 |
Agnostycyzm racjonalniejszy od ateizmu? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 06-03-2021 14:49 | NieMamPomysłuNaPseudonim (34 punktów) | Agnostycyzm racjonalniejszy od ateizmu?
3 na 3 | Ateizm neguje istnienie boga w jakiejkolwiek postaci... A na to nie ma dowodów. Co prawda wielki wybuch są udowodniony, ale nie ma dowodów na to, że za tym nie stoi jakaś siła wyższa. Więc agnostycyzm jest racjonalniejszy od ateizmu, bo nie neguje istnienia boga nie mając na to dowodów. Co o tym sądzicie? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | zeniu73 (6483 punktów) | >Ateizm neguje istnienie boga w jakiejkolwiek postaci... A na to nie ma dowodów. >Co prawda wielki wybuch są udowodniony, ale nie ma dowodów na to, że za tym nie stoi jakaś siła >wyższa. >Więc agnostycyzm jest racjonalniejszy od ateizmu, bo nie neguje istnienia boga nie mając na to >dowodów. >Co o tym sądzicie?
A co z asekuracyjną wiarą w krasnoludki? Bo agnostycyzm to nic innego jak asekuracja. Dowód na nieistnienie dowolnego, wymyślonego bytu jest niemożliwy. Tak samo jak Ty nie możesz mi udowodnić, że nie pożyczyłem Ci miliard euro.
A więc jak? Asekuracyjnie nie odrzucamy żadnego absurdu, żadnej bajki, żadnego idiotyzmu?
|
|
 | 1 na 1 | haish (2905 punktów) | >>Ateizm neguje istnienie boga w jakiejkolwiek postaci... A na to nie ma dowodów. >>Co prawda wielki wybuch są udowodniony, ale nie ma dowodów na to, że za tym nie stoi jakaś siła >>wyższa. >>Więc agnostycyzm jest racjonalniejszy od ateizmu, bo nie neguje istnienia boga nie mając na to >>dowodów. >>Co o tym sądzicie? >A co z asekuracyjną wiarą w krasnoludki? Bo agnostycyzm to nic innego jak asekuracja. >Dowód na nieistnienie dowolnego, wymyślonego bytu jest niemożliwy. Tak samo jak Ty nie możesz mi udowodnić, że nie pożyczyłem Ci miliard euro. >A więc jak? Asekuracyjnie nie odrzucamy żadnego absurdu, żadnej bajki, żadnego idiotyzmu?
Racjonalnie podchodząc do tematu agnostycyzm wynika z przekonania-wiedzy, że ludzkie zmysły nie są w stanie ogarnąć całej spektrum otaczającej człowieka rzeczywistości(pomimo mikro- i tele- skopów), co kształtuje ludzką samoświadomość. Wszelkie teorie w tym hebrajska Tora mają to do siebie, że są bardziej lub mniej prawdopodobne. Mając na uwadze powyższe ateizm jest ignorancją.
|
|
|  | 2 na 2 | zeniu73 (6483 punktów) | >>>Ateizm neguje istnienie boga w jakiejkolwiek postaci... A na to nie ma dowodów. >>>Co prawda wielki wybuch są udowodniony, ale nie ma dowodów na to, że za tym nie stoi jakaś siła >>>wyższa. >>>Więc agnostycyzm jest racjonalniejszy od ateizmu, bo nie neguje istnienia boga nie mając na to >>>dowodów. >>>Co o tym sądzicie? >>A co z asekuracyjną wiarą w krasnoludki? Bo agnostycyzm to nic innego jak asekuracja. >>Dowód na nieistnienie dowolnego, wymyślonego bytu jest niemożliwy. Tak samo jak Ty nie możesz mi udowodnić, że nie pożyczyłem Ci miliard euro. >>A więc jak? Asekuracyjnie nie odrzucamy żadnego absurdu, żadnej bajki, żadnego idiotyzmu? >Racjonalnie podchodząc do tematu agnostycyzm wynika z przekonania-wiedzy, że ludzkie zmysły nie są w stanie ogarnąć całej spektrum otaczającej człowieka rzeczywistości(pomimo mikro- i tele- skopów), co kształtuje ludzką samoświadomość. Wszelkie teorie w tym hebrajska Tora mają to do siebie, że są bardziej lub mniej prawdopodobne. >Mając na uwadze powyższe ateizm jest ignorancją. >
A więc nie wykluczamy krasnoludków, latającego potwora spagetti, Zeusa, Thora oraz ciemnej strony księżyca na której naziści przygotowują atak na ziemię.
|
|
| |  | 1 na 1 | NieMamPomysłuNaPseudonim (34 punktów) |
>A więc nie wykluczamy krasnoludków, latającego potwora spagetti, Zeusa, Thora oraz ciemnej strony księżyca na której naziści przygotowują atak na ziemię.
Dopóki nie ma dowodów na to, że coś nie istnieje, nie można tego wykluczyć. A odnośnie Zeusa i Thora, to mitologie są sprzeczne z wiedzą naukową, więc je można wykluczyć
|
|
| | |  | 2 na 2 | zeniu73 (6483 punktów) | >>A więc nie wykluczamy krasnoludków, latającego potwora spagetti, Zeusa, Thora oraz ciemnej strony księżyca na której naziści przygotowują atak na ziemię. >Dopóki nie ma dowodów na to, że coś nie istnieje, nie można tego wykluczyć. >A odnośnie Zeusa i Thora, to mitologie są sprzeczne z wiedzą naukową, więc je można wykluczyć
Zeus jest sprzeczny z wiedzą naukową? A Jahwe nie? A Allah? Ci wiedza naukowa mówi Jahwe i Allahu?
|
|
| | | |  | | haish (2905 punktów) | >>>A więc nie wykluczamy krasnoludków, latającego potwora spagetti, Zeusa, Thora oraz ciemnej strony księżyca na której naziści przygotowują atak na ziemię. >>Dopóki nie ma dowodów na to, że coś nie istnieje, nie można tego wykluczyć. >>A odnośnie Zeusa i Thora, to mitologie są sprzeczne z wiedzą naukową, więc je można wykluczyć >Zeus jest sprzeczny z wiedzą naukową? >A Jahwe nie? A Allah? Ci wiedza naukowa mówi Jahwe i Allahu?
Każda z wielkich religii - mojżeszowa, veddyjska, chrześcijańska i islamska są zgodne co do tego iż 'na początku było słowo', później był znak pisma, ten wątek jest zgodny z ustaleniami współczesnej świeckiej nauki.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | zeniu73 (6483 punktów) | >>>>A więc nie wykluczamy krasnoludków, latającego potwora spagetti, Zeusa, Thora oraz ciemnej strony księżyca na której naziści przygotowują atak na ziemię. >>>Dopóki nie ma dowodów na to, że coś nie istnieje, nie można tego wykluczyć. >>>A odnośnie Zeusa i Thora, to mitologie są sprzeczne z wiedzą naukową, więc je można wykluczyć >>Zeus jest sprzeczny z wiedzą naukową? >>A Jahwe nie? A Allah? Ci wiedza naukowa mówi Jahwe i Allahu? >Każda z wielkich religii - mojżeszowa, veddyjska, chrześcijańska i islamska są zgodne co do >tego iż 'na początku było słowo', później był znak pisma, ten wątek jest zgodny z ustaleniami współczesnej świeckiej nauki.
A które to słowo było? I w jakim języku?
I w jakim medium się rozniosło na tym początku bez powietrza (bo początkiem było podobno słowo a nie powietrze)
No i pytanie pozostaje: skoro Zeus jest sprzeczny to dlaczego Jahwe nie.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | NieMamPomysłuNaPseudonim (34 punktów) |
>No i pytanie pozostaje: skoro Zeus jest sprzeczny to dlaczego Jahwe nie.
Jahwe też jest sprzeczny
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | NieMamPomysłuNaPseudonim (34 punktów) |
>A które to słowo było? I w jakim języku?
Jeśli mowa o na prawdę pierwszym słowie, to było ono prawdopodobnie prajęzyk ludzkości, ale religijne wersje mówią co innego.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | haish (2905 punktów) |
>A które to słowo było? I w jakim języku?
Słowo w tym konkretnym przypadku oznacza kombinację artykółwanych dźwięków, dyskusyjnym pozostaje jakie to były dźwięki. Językoznawcy próbują odtwarzać takie twory językowe (Halloran - język sumeryjski) w języku hebrajskim istnieją rdzenie słów składające się z dwóch liter - fonemów np. aw, ab (ojciec)których znaczenie do obecnych czasów pozostało niezmienne.
>I w jakim medium się rozniosło na tym początku bez powietrza (bo początkiem było podobno słowo a nie powietrze)
Kwestia rozumienia słowa początek - 1. Początek miał miejsce wtedy kiedy człowiek uzmysłowił sobie i pomyślał pojęciami(słowem). W ten sposób przestał być zwierzęciem. Stał się homo sapiens. 2. Początek jako 'wielki wybuch' to tylko teoria, jej prawdopodobieństwo jest dużo poniżej 100% i nie wiadomo co wybuchło, ani co było przed wybuchem. Mechanika kwantowa jak na razie nie potrafi przemienić światła(fali elektromagnetycznej) w materię.
>No i pytanie pozostaje: skoro Zeus jest sprzeczny to dlaczego Jahwe nie.
Zarówno Zeus(Dzeus, Deus), i tetragram JHWH(nie Jahwe) to nazwy, te zaś można rozszyfrować w kategoriach nauki zwanej językoznawstwem.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | NieMamPomysłuNaPseudonim (34 punktów) |
>1. Początek miał miejsce wtedy kiedy człowiek uzmysłowił sobie i pomyślał pojęciami(słowem). W ten sposób przestał być zwierzęciem. Stał się homo sapiens.
Po pierwsze: ludzie to zwierzęta Po drugie: homo sapiens powstał około 250 tyś-200 tyś lat temu, a pierwsze słowo wypowiedział homo habilis 2 miliony lat temu
|
|
| | | | | | | |  | | haish (2905 punktów) | >>1. Początek miał miejsce wtedy kiedy człowiek uzmysłowił sobie i pomyślał pojęciami(słowem). W ten sposób przestał być zwierzęciem. Stał się homo sapiens. >Po pierwsze: ludzie to zwierzęta
Zgadza się, ale ludzie to jedyne zwierzęta posługujące się umysłem, oraz komunikujące się w sposób jedyny i wyjątkowy (ludzka mowa i pismo).
>Po drugie: homo sapiens powstał około 250 tyś-200 tyś lat temu, a pierwsze słowo wypowiedział homo habilis 2 miliony lat temu
Te dane są teoretyczne i szacunkowe. Uprawdopodobnione konsensusem-opinią środowisk nazywających się naukowymi.
|
|
| | | | | | | | |  | | Kulmin (4007 punktów) | >>>1. Początek miał miejsce wtedy kiedy człowiek uzmysłowił sobie i pomyślał pojęciami(słowem). W ten sposób przestał być zwierzęciem. Stał się homo sapiens. >>Po pierwsze: ludzie to zwierzęta >Zgadza się, ale ludzie to jedyne zwierzęta posługujące się umysłem
Co za antynaukowe bzdury xd. Większość zwierząt dysponuje umysłem, bo umysł to nie żadne czary mary, tylko zbiór funkcji poznawczych i przetwarzanie informacji zmysłowych.
|
|
| | | | | | | | |  | | NieMamPomysłuNaPseudonim (34 punktów) |
>Zgadza się, ale ludzie to jedyne zwierzęta posługujące się umysłem, oraz komunikujące się >w sposób jedyny i wyjątkowy (ludzka mowa i pismo).
O ile oczywiście tylko ludzie posługują się ludzkimi językami, to delfiny mają system komunikacji porównywalny do ludzkich języków.
>Te dane są teoretyczne i szacunkowe. Uprawdopodobnione konsensusem-opinią środowisk nazywających się naukowymi.
