Racjonalista - Strona głównaDo treści
Dalida

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kultura
NapisanoAutorTytuł
03-12-2021 12:10romaro (25211 punktów)Dalida
Ocena 1 na 1
Uwielbiana przez Francuzów i cały niemal świat Arabski. Faceci tracili dla niej głowy i popełniali samobójstwa... Nie z miłości. Głowy może tracili z miłości, ale życie z własnej głupoty i słabości.
Dalida, której prawdziwe nazwisko brzmi Yolanda Gigliotti, urodziła się 17 stycznia 1933 roku w Kairze. Pochodziła z włoskiej rodziny, która wyemigrowała do Egiptu na początku wieku. Jej ojciec, Pietro, był skrzypkiem w operze, a matka, Giuseppina, zajmowała się gospodarstwem domowym w dzielnicy Choubra, gdzie Arabowie i mieszkańcy Zachodu żyli razem w harmonii. W wieku czterech lat mała Yolanda przeszła swoją drugą operację okulistyczną. Jej oczy uległy zakażeniu, gdy miała zaledwie dziesięć miesięcy. Problemy te wywarły na niej głębokie piętno i przez długi czas uważała się za "brzydkie kaczątko", ponieważ musiała nosić okulary. W wieku trzynastu lat wyrzuciła je przez okno i zobaczyła swoje otoczenie całkowicie zamazane. Przechodzi kolejną operację oczu po której zdaje sobie sprawę, że zmieniły się opinie ludzi na jej temat. Teraz wygląda jak prawdziwa kobieta.
W 1951 r. zakrada się na konkurs piękności. Po publikacji zdjęć w kostiumie kąpielowym, w rodzinie wybucha skandal. Szybko jednak wraca spokój, pozostawiając wszystkich z poczuciem, że to była tylko chwila szaleństwa. Ale prawda była inna, Yolanda w tajemnicy przed bliskimi zatrudnia się w domu mody Donna, ucząc się jednocześnie zawodu modelki. W 1954 r. bierze udział w konkursie Miss Egiptu i zdobywa pierwszą nagrodę zwracając na siebie uwagę egipskich reżyserów. Zagrała w filmach "Maska Tutenchamona" Marco de Gastyne oraz "A Glass and a Cigarette" Niazi Mostafy. Wtedy też przyjęła swój artystyczny przydomek.
Yolanda, teraz Dalida, marzy o Paryżu. Mimo niechęci rodziny w1954 r. wyjeżdża do stolicy Francji. Teraz znalazła się naprawdę sama w tym wielkim, zimnym mieście. Mimo trudności finansowych zaczyna brać lekcje śpiewu. Jej nauczyciel jest despotyczny, ale skuteczny, wysyła ją na próbę do kabaretu na Polach Elizejskich. Tam stawia swoje pierwsze kroki jako piosenkarka. Jeszcze zwija swoje "r", ale już wykazuje się dużym profesjonalizmem. Przedstawiana jest jako "objawienie piosenki francuskiej".
Bruno Coquatrix, który właśnie kupił stare paryskie kino Olympia, był gospodarzem programu "Numéros un de demain" w stacji radiowej Europe 1. Dalida zostaje zaproszona do wykonania utworu "Etrangère au Paradis". Przy tej okazji spotyka dwóch mężczyzn, z których każdy miał ambicje w swojej dziedzinie: Lucien Morisse, dyrektor artystyczny Europe 1, i Eddy Barclay, wydawca płyt. Są zdeterminowani, aby znaleźć perłę, dzięki której ich firmy zaczną się liczyć na świecie. Od teraz dostaje swoje szlagiery, nagrywa i w końcu święci triumfy. Jej piosenki są na listach przebojów. W między czasie romansuje.
O jej wzgledy walczą Lucien Morisse oraz francuski aktor i artysta malarz Jean Sobieski. Ostatecznie to Lucien Morisse w 1961 r. rozwodzi się z pierwszą żoną i żeni z Dalidą. Małżeństwo trwało tylko kilka miesięcy. Piosenkarka zostawiła go dla Jeana Sobieskiego. Morisse ożenił się później jeszcze raz. Zakładano, że kariera Dalidy upadnie bez Morisse'a, który był także jej agentem. Stało się odwrotnie. Piosenkarka przyciągała na swoje występy tłumy, a jej były mąż umierał z wściekłości. W 1970 r. popełnił samobójstwo z użyciem broni palnej.
Po rozwodzie z Lucienem Morisse i przeprowadzce do nowego domu, Dalida ostatecznie zerwała z Jeanem Sobieskim.
W 1966 r. wytwórnia płytowa RCA przedstawiła jej utalentowanego młodego muzyka i tekściarza, Luigiego Tenco. W ramach nowej włoskiej kampanii RCA postanowiła zaprezentować piosenkarkę na festiwalu w San Remo. Luigi podjął się zadania napisania dla niej piosenki. Między nim a Dalidą doszło do wielu spotkań. Narodziła się wzajemna miłość, i wspólna prawdziwa pasja twórcza. Jej owocem był między innymi utwór "Ciao Amore" . Tenco był przeciwny prezentacji tej piosenki na festiwalu, jednak ostatecznie Dalida zdecydowała inaczej. Ten szczegół rzuca pewien cień ironii na tragiczne wydarzenia, jakie rozegrały się potem. Presja była ogromna, bo Dalida była we Włoszech gwiazdą, a on młodym początkującym pianistą. Z tej okazji ogłosili bliskim swój ślub planowany na kwiecień. Niestety, wieczór zamienił się w tragedię. Piosenka "Ciao Amore" (Witaj miłości) nie przeszła do finału, zajmując po głosowaniu telewidzów dopiero 12 miejsce. Luigi Tenco, bardzo zrozpaczony, pod wpływem alkoholu i środków uspokajających, nie mógł znieść faktu, że nagroda się wymknęła . Wytyka członkom jury, piętnuje władzę pieniądza nad festiwalem. Zniesmaczony i niezrozumiany 1967 roku popełnia samobójstwo w pokoju hotelowym w San Remo.
Dalida była zdruzgotana. Kilka miesięcy później, zrozpaczona, próbowała również popełnić samobójstwo za pomocą barbituranów.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

