 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 22-05-2007 13:52 | Baraban | Materia jest wieczna | Materialiści (kiedy jeszcze istnieli) twierdzili, że materia jest wieczna (tzn. nie miała początku w czasie) więc nie mogła być stworzona przez Boga. Idealiści natomiast wręcz przeciwnie: materia została stworzona przez Boga, zatem nie może być wieczna. Ja zaś twierdzę, że skoro materia została stworzona przez Boga to musi być wieczna. Bóg bowiem, jeżeli istnieje, jest wieczny. Skoro więc jego wolą było stworzyć materię - stworzył ją przed "wszystkimi wiekami". Nie zastanawiał się przecież: "stworzyć czy nie stworzyć" ani nie musiał na nic czekać. Zatem materia jest wieczna i fakt ten nie tylko nie przeczy stworzeniu jej przez Boga, ale wręcz to potwierdza. Oczywiście pytanie, czy materia jest młodsza niż Bóg nie ma sensu. Przecież czas (czymkolwiek jest) wtedy nie istniał. Materia została stworzona w postaci praatomu, który eksplodował. W tym momencie czas ruszył i to był początek świata. Dlatego świat miał początek w czasie ale materia jest wieczna. |
| Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | Udało mi się kiedyś wsunąć głowę między nogi tak daleko, że od strony pleców zdołałem ugryźć się w ucho.
|
|
 | | nieobecny | > Udało mi się kiedyś wsunąć głowę między nogi tak daleko, że od strony pleców zdołałem ugryźć się w ucho.Mnie się udało tylko to: swir.us/glowa-w-dupie
|
|
|  | | muzawik (2279 punktów) | Ha ha, niezły fotomontaż.
|
|
|  | | Tofik (5585 punktów) | Dobre! Na początku nie mogłam się połapać co i jak, ale dałam radę. 
"Bez bogów można żyć normalnie. BEZ ROZUMU - NIE!" Drobner
|
|
|  | | Totus | Plus!
|
|
 | | Drobner | > Udało mi się kiedyś wsunąć głowę między nogi tak daleko, że od strony pleców zdołałem ugryźć się w ucho.Tak z ciekawości: między CZYJE nogi? Jeśli była ładna, to nie ucho bym gryzł  Pozdrawiam, Drobner.
|
|
|  | | nieobecny | Będąc już między nogami - jakie znaczenie ma, czy buzia ładna?
|
|
| dżony | Cóż za wywód. Znów pytanie: "a co to jest materia?". Materia rozumiana dosłownie wieczna nie jest bo można ją i "stworzyć" i "zniszczyć", a konkretniej przekształcić w coś innego. Jeśli już rozumować w ten sposób to "całość rzeczy" jawi się jako "wieczna" i nigdy nie wymagała utworzenia przez nikogo "z zewnątrz". "Materia" nie jest tu dobrym określeniem. Ale to tylko kwestia doboru słów. Tak czy inaczej zastanawia mnie skąd bierzesz inne rewelacje. Skąd ty możesz wiedzieć jaką miał wolę, nad czym się zastanawiał, co i jak zrobił, już nawet nie wspominając o istnieniu? Zawsze mnie to u was fascynowało. Ach no tak zapomniałem... z Biblii. Przecież to do niej próbujesz dopasować każde, łącznie z tym, rozumowanie. Chodzi Ci przecież o pogodzenie "wieczności" i samowystarczalności "ogółu rzeczy" z jednoczesnym istnieniem boga. W końcu gdzieś go trzeba upchnąć.
>(...) i fakt ten nie tylko nie przeczy stworzeniu jej przez Boga, ale wręcz to potwierdza.
A to dopiero ciekawe. Potwierdzenie na zasadzie mniemania i chcenia. Może to podwaliny pod jakąś nową metodę poznawczą. Właściwie żadną nową. Przecież to nic innego jak właśnie "metoda poznawcza" teizmu.
|
|
| muzawik (2279 punktów) | Te stare filozoficzne spory są mocno nieaktualne. Kradną czas, który można wykorzystać na coś bardziej wartościowego. Sądzę, że dualizm typu: Bóg-materia to naiwna wizja świata, która mogła mieć większe znaczenie na polu polityki, aniżeli nauki.
|
|
| nieobecny | >Zatem materia jest wieczna [...] Materia została stworzona w postaci praatomu, który eksplodował. Nieskończenie dawno temu, tak?
