Racjonalista - Strona głównaDo treści
Jak się porozumieć?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
20-05-2007 12:43Zbysław Śmigielski (8639 punktów)Jak się porozumieć?
   Istnieją, jak widzę, dwa rodzaje racjonalistów, wzajemnie dyskutujących z sobą, często niesłychanie zajadle - oba te rodzaje nie potrafią dojść do porozumienia.

   Praktycy, którzy wpierw zapoznają się z tematem, rozważą go i wyciągną wnioski zgodne z regułami racjonalności, potem przedstawią tezę i swoje wnioski na forum.

   Teoretycy, znający doskonale reguły racjonalności, tak doskonale, iż nie muszą już zapoznawać się ani z przedstawionym tematem, ani z wyciągniętymi wnioskami.

   Teoretycy zakładają skądinąd słusznie, że należy zawsze liczyć się z błędami w rozumowaniu, możliwość tych błędów wytaczają jako kontrargument, nie przyjmując do wiadomości, iż "przeciwnicy" już to wpierw rozważyli.

   Odmawiają natomiast zapoznania się z przedstawionym problemem, ponieważ wnioski zeń wyciągnięte uważają za niepełne, rozważone nie przez nich, a więc teoretycznie błędne.

   Klasycznym przykładem jest mój wątek "Owca mądrzejsza od barana", gdzie mam dwóch zajadłych przeciwników.

   Różnica między nami jest taka, że ja znam szczegóły bitwy pod Cuszimą, oni natomiast nie znają i nie sądzą, by powinni je poznać. Nie mogą uwierzyć, że rozważyłem wpierw możliwość błędu, nim przedstawiłem wnioski. Istota sporu polega na tym, że oni nie są w stanie rozważyć tych błędów, nie znając przebiegu bitwy. Starcza im wiedza o tym, że teoretycznie mogę się mylić.

   Podobne spory między praktykami i teoretykami obserwuję od dłuższego czasu przy rozmaitych wątkach forum. Przyznam się, że owi teoretycy nie raz już spowodowali, iż wycofałem się z dyskusji, pozostawiając im satysfakcję.

   A gdybyście się tak, teoretycy, racjonalnie zastanowili, czy naprawdę była to satysfakcja?

Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

dorotka
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)
   Dziękuję, Dorotko! Teraz już może nawet będę pisał "donikąd", zamiast "do nikąd".
scetymucha
Musiales sie ostro wkurzyc, skoro atakowali rzeczy, ktore dla znawcy przedmiotu byly prostymi faktami.
W kwestii ogolnej, czasem taka dyskusja miedzy praktykami a teoretykami pozwala przedstawic zagadnienie i naswietlic je z roznych punktow widzenia (nie zawsze).
Pozdrawiam
PS. Ad Cuszimy: Jesli poczatkujacy szachista popelnia glupi, oczywisty blad, to jest to zwykla pomylka. Jesli cos takiego zdarzy sie doswiadczonemu graczowi, to czas sprawdzic, czy wszystko z nim w porzadku. Jesli taki blad popelni arcymistrz nazywa sie to idiotyzmem i podstawa do niewybrednych zartow. Szczescie, ze w szachach gra sie drewnianymi figurkami.
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)
   sceptymucha.
   Mam nadzieję, że moderator pozwoli nam na krótką wymianę postskriptumów.

   W trakcie bitwy pod Cuszimą, np. na krążowniku "Monomach", dowodzący kapitan I rangi Popow lubił kury. Do tego stopnia, że klatki z tymi pticami zastawiały całą rufę. Można sobie wyobrazić, jak się te ptice zachowywały po pierwszym wystrzale. Dom wariatów to było słabe określenie. Harmider nie z tej ziemi i kłęby pierza przesłoniły widoczność, dzięki czemu japońskie torpedowce z przyjemnością wpakowały w "Monomacha" kilka torped, po których zatonął. Kilkunastu marynarzy z kilkusetosobowej załogi przeżyło. I zupełnie bez orzeczenia psychiatry na dźwięk nazwiska Popowa wydawali krótką diagnozę.

   Ale rzecz była o dowodzącym admirale, więc to tylko P.S.

