 |
Nieomylność Papieży czyli kompromitujący sadyzm Jezusa Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Bazgroły
| Napisano | Autor | Tytuł | | 08-08-2020 11:59 | MaxGolonko3 (3459 punktów) | Nieomylność Papieży czyli kompromitujący sadyzm Jezusa
1 na 1 | W latach 1500 - 1650 Watykan swoją polityką i zaleceniami spowodował ogrom ludzkich cierpień, tortur i legalnych morderstw, uznając, że każda osoba, która wydaje się stosować czary korzysta z pomocy diabła albo nie wierzy w Boga. Wystarczyło, że kury jednego gospodarza znosiły więcej jajek niż kury sąsiada by żona sąsiada została poddana najokrutniejszym torturom lub spalona żywcem. Nieomylność Papieży oznacza, że działają sterowani niewidzialną ręką Boga, a zatem ten okazał się totalnie ślepym na to co się dzieje albo niesłychanie zawziętym, antyludzkim sadystą. Ilustracja tamtych strasznych czasów znajduje się w zasobach Biblioteki Narodowej. scontent-f(*)ecb6ecce2f72311802&oe=5F529B0E | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | Arminius (25555 punktów) | omylność co do "Watykanu" | >W latach 1500 - 1650 Watykan swoją polityką....
W latach jak wyżej nie było "Watykanu"
>Wystarczyło, że kury jednego gospodarza znosiły więcej jajek niż kury sąsiada by żona sąsiada >została poddana najokrutniejszym torturom lub spalona żywcem.
Przy czym historie jak wyżej nie zdarzały się aż tak bardzo często, a ponadto nie były li tylko i wyłącznie specjalnością KK - o czy zaświadczają chociażby czarownice z Salem.
|
|
 | 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | Odp: omylność co do "Watykanu" | >>W latach 1500 - 1650 Watykan swoją polityką.... >W latach jak wyżej nie było "Watykanu"
>>Nieomylność Papieży ani dogmatu o nieomylności papieża
Nie pierwszy raz Max maluje rzeczywistość
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
3 na 5 | pawel_wr (4297 punktów) | Odp: Nieomylność Papieży czyli kompromitujący sadyzm Jezusa | Miłosierdzie Jezusowe..... 
Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
|
|
 | 2 na 2 | Fizyk (17637 punktów) | > Miłosierdzie Jezusowe...
Tymi słowy Jezus nie mówi o sobie lecz o pewnym bezwzględnym królu. Polecam zapoznać się z kontekstem tego wersetu.
|
|
|  | 2 na 2 | pawel_wr (4297 punktów) | >> Miłosierdzie Jezusowe... >Tymi słowy Jezus nie mówi o sobie lecz o pewnym bezwzględnym królu. Polecam zapoznać się z kontekstem tego wersetu.
Nieprawda. Każda bzdura , którą się wykryje w BiBlii , jest od razu tłumaczona w pokręty sposób ( A bo kontekst historyczny był taki lub inny , albo powiedział coś innego niż skryba przepisał). Przed zamieszczeniem tego mema sprawdziłęm treść ewangelii. Teolodzy potrafią w mistrzowski sposób uzasadnić każdą brednię i nonsens , który wykryją owieczki.
Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
|
|
| |  | 4 na 4 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >>> Miłosierdzie Jezusowe... >>Tymi słowy Jezus nie mówi o sobie lecz o pewnym bezwzględnym królu. Polecam zapoznać się z kontekstem tego wersetu. >Nieprawda. Każda bzdura , którą się wykryje w BiBlii , jest od razu tłumaczona w pokręty sposób ( A bo kontekst historyczny był taki lub inny , albo powiedział coś innego niż skryba przepisał). Przed zamieszczeniem tego mema sprawdziłęm treść ewangelii.
Skoro twierdzisz, że nieprawdą jest to, co napisał Fizyk o wierszu Łk 19, 27, napisz, jak Ty go rozumiesz. Pamiętaj jednak, że wiersza tego nie można traktować w oderwaniu od przypowieści, którą kończy. Nie powinieneś mieć z tym problemu, bo przecież "sprawdziłeś treść ewangelii".
>Teolodzy potrafią w mistrzowski sposób uzasadnić każdą brednię i nonsens , który wykryją owieczki.
Co konkretnie zarzucasz temu, co napisał Fizyk?
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
|  | 1 na 1 | uxbridge (5980 punktów) | >> Miłosierdzie Jezusowe... >Tymi słowy Jezus nie mówi o sobie lecz o pewnym bezwzględnym królu. Polecam zapoznać się z kontekstem tego wersetu. Owszem, ale nie wygląda na to aby go potępiał. Ja rozumiem tego władcę jako symbol panowania Boga który oczekuje wzmacniania i głoszenia wiary oprzez wyznawców. Boga który surowo karze wątpiących. Postępowanie króla Jezus podaje jako pozytywny przykład.
|
|
| |  | 4 na 4 | Fizyk (17637 punktów) | >>> Miłosierdzie Jezusowe... >> Tymi słowy Jezus nie mówi o sobie lecz o pewnym bezwzględnym królu. Polecam zapoznać się z kontekstem tego wersetu. > Owszem, ale nie wygląda na to aby go potępiał. Ja rozumiem tego władcę jako symbol panowania Boga który oczekuje wzmacniania i głoszenia wiary przez wyznawców. Boga który surowo karze wątpiących. Postępowanie króla Jezus podaje jako pozytywny przykład.
