>
We współczesnych modelach gospodarczych banki są właścicielami pieniędzy swoich klientów a ich >klienci są jedynie wierzycielami banków.>
W takim modelu bank staje się spekulantem na bazie oszczędności klientów i kreacjonista >nieskończonego, wielopoziomowego długu.>
mises.pl/blog/2006/05/28/288/29 lipca 1925 r. złoty załamał się, a prowadzona przez Grabskiego interwencja na rynku walutowym była tak droga, że rzeczywiście konieczne było pozyskanie środków z zagranicy. Pertraktacje z Dillonem spełzły na niczym (polskie trudności były mu nawet na rękę), ale z pomocą przyszedł nam Federal Reserve Bank, od którego udało się wynegocjować krótkoterminową pożyczkę interwencyjną na 1O mln dolarów. Pożyczka została nam udzielona pod nieobecność szefa Fedu, Benjamina Stronga, bawiącego akurat w Europie na zaproszenie prezesa Bank of England, Montagu Normana. Gdy tylko Strong wrócił do USA wyraził zdecydowane niezadowolenie z faktu udzielenia Polsce kredytu i zapowiedział, że odtąd rynek amerykański będzie zamknięty dla Polski, chyba że ta zgodzi się na jakiś rodzaj kontroli zagranicznej. Jako że sytuacja w kraju dryfowała w stronę kryzysu, rząd przystał na warunki amerykańskie i zdecydował się zaprosić misję ekspertów. Zarówno Strong, jak i Dillon sugerowali, aby na jej czele stanął wspomniany już Edwin Kemmerer (nie ma w tym nic dziwnego, gdyż mimo oficjalnego dementi banku, Kemmerer faktycznie cały czas pracował dla Dillon, Read & Co sporządzając szczegółowe raporty m.in. na temat możliwości inwestycyjnych w Niemczech i Ameryce Łacińskiej). Odwoławszy zaplanowany wcześniej wyjazd do Ekwadoru, Kemmerer dwukrotnie przybył do Polski - raz pod koniec grudnia 1925 r., a potem w lipcu roku następnego z całym sztabem pomocników.
Owocem drugiego, ponad dwumiesięcznego, pobytu był raport zawierający uwagi i "zalecania" co do sposobu reorganizacji polskiej gospodarki. Według komisji przede wszystkim należało znieść "wszystkie ograniczenia ustawowe i inne utrudnienia wywozu monet złotych, złota w sztabach, jak również zagranicznych walut papierowych". Cokolwiek dziwna to rada, wziąwszy pod uwagę, że rząd polski starał się za wszelką cenę "ustabilizować" walutę. Zniesienie tych przepisów z całą pewnością nie ułatwiłoby mu zadania. Naturalnie z perspektywy wolnorynkowej Kemmerer miał rację - swobodny przepływ złota jest w istocie gwarancją prawidłowego funkcjonowania standardu złota, jednak w tym wypadku nie chodziło raczej o szerzenie wolnego rynku, tylko o umożliwienie działającym w Polsce przedsiębiorstwom zagranicznym (np. holdingowi Silesian-American Corp., kontrolującemu praktycznie cały polski przemysł cynkowy) realizacji zysków i napływ złota do takich krajów jak Wielka Brytania czy USA.
Kolejne zalecenie dotyczyło konieczności scentralizowania polskiego systemu bankowego. Raport głosił, że: "Społeczeństwo ma prawo domagania się silnych i dobrze prowadzonych banków i oczekuje od rządu stworzenia warunków umożliwiających istnienie takich instytucji i zapewniających ich trwałość". Punkt ten dowodzi, że eksperci z całą pewnością nie próbowali szerzyć w Polsce wolnego rynku".
System bankowy podobnie jak wojsko, ma wyznaczone ofiary i działa w kierunku, by je
skolonizować.
Biedakom się wydaje, ze jak wezmą kredyty od bogaczy, to dołączą do nich. Piękne hasła o: wolnym rynku i demokracji, to pułapka dla naiwnych.