 |
Czy szatan może/musi być...zbawiony??? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 18-02-2021 11:15 | Arminius (25555 punktów) | Czy szatan może/musi być...zbawiony???
4 na 4 | "Koncept apokatastazy obecny jest w chrześcijaństwie w zasadzie od samego jego zarania. Dla jego zdefiniowania i upowszechnienia kluczowe były prace i poglądy Grzegorza z Nyssy (4 wiek naszej ery). Później, w IX wieku, problemem zajmował się Jan Szkot Eriugena, w XX zaś teolog Hans Urs Von Balthasar. Szczególną "atrakcyjnością" koncept jak wyżej cieszył się wśród rosyjskich bogoiskatieli przełomu 19 i 20 wieku (Bierdajew, Sołowiow, Bułgakow etc.) którzy - nota bene - sami w sobie są fascynującym fenomenem, wartym zgłębiania i analizy. Podobnie jak i sam koncept apokatastazy. Mówiąc krótko i upraszczając trochę sprawę zakłada on powszechność i kategoryczność zbawienia, nawet największych grzeszników, nawet samego...szatana. Koncept jest wielce frapujący przez swą biegunowość. Bo z jednej strony może on służyć jako przykład na uniwersalne i bezwarunkowe miłosierdzie oraz tolerancyjność chrześcijaństwa (oczywiście chodzi w tym wypadku/momencie o jego aspekt teologiczno - eschatologiczny), z drugiej jednakże strony sui generis "totalność" owego konceptu ( przynajmniej w jego wersji radykalnej), wskazująca na zaborczość i ekspansjonizm idei chrystianizmu - musi trochę niepokoić. Bo przecież bez większego wysiłku można sobie wyobrazić sytuację, że nie wszyscy - np. szatan - chcą być przymusowo zbawieni w wersji i formule narzucanej przez chrystianizm. Koncept apokatastazy jest w jakiejś mierze konsekwencja i dopełnieniem tezy o wszech miłosierdziu chrześcijańskiego boga - logicznie z niego wynika. W każdym zaś razie jest on w tym kontekście bardziej zrozumiały, niż istnienie piekła, szatana i cierpienia grzeszników. Zresztą, w związku z tym, koncept ów bywa kolokwialnie nazywany ideą "pustego piekła". Koncept ów - w kościele katolickim, przynajmniej w Polsce - jest w zasadzie problematem teologiczno - eschatologicznym ciężkiego kalibru, którego analiza ma miejsce na płaszczyźnie teoretycznej. W praktyce idea ta nie schodzi w dół i nie trafia "pod strzechy" - pod którymi nadal przecież obowiązuje model raczej starotestamentowego niż nowotestamentowego boga, który srogo karze za wszelkie nawet drobne przewiny.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | haish (2905 punktów) | >"Koncept apokatastazy obecny jest w chrześcijaństwie w zasadzie od samego jego zarania.
Ludzkość wymyśliła ideę boga, lub idea ta została im objawiona(w umyśle). Nazwy bogów i ich ilość na osi czasu ludzkiej cywilizacji jest dość trudna do oszacowania. Punktem zwrotnym w tych ideach był monoteizm, ale uwaga!!!! - natura nie znosi próżni fizyczny świat istnieje na zasadzie przeciwności - światło v/s mrok itd. Więc bóg aby mógł działać potrzebował przeciwnika(antagonisty). Bez niego działanie boga nie miało by racji bytu. Dobro nie istnieje bez zła. Więc z definicji monoteizmu wynika, że bóg obdarza łaską i wodzi na pokuszenie.
Racjonalne myślenie oparte o osiągnięcia współczesnej nauki utwierdza myślących ludzi w uzasadnionym przekonaniu, że umysł i pamięć nie istnieją bez żywego mózgu, świadomość i samoświadomość nie istnieją bez żywego mózgu i zmysłów. Racjonalne myślenie w odniesieniu do nauk religi prowadzi nas do wniosku, że wszystkie stany obiecywane jako nagroda w 'życiu po życiu' mogą zaistnieć tylko w realnym życiu(docześnie). Takie wnioski zwierają też nauki gnostyków.