Różni ludzie różnie Biblię odczytują. Ja nie biorę Biblii na serio - dla mnie jest to niespójny zbiór starożytnych legend i opowiastek. Przypowieść o minach, z której omawiany werset został wyrwany, robi na mnie wrażenie pochwały krwiożerczego kapitalizmu: zabrać nieudolnym biedakom i dać przedsiębiorczym bogaczom, a jak komuś to się nie podoba, to władza z opornymi się rozprawi.
|
|
| | |  | 1 na 1 | uxbridge (5980 punktów) | >Ja nie biorę Biblii na serio - dla mnie jest to niespójny zbiór starożytnych legend i opowiastek. Przypowieść o minach, z której omawiany werset został wyrwany, robi na mnie wrażenie pochwały krwiożerczego kapitalizmu: zabrać nieudolnym biedakom i dać przedsiębiorczym bogaczom, a jak komuś to się nie podoba, to władza z opornymi się rozprawi. Zależy co rozumiesz przez "branie na serio". Z jednej strony, ta księga jako zbiór przepisów religijnych i moralnych jest oczywiście przestarzała i zupełnie nieprzystająca do współczesnego świata. Nawet dla wierzących. Z drugiej strony, to ważny tekst dla europejskiej (i nie tylko) kultury i literatury. Chcemy czy nie chcemy, zarówno Stary jak i Nowy Testament zawierają pewne archetypy fundamentalne dla rozumienia tych dziedzin. Co do przypowieści o minach. Nie zgadzam się z interpretacją sprowadzoną do faktycznej treści. Tak jak inne przypowieści Jezusa, należy ją przecież traktować symbolicznie. Dla mnie oczywiste jest, że Jezus mówi o Bogu - władcy, któy obdarza wiernych "darami ducha" po to, by je pomnażali (głosili, dawali przykłąd itp.). A zdanie o ukaraniu niewiernych jest rzekłbym, "ni z gruchy, ni z pietruchy". Nie pasuje do reszty opowieści i wygląda mi na dodane przez któregoś z późniejszych autorów czy kopistów Ewangelii. Co oczywiście nie zmienia faktu, że Biblia jako źródło "prawdy" o Bogu i świecie jest księgą anachroniczną. Nawet dziejów Jezusa nie jest w stanie przedstawić w spójny i wiarygodny sposób. O ile w ogóle jeden, historyczny Jezus istniał.
|
|
 | 3 na 3 | Jan Rylew (3965 punktów) | Ta zbitka słów z ewangelii św. Łukasza i obrazu Jezusa to przekręt na wzór tego z dziennika "Fakt" dotyczący Prezydenta RP Andrzeja Dudy. www.wirtua(*)torii-polskiego-dziennikarstwaJak widać metoda rozpowszechnia się.
|
|
|  | | pawel_wr (4297 punktów) | >Ta zbitka słów z ewangelii św. Łukasza i obrazu Jezusa to przekręt na wzór tego z dziennika "Fakt" dotyczący Prezydenta RP Andrzeja Dudy.
Uprawiasz intelektualną błazenadę.
Wspaniały , dobrotliwy Bóg jest okrutnikiem, tutaj przykład : morderstwo za zbieranie opału .
Księga Liczb 15:32-36 Gdy Izraelici przebywali na pustyni, spotkali człowieka zbierającego drwa w dzień szabatu. Wtedy przyprowadzili go ci, którzy go spotkali przy zbieraniu drew, do Mojżesza, Aarona i całego zgromadzenia. Zatrzymali go pod strażą, bo jeszcze nie zapadło postanowienie, co z nim należy uczynić. Pan zaś rzekł do Mojżesza: «Człowiek ten musi umrzeć - cała społeczność ma go poza obozem ukamienować». Wyprowadziło go więc całe zgromadzenie poza obóz i ukamienowało według rozkazu, jaki wydał Pan Mojżeszowi. .................
Oczywiście zaraz jakiś nawiedzony teolog znajdzie jakieś absurdalne wyjaśnienie.... Bedzie udowadniał, że ja nie otrzymałem daru rozumu , aby pojąć zamysły wszechdobrego Boga.
Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
|
|
| |  | 2 na 2 | Jan Rylew (3965 punktów) | >>Ta zbitka słów z ewangelii św. Łukasza i obrazu Jezusa to przekręt na wzór tego z dziennika "Fakt" dotyczący Prezydenta RP Andrzeja Dudy. >Uprawiasz intelektualną błazenadę. Ty natomiast produkujesz przekręt kiepskiej jakości, albo nie rozumiesz tego co czytasz.
>Wspaniały , dobrotliwy Bóg jest okrutnikiem, tutaj przykład : morderstwo za zbieranie opału .< Twoje rozczarowanie Bogiem wynika z wiary w niego i w święte księgi na które się powołujesz. Ocknij się.
|
|
| | |  | | pawel_wr (4297 punktów) | < >Twoje rozczarowanie Bogiem wynika z wiary w niego i w święte księgi na które się powołujesz. >Ocknij się. >
Nie jestem rozczarowany Bogiem , bo nigdy w niego nie wierzyłem , drogi koleżko. Po raz kolejny uprawiasz intelektualną błazenadę. Pokazałem idiotyzm i bełkot biblijny , a Ty doszukujesz się w moim postępowaniu drugiego , a nawet trzeciego dna.