>W tym momencie czas ruszył i to był początek świata. W takim razie jaką miarą mierzysz "wieczność" materii? Na czym ta "wieczność" polega, skoro nie jest mierzona w czasie?
|
|
 | | Patty Matheson (2087 punktów) | Przecież to oczywiste: materia istniała wiecznie w postaci praatomu, a w pewnym momencie eksplodowała i już potem było normalnie
|
|
|  | | nieobecny | >Przecież to oczywiste: materia istniała wiecznie w postaci praatomu Acha... Baraban napisał, że została stworzona, więc ja durny pomyślałem, że przed Aktem Stworzenia jej nie było... Ciągle się łapię na tym, że za goopi jestem, żeby pojąć rzeczy oczywiste dla każdego religianta... Dlaczego Bóg postanowił uczynić mnie ateistą skazując tym samym na wieczne męki piekielne?!
|
|
|  | | Volrath (3440 punktów) | Trochę nie do końca na temat: mnie osobiście fascynuje to, że człowiek potrafi sobie wyobrazić, że np. cały ruch ustaje i przez wieczność nic się nie będzie działo, ale z sytuacją odwrotną, że przez wieczność nic się nie dzieje, a potem nagle coś się staje jest problem (przynajmniej gdy zauważy się związany z tym problem - z zainicjowaniem zmiany, skoro nic się nie zmienia to nie ma żadnego czynnika który mógłby zainicjować zmianę).
A przecież podstawowe prawa fizyczne są praktycznie rzecz biorąc symetryczne w czasie (no trzeba by było jeszcze odbić wszystko lustrzanie i zamienić ładunki cząstek)...
Człowiek, co zresztą nie jest zaskakujące ani odkrywcze, ciąg przyczynowo-skutkowy postrzega jednostronnie, jako relacja przyszłość<-przeszłość, pomijając w postrzeganiu związek przeszłość<-przyszłość - przynajmniej na poziomie podstawowego postrzegania i wyobraźni. O tym, że na podstawie teraźniejszości można wnioskować o przeszłości wiemy, ale to już bardziej abstrakcyjny poziom postrzegania. Nie jest to bardzo głęboko w nas zakorzenione, łatwo można dojść do refleksji, że nieskończone trwanie w jednym stanie, a potem nastąpienie jakiegoś zdarzenia to absurd, ale rzadziej zauważa się, że przejście do nieskończonego trwania w jednym niezmiennym stanie w przyszłości jest również absurdem na dokładnie tej samej zasadzie (przynajmniej w zakresie fizyki naszego świata, w zakresie obowiązywania relacji przyczynowo-skutkowej).
|
|
| Tofik (5585 punktów) | Czas był od zawsze. Nie było możliwości określenia go dopóki nie pojawiły się planety, ale od zawsze był. Gdybyś miliony lat temu pojawił się we Wszechświecie to z pewności starzałbyś się nadal, a zegar wskazywałby Ci czas.
"Bez bogów można żyć normalnie. BEZ ROZUMU - NIE!" Drobner
|
|
|  | | Tofik (5585 punktów) | A wyobrażasz sobie, że nagle powstał czas którego nie było wcześniej?
"Bez bogów można żyć normalnie. BEZ ROZUMU - NIE!" Drobner
|
|
| |  | | nieobecny | >A wyobrażasz sobie, że nagle powstał czas którego nie było wcześniej? Jeśli nie było czasu, to nie było żadnego "wcześniej", nie sądzisz? Na marginesie - gdzie i kim byłaś kiedy cię jeszcze nie było?
|
|
| | |  | | Tofik (5585 punktów) | Tylko, że Baraban mówiąc o początku czasu wcześniej użył stwierdzenia wieczność, a to jest sprzeczność. Kiedy mnie nie było w stanie jakim jestem teraz byłam w komórce jajowej mamy, która musiała się najpierw z 'czegośtam' wytworzyć i w plemnikach taty, byłam w częściach, więc już wyjaśniłam chyba gdzie i kim byłam.
