda. To jest tylko na Twój umysł... No tak.
Niestety proszę Pana. Na mój umysł jest to również zbyt trudne. Skoro jednak nikt się nie kwapi, to ne mam wyboru. Proszę traktować to za gimnastykę umysłową. Nie będzie wówczas musiał Pan wyżywać się w grubiański sposób na innych uczestnikach tego forum.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Gruby Rycho (532 punktów) | >>Zwłaszcza Henryka K. Przeczy sam sobie i jego uwielbianej teorii niebocentryzmu. Wg niego loty w Kosmos nie są możliwe, bo Ziemia jest otoczona szklaną powłoką grubości 600 km (tj. grubszej jak pokrywa lodowa na Antarktydzie), załamującej w szczególny sposób światło słoneczne, która to jest zamkniętym kloszem/sferą uniemożliwiającym w naturalny "wylot" poza szklaną sferę. Na "zewnątrz" tej szklanej sfery jest Dom Pana na wysokości 3556 km. Oczywistym więc jest, że Henryk K. jeszcze nie uporządkował sobie sprzecznych w tej materii wiadomości i jest zwyczajnie niewiarygodny, bo nie powinien wierzyć albo w loty w kosmos albo w niebocentryzm. Amen. >> > Przeczytał Pan co nieco o Niebocentryźmie, ale niekoniecznie ze zrozumieniem. Pozawyżał niektóre dane i gmatwa resztę.
Przyjmij uprzejmie do wiadomości, że to nie ja wymyśliłem ten niebocentryzm i nie ja zacząłem go opisywać. Jeśli masz pamięć idioty to nie pamiętasz kto to robił. Sam założyciel tematu kochaneczku.
> Panie Wenancjuszu, Niebocentryzm to nie na Pański umysł.
Wiem, że nie na mój umysł. Takich bzdur w życiu jako inżynier nie byłbym w stanie wymyślić tak jak Ty to potrafisz. > Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
|
|
| | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) |
>>> >> Przeczytał Pan co nieco o Niebocentryźmie, ale niekoniecznie ze zrozumieniem. Pozawyżał niektóre dane i gmatwa resztę. >Przyjmij uprzejmie do wiadomości, że to nie ja wymyśliłem ten niebocentryzm i nie ja zacząłem go opisywać. Jeśli masz pamięć idioty to nie pamiętasz kto to robił. Sam założyciel tematu kochaneczku. Pierwszą osobą, która Niebocentryzm potraktowała poważnie był Ted Cyrus. Przychylał sie kuniemu z dwa wieki wcześniej syn Keplera.
>> Panie Wenancjuszu, Niebocentryzm to nie na Pański umysł. >Wiem, że nie na mój umysł. Takich bzdur w życiu jako inżynier nie byłbym w stanie wymyślić tak jak Ty to potrafisz.
Niech Pan nie przesadza, aż taki dobry to ja nie jetem. Pragnę jednak Pana przestrzec po starej znajomości, aby się Pan nieco zreflektował. Przypuszczalnie już jutro, dzisiaj jetem za bardzo zmęczony,świat zacznie się Panu usuwać spod nóg. Proszę nie pogardzać Niebocentryzmem, ponieważ nic innego już nie istnieje. Tylko Pan jeszcze o tym nie wie. O słodka nieświadomości.
>> Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz >
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Gruby Rycho (532 punktów) | >>>> >>> Przeczytał Pan co nieco o Niebocentryźmie, ale niekoniecznie ze zrozumieniem. Pozawyżał niektóre dane i gmatwa resztę. >>Przyjmij uprzejmie do wiadomości, że to nie ja wymyśliłem ten niebocentryzm i nie ja zacząłem go opisywać. Jeśli masz pamięć idioty to nie pamiętasz kto to robił. Sam założyciel tematu kochaneczku. > > Pierwszą osobą, która Niebocentryzm potraktowała poważnie był Ted Cyrus. >Przychylał sie kuniemu z dwa wieki wcześniej syn Keplera. >>> Panie Wenancjuszu, Niebocentryzm to nie na Pański umysł. >>Wiem, że nie na mój umysł. Takich bzdur w życiu jako inżynier nie byłbym w stanie wymyślić tak jak Ty to potrafisz. > Niech Pan nie przesadza, aż taki dobry to ja nie jetem. > Pragnę jednak Pana przestrzec po starej znajomości, aby się Pan nieco zreflektował. >Przypuszczalnie już jutro, dzisiaj jetem za bardzo zmęczony,świat zacznie się Panu usuwać spod nóg. >Proszę nie pogardzać Niebocentryzmem, ponieważ nic innego już nie istnieje. Tylko Pan jeszcze o tym nie wie. >O słodka nieświadomości.
Będę czekał jutro i pojutrze tylko po to by zobaczyć klęskę Twoich wynurzeń proroczych. Wiem, że jak się nie sprawdzą to i tak znajdziesz nawet najgłupsze wytłumaczenie. Dzieciaczek ze swoimi zabawami. No i czekam. Głupek.
> Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Gruby Rycho (532 punktów) | >>>> >>> Przeczytał Pan co nieco o Niebocentryźmie, ale niekoniecznie ze zrozumieniem. Pozawyżał niektóre dane i gmatwa resztę. >>Przyjmij uprzejmie do wiadomości, że to nie ja wymyśliłem ten niebocentryzm i nie ja zacząłem go opisywać. Jeśli masz pamięć idioty to nie pamiętasz kto to robił. Sam założyciel tematu kochaneczku. > > Pierwszą osobą, która Niebocentryzm potraktowała poważnie był Ted Cyrus. >Przychylał sie kuniemu z dwa wieki wcześniej syn Keplera. >>> Panie Wenancjuszu, Niebocentryzm to nie na Pański umysł. >>Wiem, że nie na mój umysł. Takich bzdur w życiu jako inżynier nie byłbym w stanie wymyślić tak jak Ty to potrafisz. > Niech Pan nie przesadza, aż taki dobry to ja nie jetem. > Pragnę jednak Pana przestrzec po starej znajomości, aby się Pan nieco zreflektował. >Przypuszczalnie już jutro, dzisiaj jetem za bardzo zmęczony,świat zacznie się Panu usuwać spod nóg. >Proszę nie pogardzać Niebocentryzmem, ponieważ nic innego już nie istnieje. Tylko Pan jeszcze o tym nie wie. >O słodka nieświadomości. >>> Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
No tak czasem i gnijące już owoce.
|
|
| |  | | Gruby Rycho (532 punktów) | > Wydaje mi się, że takim niepodważalnym dowodem stały się dopiero loty w Kosmos. Nie są to jednak dowody, które wszystkich przekonowują. >Innym wielce wiarygodnym byłyby obserwacje żyroskopów na powierzchni Ziemi.
No dobrze. Dowody, które nie są dowodami. Nie uważasz, że pleciesz bzdury? Co i jak do tego mają żyroskopy ustawione na ziemi? Do czego się muszą odnosić? Co chcesz z ich wskazań wyczytać/domniemać? Gdzie brniesz z tą Twoją niby wiedzą i do czego? Co masz za cel udowadniać ...co? Czy mam czytać wyznania osobiste wariata? Jeśli tak to przyjmuję zasadę, że wariaci też mają prawo się tu wypowiadać. Ale ja wtedy cichcem, po angielsku umykam. Nie jestem psychologiem.
|
|
| | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >> Wydaje mi się, że takim niepodważalnym dowodem stały się dopiero loty w Kosmos. Nie są to jednak dowody, które wszystkich przekonowują. >>Innym wielce wiarygodnym byłyby obserwacje żyroskopów na powierzchni Ziemi. >No dobrze. Dowody, które nie są dowodami. Nie uważasz, że pleciesz bzdury? Co i jak do tego mają żyroskopy ustawione na ziemi? Do czego się muszą odnosić? Co chcesz z ich wskazań wyczytać/domniemać? Gdzie brniesz z tą Twoją niby wiedzą i do czego? Co masz za cel udowadniać ...co? Czy mam czytać wyznania osobiste wariata? Jeśli tak to przyjmuję zasadę, że wariaci też mają prawo się tu wypowiadać. Ale ja wtedy cichcem, po angielsku umykam. Nie jestem psychologiem. >
Pan za mało wie i zbyt mało myśli, a tego w tym wieku już się nie da zmienić
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
| | |  | | Henryk.K (2246 punktów) |
>>Innym wielce wiarygodnym byłyby obserwacje żyroskopów na powierzchni Ziemi. >No dobrze. Dowody, które nie są dowodami. Nie uważasz, że pleciesz bzdury? Co i jak do tego mają żyroskopy ustawione na ziemi? Do czego się muszą odnosić? Co chcesz z ich wskazań wyczytać/domniemać? Gdzie brniesz z tą Twoją niby wiedzą i do czego? Co masz za cel udowadniać ...co? Czy mam czytać wyznania osobiste wariata? Jeśli tak to przyjmuję zasadę, że wariaci też mają prawo się tu wypowiadać. Ale ja wtedy cichcem, po angielsku umykam. Nie jestem psychologiem. >
Zabiera Pan głos w sprawie żyroskopu, a nie ma najmniejszego pojęcia jak i dlaczego one funkcjonują.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
 | | Henryk.K (2246 punktów) | >Kolekcja bzdur i fałszerstw. Albo celowych albo świadczących o postępującej demencji autora. >>Amerykański fizyk Albert Michelson w 1881vroku przeprowadził doświadczenie, które nie >>potwierdziło istnienie eteru. >>Po przeprowadzenia tego eksperymentu Maxwell, który mocno zaangażował się w swoje badania nad >>falami elektro-magnetycznymi, zrezygnował z idei istnienia eteru i wprowadził stosowne zmiany swoich przemyśleniach. >Bzdura. Maxwell umarł w 1879 r. Kompromitacja autora notki. >>Podobnie działo się z Albertem Einsteinem. >Fałsz.
Przepraszam pomyliłem z Ernestem Machem.
>>W doświadczeniu tym wykorzystano obieg Ziemi wokół Słońca z prędkością 30 km/h. >Bzdura. Prędkość obiegowa Ziemi jest prawie 4 tysiące razy większa
Faktycznie zamiast godziny powinna być sekunda.
>>Przyjęto to za fakt udowodniony, chociaż w owym czasie nie istniały żadne w ściśle, w naukowym znaczeniu dowody, które by to z niepodważalną wiarygodnością dokumentowały. >Kłamstwo. >>Wahadło Foucaulta było wielce wątpliwym potwierdzeniem. Kiedy przyjmiemy obrót Ziemi wokół własnej osi, to automatycznie przyjmujemy jej ruch wokół Słońca i odwrotnie. A w wahadle Foucaulta zapomniano o istnieniu siły odśrodkowej.
>Autorowi myli się obrót Ziemi dookołą osi od obiegu wokół Słońca. Kompromitacja. >>W roku 1905 Albert Einstein opublikował, czy też nie, (obie opcje są możliwe) Szczególną Teorię Względności. >>Najważniejszymi ustaleniami tej teorii były dwa postulaty. >Bzdura. Postulaty nie są ustaleniami (wynikiem) a punktem wyjścia każdej teorii. >>Pierwszy, który stwierdził, iż prędkość światła jest największa w przyrodzie i nie może przekroczyć >>300000 km/s. >Fałsz i bzdura. To nie jest postulat STW. >>Drugi, że prędkość światła nie zależy od prędkości źródła, które je emituje. >Półprawda, postulat brzmi inaczej i jest znacznie ogólniejszy.
Do tego się sprowadza ten postulat.
>>Proponuje przeprowadzenie krótkiego rozważenia drugiego postulatu. >Najpierw trzeba go znać. >>Przyjmijmy, teoretycznie rzecz jasna, że Ziemia nie krąży dookoła Słońca. >Przyjmijmy, (teoretycznie rzecz jasna) że Ziemia jest w kształcie pączka z dziurką i ma frędzelki.
Kiedy będzie Pan proponował jakieś własne rozważania, to może coś takiego zaproponować.
>>Nie wiem, czy pojawiły się jeszcze inne eksperymenty, które dokonałyby takich pomiarów, nie >>wykorzystując jednak ruchów naszej planety, jak również innych ciał niebieskich?
Skoro zaproponowałem takie ograniczenia, to widocznie są one ważne.
>Trzeba sobie sprawdzić zanim się zabierze do pisania. Jak również dziesiątki innych faktów przekręcanych lub kłamliwie przedstawianych przez Henryka.
Jestem widocznie nieco rozkojarzony. Nic kłamliwie nie przedstawiam,co to da. Nawet jak przedstawię prawdę, to Pan jej i tak nie rozpozna. Potrzebne jest do tego poczucie wolności idei.
Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
|
|
|  | | Wenancjusz (16441 punktów) | >>Kolekcja bzdur i fałszerstw. Albo celowych albo świadczących o postępującej demencji autora. >>>Amerykański fizyk Albert Michelson w 1881vroku przeprowadził doświadczenie, które nie >>>potwierdziło istnienie eteru. >>>Po przeprowadzenia tego eksperymentu Maxwell, który mocno zaangażował się w swoje badania nad >>>falami elektro-magnetycznymi, zrezygnował z idei istnienia eteru i wprowadził stosowne zmiany swoich przemyśleniach. >>Bzdura. Maxwell umarł w 1879 r. Kompromitacja autora notki. >>>Podobnie działo się z Albertem Einsteinem. >>Fałsz. > Przepraszam pomyliłem z Ernestem Machem. >>>W doświadczeniu tym wykorzystano obieg Ziemi wokół Słońca z prędkością 30 km/h. >>Bzdura. Prędkość obiegowa Ziemi jest prawie 4 tysiące razy większa > Faktycznie zamiast godziny powinna być sekunda. >>>Przyjęto to za fakt udowodniony, chociaż w owym czasie nie istniały żadne w ściśle, w naukowym znaczeniu dowody, które by to z niepodważalną wiarygodnością dokumentowały. >>Kłamstwo. >>>Wahadło Foucaulta było wielce wątpliwym potwierdzeniem. > Kiedy przyjmiemy obrót Ziemi wokół własnej osi, to automatycznie przyjmujemy jej ruch wokół Słońca i odwrotnie. >A w wahadle Foucaulta zapomniano o istnieniu siły odśrodkowej.
Faktycznie tylko nie wiadomo po co uwzględniać siłę odśrodkową? Żeby odwodnić, że Ziemia się obraca?
>>Autorowi myli się obrót Ziemi dookołą osi od obiegu wokół Słońca. Kompromitacja. >>>W roku 1905 Albert Einstein opublikował, czy też nie, (obie opcje są możliwe) Szczególną Teorię Względności. >>>Najważniejszymi ustaleniami tej teorii były dwa postulaty. >>Bzdura. Postulaty nie są ustaleniami (wynikiem) a punktem wyjścia każdej teorii. >>>Pierwszy, który stwierdził, iż prędkość światła jest największa w przyrodzie i nie może przekroczyć >>>300000 km/s. >>Fałsz i bzdura. To nie jest postulat STW. >>>Drugi, że prędkość światła nie zależy od prędkości źródła, które je emituje. >>Półprawda, postulat brzmi inaczej i jest znacznie ogólniejszy. >Do tego się sprowadza ten postulat. >>>Proponuje przeprowadzenie krótkiego rozważenia drugiego postulatu. >>Najpierw trzeba go znać. >>>Przyjmijmy, teoretycznie rzecz jasna, że Ziemia nie krąży dookoła Słońca. Uzasadnienie! Skoro wszystko we Wszechświecie jest w ruchu, co można zaobserwować w taki sposób, że obiekty o mniejszej masie krążą wokół obiektów o masie większej. To wynika z obserwacji (Jowisza i jego księżyców, Saturna i jego księżyców). Widać to zjawisko jest powszechne we Wszechświecie. Po co wtedy takie bezsensowne i karkołomne założenie? Tu nie portal "salon24", gdzie bezkarnie można wypisywać jeszcze większe głupoty. >>Przyjmijmy, (teoretycznie rzecz jasna) że Ziemia jest w kształcie pączka z dziurką i ma frędzelki. >Kiedy będzie Pan proponował jakieś własne rozważania, to może coś takiego zaproponować. >>>Nie wiem, czy pojawiły się jeszcze inne eksperymenty, które dokonałyby takich pomiarów, nie >>>wykorzystując jednak ruchów naszej planety, jak również innych ciał niebieskich? > Skoro zaproponowałem takie ograniczenia, to widocznie są one ważne. >>Trzeba sobie sprawdzić zanim się zabierze do pisania. Jak również dziesiątki innych faktów przekręcanych lub kłamliwie przedstawianych przez Henryka. >Jestem widocznie nieco rozkojarzony. Nic kłamliwie nie przedstawiam,co to da. Właśnie. Widać tutejsi jednak "widzą" sprawę inaczej. >Nawet jak przedstawię prawdę, to Pan jej i tak nie rozpozna. Potrzebne jest do tego poczucie wolności idei. Ależ tak samo usprawiedliwia się Hamerlik-Konopka oderwana ręka. Widoczne jest podobieństwo w kwestii interpretacji wolności wypowiedzi. Nie spodziewaj się raczej wolności dla niezrozumiałych idei, skoro nie umiesz uzasadnić po co i co to za idee? Nie ma tu miejsca dla szerzenia ciemnoty i zabobonów. Poczytaj sobie preabmułę/posłanie na części tytułowej forum "Racjonalisty". Nikt nie będzie tolerował masowego wciskania ciemnoty. Wypowiadać się można, ale to nie jest/stanowi pretekstu do głoszenia różnych bredni, bo to jest zwyczajne nadużycie swojego prawa do wypowiedzi. To tak jak w domu. Jesteś jak my wszyscy, gośćmi na tym forum. Gość ma pewne względy i sam on zacz winien tego nie nadużywać, bo się może spotkać z brutalną odprawą. I to nie jest mój wymysł.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
5 na 5 | uxbridge (5980 punktów) | Postanowiłem mierzyć natężenie wypisywanych bez żenady bzdur w hamerlikach. Definicja: liczba hamerlików jest równa liczbie stwierdzeń "ja pie.d.lę ale debil" wypowiadanych przeze mnie w trakcie czytania. Przeciętny wpis KHK ma około 4-5 hamerlików. Ten powyżej osiągnął 15. Głównie dlatego, że mój stupor trwał jeszcze przez chwilę po zakończeniu czytania, więc trochę się powtarzałem. Piękny wynik btw! P.S. Zachęcam do własnych pomiarów innych wpisów i dzielenia się wynikami!
|
|
 | -2 na 2 | Henryk.K (2246 punktów) | >Postanowiłem mierzyć natężenie wypisywanych bez żenady bzdur w hamerlikach. Definicja: liczba hamerlików jest równa liczbie stwierdzeń "ja pie.d.lę ale debil" wypowiadanych przeze mnie w trakcie czytania. Przeciętny wpis KHK ma około 4-5 hamerlików. Ten powyżej osiągnął 15. Głównie dlatego, że mój stupor trwał jeszcze przez chwilę po zakończeniu czytania, więc trochę się powtarzałem. Piękny wynik btw! >P.S. Zachęcam do własnych pomiarów innych wpisów i dzielenia się wynikami!
Ponieważ jest Pan bardzo uszczypliwy, to przypomnę Pańskie genialne stwierdzenie, które Pan zaprezentował na tym portalu. Mianowicie doszedł Pan do wniosku, że praca mechaniczna w polu grawitacyjny jest to suma energii kinetycznej i potencjalnej, która równa się zero. Nie przypominam sobie, żeby Pan wycofał się z tego epokowego odkrycia. Manipulacja ta była dla Pana konieczna, żeby wykazać, iż nie posiadam racji w temacie energii potencjalnej w centralnym polu grawitacyjnym. I kto tu manipuluje?
Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
|
|
|  | 3 na 3 | uxbridge (5980 punktów) | > Ponieważ jest Pan bardzo uszczypliwy, to przypomnę Pańskie genialne stwierdzenie, które Pan zaprezentował na tym portalu. >Mianowicie doszedł Pan do wniosku, że praca mechaniczna w polu grawitacyjny jest to suma energii kinetycznej i potencjalnej, która równa się zero. Link poproszę, bo pewnie czegoś nie skumałeś marnypopisie.
|
|
|  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >>Postanowiłem mierzyć natężenie wypisywanych bez żenady bzdur w hamerlikach. Definicja: liczba hamerlików jest równa liczbie stwierdzeń "ja pie.d.lę ale debil" wypowiadanych przeze mnie w trakcie czytania. Przeciętny wpis KHK ma około 4-5 hamerlików. Ten powyżej osiągnął 15. Głównie dlatego, że mój stupor trwał jeszcze przez chwilę po zakończeniu czytania, więc trochę się powtarzałem. Piękny wynik btw! >>P.S. Zachęcam do własnych pomiarów innych wpisów i dzielenia się wynikami! > Ponieważ jest Pan bardzo uszczypliwy, to przypomnę Pańskie genialne stwierdzenie, które Pan zaprezentował na tym portalu. >Mianowicie doszedł Pan do wniosku, że praca mechaniczna w polu grawitacyjny jest to suma energii kinetycznej i potencjalnej, która równa się zero. >Nie przypominam sobie, żeby Pan wycofał się z tego epokowego odkrycia. >Manipulacja ta była dla Pana konieczna, żeby wykazać, iż nie posiadam racji w temacie energii potencjalnej w centralnym polu grawitacyjnym. >I kto tu manipuluje?
Widocznie nie załapałeś bluesa. Albo nie rozumiesz co napisane, a co przeczytane. A Jesteś niewiarygodnym manipulantem, co wszystkim wiadomo, od samego początku Twojej aktywności na tym forum jest zauważalne.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| |  | | Henryk.K (2246 punktów) |
>>I kto tu manipuluje? >Widocznie nie załapałeś bluesa. Albo nie rozumiesz co napisane, a co przeczytane. A Jesteś niewiarygodnym manipulantem, co wszystkim wiadomo, od samego początku Twojej aktywności na tym forum jest zauważalne.
Pan również brał udział w tych dyskusjach.
Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
|
|
| | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >>>I kto tu manipuluje? >>Widocznie nie załapałeś bluesa. Albo nie rozumiesz co napisane, a co przeczytane. A Jesteś niewiarygodnym manipulantem, co wszystkim wiadomo, od samego początku Twojej aktywności na tym forum jest zauważalne. > Pan również brał udział w tych dyskusjach.
Nie zaprzeczam że mogłem brać. To tylko było mi pomocne by utwierdzić się, w określeniu Twojej techniki manipulacji i pokrętnej retoryki.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
4 na 4 | salek (4701 punktów) | >Najważniejszymi ustaleniami tej teorii były dwa postulaty. >Pierwszy, który stwierdził, iż prędkość światła jest największa w przyrodzie i nie może przekroczyć 300000 km/s. To nie postulat, a rezultat. Mylisz waszmość przyczynę ze skutkiem.
>Drugi, że prędkość światła nie zależy od prędkości źródła, które je emituje. To znowuż nie postulat, a spostrzeżenie. Otóż obie stałe składające się na 'prędkość światła' są - uwaga - stałe. Rozważanie drugiego postulatu proponuję zatem zacząć od wykazania, że któraś z tych dwóch stałych (a może obie) nie jest stała i zależy od prędkości.. a pal licho prędkość, od czegokolwiek. Nobel, waszmość, murowany. Powodzenia.
|
|
 | | Henryk.K (2246 punktów) | >>Najważniejszymi ustaleniami tej teorii były dwa postulaty. >>Pierwszy, który stwierdził, iż prędkość światła jest największa w przyrodzie i nie może przekroczyć 300000 km/s. >To nie postulat, a rezultat. Mylisz waszmość przyczynę ze skutkiem. >>Drugi, że prędkość światła nie zależy od prędkości źródła, które je emituje. >To znowuż nie postulat, a spostrzeżenie. Otóż obie stałe składające się na 'prędkość światła' są - uwaga - stałe. Rozważanie drugiego postulatu proponuję zatem zacząć od wykazania, że któraś z tych dwóch stałych (a może obie) nie jest stała i zależy od prędkości.. a pal licho prędkość, od czegokolwiek. Nobel, waszmość, murowany. Powodzenia.
Przewiduję, iż na szalach zostaną postawione dwie teorie. Na jednej Wszechświat, taki jak go przedstawia współczesna nauka. Na drugiej oba postulaty STW. Powstanie dylemat,którą szalę zachować, a którą poświęcić. Będzie to jednak wybór pomiędzy dżumą a cholerą.
Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
|
|
|  | 2 na 2 | Ebvalaim (2787 punktów) | >Na jednej Wszechświat, taki jak go przedstawia współczesna nauka. >Na drugiej oba postulaty STW. >Powstanie dylemat,którą szalę zachować, a którą poświęcić. To... nawet nie ma żadnego sensu. Postulaty STW są częścią współczesnego naukowego opisu Wszechświata.
|
|
| |  | -2 na 2 | Henryk.K (2246 punktów) | >>Na jednej Wszechświat, taki jak go przedstawia współczesna nauka. >>Na drugiej oba postulaty STW. >>Powstanie dylemat,którą szalę zachować, a którą poświęcić. >To... nawet nie ma żadnego sensu. Postulaty STW są częścią współczesnego naukowego opisu Wszechświata. >
To chyba naukowy Wszechświat przepadnie. Jest to logiczne. W tym rozważaniu należy przyjąć oba postulaty STW. Kiedy je odrzucimy to pozbywamy się narzędzia do dowiedzenia utopi takiego Wszechświata. Przypomina to pytanie, czy pierwsze było jajko, czy kura? Podążam obecnie myślami w kierunku Wielkiego Atraktora. Powinien to już być ostatni etap wędrówki, lecz brakuje mi jeszcze jednego kierunku. Nie mogę się zorientować, czy nasz układ słoneczny otrzymał jakąś prędkość od Wielkiego Wybuchu i podąża z nią w jakąś określoną część Wszechświata? Logicznie rzecz biorąc to powinien, może nie bezpośrednio, ale np. razem z Droga Mleczną czy też z jakimś innym fragmentem Kosmosu.
Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
|
|
| | |  | 2 na 2 | Ebvalaim (2787 punktów) | >Nie mogę się zorientować, czy nasz układ słoneczny otrzymał jakąś prędkość od Wielkiego Wybuchu i podąża z nią w jakąś określoną część Wszechświata? Prędkość względem czego?
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Pytanie trafione w punkt 
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >>Nie mogę się zorientować, czy nasz układ słoneczny otrzymał jakąś prędkość od Wielkiego Wybuchu i podąża z nią w jakąś określoną część Wszechświata? >Prędkość względem czego? > Czyżby Pana wątpliwość wynikała z założeń jakie przyjął Albert Einstein do OTW? Wszystko się oddala, a my nie potrafimy ustalić w jakim kierunku i z jaką prędkością to czynimy? Nie można za pomocą lokalnych działań ustalić, czy ciało spada swobodnie w polu grawitacyjnym czy porusza się w przestrzeni ruchem jednostajnym? Jeśli jest tak jak w tej chwili myślę, to moja reputacja na tym portalu jest znacznie lepsza, niż by się wydawało.
Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Wenancjusz (16441 punktów) | >>>Nie mogę się zorientować, czy nasz układ słoneczny otrzymał jakąś prędkość od Wielkiego Wybuchu i podąża z nią w jakąś określoną część Wszechświata? >>Prędkość względem czego? >> > Czyżby Pana wątpliwość wynikała z założeń jakie przyjął Albert Einstein do OTW? >Wszystko się oddala, a my nie potrafimy ustalić w jakim kierunku i z jaką prędkością to czynimy? >Nie można za pomocą lokalnych działań ustalić, czy ciało spada swobodnie w polu grawitacyjnym czy porusza się w przestrzeni ruchem jednostajnym? > Jeśli jest tak jak w tej chwili myślę, to moja reputacja na tym portalu jest znacznie lepsza, niż by się wydawało.
Zadałeś pytanie i nie opowiadaj co myślisz, bo jak dotąd to Tobie to się jakoś nie udaje. Staraj się skupić na tym co się pisze do Ciebie. Przecież zarzuciłem Tobie, że bawisz się w swobodny spadek ciała, bez określenia układu odniesienia. Wszystkie Twoje wywody zaniedbują, pomijają ten fakt. Zwracałem tobie uwagę, a Ty jakbyś "spadł" z Księżyca. Nie określisz nigdy swobodnego spadku ciała nie przyjmując układu odniesienia choćby drugiego ciała wymuszającego ten swobodny spadek, czyli musi być w układzie inercjalnym. Prawo powszechnego ciążenia (siła grawitacji), tak się nazywa bo obowiązuje dla całego Wszechświata. I nie wiem na jakiej podstawie stwierdziłeś, że przy swobodnym spadu ciała grawitacji nie ma w ciele (nie rozumiem tego zwrotu, bo ciało to masa/materia i a grawitacja to niezbywalna właściwość materii). Tak że w układzie nieinercjalnym nie ma i nie będzie swobodnego spadku ciała, mimo że ma jakąś masę. I zawsze by samego się nie zapędzić w kozi róg, zawsze pamiętaj i określaj co przyjmujesz za układ odniesienia. Bo w "czystej" próżni nie określisz ani ruchu (co względem czego) ani prędkości. Mówię no pojedynczym ciele. Z kolei, że każde ciało ma masę, więc i ma grawitację, co w konsekwencji tworzy układ inercjalny. Próba rozważania swobodnego spadania ciała jest próbą stosowania pokrętnej retoryki bezprzedmiotowej, dla układów nieinercjalnych.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) |
>Staraj się skupić na tym co się pisze do Ciebie. Przecież zarzuciłem Tobie, że bawisz się w swobodny spadek ciała, bez określenia układu odniesienia. Wszystkie Twoje wywody zaniedbują, pomijają ten fakt. Zwracałem tobie uwagę, a Ty jakbyś "spadł" z Księżyca. >Nie określisz nigdy swobodnego spadku ciała nie przyjmując układu odniesienia choćby drugiego ciała wymuszającego ten swobodny spadek, czyli musi być w układzie inercjalnym. <
Czy w układzie inercyjnym istnieje swobodny spadek ciał? Ciała mogą się jedynie poruszać w układach inercyjnych, a spadać w nieinercyjnych. Tak mi się wydaje. W definiowaniu tej zależności istnieją jakieś błędy logiczne. Opieram się na tym co podają w Wikipedii. Już przy innym wpisie zwracał Pan na to uwagę, przypisując mi tą interpretację, lecz ja ją w całości przedrukowałem z tej encyklopedii.
Prawo powszechnego ciążenia (siła grawitacji), tak się nazywa bo obowiązuje dla całego Wszechświata. I nie wiem na jakiej podstawie stwierdziłeś, że przy swobodnym spadu ciała grawitacji nie ma w ciele (nie rozumiem tego zwrotu, bo ciało to masa/materia i a grawitacja to niezbywalna właściwość materii). Tak że w układzie nieinercjalnym nie ma i nie będzie swobodnego spadku ciała, mimo że ma jakąś masę. I zawsze by samego się nie zapędzić w kozi róg, zawsze pamiętaj i określaj co przyjmujesz za układ odniesienia. Bo w "czystej" próżni nie określisz ani ruchu (co względem czego) ani prędkości. Mówię no pojedynczym ciele.
O tm układzie odniesienia mówił Albert E. kiedy tworzył założenia pod OTW. Nie wykazał się wówczas znajomością STW, ponieważ gdyby ją rozumiał a nie znał,to nigdy takich założeń by nie przyjął. Postawiłem wówczas pytanie, czy OTW zachowa ważność pomimo przyjęcia błędnych założeń? Okazało się, że tak, więc nie oponowałem.
Z kolei, że każde ciało ma masę, więc i ma grawitację, co w konsekwencji tworzy układ inercjalny. Próba rozważania swobodnego spadania ciała jest próbą stosowania pokrętnej retoryki bezprzedmiotowej, dla układów nieinercjalnych. > Masa i grawitacja jest bez znaczenia, dopóki ciało nie jest przyśpieszane.
Przejdę teraz do przykładu, który powinien pozwolić rozwiać wszelkie wątpliwości.
Lecimy rakietą, w której nie ma okien. Poruszamy się z jakąś określoną prędkością. Czy można według Pana ustalić wówczas jaki to jest ruch i jego prędkość?
Drugi przypadek. Spadamy w tej samej rakiecie w centralnym polu grawitacyjnym. Czy jesteśmy zdolni ustalić wówczas jaki to jest ruch? A nawet określić kierunek tego ruchu i wartość przyśpieszenia? Oczywiście w obu przypadkach nie posiadamy żadnej informacji o tym co się znajduje poza rakietą.
Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >>Staraj się skupić na tym co się pisze do Ciebie. Przecież zarzuciłem Tobie, że bawisz się w swobodny spadek ciała, bez określenia układu odniesienia. Wszystkie Twoje wywody zaniedbują, pomijają ten fakt. Zwracałem tobie uwagę, a Ty jakbyś "spadł" z Księżyca. >>Nie określisz nigdy swobodnego spadku ciała nie przyjmując układu odniesienia choćby drugiego ciała wymuszającego ten swobodny spadek, czyli musi być w układzie inercjalnym. > Czy w układzie inercyjnym istnieje swobodny spadek ciał? Ciała mogą się jedynie poruszać w układach inercyjnych, a spadać w nieinercyjnych. Tak mi się wydaje.
Jest wręcz odwrotnie. Układ inercjalny to taki gdzie występuje przyspieszenie. Wejdź na Mount Everest i sobie spuść swobodnie jakiś kamień. Czy kamień będzie sobie "wisiał" obok Twojej ręki czy zacznie "swobodnie" spadać? Stąd jasny wniosek, że aby zjawisko "swobodnego" spadania rozważać ciało musi być w polu sił potencjalnych w tym przypadku polu grawitacyjnym Ziemi. Gdy umyślnie usuniemy grawitację, kamień nie powinien spaść i być stale/"wisieć" przy ręce.
>W definiowaniu tej zależności istnieją jakieś błędy logiczne.
Jakie? Jeżeli tak uważasz to "nurkuj" w zagadnieniu dociekliwie. To jak napisałeś brzmi dziwacznie. Coś czujesz ale nie wiesz co. Tak to wygląda. Poszukaj tych błędów logicznych nie oszczędzając nawet logiki wypowiedzi.
>Opieram się na tym co podają w Wikipedii. Już przy innym wpisie zwracał Pan na to uwagę, przypisując mi tą interpretację, lecz ja ją w całości przedrukowałem z tej encyklopedii.
Nie dowierzam. Sprawdzę.
>Prawo powszechnego ciążenia (siła grawitacji), tak się nazywa bo obowiązuje dla całego Wszechświata. I nie wiem na jakiej podstawie stwierdziłeś, że przy swobodnym spadu ciała grawitacji nie ma w ciele (nie rozumiem tego zwrotu, bo ciało to masa/materia i a grawitacja to niezbywalna właściwość materii). Tak że w układzie nieinercjalnym nie ma i nie będzie swobodnego spadku ciała, mimo że ma jakąś masę. I zawsze by samego się nie zapędzić w kozi róg, zawsze pamiętaj i określaj co przyjmujesz za układ odniesienia. Bo w "czystej" próżni nie określisz ani ruchu (co względem czego) ani prędkości. Mówię no pojedynczym ciele.
>O tm układzie odniesienia mówił Albert E. kiedy tworzył założenia pod OTW. >Nie wykazał się wówczas znajomością STW, ponieważ gdyby ją rozumiał a nie znał,to nigdy takich założeń by nie przyjął. >Postawiłem wówczas pytanie, czy OTW zachowa ważność pomimo przyjęcia błędnych założeń? >Okazało się, że tak, więc nie oponowałem.
Dobra. Przestań się tłumaczyć, bo to wygląda, że wszyscy winni oprócz Ciebie.
>Z kolei, że każde ciało ma masę, więc i ma grawitację, co w konsekwencji tworzy układ inercjalny. Próba rozważania swobodnego spadania ciała jest próbą stosowania pokrętnej retoryki bezprzedmiotowej, dla układów nieinercjalnych.
