 |
Libertango-czyli o nadmiernej dynamice i ekspresji twarzy Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kultura
| Napisano | Autor | Tytuł | | 17-11-2021 11:58 | Arminius (25555 punktów) | Libertango-czyli o nadmiernej dynamice i ekspresji twarzy
1 na 1 | Z tang najbardziej przypadło mi do gustu libertango Astora Piazzoli, skomponowane w 1974 roku. Walorem tego utworu jest jego swoista elastyczność, pozwalająca na różnorakie interpretacje i transkrypcje - która to właściwość z kolei inspirowała i inspiruje zastępy wykonawców kreujących co rusz jego nowe oblicze. Dosłownie wczoraj kolega podrzucił mi link do wykonania tańca do melodii jak wyżej. Podrzucam go do wysłuchania i przede wszystkim obejrzenia, bo cechują go - w mej opinii - częste wady spotykane u tancerzy. Ich ruchy, szczególnie kobiety, są zbyt dynamiczne, ma się wrażenie chwilami, iż tancerka robiąc energiczne zwroty głową czy korpusem ciała złamie sobie kręgosłup lub uszkodzi bark. Drugi feler - to ich wyraz twarzy w trakcie tańca, szczególnie zauważalny u mężczyzny. Tancerz czyni takie posągowe i hieratyczne ekspresje i grymasy twarzy ( korespondujące z jego dynamicznymi ruchami) - ze w pewnym momencie przechodzi to już w kicz. Zapraszam do obejrzenia tanga jak wyżej, dodatkowo zaś podrzucam link do materiału zawierającego szereg innych jego wykonań. www.youtube.com/watch?v=kdhTodxH7Gwiberoameryka.com/kultura/muzyka/libertango/ | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Arminius (25555 punktów) | zacięty trolling | Usunąłem wpis komentatora romaro o treści jak niżej. Wynika z niej jednoznacznie ze nie miała nic ale to nic wspólnego z meritum wątku. Wielokrotnie prosiłem komentatora romaro aby nie uprawiał takiego sabotażu/obstrukcji - jak do tej pory na próżno. Raz jeszcze apeluję do Niego aby nie uprawiał tego typu dywersji i zamieszczał komentarz merytorycznie nawiązujące do tematyki wątku.
>Jesteś zabawny z tym kasowaniem odpowiedzi i wstawianiem takim ciągiem nowych wątków. Tym >bardziej, że Maxowi za takie tempo w sprawach portalu wątek poświęciłeś. >Musiały ci zaciążyć te cytaty "czarujące", że pozbierać się nie możesz.
>Czego się wstydzisz? >Oto dzisiaj jeden z wielu wyczynów >www.racjonalista.pl/forum.php/s,862021#w862028
|
|
1 na 1 | romaro (25211 punktów) | Jesteś obrzydliwym cenzorem | Armi usunąłeś moją odpowiedź również z miejsca gdzie w swoim stylu zarzuciłeś mi lewactwo i w zasadzie ona tam powinna być... a też nie ma (dlatego znowu tam minusa dałem ci): www.racjonalista.pl/forum.php/s,862021#w862028> Tancerz czyni takie posągowe i hieratyczne ekspresje i grymasy twarzy ( korespondujące z jego dynamicznymi ruchami) - ze w pewnym momencie przechodzi to już w kicz.Jak bym czytał kiczowatą recenzje Armiego, który koniecznie chce zabłysnąć. Orkiestra, taniec, wszystko razem - to coś niesamowitego! Taniec to moja pasja www.facebook.com/StudioLibertango o czym już na forum informowałem. ale na temat tego tańca niech się wypowie rodowita Argentynka z Mar del Plata, miasta mistrzów tanga: Es sublime,sexy,salvaje,atrevido,sensual,impresionante interpretación,conmovedora...Como Argentina y coterráneos,de la misma ciudad de nacimiento,Mar del Plata del más grande entre los grandes el maestro Astor Pantaleón Piazzolla les dedico mi agradecimiento más profundo..una gran emoción!! Argentina.Co tu więcej pisać? Usunąłeś już i tutaj moją wypowiedź. Bardzo nie lubisz krytyki; okazuje się, że wręcz chorobliwie się jej boisz, ale na nic innego nie zasługujesz, zwłaszcza teraz, gdy z takim pędem kasujesz wypowiedzi i jednocześnie klepiesz wątek za wątkiem nie wiele mając mądrego samemu w nich do powiedzenia. > Dosłownie wczoraj kolega podrzucił mi link do wykonania tańcaZawsze myślałem, że kroki taneczne... Gdzieś mam jeszcze z lat młodzieńczych kserowaną książkę do nauki tańca z rozpisanymi krokami. Może wrzucę ci. Chyba że lecisz od Opola do przedszkola linią melodyczną.