"Bez bogów można żyć normalnie. BEZ ROZUMU - NIE!" Drobner
|
|
| | | |  | | nieobecny | >Tylko, że Baraban mówiąc o początku czasu wcześniej użył stwierdzenia wieczność, a to jest sprzeczność. Natomiast ty nie widzisz sprzeczności w swoim zdaniu: A wyobrażasz sobie, że nagle powstał czas którego nie było wcześniej?
>Kiedy mnie nie było w stanie jakim jestem teraz byłam w komórce jajowej mamy, która musiała się najpierw z 'czegośtam' wytworzyć i w plemnikach taty, byłam w częściach, więc już wyjaśniłam chyba gdzie i kim byłam. A zanim urodzili się twoi rodzice - gdzie i kim byłaś? OK - wyjaśnię ci o co mi chodziło, bo widzę, że nie bardzo mnie rozumiesz. Napisałaś o czasie, którego nie było "wcześniej". Zwróciłem ci uwagę na bezsens mówienia o jakimkolwiek "wcześniej" skoro nie było czasu.
Zapytałem cię o twoją przeszłość, gdy ciebie nie było, żeby przez analogię pokazać ci, że dopóki czegoś nie ma, to nie można mówić co się z tym czymś działo zanim się pojawiło.
Załapałaś wreszcie?
|
|
| | | | |  | | Tofik (5585 punktów) | Niby załapałam, ale jednak uważam, że czas, przestrzeń i energia były od zawsze, ale to tylko moje zdanie, bo każdy może mieć inne.
"Bez bogów można żyć normalnie. BEZ ROZUMU - NIE!" Drobner
|
|
| | | | | |  | | Zyga (1539 punktów) | > Niby załapałam, ale jednak uważam, że czas, przestrzeń i energia były od zawsze, ale to tylko moje zdanie, bo każdy może mieć inne.Zawsze gdy czytam takie rzeczy zastanawiam się czy w ogóle jest coś takiego jak czas. Jakby nie patrzeć możemy powiedzieć wczoraj jutro czy kiedyś tam ale czy istnieje linia czasu, na której to wszystko jest umiejscowione? Może istnieje tylko punk zwany "teraz", w którym mają miejsce zmiany, a my te zmiany dla ułatwienia staramy się namieść na oś czasu.
|
|
| | | | | | |  | | Tofik (5585 punktów) | No właśnie. Ja też się często nad tym zastanawiam, ale skoro my- ludzie określamy coś jako czas, czyli przemijającą chwilę (tylko czymże znowuż jest ta chwila?) to uważam, że ten domniemany czas jest i uważam jednocześnie, że był od zawsze, jednak jeśli przyjmiemy, że czasu nie ma to nigdy go nie było (oczywiście znowu w moim domniemaniu)
"Bez bogów można żyć normalnie. BEZ ROZUMU - NIE!" Drobner
|
|
| | | | | | | |  | | Zyga (1539 punktów) | > No właśnie. Ja też się często nad tym zastanawiam, ale skoro my- ludzie określamy coś jako czas, czyli przemijającą chwilę (tylko czymże znowuż jest ta chwila?)...Chmmmmm w "tej chwili" czytasz tego posta. Nie! Teraz!! Teraz!!! !Teraz! Ech znowu nie zdążyłem, a wszystkich "przedchwilejszych terazów" już nie ma. Czas istnieje i tego jestem pewien - jako określenie i miara przemijania i zmian, ale czy istnieje coś takiego samo w sobie. > ...to uważam, że ten domniemany czas jest i uważam jednocześnie, że był od zawsze, jednak jeśli przyjmiemy, że czasu nie ma to nigdy go nie było (oczywiście znowu w moim domniemaniu)Czas jest od kiedy zaczęto się go doszukiwać, mierzyć i obserwować. Wcześniej były zmiany. Jeżeli zachodziły zmiany to musiały zachodzić "w czasie". Inaczej można powiedzieć, że każda zmiana zajmowała chwile lub ich kilka (trwała) i tu już nie musimy używać słowa "czas"  Chyba potrzeba nam jasno udowodnionego istnienia przeszłości i przyszłości. Umiejscowionych odpowiednio wcześniej i później. Współistniejących równolegle do teraz tylko gdzie indziej. Tym samym tworzących "teraz" w przeszłości i przyszłości.
