Armi, ale co ci się tutaj nie podoba, że kasujesz tę odpowiedź?
>
Przypadek ów jest wyśmienitym studium żydowskiej psyche w swej wersji maskulinistycznej. Żydowscy delikwenci jak wyżej najpewniej traktowali ową kobietę jako sui generis chrześcijańską siksę do zabawienia się i porzucenia.Armi powyższy komentarz jest dowodem, ze w zasadzie interesuje cię jedno - rzucić gównem w wentylator.
No więc rzućmy i my pamiętając:
"Robię to co zwykle, czyli prezentuję problem de lege artis - bez nazywania" ciebie (tym razem) sukinsynem.Skąd u ciebie to niemęskie spojrzenie na kobiety?
ARMINUSIE!!! To traktowanie kobiet wywodzi się z czasów rzymskich
>
>Przecież zamieszczając watki - usuwam także z pola widzenia te moje poprzednie>
Napisz pan wątek na jego temat. Zrób pan coś konstruktywnego, skończ pan z lewacką dekonstrukcją.Małżeństwo na modłę rzymską
Nie chodzi tu o miłość, ale o małżeństwo, które jest czymś znacznie poważniejszym. Małżeństwo jest obowiązkiem obywatelskim, a dobrym obyczajem jest, aby małżonkowie się dogadywali. W swoich przedstawieniach na sarkofagach zawsze trzymają się za ręce, jakby sugerując formę równości. Taka jest przynajmniej oficjalna moralność... Ale w rzeczywistości są to subtelne symbole.
Świat rzymski to świat niewolnictwa. Żona jest tylko "małą istotką". Od czasu do czasu jest bita. Jeśli zostaje oszczędzona, to z powodu posagu lub szlachetnego ojca. Żona jest tam po to, by mieć dzieci i powiększać majątek. Jest tylko narzędziem pracy obywatela, częścią gospodarstwa domowego.
Niektórzy wolą związek drugiej kategorii z gorszą kobietą, niewolnicą, która została wyzwolona i która staje się "konkubiną". Jest to opcja całkowicie do przyjęcia. Różnica polega na tym, że powstałe w ten sposób dzieci nie dziedziczą.
Świat rzymski jest głęboko macho. Kobieta jest jednak bardziej wolna niż w świecie greckim, gdzie traktuje się ją jak nieodpowiedzialne dziecko. W Rzymie może się rozwieść, kiedy tylko zechce. Czasami mąż nawet nie wie, czy jest jeszcze żonaty, czy już rozwiedziony. Messalina, znudzona cesarzem Klaudiuszem, rozwiodła się i wyszła ponownie za mąż, nie dając mu o tym znać! Zazwyczaj należy wysłać pismo do współmałżonka, aby go o tym poinformować. Przynajmniej, żeby być uprzejmym...
Często bogata, niezamężna kobieta pracuje jako "kobieta na utrzymaniu". Jeśli mężczyzna ma z nią romans, ma ona prawo ubiegać się o rentę. Jeśli jest wdową, sama zarządza swoim majątkiem i może sporządzić testament. W Rzymie "polowanie na wdowy" było jednym z typowych sposobów gromadzenia majątku.
Cudzołóstwo jest tolerowane, ale to zależało od męża. Ci, którzy przymykali oko, nie byli dobrze postrzegani. Rogacza się nie wyśmiewa, obwinia się go za brak stanowczości wobec żony. Nie jest on ani dobrym obywatelem, ani dobrym przywódcą. W mentalności rzymskiej zawsze chodzi o lidera. Jeśli przyłapiesz swoją żonę z kochankiem, masz prawo poddać go kuracji Abelarda: kastracji. W całej legalności. Drobny szczegół, opisany przez Marcjala i Senekę, pokazuje, jak bardzo jest to nieprawdopodobne: młody mąż nie defloruje swojej żony pierwszej nocy, lecz ją sodomizuje. I to w najlepszym towarzystwie! Noc poślubna jest legalnym gwałtem...
Rzym jest społeczeństwem militarystycznym. Kiedy ludzie mówią, że rzymski system cesarski jest geniuszem organizacji, to jest to żart! Przy każdej zmianie panowania wybuchała wojna domowa. Ale Rzymianie urodzili się z przekonaniem, że to oni mają rządzić światem, kobietami. Pewnego dnia Katon Cenzor, surowy człowiek, widzi młodych chłopców wchodzących do burdelu. Mówi im: "Brawo! To lepsze niż chodzenie do łóżka z zamężnymi kobietami! Ważne jest, aby nie robić bałaganu w rodzinach.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,869828
Arminius -"(proszę mi wierzyć mam bardzo oryginalne poglądy i bardzo niewielu ludzi może z nimi konkurować)".Nie dziwie się, skoro tak często cenzurę stosuje...