PS. Zejdź ze słońca , bo pleciesz bzdury.
Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Jan Rylew (3965 punktów) | >>Twoje rozczarowanie Bogiem wynika z wiary w niego i w święte księgi na które się powołujesz. >>Ocknij się. >Nie jestem rozczarowany Bogiem , bo nigdy w niego nie wierzyłem , drogi koleżko. Tobie nie wierzę, komuś kto robi przekręty takie jak z w tym wpisie z obrazem Jezusa nie można wierzyć. Jeśli byś nie wierzył w Boga to dlaczego przekonujesz, że Jezus jest sadystą, to ewidentny brak logiki.
>Pokazałem idiotyzm i bełkot biblijny, W takim razie uzasadnianie sadyzmu Jezusa idiotyzmami biblijnymi byłoby także idiotyczne.
|
|
| | | | |  | | pawel_wr (4297 punktów) |
>Tobie nie wierzę, komuś kto robi przekręty takie jak z w tym wpisie z obrazem Jezusa >nie można wierzyć.
Wypisujesz nonsensy , koleżko. Dlatego nie wierzę w katolickiego Boga ( i w każdego innego też nie wierzę) bo Biblia to jeden wielki nonsens i bełkot intelektualny. Skala idiotyzmów w tej "świętej" książce jest porażająca.
Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
|
|
 | 1 na 1 | hyperion (1422 punktów) | Księga Jozuego 6 www.biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1118Trochę zmieniłem tekst. Klątwa, w Biblii, ma dwa znaczenia: zwyczajna klątwa ale też "wyrżnięcie w pień". "Miasto będzie wyrżnięte w pień (w oryg. obłożone klątwą) dla Pana, ono samo i wszystko, co w nim jest. Tylko nierządnica Rachab zostanie przy życiu (...) 21 I na mocy klątwy przeznaczyli na [zabicie] ostrzem miecza wszystko, co było w mieście: mężczyzn i kobiety, młodzieńców i starców, woły, owce i osły." Biblia uczy nas zatem, że: - ku...wy-zdrajcy (-czynie) zawsze sobie poradzą - mordowanie w imię Boga jest ok.
Wolność wypowiedzi gwarantuje mi Konstytucja Art. 54
|
|
| Jan Rylew (3965 punktów) | >Nieomylność Papieży oznacza, że działają sterowani niewidzialną ręką Boga, a zatem ten okazał się totalnie ślepym na to co się dzieje albo niesłychanie zawziętym, antyludzkim sadystą. Puk, puk. Boga nie ma, nieomylności papieży nie ma, są tylko ludzie na ogół ogłupieni przez swoje ideologie, z których wyciągają obłędne wnioski.
|
|
 | | Henryk.K (2246 punktów) | >>Nieomylność Papieży oznacza, że działają sterowani niewidzialną ręką Boga, a zatem ten okazał się totalnie ślepym na to co się dzieje albo niesłychanie zawziętym, antyludzkim sadystą. >Puk, puk. >Boga nie ma, nieomylności papieży nie ma, są tylko ludzie na ogół ogłupieni przez swoje ideologie, z których wyciągają obłędne wnioski. >
Nieomylność papieży dotyczy tylko zasad wiary katolickiej i tylko wówczas kiedy przemawiają ex katedra. Opis króla, który kazał zabić swoich wrogów jest niczym wobec tych, którzy wybiorą Piekło. Zastanówcie się czasami, co to jest nieskończone istnienie w niewyobrażalnych mękach i cierpieniu? Jakie będzie Wasze zaskoczenie, kiedy okaże się, iż ludzie ogłupieni przez swoje ideologie znajdą się w wiecznej szczęśliwości, a wy którzy daliście się ogłupić Waszym mądrym ideologiom wylądujecie w piekielnym koszmarze. W tym właśnie okaże się prawdziwa mądrość.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
|  | 1 na 1 | hyperion (1422 punktów) | >Zastanówcie się czasami, co to jest nieskończone istnienie w niewyobrażalnych mękach i cierpieniu? >Jakie będzie Wasze zaskoczenie, kiedy okaże się, iż ludzie ogłupieni przez swoje ideologie znajdą się w wiecznej szczęśliwości, a wy którzy daliście się ogłupić Waszym mądrym ideologiom wylądujecie w piekielnym koszmarze.
Nieproporcjonalność kary do winy.
To tak jakby za ukradzenie batonika, wsadzać na dożywocie. Sprawiedliwe?
A gdzie tu sprawiedliwość, że po 70 latach grzesznego żywota ktoś miałby Cierpieć w Nieskończoność?
Wolność wypowiedzi gwarantuje mi Konstytucja Art. 54
|
|
| |  | | Henryk.K (2246 punktów) |
>Nieproporcjonalność kary do winy. >To tak jakby za ukradzenie batonika, wsadzać na dożywocie. Sprawiedliwe? >A gdzie tu sprawiedliwość, że po 70 latach grzesznego żywota ktoś miałby Cierpieć w Nieskończoność?