|
|
| | | | | | |  | | APawłowski (1150 punktów) | >Zawsze gdy czytam takie rzeczy zastanawiam się czy w ogóle jest coś takiego jak czas. Na razie jeszcze jest, ale mam go coraz mniej.
|
|
| |  | | nieobecny | Moje zdziwienie wywołało twoje stwierdzenie o braku czasu zanim powstały planety. Nauka twierdzi, że planety nie były pierwszymi strukturami wszechświata...
|
|
| | |  | | Tofik (5585 punktów) | Dobra nieistotne. W każdym bądź razie moglibyśmy liczyć inaczej na każdej planecie (zależnie od czasu obrotu), jednak ciągle jest to czas i nie musi być określany żadnym zegarkiem, bo coś się dzieje, a wszystko dzieje się w czasie.
"Bez bogów można żyć normalnie. BEZ ROZUMU - NIE!" Drobner
|
|
| | | |  | | nieobecny | >Dobra nieistotne. W każdym bądź razie moglibyśmy liczyć inaczej na każdej planecie (zależnie od czasu obrotu), jednak ciągle jest to czas i nie musi być określany żadnym zegarkiem, bo coś się dzieje, a wszystko dzieje się w czasie. Że też większość fizyków to mężczyźni, ile przez to traci nauka!
|
|
 | 1 na 1 Nelchael (2125 punktów) (zablokowany) | >Czas był od zawsze.
Najtęższe umysły świata od lat się nad tym zastanawiają, a Ty od tak stwierdzasz, że czas był zawsze, jakbyś miała na to jakikolwiek dowód.
|
|
| klucznik (351 punktów) | Swego czasu myśląc wraz-z Heideggerem nasunęło mi się, że ze skończonej perspektywy "wnętrza" materii odpowiedź na to pytanie jest niemożliwa.
Co więcej, w kontekście stworzenia świata i przyczyny powstania mnie-bytu, nie może być innej możliwości jak bytu tego istnienie, tzn. jeżeli jestem powiązany z materią i "ja" bez materii nie istnieje to jeżeli istniałby świat materii pozbawiony nie byłoby żadnego bytu z mojego gatunku (usadzonego materialnie), który mógłby skwitować swoje nieistnienie.
Patrz: byt jest, a niebytu nie ma (bo nawet jakby niebyt "byłby", być może równolegle z bytem, to byt na niebyt (siebie niebycie) byt nie jest nastrojony i choćby świat składał się z bytu i niebytu to i tak jeden o drugim nic wiedzieć nie może).
Ergo: Materia istnieje wyłącznie dla siebie samej w sobie. Jej obserwator musi być (choćby po części) materialny. => Przyczyna materii leży w niej samej. => Byt "niebycia" nie jest w stanie zrozumieć. => Jedyna możliwość dla bytu to =byt istnieje=
[pytania?]
|
|
 | | muzawik (2279 punktów) | Dla mnie sprawa jest jeszcze prostsza. Nikt nigdy nie zidentyfikował stwórcy, nigdy nie widział aktu stworzenia, więc po co nad tym się zastanawiać? Byt jest - i to wszystko co może wyjaśnić tamta filozofia.
|
|
| Patty Matheson (2087 punktów) | >Bóg bowiem, jeżeli istnieje, jest wieczny.
Rozumiem, że to wnioskowanie z definicji?
>Skoro więc jego >wolą było stworzyć materię - stworzył ją przed "wszystkimi >wiekami".
Jeśli ją stworzył, to kiedyś musiał, ale to zapewne tylko ułomność języka sprawia, że co chwilę zaprzeczasz sam sobie.
Abstrakcyjne teorie na temat tego, co było przed BB, to worek bez dna. Tak nie dojdziesz, jak było naprawdę.
Jeśli do materii istniejącej wiecznie i wybuchającej z utworzeniem czasu dorabiasz jeszcze jakiś byt, który mimo wszystko istniał sobie poza tym, i właściwie ni to ją stworzył, ni nie stworzył, co więcej - uważasz, że właśnie wieczność materii dowodzi istnienia tego bytu, to ja się pytam: po co? To nic nie wnosi.
Dajmy spokój tej materii, i innym niestworzonym bytom. Dlaczego nie może ona istnieć sama?
|
|
| LM50 (153 punktów) | Znaczy, w końcu co było pierwsze, jajko czy kura? Wiem, kogut, ale co potem?