>Masa i grawitacja jest bez znaczenia, dopóki ciało nie jest przyśpieszane.
No i co? Znów zmierzasz do Twojej pokrętnej retoryki? No to zapytam, co powoduje przyspieszenie ruchu ciała? No musi być jakaś siła. Ona właśnie powoduje przyspieszenie ciała. To siła grawitacji. Więc jakie masz ku temu podstawy by twierdzić, że grawitacja jest nieistotna?
> Przejdę teraz do przykładu, który powinien pozwolić rozwiać wszelkie wątpliwości. > Lecimy rakietą, w której nie ma okien. Poruszamy się z jakąś określoną prędkością.
Zmiana tematu? Stałą? Czyli jak ją można określić/wyznaczyć? Lecimy torem prostoliniowym, lotem bezwładnym/bez napędu?
>Czy można według Pana ustalić wówczas jaki to jest ruch i jego prędkość?
Nie ma bo zamknięci bez możliwości obserwacji nie mamy żadnych możliwości nie znajdziemy żadnego punktu odniesienia, by takie coś sprawdzić.
>Drugi przypadek. Spadamy w tej samej rakiecie w centralnym polu grawitacyjnym. Centralne pole grawitacyjne? Co to za dziwoląg językowy? A jest jakieś jeszcze inne pole grawitacyjne?
>Czy jesteśmy zdolni ustalić wówczas jaki to jest ruch?
Efekt będzie taki, że nagle odczujemy działanie grawitacji przez odczucie przypierania do wewnętrznej ścianki rakiety. Możemy jedynie stwierdzić iż zmieniamy kierunek toru (okna rakiety cały czas "zamalowane").
>A nawet określić kierunek tego ruchu i wartość przyśpieszenia?
Jeśli jesteśmy "ślepi" to nie mamy żadnych możliwości odnieść się do niczego, nie możemy wyznaczyć żadnego układu odniesienia, więc i tor ruchu rakiety nie będzie możliwy do określenia. No bo jak?
>Oczywiście w obu przypadkach nie posiadamy żadnej informacji o tym co się znajduje poza rakietą.
Przyspieszenie punktowego ciała (rakiety) wywoływane przez grawitację punktowego lub sferycznie symetrycznego (np. kulistego) ciała którego nie znamy bo jesteśmy "ślepi" dane jest wzorem: a2=G*m1/r gdzie: a2- przyspieszenie grawitacyjne ciała (rakiety) przyciąganego przez ciało wywołujące przyciąganie rakiety G - stała grawitacji m1 - masa ciała wytwarzającego pole grawitacyjne (którego nie znamy bo jesteśmy "ślepi") r - odległość między środkami przyciągających się ciał (też nie możemy określić z powodu "ślepoty") Jedynie można próbować znając masę rakiety i swoją, próbować przez nacisk jaki wywieramy dociskani do ścianki rakiety, określić naszą masę "pozorną". Czyli mówimy o inercji. Ale to wymaga kartki papieru i ołówka, znajomości matematyki, bez żadnych przeczuć i domniemań oraz przystających do tematu założeń. Efekt może być wątpliwy.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | salek (4701 punktów) | >> Czy w układzie inercyjnym istnieje swobodny spadek ciał? Ciała mogą się jedynie poruszać w układach inercyjnych, a spadać w nieinercyjnych. Tak mi się wydaje. >Jest wręcz odwrotnie. Układ inercjalny to taki gdzie występuje przyspieszenie. Chyba jednak nie. Układ inercjalny to taki, gdzie na cały układ nie działają żadne siły spoza układu lub równoważą się one. Dlatego w układzie inercyjnym pojęcie 'swobodnego spadku' nie występuje - ciało w układzie uwolnione od wewnętrznych oddziaływań pozostaje w spoczynku/porusza się jednostajnie.
>Wejdź na Mount Everest i sobie spuść swobodnie jakiś kamień. Czy kamień będzie sobie "wisiał" obok Twojej ręki czy zacznie "swobodnie" spadać? To właśnie przykład układu nieinercjalnego - takiego, na który działa zewnętrzna siła, pochodząca od 'zanurzenia' układu kamień-ręka-mounteverest w polu grawitacyjnym.
|
|
| | | | | | | | |  | | Wenancjusz (16441 punktów) | >>> Czy w układzie inercyjnym istnieje swobodny spadek ciał? Ciała mogą się jedynie poruszać w układach inercyjnych, a spadać w nieinercyjnych. Tak mi się wydaje. >>Jest wręcz odwrotnie. Układ inercjalny to taki gdzie występuje przyspieszenie. >Chyba jednak nie. Układ inercjalny to taki, gdzie na cały układ nie działają żadne siły spoza układu lub równoważą się one.
Co potwierdza pierwsza zasada dynamiki Newtona.
>Dlatego w układzie inercyjnym pojęcie 'swobodnego spadku' nie występuje - ciało w układzie uwolnione od wewnętrznych oddziaływań pozostaje w spoczynku/porusza się jednostajnie. >>Wejdź na Mount Everest i sobie spuść swobodnie jakiś kamień. Czy kamień będzie sobie "wisiał" obok Twojej ręki czy zacznie "swobodnie" spadać? >To właśnie przykład układu nieinercjalnego - takiego, na który działa zewnętrzna siła, pochodząca od 'zanurzenia' układu kamień-ręka-mounteverest w polu grawitacyjnym.
No tak tylko my cały czas jesteśmy w polu grawitacyjnym "zanurzeni". Od początku do końca eksperymentu.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | salek (4701 punktów) | >>>> Czy w układzie inercyjnym istnieje swobodny spadek ciał? Ciała mogą się jedynie poruszać w układach inercyjnych, a spadać w nieinercyjnych. Tak mi się wydaje. >>>Jest wręcz odwrotnie. Układ inercjalny to taki gdzie występuje przyspieszenie. >>Chyba jednak nie. Układ inercjalny to taki, gdzie na cały układ nie działają żadne siły spoza układu lub równoważą się one. >Co potwierdza pierwsza zasada dynamiki Newtona. A co ma piernik do wiatraka?
>>Dlatego w układzie inercyjnym pojęcie 'swobodnego spadku' nie występuje - ciało w układzie uwolnione od wewnętrznych oddziaływań pozostaje w spoczynku/porusza się jednostajnie. >>>Wejdź na Mount Everest i sobie spuść swobodnie jakiś kamień. Czy kamień będzie sobie "wisiał" obok Twojej ręki czy zacznie "swobodnie" spadać? >>To właśnie przykład układu nieinercjalnego - takiego, na który działa zewnętrzna siła, pochodząca od 'zanurzenia' układu kamień-ręka-mounteverest w polu grawitacyjnym. >No tak tylko my cały czas jesteśmy w polu grawitacyjnym "zanurzeni". Od początku do końca eksperymentu. Dlatego nie jest to układ inercyjny.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) |
Zastanawiam się czy można w pewnym przybliżeniu wytypować w Kosmosie dwie galaktyki, które będą położone w podobnej odległości od Ziemi i będą się oddalały od niej z tą samą prędkością. Oprócz tego powinny razem z Ziemią leżeć na jednaj linii prostej po przeciwnych jej stronach.
Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | salek (4701 punktów) | Pewnie tak. Tylko po co?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >Pewnie tak. Tylko po co? Interesuje mnie tylko stu procentowa pewność. Potrzebne jest mi to do rozważań o rozszerzaniu się Wszechświata. Nie musi to być jakiś konkretny przykład dwóch galaktyk, lecz wystarczy ,czy to jest teoretycznie możliwe. My pomiędzy dwoma galaktykami, które uciekają od nas z podobnymi prędkościami.
Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Myślę, że jest to możliwe. Jedna uwaga: napisał pan o prędkości, a ta prędkość jednak zmienia się w czasie. Statystycznie galaktyki przyśpieszają.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | salek (4701 punktów) | To interesuje waćpana tylko stuprocentowa pewność, że takie galaktyki istnieją, czy wystarczy waćpanu jedynie teoretyczna możliwość takowej sytuacji? Zdecyduj się waść.
Do pierwszego przypadku jest więcej znaków zapytania, bo jeżeli interesuje waćpana, czy istnieją takie dwie które uciekają w przeciwnych kierunkach z dokładnie taką samą dowolnie dokładnie zmierzoną prędkością i dokładnie w jednej osi co do milimetra, to nie. Chyba żeby przypadek, przy który wygrana w totka jest właściwie pewna. Więc wystarczy jak określisz waćpan, jak dokładnie chcesz to mierzyć, a jeżeli rozluźnisz waść wymagania, to pewnie się znajdą. Natomiast co do drugiego - cóż, z pewnością tak. Chyba że chcesz waść również by względne prędkości uwzględnić, wtedy będzie trudniej.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >To interesuje waćpana tylko stuprocentowa pewność, że takie galaktyki istnieją, czy wystarczy waćpanu jedynie teoretyczna możliwość takowej sytuacji? Zdecyduj się waść. >Do pierwszego przypadku jest więcej znaków zapytania, bo jeżeli interesuje waćpana, czy istnieją takie dwie które uciekają w przeciwnych kierunkach z dokładnie taką samą dowolnie dokładnie zmierzoną prędkością i dokładnie w jednej osi co do milimetra, to nie. Chyba żeby przypadek, przy który wygrana w totka jest właściwie pewna. Więc wystarczy jak określisz waćpan, jak dokładnie chcesz to mierzyć, a jeżeli rozluźnisz waść wymagania, to pewnie się znajdą. Natomiast co do drugiego - cóż, z pewnością tak. Chyba że chcesz waść również by względne prędkości uwzględnić, wtedy będzie trudniej. > Astrofizyka to nie apteka. Dokładność w granicach zdrowego rozsądku. Względne prędkości oczywiście. O nie się rzecz rozbija.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | salek (4701 punktów) | >Względne prędkości oczywiście. O nie się rzecz rozbija.
A o kiego grzyba waści względne prędkości, gdy one są akurat pomijalne?
No i nie zdecydowałeś waść o pierwszej rozterce.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >>Względne prędkości oczywiście. O nie się rzecz rozbija. >A o kiego grzyba waści względne prędkości, gdy one są akurat pomijalne? >No i nie zdecydowałeś waść o pierwszej rozterce.
No akurat są niezbędne, żeby nie można było ich zastąpić w tych wybranych miejscach innymi.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 |
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | > Czyli znów waść majaczysz. Już nie to zdrowie, nie pamiętam kiedy ostatnio majaczyłem. Ubywa ludzi z mojego pokolenia, a te następne to już nawet porządnie pomajaczyć nie potrafią. Tylko Internet i wpatrywanie się w telefon komórkowy. Obserwuję czasami takie młode pary na randkach, to obraz nędzy i rozpaczy.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | uxbridge (5980 punktów) | > Zastanawiam się czy można w pewnym przybliżeniu wytypować w Kosmosie dwie galaktyki, które będą położone w podobnej odległości od Ziemi i będą się oddalały od niej z tą samą prędkością. Oprócz tego powinny razem z Ziemią leżeć na jednaj linii prostej po przeciwnych jej stronach.
Ale rozszerzanie się Wrzechświata nie polega na oddalaniu się galaktyk od jednego punktu. Więc już milczące założenie do rozważań jest błedne. Poza tym, rozszerzanie występuje w większej skali. Bliskie sobie galaktyki mogą mieć bardzo różny ruch wzajemny.
W związku z tym, można każdy punkt, w tym również Ziemię uznać za środek rozszerzania się. Znalezienie dwóch galaktyk na przeciwnych kierunkach które oddalają się od Ziemi jest nie tylko możliwe ale nawet konieczne.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >> Zastanawiam się czy można w pewnym przybliżeniu wytypować w Kosmosie dwie galaktyki, które będą położone w podobnej odległości od Ziemi i będą się oddalały od niej z tą samą prędkością. Oprócz tego powinny razem z Ziemią leżeć na jednaj linii prostej po przeciwnych jej stronach. >Ale rozszerzanie się Wrzechświata nie polega na oddalaniu się galaktyk od jednego punktu. Więc już milczące założenie do rozważań jest błedne. Poza tym, rozszerzanie występuje w większej skali. Bliskie sobie galaktyki mogą mieć bardzo różny ruch wzajemny. >
Nie jest tu istotna odległość, ważne aby zastały zachowane podane założenia.
No to pojawia się problem. Pan uważa, że nie, a Pan Jacek Głodzik, że tak. Zadałem to na niby proste pytanie, ponieważ posiadam wątpliwości w tej materii. Kiedy czytam wyjaśnienia uczonych o WW to nie potrafię ustalić tej kwestii.
Znaczne łatwiej jest przyjąć założenie, iż wzdłuż linii prostej poprowadzonej z Ziemi można znaleźć galaktykę poruszającą się z pewną prędkością. W pewnej zaś od niej odległości drugą galaktykę, która będzie poruszała się z prędkością dwukrotnie większą. Obie galaktyki i Ziemia powinny leżeć na jednej prostej. Zapewne prędkości oddalania się galaktyk są skorelowane z odległością od obserwatora?
Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | uxbridge (5980 punktów) | > No to pojawia się problem. Pan uważa, że nie, a Pan Jacek Głodzik, że tak. >Zadałem to na niby proste pytanie, ponieważ posiadam wątpliwości w tej materii. Ani Jacek ani ja (mimo pewnego przygotowania) nie jesteśmy specjalistami w kosmologii. Zamiast pytać amatorów, może by Henryk czytał specjalistów? >Kiedy czytam wyjaśnienia uczonych o WW to nie potrafię ustalić tej kwestii. Więc zwyczjnie się pan przyznaje, że nie rozumie. Jak zresztą wielu innych rzeczy. To nie wstyd. Tylko dlaczego zamiast podjąć wysiłek zrozumienia, usiłuje pan prowadzić własne rozważania, skoro brak ku temu kwalifikacji, kompetencji i zwyczajnie możliwości intelektualbych?
Mówiąc prosto i otwarcie: Albo jest pan na tyle bystry aby pojąć fizykę i wtedy ewentualnie z czymś polemizować. Albo nie jest, i wtedy zadawać pytania ale słuchać odpowiedzi i przyjmować wyjaśnienia. Pan przyznaje, że nie jest przygotowanym intelektualnie i merytorycznie aby zrozumieć pewne oczywistości w nauce. Chociaż są dostępne bez problemu w setkach popularnych opracowań. I jednocześnie twierdzi pan, że uczeni się mylą, bo tak to sobie pan wykoncypował!? To idiotyczne.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >> No to pojawia się problem. Pan uważa, że nie, a Pan Jacek Głodzik, że tak. >>Zadałem to na niby proste pytanie, ponieważ posiadam wątpliwości w tej materii. >Ani Jacek ani ja (mimo pewnego przygotowania) nie jesteśmy specjalistami w kosmologii. Zamiast pytać amatorów, może by Henryk czytał specjalistów?
Nie posiadam książek, które napisali by specjaliści. Poza tem w tej dziedzinie nauki następują szybkie zmiany. Już kilkukrotnie potknąłem się na błędach od których się aż roi w Wikipedii oraz nawet opracowaniach napisanych dla edukacji, finansowanych z pieniędzy Unii Europejskiej.
>>Kiedy czytam wyjaśnienia uczonych o WW to nie potrafię ustalić tej kwestii. >Więc zwyczjnie się pan przyznaje, że nie rozumie. Jak zresztą wielu innych rzeczy.
Nie dziwię się sobie ani nikomu innemu, że nie rozumiem aż tak wielu spraw. Posiadam jednak pewne przygotowanie naukowe do ich zrozumienia. Zajmuje to z reguły sporo czasu. Najlepiej jest mieć kontakty ze specjalistami z różnych dziedzin nauki. Kiedy rozmawiamy z kimś osobiście najwięcej rozumiemy i sobie przyswajamy.
To nie wstyd. Tylko dlaczego zamiast podjąć wysiłek zrozumienia, usiłuje pan prowadzić własne rozważania, skoro brak ku temu kwalifikacji, kompetencji i zwyczajnie możliwości intelektualbych? >Mówiąc prosto i otwarcie:
Wiem ,że Państwo posiadacie nieco więcej wiedzy niźli ja, lecz brakuje Wam najważ-niejszego, umiejętności logicznego kojarzenia faktów i wyobraźni. Albert Einstein zawyrokował, że w nauce nie jest najważniejsza wiedza, lecz wyobraźnia. >Albo jest pan na tyle bystry aby pojąć fizykę i wtedy ewentualnie z czymś polemizować. Albo nie jest, i wtedy zadawać pytania ale słuchać odpowiedzi i przyjmować wyjaśnienia.
Uczniem przestałem być znacznie wcześniej, niż Pańscy rodzice postanowili, żeby się Pan narodził.
>Pan przyznaje, że nie jest przygotowanym intelektualnie i merytorycznie aby zrozumieć pewne oczywistości w nauce. Chociaż są dostępne bez problemu w setkach popularnych opracowań. I jednocześnie twierdzi pan, że uczeni się mylą, bo tak to sobie pan wykoncypował!? To idiotyczne. >
Uważam, że moje przygotowanie intelektualne i merytoryczne nie jest najgorsze. Jestem w pewnym sensie człowiekiem Renesansu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | > Nie posiadam książek, które napisali by specjaliści.karo.umk.pl/Karo/
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | -2 na 2 | Henryk.K (2246 punktów) | > > Nie posiadam książek, które napisali by specjaliści.> karo.umk.pl/Karo/ Kiedyś spotkałem się z opinią, że fizycy nie czytają prac innych fizyków. Staram się wpisać w tę atmosferę, to nie mogę stawać się ekstremistą.
Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Staram się wpisać w tę atmosferę, to nie mogę stawać się ekstremistąStaje się pan ekstremistą, jeśli nie czyta żadnych. Cytat: Nie posiadam książek, które napisaliby specjaliści.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | > > Staram się wpisać w tę atmosferę, to nie mogę stawać się ekstremistą> Staje się pan ekstremistą, jeśli nie czyta żadnych. Cytat: Nie posiadam książek, które napisaliby specjaliści. Mężczyzna powinien wiedzieć,kiedy powinien skończyć się uczyć. Po tym młodzieńczym okresie powinna pojawić się w nim głęboka refleksja nad tym co sobie przyswoił. Następnie przejść do najważniejszego etapu, czyli wykorzystać zdobytą wiedzę w procesie twórczym. Nie oglądać się na żadne współczesne i minione autorytety i odnaleźć swoją indywidualną drogę. To jest ideał,lecz cóż jest warte życie bez wielkich gór na które nikt nie chce się wspiąć. Dobrze, iż powstał internet, gdzie można spotkać ludzi mających odwagę myśleć samodzielnie. Oni zawsze istnieli na tym bożym świecie, lecz gdzie mogli dzielić się swoimi przemyśleniami?
Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Mężczyzna powinien wiedzieć,kiedy powinien skończyć się uczyćChce pan powiedzieć, że Prezydenta Dudy nie zalicza pan do mężczyzn? www.youtube.com/watch?v=wf4o6rYaPCI
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | > > Mężczyzna powinien wiedzieć,kiedy powinien skończyć się uczyć> Chce pan powiedzieć, że Prezydenta Dudy nie zalicza pan do mężczyzn? > www.youtube.com/watch?v=wf4o6rYaPCI Jest on prawnikiem, a prawo w naszym kraju zmienia się szybciej od prędkości światła w próżni. Dlatego jest zmuszony zachować rewolucyjną czujność i nieustannie je uzupełniać.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Jest on prawnikiem
Czy zdradzi nam pan tutaj, kim jest?
Co do Prezydenta Dudy, nie wydaje mi się aby chodziło ściśle o jego wiedzę prawniczą w momencie, kiedy jest Prezeydentem. Przecież wyraźnie powiedział, że uczy się tego co chce powiedzieć, a nie zmieniajacych sie kanonów prawnych.
Bycie prezydentem wymaga dużo szerszej wiedzy, niż zasady prawne (swoją drogą stosunek UJ do swojego wychowanka, daje do myślenia)
A wracajac, dziś stwierdził pan, że wczoraj doszło miliard słów oraz miliard urządzeń. Nie czuje się pan zobowiązany do zachowania naukowej czujność i nieustannego uzupełniania wiedzy?
Oczywiście mowa o uzupełnianiu na ile starczy może nieco więdnących, ale wciąż czerstwych sił.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>Bycie prezydentem wymaga dużo szerszej wiedzy, niż zasady prawne (swoją drogą stosunek UJ do swojego wychowanka, daje do myślenia)
Co masz na myśli, jeżeli można wiedzieć?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | "Andrzej Duda ma taki charakter, że kiedy przyjdzie mu o czymś rozstrzygać, woli komuś ustąpić, nie chce lub nie umie wiązać się odpowiedzialnością. Czy taki ktoś może być prezydentem? Dobrym prezydentem? Nie - mówi o swoim wieloletnim asystencie, profesor Jan Zimmermann, profesor nauk prawnych z UJ i promotor pracy doktorskiej Andrzeja Dudy" To z 2016 r. Rok wcześniej:  Może czytał pan równeiż o reakacjach pracowników UJ na słowa Prezydenta Dudy o LGBT już w trakcie kampanii.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) | > "Andrzej Duda ma taki charakter, że kiedy przyjdzie mu o czymś rozstrzygać, woli komuś ustąpić, nie chce lub nie umie wiązać się odpowiedzialnością. Czy taki ktoś może być prezydentem? Dobrym prezydentem? Nie - mówi o swoim wieloletnim asystencie, profesor Jan Zimmermann, profesor nauk prawnych z UJ i promotor pracy doktorskiej Andrzeja Dudy"> To z 2016 r. To jest prywatna opinia prof. Zimmermanna. > Rok wcześniej:To uchwała sprzed prawie pięciu lat, poczyniona pod wpływem emocji rozgrzanych przez niesławnej pamięci KOD. Moim zdaniem narusza ona zasadę apolityczności Uniwersytetu. Jest to zresztą ogólniejsze zagadnienie: prenumeruj(*)18/11/uniwersytet-apolityczny/ > Może czytał pan równeiż o reakacjach pracowników UJ na słowa Prezydenta Dudy o LGBT już w trakcie kampanii. Tak, słyszałem, ale proszę przypomnieć sprawę na wszelki wypadek, bo być może chodzi Panu o coś innego.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > To jest prywatna opinia prof. Zimmermanna.Tak się składa, że prof. Zimmermann jest długoletnim pracownikiem UJ a jego opinia zapwne nie wynika ze stosunków prywatnych czy towarzyskich z AD. Stosując wcześniej skrót "stosunek UJ" miałem na myśli ludzi ów stosunek wyrażających. > Moim zdaniem narusza ona zasadę apolityczności Uniwersytetu.> Jest to zresztą ogólniejsze zagadnienie:> prenumeruj(*)18/11/uniwersytet-apolityczny/To są zawsze spory i sytuacje graniczne, nie uciekniemy przed nimi. Wyraźnie napisali, na czego straży stoją. Trochę podobnie jest zresztą z rozdziałem Kościoła od Państwa. Nie sądzę, że surowa niedoszła apolityczność księży za czasów Solidarności lat 80tych byłaby dziś mile wspominana. Wtedy robiono błędy w konkretnych przypadkach, ale i też były postawy heroiczne. Nikt ich nie kwestionuje. > Tak, słyszałem, ale proszę przypomnieć sprawę na wszelki wypadek,> bo być może chodzi Panu o coś innego.Na jednym z wieców padły słowa o tym, że LGBT to nie ludzie, tylko ideologia. "Wyrażamy sprzeciw i wzywamy przedstawicieli świata polityki do zaprzestania ataków na społeczność osób LGBT, zanim zdarzy się tragedia - piszą do prezydenta Dudy lekarze i naukowcy związani z UJ. Pod napisanym z inicjatywy Katedry Psychiatrii listem podpisało się ponad 200 osób z całej Polski." Dodam tylko, że dr Adam Bodnar w jednym z wywiadów dla TP powiedział, że widzi szereg samobójstw ludzi LGBT wypychanych w ten właśnie sposób poza obręb społeczeństwa. Związek dla niego był dość jasny. Tylko informuję, by był pan świadom.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) | > > To jest prywatna opinia prof. Zimmermanna.> Tak się składa, że prof. Zimmermann jest długoletnim pracownikiem UJ a jego opinia zapwne nie wynika ze stosunków prywatnych czy towarzyskich z AD. Może być tak, że prywatna opinia nie wynika ze stosunków prywatnych. > Stosując wcześniej skrót "stosunek UJ" miałem na myśli ludzi ów stosunek wyrażających.> > Moim zdaniem narusza ona zasadę apolityczności Uniwersytetu.> > Jest to zresztą ogólniejsze zagadnienie:> > prenumeruj(*)18/11/uniwersytet-apolityczny/> To są zawsze spory i sytuacje graniczne, nie uciekniemy przed nimi.> Wyraźnie napisali, na czego straży stoją.> Trochę podobnie jest zresztą z rozdziałem Kościoła od Państwa. Nie sądzę, że surowa niedoszła apolityczność księży za czasów Solidarności lat 80tych byłaby dziś mile wspominana.> Wtedy robiono błędy w konkretnych przypadkach, ale i też były postawy heroiczne. Nikt ich nie kwestionuje.> > Tak, słyszałem, ale proszę przypomnieć sprawę na wszelki wypadek,> > bo być może chodzi Panu o coś innego.> Na jednym z wieców padły słowa o tym, że LGBT to nie ludzie, tylko ideologia. Wiadomo jednak, o co chodziło. Chodzi o to, że jest coś takiego jak ideologia LGBT i że jest ona promowana. Jest to prawda. LGBT = lesbijki, geje, biseksualiści, transwestyci. ideologia LGBT = twierdzenie, że ludziom LGBT należą się pewne prawa (do małżeństw i adopcji dzieci). Czy spotkałeś się kiedyś z tym, że ktoś wyrażał twierdzenie powyżej, w mowie albo piśmie? > "Wyrażamy sprzeciw i wzywamy przedstawicieli świata polityki do zaprzestania ataków na społeczność osób LGBT, zanim zdarzy się tragedia - piszą do prezydenta Dudy lekarze i naukowcy związani z UJ. Pod napisanym z inicjatywy Katedry Psychiatrii listem podpisało się ponad 200 osób z całej Polski." Ile osób z samego UJ i jaki to procent wszystkich zatrudnionych? > Dodam tylko, że dr Adam Bodnar w jednym z wywiadów dla TP powiedział, że widzi szereg samobójstw ludzi LGBT wypychanych w ten właśnie sposób poza obręb społeczeństwa. Związek dla niego był dość jasny.Przedstawił dowody, że taki związek zachodzi, czy mamy A. Bodnarowi wierzyć na słowo?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > LGBT = lesbijki, geje, biseksualiści, transwestyci. > ideologia LGBT = twierdzenie, że ludziom LGBT należą się pewne > prawa (do małżeństw i adopcji dzieci). > Czy spotkałeś się kiedyś z tym, że ktoś wyrażał twierdzenie powyżej, w mowie albo piśmie?
Oczywiście. Oczekiwałbym jednak rzeczowej polemiki na wyżej wymieniony temat, a nie wykorzystywania jej w kampanii, z natury emocjonalnej i polaryzującej "dobre/złe".
> Ile osób z samego UJ i jaki to procent wszystkich zatrudnionych?
Czy taki lub inny procent zmienia same zjawisko? Naprawdę uważa pan, że zjawisko medyczne przegłosowane jest prawdziwe, a odrzucone w głosowaniu nie? Ci, co chcieli i uważali za stosowne - petycję podpisali. Inni naukowcy (być może o innych naukowych poglądach) swojej opinii nie wyrazili.
>>Dodam tylko, że dr Adam Bodnar w jednym z wywiadów dla TP powiedział, że widzi szereg samobójstw ludzi LGBT wypychanych w ten właśnie sposób poza obręb społeczeństwa. Związek dla niego był dość jasny. >Przedstawił dowody, że taki związek zachodzi, czy mamy A. Bodnarowi wierzyć na słowo?
Przedstawił dość dowodów w innych sprawach, by mu wierzyć. To człowiek apolityczny. Szkodza, że referowania jego działalności PiS ustawia w Sejmie na późne godziny nocne, Bodnar mówi do ścian (brak posłów praktycznie z każdej opcji).
Widać prawa człowieka to niezbyt interesująca tematyka. A szkoda.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | >> LGBT = lesbijki, geje, biseksualiści, transwestyci. >> ideologia LGBT = twierdzenie, że ludziom LGBT należą się pewne >> prawa (do małżeństw i adopcji dzieci). >> Czy spotkałeś się kiedyś z tym, że ktoś wyrażał twierdzenie powyżej, w mowie albo piśmie? >Oczywiście. Oczekiwałbym jednak rzeczowej polemiki na wyżej wymieniony temat, a nie wykorzystywania jej w kampanii, z natury emocjonalnej i polaryzującej "dobre/złe".
Jeżeli tak, to czy możesz wytłumaczyć hasło "LGBT to ludzie, a nie ideologia"? Czy nie sugeruje ono, że nie istnieje nic takiego jak ideologia LGBT?
>> Ile osób z samego UJ i jaki to procent wszystkich zatrudnionych? >Czy taki lub inny procent zmienia same zjawisko?
Tak, zmienia. Działa bowiem prawo wielkich liczb. Na tysiące osób zatrudnionych zawsze znjadzie się kilka lub kilkanaście, którym coś nie będzie odpowiadać.
Swego czasu głośna była sprawa nadania doktoratu honoris causa Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie Adamowi Michnikowi. Większość pracowników była przeciw, pojawił się też list protestacyjny. Władze tej uczelni przyznały mimo to ten doktorat A. Michnikowi.
>Naprawdę uważa pan, że zjawisko medyczne przegłosowane jest prawdziwe, a odrzucone w głosowaniu nie? >Ci, co chcieli i uważali za stosowne - petycję podpisali. >Inni naukowcy (być może o innych naukowych poglądach) swojej opinii nie wyrazili.
>>>Dodam tylko, że dr Adam Bodnar w jednym z wywiadów dla TP powiedział, że widzi szereg samobójstw ludzi LGBT wypychanych w ten właśnie sposób poza obręb społeczeństwa. Związek dla niego był dość jasny. >>Przedstawił dowody, że taki związek zachodzi, czy mamy A. Bodnarowi wierzyć na słowo? >Przedstawił dość dowodów w innych sprawach, by mu wierzyć.
Osobliwe stwierdzenie jak na racjonalistę.
>To człowiek apolityczny. Szkodza, że referowania jego działalności PiS ustawia w Sejmie na późne godziny nocne, Bodnar mówi do ścian (brak posłów praktycznie z każdej opcji).
Nie jest człowiekiem apolitycznym, to człowiek PO. Na moje wyczucie agent Niemiec.
>Widać prawa człowieka to niezbyt interesująca tematyka. A szkoda.
To bardzo ciekawa tematyka, ale A. Bodnar z tej tematyki robi politykę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Nie jest człowiekiem apolitycznym, to człowiek PO. Na moje wyczucie agent Niemiec. >>Widać prawa człowieka to niezbyt interesująca tematyka. A szkoda. > To bardzo ciekawa tematyka, ale A. Bodnar z tej tematyki robi politykę.
Daje amunicję PO jak i PiS. Stroni od oskarżania, prowadzi polemikę z tym, z kim może (np. ostatnio z ministrem z kancelarii prezydenta).
Proszę podać (jeśli pan potrafi) przykład prowadzenia polityki w rodzaju polityki partii politycznej, przez Bodnara. Oczywiście nie mamy tu na myśli polityki na rzecz praw człowieka.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) | >> Nie jest człowiekiem apolitycznym, to człowiek PO. Na moje wyczucie agent Niemiec. >>>Widać prawa człowieka to niezbyt interesująca tematyka. A szkoda. >> To bardzo ciekawa tematyka, ale A. Bodnar z tej tematyki robi politykę. >Daje amunicję PO jak i PiS. Stroni od oskarżania, prowadzi polemikę z tym, z kim może (np. ostatnio z ministrem z kancelarii prezydenta). >Proszę podać (jeśli pan potrafi) przykład prowadzenia polityki w rodzaju polityki partii politycznej, przez Bodnara.
Cała jego działalność po roku 2015 jest wielkim zaangażowaniem po stronie Platformy. Jest to zresztą były polityk PO. Wszystko wskazuje na to, że jest agentem Niemiec.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | szarley (54913 punktów) | > Wszystko wskazuje na to, że jest agentem Niemiec.
Jesteś przestępcą mości Elaspie
Art. 240. § 1. Kto, mając wiarygodną wiadomość o karalnym przygotowaniu albo usiłowaniu lub dokonaniu czynu zabronionego określonego w art. 118, art. 118a, art. 120-124, art. 127, art. 128, art. 130, art. 134, art. 140, art. 148, art. 156, art. 163, art. 166, art. 189, art. 197 § 3 lub 4, art. 198, art. 200, art. 252 lub przestępstwa o charakterze terrorystycznym, nie zawiadamia niezwłocznie organu powołanego do ścigania przestępstw, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) | >> Wszystko wskazuje na to, że jest agentem Niemiec. >Jesteś przestępcą mości Elaspie >Art. 240. § 1. Kto, mając wiarygodną wiadomość o karalnym przygotowaniu albo usiłowaniu lub dokonaniu czynu zabronionego określonego w art. 118, art. 118a, art. 120-124, art. 127, art. 128, art. 130, art. 134, art. 140, art. 148, art. 156, art. 163, art. 166, art. 189, art. 197 § 3 lub 4, art. 198, art. 200, art. 252 lub przestępstwa o charakterze terrorystycznym, nie zawiadamia niezwłocznie organu powołanego do ścigania przestępstw, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
Więzienie też dla ludzi - jak powiedział Antoni Kosiba.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Jeżeli tak, to czy możesz wytłumaczyć hasło "LGBT to ludzie, > a nie ideologia"? Czy nie sugeruje ono, że nie istnieje > nic takiego jak ideologia LGBT?
Stwierdzenie 'ideologia LGBT' ma wydźwięk pejoratywny. Często na tym portalu spotykam się ze stwierdzeniem 'ideologia religijna' - nie jestem zwolennikiem tego typu określeń, choć czasem wydają się trafne. Wśród osób LGBT zapewne spotkamy wielu ludzi nasiąkniętych, wręcz żyjących przekonaniami dotyczącymi "uświęcenia" ich odmienności. To czy np. należą im się prawa, jak zwykłym małżeństwom (np. odliczeń podatkowych, czy odwiedzin w szpitalu) w cywilizowanym kraju można ustalić bez zadęcia.
Adopcja dzieci to kwestia do dyskusji: osobiscie uważam, że oddanie dziecka do rodziny zastępczej, gdzie jest maltretowane, czy zabijane (przykładów z ostatnich 10 lat mamy trochę) jest gorsze, niż do pary homo bez agresji (i tacy sie zdarzają).
Jeśli ktoś poda mi jakiś obiektywny przykład, w czym pary homo są gorsze - dam sie pouczyć.
>>> Ile osób z samego UJ i jaki to procent wszystkich zatrudnionych? >> Czy taki lub inny procent zmienia same zjawisko? > Tak, zmienia. Działa bowiem prawo wielkich liczb. Na tysiące > osób zatrudnionych zawsze znjadzie się kilka lub kilkanaście, > którym coś nie będzie odpowiadać.
Odpowiedź nie na temat. Mowa była o zjawisku wykluczenia dobrze znanemu medycynie (Psychiatrii).
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) | >> Jeżeli tak, to czy możesz wytłumaczyć hasło "LGBT to ludzie, >> a nie ideologia"? Czy nie sugeruje ono, że nie istnieje >> nic takiego jak ideologia LGBT? >Stwierdzenie 'ideologia LGBT' ma wydźwięk pejoratywny.
Dlaczego? Przez słowo "ideologia"?
>Często na tym portalu spotykam się ze stwierdzeniem 'ideologia religijna' - nie jestem zwolennikiem tego typu określeń, choć czasem wydają się trafne.
Czy określenie "ideologia LGBT" jest trafne? Jakiego innego określenia użyć, jeżeli nie jest trafne?
