>>Czyli, że więcej pieniędzy z punktu widzenia fizyki wazy mniej niz mniej pieniędzy? >Pieniądz nie określa wielkości materii lecz hierarchię osobnicza w stadzie homo sapiens. >Wszystko co zdoła wyrazić hierarchię, czytaj porządek, kolejność, istotnosc, jest zdole także do stania się ludzkim pieniądzem. >Sądzę, że nalezy tu sięgnąć do teorii zbiorów i relacji nadrzednosci i podporządkowania zbiorów. >Liczby złożone są nadrzędne względem liczb prostych stąd relacja, w której 100 jest nadrzędne względem 10 a 1 jest podporządkowane 10. >To wyraża pieniądz.
To trzeba geniuszu by na to wpaść na taki pomysł. Podejrzewam, że przejdziemy za chwilę do relacji uzasadniającej. Więc uwaga, bo dwa razy nie będzie powtarzał. Projekcja mocy intelektu Hamerlika dochodzi do głosu.
>Czolwiek reprezentowany przez liczbę 100 jest 20x ważniejszy w stadzie od człowieka reprezentowanego przez liczbę 5. >Pieniądzem może być wszystko co tylko jest policzalne a zatem dosłownie wszystko w granicy naszego horyzontu, zarówno materia jak i ruch.
Nie jest to genialne? Tylko q.wa nie pokazał jak się to przelicza. Ruch i materię na pieniądze.
>Tym właśnie różni się pieniądz cyfrowy od złota, że zawiera się w ruchu drogowego a nie w materii.
Czyli jadąc drogą sobie samochodem (materia) zatrzymuje cię "drogówka" i wlepia mandat za coś tam co wykryli. Ty jechałeś więc byłeś w ruchu. Jak przeliczyć wielkość mandatu na wartość ruchu? No a q.wa wartość materii samochodu? No q.wa jak? Nie podał.
>Moglibyśmy np. stworzyć taki system pieniężny, w którym liczbie jednostek odpowiadałaby złożoność fal akustycznych.
W pojęciu fizycznym fala jest określonym w swym charakterze rozchodzeniem się zaburzenia. Ale zawsze jest falą. Skoro tak to czy można przeliczyć na pieniądz fale grawitacyjne, fale elektromagnetyczne? Podaj sposób przeliczania!
>Człowiek, który potrafi wydać tylko jeden dźwięk ma 1 jednostke pieniężna a człowiek, który potrafi wydać dźwięków sto ma 100 jednostek.
Jeden dźwięk może być określony wysokością, tembrem, czy energią jaką przenosi. Może być ten dźwięk artykułowany jako "O", "E", "A", "U", itp. Proszę o bliższy opis! Czy uwzględniłeś to, że chcący kupić coś za dwieście "E" stałby przy straganie i "gęgał" to swoje "E" pół godziny albo i więcej i musiałby być pomocnik sprzedawcy liczący ilość "gęgnięć"? No co powiecie? Nie jest to genialny idiotyzm?
>W ten sposób społeczeństwo, po różnych barwach wydawanych dźwięków, mogłoby rozpoznać, który osobnik w stadzie jest nadrzędny a który podporządkowany, któremu woli poddać się albo od którego rościć podporządkowania.
Nie zaznaczył przedtem, że trzeba uwzględnić i barwy dźwięku. No nie jest to genialny idiotyzm?
Myślał, medytował na tej klapie od sedesu i wymyślił. Ekonomista za 300 (PLN) wydumał nową rolę pieniądza na wolnym rynku wymiany dóbr i usług. Co prawda pieniądz się tym nie interesuje, bo jego rola jest zupełnie inna, i nie obchodzi go to w czyich rękach się znajduje, ale Hamerlik wymyślił po wielkim wysiłku i na nowo zdefiniował pieniądz i jego pojęcie oraz rolę, nie bacząc, że pieniądz i jego królestwo to rynek wymiany towarowo-pieniężnej.. Udowodnił tym razem i tym samym, że jako ekonomista z bożej łaski nie ma pojęcia o pieniądzu u samych podstaw. Hamerlik bajecznie pisze i bajkowo, czyli teoretyzuje w oderwaniu o rzeczywistości. I państwo wydało tyle pieniędzy na wykształcenie ekonomisty a wyszedł bajkopisarz.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|