To jest tak jakby ktoś za ukradzenie batonika sam chciał pójść na dożywocie. Pan Bóg nikogo nie potępia, to człowiek sam się potępia. Nie chce pójść do Nieba i wybiera świadomie Piekło. Analogicznie, czy na świecie brakuje ludzi, którzy odrzucają wiarę w Boga. Czynią to z reguły dobrowolnie i bez przymusu. Większość z nich potwierdzi ten wybór w chwili śmierci i wpadnie do Piekła. Wolna wola posiada jakąś ogromną wartość, ponieważ o nią się wszystko rozbija. Gdyby Pan Bóg jej nie ustanowił, to nie byłoby buntu aniołów i zła na świecie. Na niektóre pytania uzyskamy odpowiedź dopiero w wieczności.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
| | |  | 1 na 1 | hyperion (1422 punktów) | > To jest tak jakby ktoś za ukradzenie batonika sam chciał pójść na dożywocie. >Pan Bóg nikogo nie potępia, to człowiek sam się potępia. Nie chce pójść do Nieba i wybiera świadomie Piekło.
A kto ustalił regułę, że za batonika dożywocie zamiast jakiejś normalnej kary? Bóg-Cong-Ung?
>Analogicznie, czy na świecie brakuje ludzi, którzy odrzucają wiarę w Boga. Czynią to z reguły dobrowolnie i bez przymusu.
Skoro Biblia stworzona przez samego Boga to niedoróbka z tysiącem literówek, przekłamań, różnych interpretacji to co sądzić o jej "twórcy"?
Wywalić za okno.
P.S. Twój dobry Jezus sprawił, że przychodząc na ten świat jako niemowlak, ma się grzech pierworodny, który uniemożliwia wstęp do nieba.
Twój Jechowa to gangster.
Wolność wypowiedzi gwarantuje mi Konstytucja Art. 54
|
|
|  | | Jan Rylew (3965 punktów) | >Zastanówcie się czasami, co to jest nieskończone istnienie w niewyobrażalnych mękach i cierpieniu? Na mnie i chyba na wielu takie straszenie nie działa, jakież to prymitywne. Są jeszcze ludzie u których wywołuje efekt uległości, swego rodzaju zniewolenia, ale cóż to za wiara ? Wiara pod wpływem strachu, że Bóg jest sadystą ? Papież B16 twierdził, że bóg jest miłością, napisał encyklikę pod tym tytułem: "Deus caritas est". Tam nie było słowa o niewyobrażalnych mękach i cierpieniu. Tych ostatnich jest i tak już dosyć na tym ziemskim padole, a cierpią na ogół ludzie niewinni.
>Jakie będzie Wasze zaskoczenie, kiedy okaże się, iż ludzie ogłupieni przez swoje ideologie znajdą się w wiecznej szczęśliwości, a wy którzy daliście się ogłupić Waszym mądrym ideologiom wylądujecie w piekielnym koszmarze. A któż to może wiedzieć, wprawdzie ekspertów od Pana Boga całe multum, którzy wiedzą ze szczegółami co Bóg chce, a nawet co myśli, ale z tego można tylko się pośmiać.
>W tym właśnie okaże się prawdziwa mądrość. Prawdziwa mądrość w tym, że człowiek da się szczęśliwie ogłupić przez właściwą ideologię ? Nie sądzę.
------------------------------------------------------ W obliczu ogromu zła na świecie, byłoby bluźnierstwem posądzać Boga o istnienie. -Tadeusz Kotarbiński
|
|
|  | 7 na 7 | Andrzej.51 (15814 punktów) | > Nieomylność papieży dotyczy tylko zasad wiary katolickiej i tylko wówczas kiedy przemawiają ex katedra.
Zgodnie z dogmatem o nieomylności papieża - ogłoszonym na soborze watykańskim I (1869-1870) - papież, czyli biskup Rzymu, jest nieomylny w sprawach wiary i moralności, jednak pod warunkiem, że wypowiada się ex cathedra.
A poza tym, piszemy albo po łacinie ex cathedra, albo po polsku "z katedry (z tronu papieskiego)", ale nie po polsko-łacińsku "ex katedra".
>Opis króla, który kazał zabić swoich wrogów jest niczym wobec tych, którzy wybiorą Piekło.
A w tym piekle ogień piekielny i kotły pełne smoły, w których diabły gotują potępionych. A gdy któryś z tych potępionych chce z tego kotła uciec, to go diabły widłami do tego kotła wciskają. I tak przez nieskończoną wieczność. Dobrze napisałem, panie Henryku.K?
>Zastanówcie się czasami, co to jest nieskończone istnienie w niewyobrażalnych mękach i cierpieniu?
Ja się zastanowiłem i wiem. To są średniowieczne brednie.
>Jakie będzie Wasze zaskoczenie, kiedy okaże się, iż ludzie ogłupieni przez swoje ideologie znajdą się w wiecznej szczęśliwości, a wy którzy daliście się ogłupić Waszym mądrym ideologiom wylądujecie w piekielnym koszmarze.