|
|
 | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | co pisać | >Co tu więcej pisać?
Więcej merytoryki.
>Usunąłeś już i tutaj moją wypowiedź. Bardzo nie lubisz krytyki; okazuje się że wręcz chorobliwie >się jej boisz....
Usunąłem ją bo nie była na temat - w jakiejkolwiek mierze. Była dywersją/trollingiem jaki pan uprawia w moich watkach od pewnego czasu. Celowo ją zacytowałem we wpisie informującym o jej usunięciu aby każdy mógł się przekonać. Ostatni pana wpis ma już jakiś minimalny i byle jaki - ale jednak - związek z tematem, więc, stosownie do moich wielokrotnych deklaracji nie zostanie, oczywiście, usunięty
|
|
|  | 2 na 2 | romaro (25211 punktów) | W odpowiedzi kabotynowi | Za******ie merytoryczna odpowiedź >Ostatni pana wpis ma już jakiś minimalny i byle jaki - ale jednak - związek z tematem, więc, stosownie do moich wielokrotnych deklaracji nie zostanie, oczywiście, usunięty Od kiedy to uznajesz się za sędziego we własnej sprawie , innym jednocześnie zarzucając lewactwo? Jesteś marnym, zafajdanym cenzorem.
|
|
 | 2 na 2 | Wenancjusz (16441 punktów) | Odp: Jesteś obrzydliwym cenzorem | > Armi usunąłeś moją odpowiedź również z miejsca gdzie w swoim stylu zarzuciłeś mi lewactwo i w zasadzie ona tam powinna być... a też nie ma (dlatego znowu tam minusa dałem ci):> www.racjonalista.pl/forum.php/s,862021#w862028> >Tancerz czyni takie posągowe i hieratyczne ekspresje i grymasy twarzy ( korespondujące z jego dynamicznymi ruchami) - ze w pewnym momencie przechodzi to już w kicz.> Jak bym czytał kiczowatą recenzje Armiego, który koniecznie chce zabłysnąć.> Orkiestra, taniec, wszystko razem - to coś niesamowitego!> Taniec to moja pasja www.facebook.com/StudioLibertango o czym już na forum informowałem. ale na temat tego tańca niech się wypowie rodowita Argentynka z Mar del Plata, miasta mistrzów tanga:> Es sublime,sexy,salvaje,atrevido,sensual,impresionante interpretación,conmovedora...Como Argentina y coterráneos,de la misma ciudad de nacimiento,Mar del Plata del más grande entre los grandes el maestro Astor Pantaleón Piazzolla les dedico mi agradecimiento más profundo..una gran emoción!! Argentina.Co tu więcej pisać? Usunąłeś już i tutaj moją wypowiedź. Bardzo nie lubisz krytyki; okazuje się, że wręcz chorobliwie się jej boisz, ale na nic innego nie zasługujesz, zwłaszcza teraz, gdy z takim pędem kasujesz wypowiedzi i jednocześnie klepiesz wątek za wątkiem nie wiele mając mądrego samemu w nich do powiedzenia.> >Dosłownie wczoraj kolega podrzucił mi link do wykonania tańca> Zawsze myślałem, że kroki taneczne... Gdzieś mam jeszcze z lat młodzieńczych kserowaną książkę do nauki tańca z rozpisanymi krokami. Może wrzucę ci.> Chyba że lecisz od Opola do przedszkola linią melodyczną.Arminius nie boi się krytyki. Po prostu nie ma nic do powiedzenia na temat tańca i stąd jego odwaga. Pisze, że lubi taniec. Pewnie jak żona pewnego prezesa, postury mniej więcej najgrubszego człowieka Korei Płn., gdzie przed spotkaniami integracyjnymi prezes zrobił odprawę by każdy pracownik z grupy Zarządu firmy, zatańczył choć raz z jego żoną. Przy stoliku "ochotników" do tańca więc losowano, kto będzie tą kolubrynę ciągnął po parkiecie. Ona oczarowana tak mocno, że nie miała pretensji do swojego męża, że wieszał się na wdzięcznych postaciach sekretarek w trudnej sztuce wdzięczenia się gibkością ciała, gdyż był jeszcze grubszy