romaro (25211 punktów)
Następnym mężczyzną, który w jakiś spoób odcisnął piętno na artystce, był Richard Chanfray, uliczny złodziejaszek. Aresztowany za napad na kobietę i skazany na sześć lat więzienia, przeczytał w więzieniu kilka starych książek i dowiedział się o hrabstwie de Saint-Germain, tajemniczym alchemiku, który twierdził, że jest w stanie przekształcić ołów w złoto, a nawet tworzyć magiczne mikstury dające nieśmiertelność. Chanfray przyjął tę osobowość, wykorzystując zamiłowanie francuskich wyższych sfer do zjawisk paranormalnych, tajemnicy i ezoteryki. W ten sposób dorabia się dużych pieniędzy.
Już jako znana osobowość w światku Paryskim poznaje Dalidę. Pomaga jej dojść do równowagi po śmierci Luigiego Tenco. Trwają w związku, w którym Dalida lepiej poznaje się na Richardzie i postanawia z nim się rozstać.
Chanfray niedługo potem staje się kochankiem "baronowej" Trintignan, Pauli de Loos, której tytuł był równie fałszywy jak jego własny. 21 lipca 1983 r. w miasteczku niedaleko Saint Tropez Chanfray i de Loos popełnili samobójstwo, wdychając spaliny swojego samochodu. Nieopodal znaleziono list samobójczy, na którym było napisane: "Wyjeżdżam i zabieram ją ze sobą, bo jest taka jak ja"
Dalida głęboko przeżyła śmierć swojego byłego partnera, ucierpiał jej zawodowy entuzjazm. Jej otoczenie zauważyło utratę energii. Miała zaniki pamięci i straciła wiarę w siebie.
W 1985 r. przeszła dwie operacje oczu, które przywołały bardzo złe wspomnienia. W 1986 r. zagrała jeszcze w filmie "Szósty dzień" wcielając się w rolę młodej babci, a 3 maja 1987 roku 53-letnia Dalida zdecydowała, że nie chce żyć. Wzięła 120 tabletek nasennych i popiła je whiskey. - "Życie stało się dla mnie nie do zniesienia... Wybaczcie mi" - napisała na kartce,
Come Prima - Pierwszym wykonawcą piosenki we Włoszech był Tony Dallara w 1957, ale śpiewało wielu innych uznanych piosenkarzy i zespołów, wśród nich Cliff Richard i The Platters
www.bing.c(*)49B4B3F5DF3BD0FD0&&FORM=VDRVRV
"Witaj miłości" - Tytuł chyba jak na ironię, ponieważ to ta piosenka była powodem tragedii jaka się rozegrała w pokoju hotelowym w San Remo.
www.bing.c(*)BEA290C802B250950&&FORM=VDRVRV
Rozmowa mężczyzny oferującego kobiecie karmelki, bonbons et chocolat, po której następuje deszcz komplementów. Słowa, słowa, słowa. To co on mówi, nic dla niej nie znaczy. Wypowiada puste - nic nie znaczące - słowa
Jedna z najbardziej rozpoznawalnych francuskich piosenek wszech czasów. Pierwszy teledysk został wydany w 2019 roku, ponad 46 lat po wydaniu utworu.
www.bing.c(*)BDFEBE17FB12097C022C&FORM=VIRE