Powoływanie się na uczonych teologów minionych epok jest pozbawione sensu,- czy ich myślenie mogło być racjonalne? - ta kwestia nie pozostawia njmniejszych wątpliwości.
Każdy człowiek doświadcza stanów kiedy działa niejako wbrew sobie. Wynika to z różnicy pomiędzy jego tożsamością a instynktami którymi obdarzyła go matka natura. Umysł(bóg) walczy z pierwotną naturą(szatanem).
|
|
 | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | objawienie | >Ludzkość wymyśliła ideę boga, lub idea ta została im objawiona(w umyśle).
Zakładam, iż "wymyśliła" tę ideę, a jeżeli mówić o "objawieniu" to nie w sensie bosko/teologicznym tego słowa - tylko w sensie zakiełkowania tej idei w umyśle człowiek pod wpływem określonych bodźców zewnętrznych, przemyśleń i odczuć.
|
|
|  | 1 na 1 | haish (2905 punktów) | Odp: objawienie | >>Ludzkość wymyśliła ideę boga, lub idea ta została im objawiona(w umyśle). >Zakładam, iż "wymyśliła" tę ideę, a jeżeli mówić o "objawieniu" to nie w sensie bosko/teologicznym tego słowa - tylko w sensie zakiełkowania tej idei w umyśle człowiek pod wpływem określonych bodźców zewnętrznych, przemyśleń i odczuć.
Piszę tak dlatego, aby uniknąć niedomówień,- ludzie w tej kwestji dzielą się na dwie grupy - wierzący i nie wierzący.
|
|
3 na 3 | Rowerex (859 punktów) | Odp: Czy szatan może/musi być...zbawiony??? | >W praktyce idea ta nie schodzi w dół i nie trafia "pod strzechy" - pod którymi nadal przecież >obowiązuje model raczej starotestamentowego niż nowotestamentowego boga, który srogo karze za >wszelkie nawet drobne przewiny.
Czysto "filozoficzno-teologicznie" można sobie o tym dyskutować, ale "społecznie i socjologicznie" przyjęcie takiej tezy byłoby zaprzeczeniem idei chyba każdej religii - bo przecież wszystkie religie (uprzedzam, że tu "gdybam"), to nic innego jak chęć uporządkowania grup społecznych poprzez podporządkowanie ich pewnym prawom, normom, zachowaniom, obyczajom, co by owe grupy się wewnętrznie same nie rozbijały i trzymały razem w maksymalnie stabilnej kupie.
No więc jeżeli ktoś rzuci nagle tezę "hulaj dusza, piekła nie ma", to wszystkie "prawa", w tym te "czysto świeckie" i najbardziej oczywiste (ale też tłumaczone "boskim pochodzeniem") można by sobie z grubsza głęboko wsadzić - bo któż chciałby się ich trzymać, skoro żadnej "kary boskiej" (nieuchronnej) i żadnego "potępienia wiecznego" nie ma, zatem kompletnie ("wewnątrz własnego umysłu" i też "na zewnątrz") nie ma czego się obawiać? Jak nawet Bóg nie potępi, to dlaczego miałby to zrobić inny człowiek?
Religia ma to do siebie, że wzmacnia wewnętrzny "nadzór" pojedynczego osobnika nad "samym sobą" bez konieczności angażowania w to innych osobników ze stada - czyli nie trzeba mieć za plecami realnego człowieka oceniającego i kontrolującego każde zachowanie, bo wystarczy "świadomość" osobnika, że robi to istota "wyobrażona", więc "nadnaturalna", zwana Bogiem - która przy okazji jest wygodnym obiektem dla wytłumaczenia spraw nieznanych - no ale gdy się rzuci w świat ludzki tezą, że nawet ta "wyobrażona" istota de facto niczego nie kontroluje, bo już podjęła decyzję, że "nagrodzi wszystko, również największe zło", to przecz czym, przed jakim czynem, przed jakim "złem ludzkim" się tu powstrzymywać i właściwie po co?