jak żona. Arminius mi przypomina postać takiego prezesa. Ma takie zdanie i nie przyjmuje innego. Ba! Nawet ukarze, w tym przypadku usunięciem wpisu. Prezes pozbawiłby premii nawet bez uzasadnienia. Ale Arminius nie widzi tego, bo ma własny idealny pogląd na pojęcie tańca i wara od niego. Żeby nie było niedomówień, to tango argentyńskie jest tańcem, tak, tak, tańcem, o niesamowitej ekspresji, pozwalającej komponować szokujące figury taneczne podkreślające fizyczną sprawność, dla Kościoła to wybuch seksualny w podtekście (wiadomo głodnemu chleb na myśli). No chyba nie rap, czy hip-hop, także sztywne dokładne z instrukcjami co do milimetra poprawne, angielskie konsumowanie tanga. Tango argentyńskie jest niepowtarzalne i jedyne na tym świecie, które zmusza nie tańczących, do zwrócenia uwagi i zafascynowania się możliwościami tego tańca. W wieku 30 lat wysłano mnie do sanatorium dla wątrobowców w Długopolu Zdroju, po ciężkim przebyciu żółtaczki zakaźnej. W Klubie kuracjusza grał jakiś smętek (już na klawikordach dwóch) imitujących grę orkiestrową jak i właściwie dowolną wg życzenia i umiejętności obsługi tych "kombajnów" muzycznych. Poznałem pewną panią z Poznania, jak się okazało byłą baletnicą (była starsza ode mnie). Ja uczyłem się tańczyć w Technikum na kółku tanecznym prowadzonym też przez byłą baletnicę. Na moją prośbę uczyła mnie kroków podstawowych i czytania rytmu muzyki tanga argentyńskiego (kroki podstawowe tanga argentyńskiego to szybki-szybki-wolny-wolny a wydani europejskim wolny-wolny-szybki-szybki). Tak, bo mnie zachwyciła. W domu "tańczyłem" z "cieniem" powtarzając to co mi przekazywała. Otóż w Długopolu bardzo szybko zatańczyliśmy razem. Mimo wymyślnych figur ani razu nie miała powodu by mi zwrócić uwagę, że taniec to nie łóżko gdzie spocony przez ruch partner, pcha się do deptania partnerki jak kogut wiejski depce kury. Uzgodniliśmy, że namówimy smętnego muzyka do zagrania tanga argentyńskiego, które wspólnie odtańczymy, tak jak trzeba (Jakiego miałem wtedy "pietra"!). Bałem się przed taką publiką. Publiką? Uważali że ekspresyjny taniec to "usia siusia u ha ha!" i przytup. Muzyk (na naszą prośbę) zapowiedział tylko próbę zagrania argentyńskiego tanga (tak, bo tango argentyńskie bez bandeonu, sekcji skrzypiec i gitary w tle jest parodią). Wszyscy wychodzili na parkiet nie spodziewając się co się zdarzy. Ja z moją partnerką także... i zaczęliśmy. Po chwili zrobiło się pusto wokół nas, a wszyscy zaczęli robić nam miejsce, tak że zostaliśmy sami na parkiecie. Co dalej? Nagrodą o dziwo były rzęsiste oklaski. Co pamiętam, to to że ona tańczyła jak piórko a nie kolubryna prezesa, mnie odwzajemniła się tym samym komplementem i podziękowała, że nie jestem jednak wiejskim przepoconym kogutem po tańcu z którym, buty trzeba oddać do szewca i nie pozwoliłem by jakaś obca para zderzyła się z nami. Nazwała mnie czarodziejem prowadzenia, a to od byłej baletnicy był niesamowity komplement. Arminiusie, masz prawo lubić taką czy inną muzykę taneczną, romaro ma takie same prawo, ja też mam prawo, ale nigdy nie potępiaj innych upodobań w sumie nieszkodliwych społecznie. Widzę, że kierują Tobą ambicyjki bycia, jak gdyby, autokratycznym wyrazicielem "woli ludu", właściwej linii w dziedzinie nawet tańca. Zwłaszcza w tej tematyce. P.S. Też wyrzucisz mój wpis, czy w końcu najdą Ciebie jakieś przytomne refleksje?
