 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 25-05-2007 14:46 | outsider (2469 punktów) | W poszukiwaniu stada | Emma Cornell uczestniczy w australijskiej edycji "Big Brothera". W zeszłym tygodniu zmarł jej ojciec, ale Emma nie ma o tym pojęcia - decyzje "producent" podjął po konsultacji z rodziną: co to oznacza nie wiadomo, cytuje się poparcie dla decyzji ze strony jej chłopaka. No cóż, Emma jest dorosła.
Umieramy samotni. To jednak co śmierć poprzedza, chętnie zamieniamy na udział w stadzie póki się da - ot, stara chrześcijańska (i nie tylko) tradycja. A że dziś musimy dorównać i nieco odmiennym w tej mierze tradycjom Dalekiego Wschodu - tego wymaga konkurencyjność w pracach zespołowych - mrówcza wręcz staje sie nasza stadność. Mrówki bowiem bez lęku poświęcają życie na rzecz mrowiska - prawdopodobnie ich małe mózgi w ogóle do lęku zdolne nie są, stąd ów dobrze behawioralnie wykorzystany przyrodzony heroizm.
Życie Emmy rozpadło się na dwie częsci - już nie do połączenia, dwie odrębne świadomości: zmierzą się one gdy opuści telewizyjny habitat, bo w przeciwieństwie do klauzury nie skłąda się ślubów wieczystych. I - zostanie z problemem sama i osamotniona, gdyż jej doświadczenie bedzie należało do osobliwych i mało znanych innym: my już wiemy, że to ją czeka - ona jeszcze nie.
Polska jest również "trendy" w tej dziedzinie. Zafundowano niekomunikowalne doświadczenia Barbarze Blidzie, zafundowano je doktorowi Mirosławowi G. W interesie społecznym jak się lud prosty domyśla - ale "Big Brothera" również tworzy się i emituje w interesie społecznym, daje bowiem ludziom poczucie uczestnictwa w takim stadzie - na jakie ich stać. A to czy uczestnictwo jest dobrowolne (jak w Australii), czy to slepy los do programu telewizyjnego deleguje jak w Polsce - cóż, o to mniejsza: polska metoda jest niewątpliwie bardziej śmiercionośna - ale tylko tyle.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| APawłowski (1150 punktów) | Liczy się tylko KASA Teraz panienka ma główną wygraną w kieszeni. Czy forsa i popularność są naprawdę tak wielką wartością że aż tak mocno karkołomnie argumentować?
|
|
 | | outsider (2469 punktów) | Nasz umysł ma naturalną skłonność (i zdolność) do upraszczania tego, co postrzegamy. To przydatne - ale niekiedy idzie zbyt daleko.
W dawnych wiekach wielowymiarową przestrzeń wartości usiłowano zredukować do skalara - było nim zbawienie. Rzecz jasna, opór materii nie do końca pozwolił - ale dlatego właśnie wizjonerzy skalarnego świata wartości (skalarnego - i zerojedynkowego zarazem, ale z tym było jeszcze trudniej) musieli stosować przemoc: że jej też musieli wartośc przypisać, była to przemoc służąca zbawieniu. Dziś mało kto juz tak świat postrzega - ale stara idea tworzenia powszechnej normy skalarnej pozostała: pieniądz jest dziś bogiem i nie jest to bynajmniej metafora.
Ale wpisuje się to dobrze tylko w obraz stosunku do świata podobny temu, w jaki kiedyś wpisywały sie religie. Nie pytano, po co wierzyć w Boga - dziś nie pyta się, po co gromadzić kasę. Przypadki takie jak opisany stanowią jednak pewne pytania graniczne - każą porównać ową normę skalarną z wymiarem ową normą nieobjętym. Niestety, podstawowym tego rodzaju wymiarem jest wymiar naszego przemijania: tu monoteizmy dostarczają odpowiedzi fałszywej (nie przeminiesz) - zaś kult pieniądza i konsumpcji nie dostarcza żadnej.
Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej (Nie-boska komedia}
|
|
|  | | Ł."Szaman" M. (563 punktów) | > Niestety, podstawowym tego rodzaju wymiarem jest wymiar naszego przemijania: tu monoteizmy dostarczają odpowiedzi fałszywej (nie przeminiesz) - zaś kult pieniądza i konsumpcji nie dostarcza żadnej.Idąc dalej ... co ze skalarem pytania, kierującym ku odpowiedzi będącej gruntem dla niego samego w ramach sprzężenia zwrotnego (że podmiotowo-przedmiotowego zdaniem niektórych, to pominąć możemy), niczym Bóg, jawiącego się, choćby za sprawą historii idei, jako nie inny lecz nieprzemijający. Dawno to już, gdy byłem na mat-fizie i lepiej niż dziś wiedziałem co to skalar ... nie jestem pewien czy dobrze widzę Twoją metaforykę Andrzeju ... ale i pytanie/odpowiedź to tylko wektory, wyznaczane wcale niekoniecznie przez swoje dwa punkty.