|
|
 | 3 na 3 | Arminius (25555 punktów) | hulaj dusza | >No więc jeżeli ktoś rzuci nagle tezę "hulaj dusza, piekła nie ma", to wszystkie "prawa", w tym >te "czysto świeckie" i najbardziej oczywiste (ale też tłumaczone "boskim pochodzeniem") można by >sobie z grubsza głęboko wsadzić - bo któż chciałby się ich trzymać, skoro żadnej "kary boskiej" >(nieuchronnej) i żadnego "potępienia wiecznego" nie ma, zatem kompletnie ("wewnątrz własnego >umysłu" i też "na zewnątrz") nie ma czego się obawiać? Jak nawet Bóg nie potępi, to dlaczego >miałby to zrobić inny człowiek?
Tak. Właśnie ze względu na tę kontradykcję, którą pan zarysowuje, owa idea jest tak frapująca. Tym bardziej, że jest to logiczna konsekwencja założenia, iż bóg jest bytem wszechmiłosiernym. Oczywiście można założyć, iż jest to wyszukany koncept "dla wybranych", intelektualnie i emocjonalnie wyrafinowanych - do analizy i kontemplowania - a dla całej, "zbydlonej" reszty jest nadal bat w postaci gorejącego inferna.
|
|
|  | | Rowerex (859 punktów) | Odp: hulaj dusza | > Tym bardziej, że jest to logiczna konsekwencja założenia, iż bóg jest bytem wszechmiłosiernym.> Oczywiście można założyć, iż jest to wyszukany koncept "dla wybranych", intelektualnie i emocjonalnie wyrafinowanychDywagując i gdybając "filozoficzno-teistycznie" - bez dodatkowych założeń nie muszą się owi "wybrani" zastanawiać zbyt wiele, gdyż to koncepcja "wewnętrznie sprzeczna" - bo w konsekwencji "dobro" staje się tożsame ze "złem", albo jak w paradoksie kłamcy, "prawda" i "fałsz" stają się równoważne. Nawet "nieskończona wszechmoc" nie powoduje, że w religiach nie stosuję się zasad najprostszej logiki, mimo że opisuje się nią sprawy kompletnie nadprzyrodzone i abstrakcyjne. No więc, chyba że założymy istnienie ciągu "bytów-etapów" i ich "wyjść", zatem "wyjściami" z "bytu ziemskiego" byłyby kolejne "byty", czyli "raj-niebo" lub "piekło", ale to tylko kolejne "byty-etapy" z których też są jakieś kolejne "wyjścia" zależne od "sposobu odbycia bycia w bycie". Zatem można by "grzeszyć w niebie" lub "czynić dobro w piekle" - no i wtedy ludzkiej i boskiej kupy by się to 3-mało albo i 4-liter
|
|
 | | haish (2905 punktów) | Odp: Czy szatan może/musi być...zbawiony??? | >>W praktyce idea ta nie schodzi w dół i nie trafia "pod strzechy" - pod którymi nadal przecież >>obowiązuje model raczej starotestamentowego niż nowotestamentowego boga, który srogo karze za >>wszelkie nawet drobne przewiny.
To co myśli większość przekłada się na stan prawny. Czy większość 'myśli'?, czy ma ukształtowane poglądy przez interesowne elity?. Świat otaczający człowieka jest bardziej skomplikowany niż to się wydaje, ilość czynników mających wpływ na jakikolwiek aspekt zycia, myślenia itp. można rozpatrywać wielotorowo. Stwórca lub ewolucja założyła od początku ograniczenie w postaci czasu, - nikt i nic nie trwa wiecznie, za wyjątkiem boga(JHWH - będzie żyło,żywe,życie). Warto poddać rozważaniom fakt, że pomimo iż cywilizacja ludzka istnieje w pełnym wymiarze od momentu wynalazku pisma, spisania przykazań boga(=normy etyczne) i kształtowania według tych zasad kolejnych pokoleń, po ponad 5500 lat ludzie w kolejnych pokoleniach postępują wbrew przykazaniom. Skala postępowania przeciwko przykazaniom boga, normom etycznym, ustanowionemu prawu pozostaje przez cały czas mniej więcej na tym samym poziomie. Dotyczy to postępowania przez ludzi zamierzonego (planowane przestępstwa) jak i zarówno działania w tzw. afekcie lub działania nieumyślne, ponadto są też działania naganne i napiętnowane osób niepoczytalnych(nie rozumiejąćych pisma).