>Wśród osób LGBT zapewne spotkamy wielu ludzi nasiąkniętych, wręcz żyjących przekonaniami dotyczącymi "uświęcenia" ich odmienności.
A więc istnieją nie tylko ludzie, ale i żywa jest pewna ideologia, ewentualnie pewien zespół przekonań. Nie ma więc racji ten, kto mówi, że są tylko ludzie LGBT
>To czy np. należą im się prawa, jak zwykłym małżeństwom (np. odliczeń podatkowych, czy odwiedzin w szpitalu) w cywilizowanym kraju można ustalić bez zadęcia.
Jakie jest więc Twoje zdanie?
>Adopcja dzieci to kwestia do dyskusji: osobiscie uważam, że oddanie dziecka do rodziny zastępczej, gdzie jest maltretowane, czy zabijane (przykładów z ostatnich 10 lat mamy trochę) jest gorsze, niż do pary homo bez agresji (i tacy sie zdarzają).
To, że gdzie indziej jest gorzej wystarcza, by dawać dziecko parom homoseksualnym?
>Jeśli ktoś poda mi jakiś obiektywny przykład, w czym pary homo są gorsze - dam sie pouczyć.
W tym, że dziecko potrzebuje wzorców i nie otrzymuje ich od pary homoseksualnej. Poza tym homoseksualiści z natury cechują się rozwiązłością - nie jest to dobry wzorzec.
>>>> Ile osób z samego UJ i jaki to procent wszystkich zatrudnionych? >>> Czy taki lub inny procent zmienia same zjawisko? >> Tak, zmienia. Działa bowiem prawo wielkich liczb. Na tysiące >> osób zatrudnionych zawsze znjadzie się kilka lub kilkanaście, >> którym coś nie będzie odpowiadać. >Odpowiedź nie na temat.
>Mowa była o zjawisku wykluczenia dobrze znanemu medycynie (Psychiatrii).
Wykluczane są zawsze zjawiska niepożądane. Dzieje się tak na każdym poziomie życia biologicznego i społecznego. "Nie należy wykluczać" jest fałszywą zasadą, jeżeli jest nią w ogóle.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > >Stwierdzenie 'ideologia LGBT' ma wydźwięk pejoratywny.> Dlaczego? Przez słowo "ideologia"?Nie, przez wydźwięk. > Jakiego innego określenia użyć, jeżeli nie jest trafne?Np. zespół przekonań. Używam tego słowa w naszej rozmowie, proszę popatrzeć wyżej. > A więc istnieją nie tylko ludzie, ale i żywa jest pewna> ideologia, ewentualnie pewien zespół przekonań. Nie ma więc> racji ten, kto mówi, że są tylko ludzie LGBTTo ludzie ze swoimi przekonaniami. Brzmi bardziej neutralnie. > >To czy np. należą im się prawa, jak zwykłym małżeństwom (np. odliczeń podatkowych, czy odwiedzin w szpitalu) w cywilizowanym kraju można ustalić bez zadęcia.> Jakie jest więc Twoje zdanie?W sprawie? Odliczenia podatkowe, czy odwiedziny w szpitalu powinni mieć z urzędu. > To, że gdzie indziej jest gorzej wystarcza, by dawać dziecko parom homoseksualnym?Nie wystarcza, ale jest przesłanką do otwarcia się na dyskusję, zresztą nie najważniejszą. Ważniejszą będą przynajniej dla mnie, badania jakości życia, zdrowia i stopnia zadowolenia dzieci wychowywanych przez pary homo. > W tym, że dziecko potrzebuje wzorców i nie otrzymuje ich od pary homoseksualnejTylko jeśli w ogóle nie ma rodziców, nie otrzymuje wzorców. > Poza tym homoseksualiści z natury cechują się rozwiązłością> - nie jest to dobry wzorzec.Ma pan jakieś badania na poparcie tych tez, czy to tylko pana pogląd? Osobiscie uważam, że należy przede wszystkim próbowac zostawić dziecko w szerszej rodzinie. Jeśli to zawiedzie - zastanowić sie nad rodziną zastępczą. > > Mowa była o zjawisku wykluczenia dobrze znanemu medycynie (Psychiatrii).> Wykluczane są zawsze zjawiska niepożądane.> Dzieje się tak na każdym poziomie życia biologicznego i społecznego.> "Nie należy wykluczać" jest fałszywą zasadą, jeżeli jest nią w ogóle.Mam inne zdanie. Jeśli już wykluczamy, nalezy się dobrze zastanowić, komu owo wyluczenie służy i czy przypadkiem nie szkodzi obydwóm stronom. Są obiektywne sprawy, za które wyklucznie w naszej kulturze się należy (np. przestępstwa). Nie w każdej lulturze jednak. Zna pan metodą, jak w dawnych afrykańskich wioskach radzono sobie z karaniem mordercy? Za niespełnianie norm światopoglądowych, w naszej kuturze jak ona długa i szeroka - wykluczano. Pytanie, komu to rzeczywiście służyło i czy w ogóle. obiektywizm.pl/zakazane-poglady/
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > prenumeruj(*)18/11/uniwersytet-apolityczny/Cytat: Czy uniwersytety powinny się włączać do polityki? - to tytuł debaty, która przed rokiem miała miejsce na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza. "Co to znaczy apolityczność uczelni: niezależność od państwa i różnych grup interesu, obojętność wobec spraw publicznych, neutralność w sporach publicznych, coś innego, co? Czy uczelnie w demokratycznych państwach są apolityczne? Czy uczeni powinni zabierać głos w sprawach publicznych? W jakiej roli (obywatela, eksperta, intelektualisty)? Czy głos w sprawach publicznych powinny mieć władze uczelni (rektorzy, senaty, rady wydziałów)? Jakie są granice publicznego zaangażowania uczonych i uczelni?" - tak brzmiały pytania postawione dyskutantom. Nie straciły one na aktualności. Zgadzam się, to istotne pytania. Bardzo dobrze, że ten temat jest dyskutowany. Żle, że nie we wszystkich organizacjąch, mających inne od politycznych wartości statutowe (np. Kościół). Trudno, żeby ksiądz prowadzący otwartą lub zawoalowaną agitkę z ambony, odbierany był jako duchowy ekspert, czy boży intelektualista. Zasady nie są określone ni jasne, ludzie podejmują tą drogę intuicyjnie. Czasem podejmują dobrą decyzję, czasem złą.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | > Cytat: Czy uniwersytety powinny się włączać do polityki? - to tytuł debaty, która przed rokiem miała miejsce na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza. "Co to znaczy apolityczność uczelni: niezależność od państwa i różnych grup interesu, obojętność wobec spraw publicznych, neutralność w sporach publicznych, coś innego, co? Czy uczelnie w demokratycznych państwach są apolityczne? Czy uczeni powinni zabierać głos w sprawach publicznych? W jakiej roli (obywatela, eksperta, intelektualisty)? Czy głos w sprawach publicznych powinny mieć władze uczelni (rektorzy, senaty, rady wydziałów)? Jakie są granice publicznego zaangażowania uczonych i uczelni?" - tak brzmiały pytania postawione dyskutantom. Nie straciły one na aktualności. Dobry temat na odrębny wątek w dyskusji
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>[cytat] Czy uniwersytety powinny się włączać do polityki?"
Czy powinny się włączać sklepy, kluby sportowe, stocznie, punkty skupu złomu, zakłady fryzjerskie? Czy odezwy w sprawie demokracji powinny wystosowywać zakłady szewskie albo gastronomiczne? Czy po to przychodzisz do restauracji, by uraczono Cię gorącą przemową na temat stanu demokracji w Polsce, podlaną proeuropejskim sosem?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | szarley (54913 punktów) | >>[cytat] Czy uniwersytety powinny się włączać do polityki?" > Czy powinny się włączać sklepy, kluby sportowe, stocznie, punkty skupu złomu, zakłady fryzjerskie? Czy odezwy w sprawie demokracji powinny wystosowywać zakłady szewskie albo gastronomiczne? Czy po to przychodzisz do restauracji, by uraczono Cię gorącą przemową na temat stanu demokracji w Polsce, podlaną proeuropejskim sosem? >
Uniwersytet to nie restauracja
(Zwolennikom PiSu przeszkadzają polityczne dyskusje na uniwersytetach, bo PiS przegrywa w uniwersyteckich ośrodkach, ale nie przeszkadza polityczne zaangażowanie kleru tam gdzie kler ma autorytet?)
Akademicki wykład dopuszcza polemikę, kazanie p. Długosza na Jasnej Górze, przyrównujące członków rządu PiS do Ewangelistów polemiki nie dopuszcza.
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>Uniwersytet to nie restauracja
Nie, ale istnienie też ma określony cel. Nie jest to instytucja polityczna.
>(Zwolennikom PiSu przeszkadzają polityczne dyskusje na uniwersytetach, bo PiS przegrywa w uniwersyteckich ośrodkach, ale nie przeszkadza polityczne zaangażowanie kleru tam gdzie kler ma autorytet?)
To jest Twoje domniemanie, nie oparte na faktach.
>Akademicki wykład dopuszcza polemikę, kazanie p. Długosza na Jasnej Górze, przyrównujące członków rządu PiS do Ewangelistów polemiki nie dopuszcza.
Dopuszcza polemikę na temat wykładu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > > Uniwersytet to nie restauracja> Nie, ale istnienie też ma określony cel. Nie jest to> instytucja polityczna.Podobnie, jak Kościół - w domyśle kuźnia duchowej i moralnej kondycji człowieka.. co nie przeszkadzało gościć dr Rydzykowi prawicowych polityków w Radio Maryja od dziesięcioleci, szczególnie przez ostatnie 6 lat, wliczając w to kampanię przed podwójnymi wyborami w 2015 r. Oczywiście szli tam, by się oczyścić i czegoś nauczyć 
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | > >> Uniwersytet to nie restauracja> > Nie, ale istnienie też ma określony cel. Nie jest to> > instytucja polityczna.> Podobnie, jak Kościół - w domyśle kuźnia duchowej i moralnej kondycji człowieka.. co nie przeszkadzało gościć dr Rydzykowi prawicowych polityków w Radio Maryja od dziesięcioleci, szczególnie przez ostatnie 6 lat, wliczając w to kampanię przed podwójnymi wyborami w 2015 r. >Oczywiście szli tam, by się oczyścić i czegoś nauczyć  Zgadzam się, nie podoba mi się zaangażowanie Radia Maryja w politykę. Jezus miał wyrzucić kupców ze świątyni, podejrzewam, że wyrzuciłby też polityków.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | >>Uniwersytet to nie restauracja > Nie, ale istnienie też ma określony cel. Nie jest to instytucja polityczna. Jest to instytucja powołana do udziału w życiu publicznym, i temu publicznemu życiu służy także otwartością na wymianę poglądów. Kościół (w sferze sacrum) nie powinien być polityczną instytucją
Uniwersytet jest miejscem wymiany poglądów, podobnie jak kościelne media. Podczas wykładów z fizyki czy matematyki, polityka nie powinna mieć miejsca, podobnie jak podczas kazania. Od początku zarazy, miałem okazję słuchać (medialnie) kazań głoszonych w różnych kościołach. Zapewniam, że polityki było tam więcej niż na uniwersyteckich wykładach.
>>(Zwolennikom PiSu przeszkadzają polityczne dyskusje na uniwersytetach, bo PiS przegrywa w uniwersyteckich ośrodkach, ale nie przeszkadza polityczne zaangażowanie kleru tam gdzie kler ma autorytet?) > To jest Twoje domniemanie, nie oparte na faktach.
Każdy ma prawo do własnych poglądów, ale nie do własnych faktów. Najwyraźniej nie słyszałeś "kazania" pana Długosza na Jasnej górze, kiedy porównywał polityków PiS do Ewangelistów. Ja słyszałem i będąc katolikiem poczułem się bardzo zniesmaczony, taką nachalnością politycznej propagandy w miejscu modlitwy, podczas mszy.
>>Akademicki wykład dopuszcza polemikę, kazanie p. Długosza na Jasnej Górze, przyrównujące członków rządu PiS do Ewangelistów polemiki nie dopuszcza. >Dopuszcza polemikę na temat wykładu. 1 Nie tylko 2 Część studiów zajmuje się społecznymi tematami, więc polemika jest polityczna 3 Polemiki po kazaniu nie ma nigdy
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Polemiki po kazaniu nie ma nigdy
Pamiętam, jak mając około 17 lat wzbierała we mnie frustracja, gdy stałem blisko kaznodziejów w moim rodzinnym miasteczku na ówczesnej Rzeszowszczyźnie.
Zastanawiałem się, jak to jest, że po kazaniu nie ma nigdy polemiki (miałem szereg uwag do tych kazań). Owszem, były KiKi, nie wydaje mi się jednak, by podejmowano tam polemikę z księdzem dobrodziejem. Wówczas nie rozumiałem jeszcze, jak to działa i ma działać.
Po latach zrozumiałem. W jednej z krakowskich parafii, gdzie mam dalszą rodzinę, rodzice siostrzenic żony pospołu z resztą klasy poprosili ksiedza proboszcza o przesunięcie o rok komunii z uwagi na covid-19. Ksiadz w obcesowych słowach oświadczył, że nie wyobraza sobie przesunięcia, na koncu dodał "proszę nie grzeszyć krytyką tej decyzji". Polemiki w polskich warunkach nie ma i chyba jeszcze długo nie będzie. Nie przeszkodzi temu kurczący się krąg wyznawców, oczywiscie to "ideologia LGBT i zgniły liberalny zachód" winne.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) | >>>Uniwersytet to nie restauracja >> Nie, ale istnienie też ma określony cel. Nie jest to instytucja polityczna. >Jest to instytucja powołana do udziału w życiu publicznym, i temu publicznemu życiu służy także otwartością na wymianę poglądów.
"Służy także otwartością na wymianę poglądów" - mówisz jak kaznodzieja. Uniwerystet służy prawdzie i tylko jej. Służy więc wymianie poglądów mających na celu dojście do prawdy.
>Kościół (w sferze sacrum) nie powinien być polityczną instytucją
Dobrze, ale co z tego?
>Uniwersytet jest miejscem wymiany poglądów, podobnie jak kościelne media. Podczas wykładów z fizyki czy matematyki, polityka nie powinna mieć miejsca, podobnie jak podczas kazania.
No to w którym miejscu ma zaistnieć debata na tematy polityczne?
>Od początku zarazy, miałem okazję słuchać (medialnie) kazań głoszonych w różnych kościołach. Zapewniam, że polityki było tam więcej niż na uniwersyteckich wykładach.
Podaj może przykład takiego kazania.
>>>(Zwolennikom PiSu przeszkadzają polityczne dyskusje na uniwersytetach, bo PiS przegrywa w uniwersyteckich ośrodkach, ale nie przeszkadza polityczne zaangażowanie kleru tam gdzie kler ma autorytet?) >> To jest Twoje domniemanie, nie oparte na faktach.
>Każdy ma prawo do własnych poglądów, ale nie do własnych faktów. Najwyraźniej nie słyszałeś "kazania" pana Długosza na Jasnej górze, kiedy porównywał polityków PiS do Ewangelistów. Ja słyszałem i będąc katolikiem poczułem się bardzo zniesmaczony, taką nachalnością politycznej propagandy w miejscu modlitwy, podczas mszy.
To rzeczywiście przesada, ale nie jest to element nauki, nie jest to coś, w co Kościół usty Długosza nakazuje wierzyć. Tak więc nie przesadzajmy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | > >>>Uniwersytet to nie restauracja> >> Nie, ale istnienie też ma określony cel. Nie jest to instytucja polityczna.> >Jest to instytucja powołana do udziału w życiu publicznym, i temu publicznemu życiu służy także otwartością na wymianę poglądów.> "Służy także otwartością na wymianę poglądów" - mówisz jak kaznodzieja. Uniwerystet służy prawdzie i tylko jej. Służy więc wymianie poglądów mających na celu dojście do prawdy.Owszem, poprzez otwarcie na dyskusje na każdy temat. Niemniej nie słyszałem politycznych wykładów z algebry > >Kościół (w sferze sacrum) nie powinien być polityczną instytucją> Dobrze, ale co z tego?To, że jakoś polityczne debaty na uniwersytetach Ci przeszkadzają, a polityczne kazania nie? > >Uniwersytet jest miejscem wymiany poglądów, podobnie jak kościelne media. Podczas wykładów z fizyki czy matematyki, polityka nie powinna mieć miejsca, podobnie jak podczas kazania.> No to w którym miejscu ma zaistnieć debata na tematy polityczne?No na pewno nie na ambonie. Od tego są radiowe i telewizyjne studia i prasa i kościół ma tego pod dostatkiem > >Od początku zarazy, miałem okazję słuchać (medialnie) kazań głoszonych w różnych kościołach. Zapewniam, że polityki było tam więcej niż na uniwersyteckich wykładach.> Podaj może przykład takiego kazania.1 Podałem. Jasnogórskie kazanie pana Długosza porównujące członków rządu PiS do Ewangelistów www.youtube.com/watch?v=_4QkTwSsBro2 Nie spotykasz politycznych kazań? Albo jesteś lutrem, albo przesypiasz kazania
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Nie spotykasz politycznych kazań? Albo jesteś > lutrem, albo przesypiasz kazania
Jest jeszcze jedna ewentualność: jak prof. Obirek, chodzi do kościołów tylko gdy są puste, by podziwiać cuda średniowiecznych architektów.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) | >> Nie spotykasz politycznych kazań? Albo jesteś >> lutrem, albo przesypiasz kazania >Jest jeszcze jedna ewentualność: jak prof. Obirek, chodzi do kościołów tylko gdy są puste, by podziwiać cuda średniowiecznych architektów.
Czy profesor Obirek oddał już pieniądze, jakie na jego edukację wyłożył Kościół i chodzi spokojnie po kościołach uwolniony od tego balastu?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Obawiam się czytając czasem jego publikacje lub oglądając wieczory autorskie, że w związku z faktem zupełnie innego pojęcia wzajemnej lojalności, nie poczuwa się do żadnych tego typu rozliczeń. Co ciekawe nie uwaza nawet, że molestowanie go przez dwóch księży jakoś negatywnie na niego wpłynęło.
Swoją drogą ciekawe również, że pozostawia pan bez odpowiedzi szarleyowskie "Nie spotykasz politycznych kazań? Albo jesteś lutrem, albo przesypiasz kazania".
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Czy profesor Obirek oddał już pieniądze, jakie na jego > edukację wyłożył Kościół i chodzi spokojnie po kościołach > uwolniony od tego balastu?
Kilka dni temu przypomniała mi się pana konstatacja, wczoraj natomiast przypadkowo trafiłem w SO na opowieści Obirka o tym zwiedzaniu w Holandii.
Wynika z pana konstatacji nie wprost, że Kościół jest interesowny (pilnuje własnych interesów i inwestycji) i pokrywałoby się to zresztą z perypetiami profesora już po odejściu.
Choć np. jeśli chodzi o uczelnie państwowe, nikt nie każe ich absolwentom którzy wyjeżdżają z kraju, spłacać bezpłatnej edukacji. Nikt nie lobbuje, by chirurg "zdrajca" przyjmował w wiejskiej przychodni, by wzięty polski architekt projektował za granicą tylko szeregówki.
Z tego co wiem, Obirek w latach 90tych trochę tego długu jednak spłacił: może nie pieniędzmi, ale własnym czasem i potem: m.in. otwarciem w krakowskim Ignatianum prężnie działającego Centrum Dialogu, organizowaniem szeregu konferencji, tłumaczeniem wielu książek (wydawanych w WAM) działalnością duszpasterską, w końcu wychowaniem np. takiego ks. dr Prusaka.
Granice spłaty tego typu długu niestety są płynne: jeden określi warunki kiedy ten dług będzie spłacony, drugi będzie uważać że spłaca się do śmierci jak JPII (choć już taki Benedykt poszedł inną drogą), trzeci ujmie to jeszcze inaczej.
Co człowiek, to inna wersja.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) | >> Czy profesor Obirek oddał już pieniądze, jakie na jego >> edukację wyłożył Kościół i chodzi spokojnie po kościołach >> uwolniony od tego balastu? >Kilka dni temu przypomniała mi się pana konstatacja, wczoraj natomiast przypadkowo trafiłem w SO na opowieści Obirka o tym zwiedzaniu w Holandii. >Wynika z pana konstatacji nie wprost, że Kościół jest interesowny (pilnuje własnych interesów i inwestycji) i pokrywałoby się to zresztą z perypetiami profesora już po odejściu.
To chyba dobrze, że jest interesowny i pilnuje własnych spraw.
>Choć np. jeśli chodzi o uczelnie państwowe, nikt nie każe ich absolwentom którzy wyjeżdżają z kraju, spłacać bezpłatnej edukacji. Nikt nie lobbuje, by chirurg "zdrajca" przyjmował w wiejskiej przychodni, by wzięty polski architekt projektował za granicą tylko szeregówki.
Jeszcze do niedawna tak było i wcale nie było to złe. Nie rozumiem, dlaczego państwo ma fundować bezpłatne studia komuś, kto potem od razu otworzy płatna praktykę.
>Z tego co wiem, Obirek w latach 90tych trochę tego długu jednak spłacił: może nie pieniędzmi, ale własnym czasem i potem: m.in. otwarciem w krakowskim Ignatianum prężnie działającego Centrum Dialogu, organizowaniem szeregu konferencji, tłumaczeniem wielu książek (wydawanych w WAM) działalnością duszpasterską, w końcu wychowaniem np. takiego ks. dr Prusaka.
Jeżeli nie pieniędzmi, to tylko "spłacił", a nie: spłacił.
>Granice spłaty tego typu długu niestety są płynne: jeden określi warunki kiedy ten dług będzie spłacony, drugi będzie uważać że spłaca się do śmierci jak JPII (choć już taki Benedykt poszedł inną drogą), trzeci ujmie to jeszcze inaczej. >Co człowiek, to inna wersja.
Koszty można oszacować - pięć lat darmowego wiktu i opierunku w seminarium, koszty wyjazdów, itd. Zbierze się co najmniej kilkadziesiąt tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > To chyba dobrze, że jest interesowny i pilnuje własnych spraw.To zależy. W firmach, których pracowałem, opuszczający firmę pracownicy robili z reguły poczęstunek lub nawet bardziej huczne pożegnanie. Oczywiście w siedzibie firmy / w godzinach pracy. Przychodzili na nie kierownicy/dyrektorzy (rodzaj biskupów). Życzyli powodzenia i trzymali kciuki, sam mam takie doświadczenia. Dbanie o własne interesy firmy w tym kontekście to dla mnie zazwyczaj propozycja podwyżki / zmiany funkcji lub nawet awans pracownika (jeśli rzecz jasna jest ceniony). Tak zresztą było częściowo i z Obirkiem: dostał propozycję "księdzowania" u bp. Życińskiego. Jeśli chce pan jednak powiedzieć, że robienie problemów przy zatrudnianiu na uniwersytecie świeckim poprzez używanie wpływów (tak było na Uniwersytecie Szczecińskim i Akademii Frycza w Krakowie) jest dbaniem o własne interesy Kościoła, widać mamy inne standardy. > Nie rozumiem, dlaczego państwo ma fundować bezpłatne studia komuś,> kto potem od razu otworzy płatna praktykę.Jakieś 95% inżynierów zatrudnia się w prywatnych firmach a 90% z nich szkoli się wcześniej na państwowych uczelniach. Trudno mi się wczuć, czego pan tu nie rozumie. > Jeżeli nie pieniędzmi, to tylko "spłacił", a nie: spłacił.Włodzimierz Ledóchowski czy Pedro Arrupe nie spłacali, bo.. Kościół anuluje spłatę pieniędzmi w chwili śmierci w zakonie?  > Koszty można oszacować - pięć lat darmowego wiktu i opierunku> w seminarium, koszty wyjazdów, itd. Zbierze się co najmniej> kilkadziesiąt tysięcy.Koszty prania mózgu, czy utrata zdrowia związanego np. z celibatem również (nie twierdzę, że wszystko na tych studiach jest praniem mózgu).
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > kazanie p. Długosza na Jasnej Górze, przyrównujące członków rządu > PiS do Ewangelistów polemiki nie dopuszcza.
Pamiętam, jak KRRiT przez pewien czas nie chciała wpuścić TV Trwam na multipleks. Zarzuty tyczyły się niejasnego finansowania telewizji. Ówczesny prezes Rady wielokrotnie zapraszał O. Dyrektora do rozmów. Ten jednak nie skorzystał, wykręcał się, unosił dumą, w każdym razie dało się odczuć iż uważa miejsce na multipleksie za jego, należy mu się i nie bedzie rozmawiał z jakimś byle Prezesem Rady, który na domiar złego chce popatrzyć mu w papiery (!).
Mam wrażenie, że im wyżej w hierarchii kościelnej, w ramach danego stowarzyszenia, akcji czy organizacji koscielnej, tym częściej takie postawy są spotykane, żeby nie wspomnieć abp Głodzia.
Jednym z grzechów głównych KRK jest niezrozumienie, czym jest polemika. Utwierdzanie się w fałszywym poczuciu wyższości szkodzi hierarchom i ludziom pokroju O. Dyrektora. Separuje od nurtu życia i intelektualnie degraduje, a odmiennych ze wspólnoty wypycha (patrz np. prof. Obirek). Szkoda.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | >>[cytat] Czy uniwersytety powinny się włączać do polityki?" > Czy powinny się włączać sklepy, kluby sportowe, stocznie, punkty skupu złomu, zakłady fryzjerskie?
Doprawdy trudno mi zrozumieć, dlaczego kuźnie intelektualnej (a później czasem politycznej) polskiej elity zrównuje pan ze sportowymi klubami, stoczniami, punktami skupu złomu, czy gastronomiami.
> Czy po to przychodzisz do restauracji, by uraczono Cię gorącą > przemową na temat stanu demokracji w Polsce, podlaną > proeuropejskim sosem?
Jeśli promuje pan niezbyt udane połączenie wina z owocami morza i narzekają na to goście, pana przyjaciel - wiodący restaurator i zarazem gość na obiedzie, być może w geście dobrej woli zwróci panu uwagę. Nie przesadzałbym jednak. Pamiętam jak na mojej uczelni w latach 90tych planowano wydać oswiadczenie odnośnie persona non grata Prezydenta Kwaśniewskiego. Być moze dotyczyło to samego AGH, może Krakowa którego prezydentem był wówczas pracownik AGH prof. Gołaś, nie pamiętam już dobrze. Profesorzy chcieli wówczas zasięgnąć naszej - studentów - opinii, szybko jej udzieliliśmy. Do wykuczenia na szczęście nie doszło.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) | >>>[cytat] Czy uniwersytety powinny się włączać do polityki?" >> Czy powinny się włączać sklepy, kluby sportowe, stocznie, punkty skupu złomu, zakłady fryzjerskie? >Doprawdy trudno mi zrozumieć, dlaczego kuźnie intelektualnej (a później czasem politycznej) polskiej elity zrównuje pan ze sportowymi klubami, stoczniami, punktami skupu złomu, czy gastronomiami.
Dlatego, że każda istnieje w określonym celu i tym celem w żadnym z tych przypadków nie jest uprawianie polityki.
>> Czy po to przychodzisz do restauracji, by uraczono Cię gorącą >> przemową na temat stanu demokracji w Polsce, podlaną >> proeuropejskim sosem? >Jeśli promuje pan niezbyt udane połączenie wina z owocami morza i narzekają na to goście, pana przyjaciel - wiodący restaurator i zarazem gość na obiedzie, być może w geście dobrej woli zwróci panu uwagę.
>Nie przesadzałbym jednak. Pamiętam jak na mojej uczelni w latach 90tych planowano wydać oswiadczenie odnośnie persona non grata Prezydenta Kwaśniewskiego. >Być moze dotyczyło to samego AGH, może Krakowa którego prezydentem był wówczas pracownik AGH prof. Gołaś, nie pamiętam już dobrze. >Profesorzy chcieli wówczas zasięgnąć naszej - studentów - opinii, szybko jej udzieliliśmy. >Do wykuczenia na szczęście nie doszło.
Takie oświadczenie byłoby wielkim skandalem. Dobrze więc, że się nie pojawiło.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Dlatego, że każda istnieje w określonym celu i tym celem w żadnym > z tych przypadków nie jest uprawianie polityki.
Tak, a dla UJ jest nim służba misji uczelni, jaką jest rozwój i przekazywanie wiedzy oraz tworzenie warunków niezbędnych do nauczania i wychowywania (..) § 4 z Działu 1 Statutu. Tak się składa, że AD jest wciąż pracownikiem UJ. Niestety nie uciekniemy od faktu, że przykłady polityków (te dobre i złe) wychowują i wpływają na innych.
Chętnie przeczytam podobny statutowy cel sklepu, klubu sportowego, stoczni, punktu skupu złomu, zakładu fryzjerskiego czy gastronomi (które być może kiedyś były, lub nawet wciąż są pracodawacami Prezydenta) na które się pan powołuje.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) | >> Dlatego, że każda istnieje w określonym celu i tym celem w żadnym >> z tych przypadków nie jest uprawianie polityki. >Tak, a dla UJ jest nim służba misji uczelni, jaką jest rozwój i przekazywanie wiedzy oraz tworzenie warunków niezbędnych do nauczania i wychowywania (..) >§ 4 z Działu 1 Statutu.
Ani słowa o polityce.
>Tak się składa, że AD jest wciąż pracownikiem UJ. >Niestety nie uciekniemy od faktu, że przykłady polityków (te dobre i złe) wychowują i wpływają na innych.
Wszystko ma wpływ na innych. Jeżeli w ten sposób czytać Statut uniwersytet powinien debatować nad wszystkim.
>Chętnie przeczytam podobny statutowy cel sklepu, klubu sportowego, stoczni, punktu skupu złomu, zakładu fryzjerskiego czy gastronomi (które być może kiedyś były, lub nawet wciąż są pracodawacami Prezydenta) na które się pan powołuje. > Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać. >
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | >> "służba misji uczelni, jaką jest rozwój i przekazywanie wiedzy oraz >> tworzenie warunków niezbędnych do nauczania i wychowywania (..) >> § 4 z Działu 1 Statutu. > Ani słowa o polityce.
Gdzie w tej krytyce była polityka?
>> Tak się składa, że AD jest wciąż pracownikiem UJ. >> Niestety nie uciekniemy od faktu, że przykłady polityków (te dobre i złe) wychowują i wpływają na innych. > Wszystko ma wpływ na innych. Jeżeli w ten sposób czytać > Statut uniwersytet powinien debatować nad wszystkim.
Nie, ten niegodny ruch akurat oceniono jako znaczący i szczególny.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Co masz na myśli, jeżeli można wiedzieć?
Swoją drogą stosunek Dudy do szczepionek, a może nieumiejętność przyznania się do nieszczęśliwego uogólnienia podczas pseudodebaty w TVP, nie zjednała mu przychylności Naczelnej Izby Lekarskiej.
Mam na myśli nieszczęśliwe wypowiedzi podczas kampanii,a wcześniej nieszczególnie udane posunięcia np. w sprawie tzw Reformy Sądownictwa, ale nie tylko. Proszę posłuchać choćby nauczycieli.
W tym kontekście nie dziwi mnie szczególnie niski odsetek głosujących na nomen-omen doktora Dudę, ludzi z wyższym wykształceniem.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) | >> Co masz na myśli, jeżeli można wiedzieć? >Swoją drogą stosunek Dudy do szczepionek...
To są rzeczy bez znaczenia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | >>Swoją drogą stosunek Dudy do szczepionek... > To są rzeczy bez znaczenia.
Nabierają niestety znaczenia, jeśli nie są szybko i wyraźnie prostowane. Kojarzy pan, co to Ruch Antyszczepionkowy.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | > > Staram się wpisać w tę atmosferę, to nie mogę stawać się ekstremistą> Staje się pan ekstremistą, jeśli nie czyta żadnych. Cytat: Nie posiadam książek, które napisaliby specjaliści. Pozostaje jeszcze możliwość, że niejaki Henryk K. nie uznaje ich za specjalistów. Ma swoje źródła informacji, tyle że nie znane współczesnej nauce. Trzeba być jednak, lub czuć się "zarozumiałym geniuszem". Zjawisko Henryka K. znane jest w nauce o psychologii.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | > >> Staram się wpisać w tę atmosferę, to nie mogę stawać się ekstremistą> >Staje się pan ekstremistą, jeśli nie czyta żadnych. Cytat: Nie posiadam książek, które napisaliby specjaliści. > Pozostaje jeszcze możliwość, że niejaki Henryk K. nie uznaje ich za specjalistów. Ma swoje źródła informacji, tyle że nie znane współczesnej nauce. Trzeba być jednak, lub czuć się "zarozumiałym geniuszem". Zjawisko Henryka K. znane jest w nauce o psychologii. Mam sporo informacji nieznanych współczesnej nauce. Przestaje mnie to powoli bawić,powszednieje mi. Przeszedłem na wyższy stopień wtajemniczenia i obywam się bez książek. Mam nadzieję, że jest to stan chwilowy.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Mam sporo informacji nieznanych współczesnej nauce
Bardzo możliwe. Co gorsza, działa to tutaj BARDZO w pobydwie strony..
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | uxbridge (5980 punktów) | > >> Nie posiadam książek, które napisali by specjaliści.> >karo.umk.pl/Karo/> Kiedyś spotkałem się z opinią (...)Kolejny raz powoływanie się w dyskusji na niesprawdzalne "słyszałem że". > że fizycy nie czytają prac innych fizyków.Bzdura, praca fizyków a w ogólności naukowców polega głównie na czytaniu prac innych naukowców. Ci co nie czytają, nic sensownego nie napiszą. A ci co nie piszą, wypdają z obiegu akademickiego.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | > >>> Nie posiadam książek, które napisali by specjaliści.> >>karo.umk.pl/Karo/> > Kiedyś spotkałem się z opinią (...)> Kolejny raz powoływanie się w dyskusji na niesprawdzalne "słyszałem że".> >że fizycy nie czytają prac innych fizyków.> Bzdura, praca fizyków a w ogólności naukowców polega głównie na czytaniu prac innych naukowców.> Ci co nie czytają, nic sensownego nie napiszą. A ci co nie piszą, wypdają z obiegu akademickiego. A policzył Pan ile przełomowych prac naukowych publikowanych jest rocznie na całym świecie? Która z nich okaże się najważniejsza? Jak to ustalić? A życie człowieka jest krótkie. Nikt nie traktuje na poważnie moich publikacji, a gdy zostaną rozpatrzone tak jak na to zasługują, to cała wcześniejsza wiedza przejdzie do lamusa. I warto czytać wszystko, kiedy te przełomowe dopiero się pojawiają. Proszę to potraktować pół żartem pół serio, z akcentem na serio.
Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Drobner (19539 punktów) | > > Nie posiadam książek, które napisali by specjaliści.> > Kiedyś spotkałem się z opinią (...)> >że fizycy nie czytają prac innych fizyków.> >Staram się wpisać w tę atmosferę..." 'Logika' Henryka ": Samochody stoją w garażach. Stoję w garażu. "Jestę samochodę"!!! ------------------------ (Fakt, że w 'garażu' są również młoty i tłuki, jest dla niektórych niezauważalny...)