Podważasz słowa naukowców jednocześnie kłamiąc, że świecka nauka jest zgodna co do tego, że na początku było słowo. A niezależnie od teorii powstania wszechświata, świecka nauka jest zgodna do tego, że ludzkie słowo pojawiło się stosunkowo niedawno jak na wiek wszechświata.
|
|
| | | | | | | | |  | | Wenancjusz (16441 punktów) | >>>1. Początek miał miejsce wtedy kiedy człowiek uzmysłowił sobie i pomyślał pojęciami(słowem). W ten sposób przestał być zwierzęciem. Stał się homo sapiens. >>Po pierwsze: ludzie to zwierzęta >Zgadza się, ale ludzie to jedyne zwierzęta posługujące się umysłem, oraz komunikujące się >w sposób jedyny i wyjątkowy (ludzka mowa i pismo). >>Po drugie: homo sapiens powstał około 250 tyś-200 tyś lat temu, a pierwsze słowo wypowiedział homo habilis 2 miliony lat temu >Te dane są teoretyczne i szacunkowe. Uprawdopodobnione konsensusem-opinią środowisk nazywających się naukowymi.
Ale Ty je teraz przedstawiasz. To też konsensus? Masz takie podstawy by wystawiać opinię pewnych środowisk nie upoważnionych do określania się (przepraszam ale to Ty tak je określiłeś), nie uprawnionych do nazywania się naukowymi?
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >>1. Początek miał miejsce wtedy kiedy człowiek uzmysłowił sobie i pomyślał pojęciami(słowem). W ten sposób przestał być zwierzęciem. Stał się homo sapiens. >Po pierwsze: ludzie to zwierzęta >Po drugie: homo sapiens powstał około 250 tyś-200 tyś lat temu, a pierwsze słowo wypowiedział homo habilis 2 miliony lat temu
A tak już całkiem naprawdę to tego nie wiemy. W każdym bądź razie całkiem prawdopodobne jest, że rozwój języka (wydawanie określonych dźwięków i umiejętności ich dowolnej modulacji w celu porozumiewania się) nastąpił i musiał nastąpić, gdy człowiek pierwotny (homo habilis-człowiek zręczny) zaczął wytarzać pomocne mu narzędzia, czyli tego co przedłuża i wzmacnia jego możliwości manualne. Wbrew pozorom małpy mają też możliwość porozumiewania się dźwiękiem (każde inne zwierzę też) ale tego nie można nazwać językiem w sensie stricto.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | zeniu73 (6483 punktów) | >1. Początek miał miejsce wtedy kiedy człowiek uzmysłowił sobie i pomyślał pojęciami(słowem)..
Czyli początek był stosunkowo niedawno. Jakieś 150000 lat temu homo sapiens teoretycznie mógł zacząć mówić (wykształcił potrzebne do tego narządy). Przed tym wydarzeniem było wprawdzie istnienie ale nie było początku 😂
No i teraz pozostaje tylko pytanie jaki to był dzień tego początku? W którym dniu człowiek uzmysłowił sobie i pomyślał słowami?
|
|
| | | | | | | |  | | haish (2905 punktów) | >>1. Początek miał miejsce wtedy kiedy człowiek uzmysłowił sobie i pomyślał pojęciami(słowem).. >Czyli początek był stosunkowo niedawno. Jakieś 150000 lat temu homo sapiens teoretycznie mógł zacząć mówić (wykształcił potrzebne do tego narządy). Przed tym wydarzeniem było wprawdzie istnienie ale nie było początku 😂 >No i teraz pozostaje tylko pytanie jaki to był dzień tego początku? W którym dniu człowiek uzmysłowił sobie i pomyślał słowami?
Było to z pewnością na długo przed tym zanim udało mu się wymyślić jakikolwiek kalendarz.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | adamsept (418 punktów) | >2. Początek jako 'wielki wybuch' to tylko teoria, jej prawdopodobieństwo jest dużo poniżej 100% >i nie wiadomo co wybuchło, ani co było przed wybuchem.
Teoria nie ma mówić, co było przed, tylko co przewiduje w efekcie działanie pewnego mechanizmu. To, że teoria nie jest kompletna (podobnie jak np. teoria względności nie jest i wcale być nie musi) nie oznacza, że należy ją rozpatrywać jak hipotezę. Obecnie ten model najlepiej ze wszystkich tłumaczy wiele zjawisk i pozwolił przewidzieć inne, a jego niedoskonałość lub nawet (nie)możliwość potwierdzenia/obalenia go wynika z niedoskonałości teorii składowych - mechaniki kwantowej, teorii względności i jeszcze kilku innych z teologią włącznie. Paradoksalnie "wielki wybuch" mówi co wybuchło i jak, natomiast nauka nie dysponuje aparatem matematycznym zdolnym opisać chwilę zero.
> Mechanika kwantowa jak na razie nie potrafi przemienić światła(fali elektromagnetycznej) w materię.
Może jednak nie wymyślaj. Nie da się utworzyć cząstki z jednego fotonu, z uwagi na zasadę zachowania pędu, ale utworzenie pary częstka-antycząstka z dwóch fotonów jest jak najbardziej możliwe, np. kreacje par elektron-pozyton czy proton-antyproton. Fotony muszą dysponować odpowiednią energią i w tych przykładach są to energie z zakresu promieniowania gamma.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | NieMamPomysłuNaPseudonim (34 punktów) |
>Każda z wielkich religii - mojżeszowa, veddyjska, chrześcijańska i islamska są zgodne co do >tego iż 'na początku było słowo', później był znak pisma, ten wątek jest zgodny z ustaleniami współczesnej świeckiej nauki.
Pierwsze słowa powstały około 2 miliony lat temu, a wszechświat istnieje około 13,7 miliarda lat. Więc "Na początku było słowo" nie jest zgodne z świecką nauką.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | haish (2905 punktów) | >>Każda z wielkich religii - mojżeszowa, veddyjska, chrześcijańska i islamska są zgodne co do >>tego iż 'na początku było słowo', później był znak pisma, ten wątek jest zgodny z ustaleniami współczesnej świeckiej nauki. >Pierwsze słowa powstały około 2 miliony lat temu, a wszechświat istnieje około 13,7 miliarda lat. Więc "Na początku było słowo" nie jest zgodne z świecką nauką.
To tylko teorie, a wartości są teoretyczne i szacunkowe. Więc "Na początku było słowo" jest zgodne z świecką nauką. Pewne jest, że cechą homo sapiens jest umysł(ludzki). Umysł to umiejętność abstrakcyjnego myślenia, ta zaś zależy od słów określających pojęcia i idee, - bez tego nie ma rozumu(sapiens).
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | NieMamPomysłuNaPseudonim (34 punktów) | >> >Więc "Na początku było słowo" jest zgodne z świecką nauką.
Obecnie większość naukowców sądzi, że na początku był wielki wybuch i kiedyś może okaże się, że coś było wcześniej, ale słowo na pewno nie było pierwsze.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Duch Prawdy (14787 punktów) | > Każda z wielkich religii - mojżeszowa, veddyjska, chrześcijańska i islamska są zgodne co do tego iż 'na początku było słowo'Mylą się...: www.racjonalista.pl/forum.php/s,831923#w832018
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | haish (2905 punktów) | > >Każda z wielkich religii - mojżeszowa, veddyjska, chrześcijańska i islamska są zgodne co do tego iż 'na początku było słowo'> Mylą się...:> www.racjonalista.pl/forum.php/s,831923#w832018Kwestia rozumienia słowa początek - 1. Początek miał miejsce wtedy kiedy człowiek uzmysłowił sobie i pomyślał pojęciami(słowem). W ten sposób przestał być zwierzęciem. Stał się homo sapiens. 2. Początek jako 'wielki wybuch' to tylko teoria, jej prawdopodobieństwo jest dużo poniżej 100% i nie wiadomo co wybuchło, ani co było przed wybuchem. Mechanika kwantowa jak na razie nie potrafi przemienić światła(fali elektromagnetycznej) w materię.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | NieMamPomysłuNaPseudonim (34 punktów) |
>2. Początek jako 'wielki wybuch' to tylko teoria, jej prawdopodobieństwo jest dużo poniżej 100% >i nie wiadomo co wybuchło, ani co było przed wybuchem. Mechanika kwantowa jak na razie nie potrafi przemienić światła(fali elektromagnetycznej) w materię.
Teoria naukowa to nie jest to samo co hipoteza, którą powszechnie nazywa się teorią. I nic nie wybuchło, bo to było gwałtowne rozszerzenie się i powstanie materii, a nie faktyczny wybuch.
|
|
| | | | | | | |  | | haish (2905 punktów) | >>2. Początek jako 'wielki wybuch' to tylko teoria, jej prawdopodobieństwo jest dużo poniżej 100% >>i nie wiadomo co wybuchło, ani co było przed wybuchem. Mechanika kwantowa jak na razie nie potrafi przemienić światła(fali elektromagnetycznej) w materię. >Teoria naukowa to nie jest to samo co hipoteza, którą powszechnie nazywa się teorią. >I nic nie wybuchło, bo to było gwałtowne rozszerzenie się i powstanie materii, a nie faktyczny wybuch.
A skąd się wzięła materia?
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | NieMamPomysłuNaPseudonim (34 punktów) |
>A skąd się wzięła materia?
Powstała podczas Wielkiego Wybuchu
|
|
| | | | | | | | | |  | | Rowerex (859 punktów) | >>A skąd się wzięła materia? >Powstała podczas Wielkiego Wybuchu
Nie ma materii - to wyłącznie "projekcja" tzw. "umysłu". Wszystkie "obserwacje" to "projekcje", tudzież "symulacje" w czymś w rodzaju "komputera". Ktoś powie, że gdyby tak było, to można by zaobserwować "błędy" - tyle, że "obiekty" uczestniczące w "projekcji" pełnej błędów nie byłyby ich w stanie dostrzec - wszak wszystko może być błędem i wszystko może nim nie być.
Nie ma też "ciał" i "biologii", nie ma też "innych obiektów", czyli np. "innych ludzi" - istnieje tylko jeden "obiekt", któremu "wydaje się", że budzi się "każdego ranka", ale "po przebudzeniu" jedno go zawsze zastanawia, tzn.: "dlaczego to ja patrzę na świat ze swojej perspektywy?" no i co to za "ja" i dlaczego to obserwujące i budzące się po śnie "ja", to nie "on, ona, ono, oni"?
Odpowiedź jest prosta - to "ja" jest "jedyną istniejącą perspektywą", a to na co owe "ja" patrzy, to czysta fikcja i iluzja w postaci "projekcji".
|
|
| | | | | | | | | | |  | | NieMamPomysłuNaPseudonim (34 punktów) |
>Nie ma materii - to wyłącznie "projekcja" tzw. "umysłu". Wszystkie "obserwacje" to "projekcje", tudzież "symulacje" w czymś w rodzaju "komputera". Ktoś powie, że gdyby tak było, to można by zaobserwować "błędy" - tyle, że "obiekty" uczestniczące w "projekcji" pełnej błędów nie byłyby ich w stanie dostrzec - wszak wszystko może być błędem i wszystko może nim nie być. >Nie ma też "ciał" i "biologii", nie ma też "innych obiektów", czyli np. "innych ludzi" - istnieje tylko jeden "obiekt", któremu "wydaje się", że budzi się "każdego ranka", ale "po przebudzeniu" jedno go zawsze zastanawia, tzn.: "dlaczego to ja patrzę na świat ze swojej perspektywy?" no i co to za "ja" i dlaczego to obserwujące i budzące się po śnie "ja", to nie "on, ona, ono, oni"? >Odpowiedź jest prosta - to "ja" jest "jedyną istniejącą perspektywą", a to na co owe "ja" patrzy, to czysta fikcja i iluzja w postaci "projekcji".