Wiadome jest że przytomny umysł każdego człowieka stanowi około 15% czynności mózgu(umysłu?). Co dzieje się w pozostałych 75% umysłu i jakie zewnętrzne czynniki warunkują postępowanie poszczególnych ludzi?. Ze znanej ludziom rzeczywistości wiemy iż możliwe jest funkcjonowanie systemów złożonych(sieci telefonii komórkowych i sieci internetu) w których OPERATOR dyktuje warunki nie do końca zorientowanym i rozumiejącym ten system użytkownikom. Z ludzkiej definicji prawa wszyscy(?)użytkownicy działają w błędzie.
|
|
|  | | Rowerex (859 punktów) | >po ponad 5500 lat ludzie w kolejnych pokoleniach postępują wbrew przykazaniom.
Zakładając, że mamy rok 5521 od czasu pierwszej operacji plastycznej na klatce piersiowej jednego osobnika celem "upiększenia" drugiego osobnika, to:
- większość złożonych form życia potrafi odróżnić "krzywdzenie" od "okazywania sympatii" w stosunku do własnego gatunku, zatem większość wykształciła coś w rodzaju "sumienia", co powstały w roku 5521 Homo Sapiens, wobec swojej wybujałej wyobraźni, nazwał "głosem wewnętrznym", a po zorientowaniu się, że "wszyscy Homo tak mają" uznał, że to jakiś "głos wbudowany" zapewne przez "istotę zewnętrzną" zwaną potem "Stwórcą".
Gdyby tego nie było, to ten jegomość bez ziobra i ta jegomościca po operacji plastycznej pomordowałyby się wzajemnie zanim doszłoby do aktu erekcji celem wygenerowania mieszanych kopii w postaci Kaina i Abla - przy okazji wszystkie eukarionty, oraz inne podobne mniej lub bardziej, postąpiłyby tak samo z wiadomym skutkiem.
Homo rozwinął "sumienie" dalej wiec osiągnął sukces.
|
|
| |  | | haish (2905 punktów) | >>po ponad 5500 lat ludzie w kolejnych pokoleniach postępują wbrew przykazaniom. >Zakładając, że mamy rok 5521 od czasu pierwszej operacji plastycznej na klatce piersiowej jednego osobnika celem "upiększenia" drugiego osobnika, to: >- większość złożonych form życia potrafi odróżnić "krzywdzenie" od "okazywania sympatii" w stosunku do własnego gatunku, zatem większość wykształciła coś w rodzaju "sumienia", co powstały w roku 5521 Homo Sapiens, wobec swojej wybujałej wyobraźni, nazwał "głosem wewnętrznym", a po zorientowaniu się, że "wszyscy Homo tak mają" uznał, że to jakiś "głos wbudowany" zapewne przez "istotę zewnętrzną" zwaną potem "Stwórcą". >Gdyby tego nie było, to ten jegomość bez ziobra i ta jegomościca po operacji plastycznej pomordowałyby się wzajemnie zanim doszłoby do aktu erekcji celem wygenerowania mieszanych kopii w postaci Kaina i Abla - przy okazji wszystkie eukarionty, oraz inne podobne mniej lub bardziej, postąpiłyby tak samo z wiadomym skutkiem. >Homo rozwinął "sumienie" dalej wiec osiągnął sukces.
Czy szatan może/musi być...zbawiony???
Powyższy problem można też rozpatrzyć w spośób elementarny. Szatan - w tłumaczeniu na język polski znaczy dokładnie przeciwnik. Wówczas w języku polskim pytanie brzmałoby Czy przeciwnik(boga) może/musi być...zbawiony???