Każda myśl jest jak skarga robaka rozdeptywanego przez anioły.  - Emil Cioran
|
|
| |  | | outsider (2469 punktów) | Nasza skłonnośc do upraszczania jest sama w sobie poznawczo użyteczna - w to się wątpić nie da. Ale chętnie upraszczamy i to, co już bardziej nieupraszczalne - tym sa wszelkie totalitaryzmy, ale nie tylko one: być może wszelkie idee. Moim zdaniem dowodzi to - jak bardzo w gruncie rzeczy przeraża nas życie.
Wszystko, co skomplikowane - wszystko, co zmienne w czasie. Wszystko - co rózne od kamienia. Przy całym kunszcie Szekspira książę Hamlet jest o niebo prostszy niż każdy z nas: nie ma przeszłości - i na wszelki wypadek nie ma też przeszłości. Sylwetki świętych tworzyli ludzie nie mający talentu Szekspira, zredukowali więc je właściwie do jednego: wirzył. A że wierzył - to był dobry; a że był dobry - to żadne jego zamierzenia nie obracały się przeciw człowieczeństwu.
I skoro do przestrzeni BigBrothera nie należy śmierć (komplikowałaby wszystko nadmiernie) - śmierci do programu nie wpuszczono.
Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej (Nie-boska komedia}
|
|
| michiko (596 punktów) | Raczej nie musimy poszukiwać stada dla siebie, a tylko nieustannie utwierdzać się w przekonaniu, że w nim egzystujemy. Podejmując rozmaite decyzje, przesądzamy o przyszłych doświadczeniach. Oczywiście, otwartość takiej postawy wymaga pewnej dojrzałości. Niepokój może budzić jedynie brak świadomości tego faktu, a nie trudna do przewidzenia nieokreśloność zdarzeń. Scenariusze życiowe niejednokrotnie wykraczają poza ludzką wyobraźnię, więc nie ma przesady w stwierdzeniu, że trzeba być przygotowanym na wszystko, choć nie o neurotyczną kontrolę życia tutaj chodzi. Sytuacje graniczne, to odpowiedni moment do dokonania reasumpcji swego bytu w ich kontekście, bo to one wyrywają człowieka z rutynowych reakcji. Człowiek staje się sobą poprzez doświadczanie. Dojrzała osobowość ma świadomość, że odpowiedzialność za podjęte decyzje spada wyłącznie na nią, bo tylko ona ma możliwość podjęcia decyzji we własnym imieniu. Zdaję sobie sprawę, że rozmaite emocje wywierają wpływ na rodzaj podjętego działania, ale takie działanie podejmuje się także jedynie we własnym imieniu. Świadomość osobistego charakteru doznań umożliwia dojrzeć, że stado naprawdę istnieje.
|
|
 | | outsider (2469 punktów) | Zbyt stadni - zastępujemy rozeznanie i analizę potrzeb działaniem per analogiam: analogie jednak występują nie zawsze i nie wszędzie. A mechanizmy postępowania utwalają się w nas - im chętniej ktoś postepuje tak, jak by w jego mniemaniu postąpił dowolny człowie stada, tym gorzej jest przygotowany do decydowania w sytuacjach bezprecedensowych.
A takie sytuacje się w życiu przecież zawsze mogą zdarzyć. Ot, choćby decyzja producentów Big Brothera - powiadomienie Emmy o śmierci ojca na wizji to też jakaś gratka: ja sam bym postąpił? NIe wiem, nie mam bowiem oparcia w precedensach - wiedziałbym tylko wtedy, gdybym istotnie zadecydować w podobnej sprawie musiał.
Będzie jednak dyskusja - sprawa stworzy precedens: informować lub nie informować, to zależy od przebiegu owej dyskusji. W każdym razie następcom bedzie jakby co łatwiej, czyli - stracą w tym punkcie swoją część wolności.
Co zapewne przyjmą z zadowoleniem - o wolności bowiem znacznie przyjemniej jest mówić, niz musieć z niej skorzystać.
Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej (Nie-boska komedia}
|
|
|  | | michiko (596 punktów) | > o wolności bowiem znacznie przyjemniej jest mówić, niz musieć z niej skorzystać. To prawda. Ale taki heroizm z przymusu uświadamia konieczność wolności, stając się początkiem odrzucenia dowolnego zniewolenia, choćby poglądu, że istniejąc, jako w pełni ukształtowana istota "ostateczna", a nie byt podlegający zmianom, muszę zachowywać się nie tylko według oczekiwań innych, ale przede wszystkim zgodnie z własnymi wyobrażeniami dotyczącymi mojej osoby. Zdarzenia bez precedensu i potrzeba podjęcia odpowiednich decyzji sprzyjają przezwyciężeniu takich trudności. Nie miałabym problemów z zajęciem stanowiska dot. sprawy Big Brothera: nie informować na wizji.
|
|
| |  | | outsider (2469 punktów) | >Nie miałabym problemów z zajęciem stanowiska dot. sprawy Big Brothera: nie informować na wizji.
No właśnie Michiko - ale raczej nie trafiłabyś do zespołu, który taką decyzję musi podjąć. A tam - niezależnie od motywacji osobistych - jest odpowiedzialność za pomnażanie pieniędzy udziałowców, mało który biznes da się dziś prowadzić na własne finansowe ryzuko, w przyszłości epwnie lepiej nie będzie. Czyli - Twoja pewność jest szlachetną, bo szlachetną być może...
Big Brother to rodzaj sportu ekstremalnego - czy jest w nim miejsce na prawdę egzystencjalną? W himalaizmie jest. Teraz pytanie - czego oczekuje płacąca za wszystko publiczność, ile to warte w znaczeniu wpływów z reklam: i jaka jest wartość poinformowania uczestniczki o sprawie serio na wizji? To pewnie zajęcie dla ekonomisty - skoro całość ma nosić miano zrobionej profesjonalnie
Weźmy Kuronia i Michnika - obaj stali przed pytaniem bez specjalnych precedensów (to znaczy bez precedensu rozstrzygającego): jak się zachować po uwolnieniu Polski od dawnej zależnośc iod ZSRR. I wybrali każdy inaczej.
Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej (Nie-boska komedia}
|
|
| | |  | | J.Szulc (5723 punktów) | Na tle szaleństw znanych z historii Bog Brother to forma wielce oswojona. Z jednej strony ludzie gotowi zapłacić niemal każdą cenę za publiczne zaistnienie i wyrwanie się ze statystycznej szarosci (jak student Raskolnikow), z drugiej - identyfikacja z bohaterem większa niż podczas ogladania filmu fabularnego. Performance dla ubogich duchem.
>P.S. Kobieta miała prawo wiedzieć, co zdarzyło się za izolowanymi ścianami. Sama jednak wybrała sytuację, że ktoś może nią manipulować. Może mieć żal jedynie do siebie.
Na tym polega dramat - i jego prawdziwość w nieprawdziwości: jak prawdziwość zjaw w Solaris, tak mi sie to jakoś kojarzy. Bo Emma stała się na chwilę personą dramatu - ale nie zmyje teatralnej szminki, jak lady Makbet no mogła oczyścić swoich rąk.
I ja pozdrawiam ciepło.
|
|
| | | |  | | outsider (2469 punktów) | O k...
Sorry Szulc, skasowałem treśc Twojego postu - konsola moderatora, wszedłem nie przez to, przez co trzeba. I nie moge odtworzyć: wybaczysz? Post powyżej, przez Ciebie podpisany zawiera moją odpowiedź - ale nie bedę więcej dłubać.
Jeszcze raz przepraszam.
Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej (Nie-boska komedia}
|
|
| | | | |  | | J.Szulc (5723 punktów) | Nie ma sprawy, nie jestem drobiazgowa. Najważniejsze, że sens ogólnie został zachowany. Pozdrawiam. 
---
|
|
| | | | | |  | | outsider (2469 punktów) | Dzięki 
Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej (Nie-boska komedia}
|
|
| | | | | | |  | | michiko (596 punktów) | > Teraz pytanie - czego oczekuje płacąca za wszystko publiczność, Racjonalne argumenty rozstrzygają dylematy. Być może na krótko, kiedy np. zmiana właściciela TV wpłynie na linie programową. Nie chodzi o estetykę wartości, a obawę z niepewności konsekwencji przekraczania pewnych granic. Człowieczeństwo przedmiotem handlu-to nic niezwykłego dla niewolniczego stada. Co do Michnika i Kuronia, może naświetlisz mi przystępnie ten punkt odniesienia, w wolnej chwili, za co z góry dziękuję.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|