To w końcu mówisz o teorii symulacji - wcale nie aż tak nieprawdopodobnej - czy negujesz istnienie jakichkolwiek bytów poza tobą?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Rowerex (859 punktów) | >To w końcu mówisz o teorii symulacji - wcale nie aż tak nieprawdopodobnej - czy negujesz istnienie jakichkolwiek bytów poza tobą?
Nie ma takiej teorii, mnie i Ciebie też nie ma, nawet gdy jesteśmy jednością- jasne?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | NieMamPomysłuNaPseudonim (34 punktów) | >>To w końcu mówisz o teorii symulacji - wcale nie aż tak nieprawdopodobnej - czy negujesz istnienie jakichkolwiek bytów poza tobą? >Nie ma takiej teorii, mnie i Ciebie też nie ma, nawet gdy jesteśmy jednością- jasne? >
Nie. Istnieje teoria symulacji, ja też istnieje.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Rowerex (859 punktów) | > >>To w końcu mówisz o teorii symulacji - wcale nie aż tak nieprawdopodobnej - czy negujesz istnienie jakichkolwiek bytów poza tobą?> >Nie ma takiej teorii, mnie i Ciebie też nie ma, nawet gdy jesteśmy jednością- jasne?> >> Nie.> Istnieje teoria symulacji, ja też istnieje.Widzę projekcję tego co pisze "obiekt" (nawet gdy sam go udaję  ) - gdybym jako "ja" nie wlazł na to forum, to żaden z jego "obiektów" by nie zaistniał w "projekcji". Nie mam żadnych dowodów na istnienie żadnego "obiektu", który "wydaje mi" się być "drugim człowiekiem" - gdyby dany "obiekt" zapukał do moich "drzwi", ja bym "otworzył", a ten wypaliłby mi w twarz serię z kałacha, to owe zdarzenie też będzie wyłącznie "projekcją". Wracając do wszelkich -izmów i -cyzmów - zadałem tu kiedyś pytanie, na które zapytany nie odpowiedział, tzn: czy ateista boi się śmierci? A uściślając, czy myśli o własnym przemijaniu, starzeniu się i właściwie co o tym myśli, i co myśli, że będzie myślał, gdy uświadomi sobie bardzo bliski koniec swojego życia?
|
|
| | | | | |  | | NieMamPomysłuNaPseudonim (34 punktów) | > >Każda z wielkich religii - mojżeszowa, veddyjska, chrześcijańska i islamska są zgodne co do tego iż 'na początku było słowo'> Mylą się...:Owszem > www.racjonalista.pl/forum.php/s,831923#w832018> ( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.Nie
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Duch Prawdy (14787 punktów) | > >( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.> NieNie bo nie, czy NieMaszPomysłuNaMerytorycznąOdpowiedź? 
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
| | | | |  | | Rowerex (859 punktów) | >tego iż 'na początku było słowo', później był znak pisma, ten wątek jest zgodny z ustaleniami współczesnej świeckiej nauki.
Mam pewną teorię dotyczącą dowolnej religii - otóż religia pojawiła się wtedy, gdy pierwsze stworzenie żywe (niekonieczne Homo Sapiens!) stało się zdolne do zadania sobie pewnego pytania i takie pytanie sobie zadało tzn: "jaki jest sens mojego istnienia?"
To pytanie jest trudne, wywołuje niepokój, lęk i wiele innych negatywnych odczuć - mało tego, rodzi szereg innych, jeszcze trudniejszych pytań - a najprostszą i uspokajającą odpowiedzią jest założenie, że "sensem, początkiem, przyczyną i celem istnienia" jest jakiś nieskończony "Absolut", który mówiąc "niech się stanie" stworzył "mnie" zadającego sobie pytanie o sens istnienia.
|
|
| | | | | |  | | NieMamPomysłuNaPseudonim (34 punktów) |
>Mam pewną teorię dotyczącą dowolnej religii - otóż religia pojawiła się wtedy, gdy pierwsze stworzenie żywe (niekonieczne Homo Sapiens!) stało się zdolne do zadania sobie pewnego pytania i takie pytanie sobie zadało tzn: "jaki jest sens mojego istnienia?"
Piszesz, że niekoniecznie homo sapiens jakby to była jakaś innowacja, ale naukowcy są zgodni do tego, że religię wymyślili neandertalczycy, lub jeszcze dawniejsi ludzie, tylko wtedy mogli oddawać kult bez grobów, figurek, albo nie zostały one odnalezione
|
|
| | | | | | |  | | Rowerex (859 punktów) | >>Mam pewną teorię dotyczącą dowolnej religii - otóż religia pojawiła się wtedy, gdy pierwsze stworzenie żywe (niekonieczne Homo Sapiens!) stało się zdolne do zadania sobie pewnego pytania i takie pytanie sobie zadało tzn: "jaki jest sens mojego istnienia?" >Piszesz, że niekoniecznie homo sapiens jakby to była jakaś innowacja, ale naukowcy są zgodni do tego, że religię wymyślili neandertalczycy, lub jeszcze dawniejsi ludzie, tylko wtedy mogli oddawać kult bez grobów, figurek, albo nie zostały one odnalezione
Mój błąd - zawęziłem nadmiernie "stworzenia żywe" - bo nie tylko, że "niekoniecznie Homo Sapiens", ale nawet nic człowiekopodobnego, nawet nie ssaki, łącznie z istotami wymarłymi zanim powstało cokolwiek na kształt obecnie żyjących istot.
Z kosmitami włącznie.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Paolo Monstro (6146 punktów) |
>Każda z wielkich religii - mojżeszowa, veddyjska, chrześcijańska i islamska są zgodne co do >tego iż 'na początku było słowo', później był znak pisma, ten wątek jest zgodny z ustaleniami współczesnej świeckiej nauki. Ten wątek NIE jest zgodny z ustaleniami świeckiej nauki, fakty są błędnie uogólnione a do tego wnioskowanie jest błędne/niezwiązane z wykazywaną tezą: 1. judaizm jest poprzednikiem chrześcijaństwa, a chrześcijaństwo poprzednikiem islamu - następcy wierzą w wiarę poprzedników, rozbudowując ją zależnie od odłamu. Następcy więc dziedziczą świętą księgę poprzedników. Podawanie tych 3 religii jako przykładów zgodnego tworzenia sobie znaku - pomysłu księgi nie jest argumentem bo 'świętoksięgowość' jest dziedziczona - zgodność nie wynika z niezależnej oceny.
2. Są wielkie religie, np. buddyzm nie oparte na świetej księdze. Poza tym wszystkie religie tworzone przez grupy nie posiadające pisma, nie posiadały też świetej księgi (co wskazuje, że być może księgę pisali ludzie a nie bogowie). Te przykłady wskazują, że na początku nie było znaku bo religie, które powstawały na początku istnienia naszego gatunku nie posiadały ksiąg.
3. Ustalenie, że przekazywanie idei, jakiejkolwiek, w tym religii, w oparciu o 'słowo' jest truizmem (przesłanie informacji wymaga komunikacji). Podobnie sprawa się ma z następstwem: Zakładając, że bogów nie ma i księgę piszą ludzie - gdy księga jest tworzona musi brać się ze słowa a nie odwrotnie.
Pozdrawiam Paolo Monstro
|
|
| | | | | |  | | haish (2905 punktów) | >>Każda z wielkich religii - mojżeszowa, veddyjska, chrześcijańska i islamska są zgodne co do >>tego iż 'na początku było słowo', później był znak pisma, ten wątek jest zgodny z ustaleniami współczesnej świeckiej nauki. >Ten wątek NIE jest zgodny z ustaleniami świeckiej nauki, fakty są błędnie uogólnione a do tego wnioskowanie jest błędne/niezwiązane z wykazywaną tezą: >1. judaizm jest poprzednikiem chrześcijaństwa, a chrześcijaństwo poprzednikiem islamu - następcy wierzą w wiarę poprzedników, rozbudowując ją zależnie od odłamu. Następcy więc dziedziczą świętą księgę poprzedników. Podawanie tych 3 religii jako przykładów zgodnego tworzenia sobie znaku - pomysłu księgi nie jest argumentem bo 'świętoksięgowość' jest dziedziczona - zgodność nie wynika z niezależnej oceny.
Nie da się zaprzeczyć że Chrześcijaństwo odkonało przekładów Judaistycznej Tory na łacinę, grekę, a póżniej wiele wiele innych języków, - według własnego uznania, 'rozumowania' i potrzeb. To jest Argument. Islam odwołuje się do ksiąg Tory i Bibli, lecz czyni to bardziej w oparciu o tradycję wschodniego Judaizmu i Chrześcijaństwa.
>2. Są wielkie religie, np. buddyzm nie oparte na świetej księdze. Poza tym wszystkie religie tworzone przez grupy nie posiadające pisma, nie posiadały też świetej księgi (co wskazuje, że być może księgę pisali ludzie a nie bogowie). >Te przykłady wskazują, że na początku nie było znaku bo religie, które powstawały na początku istnienia naszego gatunku nie posiadały ksiąg.
Systemy nie korzystające z ksiąg opierały się na tradycji i mnemonice. Z chwilą wynalezienia pisma (ok. 3500 r pne.)były kolejno księgi - gliniane, papirusowe, pergaminowe, na liściach palmowych, deseczkach i inne. Buddyzm - buddyzmem, lecz w tradycji dalekiego wschodu wcześniej były Vedy i w nich jest mowa o 'początku' jako o słowie(ludzkiej mowie), oraz o granicy ludzkiego poznania.
>3. Ustalenie, że przekazywanie idei, jakiejkolwiek, w tym religii, w oparciu o 'słowo' jest truizmem (przesłanie informacji wymaga komunikacji). Podobnie sprawa się ma z następstwem: >Zakładając, że bogów nie ma i księgę piszą ludzie - gdy księga jest tworzona musi brać się ze słowa a nie odwrotnie. >Pozdrawiam >Paolo Monstro
'(przesłanie informacji wymaga komunikacji)' - należy wziąść pod uwagę że w obrębie gatunku ludzkiego przekazywanie informacji międzypokoleniowej odbywa się również za pomocą Słowa Pisanego - KSIĄG, na stellach, epitafiów na nagrobkach itp..
Również pozdrawiam.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | NieMamPomysłuNaPseudonim (34 punktów) | >Zeus jest sprzeczny z wiedzą naukową? >A Jahwe nie? A Allah? Ci wiedza naukowa mówi Jahwe i Allahu?
Nauka wyklucza istnienia Jahwe i Allaha. Ale ja nie mówię o całkowitym agnostycyzmie dotyczącym każdej religii, a o samym dopuszczeniu możliwości istnienia jakiejś siły wyższej,
|
|
| | | | |  | | haish (2905 punktów) | >>Zeus jest sprzeczny z wiedzą naukową? >>A Jahwe nie? A Allah? Ci wiedza naukowa mówi Jahwe i Allahu? >Nauka wyklucza istnienia Jahwe i Allaha. >Ale ja nie mówię o całkowitym agnostycyzmie dotyczącym każdej religii, a o samym dopuszczeniu możliwości istnienia jakiejś siły wyższej,
Dawniej wszelka nauka przyporządkowana była teologii, obecnie każda nauka zależy od językoznawstwa.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | zeniu73 (6483 punktów) | >, a o samym dopuszczeniu możliwości istnienia jakiejś siły wyższej,
Na przykład krasnoludków?
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) | > >, a o samym dopuszczeniu możliwości istnienia jakiejś siły wyższej,> Na przykład krasnoludków?Jak zwykle każdy ma gdzieś praptaka. pl.m.wikipedia.org/wiki/Ogdoada Zgodnie z kosmogonią hermopolitańską, bóstwa Ogdoady stworzyły kosmiczne jajo, z którego później wykluł się bóg-stwórca. Według innej wersji, jajo zostało złożone przez praptaka, którym najczęściej był ibis (utożsamiany z głównym bogiem Hermopolis, Thotem), rzadziej kaczka lub gęś. Zresztą Odyn obiecał że nie będzie lodowych gigantów....no i co są? Nie nie ma. Ale wkolko klepie się Bóg najlepiej z brodą.
|
|
| | | | | |  | | haish (2905 punktów) | >>, a o samym dopuszczeniu możliwości istnienia jakiejś siły wyższej, >Na przykład krasnoludków?