Nauka od samych swoich początków była traktowana jako całość wiedzy i skupiała się na badaniu rzeczy i zjawisk w kontekście boskim. Taka sytuacja miała miejsce do czasów oświecenia, haskali i podobnych procesów w innych językach i religiach, kiedy to z nauki przesiąkniętej teologią wyewoluowały świeckie dziedziny współczesnej nauki.
W dzisiejszych czasach w dalszym ciągu nie wypracowano języka naukowego, panuje dowolność nawet w kwestiach zasadniczych istnieją kluczowe terminy, takie jak np.szatan - słowo to zadomowiło sie w j.polskim i jak pokazuje rzeczywistość może być rozumiane(najczęściej) jako osobnik z rogami, ogonem i bardzo złymi zamiarami wobec ludzi.
Przyjmując racjonalnie, że łaskawy i miłośierny bóg obecny w umyśle każdego żywego człowieka wodzi na pokuszenie. Myśląc ludzkim umysłem bóg musiałby się sam zbawić, - podstawą ułaskawienia w ludzkim mniemaniu jest zadośćuczynienie. Jeżeli grzesznik jest sprawcą i jednocześnie narzędziem 'w ręku boga' to problem jest nierozwiązywalny.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | elementarnie? | >Czy szatan może/musi być...zbawiony???
>Powyższy problem można też rozpatrzyć w spośób elementarny. >Szatan - w tłumaczeniu na język polski znaczy dokładnie przeciwnik. >Wówczas w języku polskim pytanie brzmałoby Czy przeciwnik(boga) może/musi być...zbawiony???
Elementarnie i lingwistycznie to być może tak właśnie wygląda. Ale przecież ów szatan o którym debatujemy jest w ujęciu jak wyżej potraktowany zbyt formalnie i "sucho" Dynamika religii, teologii - nadaje mu zdecydowanie bardziej kwalifikowany, skrajny i złowrogi charakter. I takiego właśnie szatana należy brać pod uwagę przy analizie konceptu apokatastazy.
|
|
| | | |  | | haish (2905 punktów) | Odp: Przyczyna i skutek. |
>Elementarnie i lingwistycznie to być może tak właśnie wygląda. Ale przecież ów szatan o którym debatujemy jest w ujęciu jak wyżej potraktowany zbyt formalnie i "sucho" >Dynamika religii, teologii - nadaje mu zdecydowanie bardziej kwalifikowany, skrajny i złowrogi charakter. I takiego właśnie szatana należy brać pod uwagę przy analizie konceptu apokatastazy.
Przyjmując racjonalnie, że łaskawy i miłośierny bóg obecny w umyśle każdego żywego człowieka wodzi na pokuszenie. Myśląc ludzkim umysłem bóg musiałby się sam zbawić, - podstawą ułaskawienia w ludzkim mniemaniu jest zadośćuczynienie. Jeżeli grzesznik jest sprawcą i jednocześnie narzędziem 'w ręku boga' to problem jest nierozwiązywalny. Zadośćuczynieniem w takim przypadku jest uznanie części winy przez ofiarę (prowokacja i inne podobne działania ofiary bądź rzekomej ofiary). W takiej koncepcji ofiara uzmysłowiłaby sobie swoją rolę w grzechu(oświeciłby ją bóg) lub przestępstwie.
|
|
| | |  | | Rowerex (859 punktów) | Odp: Czy szatan może/musi być...zbawiony??? | >Przyjmując racjonalnie, że łaskawy i miłośierny bóg obecny w umyśle każdego żywego człowieka wodzi na pokuszenie. Myśląc ludzkim umysłem bóg musiałby się sam zbawić, - podstawą ułaskawienia w ludzkim mniemaniu jest zadośćuczynienie. Jeżeli grzesznik jest sprawcą i jednocześnie narzędziem 'w ręku boga' to problem jest nierozwiązywalny. >
Ale zauważ, że np. chrześcijaństwo rozwiązało to przez pojęcie "grzechu pierworodnego", zatem człowiek rodzi się na podobieństwo "Ideału Dobra", ale z pierwiastkiem "Ideału Zła" - chrzest "gładzi" grzech pierworodny, ale go nie wymazuje - a owo "wygładzenie", to symbol przyjęcia do wspólnoty z określonymi prawami moralnymi, które mają wspólnocie zapewnić przede wszystkim "przetrwanie doczesne", a "przetrwanie doczesne" ma być zapewnione przez podążanie "drogą do zbawienia" wg wspomnianych praw.