'Duch Prawdy' Mankiewicz: " Jestem jak Mikołaj Kopernik, który samotnie stanął naprzeciwko Kościoła i powiedział; "Mylicie się wszyscy. Ziemia jest okrągła." " www.oczko.xtreemhost.com/oczko/27/list/?i=1
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | > >>> Nie posiadam książek, które napisali by specjaliści.> >>karo.umk.pl/Karo/> > Kiedyś spotkałem się z opinią (...)> Kolejny raz powoływanie się w dyskusji na niesprawdzalne "słyszałem że".> >że fizycy nie czytają prac innych fizyków.> Bzdura, praca fizyków a w ogólności naukowców polega głównie na czytaniu prac innych naukowców.> Ci co nie czytają, nic sensownego nie napiszą. A ci co nie piszą, wypdają z obiegu akademickiego.I to jest problem z takimi dyskutantami. Nie chcę w ogóle dyskutować z kimś, który nie zna ogólnej II zasady termodynamiki i nie kojarzy sobie o czym pisze (ogólnej bo dla całego Wszechświata), jak i prawa powszechnego ciążenia, (czyli też dla całego Wszechświata). To są podstawy Kosmologii, o których jak widać Henryk K. jest na bakier. A dość dużo już napisał na tym forum, bym śmiało wyciągnął taki wniosek.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | > >>>> Nie posiadam książek, które napisali by specjaliści.> >>>karo.umk.pl/Karo/> >> Kiedyś spotkałem się z opinią (...)> >Kolejny raz powoływanie się w dyskusji na niesprawdzalne "słyszałem że".> >>że fizycy nie czytają prac innych fizyków.> >Bzdura, praca fizyków a w ogólności naukowców polega głównie na czytaniu prac innych naukowców.> >Ci co nie czytają, nic sensownego nie napiszą. A ci co nie piszą, wypdają z obiegu akademickiego.> I to jest problem z takimi dyskutantami. Nie chcę w ogóle dyskutować z kimś, który nie zna ogólnej II zasady termodynamiki i nie kojarzy sobie o czym pisze (ogólnej bo dla całego Wszechświata), jak i prawa powszechnego ciążenia, (czyli też dla całego Wszechświata). To są podstawy Kosmologii, o których jak widać Henryk K. jest na bakier. A dość dużo już napisał na tym forum, bym śmiało wyciągnął taki wniosek. Zdziwię Pan ale na studiach przez dwa lub trzy semestry miałem termodynamikę razem z ćwiczeniami.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | >> Nie chcę w ogóle dyskutować z kimś, który nie zna ogólnej >> II zasady termodynamiki i nie kojarzy sobie o czym pisze > Zdziwię Pan ale na studiach przez dwa lub trzy semestry > miałem termodynamikę razem z ćwiczeniami.
Zatem nie może się pan zasłaniać, że środkowisko nie dało szansy jej poznać.. a jednak teraz jej pan nie zna.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >>> Nie chcę w ogóle dyskutować z kimś, który nie zna ogólnej >>> II zasady termodynamiki i nie kojarzy sobie o czym pisze >> Zdziwię Pan ale na studiach przez dwa lub trzy semestry >> miałem termodynamikę razem z ćwiczeniami. >Zatem nie może się pan zasłaniać, że środkowisko nie dało szansy jej poznać.. a jednak teraz jej pan nie zna.
Pańska wiedza kończy się na zasadach termodynamiki. Moja zdecydowanie przekracza te ramy. Nie kontempluję jej, lecz staram się ją rozwijać. Kto stoi w miejscu ten się cofa. Zna Pan tę maksymę.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Moja zdecydowanie przekracza te ramy. Nie kontempluję> jej, lecz staram się ją rozwijać.> Kto stoi w miejscu ten się cofa. Zna Pan tę maksymę.Oczywiscie. Chce pan powiedzieć, że 'rozwija swoją wiedzę'.. nie czytając od pewnego czasu książek ni artykułów naukowców i nie dajac się natchnąć ich nowymi odkryciami?  Myślę, że zdecydowanie przekracza pan ramy swoich dotychczasowych fantazji.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | > > Moja zdecydowanie przekracza te ramy. Nie kontempluję> > jej, lecz staram się ją rozwijać.> >Kto stoi w miejscu ten się cofa. Zna Pan tę maksymę.> Oczywiscie. Chce pan powiedzieć, że 'rozwija swoją wiedzę'.. nie czytając od pewnego czasu książek ni artykułów naukowców i nie dajac się natchnąć ich nowymi odkryciami?  > Myślę, że zdecydowanie przekracza pan ramy swoich dotychczasowych fantazji.> <Jeślibym rozwijał własną wiedzę czytając tylko książki i artykuły naukowe, to wydaje mi się, że byłoby to jedynie powiększanie zasobów informacji. Trudniejszą rzeczą jest umiejętnie wykorzystywać wszelkie informacje, niźli nieustannie je gromadzić. W pamięci komputera można pomieścić przeogromne zasoby wiedzy i wszelakiej informacji. Nie słyszałem jednak, żeby pod wpływem tej obfitości coś nowego zaistniało. Nie sprawdza się powiedzenie, iż ilość przechodzi w jakość.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Gruby Rycho (532 punktów) | >>>> Nie chcę w ogóle dyskutować z kimś, który nie zna ogólnej >>>> II zasady termodynamiki i nie kojarzy sobie o czym pisze >>> Zdziwię Pan ale na studiach przez dwa lub trzy semestry >>> miałem termodynamikę razem z ćwiczeniami. >>Zatem nie może się pan zasłaniać, że środkowisko nie dało szansy jej poznać.. a jednak teraz jej pan nie zna. > Pańska wiedza kończy się na zasadach termodynamiki.
Żeby znać termodynamikę trzeba przed tym poznać i trochę więcej fizyki.
>Moja zdecydowanie przekracza te ramy. Nie kontempluję jej, lecz staram się ją rozwijać.
Jasne. Każda "rogówka" z ulicy też chwali się wdziękami i jakością obsługi klienta i ja taką rozumiem. No bo kto ma ja chwalić? Musi sama..
>Kto stoi w miejscu ten się cofa. Zna Pan tę maksymę.
A Ty?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Wenancjusz (16441 punktów) | >> No to pojawia się problem. Pan uważa, że nie, a Pan Jacek Głodzik, że tak. >>Zadałem to na niby proste pytanie, ponieważ posiadam wątpliwości w tej materii. >Ani Jacek ani ja (mimo pewnego przygotowania) nie jesteśmy specjalistami w kosmologii. Zamiast pytać amatorów, może by Henryk czytał specjalistów? >>Kiedy czytam wyjaśnienia uczonych o WW to nie potrafię ustalić tej kwestii. >Więc zwyczjnie się pan przyznaje, że nie rozumie. Jak zresztą wielu innych rzeczy. To nie wstyd. Tylko dlaczego zamiast podjąć wysiłek zrozumienia, usiłuje pan prowadzić własne rozważania, skoro brak ku temu kwalifikacji, kompetencji i zwyczajnie możliwości intelektualbych? >Mówiąc prosto i otwarcie: >Albo jest pan na tyle bystry aby pojąć fizykę i wtedy ewentualnie z czymś polemizować. Albo nie jest, i wtedy zadawać pytania ale słuchać odpowiedzi i przyjmować wyjaśnienia. >Pan przyznaje, że nie jest przygotowanym intelektualnie i merytorycznie aby zrozumieć pewne oczywistości w nauce. Chociaż są dostępne bez problemu w setkach popularnych opracowań. I jednocześnie twierdzi pan, że uczeni się mylą, bo tak to sobie pan wykoncypował!? To idiotyczne.
Ten typ tak ma. Prawdopodobnie to jego sposób prowadzenia interesującej konwersacji. Znamienne, że zawsze "coś" mu nie pasuje. Nie wie co dokładnie, ale to "coś" jest nielogiczne. To dobrze oskarżać uczonych, kiedy specjaliści nie mogą odpowiedzieć, a zarzuty o nieuczciwości uczonych kieruje do forumowiczów, jakby był przekonany, że ich przekona stosując jakże często pokrętną retorykę. Zgadzam się z Twoją opinią, iż na tym forum znakomicie jest więcej takich, którzy kiedyś uczyli się tej fizyki i coś tam pamiętają, ale nie są specjalistami. Tym bardziej, że do pewnych wywodów sam stosuje karkołomne, nieprawdopodobne założenia. Ja go sobie zablokowałem, bo już zaczął męczyć, więc treści jego wpisów nie widzę i nie jestem ciekaw.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) |
>Ten typ tak ma. Prawdopodobnie to jego sposób prowadzenia interesującej konwersacji. Znamienne, że zawsze "coś" mu nie pasuje. Nie wie co dokładnie, ale to "coś" jest nielogiczne. To dobrze oskarżać uczonych, kiedy specjaliści nie mogą odpowiedzieć, a zarzuty o nieuczciwości uczonych kieruje do forumowiczów, jakby był przekonany, że ich przekona stosując jakże często pokrętną retorykę. Zgadzam się z Twoją opinią, iż na tym forum znakomicie jest więcej takich, którzy kiedyś uczyli się tej fizyki i coś tam pamiętają, ale nie są specjalistami. Tym bardziej, że do pewnych wywodów sam stosuje karkołomne, nieprawdopodobne założenia. Ja go sobie zablokowałem, bo już zaczął męczyć, więc treści jego wpisów nie widzę i nie jestem ciekaw.
I bardzo dobrze, że Pan tak postąpił. Zdrowie psychiczne to ważna domena człowieka i należy o nie dbać. Nie należy jednak zapominać, iż samo bujanie się na fotelu nic nie wnosi do osobowości. Od czasu do czasu prawdziwy mężczyzna musi się sprawdzić w prawdziwej walce. W takiej, gdzie nikt nie bierze jeńców.
Dla osłody zaprezentuję Panu moje nowe motto, którego maszyneria portalu nie chce zaakceptować i nie wiem dlaczego.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da.
Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie "
I ja tak właśnie postępuję. Nie uświadomiłem sobie, że moja idea została już wsze- śniej przez wielkiego racjonalistę i myśliciela zaprezentowana światu. Nie jest mi jednak przykro, że okazałem się plagiatorem idei.
Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Ebvalaim (2787 punktów) | > Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć >to, co podważyć się nie da. > >Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie " Bardzo mądre słowa. Tylko podważać trzeba umiejętnie i wiedząc, co właściwie się podważa.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >> Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć >>to, co podważyć się nie da. >> >>Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie " >Bardzo mądre słowa. Tylko podważać trzeba umiejętnie i wiedząc, co właściwie się podważa. Czy Tadeusz Kotarbiński dołączył do tego stwierdzenia jakieś rozporządzenie, co wolno, a czego nie wolno oraz w jaki sposób? W logice słowo wszystko oznacza ogół, bez żadnych wyjątków. Na samym dnie sita pozostanie wówczas czysta idea.Stan idealny i upragniony przez niewielu.
Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Ebvalaim (2787 punktów) | > Czy Tadeusz Kotarbiński dołączył do tego stwierdzenia jakieś rozporządzenie, co wolno, a czego nie wolno oraz w jaki sposób? A czy ja mówię, że coś wolno, a czegoś nie wolno? Jak najbardziej wolno podważać rzeczy nieumiejętnie i bez odpowiedniej wiedzy - tylko zwykle efekty takiego podważania są bardzo mizerne.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >> Czy Tadeusz Kotarbiński dołączył do tego stwierdzenia jakieś rozporządzenie, co wolno, a czego nie wolno oraz w jaki sposób? >A czy ja mówię, że coś wolno, a czegoś nie wolno? >Jak najbardziej wolno podważać rzeczy nieumiejętnie i bez odpowiedniej wiedzy - tylko zwykle efekty takiego podważania są bardzo mizerne. > Czasami pojawia się wyjątek od reguły. Wiara czyni cuda.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Ebvalaim (2787 punktów) | > Czasami pojawia się wyjątek od reguły. >Wiara czyni cuda. Czasami tak. Ale zdecydowanie częściej komuś tylko się wydaje, że jest takim wyjątkiem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >> Czasami pojawia się wyjątek od reguły. >>Wiara czyni cuda. >Czasami tak. >Ale zdecydowanie częściej komuś tylko się wydaje, że jest takim wyjątkiem. > Zachowanie dystansu do siebie i tego co się robi bardzo ogranicza takie mniemania.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Nie jest tu istotna odległość, ważne aby zastały zachowane podane założenia. > No to pojawia się problem. Pan uważa, że nie, a Pan Jacek Głodzik, że tak.
Może nie szukałem dość cierpliwie, ale nigdzie nie widzę, aby kol. uxbridge "uważał, że nie" w odniesieniu do możliwości znalezienia tych dwóch galaktyk.
I nadal nie określił pan, do czego ten wyimek zostanie użyty.
Swoja drogą, wpływ ciemnej materii na ruchy galaktyk jest na tyle istotny, że obawiam się, iż będzie pan go pan musiał w swoich rozważaniach uwzględnić. A jest niepoznany.
> Zapewne prędkości oddalania się galaktyk są skorelowane z odległością od obserwatora?
Zgadza się. Im dalej, tym szybciej. Do tego im później, tym szybciej..
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | uxbridge (5980 punktów) | >Swoja drogą, wpływ ciemnej materii na ruchy galaktyk jest na tyle istotny, że obawiam się, iż będzie pan go pan musiał w swoich rozważaniach uwzględnić. >A jest niepoznany. Raczej chodzi o hipotetyczną ciemną energię która przyśpiesza ekspansję. Ciemna materia ma znaczenie we wnętrzach galaktyk.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >>Swoja drogą, wpływ ciemnej materii na ruchy galaktyk jest na tyle istotny, że obawiam się, iż będzie pan go pan musiał w swoich rozważaniach uwzględnić. >>A jest niepoznany. >Raczej chodzi o hipotetyczną ciemną energię która przyśpiesza ekspansję. Ciemna materia ma znaczenie we wnętrzach galaktyk.
Tak głęboko nie mam zamiaru wnikać. Baśniami i fantastyką na razie się nie zajmuję.
Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Tak głęboko nie mam zamiaru wnikać. Baśniami i fantastyką na razie się nie zajmuję.
To nie baśnie, ani fantastyka. Logicznie rzecz biorąc, grawitacja powinna ekspansywny ruch galaktyk spowalniać. Jest odwrotnie. Pana racjonalne wytłumaczenie?
Ramiona niektórych galaktyk wirują z tą sama prędkością kątową niezależnie, czy składowa ramienia (grupa gwiazd) jest blisko centrum, czy na peryferiach. Pana racjonalne wytłumaczenie?
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >> Tak głęboko nie mam zamiaru wnikać. Baśniami i fantastyką na razie się nie zajmuję. >To nie baśnie, ani fantastyka. >Logicznie rzecz biorąc, grawitacja powinna ekspansywny ruch galaktyk spowalniać. >Jest odwrotnie. >Pana racjonalne wytłumaczenie? >Ramiona niektórych galaktyk wirują z tą sama prędkością kątową niezależnie, czy składowa ramienia (grupa gwiazd) jest blisko centrum, czy na peryferiach. >Pana racjonalne wytłumaczenie? > Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać. >
Moje wytłumaczenie jest bardzo proste. Wszechświat do którego przekonywują nas uczeni nie istnieje, jest to mit, a cała ta nauka mitologią. Obraz, który obserwujemy na Ziemi jest hologramem wyświetlonym w Kosmos. W tym przypadku jest on celowo błędnie przedstawiony, żeby w ludziach pojawił się choć cień refleksji nad prawdą, którą oferują nam uczeni o raz uczeni w piśmie. Jeśli chociaż parę procent pomysłów jest genialnych to taki wynik jest rewelacyjny.
Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Drobner (19539 punktów) | > Obraz, który obserwujemy na Ziemi jest hologramem wyświetlonym w Kosmos.> Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz... a kto wrzuca gówno do wentylatora, ten z oddali wygląda na piegowatego...
'Duch Prawdy' Mankiewicz: " Jestem jak Mikołaj Kopernik, który samotnie stanął naprzeciwko Kościoła i powiedział; "Mylicie się wszyscy. Ziemia jest okrągła." " www.oczko.xtreemhost.com/oczko/27/list/?i=1
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Wenancjusz (16441 punktów) | > >Obraz, który obserwujemy na Ziemi jest hologramem wyświetlonym w Kosmos.> >Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz> ... a kto wrzuca gówno do wentylatora, ten z oddali wygląda na piegowatego...> 'Duch Prawdy' Mankiewicz: " Jestem jak Mikołaj Kopernik, który samotnie stanął naprzeciwko Kościoła i powiedział; "Mylicie się wszyscy. Ziemia jest okrągła." "> www.oczko.xtreemhost.com/oczko/27/list/?i=1    !
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Obraz, który obserwujemy na Ziemi jest hologramem> wyświetlonym w Kosmos. W tym przypadku jest on celowo> błędnie przedstawiony, żeby w ludziach pojawił się choć> cień refleksji nad prawdą,którą oferują nam uczeni o raz uczeni w piśmie.Znane 'tłumaczenie', Istnieje pewna sekta, która interpretuje Pismo Święte dosłownie i wychodzi im, że Ziemia ma około 5 tys. lat, a pokłady geologiczne sę specjalnie poukładane przez Boga tak, żeby człowiek myślał iz ma miliardy lat. Zanudza pan. Co do uczonych w piśmie napisał pan niedawno, że nie zalicza do nich obecnych papiezy. Druga sprawa: Wielki Operator owego projektora hologramów chyba nie przewidział, że ludzie dotrą swoimi sondami do wielu planet Układu Słonecznego, nawet ich księżyców czy komet. Obawiam się, że jesli kiedyś ludzie dotrą do kilku sąsiednich gawiazd i oczywiscie okaże się, że żadnymi hologramami nie są - tacy jak pan ad hoc przesuną granicę hologramu dalej, czyli tam, gdzie jeszcze człowiek nie dotarł. I tak będzie się to kręcić. Pani Henryku, 'alleluja i do przodu' dla pana wszystko możliwe.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) |
> Co do uczonych w piśmie napisał pan niedawno, że nie zalicza do nich obecnych papiezy.> Druga sprawa: Wielki Operator owego projektora hologramów chyba nie przewidział, że ludzie dotrą swoimi sondami do wielu planet Układu Słonecznego, nawet ich księżyców czy komet. Nie wiem czy Pan wie, ale Wielki Atraktor znajduje się niewyobrażalnie daleko od nas. > Obawiam się, że jesli kiedyś ludzie dotrą do kilku sąsiednich gawiazd i oczywiscie okaże się, że żadnymi hologramami nie są - tacy jak pan ad hoc przesuną granicę hologramu dalej, czyli tam, gdzie jeszcze człowiek nie dotarł Nie rozumiem, dlaczego Pan się obawia. Czy nie pragnie Pan poznać prawdy? Ja bym się bardzo z tego cieszył, ale niestety jet to niemożliwe. > I tak będzie się to kręcić.> Pani Henryku, 'alleluja i do przodu' dla pana wszystko możliwe.  Wiele spraw i rzeczy na tym świecie jest dla mnie niemożliwych. Zostało powiedziane, że dla wierzącego nie ma nic niemożliwego. Dla przeniesienia góry lub morwy w morze potrzebna jest wiara jak ziarnko gorczycy, to dla większych pragnień jak wielka ona musi być?
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | uxbridge (5980 punktów) | > Tak głęboko nie mam zamiaru wnikać. Baśniami i fantastyką na razie się nie zajmuję. Porzucił pan niebocentryzm i pałac bozi w szklanej bańce?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >> Tak głęboko nie mam zamiaru wnikać. Baśniami i fantastyką na razie się nie zajmuję. >Porzucił pan niebocentryzm i pałac bozi w szklanej bańce? > Skądże, mam go cały czas przed oczami. Obecnie przygotowuję materiał wybuchowy, który zgasi Wielki Wybuch. W gaszeniu pożarów stosuje się czasami takie metody.
Zaprezentuje może moje nowe motto, które pragnę umieszczać pod swoimi wpisami.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co się podważyć nie da.
Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
Nie rozumiem jedynie, dlaczego portal nie wprowadza tego nowego motta, chociaż już go wpisałem do ustawień. Jakaś ukryta walka idei? Ale ten nowy cytat jest tego ducha.
Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | uxbridge (5980 punktów) | > Skądże, mam go cały czas przed oczami. Obecnie przygotowuję materiał wybuchowy, który zgasi Wielki Wybuch. Skąd będzie to wiadomo? Kto potwierdzi to wielkie osiągnięcie? Konkretnie proszę. Bo to, że pan sam sobie uzna swoją myśl za przełomową, to nic nie znaczy, zgodzi się pan? Ja wczoraj pobiłem rekord świata na 110m przez płotki. Dowód - ja tak mówię. Jak pan podważy moje słowa?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >> Skądże, mam go cały czas przed oczami. Obecnie przygotowuję materiał wybuchowy, który zgasi Wielki Wybuch. >Skąd będzie to wiadomo? Kto potwierdzi to wielkie osiągnięcie? Konkretnie proszę.
No kto? Przecież nie ja. Wy to zrobicie.
>Bo to, że pan sam sobie uzna swoją myśl za przełomową, to nic nie znaczy, zgodzi się pan? >Ja wczoraj pobiłem rekord świata na 110m przez płotki. Dowód - ja tak mówię. Jak pan podważy moje słowa?
Gratuluję Panu sukcesu.
Trzeba podważyć wszystko, co da się podważyć, gdyż tylko w ten sposób mozna wykryć, co podważyć się nie da. o prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >> Zastanawiam się czy można w pewnym przybliżeniu wytypować w Kosmosie dwie galaktyki, które będą położone w podobnej odległości od Ziemi i będą się oddalały od niej z tą samą prędkością. Oprócz tego powinny razem z Ziemią leżeć na jednaj linii prostej po przeciwnych jej stronach. >Ale rozszerzanie się Wrzechświata nie polega na oddalaniu się galaktyk od jednego punktu. Więc już milczące założenie do rozważań jest błedne. Poza tym, rozszerzanie występuje w większej skali. Bliskie sobie galaktyki mogą mieć bardzo różny ruch wzajemny. >W związku z tym, można każdy punkt, w tym również Ziemię uznać za środek rozszerzania się. Znalezienie dwóch galaktyk na przeciwnych kierunkach które oddalają się od Ziemi jest nie tylko możliwe ale nawet konieczne.
Wobec tego zaryzykuję. Niech umysł się ćwiczy.
Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
|
|
| | | | | | | | |  | | Gruby Rycho (532 punktów) | >>> Czy w układzie inercyjnym istnieje swobodny spadek ciał? Ciała mogą się jedynie poruszać w układach inercyjnych, a spadać w nieinercyjnych. Tak mi się wydaje. >>Jest wręcz odwrotnie. Układ inercjalny to taki gdzie występuje przyspieszenie. >Chyba jednak nie. Układ inercjalny to taki, gdzie na cały układ nie działają żadne siły spoza układu lub równoważą się one. Dlatego w układzie inercyjnym pojęcie 'swobodnego spadku' nie występuje - ciało w układzie uwolnione od wewnętrznych oddziaływań pozostaje w spoczynku/porusza się jednostajnie. >>Wejdź na Mount Everest i sobie spuść swobodnie jakiś kamień. Czy kamień będzie sobie "wisiał" obok Twojej ręki czy zacznie "swobodnie" spadać? >To właśnie przykład układu nieinercjalnego - takiego, na który działa zewnętrzna siła, pochodząca od 'zanurzenia' układu kamień-ręka-mounteverest w polu grawitacyjnym.
Salek, nie kłóćmy się. Wchodzę na Mount Everest i mam problemy z wejściem. Wiesz dlaczego. Mniejsza gęstość powietrza, ludzie tam nie żyją. Patrzymy w dół i w głowie się kręci, bo wiemy że spadniemy i nikt nas nie pozbiera. Ale Ty z uporem wchodzisz i masz ten kamień w ręce. Wszedłeś i ten kamień "swobodnie" wypuszczasz z ręki. Kamień zaczyna spadać z coraz większą prędkością. Dlaczego? Musi być jakaś siła go ciągnąca/popychająca. Jaka? A dlaczego wchodząc bałeś się spojrzeć w dół? Podświadomie Twój organizm "krzyczał", że za wysoko i "możesz" spaść. I tą teoretyczną bajką można zakończyć jak się bajki kończą, happy endem. Jedna ta siła to siła pola grawitacyjnego. Więc Ty, ja, i wszyscy w tej sytuacji są na tą siłę niestety narażani. Bo jesteśmy w polu sił pochodzących od Ziemi. Nie ma więc mowy, a o ile jest o swobodnym spadku, bo to pojęcie istnieje tylko w układach inercjalnych, gdzie jak słusznie zauważyłeś, występują zewnętrzne siły. A jeśli występują, to są tylko w układach inercjalnych, czyli takich w których występuje zjawisko inercji (pochodna nazwy) każdej masy. A inercja to bezwładność masy, ujawniająca się tylko wtedy, gdy następuje ingerencja sił zewnętrznych. Praktycznie układ nieinercjalny jest tylko założeniem teoretycznym, bo we Wszechświecie takiej sytuacji nigdy nie ma. Zawsze istnieje grawitacja, co eliminuje istnienie układów nieinercjalnych. Cały nasz Wszechświat, to jedna wielka grawitacja. Układy nieinercjalne są tylko wymysłem teoretycznym, mającym służyć pewnym opisom zjawisk fizyczbych np. opis ruchu jednostajnego, prostoliniowego.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | uxbridge (5980 punktów) | >Jedynie można próbować znając masę rakiety i swoją, próbować przez nacisk jaki wywieramy dociskani do ścianki rakiety, określić naszą masę "pozorną". Czyli mówimy o inercji. Ale to wymaga kartki papieru i ołówka, znajomości matematyki, bez żadnych przeczuć i domniemań oraz przystających do tematu założeń. Efekt może być wątpliwy. Ta analiza jest niezbyt prawidłowa. W rakiecie znajdującej się w polu grawitacyjnym z wyłączonymi silnikami nie będzie żadnego dociskania do ścianki rakiety. Będzie nieważkość. Jeśli włączymy silniki, pojawi się "dociskanie", ale będziemy mogli je przypisać przyśpieszeniu na silnikach. Inaczej mówiąc, nie jesteśmy w stanie wykryć grawitacji w inny sposób niż przez dostrzeżenie jej źródła. Np. gdyby samotna czarna dziura nie była otoczona promieniującym dyskiem agregacyjnym, podróżnik nie byłby w stanie jej stwierdzić w ŻADEN SPOSÓB, bez względu na to jak by się do niej zbliżał albo jakie manewry wykonywał. Aż do momentu, gdy kulistość źródła byłaby dostrzegalna w postaci sił pływowych - czyli już bardzo blisko dziury. Podobnie, zbliżając się do jakiejkolwiek gwiazdy, nie odczujemy jej obecności bez obserwacji jej światła czy ciepła (ogólnie promieniowania).
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | salek (4701 punktów) | >Np. gdyby samotna czarna dziura nie była otoczona promieniującym dyskiem agregacyjnym, podróżnik nie byłby w stanie jej stwierdzić w ŻADEN SPOSÓB, bez względu na to jak by się do niej zbliżał albo jakie manewry wykonywał. Aż do momentu, gdy kulistość źródła byłaby dostrzegalna w postaci sił pływowych - czyli już bardzo blisko dziury. Czyli jednak da się - jeżeli się pojawiają różnice w natężeniu pola dające naprężenia od sił pływowowych, to możemy wykryć źródło pola, a dodatkowo znając zmiany natężenia w różnych kierunkach - również masę i odległość źródła.
|
|
| | | | | | | | | |  | | uxbridge (5980 punktów) | >Czyli jednak da się - jeżeli się pojawiają różnice w natężeniu pola dające naprężenia od sił pływowowych, to możemy wykryć źródło pola, a dodatkowo znając zmiany natężenia w różnych kierunkach - również masę i odległość źródła.
No i nie jest to żadną niespodzianką. Sformułowania zasady równoważności kładą nacisk na lokalność. Nie da się odróżnić bezwładności i grawitatcji lokalnie. W granicy punktu czasoprzestrzeni. W praktyce, nie odróżnimy jej w niewielkich przedziałach czasu i na małych odległościach. Małych w stosunku do natężenia pola i odległości od źródła. Oczywiście pod wpływem grawitacji, nasz pojazd zwykle zacznie zmieniać trajektorię, więc w końcu zaobserwujemy jak widzialne gwiazdy i galaktyki "orbitują" wokół nas pomimo, że nadal panuje nieważkość i nie da się żadnej grawitacji wykryć. Ale znowu, wymaga to prowadzenia obserwacji przez jakiś czas, więc nie ma mowy o lokalności.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | salek (4701 punktów) | >>Czyli jednak da się - jeżeli się pojawiają różnice w natężeniu pola dające naprężenia od sił pływowowych, to możemy wykryć źródło pola, a dodatkowo znając zmiany natężenia w różnych kierunkach - również masę i odległość źródła. >> Nie da się odróżnić bezwładności i grawitatcji lokalnie. W granicy punktu czasoprzestrzeni. W praktyce, nie odróżnimy jej w niewielkich przedziałach czasu i na małych odległościach. Małych w stosunku do natężenia pola i odległości od źródła. Zauważ jednak, że nie pisałem o odróżnieniu bezwładności i grawitacji.
>Oczywiście pod wpływem grawitacji, nasz pojazd zwykle zacznie zmieniać trajektorię, więc w końcu zaobserwujemy jak widzialne gwiazdy i galaktyki "orbitują" wokół nas pomimo, że nadal panuje nieważkość i nie da się żadnej grawitacji wykryć. Ale znowu, wymaga to prowadzenia obserwacji przez jakiś czas, więc nie ma mowy o lokalności. > Jeżeli chodzi o taką obserwację, to wystarczyłoby dokładnie mierzyć względną pozycję pomiędzy dwoma statkami lecącymi gęsiego - wtedy zmiana trajektorii powinna być wykrywalna przez zmianę względnej pozycji obu pojazdów. Oczywiście nie będzie to pomiar lokalny w kategoriach punktu czasoprzestrzeni, ale niby dlaczego 'układem lokalnym' nie może być układ dwóch statków?
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Ebvalaim (2787 punktów) | > Czyli jednak da się - jeżeli się pojawiają różnice w natężeniu pola dające naprężenia od sił pływowowych, to możemy wykryć źródło pola, a dodatkowo znając zmiany natężenia w różnych kierunkach - również masę i odległość źródła.W przyspieszającym statku też pojawiają się "siły pływowe"  A konkretnie, gradient przyspieszenia w kierunku, w którym statek przyspiesza (przód statku będzie przyspieszał wolniej, niż tył). Ale mimo tego nadal jest drobna różnica - pole grawitacyjne planety czy czarnej dziury ma symetrię sferyczną, a takie pole w rakiecie przyspieszającej w pustej przestrzeni jej nie ma.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | > >Czyli jednak da się - jeżeli się pojawiają różnice w natężeniu pola dające naprężenia od sił pływowowych, to możemy wykryć źródło pola, a dodatkowo znając zmiany natężenia w różnych kierunkach - również masę i odległość źródła. Nie miałem na myśli tej metody. > W przyspieszającym statku też pojawiają się "siły pływowe" A konkretnie, gradient przyspieszenia w kierunku, w którym statek przyspiesza (przód statku będzie przyspieszał wolniej, niż tył). Jaki długi musiałaby być ta rakieta, żeby zauważyć takie różnice. > Ale mimo tego nadal jest drobna różnica - pole grawitacyjne planety czy czarnej dziury ma symetrię sferyczną, a takie pole w rakiecie przyspieszającej w pustej przestrzeni jej nie ma.Kiedy rakieta sama przyśpiesza to nie posiada żadnego związku z zewnętrznym polem grawitacyjnym. Można za pomocą prędkościomierza absolutnego ustalić, czy przyspieszenie pochodzi od pola grawitacyjnego, czy od rakiety. Warunkiem jest zachowanie stałej wartości przyśpieszenia rakiety lub proporcjonalnego jego wzrostu.
Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) |
>Kiedy rakieta sama przyśpiesza to nie posiada żadnego związku z zewnętrznym polem grawitacyjnym. Można za pomocą prędkościomierza absolutnego ustalić, czy przyspieszenie pochodzi od pola grawitacyjnego, czy od rakiety.
Czy masz projekt lub wizję prędkościomierza absolutnego i jak widzisz go zastosować w rakiecie z "zamalowanymi" oknami?
>Warunkiem jest zachowanie stałej wartości przyśpieszenia rakiety lub proporcjonalnego jego wzrostu.
Tak, ale jak spełnić Twoje życzenie, gdy nie masz dostępu do żadnych istotnych danych bo odizolowałeś rakietę od otoczenia? Człowieku! Zwracam się nie tyle do Ciebie, co do twojej człowieczej wyobraźni.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >>Kiedy rakieta sama przyśpiesza to nie posiada żadnego związku z zewnętrznym polem grawitacyjnym. Można za pomocą prędkościomierza absolutnego ustalić, czy przyspieszenie pochodzi od pola grawitacyjnego, czy od rakiety. >Czy masz projekt lub wizję prędkościomierza absolutnego i jak widzisz go zastosować w rakiecie z "zamalowanymi" oknami?
Oczywiście, że mam taki pomysł. Przedstawiłem go nawet kilka lat temu. >>Warunkiem jest zachowanie stałej wartości przyśpieszenia rakiety lub proporcjonalnego jego wzrostu. >Tak, ale jak spełnić Twoje życzenie, gdy nie masz dostępu do żadnych istotnych danych bo odizolowałeś rakietę od otoczenia? Człowieku! Zwracam się nie tyle do Ciebie, co do twojej człowieczej wyobraźni.
Ja również apeluję do Pańskiej i nie tylko Pana wyobraźni. Panowie zacznijcie wreszcie sami myśleć, a nie opierać się na dogmatach nauki. Jesteście jej niewolnikami i nie potraficie przekroczyć żadnych ograniczeń. To co powiedział Albert E. Wielki jest dla Was dogmatem nie do ruszenia. Ja jednak jestem przekonany, że znał on STW, lecz jej nie rozumiał. Dlatego właśnie przyjął, te obrażające intelekt, założenia do OTW. Z drugiej strony,jak możecie pojąć tą prawdę, skoro nie potraficie zrozumieć, że wyprowadzenie wzoru na energię potencjalną w centralnym polu grawitacyjnym jest zwykłym oszustwem naukowym. Tylko prawda może wyzwolić człowieka z jego ograniczeń. Jedno kłamstwo rodzi kolejne.
Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Wenancjusz (16441 punktów) | >>>Kiedy rakieta sama przyśpiesza to nie posiada żadnego związku z zewnętrznym polem grawitacyjnym. Można za pomocą prędkościomierza absolutnego ustalić, czy przyspieszenie pochodzi od pola grawitacyjnego, czy od rakiety. >>Czy masz projekt lub wizję prędkościomierza absolutnego i jak widzisz go zastosować w rakiecie z "zamalowanymi" oknami? > Oczywiście, że mam taki pomysł. Przedstawiłem go nawet kilka lat temu.
Czyżby? Mocno wątpię. Znów sobie powiedziałeś "prędkość" ot tak sobie. W ogóle mierzyć to tylko oznacza porównywać. Porównywać z jakimś wzorcem. Jak więc będziesz mierzył prędkość skoro nie masz podstaw od samego początku względem czego? To jest otwarta przestrzeń.
>>>Warunkiem jest zachowanie stałej wartości przyśpieszenia rakiety lub proporcjonalnego jego wzrostu.
Stałe czy nie (zawsze można znaleźć dla umyślnego przedziału wartość średnią, która i tak nie ma wpływu na istotę rozumowania.
>>Tak, ale jak spełnić Twoje życzenie, gdy nie masz dostępu do żadnych istotnych danych bo odizolowałeś rakietę od otoczenia? Człowieku! Zwracam się nie tyle do Ciebie, co do twojej człowieczej wyobraźni. > Ja również apeluję do Pańskiej i nie tylko Pana wyobraźni. Panowie zacznijcie wreszcie sami myśleć, a nie opierać się na dogmatach nauki.
No tak. Nowatorskie myślenie na Twoim przykładzie przyznam, iż mnie odstrasza.
>Jesteście jej niewolnikami i nie potraficie przekroczyć żadnych ograniczeń.
No widzę po Tobie, że nie masz żadnych hamulców, przekraczając granice wynikłe/oparte na wyliczeniach. Przecież niezdrowo się wychodzi na łamaniu weryfikowalnej w każdym miejscu sztuki obliczeń opartych na sprawdzalnych założeniach.
>To co powiedział Albert E. Wielki jest dla Was dogmatem nie do ruszenia.