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
|  | | Arminius (25555 punktów) | przytomnie |
>P.S. Też wyrzucisz mój wpis, czy w końcu najdą Ciebie jakieś przytomne refleksje?
Ależ skąd, pański wpis jest...przytomny jak najbardziej na temat. Gdyby pan wpisał "komentarz" o treści, przykładowo -jak poniżej:
>Jesteś zabawny z tym kasowaniem odpowiedzi i wstawianiem takim ciągiem nowych wątków. Tym >bardziej, że Maxowi za takie tempo w sprawach portalu wątek poświęciłeś. >Musiały ci zaciążyć te cytaty "czarujące", że pozbierać się nie możesz.
>Czego się wstydzisz? >Oto dzisiaj jeden z wielu wyczynów >www.racjonalista.pl/forum.php/s,862021#w862028
to wówczas byłaby zasadniczo inna sytuacja.
>Arminiusie, masz prawo lubić taką czy inną muzykę taneczną, romaro ma takie same prawo, ja też >mam prawo, ale nigdy nie potępiaj innych upodobań w sumie nieszkodliwych społecznie.
Każdy ma prawo do lubić taką czy inną muzykę lub taki czy inny taniec. Jak również każdy ma prawo wyrażać swoje opinie także krytyczne o danej muzyce czy tańcu. Rzecz w tym żeby to robić z kindersztubą i bez hejtu. To chyba oczywiste - i to właśnie zrobiłem w niniejszym wątku.
>Widzę, że kierują Tobą ambicyjki bycia, jak gdyby, autokratycznym wyrazicielem "woli ludu", >właściwej linii w dziedzinie nawet tańca. Zwłaszcza w tej tematyce.
Ja zaś widzę, że spora doza zawiści jest zakamuflowana w pańskim wpisie.
|
|
| |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | Odp: przytomnie | >>P.S. Też wyrzucisz mój wpis, czy w końcu najdą Ciebie jakieś przytomne refleksje? >Ależ skąd, pański wpis jest...przytomny jak najbardziej na temat. >Gdyby pan wpisał "komentarz" o treści, przykładowo -jak poniżej: >>Jesteś zabawny z tym kasowaniem odpowiedzi i wstawianiem takim ciągiem nowych wątków. Tym >bardziej, że Maxowi za takie tempo w sprawach portalu wątek poświęciłeś. >>Musiały ci zaciążyć te cytaty "czarujące", że pozbierać się nie możesz. >>Czego się wstydzisz? >>Oto dzisiaj jeden z wielu wyczynów >>www.racjonalista.pl/forum.php/s,862021#w862028 >to wówczas byłaby zasadniczo inna sytuacja. >>Arminiusie, masz prawo lubić taką czy inną muzykę taneczną, romaro ma takie same prawo, ja też >mam prawo, ale nigdy nie potępiaj innych upodobań w sumie nieszkodliwych społecznie. >Każdy ma prawo do lubić taką czy inną muzykę lub taki czy inny taniec. Jak również każdy ma prawo wyrażać swoje opinie także krytyczne o danej muzyce czy tańcu. Rzecz w tym żeby to robić z kindersztubą i bez hejtu. To chyba oczywiste - i to właśnie zrobiłem w niniejszym wątku. >>Widzę, że kierują Tobą ambicyjki bycia, jak gdyby, autokratycznym wyrazicielem "woli ludu", >właściwej linii w dziedzinie nawet tańca. Zwłaszcza w tej tematyce. >Ja zaś widzę, że spora doza zawiści jest zakamuflowana w pańskim wpisie.