Skrzaty na świeckich uczelniach komunikują się przy pomocy ludzkiej mowy i pisma. Poza językoznawcami i kognitywistami zdecydowana większość skrzatów nie bardo rozumie i zdaje sobie sprawę z tego czym jest mowa i pismo.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Berzerac (5671 punktów) |
>Ale ja nie mówię o całkowitym agnostycyzmie dotyczącym każdej religii, a o samym dopuszczeniu możliwości istnienia jakiejś siły wyższej,
Sam uważam siebie za agnostyka. Agnostycyzm (gr. ágnōstos 'niepoznawalny')W moim rozumieniu agnostycyzm nie opiera się na wierze lub niewierze w Boga, lecz na braku możliwości ogarnięcia przez ludzki umysł istoty Boga, Absolutu, lub innej siły stwórczej - jeśli takowa istnieje. Agnostycyzm to w wielkim skrócie uznanie granic poznania ludzkiego umysłu, nie tylko w kwestii Boga. Jeśli istnieje jakaś nad siła wyższa , która stworzyła to wszystko, ludzki umysł ze względu na ograniczoność, nigdy nie będzie w stanie jej pojąć, czy zrozumieć.
|
|
2 na 2 | farmer (22440 punktów) | >Ateizm neguje istnienie boga w jakiejkolwiek postaci... A na to nie ma dowodów. >Co prawda wielki wybuch są udowodniony, ale nie ma dowodów na to, że za tym nie stoi jakaś siła >wyższa. >Więc agnostycyzm jest racjonalniejszy od ateizmu, bo nie neguje istnienia boga nie mając na to >dowodów. >Co o tym sądzicie?
Że agnostyk to taki sam jak ateista, jest bo są wierzący...i się z tym utożsamia.
A ja nie wiem co jest na rubieżach kosmosu i z tego powodu ani nie wierzę że tam nic nie ma ani że jest.
Poprostu nie wiem. I jak ktoś zacznie wieżyc że tam jest Bóg czy Bóg to ja z tego powodu nie staje się ateista agnostykiem.
nie wiem . Czy z tego powodu mam sobie wymyśleć nazwę ?
|
|
5 na 5 | Kulmin (4007 punktów) | >Ateizm neguje istnienie boga w jakiejkolwiek postaci... A na to nie ma dowodów. >Co prawda wielki wybuch są udowodniony, ale nie ma dowodów na to, że za tym nie stoi jakaś siła >wyższa. >Więc agnostycyzm jest racjonalniejszy od ateizmu, bo nie neguje istnienia boga nie mając na to >dowodów. >Co o tym sądzicie?
Ateizm to brak wiary w boga (absolut), a nie twierdzenie, że boga nie ma. Zapewne są osoby podające się za ateistów twierdzące, że boga nie ma, ale wtedy ściągają na siebie ciężar dowodu, którego nie unoszą, bo generalnie nie sposób jest udowodnić cokolwiek, ale nie na tym polega ateizm jako taki.
Generalnie teizm i w konsekwencji ateizm nie mają sensu, bo postulowany absolut ma charakter transcendentny, niepoznawalny, a więc słowa ludzkich języków nie mogą się w sensowny sposób odnosić do absolutu, włącznie z własnością istnienia. No bo co to znaczy "bóg istnieje"? Czasownik "istnieć" ma znaczenie antropomorficzne i naturalistyczne - nie może się odnosić do boga. Wiem co to znaczy "kamień istnieje", ale co to znaczy "bóg istnieje", skoro bóg nie istnieje w sposób w który istnieje wszystko co znamy i możemy poznać?
|
|
 | | haish (2905 punktów) | >Ateizm to brak wiary w boga (absolut), a nie twierdzenie, że boga nie ma. >Zapewne są osoby podające się za ateistów twierdzące, że boga nie ma, ale wtedy ściągają >na siebie ciężar dowodu, którego nie unoszą, bo generalnie nie sposób jest udowodnić >cokolwiek, ale nie na tym polega ateizm jako taki. >Generalnie teizm i w konsekwencji ateizm nie mają sensu, bo postulowany absolut ma >charakter transcendentny, niepoznawalny, a więc słowa ludzkich języków nie mogą się w >sensowny sposób odnosić do absolutu, włącznie z własnością istnienia. No bo co to znaczy >"bóg istnieje"? Czasownik "istnieć" ma znaczenie antropomorficzne i naturalistyczne - >nie może się odnosić do boga. Wiem co to znaczy "kamień istnieje", ale co to znaczy "bóg >istnieje", skoro bóg nie istnieje w sposób w który istnieje wszystko co znamy i możemy >poznać?
Kamień istnieje w sposób materialny - pojedyńczo każdym zmysłem jsteś w stanie poczuć, że istnieje.
Istnienie boga możesz ogarnąć lub uzmysłowić sobie umysłem, oraz pośrednio zmysłami słuchu(mowa ludzka), wzroku(znaki i symbole pisma). Ludzka mowa i pismo są czymś jedynym i niepowtarzalnym w znanym ludziom wszechświecie. Wobec powyższych faktów można zaryzykować twierdzenie że to właśnie jest 'cząstka boskości' którą człowiek jest w stanie ogarnąć swoimi zmysłami i rozumem. Ponadto systemy nazywane inteligentnymi które są dziełem człowieka - kierowanie i sterowanie nimi jest oparte na kodzie binarnym (język maszyn - składający się z dwóch znaków 0 i 1 porównywalnych do mowy i pisma ludzkiego ). I najważniejsze spostrzeżenie - mowa ludzka i systemy pisma to umiejętności, których się uczymy od innych osobników homo sapiens, to nie są umiejętności wrodzone.
Powyższe uzmysławia nam, że istnieją dwie sfery, materialna i strefa umysłu. Świecka nauka pomimo starań do dziś nie jest w stanie wykazać połączeń między tymi sferami, wiadomo tylko z ludzkiego punktu postrzegania że jedna bez drugiej nie może istnieć. Strefa umysłu jak na razie nie ma też powiązań ze zjawiskiem fali elektromagnetycznej, a zmysłem wzroku postrzegamy zaledwie jej maleńki zakres (promieniowanie widzialne), zaś zmysłem czucia możemy poczuć podczerwień, ultrafiolet, mikrofale, radioaktywność.
|
|
|  | 4 na 4 | Kulmin (4007 punktów) | >Kamień istnieje w sposób materialny - pojedyńczo każdym zmysłem jsteś w stanie poczuć, że istnieje. >Istnienie boga możesz ogarnąć lub uzmysłowić sobie umysłem
Nie możesz. Ogarniasz lub uzmysławiasz sobie jedynie antropomorficzny konstrukt boga, opisany ludzkimi słowami, mającymi znaczenie zawsze i tylko w odniesieniu do rzeczywistości, którą człowiek poznaje i poznać może. Boga poznać się nie da - taki jest postulat monoteizmów - więc nie da się go również w żaden sposób nazwać i przypisać mu żadnej własności. I tyle. Teizm wykopał grób do którego wpadł i z którego nie ma wyjścia.
>Świecka nauka pomimo starań do dziś nie jest w stanie wykazać połączeń między tymi sferami
bo może niekonieczne uznaje istnienie dwóch odrębnych sfer? Istnienie sfery umysłowej odrębnej od materialnej to jakieś Twoje założenie, którego nauka ani nie musi respektować, ani nawet brać pod uwagę. Chochoł.
|
|
| |  | | haish (2905 punktów) | >>Kamień istnieje w sposób materialny - pojedyńczo każdym zmysłem jsteś w stanie poczuć, że istnieje. >>Istnienie boga możesz ogarnąć lub uzmysłowić sobie umysłem >Nie możesz. Ogarniasz lub uzmysławiasz sobie jedynie antropomorficzny konstrukt boga, opisany ludzkimi słowami, mającymi znaczenie zawsze i tylko w odniesieniu do rzeczywistości, którą człowiek poznaje i poznać może. Boga poznać się nie da - taki jest postulat monoteizmów - więc nie da się go również w żaden sposób nazwać i przypisać mu żadnej własności. I tyle. Teizm wykopał grób do którego wpadł i z którego nie ma wyjścia. >>Świecka nauka pomimo starań do dziś nie jest w stanie wykazać połączeń między tymi sferami
>bo może niekonieczne uznaje istnienie dwóch odrębnych sfer? Istnienie sfery umysłowej odrębnej od materialnej to jakieś Twoje założenie, którego nauka ani nie musi respektować, ani nawet brać pod uwagę. Chochoł.
Czy materia może istnieć bez umysłu? - Może. Czy umysł może istnieć bez materii? - Ludzki na pewno nie.
|
|
| | |  | 5 na 5 | Kulmin (4007 punktów) | >Czy materia może istnieć bez umysłu? - Może. >Czy umysł może istnieć bez materii? - Ludzki na pewno nie.
Powtarzam: Nikt nie musi podzielać Twoich prywatnych założeń co do natury umysłu. W paradygmacie naturalistycznym nauki umysł to funkcje, a nie jakaś substancja. Pytania z czapy.
|
|
| | | |  | | haish (2905 punktów) | >>Czy materia może istnieć bez umysłu? - Może. >>Czy umysł może istnieć bez materii? - Ludzki na pewno nie. >Powtarzam: Nikt nie musi podzielać Twoich prywatnych założeń co do natury umysłu. W paradygmacie naturalistycznym nauki umysł to funkcje, a nie jakaś substancja. Pytania z czapy.
Pytania z czapy? pewnie lepiej IGNOROWAĆ niewygodne fakty lub pomijać je milczeniem. Raczej w swoich wypowiedziach nie użyłem słowa 'substancja" w odniesieniu do umysłu. Co dalej z paradygmatem naturalistycznym ? Czyżby paradygmatycy nie potrafili udzielć na nie racjonalnej odpowiedzi?
ateizm = ignorancja co było do wykazania.
Zdaję sobie sprawę że postrzeganie i odczuwanie boga poprzez mowę ludzką i pismo w sposób ogólny nie jest po myśli wialu "uczonych" tak świeckich jak i duchownych. W kategoriach znanego ludziom wszechświata komunikacja(informacja) jest podstawą wszystkiego. Takie postrzeganie w dobie internetu jest w swoim znaczeniu uniwersalne - ponad podziałami spowodowanymi różnorodnością języków(mowy ludzkiej). vide migdal babel.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Wenancjusz (16441 punktów) | >>>Czy materia może istnieć bez umysłu? - Może. >>>Czy umysł może istnieć bez materii? - Ludzki na pewno nie. >>Powtarzam: Nikt nie musi podzielać Twoich prywatnych założeń co do natury umysłu. W paradygmacie naturalistycznym nauki umysł to funkcje, a nie jakaś substancja. Pytania z czapy. >Pytania z czapy? pewnie lepiej IGNOROWAĆ niewygodne fakty lub pomijać je milczeniem.
O jakich faktach raczyłeś tu wspominać? Wręcz przeciwnie. Te tzw. fakty raczej szkodzą wierzącym.
>Raczej w swoich wypowiedziach nie użyłem słowa 'substancja" w odniesieniu do umysłu.
Nie użyłeś bo nie chcesz sobie przyswoić, że umysł jako element istoty jestestwa mózgu, jest specyficzną "substancją" złożoną z komórek glejowych i komórek neuronowych. A co? Uwłacza takie określenie w stosunku do twora boskiego jakim jest człowiek? Obraża Ciebie takie cos? Nie przesadzaj. Wszystko wg Twojej religii jest jego tworem.