To nie są dogmaty. Jego założenia się sprawdzają się i to tym bardziej im więcej poznajemy dzięki coraz lepszym technologiom, tworzącym coraz doskonalsze narzędzia poznawcze.
>Ja jednak jestem przekonany, że znał on STW, lecz jej nie rozumiał.
No cóż. Skoro jesteś przekonany.
>Dlatego właśnie przyjął, te obrażające intelekt, założenia do OTW.
Skoro Ciebie obrażają, a raczej Twój intelekt, to je zdemaskuj i z miejsca podaj swoje. Natura nie lubi próżni.
> Z drugiej strony,jak możecie pojąć tą prawdę, skoro nie potraficie zrozumieć, że wyprowadzenie wzoru na energię potencjalną w centralnym polu grawitacyjnym jest zwykłym oszustwem naukowym.
Co najgorsze, to to oszustwo znakomicie się w praktyce sprawdza.
>Tylko prawda może wyzwolić człowieka z jego ograniczeń. >Jedno kłamstwo rodzi kolejne.
Podaj i udowodnij tą prawdę. Także samo możesz wydziwiać, jakże nie można wierzyć w Boga. W trakcie dysput padają tylko słowa, nie popierane dowodami. Stosujesz taką samą technikę przekonywania do swoich racji. Skojarzyło mi się to nieomalże automatycznie. Wiem, o Bogu nie rozmawiamy, ale o technice przekonywania.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >>>>Kiedy rakieta sama przyśpiesza to nie posiada żadnego związku z zewnętrznym polem grawitacyjnym. Można za pomocą prędkościomierza absolutnego ustalić, czy przyspieszenie pochodzi od pola grawitacyjnego, czy od rakiety. >>>Czy masz projekt lub wizję prędkościomierza absolutnego i jak widzisz go zastosować w rakiecie z "zamalowanymi" oknami? >> Oczywiście, że mam taki pomysł. Przedstawiłem go nawet kilka lat temu. >Czyżby? Mocno wątpię. >Znów sobie powiedziałeś "prędkość" ot tak sobie. W ogóle mierzyć to tylko oznacza porównywać. Porównywać z jakimś wzorcem. Jak więc będziesz mierzył prędkość skoro nie masz podstaw od samego początku względem czego? To jest otwarta przestrzeń.
Będę ją mierzył w prędkościomierzu absolutnym.
>>>>Warunkiem jest zachowanie stałej wartości przyśpieszenia rakiety lub proporcjonalnego jego wzrostu. >Stałe czy nie (zawsze można znaleźć dla umyślnego przedziału wartość średnią, która i tak nie ma wpływu na istotę rozumowania.
W tym przypadku ma, ponieważ urządzenie pomiarowe nie rozróżnia przyśpieszenia od grawitacji. Nikt na tym Bożym świecie nie potrafił wykazać różnicy pomiędzy przyśpieszeniem grawitacyjnym a przyspieszeniem pochodzącym od siły działającej na masę.
>>>Tak, ale jak spełnić Twoje życzenie, gdy nie masz dostępu do żadnych istotnych danych bo odizolowałeś rakietę od otoczenia? Człowieku! Zwracam się nie tyle do Ciebie, co do twojej człowieczej wyobraźni. >> Ja również apeluję do Pańskiej i nie tylko Pana wyobraźni. Panowie zacznijcie wreszcie sami myśleć, a nie opierać się na dogmatach nauki. >No tak. Nowatorskie myślenie na Twoim przykładzie przyznam, iż mnie odstrasza.
Dlaczego Pan odstrasza, nie jest to przecież żadna czarna magia, lecz wykorzystanie tego czego nie wiedział Albert E.
>>Jesteście jej niewolnikami i nie potraficie przekroczyć żadnych ograniczeń. >No widzę po Tobie, że nie masz żadnych hamulców, przekraczając granice wynikłe/oparte na wyliczeniach. Przecież niezdrowo się wychodzi na łamaniu weryfikowalnej w każdym miejscu sztuki obliczeń opartych na sprawdzalnych założeniach. Weryfikować każdy problem można z reguły na wiele sposobów.I tak należy postępować. >>To co powiedział Albert E. Wielki jest dla Was dogmatem nie do ruszenia. >To nie są dogmaty. Jego założenia się sprawdzają się i to tym bardziej im więcej poznajemy dzięki coraz lepszym technologiom, tworzącym coraz doskonalsze narzędzia poznawcze.
Najlepsze narzędzia poznawcze powstają w umysłach ludzi. Zawsze korzystałem z tej zasady. Kiedy miałem do rozwiązania jakiś problem techniczny to najpierw interesowałem się, czy go ktoś już nie rozwiązał? Ponieważ jest tak dziwnie, że niektóre wcześniejsze rozwiązania okazywały się najdo-skonalsze. Miał ktoś ten błysk geniuszu. Nie uważałem takiego postępowania za niegodnego mnie.
>>Ja jednak jestem przekonany, że znał on STW, lecz jej nie rozumiał. >No cóż. Skoro jesteś przekonany. >>Dlatego właśnie przyjął, te obrażające intelekt, założenia do OTW. >Skoro Ciebie obrażają, a raczej Twój intelekt, to je zdemaskuj i z miejsca podaj swoje. Natura nie lubi próżni. >> Z drugiej strony,jak możecie pojąć tą prawdę, skoro nie potraficie zrozumieć, że wyprowadzenie wzoru na energię potencjalną w centralnym polu grawitacyjnym jest zwykłym oszustwem naukowym. >Co najgorsze, to to oszustwo znakomicie się w praktyce sprawdza. Tka samo jak sprawdza się rok słoneczny i gwiazdowy, Trzeba było jeden dzień w roku ukryć.
>>Tylko prawda może wyzwolić człowieka z jego ograniczeń. >>Jedno kłamstwo rodzi kolejne. >Podaj i udowodnij tą prawdę. Także samo możesz wydziwiać, jakże nie można wierzyć w Boga. W trakcie dysput padają tylko słowa, nie popierane dowodami. Stosujesz taką samą technikę przekonywania do swoich racji. Skojarzyło mi się to nieomalże automatycznie. Wiem, o Bogu nie rozmawiamy, ale o technice przekonywania.
Rozmawiam również o Panu Bogu. W tym dziale chyba nie przystoi.
Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Ebvalaim (2787 punktów) | > Będę ją mierzył w prędkościomierzu absolutnym. Zważywszy na to, że takie urządzenie nie istnieje i zgodnie z całą naukową wiedzą istnieć nie może, jestem zmuszony podać to Pańskie stwierdzenie w wątpliwość.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >> Będę ją mierzył w prędkościomierzu absolutnym. >Zważywszy na to, że takie urządzenie nie istnieje i zgodnie z całą naukową wiedzą istnieć nie może, jestem zmuszony podać to Pańskie stwierdzenie w wątpliwość. > Zgadzam się z Panem. Ja tego urządzenia nie zbudowałem, lecz jedynie zaproponowałem. Jego precyzyjne wykonanie na pewno nie będzie łatwe. Kto wyda spore pieniądze na to, żeby ustalić wszystkie ruchy naszej planety, nawet takich, których się nie domyślamy? Ten, nowy zamysł, nad którym obecnie pracuję, pozwoli zrealizować ów zamiar w znacznej skali. Wykorzysta z powodzeniem urządzenia już istniejące. Jest to jednak tylko skutek uboczny głównego zamierzenia.
Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Wykorzysta z powodzeniem urządzenia już istniejące
Jakie?
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >> Wykorzysta z powodzeniem urządzenia już istniejące >Jakie?
No właśnie jakie? Jestem bardzo ciekaw.
Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > >> Wykorzysta z powodzeniem urządzenia już istniejące> >Jakie?> No właśnie jakie? Jestem bardzo ciekaw.Sugeruję dopytać siebie, zaspokoić swoją ciekawość, a na końcu dać znać bo i my jesteśmy ciekawi. Pana słowa Cytat:Ten, nowy zamysł, nad którym obecnie pracuję, pozwoli zrealizować ów zamiar w znacznej skali. Wykorzysta z powodzeniem urządzenia już istniejące.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Henryk.K (2246 punktów) | > >>> Wykorzysta z powodzeniem urządzenia już istniejące> >>Jakie?> > No właśnie jakie? Jestem bardzo ciekaw.> Sugeruję dopytać siebie, zaspokoić swoją ciekawość, a na końcu dać znać bo i my jesteśmy ciekawi.> Pana słowa Cytat:Ten, nowy zamysł, nad którym obecnie pracuję, pozwoli zrealizować ów zamiar w znacznej skali. Wykorzysta z powodzeniem urządzenia już istniejące. Pomysł, którego dotyczyły te przyrządy sięgał jedynie do Wielkiego Atraktora. Ta idea sięga znacznie dalej, lecz nie wymaga żadnego ustrojstwa, jedynie sprawnego posługiwania się szarymi komórkami. Oba są spokrewnione ze sobą. Nie powstał on od samego początku w moim umyśle. Wzbudziła go do istnienia uwaga jednego z uczestników tego portalu, że nie jesteśmy w stanie zgodnie z Teorią Względności ustalić, czy to my oddalamy się od dalekich galaktyk, czy to one od nas? Pragnę się zastrzec, że nie przyszło mi do głowy wątpić w to stwierdzenie. Jednak poszły konie po betonie i nie sposób już ich zatrzymać. Opublikuję to chyba w pierwszej kolejności, ponieważ jest krótsze i prostsze.
Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Pomysł, którego dotyczyły te przyrządy sięgał jedynie do Wielkiego Atraktora.Cieszę sie, że zaspokoił pan swoją ciekawość. www.racjonalista.pl/forum.php/s,819178#w819853> Ta idea sięga znacznie dalej, lecz nie wymaga żadnego ustrojstwaWcześniej pisał pan, że wykorzysta pan z powodzeniem urządzenia już istniejące. Polecam zaznajomić się z regułami języka polskiego oraz znaczeniem jego słów, będzie pan nieco bardziej komunikatywny. Tutaj to ważne.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | > > Pomysł, którego dotyczyły te przyrządy sięgał jedynie do Wielkiego Atraktora.> Cieszę sie, że zaspokoił pan swoją ciekawość.> www.racjonalista.pl/forum.php/s,819178#w819853> >Ta idea sięga znacznie dalej, lecz nie wymaga żadnego ustrojstwa> Wcześniej pisał pan, że wykorzysta pan z powodzeniem urządzenia już istniejące.> Polecam zaznajomić się z regułami języka polskiego oraz znaczeniem jego słów, będzie pan nieco bardziej komunikatywny.> Tutaj to ważne. Liczyłem, że zaproponuje Pan coś nowego. Ostatnio ten zasób powiększył się o ponad miliard więcej. Muszę z tym coś zrobić. Widzę, iż słowo ,,ustrojstwo" jest Panu obce. Pan Wenancjusz powinien je pamiętać.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Liczyłem, że zaproponuje Pan coś nowego
W jakim temacie chciałby pan usłyszeć coś nowego? Nieustannie dowiaduje się pan tutaj nowych rzeczy.
> Ostatnio ten zasób powiększył się o ponad miliard więcej.
Rozumiem, że pana stwierdzenie nie tyczy się j. polskiego. A pisałem właśnie o nim.
> Muszę z tym coś zrobić.
Skoro pan już musi..
> Widzę, iż słowo "ustrojstwo" jest Panu obce.
Chodzi o słowo "urządzenie" specjalnie dla pana podkreślone wyżej. Urządzenie nie jest ideą. Niestety, to dwa zupełnie różne terminy. Uprzedzając: to nie ja ustalam reguły pana języka ojczystego.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >> Liczyłem, że zaproponuje Pan coś nowego >W jakim temacie chciałby pan usłyszeć coś nowego?
Niestety, bardzo rzadko coś mnie zaskoczy na tym portalu. >Nieustannie dowiaduje się pan tutaj nowych rzeczy. >> Ostatnio ten zasób powiększył się o ponad miliard więcej. >Rozumiem, że pana stwierdzenie nie tyczy się j. polskiego. >A pisałem właśnie o nim. >> Muszę z tym coś zrobić. >Skoro pan już musi.. >> Widzę, iż słowo "ustrojstwo" jest Panu obce. >Chodzi o słowo "urządzenie" specjalnie dla pana podkreślone wyżej. >Urządzenie nie jest ideą. Niestety, to dwa zupełnie różne terminy. >Uprzedzając: to nie ja ustalam reguły pana języka ojczystego.
Przepraszam, za te pomyłki stylistyczne, lecz są one skutkiem pośpiechu. Jak się człowiek śpieszy, to się diabeł cieszy.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Niestety, bardzo rzadko coś mnie zaskoczy na tym portalu.
Pan również, mimo wielkich ambicji nie zaskakuje.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >> Niestety, bardzo rzadko coś mnie zaskoczy na tym portalu. >Pan również, mimo wielkich ambicji nie zaskakuje. >
Jak można zaskoczyć osoby odporne na logiczne myślenie? Trudno jest dyskutować z wyznawcami nauki jako religii. O wyznaniach lepiej nie polemizować, łatwo kogoś urazić.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Jak można zaskoczyć osoby odporne na logiczne myślenie?A gdzie zastosował pan logicznie myślenie? W filozowi, że zaprzestanie czytania publikacji innych naukowców.. prowadzi do odkryć? 
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -2 na 2 | Henryk.K (2246 punktów) | > > Jak można zaskoczyć osoby odporne na logiczne myślenie?> A gdzie zastosował pan logicznie myślenie?> W filozowi, że zaprzestanie czytania publikacji innych naukowców.. prowadzi do odkryć?  > Nie można czytać publikacji naukowców, którzy wyznają te same teorie i dokonywać jednocześnie śmiałych odkryć z tym związanych. Nieustanie uważacie, że nie można ustalić rodzaju ruchu w rakiecie bez okien. Wasz pogląd jest zgodny z najwybitniejszymi uczonymi na Ziemi. I to jest Wasza radość, być z większością. Dopóki nie wyrwiecie się z tej historycznej narracji nie rozwiążecie tego problemu. Załóżcie, iż Albert Einstein znał STW, lecz jej nie rozumiał. Jest to bardzo istotne podejście, lecz nie stać Was na taki przeskok intelektualny.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) | > >> Jak można zaskoczyć osoby odporne na logiczne myślenie?> >A gdzie zastosował pan logicznie myślenie?> >W filozowi, że zaprzestanie czytania publikacji innych naukowców.. prowadzi do odkryć?  > >> Nie można czytać publikacji naukowców, którzy wyznają te same teorie i dokonywać jednocześnie śmiałych odkryć z tym związanych.> Nieustanie uważacie, że nie można ustalić rodzaju ruchu w rakiecie bez okien. Wasz pogląd jest zgodny z najwybitniejszymi uczonymi na Ziemi.> I to jest Wasza radość, być z większością.> Dopóki nie wyrwiecie się z tej historycznej narracji nie rozwiążecie tego problemu.> Załóżcie, iż Albert Einstein znał STW, lecz jej nie rozumiał.> Jest to bardzo istotne podejście, lecz nie stać Was na taki przeskok intelektualny.Załóżmy że spotykam "typa" na przystanku autobusowym i załóżmy że oglądam filmik Richardem Feynmanem. Powiedz mi na jakiej zasadzie mam wybrać? Chyba nie możesz się czuć jak Janko Muzykant we współczesnym świecie. W czym masz problem? Chyba nie uważasz że jest tu gremium decyzyjne. Załóżmy że jestem poganiaczem bydła a nie jestem ale jestem konsumentem wiedzy i wchodzę z Tobą w spór. To spędzisz lata na przekonywaniu poganiacza bydła?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) |
>Chyba nie możesz się czuć jak Janko Muzykant we współczesnym świecie. W czym masz problem? >Chyba nie uważasz że jest tu gremium decyzyjne. >Załóżmy że jestem poganiaczem bydła a nie jestem ale jestem konsumentem wiedzy i wchodzę z Tobą w spór. To spędzisz lata na przekonywaniu poganiacza bydła? >
Proszę na to nie liczyć. Zabawy w kowbojów i Indian pozostawiłem w dzieciństwie.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) | >>Chyba nie możesz się czuć jak Janko Muzykant we współczesnym świecie. W czym masz problem? >>Chyba nie uważasz że jest tu gremium decyzyjne. >>Załóżmy że jestem poganiaczem bydła a nie jestem ale jestem konsumentem wiedzy i wchodzę z Tobą w spór. To spędzisz lata na przekonywaniu poganiacza bydła? >> > Proszę na to nie liczyć. Zabawy w kowbojów i Indian pozostawiłem w dzieciństwie.
Brakło kowbojów czy Indian? Naukowców na uczelniach nie brakuje jaki parytet rozmów prac naukowych posiadasz względem dyskusji na forum? A jeśli jest to amator analityk giełdowy to dyskusja już ma sens?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >>>Chyba nie możesz się czuć jak Janko Muzykant we współczesnym świecie. W czym masz problem? >>>Chyba nie uważasz że jest tu gremium decyzyjne. >>>Załóżmy że jestem poganiaczem bydła a nie jestem ale jestem konsumentem wiedzy i wchodzę z Tobą w spór. To spędzisz lata na przekonywaniu poganiacza bydła? >>> >> Proszę na to nie liczyć. Zabawy w kowbojów i Indian pozostawiłem w dzieciństwie. >Brakło kowbojów czy Indian? >Naukowców na uczelniach nie brakuje jaki parytet rozmów prac naukowych posiadasz względem dyskusji na forum? >A jeśli jest to amator analityk giełdowy to dyskusja już ma sens?
A Pan sobie wyobraża, że naukowcy na uczelniach o niczym innym ni marzą jak tylko o dyskusji na portalu Racjonalista. Nie wiem, czy sprostałby Pan ich możliwościom, ponieważ z tego co widziałem, to matematycy i fizycy ostro łoją. Wydaj mi się, iż byli rozczarowani tym czego ich uczyli.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) | >>>>Chyba nie możesz się czuć jak Janko Muzykant we współczesnym świecie. W czym masz problem? >>>>Chyba nie uważasz że jest tu gremium decyzyjne. >>>>Załóżmy że jestem poganiaczem bydła a nie jestem ale jestem konsumentem wiedzy i wchodzę z Tobą w spór. To spędzisz lata na przekonywaniu poganiacza bydła? >>>> >>> Proszę na to nie liczyć. Zabawy w kowbojów i Indian pozostawiłem w dzieciństwie. >>Brakło kowbojów czy Indian? >>Naukowców na uczelniach nie brakuje jaki parytet rozmów prac naukowych posiadasz względem dyskusji na forum? >>A jeśli jest to amator analityk giełdowy to dyskusja już ma sens? > A Pan sobie wyobraża, że naukowcy na uczelniach o niczym innym ni marzą jak tylko o dyskusji na portalu Racjonalista. >Nie wiem, czy sprostałby Pan ich możliwościom, ponieważ z tego co widziałem, to matematycy i fizycy ostro łoją. >Wydaj mi się, iż byli rozczarowani tym czego ich uczyli.
To nie ja mam sprostać tylko Ty.
Gdybyś w latach 80/90 czy raczej w erze przed internetu miał rozmawiać to z kim byś rozmawiał? Ze spawaczem, sprzedawcą, nauczycielem muzyki? Ilu byś znalazł rozmówców? Z kim byś się konfrontował? Kto poświęciłby Ci czas? Miałbyś pretensje że na Twój wykład nikt nie przyszedł?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) |
>Gdybyś w latach 80/90 czy raczej w erze przed internetu miał rozmawiać to z kim byś rozmawiał? Ze spawaczem, sprzedawcą, nauczycielem muzyki? Ilu byś znalazł rozmówców? >Z kim byś się konfrontował? Kto poświęciłby Ci czas? Miałbyś pretensje że na Twój wykład nikt nie przyszedł? >
W latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych nie dyskutowałbym z nikim na te tematy, ponieważ posiadałbym takie same wyobrażenie o tych sprawach jak i Wy. Moglibyśmy co najwyżej przechwalać się swoimi wiadomościami, takie targowisko próżności. W dobie Internetu, to dopiero wszystko się przewróciło do góry nogami. Pojawiły się różne spojrzenia na dogmaty nauki, a stąd i przyczynek do polemik. Zdecydowanie wolę obecny czas.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) | >>Gdybyś w latach 80/90 czy raczej w erze przed internetu miał rozmawiać to z kim byś rozmawiał? Ze spawaczem, sprzedawcą, nauczycielem muzyki? Ilu byś znalazł rozmówców? >>Z kim byś się konfrontował? Kto poświęciłby Ci czas? Miałbyś pretensje że na Twój wykład nikt nie przyszedł? >> > W latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych nie dyskutowałbym z nikim na te tematy, ponieważ posiadałbym takie same wyobrażenie o tych sprawach jak i Wy. >Moglibyśmy co najwyżej przechwalać się swoimi wiadomościami, takie targowisko próżności. >W dobie Internetu, to dopiero wszystko się przewróciło do góry nogami. >Pojawiły się różne spojrzenia na dogmaty nauki, a stąd i przyczynek do polemik. >Zdecydowanie wolę obecny czas.
Ale na co? na to by przeczytać coś co wcześniej wymagało zaangażowania osobistego w postaci zebrania słuchaczy? Wydania publikacja którą trzeba byłoby opłacić lub znaleźć sponsora?
>Dopóki nie wyrwiecie się z tej historycznej narracji nie rozwiążecie tego problemu
Nie sądzisz że w USA GB DE Japonii Chinach Rosji....no ogólnie na świecie nie wiedzą o tym co chcesz powiedzieć mając na uwadze że korzystasz z medium jakim internet i ta polemika to wciąż bazar?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) |
>Ale na co? na to by przeczytać coś co wcześniej wymagało zaangażowania osobistego w postaci zebrania słuchaczy? Wydania publikacja którą trzeba byłoby opłacić lub znaleźć sponsora? >>Dopóki nie wyrwiecie się z tej historycznej narracji nie rozwiążecie tego problemu >Nie sądzisz że w USA GB DE Japonii Chinach Rosji....no ogólnie na świecie nie wiedzą o tym co chcesz powiedzieć mając na uwadze że korzystasz z medium jakim internet i ta polemika to wciąż bazar?
Już dużo wcześniej zorientowałem się, że to co robię to jest sztuka dla sztuki. W poezji określa się to jako pisanie sobie a muzom. W ostatnim czasie spotęgowała się kontrola Internetu, czyli cenzura.Chwilowa wolność wypowiedzi powoli przechodzi do lamusa. Może w odniesieniu do drugiego świata będzie miało to jakiś sens. Chociaż w części złagodzi wrażenie,iż nowożytna ludzkość to było stado baranów, niezdolne do samodzielnego myślenia.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Ebvalaim (2787 punktów) | >Załóżcie, iż Albert Einstein znał STW, lecz jej nie rozumiał. >Jest to bardzo istotne podejście, lecz nie stać Was na taki przeskok intelektualny. Pan za to, oczywiście, rozumie STW. I chce Pan oświecić obecnych na tym forum. To się nazywa arogancja. I arogancję ostatecznie można wybaczyć komuś, kto zdoła udowodnić, że jednak miał rację - ale Pan póki co konsekwentnie pokazuje, że nie ma Pan pojęcia, o czym się Pan wypowiada.
Nawiasem mówiąc, Pana arogancja jest jeszcze większa, niż to widać na pierwszy rzut oka. STW to nie tylko Einstein, to także nieprzebrane rzesze fizyków, prowadzących badania od początków XX wieku do teraz. I Pan się ogłasza bardziej spotrzegawczym od nich wszystkich razem wziętych. Pozostaje tylko zazdrościć Panu tego, że nie widzi Pan własnej śmieszności.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >>Załóżcie, iż Albert Einstein znał STW, lecz jej nie rozumiał. >>Jest to bardzo istotne podejście, lecz nie stać Was na taki przeskok intelektualny. >Pan za to, oczywiście, rozumie STW. I chce Pan oświecić obecnych na tym forum. >To się nazywa arogancja. I arogancję ostatecznie można wybaczyć komuś, kto zdoła udowodnić, że jednak miał rację - ale Pan póki co konsekwentnie pokazuje, że nie ma Pan pojęcia, o czym się Pan wypowiada. >Nawiasem mówiąc, Pana arogancja jest jeszcze większa, niż to widać na pierwszy rzut oka. STW to nie tylko Einstein, to także nieprzebrane rzesze fizyków, prowadzących badania od początków XX wieku do teraz. I Pan się ogłasza bardziej spotrzegawczym od nich wszystkich razem wziętych. Pozostaje tylko zazdrościć Panu tego, że nie widzi Pan własnej śmieszności.
Nie tylko. To zwykły, nadęty bufon pajacujący. Czy całe jego plemię z którego pochodzi, ma w sobie "to coś"? -teorię heliocentryzmu wyjaśniał w oparciu o model atomu Bohra. -zniwelował pojęcie grawitacji. Dziwię się jak dotąd jeszcze chodzi po tej Ziemi. "Obalił" teorię Newtona, powszechnego ciążenia w cały Wszechświecie. -zaprzeczył teorii kopernikańskiej, bo nie wyjaśnia pór roku. Po co więc dalej wymieniać? Jest niezwykłym zarozumialcem, a do takich nie docierają żadne argumenty. No znalazła się jakaś żałosna postać na tym forum, która nic nie udowadnia na poparcie swoich twierdzeń, za to krytykuje każdego, który z nim się nie zgadza. To jest jakżesz uciążliwe skrzywienie psychiczne, pompujące jego bufonowaty balon. Dla mnie to typowy psychol, mający manię wyższości/wielkości. No dosyć spostrzeżeń na zwykłym, nadzwyczajnie nieprzeciętnym głupkiem.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >>Załóżcie, iż Albert Einstein znał STW, lecz jej nie rozumiał. >>Jest to bardzo istotne podejście, lecz nie stać Was na taki przeskok intelektualny. >Pan za to, oczywiście, rozumie STW. I chce Pan oświecić obecnych na tym forum. >To się nazywa arogancja. I arogancję ostatecznie można wybaczyć komuś, kto zdoła udowodnić, że jednak miał rację - ale Pan póki co konsekwentnie pokazuje, że nie ma Pan pojęcia, o czym się Pan wypowiada. >Nawiasem mówiąc, Pana arogancja jest jeszcze większa, niż to widać na pierwszy rzut oka. STW to nie tylko Einstein, to także nieprzebrane rzesze fizyków, prowadzących badania od początków XX wieku do teraz. I Pan się ogłasza bardziej spotrzegawczym od nich wszystkich razem wziętych. Pozostaje tylko zazdrościć Panu tego, że nie widzi Pan własnej śmieszności. > Uczeni do tej pory nie potrafią wykazać jak to jest z tą siłą odśrodkową. Uważam, iż mnie się udało. Nie muszę odnosić jej do gwiazd stałych, masy całego Wszechświata i innych obserwatorów. Nie publikowałem tego na tym portalu z powodu nieprzemijającej skłonności Moderatora do umieszczania moich w wpisów w Bazgrołach.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Gruby Rycho (532 punktów) | >>>Załóżcie, iż Albert Einstein znał STW, lecz jej nie rozumiał. >>>Jest to bardzo istotne podejście, lecz nie stać Was na taki przeskok intelektualny. >>Pan za to, oczywiście, rozumie STW. I chce Pan oświecić obecnych na tym forum. >>To się nazywa arogancja. I arogancję ostatecznie można wybaczyć komuś, kto zdoła udowodnić, że jednak miał rację - ale Pan póki co konsekwentnie pokazuje, że nie ma Pan pojęcia, o czym się Pan wypowiada. >>Nawiasem mówiąc, Pana arogancja jest jeszcze większa, niż to widać na pierwszy rzut oka. STW to nie tylko Einstein, to także nieprzebrane rzesze fizyków, prowadzących badania od początków XX wieku do teraz. I Pan się ogłasza bardziej spotrzegawczym od nich wszystkich razem wziętych. Pozostaje tylko zazdrościć Panu tego, że nie widzi Pan własnej śmieszności. >> > Uczeni do tej pory nie potrafią wykazać jak to jest z tą siłą odśrodkową. Uważam, iż mnie się udało. >Nie muszę odnosić jej do gwiazd stałych, masy całego Wszechświata i innych obserwatorów. >Nie publikowałem tego na tym portalu z powodu nieprzemijającej skłonności Moderatora do umieszczania moich w wpisów w Bazgrołach.
To Moderator jest taki w stosunku tylko do Ciebie złośliwy, czy to tylko Ty z uporem maniaka starasz się o ulokowanie w bazgrołach? Brak Tobie autorefleksji. Co tu strzępić język po próżnicy. Do Ciebie jednak nic nie dociera.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >>Załóżcie, iż Albert Einstein znał STW, lecz jej nie rozumiał. >>Jest to bardzo istotne podejście, lecz nie stać Was na taki przeskok intelektualny. >Pan za to, oczywiście, rozumie STW. I chce Pan oświecić obecnych na tym forum. >To się nazywa arogancja. I arogancję ostatecznie można wybaczyć komuś, kto zdoła udowodnić, że jednak miał rację - ale Pan póki co konsekwentnie pokazuje, że nie ma Pan pojęcia, o czym się Pan wypowiada. >Nawiasem mówiąc, Pana arogancja jest jeszcze większa, niż to widać na pierwszy rzut oka. STW to nie tylko Einstein, to także nieprzebrane rzesze fizyków, prowadzących badania od początków XX wieku do teraz. I Pan się ogłasza bardziej spotrzegawczym od nich wszystkich razem wziętych. Pozostaje tylko zazdrościć Panu tego, że nie widzi Pan własnej śmieszności. >
Kości zostały rzucone.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Gruby Rycho (532 punktów) | >>>Załóżcie, iż Albert Einstein znał STW, lecz jej nie rozumiał.
Założenie z gruntu głupie. Bo jak można coś znać ale tego nie rozumieć w sensie sedna rzeczy?
>>>Jest to bardzo istotne podejście, lecz nie stać Was na taki przeskok intelektualny.
Skąd u Ciebie taka wiedza, która upoważnia Ciebie do ocen lekceważących autorytety uznane w całym świecie fizyki? Może to Ty jesteś niezwykłym arogantem?
>>Pan za to, oczywiście, rozumie STW. I chce Pan oświecić obecnych na tym forum.
A może Ty tak się starasz oświecać na tym forum, że przeniesiono Ciebie do bazgrołów?
>>To się nazywa arogancja. I arogancję ostatecznie można wybaczyć komuś, kto zdoła udowodnić, że jednak miał rację - ale Pan póki co konsekwentnie pokazuje, że nie ma Pan pojęcia, o czym się Pan wypowiada.
Właśnie tak się wydaje innym arogantom.
>>Nawiasem mówiąc, Pana arogancja jest jeszcze większa, niż to widać na pierwszy rzut oka. STW to nie tylko Einstein, to także nieprzebrane rzesze fizyków, prowadzących badania od początków XX wieku do teraz. I Pan się ogłasza bardziej spotrzegawczym od nich wszystkich razem wziętych. Pozostaje tylko zazdrościć Panu tego, że nie widzi Pan własnej śmieszności.
Czyżbyś pisał cytując własny życiorys?
> Kości zostały rzucone.
Rzekł mąż rzucając swoją żonę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >>>>Załóżcie, iż Albert Einstein znał STW, lecz jej nie rozumiał. >Założenie z gruntu głupie. Bo jak można coś znać ale tego nie rozumieć w sensie sedna rzeczy? >>>>Jest to bardzo istotne podejście, lecz nie stać Was na taki przeskok intelektualny. >Skąd u Ciebie taka wiedza, która upoważnia Ciebie do ocen lekceważących autorytety uznane w całym świecie fizyki? Może to Ty jesteś niezwykłym arogantem?
W nauce nie istnieje arogancja. Każdą bufonadę można łatwo wykazać.
>>>Pan za to, oczywiście, rozumie STW. I chce Pan oświecić obecnych na tym forum. >A może Ty tak się starasz oświecać na tym forum, że przeniesiono Ciebie do bazgrołów?
Wydaje mi się, że racjonalisty nikt nie jest w stanie oświecić, a tym bardziej racjonalisty elektryka. Świeci on w całej swej rozciągłości jak żarówa 200 watowa.
>>>To się nazywa arogancja. I arogancję ostatecznie można wybaczyć komuś, kto zdoła udowodnić, że jednak miał rację - ale Pan póki co konsekwentnie pokazuje, że nie ma Pan pojęcia, o czym się Pan wypowiada.
Mówiąc o rzuceniu kośćmi miałem na myśli również ten malutki dowód o STW. >Właśnie tak się wydaje innym arogantom. >>>Nawiasem mówiąc, Pana arogancja jest jeszcze większa, niż to widać na pierwszy rzut oka. STW to nie tylko Einstein, to także nieprzebrane rzesze fizyków, prowadzących badania od początków XX wieku do teraz. I Pan się ogłasza bardziej spotrzegawczym od nich wszystkich razem wziętych. Pozostaje tylko zazdrościć Panu tego, że nie widzi Pan własnej śmieszności. Zobaczy Pan własną, jeżeli tylko nie obroni tych racji. >Czyżbyś pisał cytując własny życiorys? >> Kości zostały rzucone. >Rzekł mąż rzucając swoją żonę. > W Pańskim przypadku to stwierdzenie jest prawdziwe wobec każdej kobiety.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Gruby Rycho (532 punktów) | >>>>>Załóżcie, iż Albert Einstein znał STW, lecz jej nie rozumiał. >>Założenie z gruntu głupie. Bo jak można coś znać ale tego nie rozumieć w sensie sedna rzeczy? >>>>>Jest to bardzo istotne podejście, lecz nie stać Was na taki przeskok intelektualny. >>Skąd u Ciebie taka wiedza, która upoważnia Ciebie do ocen lekceważących autorytety uznane w całym świecie fizyki? Może to Ty jesteś niezwykłym arogantem? > W nauce nie istnieje arogancja. Każdą bufonadę można łatwo wykazać. >>>>Pan za to, oczywiście, rozumie STW. I chce Pan oświecić obecnych na tym forum. >>A może Ty tak się starasz oświecać na tym forum, że przeniesiono Ciebie do bazgrołów? >Wydaje mi się, że racjonalisty nikt nie jest w stanie oświecić, a tym bardziej racjonalisty elektryka. >Świeci on w całej swej rozciągłości jak żarówa 200 watowa. >>>>To się nazywa arogancja. I arogancję ostatecznie można wybaczyć komuś, kto zdoła udowodnić, że jednak miał rację - ale Pan póki co konsekwentnie pokazuje, że nie ma Pan pojęcia, o czym się Pan wypowiada. > Mówiąc o rzuceniu kośćmi miałem na myśli również ten malutki dowód o STW. >>Właśnie tak się wydaje innym arogantom. >>>>Nawiasem mówiąc, Pana arogancja jest jeszcze większa, niż to widać na pierwszy rzut oka. STW to nie tylko Einstein, to także nieprzebrane rzesze fizyków, prowadzących badania od początków XX wieku do teraz. I Pan się ogłasza bardziej spotrzegawczym od nich wszystkich razem wziętych. Pozostaje tylko zazdrościć Panu tego, że nie widzi Pan własnej śmieszności. > Zobaczy Pan własną, jeżeli tylko nie obroni tych racji. >>Czyżbyś pisał cytując własny życiorys? >>> Kości zostały rzucone. >>Rzekł mąż rzucając swoją chudą żonę. >> > W Pańskim przypadku to stwierdzenie jest prawdziwe wobec każdej kobiety.