Jesteś niepoprawny. Dlaczego mam Tobie czegoś zazdrościć? Być o coś zawistny? Komu w ogóle zawistnie zazdrościć? Nie wiem. Nie tylko romaro jest bliżej muzyki jak Ty, ale jak też lubię muzykę we wszelkich jej formach (np. Wagner "Pierścień Nibelunga" czy "Walkiria"), w której to klasyfikacji nasz Frycek Chopin jest bezwzględnie na pierwszym miejscu. Muzyki nie uczyłem się w żadnej szkole muzycznej i jestem samoukiem. Mam instrument muzyczny, na którym czasem w chwili złego nastroju coś tam sobie wygrywam. Tak, tak. A jestem z zawodu inżynierem elektrykiem. Jerzy Wasowski, twórca całego podkładu muzycznego Kabaretu Starszych Panów, był też z zawodu inżynierem elektrykiem (Kabareciarz Drozda też był mgr inż. elektryk po Polibudzie we Wrocławiu). Nic się więc nie dzieje. Dzieje się tylko wtedy gdy ktoś w wizji jego świata wciska tobie coś co sobie wymyślił by jednak pozostać dokuczliwym jak przysłowiowa J.T.M.S. (jebutś twoju matś szczipawka). Opanuj się bo nie mam do ciebie żadnej osobistej urazy, niemniej ten stan rzeczy próbujesz stale zakłócać. Nie będę pytał i oceniał dlaczego. Nie jestem psychologiem. A że jesteś nad wyraz apodyktyczny, to się rzuca "w oczy". Na pewno nie jest to powód do zawiści. Ja nie z takich. Na swoją opinię pracuje każdy sam. Więc i opiniujące spostrzeżenia bym raczej mi proponował przybliżyć, bo czuję się zaskoczony. Czego i czemu jestem zawistny? Nie muszę przypominać, że słowo jest potężną bronią. Potrafi postawić "na nogi" jak i potrafi zabić. Nie szermuj więc bezmyślnie określeniami nie przystającymi do takiego purysty językowego.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
2 na 2 | Berzerac (5671 punktów) | Odp: Libertango-czyli o nadmiernej dynamice i ekspresji twarzy | >Z tang najbardziej przypadło mi do gustu libertango Astora Piazzoli, skomponowane w 1974 roku. >Walorem tego utworu jest jego swoista elastyczność, pozwalająca na różnorakie interpretacje i >transkrypcje - która to właściwość z kolei inspirowała i inspiruje zastępy wykonawców kreujących co >rusz jego nowe oblicze. >Dosłownie wczoraj kolega podrzucił mi link do wykonania tańca do melodii jak wyżej. Podrzucam go do >wysłuchania i przede wszystkim obejrzenia, bo cechują go - w mej opinii - częste wady spotykane u >tancerzy. Ich ruchy, szczególnie kobiety, są zbyt dynamiczne, ma się wrażenie chwilami, iż tancerka >robiąc energiczne zwroty głową czy korpusem ciała złamie sobie kręgosłup lub uszkodzi bark. Drugi >feler - to ich wyraz twarzy w trakcie tańca, szczególnie zauważalny u mężczyzny. Tancerz czyni takie >posągowe i hieratyczne ekspresje i grymasy twarzy ( korespondujące z jego dynamicznymi ruchami) - >ze w pewnym momencie przechodzi to już w kicz.
Chyba nigdy nie miałeś do czynienia z tańcem. Zapewne tego nie wiesz, ale taniec to ekspresja, wyrażanie w ruchu swoich emocji. Zarówno ekstazy jak i złości (tango)
Mnie taniec pozwolił po części rozładować moje frustracje. Zdystansować się do samego siebie, od swoich słabości. Życzę ci tego samego. Spróbuj.
Jeśli zaś chodzi o mimikę twarzy, to przecież nie wyobrażasz sobie, aby tańcząc np walca, mieć na facjacie uśmiech jak w Jive , czy Rock and rol.
Mimika twarzy. Nie tylko w tańcu. Zapoznaj się z teorią treningu Jacobsona polegającą na rozluźnianiu mięśni twarzy - a co za tym idzie, własnych emocji. . Sama ta technika pozwala rozładować emocje. Teraz połącz taniec + trening Jacobsona.
