>Jednakże mistrza nie pobije. No i co mam odpowiedzieć? Uwielbiam Cruza, to jak gra What a Wonderful World czy Bohemians. Kiedyś, gdy nie było internetu, uwielbiałem Laskowskiego czy Animals. Nie dlatego, że byli wielcy (choć Animalsi byli), ale dlatego, że dzięki nim pokochałem gitarę. Z jednej strony Żółty jesienny liść, z drugiej Dom wschodzącego słońca, a dla wprawy solówki z filmu Ojciec chrzestny. Możemy dyskutować który gitarzysta lepszy, ale to tak jakby dyskutować czy Persephone Wishbone Ash jest lepsze czy Epitaph King Crimson. Dla jasności - te dwa utwory łączy głownie to, że są to "pościelówy".
Ale ok. Dzięki za link
|