>Co dalej z paradygmatem naturalistycznym ? Czyżby paradygmatycy nie potrafili udzielć na nie racjonalnej odpowiedzi? >ateizm = ignorancja >co było do wykazania.
Znów piszesz coś nie do przyjęcia. Gdzie tu jest dowód na Twoje twierdzenie że: "ateizm = ignorancja"? To raczej jest dowód na stwierdzenie że: teizm to arogancja.
>Zdaję sobie sprawę że postrzeganie i odczuwanie boga poprzez mowę ludzką... ....Jest niemożliwe >..i pismo w sposób >ogólny nie jest po myśli wialu "uczonych" tak świeckich jak i duchownych.
Oczywiście, bo to nie są dowody.
>W kategoriach znanego ludziom wszechświata komunikacja(informacja) jest podstawą wszystkiego. Takie postrzeganie w dobie internetu jest w swoim znaczeniu uniwersalne - ponad podziałami spowodowanymi różnorodnością języków(mowy ludzkiej). vide migdal babel.
No tu już zjechałeś z wątku tematu. Widać brak sensowności Twoim argumentom. No powiedz jakie inne środki komunikacji (przekazu myśli) jeszcze byś uwzględniał? Nie ma na obecną dobę innych. Telepatia? Nie zbadane zjawisko.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | haish (2905 punktów) | >O jakich faktach raczyłeś tu wspominać? Wręcz przeciwnie. Te tzw. fakty raczej szkodzą >wierzącym.
Te fakty szkodzą wierzącym ślepo, są również zagrożeniem pozycji guru-teologów.
>>Raczej w swoich wypowiedziach nie użyłem słowa 'substancja" w odniesieniu do umysłu.
>Nie użyłeś bo nie chcesz sobie przyswoić, że umysł jako element istoty jestestwa >mózgu, jest specyficzną "substancją" złożoną z komórek glejowych i komórek >neuronowych. A co? Uwłacza takie określenie w stosunku do twora boskiego jakim jest >człowiek? Obraża Ciebie takie cos? Nie przesadzaj. Wszystko wg Twojej religii jest >jego tworem.
Nie rozróżniasz natury substancji(materii) od natury umysłu(niematerialnej).
>Znów piszesz coś nie do przyjęcia. Gdzie tu jest dowód na Twoje twierdzenie że: "ateizm = ignorancja"? To raczej jest dowód na stwierdzenie że: teizm to arogancja. >>Zdaję sobie sprawę że postrzeganie i odczuwanie boga poprzez mowę ludzką... >....Jest niemożliwe >>..i pismo w sposób >>ogólny nie jest po myśli wialu "uczonych" tak świeckich jak i duchownych. >Oczywiście, bo to nie są dowody.
Cóż więc to jest, jeśli nie dowody? Poza tym pisałem już kiedyś o aspektach wiary - ta może być ślepa i rozumowa. Ateizm zawsze pozostanie w sferze ignorancji. Jesteś tego przykładem że tak powiem modelowym pisząc o 'substancji', podczas gdy piszę o umyśle(bycie niematerialnym).
>>W kategoriach znanego ludziom wszechświata komunikacja(informacja) jest podstawą wszystkiego. Takie postrzeganie w dobie internetu jest w swoim znaczeniu uniwersalne - ponad podziałami spowodowanymi różnorodnością języków(mowy ludzkiej). vide migdal babel.
>No tu już zjechałeś z wątku tematu. Widać brak sensowności Twoim argumentom. No >powiedz jakie inne środki komunikacji (przekazu myśli) jeszcze byś uwzględniał? >Nie ma na obecną dobę innych. Telepatia? Nie zbadane zjawisko.
Mowę ciała, komunikację za pomocą kolorów i barw, chemiczną - fremony itd. W postrzeganiu również naukowym warto mieć szerokie horyzonty. W racjonalnym podejściu do problemu krytyce poddaje się nie tylko prawdy religijne ale w takim samym stopniu prawdy naukowe, które są niczym innym jak większościowym poglądem interesownych autorytetów.
|
|
 | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Ateizm to brak wiary w boga (absolut), a nie twierdzenie, że boga nie ma. Pewnie, choć ten 'brak' w definicji robi z ateisty osobnika wybrakowanego.
>Zapewne są osoby podające się za ateistów twierdzące, że boga nie ma, ale wtedy ściągają na siebie ciężar dowodu, którego nie unoszą Niby na co ciężar dowodu ściągają na siebie twierdzący, że boga nie ma?
Istnienie dowolnego niepotiwerdzonego bytu można negować bez obawy o konieczność dowiedzenia swojej racji, jako że nieistnienia nieistniejącego nie da się dowieść, więc i takiego dowodu nikt żądać nie może; to fideiści mają problem z dowodem.
cr
|
|
|  | 3 na 3 | Kulmin (4007 punktów) |
>Niby na co ciężar dowodu ściągają na siebie twierdzący, że boga nie ma? >Istnienie dowolnego niepotiwerdzonego bytu można negować bez obawy o konieczność dowiedzenia swojej racji, jako że nieistnienia nieistniejącego nie da się dowieść, więc i takiego dowodu nikt żądać nie może; to fideiści mają problem z dowodem.
Każde twierdzenie, nieważne czy pozytywne czy negatywne, domaga się uzasadnienia. Przyjęte bez dowodu, bez dowodu można odrzucić. Twierdzenie o nieistnieniu boga nie poparte dowodami jest warte tyle co twierdzenie o istnieniu bez dowodów, czyli nic.
Jak najbardziej można wykazać nieistnienie czegoś - to po prostu zależy od definicji tego czegoś. Bez trudu jesteś w stanie wykazać nieistnienie słonia w swoim pokoju, podobnie jak nieistnienie pojazdów poruszających się z prędkością większą niż prędkość światła. Trudność zależy od definicji. Trudno jest udowodnić nieistnienie jednorożców, bo cholera wie czy nie ma gdzieś w tajnych laboratoriach czy na innych planetach takich istot.
|
|
| |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Każde twierdzenie, nieważne czy pozytywne czy negatywne, domaga się uzasadnienia. Gdy twierdzę, że czegoś nie ma, ciężar dowodu spada na negującego moje twierdzenie.
>Bez trudu jesteś w stanie wykazać nieistnienie słonia w swoim pokoju Nie jestem. Ty też nie umiałbyś, bo niby jak?
>podobnie jak nieistnienie pojazdów poruszających się z prędkością większą niż prędkość światła. Trudność zależy od definicji. To by była próba dowiedzenia, że nie istnieje byt z definicji nieistniejący.
>Trudno jest udowodnić nieistnienie jednorożców, bo cholera wie czy nie ma gdzieś w tajnych laboratoriach czy na innych planetach takich istot. Przy takim rozumowaniu nic nie jest pewne, proponuję więcej pragmatyzmu, w tym wypadku zdefiniować sobie co rozumiemy przez 'nie ma'.
cr
|
|
| | |  | 2 na 2 | Kulmin (4007 punktów) | >>Każde twierdzenie, nieważne czy pozytywne czy negatywne, domaga się uzasadnienia. >Gdy twierdzę, że czegoś nie ma, ciężar dowodu spada na negującego moje twierdzenie.
Wiesz co to znaczy "twierdzenie" w ogóle? W logice twierdzenie ma postać implikacji - jeśli A, to B. Zdanie "Jednorożce nie istnieją" domaga się wykazania warunków na podstawie których wyprowadzamy to zdanie. Innymi słowy musimy określić A, by móc wyprowadzić zdanie "Jednorożce nie istnieją". W przeciwnym razie każdy może odrzucić to twierdzenie, również bez określania warunków na podstawie których to robi. Np: Jeśli zgodnie z prawem fizyki żaden obiekt posiadający masę nie może poruszać się z V>c, to rakiety poruszające się z prędkością większą niż prędkość światła nie istnieją. To jest poprawnie sformułowane twierdzenie o nieistnieniu czegoś, które jak najbardziej trzeba uzasadnić i udowodnić. Podstawy logiki z elementarza.
>>Bez trudu jesteś w stanie wykazać nieistnienie słonia w swoim pokoju >Nie jestem. Ty też nie umiałbyś, bo niby jak?
Zrób nagranie kamerą swojego pokoju i jeśli nie będzie w nim słonia, to będzie to dostateczny dowód na nieistnienie słonia w Twoim pokoju.
>>podobnie jak nieistnienie pojazdów poruszających się z prędkością większą niż prędkość światła. Trudność zależy od definicji. >To by była próba dowiedzenia, że nie istnieje byt z definicji nieistniejący.
Prawo fizyki jest dowodem nieistnienia rakiet o V>c. Da się udowodnić nieistnienie - w tym przypadku poprzez wskazanie na prawo. Btw nie ma bytów z definicji nieistniejących, chyba, że jesteś w stanie wskazać byt którego definicja zawiera w sobie nieistnienie tego bytu, bo w przypadku tej rakiety nieistnienie nie jest zawarte w definicji, a wynika z zewnętrznej przesłanki jaką jest prawo fizyki. Tak więc po prostu nie masz racji, tak trudno przyznać? Czujesz taki nieprzyjemny ucisk w klatce piersiowej, motywujący do robienia fikołków logicznych byle stworzyć pozór dla samej siebie, że wybrnęło się z bagna? Proszę bardzo, rób:
|
|
| | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >>Każde twierdzenie, nieważne czy pozytywne czy negatywne, domaga się uzasadnienia.> >Gdy twierdzę, że czegoś nie ma, ciężar dowodu spada na negującego moje twierdzenie.> Wiesz co to znaczy "twierdzenie" w ogóle?Twierdzenie, to wypowiedź, która stwierdza określony stan rzeczy. > Zdanie "Jednorożce nie istnieją" domaga się wykazania warunków na podstawie których wyprowadzamy to zdanie.Więc domaga się tego i Twoje zdanie "trudno jest udowodnić nieistnienie jednorożców". > >>Bez trudu jesteś w stanie wykazać nieistnienie słonia w swoim pokoju> >Nie jestem. Ty też nie umiałbyś, bo niby jak?> Zrób nagranie kamerą swojego pokoju i jeśli nie będzie w nim słonia, to będzie to dostateczny dowód na nieistnienie słonia w Twoim pokoju.Nie będzie z tego dowodu, bo słoń mógł się przemieszczać i w czasie nagrania był cały czas za kamerą. > >>podobnie jak nieistnienie pojazdów poruszających się z prędkością większą niż prędkość światła. Trudność zależy od definicji.> > To by była próba dowiedzenia, że nie istnieje byt z definicji nieistniejący.> Prawo fizyki jest dowodem nieistnienia rakiet o V>c. Da się udowodnić nieistnienie - w tym przypadku poprzez wskazanie na prawo.> Btw nie ma bytów z definicji nieistniejącychNo i przecież właśnie na to zwróciłam Ci uwagę, pisząc "to by była próba dowiedzenia, że nie istnieje byt z definicji nieistniejący".> Tak więc po prostu nie masz racji, tak trudno przyznać? Czujesz taki nieprzyjemny ucisk w klatce piersiowej, motywujący do robienia fikołków logicznych byle stworzyć pozór dla samej siebie, że wybrnęło się z bagna?Wzajemnie.
cr
|
|
| | |  | | NieMamPomysłuNaPseudonim (34 punktów) | >>Każde twierdzenie, nieważne czy pozytywne czy negatywne, domaga się uzasadnienia. >Gdy twierdzę, że czegoś nie ma, ciężar dowodu spada na negującego moje twierdzenie.
Tak
>>Bez trudu jesteś w stanie wykazać nieistnienie słonia w swoim pokoju >Nie jestem. Ty też nie umiałbyś, bo niby jak?