Po co zakładasz wątek, na temat którego nie masz najmniejszego pojęcia.
|
|
 | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | bez... przesady | >Chyba nigdy nie miałeś do czynienia z tańcem. Zapewne tego nie wiesz, ale taniec to ekspresja, >wyrażanie w ruchu swoich emocji. Zarówno ekstazy jak i złości (tango)
Nie jestem wybitnym tancerzem - ale z tańcem miałem i nadal miewam do czynienia. W wątku wyraźnie zaznaczyłem - iż poglądy w nim wyrażone to moja subiektywna opinia. Mój główny zarzut do tego konkretnego wykonania to przerysowana ekspresja twarzy tancerzy ( zwłaszcza u Niego) i przesadna dynamika ruchów u Niej. W niczym nie należy przesadzać, nie na darmo od wieków obowiązuje złota zasada... aurea mediocritas. Debatowany przypadek to spora analogia do dyrygentów niepotrzebnie machających batutą jak cepem i uprawiającym na scenie niemalże aerobik czy też pianistów "kreujących" podczas gry przesadną mowę ciała i wyrazu twarzy.
|
|
|  | 2 na 2 | Wenancjusz (16441 punktów) | Odp: bez... przesady | >>Chyba nigdy nie miałeś do czynienia z tańcem. Zapewne tego nie wiesz, ale taniec to ekspresja, >wyrażanie w ruchu swoich emocji. Zarówno ekstazy jak i złości (tango) >Nie jestem wybitnym tancerzem - ale z tańcem miałem i nadal miewam do czynienia. W wątku wyraźnie zaznaczyłem - iż poglądy w nim wyrażone to moja subiektywna opinia. >Mój główny zarzut do tego konkretnego wykonania to przerysowana ekspresja twarzy tancerzy ( zwłaszcza u Niego) i przesadna dynamika ruchów u Niej. W niczym nie należy przesadzać, nie na darmo od wieków obowiązuje złota zasada... aurea mediocritas. >Debatowany przypadek to spora analogia do dyrygentów niepotrzebnie machających batutą jak cepem i uprawiającym na scenie niemalże aerobik czy też pianistów "kreujących" podczas gry przesadną mowę ciała i wyrazu twarzy.
Arminiusie! Miejże też odrobinę wyobraźni. Oceniasz zachowania mimiczne i gesty tych co sprzedają swoje umiejętności publicznie. Tani chlebek dla krytyków. W końcu przychodzisz SŁUCHAĆ jako biorca wielkiej sztuki, A NIE OGLĄDAC! Zamknij więc oczy na koncercie. Nie daj się ponosić.
W okresie przestoju działalności Filharmonii Bydgoskiej w okresie wakacyjnym wykonywaliśmy remont okresowy Filharmonii. Tam miałem pierwszy żywy kontakt z artystami. Toć to bractwo jest nienormalne. #1. W okresie wakacyjnym jednak odbywały się próby zespołów tanecznych jak i muzycznych oraz śpiewaków. Człowieku! Nie wolno było pod pozorem zerwania umowy na roboty budowlane w żadnym wypadku hałasować! Potem zrozumiałem dlaczego tak łatwo wygraliśmy przetarg na te roboty. Wszyscy rezygnowali, bo mieli doświadczenie w egzekwowaniu zapłaty z powodu niedotrzymywania terminów wykonania robót. To czyste wariatkowo. #2. Filharmonię "nawiedza" jakiś "słynny" dyrygent z Koszalina. Zdumienie moje się dopiero odezwało gdy go zobaczyłem. Czarny letni płaszczyk zakrywający prawie buty i szal zarzucony jakby niedbale długości chyba trzech metrów co najmniej. A wszyscy do niego "mistrzu" nie inaczej. #3. Po ceremoniach z ułożeniem orkiestry, zaczyna się próba. Macha tym kijaszkiem, bez przerwy przerywając. Nagle rzuca tym kijaszkiem w wiolonczelistów i stwierdza, ze nie ma warunków do rzetelnej próby. Zaznaczam, że wszelkie roboty zostały wstrzymane i chodziliśmy na palcach prowadząc rozmowy