Żeby mówić o nieskończonym Bogu czy materii najpierw musi istnieć czas. Jak już mamy czas, w praktyce mamy i Boga i materię (o ile Bóg istnieje). Bo jak już zaistnieje to od razu coś stwarza...
No a co było przed czasem? Czasoprzestrzeń w supełek skręcona siedziała w kąciku i czekała? Jak mogła czekać skoro nie było czasu?
Problem nieskończoności - obojętne, Boga, czasu czy materii - nie ma dla nas rozwiązania. Nie mamy wystarczajacej ilości danych żeby go rozwiązać. Możemy jedynie rozważać niektóre jej przejawy. Ograniczone.
|
|
 | | nieobecny | >Problem nieskończoności - obojętne, Boga, czasu czy materii - nie ma dla nas rozwiązania. Ma bardzo proste rozwiązanie. Ile jest liczb całkowitych dodatnich licząc od zera (lub dowolnej innej liczby całkowitej dodatniej)? Nieskończenie wiele, prawda? A ile jest liczba całkowitych ujemnych licząc od zera (lub...)? Tyle samo - nieskończenie wiele.
Problem mają ci, którzy zakładają istnienie Boga trwającego od nieskończonego czasu, który nagle wyróżnia w tej nieskończoności chwilę, w której coś stwarza. Dlaczego wyróżnia tę, a nie inną chwilę? Dlaczego w ogóle jakąkolwiek wyróżnia? Dlaczego przez nieskończony czas nie podejmuje decyzji o stworzeniu czegokolwiek, a nagle ją podejmuje?
|
|
|  | | Zyga (1539 punktów) | > Dlaczego wyróżnia tę, a nie inną chwilę? Dlaczego w ogóle jakąkolwiek wyróżnia? Dlaczego przez nieskończony czas nie podejmuje decyzji o stworzeniu czegokolwiek, a nagle ją podejmuje?Nie jestem w stanie się powstrzymać. Niezbadane są wyroki Pana
|
|
| |  | | nieobecny | > Niezbadane są wyroki Pana Niezbadane są Jego wyroki, ale my - wierzący w owo niezbadanie - wiemy jakie są jego wyroki
|
|
|  | | APawłowski (1150 punktów) | >Problem mają ci, którzy zakładają istnienie Boga trwającego od nieskończonego czasu, który nagle wyróżnia w tej nieskończoności chwilę, w której coś stwarza. Dlaczego wyróżnia tę, a nie inną chwilę? Dlaczego w ogóle jakąkolwiek wyróżnia? Dlaczego przez nieskończony czas nie podejmuje decyzji o stworzeniu czegokolwiek, a nagle ją podejmuje? Jeśli Bóg istnieje w nieskończonym czasie to dla niego czas pewno nie istnieje, ma wieczne teraz, to jak ma coś tworzyć w określonym czasie?
|
|
|  | | LM50 (153 punktów) | >>Problem nieskończoności - obojętne, Boga, czasu czy materii - nie ma dla nas rozwiązania. >Ma bardzo proste rozwiązanie. >Ile jest liczb całkowitych dodatnich licząc od zera (lub dowolnej innej liczby całkowitej dodatniej)? Nieskończenie wiele, prawda? A ile jest liczba całkowitych ujemnych licząc od zera (lub...)? Tyle samo - nieskończenie wiele. Nieskończoność jako rozwiązanie problemu nieskończoności? To, wybacz, masło maślane. Podaj mi tą ostatnią liczbę, na nieskończonej pozycji. To będzie rozwiązanie. Bo nieskończoność jako taka jest nieoznaczona, więc powiedzenie "nieskończoność" rozwiązaniem nie jest.