Wejdź do pokoju, zobacz, czy nie ma tam słonia. Jak go nie widzisz (w kocu słoń nie ukrył by się w pokoju) to znaczy, że go nie ma. I to jest dowód.
|
|
| | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >>Każde twierdzenie, nieważne czy pozytywne czy negatywne, domaga się uzasadnienia.> >Gdy twierdzę, że czegoś nie ma, ciężar dowodu spada na negującego moje twierdzenie.> Tak > >>Bez trudu jesteś w stanie wykazać nieistnienie słonia w swoim pokoju> >Nie jestem. Ty też nie umiałbyś, bo niby jak?> Wejdź do pokoju, zobacz, czy nie ma tam słonia. Jak go nie widzisz (w kocu słoń nie ukrył by się w pokoju) to znaczy, że go nie ma. I to jest dowód.Dla kogo?
cr
|
|
2 na 2 | Wenancjusz (16441 punktów) | >Ateizm neguje istnienie boga w jakiejkolwiek postaci... A na to nie ma dowodów.
Nie ma dowodów dla Twojego sposobu rozumowania. Wszystko sprowadza się do pokrętnej filozofii stwierdzenia braku dowodu na coś co nie istnieje. A ateista to ktoś który nie widzi żadnej roli jakiegoś Boga. Zauważyłeś w co się wpakowałeś? Jeżeli mam uważać, że Boga nie ma to co mam udowadniać? Bo Ty sobie tak życzysz? Udowodnij więc, że nie istnieją sepulki. "A co to jest?" każdy przytomniak zapyta. Taki dowód próbował dowcipnie przeprowadzić nie żyjący już, największy pisarz fantasta, jak dla mnie, Stanisław Lem. Cała sprawa, że nie można udowodnić nieistnienia czegoś co sobie wymyślimy, jak np. sepulki Stanisława Lema. No bo jeśli chcemy udowodnić nie istnienie czegoś tam, to musimy wiedzieć czego. To coś musi być nam znane, czego istnienia nie akceptujemy, więc z gruntu wiemy czemu zaprzeczamy. To stwierdzenie Twoje jest samo sprzeczne. No dobrze. ateista nie żyje bogiem jak Ty i po prostu nie wierzy, tak jak Ty wierzysz, więc dla niego nie istnieje. Nie czujesz się śmiesznie, że każesz mu (ateiście) to udowodnić, jego nieistnienie? W Twojej sytuacji masz duży problem. Musisz pierwej udowodnić istnienie czegoś by móc zaprzeczać. A pojęcie Boga narodziło się i istnieje w ludzkich umysłach, którego natury (tych umysłów) jeszcze nie znamy. Bo każdy jest inny i Bóg siedzący6 w tych umysłach jest też inny. Są pojęcia których trudno udowodnić. Np. czas. Zaprzeczmy, że nie istnieje, ba nawet się zatrzymuje niekiedy. Co z tego, że zaprzeczymy, kiedy pisząc niesamowite epistoły, że czasu nie ma, potrzebujemy czasu na to napisać. A myśli rodzących się w ludzkim mózgu, zwłaszcza abstrakcyjnych nikt na znane nam sposoby nie udowodnił. Samych myśli, żebyśmy się rozumieli. Bo zwykle z myśleniem kojarzy nam się jakiś element nowatorsko twórczy. Co też sugeruje wymysł Boga.
>Co prawda wielki wybuch są udowodniony, ale nie ma dowodów na to, że za tym nie stoi jakaś siła wyższa.
No widzisz. Sam określasz to co teraz powiedziałeś enigmatycznie "jakaś siła wyższa". Czyli jakiś sprawczy czynnik zewnętrzny. Ale Bóg jest duchem niematerialnym, więc niewidocznym. Czy wierzący potrafią udokumentować jak coś niematerialnego działa na materię? No to wtedy z automatu powstaję pytanie. Kto tego Boga stworzył, skoro wszystko ma swój początek, to i koniec niewątpliwie też? Więc pojęcie wieczności Boga jest nieprawdziwe. Każdy Bóg jest śmiertelny. Umiera wraz z swoim ostatnim wyznawcą. Skąd ten Bóg miał tyle mocy, że zaczął urządzać ten Wszechświat? Duch w zasadzie? Czy jest jakiś jeszcze nad stwórca? Tak i jest nim człowiek, który wymyślił takiego Boga co wszystko może, zwłaszcza to co aktualny poziom wiedzy nie potrafi wyjaśnić. Nazywa się to przekornie cudami, co ma wszystko bezkompromisowo wyjaśniać.
>Więc agnostycyzm jest racjonalniejszy od ateizmu, bo nie neguje istnienia boga nie mając na to >dowodów. >Co o tym sądzicie?
Widzisz co piszesz? Racjonalizm jest efektem myślenia nie uwzględniając żadnych nie udowodnionych argumentów. Agnostyk także samo jak wierzący "wierzą" w tego samego Boga, a więc już w podstawach nie należne jest im określenie "racjonalizm". Temat prowokacyjny już nieraz młócony na tym forum. Efektem jest tylko to, że strony pozostają w swoich okopach i nikt nie widzi kompromisu. Wcale się nie dziwię, bo jaki kompromis można znaleźć między bezkrytyczną wiarą, a bezdogmatyczną nauką?
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
 | 1 na 1 | haish (2905 punktów) |
>>Co o tym sądzicie? >Widzisz co piszesz? Racjonalizm jest efektem myślenia nie uwzględniając żadnych nie udowodnionych argumentów. Agnostyk także samo jak wierzący "wierzą" w tego samego Boga, a więc już w podstawach nie należne jest im określenie "racjonalizm".Temat prowokacyjny już nieraz młócony na tym forum. Efektem jest tylko to, że strony pozostają w swoich okopach i nikt nie widzi kompromisu. Wcale się nie dziwię, bo jaki kompromis można znaleźć między bezkrytyczną wiarą, a bezdogmatyczną nauką?
Czytając niejako z zewnątrz ten wątek można dojść do wniosku, że niektórzy są okopani i trwają na pozycjach, - warto by się zastonowić co jest powodem takiej postawy. Rolą forum jest wymiana poglądów w celu przeanalizowania różnych racji, tak aby w efekcie uchwycić stan nabliższy obiektywnej prawdzie. Nie mam najmniejszych złudzeń, że na tak szanowanym forum jakim jest RACJONALISTA.PL są osoby interesowne i nawiedzone tak z kręgów kleru kk, jaki ze środowisk naukowych, przez takie osoby zawsze przemawia interesowność co równa się okopaniu-w poglądach i wpisach na forum. Dla przykładu kapłan rzecze do wiernych 'oto wielka tajemnica wiary', naukowiec używa pokrętnych terminów i definicji jak na przykład 'substancja umysłu'.
|
|
|  | | Rowerex (859 punktów) | >Czytając niejako z zewnątrz ten wątek można dojść do wniosku, że niektórzy są okopani >i trwają na pozycjach, - warto by się zastonowić co jest powodem takiej postawy.
Zwróć uwagę na punktowanie postów - wielu tutejszych "zadeklarowanych" ateistów (żeby nie powiedzieć "nawiedzonych"), ma tu swoich równie zagorzałych i nawiedzonych klakierów - Mistrz i Nauczyciel Ateizmu napisze cokolwiek o wydźwięku ateistycznym, tudzież "ciemnotę" poniży, a już jego "klakierzy-apostołowie" klaskają klikając łapki w górę.
Miałem ochotę założyć tu konto użytkownika piszącego "czysto ateistycznie", do tego nie swoimi tekstami - czyli kopiowałbym tutaj cudze teksty z innych forów - nikt by się nie skapował, a nabijałbym sobie "punkty", łącznie ze zgromadzeniem całej rzeszy własnych apostołów klikających z automatu łapki w górę przy każdej wypowiedzi.
Miałem - a może to zrobiłem i "NieMamPomysłuNaPseudonim" to ja? Niezłe jaja, co nie?
Ateizm to religia jak każda inna - mało tego, jest to religia radykalna i ortodoksyjna, tak samo jak radykalny islam, czy ortodoksyjny judaizm - idea jest identyczna: szukać, tępić i poniżać wszystkich (inno)-wierców.
Gdyby dać "ateistom" i "religijnym" coś w stylu "przycisku śmierci" umożliwiającego fizyczną eksterminację członków "obcej światopoglądowo" grupy, to wielu niezależnie od przynależności nie wahałoby się go użyć, krzycząc przy każdym akcie unicestwienia jakiś ateistyczny lub religijny odpowiednik pewnego islamskiego hasła.
Zresztą - każdy kto daje "łapki w górę" lub "łapki w dół" przeciwnikom światopoglądowym, ten już tego "przycisku śmierci" używa. Logika nie ma żadnego znaczenia, najważniejsze że ktoś jest z "innej wioski", czyli "innej religii", a już jest za co mu dokopać.
Z niezrozumiałego dla mnie powodu niektórzy utożsamiają "racjonalizm" z "ateizmem".
|
|
| |  | | haish (2905 punktów) | >>Czytając niejako z zewnątrz ten wątek można dojść do wniosku, że niektórzy są okopani >>i trwają na pozycjach, - warto by się zastonowić co jest powodem takiej postawy. >Zwróć uwagę na punktowanie postów - wielu tutejszych "zadeklarowanych" ateistów (żeby nie powiedzieć "nawiedzonych"), ma tu swoich równie zagorzałych i nawiedzonych klakierów - Mistrz i Nauczyciel Ateizmu napisze cokolwiek o wydźwięku ateistycznym, tudzież "ciemnotę" poniży, a już jego "klakierzy-apostołowie" klaskają klikając łapki w górę. >Miałem ochotę założyć tu konto użytkownika piszącego "czysto ateistycznie", do tego nie swoimi tekstami - czyli kopiowałbym tutaj cudze teksty z innych forów - nikt by się nie skapował, a nabijałbym sobie "punkty", łącznie ze zgromadzeniem całej rzeszy własnych apostołów klikających z automatu łapki w górę przy każdej wypowiedzi. >Miałem - a może to zrobiłem i "NieMamPomysłuNaPseudonim" to ja? Niezłe jaja, co nie? >Ateizm to religia jak każda inna - mało tego, jest to religia radykalna i ortodoksyjna, tak samo jak radykalny islam, czy ortodoksyjny judaizm - idea jest identyczna: szukać, tępić i poniżać wszystkich (inno)-wierców. >Gdyby dać "ateistom" i "religijnym" coś w stylu "przycisku śmierci" umożliwiającego fizyczną eksterminację członków "obcej światopoglądowo" grupy, to wielu niezależnie od przynależności nie wahałoby się go użyć, krzycząc przy każdym akcie unicestwienia jakiś ateistyczny lub religijny odpowiednik pewnego islamskiego hasła. >Zresztą - każdy kto daje "łapki w górę" lub "łapki w dół" przeciwnikom światopoglądowym, ten już tego "przycisku śmierci" używa. Logika nie ma żadnego znaczenia, najważniejsze że ktoś jest z "innej wioski", czyli "innej religii", a już jest za co mu dokopać. >Z niezrozumiałego dla mnie powodu niektórzy utożsamiają "racjonalizm" z "ateizmem".
Powyższe oddaje rzeczywistość tego forum. Od siebie dodam, że o ile "ateistów" łatwo jest zdefiniować, to w przypadku "religijnych" należałoby uwzględnić poziom, oraz to czy wiara jest wynikiem rozumnego i racjonalnego myślenia, bądż oparta jest na zasadzie zawierzenia bez rozumienia(np.פָּרָה אֲדֻמָּה - czerwona krowa w Judaiźmie). Swoją drogą wielu naukowców utożsamiających się z ateizmem w swoich opiniach i działaniach kieruje się zasadą poszukiwania 'kwiatu paproci'.
|
|
| |  | 1 na 1 | NieMamPomysłuNaPseudonim (34 punktów) |
>Miałem - a może to zrobiłem i "NieMamPomysłuNaPseudonim" to ja? Niezłe jaja, co nie?