szeptem.. Dyrektorka w te pędy przybiegła pytać o przyczynę. Otóż między rzędami krzeseł zauważył przemykającego kota. Hałas jaki ponoć powodował, go niesamowicie rozpraszał. #4. Siedziałem w kabinie technika dźwięku, który wyrażał się o dyrygencie wielce nieprzyjaźnie ostrzegając mnie, że zaraz tu (w kabinie) będzie to zobaczę teatr jednego aktora. Tak się stało. Wszedł i wszystkim na "ty", zaczął przesłuchiwać taśmy nagraniowe. Współczułem technikowi. Był prikaz co by go nie denerwować. Wymagał rzeczy jeszcze technicznie nie do wykonania. Uznał, że go obrażono i wyszedł. Uff! Co za ulga! #5. Przed wyjściem z kabiny mnie zauważył i stwierdził, że moje serce zbyt głośno pracuje i poleca mi lekarza. Jak ta dyrektorka administracyjna filharmonii jest normalna w tym towarzychu? Ona tylko wspomniała, że to nie jest najgorsze. Była w filharmonii Teresa Żylis-Gara śpiewaczka. Wtedy był dopiero cyrk a nie filharmonia. Uczciwie współczułem tej kobiecie. Ja bym tych "artystów" wypędził na ogrodzone Bieszczady, by TAM SIĘ WZAJEMNIE "DOCIERALI". Popieram Kornela Makuszyńskiego w jego dowcipnej ocenie rzeźbiarzy. "Ponieważ ciągle kują tą kamienną materię, to i z racji tej jak pies upodabnia się do pana, sami stają się jak te bałwany, które wykuwają bez przerwy" Nie dosłowny cytat, ale sens właśnie taki..
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| |  | | Arminius (25555 punktów) | moje też | >>>Chyba nigdy nie miałeś do czynienia z tańcem. Zapewne tego nie wiesz, ale taniec to ekspresja, >wyrażanie w ruchu swoich emocji. Zarówno ekstazy jak i złości (tango) >>Nie jestem wybitnym tancerzem - ale z tańcem miałem i nadal miewam do czynienia. W wątku wyraźnie zaznaczyłem - iż poglądy w nim wyrażone to moja subiektywna opinia. >>Mój główny zarzut do tego konkretnego wykonania to przerysowana ekspresja twarzy tancerzy ( zwłaszcza u Niego) i przesadna dynamika ruchów u Niej. W niczym nie należy przesadzać, nie na darmo od wieków obowiązuje złota zasada... aurea mediocritas. >>Debatowany przypadek to spora analogia do dyrygentów niepotrzebnie machających batutą jak cepem i uprawiającym na scenie niemalże aerobik czy też pianistów "kreujących" podczas gry przesadną mowę ciała i wyrazu twarzy. >Arminiusie! Miejże też odrobinę wyobraźni. Oceniasz zachowania mimiczne i gesty tych co sprzedają swoje umiejętności publicznie. Tani chlebek dla krytyków. W końcu przychodzisz SŁUCHAĆ jako biorca wielkiej sztuki, A NIE OGLĄDAC! Zamknij więc oczy na koncercie. Nie daj się ponosić. >W okresie przestoju działalności Filharmonii Bydgoskiej w okresie wakacyjnym wykonywaliśmy remont okresowy Filharmonii. Tam miałem pierwszy żywy kontakt z artystami. Toć to bractwo jest nienormalne. >#1. W okresie wakacyjnym jednak odbywały się próby zespołów tanecznych jak i muzycznych oraz śpiewaków. Człowieku! Nie wolno było pod pozorem zerwania umowy na roboty budowlane w żadnym wypadku hałasować! Potem zrozumiałem dlaczego tak łatwo wygraliśmy przetarg na te roboty. Wszyscy rezygnowali, bo mieli doświadczenie w egzekwowaniu zapłaty z powodu niedotrzymywania terminów wykonania robót. To czyste wariatkowo. >#2. Filharmonię "nawiedza" jakiś "słynny" dyrygent z Koszalina. Zdumienie moje się dopiero odezwało gdy go zobaczyłem. Czarny letni płaszczyk zakrywający prawie buty i szal