Nawet Kościół już piekłem nie straszy. A pan te dyrdymały klepie bezmyślnie.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >> Nieomylność papieży dotyczy tylko zasad wiary katolickiej i tylko wówczas kiedy przemawiają ex katedra. >Zgodnie z dogmatem o nieomylności papieża - ogłoszonym na soborze watykańskim I (1869-1870) - papież, czyli biskup Rzymu, jest nieomylny w sprawach wiary i moralności, jednak pod warunkiem, że wypowiada się ex cathedra. >A poza tym, piszemy albo po łacinie ex cathedra, albo po polsku "z katedry (z tronu papieskiego)", ale nie po polsko-łacińsku "ex katedra". >>Opis króla, który kazał zabić swoich wrogów jest niczym wobec tych, którzy wybiorą Piekło. >A w tym piekle ogień piekielny i kotły pełne smoły, w których diabły gotują potępionych. A gdy któryś z tych potępionych chce z tego kotła uciec, to go diabły widłami do tego kotła wciskają. I tak przez nieskończoną wieczność. >Dobrze napisałem, panie Henryku.K?
Prawie dobrze, ponieważ gotująca się smoła jest tylko pewnym przybliżeniem. Przesiadują oni w ogniu nieugaszonym, który ich pali, lecz nie może spopielić. Mówi się, że jego temperatura jest zbliżona do temperatury pieca hutniczego. A poza tym dookoła rozchodzi się taki smród, że diabłom twarze wykrzywia. Mogę jeszcze wspomnieć o robakach, które drążą ciała potępionych, chociaż jeszcze ich nie posiadają, lecz odczuwają jakby je mieli. To są męki cielesne, dochodzą do tego jeszcze gorsze męki duchowe. A jaka straszna jest wściekłość, że przez własną głupotę tutaj się znaleźli.
>>Zastanówcie się czasami, co to jest nieskończone istnienie w niewyobrażalnych mękach i cierpieniu? >Ja się zastanowiłem i wiem. To są średniowieczne brednie. >>Jakie będzie Wasze zaskoczenie, kiedy okaże się, iż ludzie ogłupieni przez swoje ideologie znajdą się w wiecznej szczęśliwości, a wy którzy daliście się ogłupić Waszym mądrym ideologiom wylądujecie w piekielnym koszmarze. >Nawet Kościół już piekłem nie straszy. A pan te dyrdymały klepie bezmyślnie.
To, że KK o tym przestaje mówić jest jednym ze znaków końca świata. Powinien Pan posypać głowę popiołem i pościć w tej intencji, żeby powrócił na drogę prawdy.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
| | |  | 1 na 1 | Gruby Rycho (532 punktów) | >>> Nieomylność papieży dotyczy tylko zasad wiary katolickiej i tylko wówczas kiedy przemawiają ex katedra. >>Zgodnie z dogmatem o nieomylności papieża - ogłoszonym na soborze watykańskim I (1869-1870) - papież, czyli biskup Rzymu, jest nieomylny w sprawach wiary i moralności, jednak pod warunkiem, że wypowiada się ex cathedra. >>A poza tym, piszemy albo po łacinie ex cathedra, albo po polsku "z katedry (z tronu papieskiego)", ale nie po polsko-łacińsku "ex katedra". >>>Opis króla, który kazał zabić swoich wrogów jest niczym wobec tych, którzy wybiorą Piekło. >>A w tym piekle ogień piekielny i kotły pełne smoły, w których diabły gotują potępionych. A gdy któryś z tych potępionych chce z tego kotła uciec, to go diabły widłami do tego kotła wciskają. I tak przez nieskończoną wieczność. >>Dobrze napisałem, panie Henryku.K? > Prawie dobrze, ponieważ gotująca się smoła jest tylko pewnym przybliżeniem.
Czego do czego?
>Przesiadują oni w ogniu nieugaszonym, który ich pali, lecz nie może spopielić.
Znakomity fizyk teoretyczny tak mówi? A co ma się spopielić? Niematerialna dusza? Jakim cudem?
>Mówi się, że jego temperatura jest zbliżona do temperatury pieca hutniczego.
Mówi się. A ktoś pomierzył by sprawdzić?
>A poza tym dookoła rozchodzi się taki smród, że diabłom twarze wykrzywia.
Jak w mojej bramie wjazdowej do posesji kanalizacją. A właściciel nic nie reaguje. Pewnie to diabeł przyzwyczajony do smrodu.
>Mogę jeszcze wspomnieć o robakach, które drążą ciała potępionych, chociaż jeszcze ich nie posiadają, lecz odczuwają jakby je mieli.
Robaki też są skazane na piekło za co? I drążą na wylot palące się dusze, których nie można spopielić? To pewnie nic z tego nie mają, w tej temperaturze pieca hutniczego. A te robaki są odporne na taką temperaturę i sobie żyją? No tak, bo ciała gniją na Ziemi na cmentarzach, to do piekła nie poszły.
>To są męki cielesne, dochodzą do tego jeszcze gorsze męki duchowe.
Napisałem, że ciała pozostają na Ziemi, na cmentarzach. Skąd wiemy o mękach duchowych, skoro jeszcze nikt tak naprawdę ducha nie widział i Ty pewnie też. Bo duch jest niematerialny, więc niewidoczny i nie ma świadomości bo nie ma mózgu.
>A jaka straszna jest wściekłość, że przez własną głupotę tutaj się znaleźli.
Cierpisz na jakąś chorobę? To wg Ciebie duchy nawet myślą. Mają nawet emocje.
>>>Zastanówcie się czasami, co to jest nieskończone istnienie w niewyobrażalnych mękach i cierpieniu?