   A na temat, teoretycy sporo tracą, pomijając takie smaczki.
sceptymucha
To co napisze bedzie z pamieci, wiec pewnie co do szczegolow niescisle.
Kilkanascie lat temu przeprowadzono badanie wsrod pilotow (na symulatorze, ale takim, ktory udaje kabine pilota). Podstawiony przez badaczy kapitan* wydawal w pewnym momencie drugiemu pilotowi rozkaz wykonania manewru prowadzacego ewidentnie do katastrofy, rozbicia samolotu (pasazerskiego z pasazerami na pokladzie). Osiemdziesiat procent drugich pilotow wykonalo manewr rozbijajac samolot.
W takich momentach czlowiek zastanawia sie czy smiac sie, czy plakac. Takie zachowania to przeciez szalenstwo bez dwoch zdan.
Niemniej kury na pokladzie statku przebijaja ta historyjke kilkukrotnie. A jak sie pomysli, ze te kury byly tam przez caly rejs...
Pozdrawiam
* - ta osoba byla rzeczywiscie kapitanem (nie byl to aktor), ktory wspolpracowal z naukowcami.
APawłowski (1150 punktów)
Czy tylko na tum forum? Ja obserwuję taki teoretyczny typ wszędzie w całym moim życiu trafiają się mi nader często teoretycy którzy wiedzą wszystko i na każdy temat. Często nie jest to szkodliwe, ale bywa i tak że już nie jest wesoło. Muszę się uderzyć w pierś że i ja czasami się w tak mentorski ton wbijam, ale tylko czasami, jeśli jestem choć trochę przekonany o poprawności powszechnie przyjętych prawd. W końcu kiedyś trzeba zaufać jakimś prawdom, nie wszystko trzeba poznawać od nowa.
Tofik (5585 punktów)
Właściwie wszędzie możemy spotkać ludzi, którzy są praktykami i teoretykami, nie tylko pomiędzy racjonalistami.

"Bez bogów można żyć normalnie. BEZ ROZUMU - NIE!" Drobner
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)
   Rzecz w tym, Tofiku, że racjonalni teoretycy i praktycy tak jakby nie różnią się od siebie...

   W każdym razie podpisują się pod tymi samymi zasadami.
Celecrin (11895 punktów)
Cześć
Popełniłeś parę błędnych założeń.
1. Nie dyskutowałeś z racjonalistami. Miałeś na myśli Ocykana i Barabana, naszych forumowych bliźniaków? Oni w wątkach polują razem. Jestem skłonny przypuszczać, że to Ocy we własnej podwójnej osobie stworzył sobie "klakiera".
Nie chcę nikogo obrazić, ale Ocykan i Baraban dziwnie się "uzupełniają". Przepraszam w razie czego.

2. Mylisz się, co do motywu. Ocykan broni wszystkimi siłami PiS. Twój wątek w to mierzył. Dzięki działalności Ocykana, Barabana i Konowała, sprawa się rozmyła. Zmęczyli Cię i zniechęcili. I o to chodziło, chyba.
Sam natomiast zostałem napadnięty, za "zbaczanie z tematu", przez tę grupę

3. Nie dyskutowałeś z teoretykami. Nie wysunęli żadnych racjonalnych argumentów, no dobrze, konkretnych. Jeżeli podważają Twoje argumenty powinni stosować argumenty historyczne, przemawiające za ich zdaniem.

Osobiście przeczytałem "Cuszimę" Nowikowa dwa razy...w oryginale. Stare wydanie, książka ojca, mam ją ciągle.

Rożestwieński przedstawiony jest w złym świetle od początku, marynarze w dobrym. No cóż...Faktem jest, że sam pomysł był idiotyczny. Okręty były obładowane węglem, załogi zmęczone, a dowódca nie miał pojęcia co właściwie chce zrobić i po co. I Eskadra już nie istniała. Japończycy mieli lepsze układy celowania, specjalne pociski dymne do pokrywania ogniem. Rosyjskie pociski często nie wybuchały wcale, lub wybuchały w lufach...Warto wspomnieć incydent ostrzelania brytyjskich kutrów rybackich i własną "Aurorę" na Dogger Bank...wziętych za japońską zasadzkę.
Zasadzka japońska na morzu Północnym...no cóż...
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)
   Po zastanowieniu widzę pełną słuszność tych uwag. Dziękuję.

   W tamtym wątku dałem się ponieść znajomości tematu, rzecz jasna, niepotrzebnie. Wątek utknął na mieliźnie. Może naprawdę o to chodziło.

   Analizy motywów także nie dokonałem. Ale tu już wchodzi w grę po prostu waga problemu. Rzuciłem go jakby mimochodem, jako jeszcze jeden kamyczek do ogródka.

   Ten zaś, aktualny wątek, otworzyłem po to, by zleźć z mielizny.

   Szczerze dziękuję za uwagi.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365