Raczej żadna religia nie zakłada "samodestrukcji" grupy swoich członków, dlatego "drogi do zbawienia" muszą być przede wszystkim racjonalistyczne i to pod każdym całkowicie świeckim względem - inne "nieracjonalistyczne" obrzędy, to tak zupełnie "przy okazji" w celu jednym, tzn: w celu "integracji" grupy.
Teraz robi się imprezy z chlaniem wódy do upadłego nazywane "spotkaniami integracyjnymi", a drzewiej do "integracji" w zupełności wystarczały zbiorowe obrzędy religijne. W krajach, gdzie np. msze są "radosne i rozśpiewane" jest tak do tej pory, ale np. w smętnej Europie, gdzie msza to masakrycznie poważne, nudne i depresyjne słuchanie o "własnej nicości i podłości", ludzie o tym zupełnie zapomnieli, stąd m.in. odwracanie się od religii - bardziej zaczyna "integrować" głoszenie, że "żaden bóg nie istnieje", niż radosne śpiewanie o "potędze Pana".
W innych religiach istnieje pojęcie "dziedziczenia grzechów" (po przodkach lub po sobie w poprzednim wcieleniu) oraz od dawna stosowano lub stosuje się rytuał obrzezania będący również symbolem "oczyszczenia duchowego" - no bo z czegóż to oczyszczać "świeżego potomka", gdyby ów rodził się "Ideałem" bez skaz, wad, grzechów?
|
|
| Elasp (6859 punktów) |
Po co się starać o zbawienie, skoro wszyscy go dostąpimy?
|
|
 | | Henryk.K (2246 punktów) | > Po co się starać o zbawienie, skoro wszyscy go dostąpimy? > Nie wszyscy dostąpimy zbawienia, ponieważ wówczas nie istniała by wolna wola człowieka. Nawet w tej tak ważnej kwestii człowiek sam podejmuje decyzję, czy chce być zbawiony. Przypuszczalnie sporo ludzi nie idzie do Nieba z własnego wyboru. Teoretycznie, złe duchy uzyskałyby przebaczenie od Boga, ponieważ jest on nieskończenie miłosierny, lecz tego nie pragną, ponieważ są tak głęboko zaślepione nie- nawiścią do Stwórcy Wszechrzeczy. Święty Maria Kolbe powiedział, że gdyby Szatan był w stanie wyszeptać jedno słowo, Maryja, to by powrócił do Boga. Do nawrócenia człowiek potrzebne są dwie rzeczy, łaska i czas. Żadną z nich on nie dysponuje.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
 | | haish (2905 punktów) | > Po co się starać o zbawienie, skoro wszyscy go dostąpimy?
Ktoś kiedyś powiedział, że to co jest najczęściej powtarzane po pewnym czasie zaczyna uchodzić za prawdę w powszechnym rozumieniu. W edukacji religijnej naczęściej powtarzanym i zapamiętywanym tekstem jest modlitwa. W religii KK zwrotem dotyczącym zbawienia jest 'i został zbawiony między niewiastami'. Trudno mi dokładnie ocenić jak taka mantra wpływa na kobiety - wszak w tekście jest 'został' zamiast 'została', nie wiem też jak dokładnie wpływa to na osoby innej orientacji - mężczyżn którzy mimo swojego fizycznego męskiego ciała czują się i twierdzą że są kobietami. W ewangelii Tomasza Jezusowi przypisano wypowiedź że aby kobieta Maria dostąpiła zbawienia to on uczyni z niej mężczyznę. (można spekulować i gubić się w domysłach, łacznie z seksualnym aspektem zagadnienia)
Z innej beczki 'zbawionym' między niewiastami bez względu na płeć jest każdy osobnik ludzki w okresie tuż po narodzinach i przez okres dzieciństwa. Róznica taka, że najpierw zostajemy zbawieni a póżniej już tylko coraz gorzej.