zarzucony jakby niedbale długości chyba trzech metrów co najmniej. A wszyscy do niego "mistrzu" nie inaczej. >#3. Po ceremoniach z ułożeniem orkiestry, zaczyna się próba. Macha tym kijaszkiem, bez przerwy przerywając. Nagle rzuca tym kijaszkiem w wiolonczelistów i stwierdza, ze nie ma warunków do rzetelnej próby. Zaznaczam, że wszelkie roboty zostały wstrzymane i chodziliśmy na palcach prowadząc rozmowy szeptem.. Dyrektorka w te pędy przybiegła pytać o przyczynę. Otóż między rzędami krzeseł zauważył przemykającego kota. Hałas jaki ponoć powodował, go niesamowicie rozpraszał. >#4. Siedziałem w kabinie technika dźwięku, który wyrażał się o dyrygencie wielce nieprzyjaźnie ostrzegając mnie, że zaraz tu (w kabinie) będzie to zobaczę teatr jednego aktora. Tak się stało. Wszedł i wszystkim na "ty", zaczął przesłuchiwać taśmy nagraniowe. Współczułem technikowi. Był prikaz co by go nie denerwować. Wymagał rzeczy jeszcze technicznie nie do wykonania. Uznał, że go obrażono i wyszedł. Uff! Co za ulga! >#5. Przed wyjściem z kabiny mnie zauważył i stwierdził, że moje serce zbyt głośno pracuje i poleca mi lekarza. >Jak ta dyrektorka administracyjna filharmonii jest normalna w tym towarzychu? Ona tylko wspomniała, że to nie jest najgorsze. Była w filharmonii Teresa Żylis-Gara śpiewaczka. Wtedy był dopiero cyrk a nie filharmonia. Uczciwie współczułem tej kobiecie. Ja bym tych "artystów" wypędził na ogrodzone Bieszczady, by TAM SIĘ WZAJEMNIE "DOCIERALI". >Popieram Kornela Makuszyńskiego w jego dowcipnej ocenie rzeźbiarzy. "Ponieważ ciągle kują tą kamienną materię, to i z racji tej jak pies upodabnia się do pana, sami stają się jak te bałwany, które wykuwają bez przerwy" Nie dosłowny cytat, ale sens właśnie taki.. > Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
Proszę, o artystach jak wyżej wypowiedział się pan zdecydowanie ostrzej niż ja o tancerzach libertanga. I nie ma problemu, pańskie prawo - ale proszę sobie dobrze zapamiętać, że moje też.
|
|
| | |  | 1 na 1 | romaro (25211 punktów) | Odp: moje też | >Proszę, o artystach jak wyżej wypowiedział się pan zdecydowanie ostrzej niż ja o tancerzach libertanga. I nie ma problemu, pańskie prawo - ale proszę sobie dobrze zapamiętać, że moje też.
Masz, masz cenzorze. Nikt ci tego prawa nie odbiera, tak jak ty innym. Mnie nawet nie dziwi, że nie tylko ja dostrzegam twoją nieporadność, więc jakżeby odmówić ci prawa ośmieszania się.
|
|
 | 1 na 1 | romaro (25211 punktów) | Odp: Libertango-czyli o nadmiernej dynamice i ekspresji twarzy | > Po co zakładasz wątek, na temat którego nie masz najmniejszego pojęcia.Powiedz, a czy Armi ma o czymś pojęcie innym niż tematyka zaczerpnięta z antyżydowskich broszur, czy rasistowskich amerykańskich portali? Kopiuje wkleja, dwa durne komentarze - proste zadanie mu dali. W zasadzie styl w jakim nas przekonuje do tańca jest kalką z tematu, gdy chciał nas przekonać, że "czyta do poduchy". Tak czyta, jak tańczy... www.racjonalista.pl/forum.php/s,861886Gorzej gdy chce zabłysnąć w tematach takich jak kultura, sztuka, wiedza ogólna... siano w głowie. Nauki scisłe to już chyba inna nieznana mu galaktyka. Lokuję go w szczególnym miejscu i w tym szczególnym wypadku - na lewicy Zrobię kopie tej wypowiedzi... Całkiem mu zwieracze puściły.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|