Deal z Iranem, który od lat był sekowany przez Zachód a zwłaszcza USA - w świetle zaistniałej sytuacji, to jest galopujących cen ropy naftowej jest kwestią czasu i to najpewniej bardzo krótkiego. Import irańskiej ropy ( gigantyczne zasoby) pozwoliłby primo wyhamować galopadę cen jak wyżej, secundo mocno wspomóc Europę w procesie uniezależnienia się jej od dostaw surowców rosyjskich - ze wszystkimi tego faktu skutkami dla Rosji. Zainteresowanych problemem - odsyłam do podlinkowanego materiału. "Analityczka Dorota Sierakowska podkreśla, że Iran ma ogromny potencjał, jeśli chodzi o wydobycie ropy naftowej, ponieważ był to niegdyś drugi co do wielkości producent ropy w kartelu OPEC, a dodatkowo kraj ten posiada jedne z największych udokumentowanych złóż tego surowca na świecie. — W ostatnich latach z powodu sankcji doszło do znaczącego spadku wydobycia i eksportu ropy oraz pogorszenia się infrastruktury potrzebnej do jej wydobycia. Gdyby więc doszło do porozumienia, to powrót Iranu na rynek ropy w dużej skali wymagałby czasu, prawdopodobnie co najmniej kilkunastu tygodni. Bardzo duże zapotrzebowanie na irańską ropę wciąż generują Chiny. Warto też pamiętać, że ropa z Zatoki Perskiej jest często ropą lepszej jakości niż produkowana w Rosji ropa Ural, która kupowana jest po relatywnie niskich cenach, ale potem musi być oczyszczona (oczywiście polskie rafinerie są do tego procesu dostosowane) — mówi. Jak pisze Atlantic Council, przed wycofaniem się Donalda Trumpa z umowy nuklearnej z 2015 r. i nałożeniem sankcji na eksport ropy z Iranu ten produkował 3,8 mln baryłek ropy dziennie. Potem wydajność spadła do zaledwie 1,9 mln baryłek. Obecnie wynosi ona około 2,4 mln baryłek." businessin(*)ot-iranu-na-rynek-ropy/ltfkqbd |