W kwestji Marii(Maryji) w ikonografii chrześcijańskiej zwłaszcza prawosławnej jest ona przedstawiana jako siedząca po lewicy Boga Ojca -> jest personifikacją szatana (tak jak żona jest szyją która kręci głową swojego męża(Boga ojca). Zapewne dlatego katolicki kler 'chodzi w sukienkach i firankach, jak oblubienica w koronkowej bieliżnie'.
|
|
|  | 2 na 2 | Duch Prawdy (14787 punktów) | >W edukacji religijnej naczęściej powtarzanym i zapamiętywanym tekstem jest modlitwa. W religii KK zwrotem dotyczącym zbawienia jest 'i został zbawiony między niewiastami'. W której modlitwie jest ten tekst? >Z innej beczki 'zbawionym' między niewiastami bez względu na płeć jest każdy osobnik ludzki w okresie tuż po narodzinach i przez okres dzieciństwa. Róznica taka, że najpierw zostajemy zbawieni a póżniej już tylko coraz gorzej. Coraz lepiej, uświadomienie sobie dobra i zła to świadome połączenie z jaźnią Boga, dzieci są połączone, ale nieświadome.
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
 | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | znaczenie | > Po co się starać o zbawienie, skoro wszyscy go dostąpimy? >
A co to znaczy "starać się o zbawienie"?
|
|
|  | | haish (2905 punktów) | Odp: znaczenie | >> Po co się starać o zbawienie, skoro wszyscy go dostąpimy? >> >A co to znaczy "starać się o zbawienie"?
Na tym najbardziej zależy 'duchowieństwu'-pośrednikom.
|
|
|  | | Elasp (6859 punktów) | >> Po co się starać o zbawienie, skoro wszyscy go dostąpimy? >> >A co to znaczy "starać się o zbawienie"?
Nie czynić tego, co grzeszne.
|
|
| |  | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | motywacja? | >>> Po co się starać o zbawienie, skoro wszyscy go dostąpimy? >>> >>A co to znaczy "starać się o zbawienie"? > Nie czynić tego, co grzeszne.
Ale czy do niegrzeszenia potrzeba aż takiej motywacji?
|
|
| | |  | | Elasp (6859 punktów) | Odp: motywacja? | >>>> Po co się starać o zbawienie, skoro wszyscy go dostąpimy? >>>> >>>A co to znaczy "starać się o zbawienie"? >> Nie czynić tego, co grzeszne. >Ale czy do niegrzeszenia potrzeba aż takiej motywacji?
Nie, nie potrzeba. Ważne jest jednak to, czy ktoś pobożny, nie grzeszący z uwagi na pragnienie zbawienia, nie utraci tej motywacji, skoro zbawieni mają być wszyscy bez względu na to, co robią.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | logika bata i narchewki | >>>>> Po co się starać o zbawienie, skoro wszyscy go dostąpimy? >>>>> >>>>A co to znaczy "starać się o zbawienie"? >>> Nie czynić tego, co grzeszne. >>Ale czy do niegrzeszenia potrzeba aż takiej motywacji? > Nie, nie potrzeba. Ważne jest jednak to, czy ktoś pobożny, nie grzeszący z uwagi na pragnienie zbawienia, nie utraci tej motywacji, skoro zbawieni mają być wszyscy bez względu na to, co robią.
Jest w tym jakaś logika. Ale jeżeli na tym opera się etyczne postepowanie religijnych ludzi to jest to logika ekonomskiego batoga. Taka "wiara" to oszukiwanie i samooszukiwanie się.
|
|
| | | | |  | | Elasp (6859 punktów) | Odp: logika bata i narchewki |
>Jest w tym jakaś logika. Ale jeżeli na tym opera się etyczne postepowanie religijnych ludzi to jest to logika ekonomskiego batoga. Taka "wiara" to oszukiwanie i samooszukiwanie się.