Perełka w francuskiej powojennej muzyce rozrywkowej . To jest ten rodzaj piosenki w której słowa są równie ważne jak muzyka, Słowa nadają prawdziwy klimat utworom. Słowa i muzyka wzajemnie się uzupełniają. Tak jest w "Paroles", Je T'aime , "Gentleman cambrioleur" czy "Gigi l'amoroso".

Opowiem wam, zanim się rozstaniemy, historie małej wioski niedaleko Neapolu. Było nas czwórka przyjaciół. W każdą sobotę bawiliśmy się, śpiewaliśmy całą noc. Giorgio grał na gitarze, Sandro na mandolinie, ja zaś tańczyłam bijąc w tamburyn, lecz wszyscy przychodzili tu, żeby posłuchać tego, na widok którego wszystkie serca mocniej biły. A kiedy przybywał, tłum krzyczał: Arriva, Gigi l'Amoroso. Łakomczuch miłości, oko aksamitne jak pieszczota - Gigi l'Amoroso zawsze zwycięzcą był. Czasami bezlitosny lecz nigdy nie zabrakło mu czułości. Kiedy śpiewał przy blasku księżyca o sole mio, Gigi Guiseppe dawał początek zabawie. Wszyscy nazywali go Gigi Miłość. Wszystkie kobiety się w nim podkochiwały - Żona piekarza, która zamykała sklep w każdy piątek; żona notariusza, która była święta i która nigdy wcześniej nie zdradziła męża; żona pułkownika, która przestała nosić żałobę, gdyż ten nie lubił czarnego koloru. Wszystkie, mówię wam, nawet ja, ale ja...
Gigi za bardzo kochał swą wolność, aż do dnia w którym zamożna Amerykanka z dużymi [} {] (gra słów) "kocham Cie", zaproponowała mu by wyruszył z nią aż do Hollywood. - Będziesz najpiękniejszym z wszystkich Caruso - wmawiała mu, aż jej brakowało tchu. I oto teraz jesteśmy na dworcu z wszystkimi jego bagażami, ze ściśniętym sercem, wzruszeni tym wielkim wyjazdem. Jednak byliśmy dumni, że Gigi przekroczy granice by wyruszyć na podbój Ameryki. Nasz zwycięzca, zawsze czuły, teraz będzie tam, przed tłumem, przy blasku księżyca śpiewał o sole mio. Gdy pociąg oddalił się, wróciliśmy wszyscy do siebie. Następnego dnia, wioska nie była już ta sama: - Żona piekarza odmówiła zapalenia w piecu; żona notariusza z rozpaczy wzięła kilku kochanków, a wdowa pułkownika zaczęła nosić żałobę po raz drugi. Tak, wioska naprawdę się zmieniła. A ja ...
Lata mijały... Pięć zim, pięć lat. Żadnych wieści? To dobre wieści - mówiono nam. Trzeba było czasu by poradzić sobie bez jego nieobecności. Zapomnieliśmy o naszych kostiumach i naszych instrumentach. Słychać było tylko westchnienia. Nagle...Z tyłu sali ta melodia....aksamitne oko jak pieszczota Gigi... Gigi? Czy to ty tam w ciemności stoisz? Czekaj, niech no spojrzę na ciebie. Ale ty płaczesz... Gigi. Co Ci Amerykanie poza rockiem i twistem rozumieją? Ech muj Gigi, coś ty myślał, że staniesz się takim Gigi l'Americano? Przeciez ty jesteś Nappolitańczykiem. Słuchaj - Giorgio gra na gitarze, czekaj, Sandro też tu jest. Nie możesz tak odchodzić, tu jesteś w domu, tu jesteś królem. Słyszysz, słyszysz ich Gigi? Oni wszyscy tu są. Śpiewaj Gigi, śpiewaj, to twoja publiczność. Śpiewaj dla nich, śpiewaj dla mnie. NIgdy nie wiedziałam jak do ciebie mówić... Tak, śmiało, brawo Gigi, śpiewaj! Arriva, Gigi l'Amoroso ...

