Poczytuję sobie do poduchy biografię Humphreya Bogarta, który został okrzyknięty przez Amerykański Komitet Filmowy męskim idolem kina wszechczasów. Bogart nie miał klasycznej urody, był niski, miał przekrzywioną wargę, soplenił... Tym niemniej jednak amantem był prima sort, drugim Valentino, kobiety mdlały na jego widok, a mężczyźni "robili się" na Bogiego, nosząc kapelusze w Jego stylu, paląc jak On papierosy, podrywając na "zimnego drania" jak On. Poczytując biografię jak wyżej obejrzałem sobie film - powstały w czasie II wojny - pt. "Sahara" z udziałem Bogiego, który wcielił się w nim w bohaterską postać amerykańskiego dowódcy czołgu na pustyni. Bogart zagrał w wielu tego typu produkcjach drugowojennych - mających wymiar sensu stricto propagandowy. Uderzyło mnie podobieństwo owych filmów do...sowieckich, gloryfikujących dzielnych kołchoźników i rewolucjonistów. Zainteresowanych Bogartem - tankistą podrzucam link do filmu jak wyżej. Dla osłody i ochłonięcia po emocjach wojennych polecam drugi link - do sceny filmowej ("just put two lips together and blow" z udziałem Bogiego ( i Lauren Bacall, Żydówki, żony Bogarta), uważanej przez wielu za najbardziej zmysłową/erotyczną z Jego udziałem. Estetycznych wrażeń i dogłębnych przemyśleń życzę! www.youtube.com/watch?v=JxqJC_LsvZQwww.youtube.com/watch?v=14tLLeZZZAE |