Ta "logika" to nic innego jak poczucie sprawiedliwości. "Zbawienie wszystkich" to rzecz tak bezsensowna jak bieg, którego wszyscy uczestnicy dostaną na mecie złote medale.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | dlaczego? | >>Jest w tym jakaś logika. Ale jeżeli na tym opera się etyczne postepowanie religijnych ludzi to jest to logika ekonomskiego batoga. Taka "wiara" to oszukiwanie i samooszukiwanie się. > Ta "logika" to nic innego jak poczucie sprawiedliwości. "Zbawienie wszystkich" to rzecz tak bezsensowna jak bieg, którego wszyscy uczestnicy dostaną na mecie złote medale.
Jeżeli już stosować to porównanie to pojawia się pytanie - dlaczego mają nie być zbawieni ci, którzy znaleźli się poza podium a włożyli wszystkie swoje siły w bieg???
|
|
| | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) | Odp: dlaczego? |
>Jeżeli już stosować to porównanie to pojawia się pytanie - dlaczego mają nie być zbawieni ci, którzy znaleźli się poza podium a włożyli wszystkie swoje siły w bieg???
To jest inne zagadnienie, wątek dotyczy zaś apokastazy.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | związek z... | >>Jeżeli już stosować to porównanie to pojawia się pytanie - dlaczego mają nie być zbawieni ci, którzy znaleźli się poza podium a włożyli wszystkie swoje siły w bieg??? > To jest inne zagadnienie, wątek dotyczy zaś apokastazy.
Jednakże "to" zagadnienie koresponduje przecież z konceptem apokastazy?
|
|
| | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) | Odp: związek z... | >>>Jeżeli już stosować to porównanie to pojawia się pytanie - dlaczego mają nie być zbawieni ci, którzy znaleźli się poza podium a włożyli wszystkie swoje siły w bieg??? >> To jest inne zagadnienie, wątek dotyczy zaś apokastazy. >Jednakże "to" zagadnienie koresponduje przecież z konceptem apokastazy?
Wszystko mniej lub bardziej koresponduje ze wszystkim. Zmieniasz temat, wątek dotyczy apokastazy, a nie zagadnień związanych z nią.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | wyjaśnijmy więc | >>>>Jeżeli już stosować to porównanie to pojawia się pytanie - dlaczego mają nie być zbawieni ci, którzy znaleźli się poza podium a włożyli wszystkie swoje siły w bieg??? >>> To jest inne zagadnienie, wątek dotyczy zaś apokastazy. >>Jednakże "to" zagadnienie koresponduje przecież z konceptem apokastazy? > Wszystko mniej lub bardziej koresponduje ze wszystkim. Zmieniasz temat, wątek dotyczy apokastazy, a nie zagadnień związanych z nią.
Apokatasatza oznacza - nawiązując do trywialnego przykładu z uczestnikami wyścigu - że każdy z nich zostaje nagrodzony. W pana przykładzie zostają nagrodzeni tylko ci z podium, trzej pierwsi. Ergo, przykład nie ilustruje należycie apokatastazy. Jest z nią sprzeczny.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) | Odp: wyjaśnijmy więc |
>Apokatasatza oznacza - nawiązując do trywialnego przykładu z uczestnikami wyścigu - że każdy z nich zostaje nagrodzony. W pana przykładzie zostają nagrodzeni tylko ci z podium, trzej pierwsi. Ergo, przykład nie ilustruje należycie apokatastazy. Jest z nią sprzeczny.
Gdzie napisałem, że medale otrzymują tylko trzej pierwsi biegacze?
|
|
1 na 1 | Duch Prawdy (14787 punktów) | Odp: Czy szatan może/musi być...zbawiony??? | >powszechność i kategoryczność zbawienia, (..) nawet samego...szatana. To jak rozpatrywać zbawienie Gargamela, bohatera kreskówki.
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|