Hiszpańska wersja www.bing.c(*)c+paroles&&view=detail&mid=161
romaro (25211 punktów)
qwery (2864 punktów)
. Luigi Tenco, bardzo
>zrozpaczony, pod wpływem alkoholu i środków uspokajających, nie mógł znieść faktu, że nagroda się
>wymknęła . Wytyka członkom jury, piętnuje władzę pieniądza nad festiwalem. Zniesmaczony i
>niezrozumiany 1967 roku popełnia samobójstwo w pokoju hotelowym w San Remo.
>Dalida była zdruzgotana. Kilka miesięcy później, zrozpaczona, próbowała również popełnić samobójstwo
>za pomocą barbituranów.

Kobiety podejmuja czesciej próby samobojcze, ale to mezczyzni czesciej popelniaja samobojstwa. Rzetelniejsi do konca
03-12-2021 20:48 
 Ocena 1 na 1
romaro (25211 punktów)
>Kobiety podejmuja czesciej próby samobojcze, ale to mezczyzni czesciej popelniaja samobojstwa. Rzetelniejsi do konca

Chyba masz rację.
Gdy chodzi o estradę francuską, znam bardzo ciekawą historię z zaskakującym początkiem i tragicznym końcem. Bo czy może być coś bardziej zaskakującego niż piosenkarz będący w dzieciństwie niemową?
03-12-2021 21:08 
 Ocena 1 na 1
qwery (2864 punktów)
>>Kobiety podejmuja czesciej próby samobojcze, ale to mezczyzni czesciej popelniaja samobojstwa. Rzetelniejsi do konca
>Chyba masz rację.
> Gdy chodzi o estradę francuską, znam bardzo ciekawą historię z zaskakującym początkiem i tragicznym końcem. Bo czy może być coś bardziej zaskakującego niż piosenkarz będący w dzieciństwie niemową?

No jesli chodzi o rzetelnosć to mozna mu uznać ale czy aż tak źle spiewal ze to bylo tragiczne
03-12-2021 21:31 
 Ocena 2 na 2
romaro (25211 punktów)
>No jesli chodzi o rzetelnosć to mozna mu uznać ale czy aż tak źle spiewal ze to bylo tragiczne

Ale to naprawdę nie żart... Naprawdę w dzieciństwie nie potrafił mówić, ale jak już zaczął wydobywać z siebie dźwięki...

Jego producent kazał go wozić w opancerzonym samochodzie. Otoczył go pięcioma ochroniarzami. Piosenkarz pozostał zamknięty w domu, a jedynym wyjściem na świat zewnętrzny był jego telefon.
Dwukrotnie próbował popełnić samobójstwo. Już za drugim mu się udało.

www.youtub(*)DRpSsF_tnBYd54Lzp6G2_Q&index=5

Wróć do listy wątków działu Kultura
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365