Ten Kotarbiński zamulił mu umysł na amen
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | > >> Jak można zaskoczyć osoby odporne na logiczne myślenie?> >A gdzie zastosował pan logicznie myślenie?> >W filozowi, że zaprzestanie czytania publikacji innych naukowców.. prowadzi do odkryć?  > >> Nie można czytać publikacji naukowców, którzy wyznają te same teorie i dokonywać jednocześnie śmiałych odkryć z tym związanych.> Nieustanie uważacie, że nie można ustalić rodzaju ruchu w rakiecie bez okien. Wasz pogląd jest zgodny z najwybitniejszymi uczonymi na Ziemi.> I to jest Wasza radość, być z większością.> Dopóki nie wyrwiecie się z tej historycznej narracji nie rozwiążecie tego problemu.> Załóżcie, iż Albert Einstein znał STW, lecz jej nie rozumiał.Można założyć, że Einstein STW "wymyślił" gdy moczył sobie nogi w misce z wodą. Ty akurat wiesz czego Einstein nie rozumiał. Ty! Jedyny na tym świecie to rozumiesz!? No co za okaz arogancji. Arogancja jest jak najbardziej przykrywką głupoty pospolitej. > Jest to bardzo istotne podejście, lecz nie stać Was na taki przeskok intelektualny.Co Ty wiesz o przeskokach intelektualnych? Skąd wiesz, że nas nie stać? Zarozumiały bufon. W czym ma być istotnym takie podejście do STW? Idź pisać na salonie24.pl.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | > >> Jak można zaskoczyć osoby odporne na logiczne myślenie?> >A gdzie zastosował pan logicznie myślenie?> >W filozowi, że zaprzestanie czytania publikacji innych naukowców.. prowadzi do odkryć?  > >> Nie można czytać publikacji naukowców, którzy wyznają te same teorie i dokonywać jednocześnie śmiałych odkryć z tym związanych.> Nieustanie uważacie, że nie można ustalić rodzaju ruchu w rakiecie bez okien. Wasz pogląd jest zgodny z najwybitniejszymi uczonymi na Ziemi.Jak masz inny pogląd to go przedstaw, a nie wydziwiaj, bo tak głupki odpowiadają. > I to jest Wasza radość, być z większością.W ogóle uwaga bez sensu. > Dopóki nie wyrwiecie się z tej historycznej narracji nie rozwiążecie tego problemu.Ty już wiesz i go rozwiązałeś głupolu? To dlaczego go nie przedstawiasz a snujesz tu makarony o intelektualnej nieudolności forumowiczów? No powal nas wszystkich Twoimi wynurzeniami głupku. > Załóżcie, iż Albert Einstein znał STW, lecz jej nie rozumiał.Można założyć także, że Ty nie znasz STW, ale ją rozumiesz.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Wenancjusz (16441 punktów) | >Chodzi o słowo "urządzenie" specjalnie dla pana podkreślone wyżej. >Urządzenie nie jest ideą. Niestety, to dwa zupełnie różne terminy. >Uprzedzając: to nie ja ustalam reguły pana języka ojczystego. > Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
Były już KHK też trzepał słowotwórstwem jak z rękawa, zapominając o logice wypowiedzi. Łudziłem się, że może Henryk K. się z nim "dogada", bo przecież oboje mają zacięcie "odkrywców". Wyszło że nie. Otóż mimo "atrakcyjności" nowosłowia nie ma możliwości, jako że rozmawialiby językiem innych sobie obcych plemion. Wygląda na to, że Henryk K. operuje narzeczem dolnego dorzecza, a KHK narzeczem górnego dorzecza. Pozdrawiam.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 |
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | > >>> Wykorzysta z powodzeniem urządzenia już istniejące> >>Jakie?> > No właśnie jakie? Jestem bardzo ciekaw.> Sugeruję dopytać siebie, zaspokoić swoją ciekawość, a na końcu dać znać bo i my jesteśmy ciekawi.> Pana słowa Cytat:Ten, nowy zamysł, nad którym obecnie pracuję, pozwoli zrealizować ów zamiar w znacznej skali. Wykorzysta z powodzeniem urządzenia już istniejące. Dokładnie tak samo mąci jak KHK.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -2 na 2 | Henryk.K (2246 punktów) | > >>>> Wykorzysta z powodzeniem urządzenia już istniejące> >>>Jakie?> >> No właśnie jakie? Jestem bardzo ciekaw.> >Sugeruję dopytać siebie, zaspokoić swoją ciekawość, a na końcu dać znać bo i my jesteśmy ciekawi.> >Pana słowa Cytat:Ten, nowy zamysł, nad którym obecnie pracuję, pozwoli zrealizować ów zamiar w znacznej skali. Wykorzysta z powodzeniem urządzenia już istniejące. > Dokładnie tak samo mąci jak KHK > Wczoraj doszło miliardy nowych urządzeń, jestem przerażony. Praca była już zaawansowana w około 90% i spadło do około 50 %.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Dokładnie tak samo mąci jak KHK >Wczoraj doszło miliardy nowych urządzeń, > jestem przerażony.
Panie Henryku cóż, trudno. Chyba musi się pan znów zabrać za naukę wzorem p. Prezydenta.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >> Dokładnie tak samo mąci jak KHK >Wczoraj doszło miliardy nowych urządzeń, >> jestem przerażony. >Panie Henryku cóż, trudno. >Chyba musi się pan znów zabrać za naukę wzorem p. Prezydenta.
Moją ideę potwierdza więcej niż miliard nowych urządzeń. Przynajmniej trzy z nich Pan posiada. Czy Pan prezydent wymyślił coś ciekawego?
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Gruby Rycho (532 punktów) | > >>Pana słowa Cytat:Ten, nowy zamysł, nad którym obecnie pracuję, pozwoli zrealizować ów zamiar w znacznej skali. Wykorzysta z powodzeniem urządzenia już istniejące. > >Dokładnie tak samo mąci jak KHK> Wczoraj doszło miliardy nowych urządzeń, jestem przerażony.> Praca była już zaawansowana w około 90% i spadło do około 50 %.A to pech! Znów nic nie udowodnisz. Szlag znów trafił taką pracę! Lepiej zajrzyj do swojego dowodu osobistego ile masz lat. Albo jesteś jeszcze dziecinny i dowodu nie powinieneś mieć, albo za stary i dziecinniejesz z wiekiem. Takie tłumaczenia Ciebie zdradzają, że z Tobą coś nie tak.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | > >>>Pana słowa Cytat:Ten, nowy zamysł, nad którym obecnie pracuję, pozwoli zrealizować ów zamiar w znacznej skali. Wykorzysta z powodzeniem urządzenia już istniejące. > >>Dokładnie tak samo mąci jak KHK> Wczoraj doszło miliardy nowych urządzeń, jestem przerażony.> >Praca była już zaawansowana w około 90% i spadło do około 50 %. Jest to logiczne. Była już na ukończeniu, kiedy pojawiły się nowe myśli. > A to pech! Znów nic nie udowodnisz. Szlag znów trafił taką pracę! Lepiej zajrzyj do swojego dowodu osobistego ile masz lat. Albo jesteś jeszcze dziecinny i dowodu nie powinieneś mieć, albo za stary i dziecinniejesz z wiekiem. Takie tłumaczenia Ciebie zdradzają, że z Tobą coś nie tak.> Rusz Pan ten Swój gruby zad i zainteresuj się. Dogadzanie własnej próżności nikogo nie buduje.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
| | | | | | | | | | |  | | salek (4701 punktów) | > >Czyli jednak da się - jeżeli się pojawiają różnice w natężeniu pola dające naprężenia od sił pływowowych, to możemy wykryć źródło pola, a dodatkowo znając zmiany natężenia w różnych kierunkach - również masę i odległość źródła.> W przyspieszającym statku też pojawiają się "siły pływowe"  Nie twierdziłem, że nie  Są one akurat na tyle pomijalne, że znane - jeżeli znam siłę, z jaką nadaję sobie przyspieszenie, to pływy od niej wypływające mogę pominąć w obliczeniach. > A konkretnie, gradient przyspieszenia w kierunku, w którym statek przyspiesza (przód statku będzie przyspieszał wolniej, niż tył).Ale chyba tylko do ustalenia przyspieszenia. Potem pole w przyspieszającej w ustalony sposób rakiecie się wyrównuje i 'pływy' sprowadzają się do sił dystrybuujących energię pomiędzy związanymi układami. > Ale mimo tego nadal jest drobna różnica - pole grawitacyjne planety czy czarnej dziury ma symetrię sferyczną, a takie pole w rakiecie przyspieszającej w pustej przestrzeni jej nie ma.Owszem, niemniej jednak to akurat detal - za tym wyjątkiem, że rakieta wyposażona w 'detektor źródła grawitacji' jest w stanie wskazać punktowe źródło grawitacji przechodząc przez sferyczne pole grawitacyjne, natomiast przechodząc przez układ o geometrii kartezjańskiej pola (tak jak w przyspieszającej rakiecie) wykryje co najwyżej kierunek, bez możliwości określenia odległości czy położenia źródła.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >>Jedynie można próbować znając masę rakiety i swoją, próbować przez nacisk jaki wywieramy dociskani do ścianki rakiety, określić naszą masę "pozorną". Czyli mówimy o inercji. Ale to wymaga kartki papieru i ołówka, znajomości matematyki, bez żadnych przeczuć i domniemań oraz nieprzystających do tematu założeń. Efekt może być wątpliwy. >Ta analiza jest niezbyt prawidłowa. W rakiecie znajdującej się w polu grawitacyjnym z wyłączonymi silnikami nie będzie żadnego dociskania do ścianki rakiety. Będzie nieważkość.
Oczywiście. Nawet lecąca swobodnie rakieta wpadając w pole sił grawitacyjnych zacznie wpływać na krzywiznę toru lotu nie odczuwalną czyli odczucie nieważkości. To jest oczywiste. A tor lotu "złapanej" przez to pole zmieni się przypominając jedną z krzywych stożkowych. Wszystko zależy od prędkości względnej w stosunku do źródła sił grawitacji.
>Jeśli włączymy silniki, pojawi się "dociskanie", ale będziemy mogli je przypisać przyśpieszeniu na silnikach. Inaczej mówiąc, nie jesteśmy w stanie wykryć grawitacji w inny sposób niż przez dostrzeżenie jej źródła.
Oczywista rzecz. Innej intencji mojego wpisu nie widzę. Dlatego mówiąc "dociskaniu" do ścianki rakiety od wewnątrz, zawsze uwzględniałem pojawieniem się przyspieszenia wynikającego z siły powodującej przyspieszenie. Jeśli tą uwagę pominąłem, to przepraszam, ale jest to tak oczywiste, że nie zwróciłem na to uwagi.
>Np. gdyby samotna czarna dziura nie była otoczona promieniującym dyskiem agregacyjnym, podróżnik nie byłby w stanie jej stwierdzić w ŻADEN SPOSÓB, bez względu na to jak by się do niej zbliżał albo jakie manewry wykonywał. Aż do momentu, gdy kulistość źródła byłaby dostrzegalna w postaci sił pływowych - czyli już bardzo blisko dziury. Podobnie, zbliżając się do jakiejkolwiek gwiazdy, nie odczujemy jej obecności bez obserwacji jej światła czy ciepła (ogólnie promieniowania).
No tak. Ale Henryk K. zrobił założenie, że podróżnik w rakiecie nie ma absolutnie kontaktu (z jakichś tam powodów) z otoczeniem i trapi go czy jest możliwość w takiej izolacji określić rodzaj i charakter sił, przyspieszenie i tor lotu. Dla mnie nie istnieje taka możliwość, bo równanie określające siłę grawitacji, ma za dużo niewiadomych. A to już prosta matema. Jedno równanie, jedna niewiadoma. Rozwiążemy. Ale jedno równanie i dwie a tym bardziej trzy niewiadome odbierają możliwość jednoznacznego rozwiązania.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >>Staraj się skupić na tym co się pisze do Ciebie. Przecież zarzuciłem Tobie, że bawisz się w swobodny spadek ciała, bez określenia układu odniesienia. Wszystkie Twoje wywody zaniedbują, pomijają ten fakt. Zwracałem tobie uwagę, a Ty jakbyś "spadł" z Księżyca. >>Nie określisz nigdy swobodnego spadku ciała nie przyjmując układu odniesienia choćby drugiego ciała wymuszającego ten swobodny spadek, czyli musi być w układzie inercjalnym. < > Czy w układzie inercyjnym istnieje swobodny spadek ciał? Ciała mogą się jedynie poruszać w układach inercyjnych, a spadać w nieinercyjnych. Tak mi się wydaje. A nie jest czasem odwrotnie? >W definiowaniu tej zależności istnieją jakieś błędy logiczne. >Opieram się na tym co podają w Wikipedii. Już przy innym wpisie zwracał Pan na to uwagę, przypisując mi tą interpretację, lecz ja ją w całości przedrukowałem z tej encyklopedii. >Prawo powszechnego ciążenia (siła grawitacji), tak się nazywa bo obowiązuje dla całego Wszechświata. I nie wiem na jakiej podstawie stwierdziłeś, że przy swobodnym spadu ciała grawitacji nie ma w ciele (nie rozumiem tego zwrotu, bo ciało to masa/materia i a grawitacja to niezbywalna właściwość materii). Tak że w układzie nieinercjalnym nie ma i nie będzie swobodnego spadku ciała, mimo że ma jakąś masę. I zawsze by samego się nie zapędzić w kozi róg, zawsze pamiętaj i określaj co przyjmujesz za układ odniesienia. Bo w "czystej" próżni nie określisz ani ruchu (co względem czego) ani prędkości. Mówię no pojedynczym ciele. >O tm układzie odniesienia mówił Albert E. kiedy tworzył założenia pod OTW. >Nie wykazał się wówczas znajomością STW, ponieważ gdyby ją rozumiał a nie znał,to nigdy takich założeń by nie przyjął. >Postawiłem wówczas pytanie, czy OTW zachowa ważność pomimo przyjęcia błędnych założeń? >Okazało się, że tak, więc nie oponowałem. > >Z kolei, że każde ciało ma masę, więc i ma grawitację, co w konsekwencji tworzy układ inercjalny. Próba rozważania swobodnego spadania ciała jest próbą stosowania pokrętnej retoryki bezprzedmiotowej, dla układów nieinercjalnych. >> >Masa i grawitacja jest bez znaczenia, dopóki ciało nie jest przyśpieszane. > Przejdę teraz do przykładu, który powinien pozwolić rozwiać wszelkie wątpliwości. > Lecimy rakietą, w której nie ma okien. Poruszamy się z jakąś określoną prędkością. >Czy można według Pana ustalić wówczas jaki to jest ruch i jego prędkość? >Drugi przypadek. Spadamy w tej samej rakiecie w centralnym polu grawitacyjnym. >Czy jesteśmy zdolni ustalić wówczas jaki to jest ruch? >A nawet określić kierunek tego ruchu i wartość przyśpieszenia? >Oczywiście w obu przypadkach nie posiadamy żadnej informacji o tym co się znajduje poza rakietą. > Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | uxbridge (5980 punktów) | > Przejdę teraz do przykładu, który powinien pozwolić rozwiać wszelkie wątpliwości. > Lecimy rakietą, w której nie ma okien. Poruszamy się z jakąś określoną prędkością. Bez sensu. Od razu zakłada się jakąś "prędkość" i w dodatku określoną! >Czy można według Pana ustalić wówczas jaki to jest ruch i jego prędkość? Jeśli układ jest inercjalny (czyli nie występują w nim siły "zewnętrzne") to nie można. A ściślej rzecz ujmując, można mierzyć najróżniejsze prędkości rakiety względem różnych obiektów (układów współrzędnych) i żadna nie będzie bardziej prawdziwa od innych. W dodatku, nie da rady określić czy to my się zbliżamy (oddalamy) ddanego obiektu, czy on. Ruch jednostajny jest względny.
>Drugi przypadek. Spadamy w tej samej rakiecie w centralnym polu grawitacyjnym. >Czy jesteśmy zdolni ustalić wówczas jaki to jest ruch? >A nawet określić kierunek tego ruchu i wartość przyśpieszenia? W ograniczonym czasie i przestrzeni nie. Na dłuższą metę owszem, bo w końcu przyśpieszenie jednego końca rakiety będzie inne niż drugiego i zaobserwujemy siły pływowe (rozciągające).
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >> Przejdę teraz do przykładu, który powinien pozwolić rozwiać wszelkie wątpliwości. >> Lecimy rakietą, w której nie ma okien. Poruszamy się z jakąś określoną prędkością. >Bez sensu. Od razu zakłada się jakąś "prędkość" i w dodatku określoną!
Zgoda. Jeśli chcemy w warunkach kosmicznych coś określać musimy zawsze przyjmować jakiś układ odniesienia. Ale ten błąd stale powtarza Henryk K. i dlatego jego pisanina jest denerwująca a i złożenia do rozważań błędne.
>>Czy można według Pana ustalić wówczas jaki to jest ruch i jego prędkość? >Jeśli układ jest inercjalny (czyli nie występują w nim siły "zewnętrzne") to nie można. A ściślej rzecz ujmując, można mierzyć najróżniejsze prędkości rakiety względem różnych obiektów (układów współrzędnych) i żadna nie będzie bardziej prawdziwa od innych. W dodatku, nie da rady określić czy to my się zbliżamy (oddalamy) ddanego obiektu, czy on. Ruch jednostajny jest względny. >>Drugi przypadek. Spadamy w tej samej rakiecie w centralnym polu grawitacyjnym. >>Czy jesteśmy zdolni ustalić wówczas jaki to jest ruch? >>A nawet określić kierunek tego ruchu i wartość przyśpieszenia? >W ograniczonym czasie i przestrzeni nie. Na dłuższą metę owszem, bo w końcu przyśpieszenie jednego końca rakiety będzie inne niż drugiego i zaobserwujemy siły pływowe (rozciągające).
No nie tylko. Można od "bidy" próbować zlokalizować centrum grawitacyjne, ale też trzeba wiedzieć jakie rozmiary ma rakieta i dokonywać subtelnych pomiarów ale wtedy, gdy już będą zauważalne pływy. Dla jasności. Można takie pomiary robić gdy rakieta ma taką prędkość styczną względną w stosunku do źródła grawitacji, że grawitacja ciała nie "uwięzi" rakiety swoim polem grawitacyjnym.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >> Przejdę teraz do przykładu, który powinien pozwolić rozwiać wszelkie wątpliwości. >> Lecimy rakietą, w której nie ma okien. Poruszamy się z jakąś określoną prędkością. >Bez sensu. Od razu zakłada się jakąś "prędkość" i w dodatku określoną! >>Czy można według Pana ustalić wówczas jaki to jest ruch i jego prędkość? >Jeśli układ jest inercjalny (czyli nie występują w nim siły "zewnętrzne") to nie można. A ściślej rzecz ujmując, można mierzyć najróżniejsze prędkości rakiety względem różnych obiektów (układów współrzędnych) i żadna nie będzie bardziej prawdziwa od innych. W dodatku, nie da rady określić czy to my się zbliżamy (oddalamy) ddanego obiektu, czy on. Ruch jednostajny jest względny.
Tak, tylko nie zauważyłeś, że wielmożny pan Henryk K. założył, że jesteś zamknięty bez kontaktu nawet wzrokowego w kabinie rakiety/pojemnika. Czyli nie masz dostępu do żadnych istotnych pomiarów i możliwości nawet pośrednich obserwacji.
>>Drugi przypadek. Spadamy w tej samej rakiecie w centralnym polu grawitacyjnym. >>Czy jesteśmy zdolni ustalić wówczas jaki to jest ruch? >>A nawet określić kierunek tego ruchu i wartość przyśpieszenia? >W ograniczonym czasie i przestrzeni nie. Na dłuższą metę owszem, bo w końcu przyśpieszenie jednego końca rakiety będzie inne niż drugiego i zaobserwujemy siły pływowe (rozciągające).
Pod warunkiem gdy oś podłużna rakiety będzie w miarę równoległa do linii sił pola grawitacyjnego. Jest to zjawisko rozrywania wiązań materii opisane przez Roche'a, tłumaczące powstawanie pierścieni szmelcu kosmicznego w postaci "pierścieni" wokół Jowisza, Saturna, nawet Neptuna. Jest to nieco podobne go grawitacyjnego "rozrywania" w pobliżu czarnych dziur, tuż przed wejściem za horyzont zdarzeń.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >>> Przejdę teraz do przykładu, który powinien pozwolić rozwiać wszelkie wątpliwości. >>> Lecimy rakietą, w której nie ma okien. Poruszamy się z jakąś określoną prędkością. >>Bez sensu. Od razu zakłada się jakąś "prędkość" i w dodatku określoną! >>>Czy można według Pana ustalić wówczas jaki to jest ruch i jego prędkość? >>Jeśli układ jest inercjalny (czyli nie występują w nim siły "zewnętrzne") to nie można. A ściślej rzecz ujmując, można mierzyć najróżniejsze prędkości rakiety względem różnych obiektów (układów współrzędnych) i żadna nie będzie bardziej prawdziwa od innych. W dodatku, nie da rady określić czy to my się zbliżamy (oddalamy) ddanego obiektu, czy on. Ruch jednostajny jest względny. >Tak, tylko nie zauważyłeś, że wielmożny pan Henryk K. założył, że jesteś zamknięty bez kontaktu nawet wzrokowego w kabinie rakiety/pojemnika. Czyli nie masz dostępu do żadnych istotnych pomiarów i możliwości nawet pośrednich obserwacji.
Ostatecznie, kumotrami nie jesteśmy, dlatego warunki ubożuchne.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
| | | | | | |  | | Gruby Rycho (532 punktów) | > >Staraj się skupić na tym co się pisze do Ciebie. Przecież zarzuciłem Tobie, że bawisz się w swobodny spadek ciała, bez określenia układu odniesienia. Wszystkie Twoje wywody zaniedbują, pomijają ten fakt. Zwracałem tobie uwagę, a Ty jakbyś "spadł" z Księżyca.> >Nie określisz nigdy swobodnego spadku ciała nie przyjmując układu odniesienia choćby drugiego ciała wymuszającego ten swobodny spadek, czyli musi być w układzie inercjalnym. <> Czy w układzie inercyjnym istnieje swobodny spadek ciał?Nie istnieje. Ciała mogą się jedynie poruszać w układach inercyjnych, a spadać w nieinercyjnych. Tak mi się wydaje. No niech Tobie się nadal wydaje. > W definiowaniu tej zależności istnieją jakieś błędy logiczne.Nie ma żadnych błędów logicznych. A jeśli je widzisz to je opisz. a nie pisz "jakieś błędy logiczne". Bo jak nie umiesz ich wykazać to sam jesteś nielogiczny i tylko wyszukujący jakichś uchybień nieistniejących. > Opieram się na tym co podają w Wikipedii. Już przy innym wpisie zwracał Pan na to uwagę, przypisując mi tą interpretację, lecz ja ją w całości przedrukowałem z tej encyklopedii.Czy dobrze rozumiesz to co przedrukowałeś? > Prawo powszechnego ciążenia (siła grawitacji), tak się nazywa bo obowiązuje dla całego Wszechświata. I nie wiem na jakiej podstawie stwierdziłeś, że przy swobodnym spadu ciała grawitacji nie ma w ciele (nie rozumiem tego zwrotu, bo ciało to masa/materia i a grawitacja to niezbywalna właściwość materii). Tak że w układzie nieinercjalnym nie ma i nie będzie swobodnego spadku ciała, mimo że ma jakąś masę.Zacytuję za Wkipedią Cytat: Prawo powszechnego ciążenia, zwane także prawem powszechnego ciążenia Newtona - prawo głoszące, że każdy obiekt we wszechświecie przyciąga każdy inny obiekt z siłą, która jest wprost proporcjonalna do iloczynu ich mas i odwrotnie proporcjonalna do kwadratu odległości między ich środkami. Jest to ogólne prawo fizyczne, bazujące na empirycznych obserwacjach Newtona, które nazwał on indukcją (wpływem) Widać masz inną Wikipedię. > I zawsze by samego się nie zapędzić w kozi róg, zawsze pamiętaj i określaj co przyjmujesz za układ odniesienia. Bo w "czystej" próżni nie określisz ani ruchu (co względem czego) ani prędkości. Mówię no pojedynczym ciele.> O tm układzie odniesienia mówił Albert E. kiedy tworzył założenia pod OTW.> Nie wykazał się wówczas znajomością STW, ponieważ gdyby ją rozumiał a nie znał, to nigdy takich założeń by nie przyjął.> Postawiłem wówczas pytanie, czy OTW zachowa ważność pomimo przyjęcia błędnych założeń?> Okazało się, że tak, więc nie oponowałem.> > Z kolei, że każde ciało ma masę, więc i ma grawitację, co w konsekwencji tworzy układ inercjalny. Próba rozważania swobodnego spadania ciała jest próbą stosowania pokrętnej retoryki bezprzedmiotowej, dla układów nieinercjalnych.> >> Masa i grawitacja jest bez znaczenia, dopóki ciało nie jest przyśpieszane.> Przejdę teraz do przykładu, który powinien pozwolić rozwiać wszelkie wątpliwości.> Lecimy rakietą, w której nie ma okien. Poruszamy się z jakąś określoną prędkością.> Czy można według Pana ustalić wówczas jaki to jest ruch i jego prędkość?> Drugi przypadek. Spadamy w tej samej rakiecie w centralnym polu grawitacyjnym.> Czy jesteśmy zdolni ustalić wówczas jaki to jest ruch?Nie. > A nawet określić kierunek tego ruchu i wartość przyśpieszenia?Nie. > Oczywiście w obu przypadkach nie posiadamy żadnej informacji o tym co się znajduje poza rakietą.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Ebvalaim (2787 punktów) | > Czyżby Pana wątpliwość wynikała z założeń jakie przyjął Albert Einstein do OTW? Wynika z wiedzy o świecie.
>Wszystko się oddala, a my nie potrafimy ustalić w jakim kierunku i z jaką prędkością to czynimy? Proszę się najpierw zastanowić co się oddala od czego, i względem czego chciałby Pan mierzyć prędkość.
>Nie można za pomocą lokalnych działań ustalić, czy ciało spada swobodnie w polu grawitacyjnym czy porusza się w przestrzeni ruchem jednostajnym? Nie można.
|
|
| | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >> Czyżby Pana wątpliwość wynikała z założeń jakie przyjął Albert Einstein do OTW? >Wynika z wiedzy o świecie. >>Wszystko się oddala, a my nie potrafimy ustalić w jakim kierunku i z jaką prędkością to czynimy? >Proszę się najpierw zastanowić co się oddala od czego, i względem czego chciałby Pan mierzyć prędkość. >>Nie można za pomocą lokalnych działań ustalić, czy ciało spada swobodnie w polu grawitacyjnym czy porusza się w przestrzeni ruchem jednostajnym? >Nie można. >
Spotkałem się łońskiego roku z poglądem znawcy tematu, że gdybyśmy poruszali się rakietą we Wszechświecie, w którym nie istniałby nawet najmniejszy widzialny fragment materii, to nie potrafilibyśmy określić prędkość naszej rakiety. Zgadza się Pan z takim stwierdzeniem?
Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
|
|
|  | 4 na 4 | salek (4701 punktów) | Dokładnie! Jedyna różnica to dylemat ów, który stoi nie przed światem, a jedynie przed zawartością łba waszeci.
Na jednej szali umiłowany niebocentryzm. Na drugiej Wszechświat, takim jak go przedstawia współczesna nauka (z obydwu urojonymi przez wasze 'postulatami').
Dylemat, którą szalę zachować, a którą poświęcić. Obserwowalną, przewidywalną i potwierdzoną przez wielu obserwacjami rzeczywistość, do niepojmowalnej części której trzeba stanąć twarzą w twarz ze świadomością własnej niewiedzy czy umiłowane, osobiste, własnym trudem wykazane pierdyliardem postów o niczym i nie urągające miłości własnej majaki o niebocentryzmach. Trudny wybór. No bo jak to? Umiłowane majaki - to miałby być bullshit?
Nie bredź zatem waść, uprzejmie proszę, o szalach czy dżumach, tylko zabieraj się za wykazywanie że elektrodynamika w całości bądź istotnej części jest pitoleniem. Śmiało, nie krępuj się - Nobel czeka. 'Mi się nie podoba' to nie argument. Nie wykażesz, to nie rozwieraj japy w temacie, o którym nie masz wasze bladego pojęcia. Dziękuję.
|
|
| |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >Dokładnie! Jedyna różnica to dylemat ów, który stoi nie przed światem, a jedynie przed zawartością łba waszeci. >Na jednej szali umiłowany niebocentryzm. >Na drugiej Wszechświat, takim jak go przedstawia współczesna nauka (z obydwu urojonymi przez wasze 'postulatami'). Widzę, że bez krępacji dorobił Pan do mojej wagi trzecią szalę. Zwracam uwagę Szanownemu Panu, że ten typ wagi oparty jest na dwóch szalach.
>Dylemat, którą szalę zachować, a którą poświęcić. Obserwowalną, przewidywalną i potwierdzoną przez wielu obserwacjami rzeczywistość, do niepojmowalnej części której trzeba stanąć twarzą w twarz ze świadomością własnej niewiedzy czy umiłowane, osobiste, własnym trudem wykazane pierdyliardem postów o niczym i nie urągające miłości własnej majaki o niebocentryzmach. Trudny wybór. No bo jak to? Umiłowane majaki - to miałby być bullshit?
Czy ja w tej wypowiedzi wspomniałem chociaż jednym słowem o Niebocentryźmie?
>Nie bredź zatem waść, uprzejmie proszę, o szalach czy dżumach, tylko zabieraj się za wykazywanie że elektrodynamika w całości bądź istotnej części jest pitoleniem.
Bardzo poważnie traktuję elektrodynamikę i elektromagnetyzm. Może nawet nazbyt poważnie. Z tej to właśnie przyczyny wynikają nowe możliwości intelektualne.
Śmiało, nie krępuj się - Nobel czeka. 'Mi się nie podoba' to nie argument. Nie wykażesz, to nie rozwieraj japy w temacie, o którym nie masz wasze bladego pojęcia. Dziękuję.
Proszę się nie gorączkować. Nie mam wcale pewność, że moja idea jest poprawna, dlatego wspominam o potrzebie jej przedyskutowania. Równie dobrze może się okazać blamażem. Sam jednak tego nie ustalę.
Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
|
|
| | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Nie mam wcale pewność, że moja idea jest poprawna, dlatego > wspominam o potrzebie jej przedyskutowania.
Jaką ideę chce pan tu poddać, pod - jak mniemam - konstruktywną dyskusję?
> Nie mogę się zorientować, czy nasz układ słoneczny otrzymał jakąś prędkość > od Wielkiego Wybuchu i podąża z nią w jakąś określoną część Wszechświata? > Logicznie rzecz biorąc to powinien, może nie bezpośrednio, ale np. razem > z Droga Mleczną czy też z jakimś innym fragmentem Kosmosu.
Podąża. Domyślam się, że ma pan jakieś przeczucia.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >> Nie mam wcale pewność, że moja idea jest poprawna, dlatego >> wspominam o potrzebie jej przedyskutowania. >Jaką ideę chce pan tu poddać, pod - jak mniemam - konstruktywną dyskusję?
Jest to idea, która obali całą astrofizykę,Wielki Wybuch, astronomię i tą część fizyki, której fundamentem jest eksperyment Morleya. Dalej nie przewiduje, bo jest to za bardzo stresujące.
>> Nie mogę się zorientować, czy nasz układ słoneczny otrzymał jakąś prędkość >> od Wielkiego Wybuchu i podąża z nią w jakąś określoną część Wszechświata? >> Logicznie rzecz biorąc to powinien, może nie bezpośrednio, ale np. razem >> z Droga Mleczną czy też z jakimś innym fragmentem Kosmosu. >Podąża. Domyślam się, że ma pan jakieś przeczucia.
To nie ma nic wspólnego z przeczuciami. Skoro cały Wszechświat, od chwili wielkiego wybuchu się rozszerza,to Ziemia również powinna się od czegoś oddalać z jakąś prędkością.
Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Ebvalaim (2787 punktów) | >Skoro cały Wszechświat, od chwili wielkiego wybuchu się rozszerza,to Ziemia również powinna się od czegoś oddalać z jakąś prędkością. Czym różniłaby się sytuacja, w której Ziemia oddala się np. od jakiejś galaktyki, od sytuacji, w której to ta galaktyka oddala się od Ziemi?
|
|
| | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >>Skoro cały Wszechświat, od chwili wielkiego wybuchu się rozszerza,to Ziemia również powinna się od czegoś oddalać z jakąś prędkością. >Czym różniłaby się sytuacja, w której Ziemia oddala się np. od jakiejś galaktyki, od sytuacji, w której to ta galaktyka oddala się od Ziemi? >
Jest to podobne do sytuacji, kiedy siedzimy na stacji w wagonie pociągu. Obok na drugim torze stoi inny pociąg. W pewnej momencie jeden z nich rusza. Siedząc w wagonie nie potrafimy ustalić, czy nasz, czy ten drugi. Z punktu widzenia fizyki jest to obojętne, przecież ruch jest względny. Dla nas jako pasażerów nie bardzo. Kiedy jedziemy w stojącym pociągu, to nie zbliżamy się do celu podróży.
Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >Jest to podobne do sytuacji, kiedy siedzimy na stacji w wagonie pociągu. Obok na drugim torze stoi inny pociąg. W pewnej momencie jeden z nich rusza. Siedząc w wagonie nie potrafimy ustalić, czy nasz, czy ten drugi.
Rzeczywiście powstaje takie złudzenie.
>Z punktu widzenia fizyki jest to obojętne, przecież ruch jest względny. >Dla nas jako pasażerów nie bardzo. Kiedy jedziemy w stojącym pociągu, to nie zbliżamy się do celu podróży.
Dlatego do znudzenia już powtarzam. Żeby określić ruch należy przyjąć układ odniesienia. W wypadku tego pociągu, jaki przywołałeś, układem odniesienia jest Ziemia, czy tory do niej przymocowane. I wszystko jest jasne. Tyle tylko, że musisz się wytłumaczyć dlaczego tego nie widzisz? W czym masz jakieś przeszkody? Patrzysz na zagadnienie cząstkowo i zupełnie niepotrzebnie. Zachowujesz się jak szalony biolog w lesie, analizujący każdy liścik drzewa tak szczegółowo, że w końcu nie zauważył że jest w lesie i tego lasu specyficznej biocenozy..
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | uxbridge (5980 punktów) | >Dlatego do znudzenia już powtarzam. Żeby określić ruch należy przyjąć układ odniesienia. Uściślając - ruch jednostajny. Bo w przypadku ruchu przyśpieszonego ma zasadnicze znaczenie kto się porusza. Hamując przed przeszkodą poruszamy się względem przeszkody tak samo jak ona względem nas. Ale tylko my odczuwamy przyśpieszenie - przeszkoda nie. Ruch przyśpieszony jest zwykle bezwzględny i nie mamy dowolności w wyborze układu odniesienia. Co jest układem odniesienia względem którego zawsze możemy jednoznacznie określić przyśpieszenie? Nie wiadomo. Newton uważał, że odległe gwiazdy, bo są "nieruchome". Ernst Mach, że cała masa Wrzechświata. Obaj nie mieli racji. Ruch przyśpieszony jest do dupy. Same problemy.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >>Dlatego do znudzenia już powtarzam. Żeby określić ruch należy przyjąć układ odniesienia. >Uściślając - ruch jednostajny. Bo w przypadku ruchu przyśpieszonego ma zasadnicze znaczenie kto się porusza. Hamując przed przeszkodą poruszamy się względem przeszkody tak samo jak ona względem nas. Ale tylko my odczuwamy przyśpieszenie - przeszkoda nie. Ruch przyśpieszony jest zwykle bezwzględny i nie mamy dowolności w wyborze układu odniesienia. Co jest układem odniesienia względem którego zawsze możemy jednoznacznie określić przyśpieszenie? Nie wiadomo. Newton uważał, że odległe gwiazdy, bo są "nieruchome". Ernst Mach, że cała masa Wrzechświata. Obaj nie mieli racji. Ruch przyśpieszony jest do dupy. Same problemy.