>Problem mają ci, którzy zakładają istnienie Boga trwającego od nieskończonego czasu, który nagle wyróżnia w tej nieskończoności chwilę, w której coś stwarza. Dlaczego wyróżnia tę, a nie inną chwilę? Dlaczego w ogóle jakąkolwiek wyróżnia? Dlaczego przez nieskończony czas nie podejmuje decyzji o stworzeniu czegokolwiek, a nagle ją podejmuje? Zgadza się. Ale ten sam problem mają ci wszyscy, którzy mówiąc o nieskończoności w jakiejkolwiek formie - również matematycznej - wyróżniają w niej jakąkolwiek liczbę - np. zero. Problem nieskończoności jest wspólny dla wszytkich - wierzących i niewierzących. Tylko próby jej tłumaczenia/zrozumienia są różne.
|
|
| |  | | nieobecny | >>>Problem nieskończoności - obojętne, Boga, czasu czy materii - nie ma dla nas rozwiązania. >>Ma bardzo proste rozwiązanie. >>Ile jest liczb całkowitych dodatnich licząc od zera (lub dowolnej innej liczby całkowitej dodatniej)? Nieskończenie wiele, prawda? A ile jest liczba całkowitych ujemnych licząc od zera (lub...)? Tyle samo - nieskończenie wiele. >Nieskończoność jako rozwiązanie problemu nieskończoności? To, wybacz, masło maślane. Chciałem pokazać, że aczkolwiek trudno ogarnąć umysłem pojęcie nieskończoności, to można tę nieskończoność tym umysłem "uchwycić" dając jej początek.
>Podaj mi tą ostatnią liczbę, na nieskończonej pozycji. To będzie rozwiązanie. Nie widzę sensu w mówieniu o "rozwiązaniu nieskończoności", bo co to niby miałoby znaczyć, że nieskończoność "ma rozwiązanie"? Ty zdajesz się traktować nieskończoność jak jakieś równanie matematyczne z jedną niewiadomą - też nie widzę w tym sensu.
>>Problem mają ci, którzy zakładają istnienie Boga trwającego od nieskończonego czasu, który nagle wyróżnia w tej nieskończoności chwilę, w której coś stwarza. Dlaczego wyróżnia tę, a nie inną chwilę? Dlaczego w ogóle jakąkolwiek wyróżnia? Dlaczego przez nieskończony czas nie podejmuje decyzji o stworzeniu czegokolwiek, a nagle ją podejmuje? >Zgadza się. Ale ten sam problem mają ci wszyscy, którzy mówiąc o nieskończoności w jakiejkolwiek formie - również matematycznej - wyróżniają w niej jakąkolwiek liczbę - np. zero. Nie zgadzam się. Teista twierdzi, że Bóg określił jakiś moment w nieskończoności jako zero, matematyk pokazuje, że w obie strony od zera rozciąga się nieskończoność. Czujesz różnicę?
|
|
| | |  | | LM50 (153 punktów) | >Chciałem pokazać, że aczkolwiek trudno ogarnąć umysłem pojęcie nieskończoności, to można tę nieskończoność tym umysłem "uchwycić" dając jej początek. Nie twierdzę, że nie należy tego badać. Im więcej uchwycimy z nieskończoności, tym większa nasza wiedza - i tym większy nasz zysk. Natomiast końca nie widać - z każdego rozwiązanego problemu wynika następny. W nieskończoność...
>>Podaj mi tą ostatnią liczbę, na nieskończonej pozycji. To będzie rozwiązanie. >Nie widzę sensu w mówieniu o "rozwiązaniu nieskończoności", bo co to niby miałoby znaczyć, że nieskończoność "ma rozwiązanie"? Ty zdajesz się traktować nieskończoność jak jakieś równanie matematyczne z jedną niewiadomą - też nie widzę w tym sensu. To był tylo model. A chodziło mi właśnie o wykazanie, że dla nieskończoności nie ma "rozwiązania" - nie możemy jej objąć, ogarnąć w całości - a jedynie w większych lub mniejszych fragmentach.
>>Ale ten sam problem mają ci wszyscy, którzy mówiąc o nieskończoności w jakiejkolwiek formie - również matematycznej - wyróżniają w niej jakąkolwiek liczbę - np. zero. >Nie zgadzam się. Teista twierdzi, że Bóg określił jakiś moment w nieskończoności jako zero, matematyk pokazuje, że w obie strony od zera rozciąga się nieskończoność. Czujesz różnicę? No. Matematyk to teoretyk, a Bóg to praktyk. Bóg określił jakiś moment w nieskończoności jako zero. Przedtem "Duch Boży unosił się..." (nie pamiętam dokładnie, tak to jakoś szło). Od zera do minus nieskończoności. W punkcie zero stworzył świat, który - w tej czy innej formie - będzie istniał do plus nieskończoności. Jeden i drugi wyróżnili jakić jeden konkretny punkt.