Nie, nie zrobiłeś.
|
|
| | |  | | Rowerex (859 punktów) | > >Miałem - a może to zrobiłem i "NieMamPomysłuNaPseudonim" to ja? Niezłe jaja, co nie?> Nie, nie zrobiłeś.Taa, a co ja, yyy, znaczy, co Ty nie powiesz? Chyba zwariowałem dyskutując z samym sobą  No ale pomijając osobowość mnogą, to coś wymyśliłem, czyli: Tezy religijno-ateistyczne by Rowerex ® Dowód na istnienie Boga: dowodem na istnienie Boga są rzesze ateistów negujących jego istnienie i rzesze wierzących w jego istnienie.Dowód na nieistnienie Boga: dowodem na nieistnienie Boga są rzesze wierzących w jego istnienie i rzesze ateistów negujących jego istnienie.Jak udowodnić istnienie Boga: wierzący w istnienie Boga dowiedzie jego istnienia, jeżeli przekona każdego człowieka, że "Bóg istnieje"Jak udowodnić, że Bóg nie istnieje: ateista dowiedzie, że Bóg nie istnieje, jeżeli przekona każdego człowieka, że "Bóg nie istnieje" O co kaman - czyli Problem: 1. Można twierdzić, że Bóg istnieje, tylko po co, skoro nie można tego dowieść? 2. Można twierdzić, że Bóg nie istnieje, tylko po co, skoro nie można tego dowieść? Problem: A właściwie o co kaman, czyli skąd w ogóle wzięły się te dwa pytania? - odpowiedź wierzącego: bo ja wiem, że Bóg istnieje, a ateiści to negują, - odpowiedź ateisty: bo ja wiem, że Bóg nie istnieje, a wierzący to negują, - odpowiedź sceptyka: bo ja wiem, że wszyscy gówno o tym wiedzą, a i tak dyskutują. Zatem: spojrzyj w lustro i zadaj sobie pytanie: jakim typem idioty jestem?
|
|
| | | |  | z Mantopy (3643 punktów) (zablokowany) | Jak udowodnić istnienie Boga.
Zakładając, że Bóg powinien być wszędzie i mieć, nazwijmy to MOC i narzędzia do używania tej mocy na Ziemi dojdziemy do wniosku, że narzędziami Boga są: BAKTERIE I WIRUSY. B. i W. są wszędzie i to one decydują czy jesteś przy życiu, one zrobią porządek z twoim ciałem i przerobią go na pokarm dla nowego życia. B. i W. nie analizują twojego zachowania tylko czekają aż osłabniesz i robią porządek. Nie można się ukryć przed B. i W., nie można bez nich żyć. Gdybyśmy usunęli 100% B. i W. z naszego organizmu nasze życie trwałoby kilka chwil. Możesz robić różne sztuczki, wymyślać skomplikowane antybiotyki a i tak na końcu przegrasz. B. i W. się bosko dostosowują do nowych wyzwań. Nic nie jest w stanie ich zaskoczyć. Działają NATYCHMIAST i bez zwłoki na jakaś analizę, zawsze tak samo bez względu na to co zrobisz. Im więcej czasu poświęcisz na ich badania tym większa powstaje niewiadoma.
|
|
| | | | |  | | Rowerex (859 punktów) | > Jak udowodnić istnienie Boga.> Zakładając, że Bóg powinien być wszędzie i mieć, nazwijmy to MOC i narzędzia do używania tej mocy na Ziemi dojdziemy do wniosku, że narzędziami Boga są: BAKTERIE I WIRUSY.Cienko  - Ziemia to nie "wszędzie", a narzędzia są zbyt "złożone" - zejdźmy na kilka poziomów niżej. Bakterie, to komórki - ciała żywe, to zbiory komórek - bakterie zaś, to tylko współmieszkańcy złożonych ciał żywych. Wirusy to kwasy nukleinowe, czyli DNA/RNA, zatem kod genetyczny komórek - i tu z obiektów "materialnych" schodzimy na "obiekty" czysto "niematerialne", albowiem: - dlaczego coś tak niematerialnego jak "kod genetyczny", czyli "niematerialna", ale też zupełnie "nieprzypadkowa" sekwencja czegoś materialnego, w ogóle cokolwiek koduje? Mało tego, nie dość, że to "kodowanie" jest "powtarzalne", to jeszcze pozwala na generowanie "makroskopowych struktur" o bardzo dużej złożoności, zdolnych do tworzenia pojęć "abstrakcyjnych", a przykładem takich struktur są ludzkie ciała i mózgi... > Gdybyśmy usunęli 100% B. i W. z naszego organizmu nasze życie trwałoby kilka chwil.Usuń z Wszechświata fotony.
|
|
| | | | | |  | | haish (2905 punktów) | >- dlaczego coś tak niematerialnego jak "kod genetyczny", czyli "niematerialna", ale też zupełnie "nieprzypadkowa" sekwencja czegoś materialnego, w ogóle cokolwiek koduje? Mało tego, nie dość, że to "kodowanie" jest "powtarzalne", to jeszcze pozwala na generowanie "makroskopowych struktur" o bardzo dużej złożoności, zdolnych do tworzenia pojęć "abstrakcyjnych", a przykładem takich struktur są ludzkie ciała i mózgi...
Kodowanie informacji w procesie naturalnym w przypadku kodu genetycznego to nie całkiem to samo co kodowanie informacji w procesie uczenia się i zapamiętywania, w przypadku mózgu, pierwsze odbywa się niejako losowo, w drugim przypadku posiadacz mózgu ma na przykład wybór czego chce się uczyć, w zależności od metod kształcenia tenże posiadacz mózgu jest, bądź nie jest w stanie samodzielnie myśleć -> modyfikować obszar posiadanych informacji.
|
|
| | | | | | |  | | Rowerex (859 punktów) | >Kodowanie informacji w procesie naturalnym w przypadku kodu genetycznego to nie całkiem to samo co kodowanie informacji w procesie uczenia się i zapamiętywania, w przypadku mózgu, pierwsze odbywa się niejako losowo, w drugim przypadku posiadacz mózgu ma na przykład wybór czego chce się uczyć, w zależności od metod kształcenia tenże posiadacz mózgu jest, bądź nie jest w stanie samodzielnie myśleć -> modyfikować obszar posiadanych informacji.
Ok, ale nie to mam na myśli - chodzi o to, dlaczego "kod genetyczny" w ogóle potrafi coś "uporządkować", przy czym musi być on jakoś "sensownie" ułożony, by "dawać sensowne efekty", czyli: "coś" wg niego "wygląda" oraz to samo "coś" wg niego "funkcjonuje" - niektóre "zmiany" kodu nic nie dają, inne zmiany "lekko" modyfikują wygląd i funkcje, ale jeszcze inne zmiany, nawet całkiem drobne, doprowadzą do całkowitej destrukcji, bo kod wówczas okazuje się być "bezsensowny"...
|
|
| | | | | | | |  | | Hamerlik Konopka (19903 punktów) | >dlaczego "kod genetyczny" w ogóle potrafi coś "uporządkować"
Proszę zauważyć, że ten porządek jest właściwością materii w ogóle.
>przy czym musi być on jakoś "sensownie" ułożony, by "dawać sensowne efekty", czyli: "coś" wg niego "wygląda" oraz to samo "coś" wg niego "funkcjonuje" - niektóre "zmiany" kodu nic nie dają, inne zmiany "lekko" modyfikują wygląd i funkcje, ale jeszcze inne zmiany, nawet całkiem drobne, doprowadzą do całkowitej destrukcji, bo kod wówczas okazuje się być "bezsensowny"...
Wszystko ma sens lecz nie wszystko ma sens dla nas. Widać Natura ma cele szersze od ludzkich celów.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | haish (2905 punktów) |
> Zatem: spojrzyj w lustro i zadaj sobie pytanie: jakim typem idioty jestem? bez patrzenia w lustro mogę się wypowiedzieć - idiotą i ignorantem byłem i doskonale pamiętam swoje podejście do wiary bez zrozumienia po kolejnych zakrętach życiowych odnoszących się do mojego życia, zostałem zmuszony do poszukiwań odpowiedzi, powszechny przekaz religii i argumenty ateistów nie były dla mnie wyczerpujące. Z pomocą metod kognitywnych istnieje wąska ścieżka między fanatyzmem wierzącyh i ignorancją ateistów. Według mnie cząstka boskości, dostępna jest człowiekowi tylko umysłem, jej fizyczne przejawy to ludzka mowa i pismo. To czym więcej jest bóg nie jestm w stanie pojąć, ani nawet sobie wyobrazić z racji ograniczeń mojego fizycznego ciała - zmysłami jestem w stanie ogarnąć zaledwie maleńki wycinek rzeczywistości, umysłem jestem w stanie dużo więcej, lecz wiele tworów umysłu jest tylko fantazją, mój byt jest ograniczony czasem, bez zmysłow i mózgu mój umysł nie jest w stanie istnieć. i dopiero teraz spokojnie spoglądam w lustro, z czystym sumieniem. Może to jest idiotyzm, lecz taki idiotyzm jako zjawisko jest idiotyzmem najmniejszym z możliwych.
|
|
|  | 1 na 1 z Mantopy (3643 punktów) (zablokowany) | Racjonalizm jest efektem myślenia nie uwzględniając żadnych nie udowodnionych argumentów. Agnostyk także samo jak wierzący "wierzą" w tego samego Boga, a więc już w podstawach nie należne jest im określenie "racjonalizm".Temat prowokacyjny już nieraz młócony na tym forum. Efektem jest tylko to, że strony pozostają w swoich okopach i nikt nie widzi kompromisu. Wcale się nie dziwię, bo jaki kompromis można znaleźć między bezkrytyczną wiarą, a bezdogmatyczną nauką? >Czytając niejako z zewnątrz ten wątek można dojść do wniosku, że niektórzy są okopani >i trwają na pozycjach, - warto by się zastonowić co jest powodem takiej postawy. >Rolą forum jest wymiana poglądów w celu przeanalizowania różnych racji, tak aby w efekcie >uchwycić stan nabliższy obiektywnej prawdzie. >Nie mam najmniejszych złudzeń, że na tak szanowanym forum jakim jest RACJONALISTA.PL są >osoby interesowne i nawiedzone tak z kręgów kleru kk, jaki ze środowisk naukowych, przez takie osoby zawsze przemawia interesowność co równa się okopaniu-w poglądach i wpisach na forum. Dla przykładu kapłan rzecze do wiernych 'oto wielka tajemnica wiary', naukowiec >używa pokrętnych terminów i definicji jak na przykład 'substancja umysłu'.
Zarówno agnostycy jaki ateiści powinni wspierać Kościół i pilnować, żeby nie zmieniano prawa uchwalanego jakie mają religie. Ktoś zmonopolizował struktury władzy swoimi agentami i zaciąga nam pętlę na szyi. Nie mamy własnych elit i polski tłum uległ obcym specom od psychologii tłumu. Należy spojrzeć w przód co będzie za kilkadziesiąt lat. Nastanie telewizjokracja, polskojęzyczny tłum będzie biegł żeby ratować Polskę, oddając głos na tych, których mu najpierw pokażą w telewizji a potem będą na kartkach do głosowania. Już dziś polskojęzyczny tłum nie odróżnia filmu od rzeczywistości i nie ma pojęcia kto jest reżyserem tego filmu. Dawniej Polak walczący o interesy Polski na polu bitwy widział: swojego wodza i wroga. Mógł w każdej chwili go dotknąć i rozumiał sens walki i w każdej chwili mógł zginąć. Obecnie polskojęzyczny tłum siedzi przed telewizorem, nic mu nie grozi, nie może zginąć a mu się wydaje, że kartką do głosowania walczy o Polskę. Nie rozumie kto jest jego wodzem, nie wie kto jest jego wrogiem i dlaczego. Oglądając telewizję dostaje wizji, które mu spece od propagandy wprowadzili do szarych komórek. Powstanie POLSKICH elit w tym systemie jest nie realne. To obcy reżyser filmu pt. Polska decyduje o obsadzie aktorów. Nie interesowałem się polskim prawem w temacie religii dlatego przypuszczam, że tam może być furtka do wyrwania się z obcego zniewolenia. Założyć polski Kościół przez mądrych Polaków i pilnować, żeby nie został zinfiltrowany przez obcą agenturę. Jedynie na tym gruncie można stworzyć coś niezależnego i mogącego działać obok potężnego hegemona. Zakładanie partii i "demokratyczne" walki między sobą nie mają najmniejszego sensu.
|
|
| |  | | NieMamPomysłuNaPseudonim (34 punktów) |
>Zarówno agnostycy jaki ateiści powinni wspierać Kościół i pilnować, żeby nie zmieniano prawa uchwalanego jakie mają religie.