Ależ się z Tobą zgadzam. Tylko przeszkoda i samochód mają jeden układ odniesienia czyli Ziemię. Wtedy przeszkoda się nie porusza.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | uxbridge (5980 punktów) | >Ależ się z Tobą zgadzam. Tylko przeszkoda i samochód mają jeden układ odniesienia czyli Ziemię. Wtedy przeszkoda się nie porusza. Układ odniesienia można wybrać arbitralnie. Na tym polega względność. To widać wyraźnie np W przypadku dwóch rakiet poruszających się naprzeciw w "pustej" przestrzeni. Nie da się wyróżnić żadnego układu. Ale jeśli jedna z nich zacznie przyśpieszać/hamować to natychmiast przestaje obowiązywać względność i tylko jeden z układów jest wyróżniony. I wtedy powstaje problem. Co jest tym układem, względem którego rakieta ma określone przyśpieszenie?
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Fizyk (17637 punktów) | > Co jest tym układem, względem którego rakieta ma określone przyśpieszenie?
Układ inercjalny.
|
|
| | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Henryk.K (2246 punktów) |
>Układ odniesienia można wybrać arbitralnie. Na tym polega względność. To widać wyraźnie np W przypadku dwóch rakiet poruszających się naprzeciw w "pustej" przestrzeni. Nie da się wyróżnić żadnego układu. Ale jeśli jedna z nich zacznie przyśpieszać/hamować to natychmiast przestaje obowiązywać względność i tylko jeden z układów jest wyróżniony. I wtedy powstaje problem. Co jest tym układem, względem którego rakieta ma określone przyśpieszenie? > Jak trudno na tym świecie żyć bez układów. Newton i wielu innych odnosiło siłę odśrodkową do odległych gwiazd, mas itp. A okazało się, że można ją odnieść do ciała, które podlega sile dośrodkowej. Przy takim podejściu wynika ona z dążenia ciała do zachowania istniejącego kierunku ruchu. Siła dośrodkowa zmienia kierunek ruchu, a odśrodkowa zachowuje. Pełna równowaga, w wyniku której ciało porusza się po linii krzywej.
Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | uxbridge (5980 punktów) | >Pełna równowaga, w wyniku której ciało porusza się po linii krzywej. To celowe kłamstwo, lub bezwiedna głupota. Bo brakiem wiedzy nie da się tego idiotyzmu tłumaczyć. Żadne ciało nie porusza się po linii krzywej bez działania wypadkowej siły.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >>Pełna równowaga, w wyniku której ciało porusza się po linii krzywej. >To celowe kłamstwo, lub bezwiedna głupota. Bo brakiem wiedzy nie da się tego idiotyzmu tłumaczyć. >Żadne ciało nie porusza się po linii krzywej bez działania wypadkowej siły. > Niestety, nie mogę przyznać Panu racji. Rozważmy siłę F działającą na ciało o masie m. Nada mu on przyspieszenie a. Jednocześnie przyjmuje się, iż pojawia się siła T- bezwładności, przeciwnie skierowana do siły F , która również nadaje ciału przyśpieszenie a, lecz przeciwnie skierowane do pierwszego przyśpieszenia a. I pomimo to ciało porusza się z przyśpieszeniem a, tym pochodzącym od siły F. Jak to jet możliwe, ponieważ zgodnie z trzecią zasadą dynamiki Newtona: Jeżeli na ciało nie działa żadna siła, lub działają siły wzajemnie się równoważące, to ciało pozostaje w spoczynku, lub porusza się ruchem jednostajnym. Podobnie jest z siłą odśrodkową i dośrodkową. Za wyjaśnienie tego paradoksu Newtona należy się chyba Nobel?
Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | uxbridge (5980 punktów) | >Rozważmy siłę F działającą na ciało o masie m. Nada mu on przyspieszenie a. To jest II Zasada Dynamiki. Można ją znaleźć w każdym podręczniku fizyki. >Jednocześnie przyjmuje się, iż pojawia się siła T- bezwładności, przeciwnie skierowana do siły F , która również nadaje ciału przyśpieszenie a, lecz przeciwnie skierowane do pierwszego przyśpieszenia a. To jest kłamstwo którego potwierdzenia nie da się oczywiście znaleźć nigdzie, poza umysłem Henryka.
>Jak to jet możliwe, ponieważ zgodnie z trzecią zasadą dynamiki Newtona: > Jeżeli na ciało nie działa żadna siła, lub działają siły wzajemnie się równoważące, to ciało pozostaje w spoczynku, lub porusza się ruchem jednostajnym. ...prostoliniowym. To jest I Zasada Dynamiki. Nie trzecia. Pan nie potrafi zrobić kroku, żeby nie potknąć się o własne nogi? > Podobnie jest z siłą odśrodkową i dośrodkową. Owszem, jest bardzo podobnie - czyli zupełnie nie tak jak Henryk "myśli".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >>Rozważmy siłę F działającą na ciało o masie m. Nada mu on przyspieszenie a. >To jest II Zasada Dynamiki. Można ją znaleźć w każdym podręczniku fizyki. >>Jednocześnie przyjmuje się, iż pojawia się siła T- bezwładności, przeciwnie skierowana do siły F , która również nadaje ciału przyśpieszenie a, lecz przeciwnie skierowane do pierwszego przyśpieszenia a. >To jest kłamstwo którego potwierdzenia nie da się oczywiście znaleźć nigdzie, poza umysłem Henryka. >>Jak to jet możliwe, ponieważ zgodnie z trzecią zasadą dynamiki Newtona: >> Jeżeli na ciało nie działa żadna siła, lub działają siły wzajemnie się równoważące, to ciało pozostaje w spoczynku, lub porusza się ruchem jednostajnym. >...prostoliniowym. To jest I Zasada Dynamiki. Nie trzecia. Pan nie potrafi zrobić kroku, żeby nie potknąć się o własne nogi?
Ja nie przepisuję z reguły tekstów z internetu, lecz piszę to z głowy. Pamięć już nie ta to zdarzają się pomyłki, które jednak nie wypaczają idei. Jeszcze niedawno mieli Panowie problem z ustaleniem, który ruch jest inercyjny, a który nie. Nie robiłem z tego dramatu, ponieważ nie jestem człowiekiem pedantycznym, lub można ująć jeszcze gorzej. >> Podobnie jest z siłą odśrodkową i dośrodkową. >Owszem, jest bardzo podobnie - czyli zupełnie nie tak jak Henryk "myśli". >
A wyjaśnił to ktoś na świecie lepiej ode mnie?
Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
|
|
| | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Henryk.K (2246 punktów) |
>Układ odniesienia można wybrać arbitralnie. Na tym polega względność. To widać wyraźnie np W przypadku dwóch rakiet poruszających się naprzeciw w "pustej" przestrzeni. Nie da się wyróżnić żadnego układu. Ale jeśli jedna z nich zacznie przyśpieszać/hamować to natychmiast przestaje obowiązywać względność i tylko jeden z układów jest wyróżniony. I wtedy powstaje problem. Co jest tym układem, względem którego rakieta ma określone przyśpieszenie? > Trzeba taki układ wymyślić, a nawet nie. Jeśli tylko nauczymy się ustalać prędkości bez układu odniesienia, to po co nam jakiekolwiek układy. Na dobrą sprawę nie zdawałem sobie sprawy jak w fizyce istnieje ogromna zależność od układu odniesienia. Pierwszy raz dotarło to do mnie, kiedy opracowywałem wzór na siłę odśrodkową. To Isaak Newton pierwszy rozpoczął jego poszukiwania dla wyjaśnienia powstawania siły odśrodkowej. I trwa do do dzisiaj.
Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >>Ależ się z Tobą zgadzam. Tylko przeszkoda i samochód mają jeden układ odniesienia czyli Ziemię. Wtedy przeszkoda się nie porusza. >Układ odniesienia można wybrać arbitralnie. Na tym polega względność. To widać wyraźnie np W przypadku dwóch rakiet poruszających się naprzeciw w "pustej" przestrzeni. Nie da się wyróżnić żadnego układu.
Zgadza się. Więc nie można autokratycznie przyjmować ad hoc jakiejś prędkości nawet jednej rakiety.
>Ale jeśli jedna z nich zacznie przyśpieszać/hamować to natychmiast przestaje obowiązywać względność i tylko jeden z układów jest wyróżniony. I wtedy powstaje problem. Co jest tym układem, względem którego rakieta ma określone przyśpieszenie?
Nie ma powodów nadal, by jakiś układ był wyróżniony. Faktycznie jest problem. Bo nie ma trzeciego układu/punktu odniesienia, z którego obserwator mógłby się wysilić na jakieś obserwacje. Ale fajnie jest, że obserwator/trzeci punkt odniesienia też nic o sobie nie wie. Czy jest w ruchu czy nie. Zaznaczam, że w pustej przestrzeni. Wiemy oboje bynajmniej, że to nie jest rzeczywistość. Musimy więc sobie radzić jak potrafimy. Któryś z układów obserwacyjnych musimy przyjąć, dla rozumowania, jako odniesienie w stosunku do ruchu pozostałych. Szanuje tu zasadę, że przestrzeń jest pusta, bez grawitacyjna przestrzeń i w najbliższym zasięgu nie ma możliwości znalezienia punktu/układu odniesienia. Jest rzeczywiście problem. Dałeś przykład jak Henryk K., zupełnie oderwany od rzeczywistości, ale nie posądzam Ciebie, żeby wywoływać zupełnie steoretyzowaną makymalnie dyskusję na obłędnych założeniach, właściwie nie mającą miejsca w rzeczywistości..
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | Wiemy oboje bynajmniej, że to nie jest rzeczywistość. Musimy więc sobie radzić jak potrafimy. Któryś z układów obserwacyjnych musimy przyjąć, dla rozumowania, jako odniesienie w stosunku do ruchu. Szanuje tu zasadę, że przestrzeń jest pusta, bez grawitacyjna przestrzeń i w najbliższym zasięgu nie ma możliwości znalezienia punktu/układu odniesienia. Jest rzeczywiście problem. Dałeś przykład jak Henryk K., zupełnie oderwany od rzeczywistości, ale nie posądzam Ciebie, żeby wywoływać zupełnie steoretyzowaną makymalnie dyskusję na obłędnych założeniach, właściwie nie mającą miejsca w rzeczywistości.. >< Ironizujecie, że czasami coś zapominam. Zapominanie posiada również zalety. Gdybym pamiętał to co stanowi obecnie dla Was tak poważny problem, to nigdy nie próbowałbym nawet podejść do tego zagadnienia. A tak bez zbędnych obciążeń rozwiązałem go z marszu. Nieco fantazyji Panowie, pofolgujcie Sobie, nie oglądajcie się na żadne autorytety, to tłamsi inwencje twórczą.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Wenancjusz (16441 punktów) | >>Ależ się z Tobą zgadzam. Tylko przeszkoda i samochód mają jeden układ odniesienia czyli Ziemię. Wtedy przeszkoda się nie porusza. >Układ odniesienia można wybrać arbitralnie. Na tym polega względność. To widać wyraźnie np W przypadku dwóch rakiet poruszających się naprzeciw w "pustej" przestrzeni. Nie da się wyróżnić żadnego układu. Ale jeśli jedna z nich zacznie przyśpieszać/hamować to natychmiast przestaje obowiązywać względność i tylko jeden z układów jest wyróżniony. I wtedy powstaje problem. Co jest tym układem, względem którego rakieta ma określone przyśpieszenie?
Oczywiście. Jest tylko jeden problem. Jak więc Henryk K. mógł zrobić takie założenie? Na czym się opierał? Zdaje mi się że zabawia się naszym kosztem testując, sondując, czy się znamy. Przecież podawał linki do jego publikacji w portalu "salon24.pl", które oczywiście odwiedziłem. Komentarz zostawiam sobie. Wystarczy zajrzeć samemu i ocenić moc możliwości intelektualnych Henryka K.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) |
>>Układ odniesienia można wybrać arbitralnie. Na tym polega względność. To widać wyraźnie np W przypadku dwóch rakiet poruszających się naprzeciw w "pustej" przestrzeni. Nie da się wyróżnić żadnego układu. Ale jeśli jedna z nich zacznie przyśpieszać/hamować to natychmiast przestaje obowiązywać względność i tylko jeden z układów jest wyróżniony. I wtedy powstaje problem. Co jest tym układem, względem którego rakieta ma określone przyśpieszenie? >Oczywiście. Jest tylko jeden problem. Jak więc Henryk K. mógł zrobić takie założenie? Na czym się opierał? Zdaje mi się że zabawia się naszym kosztem testując, sondując, czy się znamy. Przecież podawał linki do jego publikacji w portalu "salon24.pl", które oczywiście odwiedziłem. Komentarz zostawiam sobie. Wystarczy zajrzeć samemu i ocenić moc możliwości intelektualnych Henryka K. ><
Nie zabawiam się Waszym kosztem, bo cóż to za zabawa! Pisałem o tym, kiedy jeszcze nie miałem pojęcia, że istniejecie na tym świecie. Postanowiłem, że ujmę tą kwestię w opracowaniu, nad którym się tak obecnie trudzę. Powinienem to uczynić 15 sierpnia, w rocznicę cudu, który zatrzymał pochód kłamstwa, zbrodni i ciemnoty.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >>> Nie mam wcale pewność, że moja idea jest poprawna, dlatego >>> wspominam o potrzebie jej przedyskutowania. >>Jaką ideę chce pan tu poddać, pod - jak mniemam - konstruktywną dyskusję? >Jest to idea, która obali całą astrofizykę,Wielki Wybuch, astronomię i tą część fizyki, której fundamentem jest eksperyment Morleya.
Przede wszystkim eksperyment Morleya, tak szumnie nazywany przez Ciebie, dotyczył potwierdzenia istnienia eteru statycznego. Do eksperymentu dołączył się później Michelson, po to tylko by uwiarygodnić wyniki doświadczenia. Eksperyment nie stwierdził istnienia żadnego eteru. Koniec. To był cel doświadczenia. Po co te euforyczne, hiobowe wieści? Nie rozumiem.
>Dalej nie przewiduje, bo jest to za bardzo stresujące. >>> Nie mogę się zorientować, czy nasz układ słoneczny otrzymał jakąś prędkość >>> od Wielkiego Wybuchu i podąża z nią w jakąś określoną część Wszechświata?
Co prawda nie wyjaśniłeś po co Tobie taka wiedza, ale zakładam, że niewiedza w tej materii nie daje Tobie spokojnie żyć! No bez jaj i to holenderskich. Wszystko co jest wynikiem wybuchu się rozlatuje promieniście. Tylko ten Wielki Wybuch nie był wybuchem podobnym do wybuchu pocisku moździerzowego w szambie. Nie było BUUM! bo nie było ośrodka przenoszącego falę dźwiękową. To był proces inicjujący (bozon Higgsa podobno) powstawanie materii. Przyjmij, że określenie wielki wybuch przyjęto by lepiej to dotarło do wyobraźni. A ponieważ ten początek musiał wirować, to już powstała siła odśrodkowa, rozrzucająca w przestrzeni materię.
>>> Logicznie rzecz biorąc to powinien, może nie bezpośrednio, ale np. razem >>> z Droga Mleczną czy też z jakimś innym fragmentem Kosmosu.
Droga Mleczna nie jest żadnym wyróżnieniem w Kosmosie. Jest taką samą Galaktyką jak każde inne już zaobserwowane. Nie ma takiego powodu do wyróżnienia Galaktyki..
>>Podąża. Domyślam się, że ma pan jakieś przeczucia.
>To nie ma nic wspólnego z przeczuciami. Skoro cały Wszechświat, od chwili wielkiego wybuchu się rozszerza,to Ziemia również powinna się od czegoś oddalać z jakąś prędkością.
Błąd wyobraźni. Oddalają się lub zbliżają galaktyki. Jeśli chcesz mówić o Ziemi to pamiętaj, że Ziemi nie zależy na oddalaniu się czy zbliżaniu. Bo Ziemia jest częścią układu planetarnego, jednego z miliardów w naszej Galaktyce, tworzącego właśnie Galaktykę. Więc tym bardziej jest to interesujące, że tak się zamartwiasz gdzie się zbliża/oddala nasza Ziemia. W skali wielkości kosmicznych jest to dla nikogo nie istotne. No chyba dla Ciebie tak mocno, że Ciebie zadręcza. > Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >>>> Nie mam wcale pewność, że moja idea jest poprawna, dlatego >>>> wspominam o potrzebie jej przedyskutowania. >>>Jaką ideę chce pan tu poddać, pod - jak mniemam - konstruktywną dyskusję? >>Jest to idea, która obali całą astrofizykę,Wielki Wybuch, astronomię i tą część fizyki, której fundamentem jest eksperyment Morleya. >Przede wszystkim eksperyment Morleya, tak szumnie nazywany przez Ciebie, dotyczył
>Błąd wyobraźni. Oddalają się lub zbliżają galaktyki. Jeśli chcesz mówić o Ziemi to pamiętaj, że Ziemi nie zależy na oddalaniu się czy zbliżaniu. Bo Ziemia jest częścią układu planetarnego, jednego z miliardów w naszej Galaktyce, tworzącego właśnie Galaktykę. Więc tym bardziej jest to interesujące, że tak się zamartwiasz gdzie się zbliża/oddala nasza Ziemia. W skali wielkości kosmicznych jest to dla nikogo nie istotne. No chyba dla Ciebie tak mocno, że Ciebie zadręcza.
Ten punkt widzenia, który Pan zaprezentował nie jest mi obcy. Nie przeżywam z tego powodu żadnym mąk twórczych, lecz prowadzę pewne obliczenia i musiałem je zakończyć na Wielkim Atraktorze. Czułem w związku z tym pewien niedosyt. Kiedy zagłębiłem się w to zagadnienie, to okazało się, że nie jest ono takie oczywiste. Proszę logicznie rozważyć w odniesieniu do teorii względności różną prędkość oddalania się wszystkiego od Ziemi. Pojawia się tam ciekawy paradoks.
Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Proszę logicznie rozważyć w odniesieniu do teorii względności > różną prędkość oddalania się wszystkiego od Ziemi. Pojawia się > tam ciekawy paradoks.
Zanim opisze pan ów paradoks nieśmiało zauważę, że Andromeda (galaktyka) przybliża się do Drogi Mlecznej. Ziemia przybliża się powolutku do Słońca. Słonce z kolei przybliża się powolutku do centrum naszej Galaktyki (czyli tkwiącej tam czarnej dziury). To Galaktyki w swoim statystycznym rozkładzie od siebie się oddalają. Nie można zatem mówić a priori, że coś konkretnego (np. dana gwiazda w mgławicy Carina) od Ziemi się oddala, czy przybliża. To jest znacznie bardziej złożone.
Trzeba najpierw tego dowieść oraz zastanowić się, czy na pewno jesteśmy w stanie.
Zanim pan zacznie pisać o paradoksie, polecam również zaznajomić się za faktem, że istnieją w wszechświecie rejony oddzielone od siebie tak dokumentnie, że nie na szans, aby przybyła do nas od nich (lub odwrotnie) jakakolwiek informacja.
Innymi słowy, w pewnym sensie niektóra materia (bardzo daleka) oddala się od nas z prędkością większą niż światło. Ale tylko w pewnym sensie.
Straciliśmy jej obecny wygląd na zawsze.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >> Proszę logicznie rozważyć w odniesieniu do teorii względności >> różną prędkość oddalania się wszystkiego od Ziemi. Pojawia się >> tam ciekawy paradoks. >Zanim opisze pan ów paradoks nieśmiało zauważę, że Andromeda (galaktyka) przybliża się do Drogi Mlecznej. >Ziemia przybliża się powolutku do Słońca. Słonce z kolei przybliża się powolutku do centrum naszej Galaktyki (czyli tkwiącej tam czarnej dziury). >To Galaktyki w swoim statystycznym rozkładzie od siebie się oddalają. >Nie można zatem mówić a priori, że coś konkretnego (np. dana gwiazda w mgławicy Carina) od Ziemi się oddala, czy przybliża. To jest znacznie bardziej złożone. >Trzeba najpierw tego dowieść oraz zastanowić się, czy na pewno jesteśmy w stanie.
Nie zastanawiałem się nad jakimiś rachitycznymi ruchami lecz bardziej zdecydowanymi. Sugerowałem również, że nie odnoszę tych zjawisk bezpośrednio do samej planety, lecz do większych fragmentów Kosmosu.
>Zanim pan zacznie pisać o paradoksie, polecam również zaznajomić się za faktem, że istnieją w wszechświecie rejony oddzielone od siebie tak dokumentnie, że nie na szans, aby przybyła do nas od nich (lub odwrotnie) jakakolwiek informacja. >Innymi słowy, w pewnym sensie niektóra materia (bardzo daleka) oddala się od nas z prędkością większą niż światło. Ale tylko w pewnym sensie. >Straciliśmy jej obecny wygląd na zawsze.
Dlaczego oddala się tylko w pewnym sensie? Z tym oddalaniem się z prędkością większa od prędkością światła to mnie Pan zaskoczył.Nie w samym fakcie, lecz zwróceniem uwagi na to, że nie powinniśmy tego oglądać. Ma to związek z horyzontem zdarzeń, czy czymś podobnym. To jak jest to możliwe, że uczeni nie dość, że widzą to zjawisko ,to jeszcze go obmierzają?
Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
|
|
| | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Sugerowałem również, że nie odnoszę tych zjawisk bezpośrednio> do samej planety, lecz do większych fragmentów Kosmosu.W pana wypowiedzi do której odniosłem się w tym wątku, pisał pan o Ziemi. Cytat: w odniesieniu do teorii względności różną prędkość oddalania się wszystkiego od Ziemi. > Dlaczego oddala się tylko w pewnym sensie?Próbowałem zrozumieć argumentację naukowców, ale przyznam że coś wciąż mi umyka. Ma to związek prawdopodobnie ze względnością przestrzeni. Opisywany wielokrotnie na tym forum model zakłada, że przestrzeń pączkuje. Jeśli np. jeden samochód jadący 100 km/h minął się z drugim jadącym tą samą prędkością a droga się rozciąga, to oddalają się od siebie z prędkością większą niż 200km/h pomimo, że każdy z tych samochodów jedzie po swojej drodze nadal 100 km/h. > Z tym oddalaniem się z prędkością większa od prędkością> światła to mnie Pan zaskoczył.Nie w samym fakcie,> lecz zwróceniem uwagi na to, że nie powinniśmy tego oglądać.> Ma to związek z horyzontem zdarzeń, czy czymś podobnym.Tak. > To jak jest to możliwe, że uczeni nie dość, że widzą to zjawisko, to jeszcze go obmierzają?Jedna uwaga: obmierzają do pewnego stopnia. Potem już tylko stosują racjonalnie pewien model. Nie może pan obmierzyć czegoś, co do pana prozaicznie nie dociera. Jeśli wiedzą, że każda galaktyka oddala sie średnio od każdej w pobliżu, to wiadomo że te prędkości im dalej od nas, będą proporcjonalnie większe. Może pan to "zobaczyć" widząc coraz bardziej czerwone, dalsze galaktyki. Obserwowalny wszechświat to kula o promieniu 46 miliardów lat świetlnych. Dalej już nie jest pan w stanie zobaczyć, fale są zbyt długie. Należy zwrócić uwagę, że powyższe wielkości określają maksymalną odległość, dla jakiej zdarzenia mogą być obserwowane w chwili obecnej, czyli jednocześnie wyznaczają granice horyzontu cząstek, wewnątrz którego cząstki jeszcze są w kontakcie przyczynowo-skutkowym. Dalsze już nie ale nie znaczy to, że dalej nic nie ma.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) |
>>To jak jest to możliwe, że uczeni nie dość, że widzą to zjawisko, to jeszcze go obmierzają? >Jedna uwaga: obmierzają do pewnego stopnia. Potem już tylko stosują racjonalnie pewien model. >Nie może pan obmierzyć czegoś, co do pana prozaicznie nie dociera. >Jeśli wiedzą, że każda galaktyka oddala sie średnio od każdej w pobliżu, to wiadomo że te prędkości im dalej od nas, będą proporcjonalnie większe.
Jak my możemy ustalić oddalanie się od siebie galaktyk, które są w pobliżu? No chyba, że leżą one na linii naszego patrzenia. Jedna bliżej nas a druga dalej? Nie w ten sposób, że leżą one jakby na sferze a my w środku owej sfery. Nie moglibyśmy wówczas zmierzyć ich przesunięcia ku czerwieni?
>Może pan to "zobaczyć" widząc coraz bardziej czerwone, dalsze galaktyki. >Obserwowalny wszechświat to kula o promieniu 46 miliardów lat świetlnych. Dalej już nie jest pan w stanie zobaczyć, fale są zbyt długie.
Najwięcej mi powiedziało, dlaczego coraz mniej wiemy o tym co jest dalej, to że fale są zbyt długie.
>Należy zwrócić uwagę, że powyższe wielkości określają maksymalną odległość, dla jakiej zdarzenia mogą być obserwowane w chwili obecnej, czyli jednocześnie wyznaczają granice horyzontu cząstek, wewnątrz którego cząstki jeszcze są w kontakcie przyczynowo-skutkowym. >Dalsze już nie ale nie znaczy to, że dalej nic nie ma. >
Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Jak my możemy ustalić oddalanie się od siebie galaktyk, które są w pobliżu?Mierząc stopień ich przesunięcia ku czerwieni? Bardziej czerwone znaczy szybciej (te dalsze), a mniej czerwone - wolniej? (te bliższe) > Najwięcej mi powiedziało, dlaczego coraz mniej wiemy o> tym co jest dalej, to że fale są zbyt długie.Cieszę się, bo może uzupełniam pana jakieś braki w podstawach fizyki. pl.wikipedia.org/wiki/Długość_faliA wracając, nie odpowiedział pan na moje pytanie. Powtórzyć, czy nie trzeba? www.racjonalista.pl/forum.php/s,819178#w819697
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | > >Jak my możemy ustalić oddalanie się od siebie galaktyk, które są w pobliżu?> Mierząc stopień ich przesunięcia ku czerwieni?> Bardziej czerwone znaczy szybciej (te dalsze), a mniej czerwone - wolniej? (te bliższe) To wiem. Z Pańskiej wypowiedzi wnioskuję, iż dokonuje się pomiarów jedynie dla galaktyk oddalających lub zbliżających się do Ziemi. Nie oblicza się jej dla tych które przemieszczają się po sferze. Chociaż od lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku jest to możliwe. > Cieszę się, bo może uzupełniam pana jakieś braki w podstawach fizyki.> pl.wikipedia.org/wiki/Długość_fali To co Pan zaproponował w tym linku nadaje się do przedszkola.
Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | >Nie oblicza się jej dla tych które przemieszczają się po sferze
Nie słyszałem o takich galaktykach. Może je również się analizuje.
> To co Pan zaproponował w tym linku nadaje się do przedszkola.
Zaznaczył pan kwestię z długością fali - opowiedziałem. "Najwięcej mi powiedziało, dlaczego coraz mniej wiemy o tym co jest dalej, to że fale są zbyt długie." Przecież to oczywiste. Fala nie może mieć długości ujemnej. Poza tym im dłuższa, tym mniej informacji sobą niesie.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >>Nie oblicza się jej dla tych które przemieszczają się po sferze >Nie słyszałem o takich galaktykach. >Może je również się analizuje. >> To co Pan zaproponował w tym linku nadaje się do przedszkola. >Zaznaczył pan kwestię z długością fali - opowiedziałem. >"Najwięcej mi powiedziało, dlaczego coraz mniej wiemy o tym co jest dalej, to że fale są zbyt długie." >Przecież to oczywiste. Fala nie może mieć długości ujemnej. >Poza tym im dłuższa, tym mniej informacji sobą niesie. > Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
Uściślę, Henryk K. bezpardonowo jedzie "po łebkach", czyli jak zwykle. Informację o galaktykach we Wszechświecie zbieramy od tego czasu jak je odkryliśmy. Odbieramy te informacje widząc fale elektromagnetyczne w wąziutkim paśmie częstotliwości, co nazywamy światłem (nie napiszę widzialnym, bo niewidzialnego światła nie znam). To jest ta ułomność konstrukcji ludzkiego oka. Typowe oko ludzkie będzie reagować na długości fali od 369 do 769 nanometrów . Pod względem częstotliwości, to odpowiada paśmie w okolicach 430-770 THz . Widzimy praktycznie to tak, że im mniejsza częstotliwość tym widzimy bardziej "na czerwono" im większa bardziej "na niebiesko". Stąd w oparciu o dopplerowską zasadę "przesuwania" częstotliwości, wnioskujemy o tym czy dalekie obiekty się od nas oddalają czy przybliżają. (fale dźwiękowe podobnie się zachowują czego przykładem niech będzie efekt dźwiękowy przejeżdżającego pociągu wyższy dźwięk jak się zbliża i niższy jak już się oddala). Poza tym pasmem są ograniczenia uniemożliwiające "widzenie". Nie widzimy na ten przykład promieniowania ultrafioletowego, choć jego skutki odczuwamy (np. zmiany nowotworowe skóry, zmiany bielmowate oczu), nie widzimy promieniowania podczerwonego, choć je czujemy (poparzenia na skórze). A człowiek jest "wzrokowcem" wśród ssaków, tak jak wszystkich naczelnych. To oznacza, że większość wrażeń odbiera wzrokiem. Jest to najważniejszy zmysł ludzki. Rzeczywiście, informacje płynące więc z obserwacji odległych galaktyk zaczynają być nieznane z powodu zbyt małej długości fali e.m. nieczytanej już przez ludzkie oko. Nie oznacza to, że ich nie ma. Sposób więc obserwacji optycznej dalekich obiektów ma dość duże ograniczenia. Człowiek wymyślił więc sposób korzystania z informacji przesyłanych falami e.m., budując anteny odbiorcze, zwane popularnie radioteleskopami, które "widzą" już bardzo szerokie pasmo promieniowania fal e.m.. Powstała w ten sposób dziedzina nazywana jest radioastronomią. W ten sposób więc obserwuje się kwazary, obiekty jeszcze dalsze jak widzialne galaktyki. Ogólnie biorąc poszerzył się więc zakres informacji jakie docierają do Ziemi z tych niewyobrażalnych odległości. Mało. W urządzeniach przetwarzających informacje można zmieniając podstawę czasu na wykresie ekranu odczytującego, sztucznie zmieniać częstotliwość. Ale to już inna bajka.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > informacje płynące więc z obserwacji odległych galaktyk zaczynają> być nieznane z powodu zbyt małej długości fali e.m. nieczytanej> już przez ludzkie oko.Słucham?? 
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | > > informacje płynące więc z obserwacji odległych galaktyk zaczynają> > być nieznane z powodu zbyt małej długości fali e.m. nieczytanej> > już przez ludzkie oko.> Słucham?? Co Ciebie zbulwersowało Jacku? Czym Ciebie zaskoczyłem? Ludzkie przeciętne ucho też nie słyszy infradźwięków oraz ultradźwięków. Pasmo częstotliwości fal dźwiękowych słyszanych to od ok 15Hz do 20000Hz. Za to bardzo źle ponoć odbierają komórki ciała częstotliwość 4-5 Hz.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > obserwacji odległych galaktyk zaczynają > być nieznane z powodu zbyt małej długości fali
Chyba zbyt wielkiej długości fali. Poza tym, kto analizuje galaktyki patrząc na nie gołym okiem? Twoje oko nie zrobi analizy spektralnej ze szczelinami pochodzącymi od konkretnych pierwiastków.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Wenancjusz (16441 punktów) | >> obserwacji odległych galaktyk zaczynają >> być nieznane z powodu zbyt małej długości fali >Chyba zbyt wielkiej długości fali. >Poza tym, kto analizuje galaktyki patrząc na nie gołym okiem? >Twoje oko nie zrobi analizy spektralnej ze szczelinami pochodzącymi od konkretnych pierwiastków.
Oczywiście. Nawet nie zwróciłem uwagi w pierwszej chwili, co wyszło spod mojego "pióra". Prosti mienia. Я понимаю все намеки. Мне стыдно, что я так невнимателен. Я понимаю все намеки. Мне стыдно, что я так невнимателен.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Henryk.K (2246 punktów) | >>> obserwacji odległych galaktyk zaczynają >>> być nieznane z powodu zbyt małej długości fali >>Chyba zbyt wielkiej długości fali. >>Poza tym, kto analizuje galaktyki patrząc na nie gołym okiem? >>Twoje oko nie zrobi analizy spektralnej ze szczelinami pochodzącymi od konkretnych pierwiastków. >Oczywiście. Nawet nie zwróciłem uwagi w pierwszej chwili, co wyszło spod mojego "pióra". Prosti mienia. Я понимаю все намеки. Мне стыдно, что я так невнимателен. Я понимаю все намеки. Мне стыдно, что я так невнимателе
> > Ale Pan przeżył szok. Pod wpływem tego kosmicznego błędu zaczął Pan mówić po Rosyjsku,oraz sypać kodem cyfrowym. Oj, co to będzie, kiedy pomyłka będzie dotyczyła Wszechświata?
Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >>>> obserwacji odległych galaktyk zaczynają >>>> być nieznane z powodu zbyt małej długości fali >>>Chyba zbyt wielkiej długości fali. >>>Poza tym, kto analizuje galaktyki patrząc na nie gołym okiem? >>>Twoje oko nie zrobi analizy spektralnej ze szczelinami pochodzącymi od konkretnych pierwiastków. >>Oczywiście. Nawet nie zwróciłem uwagi w pierwszej chwili, co wyszło spod mojego "pióra". Prosti mienia. Я понимаю все намеки. Мне стыдно, что я так невнимателен. Я понимаю все намеки. Мне стыдно, что я так невнимателе
>> > Ale Pan przeżył szok. Pod wpływem tego kosmicznego błędu zaczął Pan mówić po Rosyjsku,oraz sypać kodem cyfrowym. To nie był kosmiczny błąd, co wyjaśniłem Jackowi późniejszym wpisem a czego nie czytasz jak zwykle. Tylko takie gnidy jak Ty zaraz się cieszą, że można zdeptać. Jakbyś przeczytał to w moim wyjaśnieniu nie ma kosmicznego błędu. Oczywiście Ty to lekceważysz, boś szarak, kolorami nieciekawy. Takim robi uciechę z byle czego. A w czym rosyjski gorszy? No może dla Ciebie mniej zrozumiały Ludzie światli znają parę języków na dokładkę. Uwaga dowcipna na Twoją miarę i poziom. Nie pisałem do Ciebie, więc i uwagę sobie schowaj w karman. Mogę też i po niemiecku jak mi się zechce.
>Oj, co to będzie, kiedy pomyłka będzie dotyczyła Wszechświata?
Wiesz co? Martw się bo to Twoje zmartwienie nic nie kosztuje. Ty i problemy Wszechświata! No nie rób sobie jaj i to holenderskich.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Wenancjusz (16441 punktów) | > >> informacje płynące więc z obserwacji odległych galaktyk zaczynają> >> być nieznane z powodu zbyt małej długości fali e.m. nieczytanej> >> już przez ludzkie oko.> >Słucham?? > Co Ciebie zbulwersowało Jacku? Czym Ciebie zaskoczyłem?> Ludzkie przeciętne ucho też nie słyszy infradźwięków oraz ultradźwięków. Pasmo częstotliwości fal dźwiękowych słyszanych to od ok 15Hz do 20000Hz. Za to bardzo źle ponoć odbierają komórki ciała częstotliwość 4-5 Hz.> Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.Przepraszam Ciebie Jacku i pozostałych racjonalistów. Miało być zbyt dużej długości fali świetlnej. Ale i tak wielkiego byka nie strzeliłem, bo i nadfioletu i tego co powyżej też nie widzimy. W pierwszej chwili zdziwienie moje było równe Twojemu zaskoczeniu.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | > >>> informacje płynące więc z obserwacji odległych galaktyk zaczynają> >>> być nieznane z powodu zbyt małej długości fali e.m. nieczytanej> >>> już przez ludzkie oko.> >>Słucham?? > >Co Ciebie zbulwersowało Jacku? Czym Ciebie zaskoczyłem?> >Ludzkie przeciętne ucho też nie słyszy infradźwięków oraz ultradźwięków. Pasmo częstotliwości fal dźwiękowych słyszanych to od ok 15Hz do 20000Hz. Za to bardzo źle ponoć odbierają komórki ciała częstotliwość 4-5 Hz.> > Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.> Przepraszam Ciebie Jacku i pozostałych racjonalistów. Miało być zbyt dużej długości fali świetlnej. Ale i tak wielkiego byka nie strzeliłem, bo i nadfioletu i tego co powyżej też nie widzimy.> W pierwszej chwili zdziwienie moje było równe Twojemu zaskoczeniu.> Od razu spostrzegłem Pańską pomyłkę. Nie wywarła na mnie żadnego wrażenia. A mogłem przecież tak jak wielu na tym portalu unieść się świętym oburzeniem, podważyć zdolności umysłowe, zaakcentować bezmyślność naukową, ........ , kropka. Nie myli się ten który nic nie robi. Ta uwaga również dotyczy Pana, więcej powściągliwości.
Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Wenancjusz (16441 punktów) | > >>>> informacje płynące więc z obserwacji odległych galaktyk zaczynają> >>>> być nieznane z powodu zbyt małej długości fali e.m. nieczytanej> >>>> już przez ludzkie oko.> >>>Słucham?? > >>Co Ciebie zbulwersowało Jacku? Czym Ciebie zaskoczyłem?> >>Ludzkie przeciętne ucho też nie słyszy infradźwięków oraz ultradźwięków. Pasmo częstotliwości fal dźwiękowych słyszanych to od ok 15Hz do 20000Hz. Za to bardzo źle ponoć odbierają komórki ciała częstotliwość 4-5 Hz.> >> Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.> >Przepraszam Ciebie Jacku i pozostałych racjonalistów. Miało być zbyt dużej długości fali świetlnej. Ale i tak wielkiego byka nie strzeliłem, bo i nadfioletu i tego co powyżej też nie widzimy.> >W pierwszej chwili zdziwienie moje było równe Twojemu zaskoczeniu.> >> Od razu spostrzegłem Pańską pomyłkę. Nie wywarła na mnie żadnego wrażenia.> A mogłem przecież tak jak wielu na tym portalu unieść się świętym oburzeniem, podważyć zdolności umysłowe, zaakcentować bezmyślność naukową, ........ , kropka.> Nie myli się ten który nic nie robi.> Ta uwaga również dotyczy Pana, więcej powściągliwości.No gdybyś Ty był godny nazwy mentora to może i bym się przejął Twoją uwagą.. Raczej weź się za siebie "mentorze".
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >>Nie oblicza się jej dla tych które przemieszczają się po sferze >Nie słyszałem o takich galaktykach. >Może je również się analizuje. >> To co Pan zaproponował w tym linku nadaje się do przedszkola. >Zaznaczył pan kwestię z długością fali - opowiedziałem. >"Najwięcej mi powiedziało, dlaczego coraz mniej wiemy o tym co jest dalej, to że fale są zbyt długie." >Przecież to oczywiste. Fala nie może mieć długości ujemnej. >Poza tym im dłuższa, tym mniej informacji sobą niesie. >
Częstotliwość fali i jej prędkość nie ulega zmianie. Zmienia się ona tylko dla obserwatora, ponieważ w ruchu może być źródło fali lub obserwator. Jak również i źródło i obserwator. Należy jeszcze rozważyć czy poruszają się oni w przeciwnych kierunkach, czy w tym samym kierunku. Nie widzimy też w teleskopach żadnego przesunięcia ku czerwieni, lecz obserwujemy na szklanym pryzmacie wypromieniowanie fali odpowiadającej przeskokowi elektronu z jednej orbity na drugą. Porównujemy tą długość fali z przypadkiem takiego przeskoku w atomie pierwiastka na Słońcu lub w laboratorium podczas doświadczeń. Jeśli te obserwowane w odległych gwiazdach jest przesunięte, to oznacza, że gwiazda ta względem nas się przemieszcza. Jesteśmy w stanie obliczyć tą prędkość wykorzystując efekt Dopplera. Zasugerowałem, że zmniejszanie się możliwości obserwowania takich przesunięć przez zwiększanie się długości fali jest podobny do horyzontu zdarzeń. Pan to potwierdził, lecz chyba nie jest to trafny wniosek. Horyzont zdarzeń związany jest z oddaleniem się z prędkością większą od prędkości światła w próżni, przez co żadne informacje nie docierają do obserwatora. W innym przypadku związane to jest z czarnymi dziurami, lecz obecnie coraz więcej informacji pozyskuje się z ich wnętrza. Nie zadałem sobie jeszcze trudu aby wyliczyć jaka jest maksymalna możliwa prędkość oddalających się galaktyk. Obecnie przekracza wielokrotnie prędkość światła. Takie dziwy. A gdzie jest tu miejsce na horyzont zdarzeń.
Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > > Zasugerowałem, że zmniejszanie się możliwości obserwowania> takich przesunięć przez zwiększanie się długości fali jest podobny> do horyzontu zdarzeń.Wydaje mi się to trafną analogią. > Pan to potwierdził, lecz chyba nie jest to trafny wniosek.A dlaczegóż to? > Horyzont zdarzeń związany jest z oddaleniem się z prędkością> większą od prędkości światła w próżni, przez co żadne informacje nie> docierają do obserwatora.Właśnie. Zatem? > W innym przypadku związane to jest z czarnymi dziuramiDygresja. > lecz obecnie coraz więcej informacji pozyskuje się z ich wnętrza.Nie z wnętrza, ale z teorii modelującej zachowanie cząstek wewnątrz. Za horyzontem znikają m.in. statki płynące do Szwecji.. ale obecnie coraz więcej informacji pozyskuje się ze Szwecji (np. można porozmawiać ze Szwedem przez skypa, zobaczyć się itd.) Czy to oznacza, że nie powinniśmy mówić "statek zniknął za horyzontem"? > Nie zadałem sobie jeszcze trudu aby wyliczyć jaka jest> maksymalna możliwa prędkość oddalających się galaktyk.> Obecnie przekracza wielokrotnie prędkość światła.Życzę udanych analiz. > A gdzie jest tu miejsce na horyzont zdarzeń.No właśnie przy tych długościach fali, które już nie przyniosą do nas żadnej informacji stamtąd. Horyzont zawsze to była linia czy krzywa, określenie definiujące miejsce poza którym już nie wiemy, co się dzieje. Ale pewnie coś jest i coś się dzieje. Gdy Wikingowie odpłynęli poza widoczny przez żony stojące na brzegu horyzont, nie znaczy to, że zniknęli. 
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | |  | | Wenancjusz (16441 punktów) | >> Proszę logicznie rozważyć w odniesieniu do teorii względności >> różną prędkość oddalania się wszystkiego od Ziemi. Pojawia się >> tam ciekawy paradoks. >Zanim opisze pan ów paradoks nieśmiało zauważę, że Andromeda (galaktyka) przybliża się do Drogi Mlecznej. >Ziemia przybliża się powolutku do Słońca. Słonce z kolei przybliża się powolutku do centrum naszej Galaktyki (czyli tkwiącej tam czarnej dziury). >To Galaktyki w swoim statystycznym rozkładzie od siebie się oddalają. >Nie można zatem mówić a priori, że coś konkretnego (np. dana gwiazda w mgławicy Carina) od Ziemi się oddala, czy przybliża. To jest znacznie bardziej złożone. >Trzeba najpierw tego dowieść oraz zastanowić się, czy na pewno jesteśmy w stanie. >Zanim pan zacznie pisać o paradoksie, polecam również zaznajomić się za faktem, że istnieją w wszechświecie rejony oddzielone od siebie tak dokumentnie, że nie na szans, aby przybyła do nas od nich (lub odwrotnie) jakakolwiek informacja. >Innymi słowy, w pewnym sensie niektóra materia (bardzo daleka) oddala się od nas z prędkością większą niż światło. Ale tylko w pewnym sensie. >Straciliśmy jej obecny wygląd na zawsze.
To jest fantastyczne co nam Kosmos daje za zagadki. Układ lokalny Ziemia-Księżyc zbadany już z dość dobrze pokazuje, że Księżyc związany z Ziemią rotacją związaną oddala się i to z szybkością ok. 4,5 cm na jeden obrót wokół Słońca. Dokładne pomiary są dzięki laserowi i zwierciadłu umieszczonego na Księżycu przez uczestników wypraw "Apollo". Dlaczego? No jest wytłumaczenie. Księżyc wywołuje pływy na Ziemi. A to utrata jego energii. Dlaczego więc Księżyc nie spada na Ziemię a się oddala? Ciągle zachowuje ten sam moment pędu jako ciało krążące po orbicie wokół Ziemi. To jest paradoks. Może Henryk K. by to wyjaśnił? Ej, chyba nie. On zajmuje się na razie odległymi galaktykami (dobrze, że nie kwazarami) o których nie wie nic, ale daje upust swoim teoriom. A otoczka jaką się otacza to tylko bufonada mająca podkreślić jakich istotnych zagadnień dotyka. Piszę wprost. Żałosne.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Układ lokalny Ziemia-Księżyc zbadany już z dość dobrze pokazuje, > że Księżyc związany z Ziemią rotacją związaną oddala się i to z > szybkością ok. 4,5 cm na jeden obrót wokół Słońca.
Co ciekawe, doba ziemska się wydłuża. Około 80 milionów lat temu trwała nieco ponad 23 godziny. Czyli Ziemia z czasem wolniej się kręci, coś również musi wysysać, akumulować a może promieniować energię, ciekawe co.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | > > Układ lokalny Ziemia-Księżyc zbadany już z dość dobrze pokazuje,> > że Księżyc związany z Ziemią rotacją związaną oddala się i to z> > szybkością ok. 4,5 cm na jeden obrót wokół Słońca.> Co ciekawe, doba ziemska się wydłuża.> Około 80 milionów lat temu trwała nieco ponad 23 godziny.> Czyli Ziemia z czasem wolniej się kręci, coś również musi wysysać, akumulować a może promieniować energię, ciekawe co.I to jest powszechne zjawisko. Bardzo szybko tak się stało, że układ podwójny ciał Pluton -Charon już się wzajemnie obracają "pokazując" sobie wzajemnie stale tą samą stronę. A dlatego szybko bo ich nawet sumaryczna masa jest bardzo mała a barycemtrum jest blisko, średniej odległości, między sobą. W przypadku Ziemi, tym grandziarzem jest nasz naturalny satelita Księżyc. Jego odległość od Ziemi to 384 403 km co w skali kosmicznej to pikuś, a masa 0,0123 Ziemi. Stąd i widać, że barycentrum wspólnego obiegania się jeszcze jest pod powierzchnią Ziemi. Mimo tego potrafi wywoływać widoczne pływy. Jest szczególnie widoczne z tej racji, że Ziemia jest w 75% masą wody (oceany), ulegające szybciej pływom jakie wywołuje. Dla tego też zakłada się iż pływy ze strony Jowisza mogą na Europie zamieniać się w ciepło mogące po powłoką lodu nawet być habitatem dla potencjalnego życia. By tak się działo, trzeba jednak "wydać" z siebie jakąś energię zdolną do wykonania takiej pracy. Efekt takiej pracy to rozpraszanie energii. Bo ona do Księżyca nie wraca. Także samo Księżyc ma wpływ na duże ruchy atmosfery, która może być raz więcej nasycana wodą (deszcze, śnieg), a raz mniej (Saharą, Gobi, Atakama). Stąd i Henryk K. skoro aż trzy semestry studiował termodynamikę winien w lot zrozumieć II jej zasadę, która prostacko, polega na tym, że wszystkie układy energetyczne zmierzają do stanu najniższego jej poziomu. Przez to rozumiemy do stanu gdzie przepływ energii w układach energetycznych staje się coraz mniej intensywny. Tak to jakoś widzę. P.S. Są różne wyliczenia i spotkałem się z twierdzeniem, że doba ziemska w czasie największego rozkwitu ery gadów wynosiła ok. 22 dzisiejsze godziny. Co tylko w efekcie końcowym dni w roku było więcej jak obecnie. No tak, ale wtedy jeszcze były gorsze komputery jak dziś. Taki lampowy ENIAC zajmował dwa piętra pokaźnego budynku i moc obliczeniową mniejszą jak dzisiejszy telefon komórkowy. Jest jeszcze druga sprawa. Otóż wątpliwości Henryka K. co do założeń "wątpliwych dla OTW" są słabe i rozwiewane jak dymek z małego ogniska. Facet który publicznie oświadcza, że grawitacji nie ma, powinien się zaraz zagłębić w źródła jego informacji. wideo.wp.p(*)-wzglednosci-6531633885730433vOdsyłam do linku. Myślę że nie zlekceważy. Byłby naprawdę cieciem.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | >>Jaką ideę chce pan tu poddać, pod - jak mniemam - konstruktywną dyskusję? >Jest to idea, która obali całą astrofizykę,Wielki Wybuch, astronomię i tą część fizyki, której fundamentem jest eksperyment Morleya.
Proszę zauważyć, że nie pytałem o pana oceny owej idei, nie pytałem także co ona za sobą pociągnie, a co nie. Pytałem o samą ideę.
Na pewno rozróżnia pan palec pielgrzyma wskazujący na papieża Franciszka, od samego Franciszka.
>Dalej nie przewiduje, bo jest to za bardzo stresujące.
Może tak, może nie, myślę że nie warto uprzedzać faktów.
> Skoro cały Wszechświat, od chwili wielkiego wybuchu się rozszerza, > to Ziemia również powinna się od czegoś oddalać z jakąś prędkością.
Tak, to logiczne. Przedstawi pan resztę owej idei?
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >>>Jaką ideę chce pan tu poddać, pod - jak mniemam - konstruktywną dyskusję? >>Jest to idea, która obali całą astrofizykę,Wielki Wybuch, astronomię i tą część fizyki, której fundamentem jest eksperyment Morleya. >Proszę zauważyć, że nie pytałem o pana oceny owej idei, nie pytałem także co ona za sobą pociągnie, a co nie. >Pytałem o samą ideę. >Na pewno rozróżnia pan palec pielgrzyma wskazujący na papieża Franciszka, od samego Franciszka. >>Dalej nie przewiduje, bo jest to za bardzo stresujące. >Może tak, może nie, myślę że nie warto uprzedzać faktów. >> Skoro cały Wszechświat, od chwili wielkiego wybuchu się rozszerza, >> to Ziemia również powinna się od czegoś oddalać z jakąś prędkością. >Tak, to logiczne. Przedstawi pan resztę owej idei>
Nie podam teraz tej myśli, ponieważ ją opracowuję. Nie można bez przerwy zajmować się jednym tematem, dlatego dla relaksu włączam się w tę dyskusję. Ponad połowę treści już ująłem w formie pisemnej. Nie jest to dla mnie takie łatwe. Z każdym dniem posuwa się jednak do przodu.
Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Przedstawi pan resztę owej idei?> Nie podam teraz tej myśli, ponieważ ją opracowuję. Nie można> bez przerwy zajmować się jednym tematem, dlatego dla relaksu> włączam się w tę dyskusję.Tutaj napisał pan, że nie ma wcale pewności, że owa idea jest poprawna i wspomniał pan o potrzebie jej przedyskutowania.www.racjonalista.pl/forum.php/s,819178#w819449Nie przedyskutujemy tej idei, jeśli jej pan nie poda, a jedynie na wyrost pochwali się troszku jej przypuszczalne ogromnymi konsekwencjami  > Z każdym dniem posuwa się jednak do przodu.Tak przypuszczam. To co pan chce tu przedyskutować, bo już nie rozumiem.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | > > Przedstawi pan resztę owej idei?> > Nie podam teraz tej myśli, ponieważ ją opracowuję. Nie można> > bez przerwy zajmować się jednym tematem, dlatego dla relaksu> > włączam się w tę dyskusję.> Tutaj napisał pan, że nie ma wcale pewności, że owa idea jest poprawna i wspomniał pan o potrzebie jej przedyskutowania.www.racjonalista.pl/forum.php/s,819178#w819449> Nie przedyskutujemy tej idei, jeśli jej pan nie poda, a jedynie na wyrost pochwali się troszku jej przypuszczalne ogromnymi konsekwencjami  > > Z każdym dniem posuwa się jednak do przodu.> Tak przypuszczam. To co pan chce tu przedyskutować, bo już nie rozumiem. Zaproponuję ją do przedyskutowania dopiero po jej opublikowaniu. Już w trakcie pracy mogą się pojawić jakieś przesłanki, które ją zdyskredytują. Wszystko jest możliwe. W innym przypadku będzie ciekawie, albo śmiesznie.
Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Czy dobrze rozumiem, że wspomniał pan o potrzebie jej przedyskutowania na wyrost, zrozumiał pan teraz, że się deczko zagalopował i obecnie z tej deklaracji wycofuje się?
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | |  | 2 na 2 | salek (4701 punktów) | > Widzę, że bez krępacji dorobił Pan do mojej wagi trzecią szalę. Nie czytałeś waść uważnie.
> Czy ja w tej wypowiedzi wspomniałem chociaż jednym słowem o Niebocentryźmie? Nie pierwszy to post waszmości, a usilne dążenie układa się w większy obrazek. Duża litera? Wow.
>Może nawet nazbyt poważnie. Niezbyt poważnie, skoro dyskusję rozpoczynasz waść nie od wskazania i wykazania wątpliwości, a od pitolenia że bujdy, propozycji od czapy i mentalnych masturbacyj co to to waść nie umyślił.
|
|
|  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >>>Najważniejszymi ustaleniami tej teorii były dwa postulaty. >>>Pierwszy, który stwierdził, iż prędkość światła jest największa w przyrodzie i nie może przekroczyć 300000 km/s. >>To nie postulat, a rezultat. Mylisz waszmość przyczynę ze skutkiem. >>>Drugi, że prędkość światła nie zależy od prędkości źródła, które je emituje. >>To znowuż nie postulat, a spostrzeżenie. Otóż obie stałe składające się na 'prędkość światła' są - uwaga - stałe. Rozważanie drugiego postulatu proponuję zatem zacząć od wykazania, że któraś z tych dwóch stałych (a może obie) nie jest stała i zależy od prędkości.. a pal licho prędkość, od czegokolwiek. Nobel, waszmość, murowany. Powodzenia. > Przewiduję, iż na szalach zostaną postawione dwie teorie. >Na jednej Wszechświat, taki jak go przedstawia współczesna nauka. >Na drugiej oba postulaty STW. >Powstanie dylemat,którą szalę zachować, a którą poświęcić. >Będzie to jednak wybór pomiędzy dżumą a cholerą.
Nie będzie. Bo jak możesz kojarzyć bez żadnej żenady "nasz" Wszechświat z postulatami STW a z drugiej strony z wyrwanymi postulatami oba gołe postulaty. O CO TOBIE CHODZI? Zaczynasz pisać jak Hamerlik-oderwana ręka. Dziwna zbieżność interpretacji tych dwóch osobników. Zbastuj trochę.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| |  | | Henryk.K (2246 punktów) |
>> Przewiduję, iż na szalach zostaną postawione dwie teorie. >>Na jednej Wszechświat, taki jak go przedstawia współczesna nauka. >>Na drugiej oba postulaty STW. >>Powstanie dylemat,którą szalę zachować, a którą poświęcić. >>Będzie to jednak wybór pomiędzy dżumą a cholerą. >Nie będzie. Bo jak możesz kojarzyć bez żadnej żenady "nasz" Wszechświat z postulatami STW a z drugiej strony z wyrwanymi postulatami oba gołe postulaty. O CO TOBIE CHODZI? Zaczynasz pisać jak Hamerlik-oderwana ręka. Dziwna zbieżność interpretacji tych dwóch osobników. Zbastuj trochę. > Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
Wyjaśnienie jest zawarte w opracowaniu ,, Radary dopplerowskie wykluczają Wszechświat". Tylko czy Pan coś z tego zrozumie?
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
2 na 2 | uxbridge (5980 punktów) | Wybździny Henryka , Hamerlika i innych ików skłaniają mnie do zadumy nad syndronem "bląby". Już tłumaczę, to stary dowcip: - Majster: Teraz na zamek założymy BLĄBĘ - Uczeń: Chyba PLOMBĘ? - Majster: Jak to może nie być BLĄBA, skoro ja tu trzymam BLĄBOWNICĘ
Otóż to są ludzie z bląbownicą i nijak nie moga przyjąć do wiadomości nieistnienia bląby.
|
|
-4 na 4 | Henryk.K (2246 punktów) | Nie mogłem odpowiadać na Pańskie uwagi na bieżąco, ponieważ byłem bardzo zajęty. Nie bardzo rozumiem, dlaczego problem ustaleń do OTW stał się tak istotnym zagadnieniem w tym wpisie, a nie w ,,Założenia do OTW " . No cóż dysputa ma swoją dynamikę i meandry. Prawie wszyscy z Państwa opowiedzieli się za założeniami Alberta Einsteina, które przyjął on do OTW. Pan Hamerlik Konopka miał odmienny pogląd w tej sprawie. W trakcie polemiki pojawiły się jeszcze wątpliwości co do definicji ruchu inercyjnego i nieinercyjnego. Zostały wzorcowo ustalone we własnym gronie. Odnosząc się do możliwości ustalenia prędkości w rakiecie bez okien, poruszającej się ruchem inercyjnym, oraz tą samą rakietą spadającą swobodnie w centralnym polu grawitacyjnym, to muszę ze smutkiem stwierdzić, że nikt z Państwa nie miał racji. Przedstawiłem jeszcze przykład rakiety poruszającej się w przestrzeni, w której nie istnieją żadne widzialne i niewidzialne masy. W tym przypadku również można zmierzyć prędkość rakiety i wskazać kierunek jej ruchu. Kiedy poruszałem ten temat na tym portalu, lecz w innym kontekście, to ująłem jako błędne założenia uczonego do OTW. Moja ciekawość była wówczas ograniczona do zachowania wiarygodność tej teorii pomimo błędnych założeń. Głównie Pan Ebvalaim dowiódł, że inne obserwacje oraz uzasadnienia ją potwierdzają. Zgodziłem się wówczas z nim i sprawę uważałem za zamkniętą. Nad założeniami do OTW zastanawiałem się po roku 2013. Swoje wątpliwości opisałem w którymś z opracowań. Zaprezentowałem wówczas opis urządzenia służącego do pomiaru prędkości bez odnoszenia się do obserwatorów i mas na umieszczonych na zewnątrz. Nazwałem to urządzenie Prędkościomierzem absolutnym. Obecnie przyjąłby inne zasady do jego konstrukcji. Idea jednak pozostała bez zmian. Kiedy Państwo przesyłali Swoje opinie na forum, to w chwilach wolnych zastanawiałem się nad tymi założeniami. Przyszły mi do głowy ciekawe spostrzeżenia. Jedno z nich można określić jako absurdalny paradoks. Zanotowałem je w moim kajeciku i być może kiedyś jeszcze je opiszę. Administrator po raz kolejny nie popisał się umieszczając te wpis w Bazgrołach. Jeszcze trochę , a zasłuży na tytuł Wielkiego Inkwizytora. Ja bym na tym portalu dążył do funkcji Wielkiego Cenzora. Z powodu mojego odmiennego stanowiska w tej dyspucie wypada mi umieścić stosowne uzasadnienie dotyczące tej kwestii. Nie wypada jednak dyskutować o teorii tak wielkiego uczonego na form Bazgroły, dlatego przeprowadzę to w nowym wpisie. Panie Administratorze proszę o więcej szacunku dla Alberta Einsteina, ponieważ wielkim uczonym on był.
Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
|
|
 | 4 na 4 | uxbridge (5980 punktów) | Kłamstwami i bzdurami autor zaczął ten wątek, na kłamstwach i bzdurach kończy.
|
|
|  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >Kłamstwami i bzdurami autor zaczął ten wątek, na kłamstwach i bzdurach kończy.
Wydaje mi się, że to nie kłamstwa. To zwyczajna bufonada kogoś, uważającego, że prezentuje szokujący sposób myślenia, bez przygotowania/podbudowy/fundamentu w postaci choćby umiarkowanej wiedzy. A ponieważ zachowuje się jak natręt nawiedzony, to wcale się nie dziwię, że niektórych ponosi brak wytrzymałości i cierpliwości na takie egzemplum. Ja go tak samo widzę jak Hamerlika-oderwana ręka.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| |  | 3 na 3 | uxbridge (5980 punktów) | >Wydaje mi się, że to nie kłamstwa. To zwyczajna bufonada (...) Szerzenie jawnych bzdur bez najmniejszej refleksji nazywam po imieniu. Henryk K. mija się bez żenady z najprostszymi faktami i nawet to czasem przyznaje, głupio tłumacząc się lukami w pamięci. Po czym dalej robi to samo. Wariat opowiadający kłamstwa nie przestaje być kłamcą. Czy raczej: kłamstwa opowiadane świadomie przez wariata nie przestają być kłamstwami.
|
|
| | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >>Wydaje mi się, że to nie kłamstwa. To zwyczajna bufonada (...) >Szerzenie jawnych bzdur bez najmniejszej refleksji nazywam po imieniu. Henryk K. mija się bez żenady z najprostszymi faktami i nawet to czasem przyznaje, głupio tłumacząc się lukami w pamięci. Po czym dalej robi to samo. Wariat opowiadający kłamstwa nie przestaje być kłamcą. Czy raczej: kłamstwa opowiadane świadomie przez wariata nie przestają być kłamstwami.
Wyczerpał już Pan limit prymitywizmu w tym wpisie.
Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
|
|
| | | |  | 5 na 5 | uxbridge (5980 punktów) | >>>Wydaje mi się, że to nie kłamstwa. To zwyczajna bufonada (...) >>Szerzenie jawnych bzdur bez najmniejszej refleksji nazywam po imieniu. Henryk K. mija się bez żenady z najprostszymi faktami i nawet to czasem przyznaje, głupio tłumacząc się lukami w pamięci. Po czym dalej robi to samo. Wariat opowiadający kłamstwa nie przestaje być kłamcą. Czy raczej: kłamstwa opowiadane świadomie przez wariata nie przestają być kłamstwami. > Wyczerpał już Pan limit prymitywizmu w tym wpisie. Ja piszę bolesną ale prawdę. Przestań kłamać Henryku K, a ja przestanę tak pisać. Gwoli wyjaśnienia: Zasłanianie się niepamięcią itd jest żenujące. Fakty można łatwo sprawdzić, zamiast pisać: "kiedyś słyszałem", "ktoś powiedział", "czytałem, że podobno", i tym podobne dyrdymały, które można prostować bez końca. O wyssanych z palca idiotyzmach jak ta o Maxwellu, który po swojej śmierci zmieniał zdanie nt. elektromagnetyzmu już nawet nie warto wspominać. Chociaż, po zwróceniu uwagi zmienił Henryk Maxwella na Macha, ale i to jest nieprawdą. Bzdura zastąpiona kolejnym kłamstwem. A ja słyszałem, że pańskie dzieci siedzą w więzieniu za sutenerstwo i wymuszenia. Kłamstwo? No, może coś pokręciłem, a może nie.
|
|
2 na 2 | Wenancjusz (16441 punktów) | >Drugi postulat STW. > > Amerykański fizyk Albert Michelson w 1881vroku przeprowadził doświadczenie, które nie >potwierdziło istnienie eteru.
Tak prawdę powiedziawszy to Michelson urodził się w Polsce. 9.XII.1852 r. (znamienne, przed powstaniem styczniowym) w Strzelnie niedaleko Inowrocławia (wtedy Hochensalza). Do dziś w tym miasteczku istnieje ulica Michelsona, gdzie stał dom w którym się urodził. Był pochodzenia polsko-żydowskiego. Szybko jego rodzina wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych, gdzie już pozostał. Emigracja była skutkiem carskich bezwzględnych represji po powstaniu styczniowym.
>Po przeprowadzenia tego eksperymentu Maxwell, który mocno zaangażował się w swoje badania nad >falami elektro-magnetycznymi, zrezygnował z idei istnienia eteru i wprowadził stosowne zmiany w >swoich przemyśleniach.
Czego Ty człowieku nie robisz.
>Podobnie działo się z Albertem Einsteinem. >W doświadczeniu tym wykorzystano obieg Ziemi wokół Słońca z prędkością 30 km/h. >Przyjęto to za fakt udowodniony, chociaż w owym czasie nie istniały żadne w ściśle, w naukowym znaczeniu dowody, które by to z niepodważalną wiarygodnością dokumentowały.
Jak zwykle jadowicie podważasz historię, nie zdając sobie sprawy, iż natychmiast należy wykazać brak tej wiarygodności.
>Wahadło Foucaulta było wielce wątpliwym potwierdzeniem.
Czego? Eteru? O czym teraz perorujesz?
>W roku 1905 Albert Einstein opublikował, czy też nie, (obie opcje są możliwe) Szczególną Teorię Względności. >Najważniejszymi ustaleniami tej teorii były dwa postulaty. >Pierwszy, który stwierdził, iż prędkość światła jest największa w przyrodzie i nie może przekroczyć >300000 km/s. >Drugi, że prędkość światła nie zależy od prędkości źródła, które je emituje.
>Proponuje przeprowadzenie krótkiego rozważenia drugiego postulatu. >Przyjmijmy, teoretycznie rzecz jasna, że Ziemia nie krąży dookoła Słońca. (?!)
Jak zaczynasz od założeń różnistych w swej treści, to można zakładać wszystko co masz pod ręką jak kucharz robiący bigos myśliwski. Jakie masz podstawy by dokładnie przemeblowywać układ słoneczny? Tylko zakładasz, by tworzyć następną bzdurę?
>W takim przypadku rezultat eksperymentu Morleya byłby identyczny z tym jaki osiągnął przy przeświadczeniu, że Ziemia obiega Słońce. Na jego interferometrze paski by się nie przesunęły. >Niosłoby to jednak bardzo poważne skutki dla drugiego i pierwszego postulatu Eisteina. >Nie mielibyśmy dowodu, na to iż prędkość światła nie jest zależna od prędkości źródła, które je emituje. >Nie wiem, czy pojawiły się jeszcze inne eksperymenty, które dokonałyby takich pomiarów, nie wykorzystując jednak ruchów naszej planety, jak również innych ciał niebieskich? >Ot takie sobie rozważania dla ustalenia niepodważalnych zasobów nauki na świecie.
Jeśli już tego nie zrozumiesz teraz, to tracę nadzieję na to, żeś normalny. Zakładać karkołomne założenia typu: "W takim przypadku rezultat eksperymentu Morleya byłby identyczny z tym jaki osiągnął przy przeświadczeniu, że Ziemia obiega Słońce. Ze Ziemia obiega Słońce wiadomym jest od czasów Kopernika (którego zdeklasowałeś). Ty tylko zakładasz, że Ziemia Słońca nie obiega. Takie założenie koliduje wyraźnie z brakiem jakiegokolwiek kontaktu z rzeczywistością, która Ciebie otacza. Ty nie jesteś jakimś bogiem ustawiającym sobie układy planetarne. Ty po prostu jesteś głupek pierwszej wody. Ty jesteś tanim bufonem obnoszący się swoją "nieomylną" wiedzą bez podbudowy swoich wypowiedzi wiedzą, a więc i zdolnością do refleksji nad kontrargumentami. Nie stawiasz założeń na podstawie/bazie rzeczywistych danych, ale stwarzasz pozory rozważań, nad Twoimi nierealnymi wymysłami. No kto się da nakłonić do rozmowy o głupotach nieziemskich, jak nie podobni do Ciebie? Ale są jeszcze inni. Bardziej chłodni i refleksyjni, bardziej rzeczowi w argumentach, no i mający więcej wiedzy tylko z jednej dziedziny-fizyki. Oni nie będą siedzieć cicho jeśli zaczniesz szaleć i modelować po swojemu Wszechświat, nierealny z gruntu rzeczy, by poddać refleksyjnej dyskusji na tym forum bzdury, które wymyśliłeś. Jest rzeczą już oczywistą, żeś manipulatorem, kłamcą, zaprzeczeniem zdrowego rozsądku, racjonalizmu, no i obrzydliwym zarozumialcem. Zarozumiałość idzie zawsze pod rękę z bufonadą, co kryje tylko skromniutkie pojęcie o wartościach nauki (jak w Twoim przypadku). Ogólnie to jesteś nieciekawy, dorosły tylko do dyskusji z Hamerlikiem - oderwana ręka. Macie równy poziom widzenia realnego świata.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| Henryk.K (2246 punktów) |
Zmieniłem motto na bardziej adekwatne do tego portalu, a stare ciągle się pojawia. W ustawieniach figuruje już to nowe. Jestem zaskoczony, że portal nie chce odejść od Konfunkcjusza i zaakceptować Tadeusza Kotarbińskiego. Czyżby zmieniał poglądy?
Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
|
|
| Henryk.K (2246 punktów) |
Mam problem ze zrozumieniem orbit geosynchronicznych. Jej szczególnym rodzajem jest orbita geostacjonarna, tu nie widzę żadnego problemu. Satelita poruszający się po orbicie geosynchr. porusza się wzdłuż południka. Pozwala to na utrzymanie jego stałej pozycji nad jakimś miejscem. W obserwacji z powierzchni globy zatacza on w ciągu doby podwójną ósemkę nad tym miejscem. Czy on okrąża planetę wzdłuż niego, czy wykonuje jakiś inny ruch? Nie mogę znaleźć żadnej symulacji wyjaśniającej to zagadnienie. Może, ktoś z Państwa w prosty sposób unaoczni mi to zjawisko satelitarne.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
 | | salek (4701 punktów) | pl.wikipedia.org/wiki/Orbita_geosynchronicznaZapewne jak zwykle wersja angielska jest obszerniejsza, ale to już znajdź waść sobie sam. > Mam problem ze zrozumieniem orbit geosynchronicznych. Jej szczególnym rodzajem jest orbita geostacjonarna, tu nie widzę żadnego problemu.Geosynchroniczna to to samo, tylko płaszczyzna ruchu satelity jest nachylona w stosunku do płaszczyzny równika i przecinają się w średnicy kuli ziemskiej. > Satelita poruszający się po orbicie geosynchr. porusza się wzdłuż południka.Nie zawsze i tylko w wyjątkowym przypadku nad całym. > Pozwala to na utrzymanie jego stałej pozycji nad jakimś miejscem.Niezupełnie prawda. Powinno być: nad obszarem. > W obserwacji z powierzchni globy zatacza on w ciągu doby podwójną ósemkę nad tym miejscem.Niezupełnie prawda. > Czy on okrąża planetę wzdłuż niego, czy wykonuje jakiś inny ruch?Zapewne kręci się w poprzek
|
|
|  | | Henryk.K (2246 punktów) | > pl.wikipedia.org/wiki/Orbita_geosynchroniczna> Zapewne jak zwykle wersja angielska jest obszerniejsza, ale to już znajdź waść sobie sam.> >Mam problem ze zrozumieniem orbit geosynchronicznych. Jej szczególnym rodzajem jest orbita geostacjonarna, tu nie widzę żadnego problemu.> Geosynchroniczna to to samo, tylko płaszczyzna ruchu satelity jest nachylona w stosunku do płaszczyzny równika i przecinają się w średnicy kuli ziemskiej.> >Satelita poruszający się po orbicie geosynchr. porusza się wzdłuż południka.> Nie zawsze i tylko w wyjątkowym przypadku nad całym.> >Pozwala to na utrzymanie jego stałej pozycji nad jakimś miejscem.> Niezupełnie prawda. Powinno być: nad obszarem.> >W obserwacji z powierzchni globy zatacza on w ciągu doby podwójną ósemkę nad tym miejscem.> Niezupełnie prawda.> >Czy on okrąża planetę wzdłuż niego, czy wykonuje jakiś inny ruch?> Zapewne kręci się w poprzek > Dziękuję za pomoc. Nie widzę oczami duszy jeszcze ósemek, ale jeśli tylko istnieją to powinny się ukazać.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
| |  | | salek (4701 punktów) | > Dziękuję za pomoc. Nie widzę oczami duszy jeszcze ósemek, ale jeśli tylko istnieją to powinny się ukazać. One są tylko dla orbit eliptycznych.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|