|
|
| |  | | Schwalk (133 punktów) | > Podaj mi tą ostatnią liczbę, na nieskończonej pozycji. To będzie rozwiązanie. Bo nieskończoność jako taka jest nieoznaczona, więc powiedzenie "nieskończoność" rozwiązaniem nie jest.To może pomogę? 360 stopni
|
|
| | |  | | LM50 (153 punktów) | > >Podaj mi tą ostatnią liczbę, na nieskończonej pozycji. To będzie rozwiązanie. Bo nieskończoność jako taka jest nieoznaczona, więc powiedzenie "nieskończoność" rozwiązaniem nie jest.> To może pomogę? 360 stopni Tu mnie masz... ech, należało mi się... wiedziałem gdzie mnie ta dyskusja doprowadzi
|
|
| J.Szulc (5723 punktów) | Próbowałam dowiedzieć się w końcu czegoś o czasie i materii. Jak to u racjonalistów, znowu skończyło sie na Bogu, chociaż "zahaczono" też o bardzo ludzki kawałek "mięsiwa".  . I znowu nie dowiedziałam się niczego konkretnego. A to mnie posądza się o bycie tu jedynie "towarzysko". Lubię Was, RACJONALIŚCI...  . Pozdrawiam.
---
|
|
 | | nieobecny | > Próbowałam dowiedzieć się w końcu czegoś o czasie i materii.To jakie książki na ten temat przeczytałaś? > Jak to u racjonalistów, znowu skończyło sie na Bogu, chociaż "zahaczono" też o bardzo ludzki kawałek "mięsiwa".  Rzuć hasło "Bóg", a masz gwarancję, że tutejsi "racjonaliści" natychmiast rozpoczną dyskusję - głównie z resztą między sobą. Po raz n-ty do potęgi n-tej. Niczym się w tym nie wyróżniam
|
|
|  | | J.Szulc (5723 punktów) | Pozdrawiam Cię więc, tutejszy racjonalisto  . Czytam, jak dotąd, zawzięcie filozofię w różnym odcieniu, znaczy się różne nurty. Czytam, bo muszę  . Jeśli dowiem się czegoś więcej, niż wiem już teraz - dam znać. Mam trochę inne poglądy niż te, których sie tu naczytałam, ale takie moje prawo, prawda?
---
|
|
| |  | | nieobecny | > Pozdrawiam Cię więc, tutejszy racjonalisto  Pozdrawiam tutejszą "rozwalaczkę wątków"  > Czytam, jak dotąd, zawzięcie filozofię w różnym odcieniu, znaczy się różne nurty. Czytam, bo muszę .Jak już nie będziesz musiała, to proponuję np. takie lektury: www.merlin(*)60C412B2271D563F23EE14FE1A.LB1www.merlin(*)d/browse/product/1,456096.htmlA jak znowu poczujesz, że musisz, to koniecznie zapoznaj się z tym: www.racjonalista.pl/ks.php/k,238(To jest darmowa reklama księgarni "Racjonalisty", gdzie nie mogę dokonać zakupu, gdyż jestem przez "Racjonalistę" zbanowanym użytkownikiem) > Jeśli dowiem się czegoś więcej, niż wiem już teraz - dam znać.Lepiej nie. Po co zalewać forum dziesiątkami postów dziennie? > Mam trochę inne poglądy niż te, których sie tu naczytałam, ale takie moje prawo, prawda?Prawda. A jakie są te poglądy?
|
|
| | |  | | J.Szulc (5723 punktów) |
> Pozdrawiam tutejszą "rozwalaczkę wątków"  Jaką rozwalaczkę...? Ale mi dowalił!! No, nie mogę? Za co? I Ty, nieobecny?  . Wybacz, ale to chyba nie wątek, żebym się "uzewnętrzniała". Poza tym, to mogłoby być dla mnie niezbyt bezpieczne w tym towarzystwie.  . Zajmę się więc jednak tą poplątaną filozofią. Z korzyścią (jak się zorientowałam) dla wszystkich.  Pozdrawiam.