Nie.
>Nastanie telewizjokracja.
Wątpię, telewizja upada z powodu Internetu.
>Zakładanie partii i "demokratyczne" walki między sobą nie mają najmniejszego sensu.
Nie
|
|
| |  | | Rowerex (859 punktów) | >Zarówno agnostycy jaki ateiści powinni wspierać Kościół i pilnować, żeby nie zmieniano prawa uchwalanego jakie mają religie. > (...) >Dawniej Polak walczący o interesy Polski na polu bitwy widział: swojego wodza i wroga.
No i tu są pies z kotem pogrzebani - czyli "swój" i "wróg". Dana "jednostka" człowieka będzie taka samo wydymana, oszukana, upodlona, itp. przez współplemieńca, przez katolika, islamistę, żyda, ateistę, czy agnostyka.
Wszelkie "-icyzmy" i "-izmy" znaczenie mają niewielkie albo i żadne, gdy w grę wchodzi własne "ja", albo jakaś mniejsza lub większa "rola" w dowolnej "firmie" czy instytucji należącej do tak zwanych "onych".
Jeżeli ktoś zechce być czyimś "wrogiem" lub czyimś "swoim", albo z jego "roli" wyniknie, że "swoi, to ci", a "wrogowie, to tamci", to takim ten ktoś będzie - i to niemal zupełnie niezależnie od tego, przed czym będzie klękał, a przed czym nie, czy też kogo będzie zakreślał na karcie wrzucanej do urny.
|
|
|  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >>>Co o tym sądzicie? >>Widzisz co piszesz? Racjonalizm jest efektem myślenia nie uwzględniając żadnych nie udowodnionych argumentów. Agnostyk także samo jak wierzący "wierzą" w tego samego Boga, a więc już w podstawach nie należne jest im określenie "racjonalizm".Temat prowokacyjny już nieraz młócony na tym forum. Efektem jest tylko to, że strony pozostają w swoich okopach i nikt nie widzi kompromisu. Wcale się nie dziwię, bo jaki kompromis można znaleźć między bezkrytyczną wiarą, a bezdogmatyczną nauką? >Czytając niejako z zewnątrz ten wątek można dojść do wniosku, że niektórzy są okopani >i trwają na pozycjach, - warto by się zastonowić co jest powodem takiej postawy. >Rolą forum jest wymiana poglądów w celu przeanalizowania różnych racji, tak aby w efekcie >uchwycić stan nabliższy obiektywnej prawdzie. >Nie mam najmniejszych złudzeń, że na tak szanowanym forum jakim jest RACJONALISTA.PL są >osoby interesowne i nawiedzone tak z kręgów kleru kk, jaki ze środowisk naukowych, przez takie osoby zawsze przemawia interesowność co równa się okopaniu-w poglądach i wpisach na forum. Dla przykładu kapłan rzecze do wiernych 'oto wielka tajemnica wiary', naukowiec >używa pokrętnych terminów i definicji jak na przykład 'substancja umysłu'.
Pozwolę sobie na wycieczkę słowną. Widzisz, lub nie, że nie nadajesz na tych samych falach? Nie o tym tak pisałem a Ty w swej niemocy intelektualnej przedrzeźniasz jak tylko się da. Nad żałością takiej postawy nie będę się rozczulał. Moje skromne zdanie może się nie liczyć. Ale są jeszcze inni podobnie Ciebie oceniający. Amen.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| |  | | haish (2905 punktów) |
>Pozwolę sobie na wycieczkę słowną. Widzisz, lub nie, że nie nadajesz na tych samych falach? Nie o tym tak pisałem a Ty w swej niemocy intelektualnej przedrzeźniasz jak tylko się da. Nad żałością takiej postawy nie będę się rozczulał. Moje skromne zdanie może się nie liczyć. Ale są jeszcze inni podobnie Ciebie oceniający. Amen.
Tu nie idzie o 'nadawanie na tych samych falach', to co Ty określsz niemocą intelektualną równie dobrze odnsi sie do Ciebie. To forum to nie program tv, ani teleturniej w którym prawidłową odpowiedzią jest nie prawda obiektywna, lecz mniemanologia innych Tobie podobnych.
Wenancjusz (12697 punktów) Pokaż wypowiedzi autora (4876)
haish (858 punktów) Pokaż wypowiedzi autora (586)
Czy według Ciebie ranking punktów jest wyznacznikiem popularności? , czy jest tylko odzwierciedleniem - mniemanologii nadawania na tych samych falach? Baruch haSzem.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | > >Pozwolę sobie na wycieczkę słowną. Widzisz, lub nie, że nie nadajesz na tych samych falach? Nie o tym tak pisałem a Ty w swej niemocy intelektualnej przedrzeźniasz jak tylko się da. Nad żałością takiej postawy nie będę się rozczulał. Moje skromne zdanie może się nie liczyć. Ale są jeszcze inni podobnie Ciebie oceniający. Amen.> Tu nie idzie o 'nadawanie na tych samych falach', to co Ty określsz niemocą intelektualną> równie dobrze odnsi sie do Ciebie. To forum to nie program tv, ani teleturniej w którym prawidłową odpowiedzią jest nie prawda obiektywna, lecz mniemanologia innych Tobie podobnych.> Wenancjusz (12697 punktów)> Pokaż wypowiedzi autora (4876)> haish (858 punktów)> Pokaż wypowiedzi autora (586)> Czy według Ciebie ranking punktów jest wyznacznikiem popularności? , czy jest tylko odzwierciedleniem - mniemanologii nadawania na tych samych falach?> Baruch haSzem.Wiesz, że ta punktacja mnie nie obchodzi, bo to nie mój wymysł. Na tym forum taki zwyczaj wprowadzono no i taki jest. Ale skoro ruszyłeś ten denerwujący Ciebie temat, to tylko świadczy, że jestem dłużej na tym forum jak Ty, co też niczego nie dowodzi. Skoro to ma być wyrzutem jakichś pretensji, to tylko wynika z niezrozumienia tego co napisałem. Tu się punktujemy wzajemnie. Punkty nie spadają z nieba. Więc gdybyś się zastanowił to: - po pierwsze nie mam na to wpływu - po drugie nie wiem co chciałeś przez to wyrazić - po trzecie tego typu argumentacja jest niezrozumiała, no bo czego ma dowodzić? - po czwarte ujawniasz się, niechcący pewnie, iż masz jakoweś niegroźne jeszcze kompleksy. A "nadawanie na innych falach", jeślisz taki zasadniczy, nie jest niczym innym jak tylko rozumieniem frapującego tematu inaczej jak rozmówca. - po piąte wtrącasz nowy wątek w stosunku założonego: Cytat: Agnostycyzm racjonalniejszy od ateizmu? Czy Twoje pytanie o ranking popularności to jest nowy wątek, bo nie widzę związku frazeologicznego z tematem założonym, choć muszę stwierdzić, że wydumany został kiepsko.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | haish (2905 punktów) |
> Wiesz, że ta punktacja mnie nie obchodzi, bo to nie mój wymysł. Na tym forum taki zwyczaj wprowadzono no i taki jest. Ale skoro ruszyłeś ten denerwujący Ciebie temat, to tylko świadczy, że jestem dłużej na tym forum jak Ty, co też niczego nie dowodzi. Skoro to ma być wyrzutem jakichś pretensji, to tylko wynika z niezrozumienia tego co napisałem. Tu się punktujemy wzajemnie. Punkty nie spadają z nieba. Więc gdybyś się zastanowił to:> - po pierwsze nie mam na to wpływu> - po drugie nie wiem co chciałeś przez to wyrazić> - po trzecie tego typu argumentacja jest niezrozumiała, no bo czego ma dowodzić?"mniemanologii nadawania na tych samych falach" > - po czwarte ujawniasz się, niechcący pewnie, iż masz jakoweś niegroźne jeszcze kompleksy. A "nadawanie na innych falach", jeślisz taki zasadniczy, nie jest niczym innym jak tylko rozumieniem frapującego tematu inaczej jak rozmówca.> - po piąte wtrącasz nowy wątek w stosunku założonego:> Cytat: Agnostycyzm racjonalniejszy od ateizmu? > Czy Twoje pytanie o ranking popularności to jest nowy wątek, bo nie widzę związku frazeologicznego z tematem założonym, choć muszę stwierdzić, że wydumany został kiepsko.Mniemanologią jest powszechne przekonanie, w tym przekonanie kształtowane przez media i środowiska opiniotwórcze. Racjonalne myślenie jak pokazuje życie w wielu dziedzinach odbiega i wykazuje niekiedy znaczące różnice od tak zwanego powszechnego mniemania. Moje uwagi pozostają w związku z wątkiem, uwagi o ranking punktów dotyczą tego że przyznający je są osobami które mają uksztatowany własny światopogląd i tenże jest odzwierciedleniem punktowania odpowiedzi. Forum ma sens, jeżeli omawia się na nim sprawy w sposób racjonalny a nie powtarza sie opinie powszechnego mniemania. Wielu na tym forum reprezentuje jeden z dwóch typów światopoglądu 1- kapłan rzecze do wiernych 'oto wielka tajemnica wiary', 2- naukowiec używa pokrętnych terminów i definicji jak na przykład 'substancja umysłu'. Każda z w/w grup nadaje na 'określonych falach' i pilnuje interesu własnych środowisk. Trzecią grupę stanowią osoby niezrzeszone w w/w grupach = nie będące 'interesownymi'. Widzę, że zostałeś bardzo dotknięty tą moją uwagą - 'Najgorsza ta niepewność'. Posądzanie mnie o niemoc intelektualną i posiadanie 'niegrożnych jeszcze kompleksów' zapewne jest wynikiem Twojej chwiejno-niepewnej postawy.
|
|
| Hamerlik Konopka (19903 punktów) | >Ateizm neguje istnienie boga w jakiejkolwiek postaci... A na to nie ma dowodów. >Co prawda wielki wybuch są udowodniony, ale nie ma dowodów na to, że za tym nie stoi jakaś siła >wyższa. >Więc agnostycyzm jest racjonalniejszy od ateizmu, bo nie neguje istnienia boga nie mając na to >dowodów. >Co o tym sądzicie?
Istnienie w Naturze świadomej istoty, zarówno człowieka jak i komputera, jest bardzo silnym dowodem na to, że sama Natura jest świadoma.
Wszechświat jest świadomą osobą a my jesteśmy tylko pomniejszymi osobami w jej ciele.
Istnienie Boga jest tak pewne jak nasze istnienie.
Wierzę w Boga.
|
|
1 na 1 | oportunista (1711 punktów) | No i proszę, wielki wybuch udowodniony. Szanowni racjonaliści, a któż i kiedy tego dokonał, bardzom ciekaw i jak tego dokonał. Drugi kwiatek również genialny, poziom racjonalności istnienia , ewentualnie nieistnienia Boga toż to sama śmietanka.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|