Nie, albowiem głupotami się nie zajmuję. Męki i cierpienia wieczne kiedy nie mam ciała co to odczuwa i nie mam świadomości bo mój mózg zżarły już robaki na Ziemi (bardzo szybko bo tkanka najbardziej miękka).
>>Ja się zastanowiłem i wiem. To są średniowieczne brednie.
Które bez żadnej żenady propagujesz.
>>>Jakie będzie Wasze zaskoczenie, kiedy okaże się, iż ludzie ogłupieni przez swoje ideologie znajdą się w wiecznej szczęśliwości, a wy którzy daliście się ogłupić Waszym mądrym ideologiom wylądujecie w piekielnym koszmarze.
A jednak wierzysz w te średniowieczne brednie. Myślałem, że mnie zawiedziesz. Pomyliłem się. Przepraszam. Henryk K. jednak jest niezawodny.
>>Nawet Kościół już piekłem nie straszy. A pan te dyrdymały klepie bezmyślnie. > To, że KK o tym przestaje mówić jest jednym ze znaków końca świata. >Powinien Pan posypać głowę popiołem i pościć w tej intencji, żeby powrócił na drogę prawdy.
Andrzeju51. Weź poważnie to ostrzeżenie. Henryk K. to robi i zobacz jak na tym wychodzi. Może nawet i ten popiół je począwszy od porannego śniadania co przecież jest postem jednoznacznym bo wszelkie wartości odżywcze w popiele nie istnieją. Ja mam to p*****lenie gdzieś głęboko schowane, gdzieś w piwnicy pod węglem. Dziw tylko taki, że jeszcze są tacy ludzie w XXI wieku. Co prawda to tylko początek tego stulecia, ale zawsze.
To jest i tak marna pociecha skoro jest się skazanym na "wieczne" potępienie. Już przepadło nawet jak się nawróci. Diabłom w piekle przecież bilans musi się zgadzać i go nie puszczą. Tak się rozmawia z nawiedzonymi bigotami. Oni najgorsi w szerzeniu ciemnoty. A hipokryci pierwszorzędni. Modli się pod figurą a diabła ma pod skórą. Ot cała prawda o katolicyzmie.
|
|
| | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) |
>Tak się rozmawia z nawiedzonymi bigotami. Oni najgorsi w szerzeniu ciemnoty. A hipokryci pierwszorzędni. Modli się pod figurą a diabła ma pod skórą. Ot cała prawda o katolicyzmie. >
W Niebie procentowo będzie najwięcej grzeszników. Prawdziwych świętych, tych co nimi byli przez całe życie spotkamy tam niewielu. Piekło wypełnią również grzesznicy, lecz tylko ci co się nie nawrócili. W stosunku do tych, którzy posiądą Niebo, będzie ich znacznie mniej. Okażą się oni w ostateczności najgłupszymi ludźmi na świecie, ponieważ cedzili komara a połknęli wielbłąda. Wieczność jest to istnienie bez końca w niewyobrażalnie pięknym miejscu, w towarzystwie Stwórcy wszechrzeczy. Piekło jest to istnienie bez końca w niewyobrażalnie obrzydliwym miejscu w towarzystwie straszliwych demonów.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
| |  | 2 na 2 | Elasp (6859 punktów) |
>>Zastanówcie się czasami, co to jest nieskończone istnienie w niewyobrażalnych mękach i cierpieniu? >Ja się zastanowiłem i wiem. To są średniowieczne brednie.
Nie, nie są to brednie, a przynajmniej nie w całości i nie w najważniejszej części. Jest to konsekwencja uznania, że świat może być (i jest) sprawiedliwy wedle klasycznej zasady sprawiedliwości ("suum cuique tribuere"). Inaczej mówiąc, jeżeli w świecie ma istnieć sprawiedliwość, to wobec ewidentnej ułomności sędziów i sądów ludzkich musi istnieć Sędzia, który wszystkich sprawiedliwie osądzi (na Sądzie) i kogo trzeba nagrodzi, zaś kogo trzeba ukarze. W te, jak Pan to nazywa, "brednie" wierzył jeszcze tak oświecony człowiek, jak Immanuel Kant, dla którego, jak wiemy, istnienie Boga, zdolnego wynagrodzić cnotę szczęśliwością, było jednym z postulatów rozumu praktycznego.
Opowieści o piekle, będące częścią religijnej nauki o sprawiedliwości, mają na pewno olbrzymi ładunek fikcji i fantazji, niemniej jednak nawet człowiek odrzucający te fantazje musi przyznać, że jest coś godnego uwagi w takim postawieniu sprawy: 1) człowiek powinien kierować się pragnieniem sprawiedliwości, 2) sprawiedliwość w świecie jest możliwa, nawet jeżeli nie może ona zaistnieć dzięki człowiekowi, 3) jest możliwa, a nawet realna - dlatego, że istnieje Bóg.
Perspektywa "świecka" jest natomiast taka: 1) człowiek powinien (powinien?) kierować się pragnieniem sprawiedliwości, 2) coraz większa sprawiedliwość w świecie jest możliwa, 3) skoro nie istnieje Bóg, sprawiedliwość ta będzie tylko ludzka, tzn. nigdy nie będzie to doskonała sprawiedliwość.