---
|
|
| | | |  | | nieobecny | Tak Kochanie, masz rację Kochanie. Ależ skąd Kochanie, czy ja powiedziałem, że mówisz nie na temat? Nie Kochanie, nie uważam, że kobiecie nie wolno się wypowiadać bez związku z tematem poruszonym przez mężczyznę.
|
|
| | | | |  | | J.Szulc (5723 punktów) |  - jeśli skończyłeś się śmiać, to powiem, że cieszę się z gimnastyki, którą zafundowałeś swojej przeponie. Na zdrówko, KOCHANIE 
---
|
|
| | | | | |  | | nieobecny | Gdzieżbym tam śmiał się śmiać, Kochanie.
|
|
| | | | |  | | APawłowski (1150 punktów) | Wyluzuj trochę, żona nie czyta Cię pewno, Chyba że jesteście małżeństwem z Panią JSzulc i rozmawiacie za pośrednictwem Internetu
|
|
| | | | | |  | | nieobecny | > Wyluzuj trochę, żona nie czyta Cię pewnoA skąd wiesz, że czyjaś żona nie czyta tego, co piszę? > Chyba że jesteście małżeństwem z Panią JSzulc i rozmawiacie za pośrednictwem Internetu  Nie jesteśmy. Pani JSzulc tak tylko sobie ze mną flirtuje. Nie wiem czy jej mąż o tym wie, przypuszczam, że nie.
|
|
| | | | | | |  | | APawłowski (1150 punktów) | > >Wyluzuj trochę, żona nie czyta Cię pewno> A skąd wiesz, że czyjaś żona nie czyta tego, co piszę?> >Chyba że jesteście małżeństwem z Panią JSzulc i rozmawiacie za pośrednictwem Internetu  > Nie jesteśmy. Pani JSzulc tak tylko sobie ze mną flirtuje. Nie wiem czy jej mąż o tym wie, przypuszczam, że nie.> Jednak pewne materie są wieczne  to tak aby na temat było.
|
|
| | |  | | APawłowski (1150 punktów) | Tak się właśnie zastanawiam, czy aby znobilitować się do czcigodnego miana racjonalisty, to trzeba koniecznie mieć po jednym doktoracie z filozofii, fizyki, prawa i socjologi i kilku fakultetów innych na poparcie swej wartości? Czy nie wystarczy mieć pewne wewnętrzne przekonania? Wiem że to niewiele, ale zawsze coś dobrego na dalszą drogę.
|
|
| diogenes | >Ja zaś twierdzę, że skoro >materia została stworzona przez Boga to musi być wieczna.
materia to konstrukt pojeciowy potrzebny do spójności teorii. dywagacje na temat jej czasowego trwania to dość problematyczne przedsięwzięcie, które nigdy nie wyjdzie poza niesprawdzalne domysły (w tym sensie to przedsięwzięcie z dziedziny fantastyki naukowej). a wczesniej należałoby zastanowić się, jak dochodzimy do pojęcia czasu...
|
|
| Schwalk (133 punktów) | Twoje rozumowanie nie jest wolne od paradygmatów świata nauki, od hipotez, którymi próbuje się wyjaśnić powstawanie świata. Materia nie jest taka, jak ją empirycznie odbieramy: to co czujemy, to oddziaływania między punktami przestrzeni. Materia jako taka nie istnieje, istnieją jedynie prawa (bardzo platoniczne i pitagorejskie podejście  ). Czas zresztą, co pokazał Einstein nie jest tym, czym się wydaje być: w zależności od miejsca i ruchu płynie inaczej. Trudno wobec tego określać wiek, gdy w warunkach silnej grawitacji (gwiazda neutronowa i, moim zdaniem, centrum elektronu) pokazuje przeróżne wartości. Obecne doświadczenia z cezem pokazują, że może również biec westecznie. I to sprawę komplikuje niezmiernie. Stwórca wcale nie musi trzymać się czasoprzestrzennego kontinuum, czyli nasz świat może zostać dopiero stworzony w przyszłości, choć już dziś istnieje. Warto również zwrócić uwagę na starogrecką doskonałość jaką było koło, przekładając na nasz język: czas zapętlony. Może to byłoby wyjaśnieniem zarówno powstania świata, jak i boga?
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|