Można zadać sobie pytanie o psychologiczne oddziaływanie obydwu perspektyw oraz o ich logiczne uzasadnienie. Czy warto dążyć do czegoś, co zawsze będzie ułomne? Czy człowiek będzie dążyć do czegoś, o czym będzie wiedzieć, że jest ułomne i nigdy nie będzie w pełni zrealizowane?
Religia, przynajmniej ta, jaka najlepiej znamy, czyli chrześcijaństwo, jest modyfikacją platonizmu podniesioną do rangi religii. Istnieje byt idealny będący zarazem osobowym twórcą świata (Demiurgiem). Rolą człowieka, jego przeznaczeniem i obowiązkiem jest zbliżać się do tego Ideału. To, co nazywa ta religia "niebem" jest maksymalnym zbliżeniem się do Ideału. "Piekło" zaś to maksymalne oddalenie od niego.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Gruby Rycho (532 punktów) | >>>Zastanówcie się czasami, co to jest nieskończone istnienie w niewyobrażalnych mękach i cierpieniu? >>Ja się zastanowiłem i wiem. To są średniowieczne brednie. > Nie, nie są to brednie, a przynajmniej nie w całości i nie w najważniejszej części. Jest to konsekwencja uznania, że świat może być (i jest) sprawiedliwy wedle klasycznej zasady sprawiedliwości ("suum cuique tribuere"). Inaczej mówiąc, jeżeli w świecie ma istnieć sprawiedliwość, to wobec ewidentnej ułomności sędziów i sądów ludzkich musi istnieć Sędzia, który wszystkich sprawiedliwie osądzi (na Sądzie) i kogo trzeba nagrodzi, zaś kogo trzeba ukarze. W te, jak Pan to nazywa, "brednie" wierzył jeszcze tak oświecony człowiek, jak Immanuel Kant, dla którego, jak wiemy, istnienie Boga, zdolnego wynagrodzić cnotę szczęśliwością, było jednym z postulatów rozumu praktycznego. > Opowieści o piekle, będące częścią religijnej nauki o sprawiedliwości, mają na pewno olbrzymi ładunek fikcji i fantazji, niemniej jednak nawet człowiek odrzucający te fantazje musi przyznać, że jest coś godnego uwagi w takim postawieniu sprawy: 1) człowiek powinien kierować się pragnieniem sprawiedliwości, 2) sprawiedliwość w świecie jest możliwa, nawet jeżeli nie może ona zaistnieć dzięki człowiekowi, 3) jest możliwa, a nawet realna - dlatego, że istnieje Bóg. > Perspektywa "świecka" jest natomiast taka: 1) człowiek powinien (powinien?) kierować się pragnieniem sprawiedliwości, 2) coraz większa sprawiedliwość w świecie jest możliwa, 3) skoro nie istnieje Bóg, sprawiedliwość ta będzie tylko ludzka, tzn. nigdy nie będzie to doskonała sprawiedliwość. > Można zadać sobie pytanie o psychologiczne oddziaływanie obydwu perspektyw oraz o ich logiczne uzasadnienie. Czy warto dążyć do czegoś, co zawsze będzie ułomne? Czy człowiek będzie dążyć do czegoś, o czym będzie wiedzieć, że jest ułomne i nigdy nie będzie w pełni zrealizowane? > Religia, przynajmniej ta, jaka najlepiej znamy, czyli chrześcijaństwo, jest modyfikacją platonizmu podniesioną do rangi religii. Istnieje byt idealny będący zarazem osobowym twórcą świata (Demiurgiem). Rolą człowieka, jego przeznaczeniem i obowiązkiem jest zbliżać się do tego Ideału. To, co nazywa ta religia "niebem" jest maksymalnym zbliżeniem się do Ideału. "Piekło" zaś to maksymalne oddalenie od niego.
Dobra, dobra Elasp. Idź spać i zgaś światło.
|
|
| | |  | 3 na 3 | uxbridge (5980 punktów) | > Można zadać sobie pytanie o psychologiczne oddziaływanie obydwu perspektyw oraz o ich logiczne uzasadnienie. Czy warto dążyć do czegoś, co zawsze będzie ułomne? Czy człowiek będzie dążyć do czegoś, o czym będzie wiedzieć, że jest ułomne i nigdy nie będzie w pełni zrealizowane? Odpowiedź masz w każdej chwili jeśli rozejrzysz się wokół. Absolutnie wszystko co robimy w życiu nie jest doskonałe. Dosłownie każda nasza aktywność jest naznaczona ułomnością. I nie jest to powodem do frustracji. Być może dążymy do doskonałości, ale radość sprawia nam każdy zadowalający efekt. A już szczególnie, gdy kolejna próba jest lepsza niż poprzednia. Powiedziałbym, że dążenie i postęp sprawiają nam większą frajdę niż nudna, nie dająca się usprawnić doskonałość. Nie wspominając o tym, że doskonałość może sobie każdy definiować na swój sposób.
> Religia, przynajmniej ta, jaka najlepiej znamy, czyli chrześcijaństwo, jest modyfikacją platonizmu podniesioną do rangi religii. Istnieje byt idealny będący zarazem osobowym twórcą świata (Demiurgiem). Rolą człowieka, jego przeznaczeniem i obowiązkiem jest zbliżać się do tego Ideału. To, co nazywa ta religia "niebem" jest maksymalnym zbliżeniem się do Ideału. "Piekło" zaś to maksymalne oddalenie od niego. Czy Ty czasem nie popełniasz grzechu herezji?!
|
|
| | | |  | | Elasp (6859 punktów) | >> Można zadać sobie pytanie o psychologiczne oddziaływanie obydwu perspektyw oraz o ich logiczne uzasadnienie. Czy warto dążyć do czegoś, co zawsze będzie ułomne? Czy człowiek będzie dążyć do czegoś, o czym będzie wiedzieć, że jest ułomne i nigdy nie będzie w pełni zrealizowane? >Odpowiedź masz w każdej chwili jeśli rozejrzysz się wokół. Absolutnie wszystko co robimy w życiu nie jest doskonałe. Dosłownie każda nasza aktywność jest naznaczona ułomnością. I nie jest to powodem do frustracji. Być może dążymy do doskonałości, ale radość sprawia nam każdy zadowalający efekt. A już szczególnie, gdy kolejna próba jest lepsza niż poprzednia. Powiedziałbym, że dążenie i postęp sprawiają nam większą frajdę niż nudna, nie dająca się usprawnić doskonałość. Nie wspominając o tym, że doskonałość może sobie każdy definiować na swój sposób.
Zakładasz, że ludzie zawsze albo przeważnie wiedzą, do czego dążą i że zawsze lub przeważnie mają świadomość, że efekt ich działań będzie połowiczny. Istnieje jednak w człowieku wielka potrzeba działań skutecznych, takich, które można wyrazić formą dokonaną, a nie niedokonaną. Stąd wiele działań opartych na konwencji jest właśnie takich, że cel jest całkowicie i doskonale osiągnięty, a nie coraz bardziej osiągany. Nikogo nie interesuje kupowanie domu, tylko jego kupienie, nie interesuje wygrywanie meczu, tylko jego wygranie, i tak dalej. Człowiek ma naturalną skłonność do preferowania działań dokonanych kosztem niedokonanych. Sądzę, że każdy człowiek, który uzmysłowi sobie, że świat zawsze może być lepszy, ale nigdy nie będzie najlepszy, uzna taką perspektywę za nieatrakcyjną. Jeszcze inaczej mówiąc, jeżeli świat zawsze może być lepszy, to jest i zawsze będzie bardzo mało doskonały, podobnie jak poza dowonym zbiorem zawierającym skończenie wiele liczb naturalnych zawsze znajdują się prawie wszystkie liczby naturalne. Radość, o której mówisz, może więc wynikać co najwyżej z niewiedzy, tzn. z niezrozumienia natury nieskończoności.
|
|
| | | | |  | | uxbridge (5980 punktów) | >Zakładasz, że ludzie zawsze albo przeważnie wiedzą, do czego dążą i że zawsze lub przeważnie mają świadomość, że efekt ich działań będzie połowiczny. Tak zakładam. Niekoniecznie zawsze wiedzą do czego dążą, ale nie łudzą się, że efekt będzie ideałem. Wystarczy, że będzie dobry lub lepszy niż poprzednio, lepszy niż u innych. Jeśli żyje złudzeniami, człowiek pogrąża się we frustracji i poczuciu krzywdy. >Istnieje jednak w człowieku wielka potrzeba działań skutecznych, takich, które można wyrazić formą dokonaną, a nie niedokonaną. Efekt skuteczny nie znaczy idealny ani pełny. Tym samym nieidealny nie znaczy nieskuteczny. To chyba zrozumiałe. >Nikogo nie interesuje kupowanie domu, tylko jego kupienie, Nieprawda. Wielu ludziom jedno i drugie sprawia frajdę. W ogóle zakupy są dla wielu (większości?) ludzi równie istotne jak ich rezultat. >nie interesuje wygrywanie meczu, tylko jego wygranie, Nieprawda. Podobnie jak w przykładzie powyżej, gra, walka, rywalizacja, uczestnictwo są równie ważne jak rezultat. Czasem bardziej. I dla zawodników i dla kibiców. Inaczej, można by było losować wyniki albo grać bez publiczności. Nadzwyczajne. Jak możesz wypowiadać tak oczywiste nieprawdy? Czy to znaczy, że nigdy nie grasz z lepszymi od siebie, bo nie ma szans na wygraną!? Nie interesuje Cię rywalizacja i postęp a jedynie rezultat!? Nie wierzę. Ale nawet jeśli jesteś tak zdumiewająco małostkowy, to przypisywanie tego samego innym nie ma podstaw.
>Człowiek ma naturalną skłonność do preferowania działań dokonanych kosztem niedokonanych. Patrz wyżej. Miałem znajomego, bardzo pracowitego i sumiennego człowieka. Uwielbiał dłubać, konstruować, ulepszać. Pytany, kiedy spodziewa się skończyć daną pracę (nie zawodową) mawiał: "cel jest niczym, dążenie wszystkim". >Sądzę, że każdy człowiek, który uzmysłowi sobie, że świat zawsze może być lepszy, ale nigdy nie będzie najlepszy, uzna taką perspektywę za nieatrakcyjną. To nieprawda. Nie każdy. Twierdzę, że nieliczni. Jeśli Ty tak odczuwasz, to współczuję, naprawdę. Codzienne poczucie beznadziei, czekanie na śmierć i nagrodę w Niebie!?
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|