Politico w numerze z 9 marca nazywa Budapeszt stolicą rosyjskiej dezinformacji. Narracja na Węgrzech całkiem przypominająca wynurzenia Klop-tonów na tym forum. Ale przeczytajcie co pisze o Węgierskich Klop-tonach Politico.
Czytając i oglądając państwowe wiadomości na Węgrzech, można się natknąć na stały strumień przyjaznych Kremlowi sformułowań, argumentów i jawnych spisków na temat wojny na Ukrainie. CIA pomogła zainstalować u władzy obecny rząd ukraiński. USA zachęciły Rosję do ataku na Ukrainę. Ukraińska broń może być sprzedawana "terrorystom" we Francji. Prezydent Wołodymyr Żeleński zachowuje się jak Adolf Hitler w schyłkowym okresie II wojny światowej.
Znamienne jest jednak to, że argumenty te padają z ust ekspertów, stacji telewizyjnych i gazet związanych z rządzącą na Węgrzech partią Fidesz, której lider, premier Viktor Orbán, publicznie przyłączył się do zachodnich sojuszników, potępiając Rosję za jej inwazję. Poparł masowe sankcje UE paraliżujące rosyjską gospodarkę, a nawet zapowiedział, że wojska NATO będą mogły zostać rozmieszczone w zachodnich Węgrzech.
Jednak na Węgrzech jego partia często wysyła zupełnie inne sygnały. Od państwowych mediów po prorządowe gazety, które są wspierane reklamami finansowanymi przez podatników, publicyści związani z Fideszem promują teorie spiskowe na temat konfliktu i relatywizują agresję Rosji.
W niedzielę wieczorem setki zwolenników opozycji zebrały się przed siedzibą państwowych mediów w Budapeszcie, protestując w przenikliwym zimnie przeciwko temu, co opisują jako zalew rosyjskiej propagandy w państwowej telewizji.
"Nadawanie rosyjskiej propagandy" - głosi jeden z plakatów - "czyni was współwinnymi zbrodni wojennych".
W pierwszych dniach wojny państwowy kanał M1 wielokrotnie zapraszał Georga Spöttle'a - teoretyka spiskowego znanego z badań nad UFO - do przedstawienia eksperckiej analizy wojny. Spöttle powiedział, że wojska rosyjskie przejęły Czarnobyl, aby "nie był on atakowany".
Wezwanie Zelenskiego do ochotniczego noszenia broni przez Ukraińców jest "bardzo niebezpieczne", powiedział, twierdząc, że ukraińska broń może zostać sprzedana "terrorystom" we Francji. Porównał nawet decyzję ukraińskiego przywódcy do decyzji Hitlera z ostatnich miesięcy II wojny światowej, który wcielił do wojska mężczyzn, którzy jeszcze w nim nie służyli.
Analitycy mediów stwierdzili, że ta obecność rosyjskiej narracji jest powszechna w węgierskich mediach państwowych.
"Uważam, że węgierskie media publiczne są obecnie nadawcą nr 1 kremlowskiej propagandy w Europie, ponieważ RT i Sputnik zostały zamknięte" - powiedziała Ágnes Urbán, analityk Mérték Media Monitor.
Poza mediami państwowymi, media powiązane z Fideszem oraz prorządowe grupy w mediach społecznościowych również promowały spiskową, a czasem obraźliwą narrację na temat demokratycznie wybranego rządu Ukrainy.
Sztandarowy prorządowy dziennik Magyar Nemzet w miniony weekend promował na swoich łamach spisek CIA.
Inne osoby związane z Fideszem obwiniają Waszyngton, a nie Moskwę, za wojnę.
"Stany Zjednoczone - ze względów militarnych, politycznych, gospodarczych i bezpieczeństwa - zorganizowały wyzwanie przeciwko Rosji poprzez Ukrainę" - powiedział Gábor Bencsik, publicysta blisko związany z Fideszem.
"Moim zdaniem Rosja tragicznie źle zareagowała na to wyzwanie, ale to od niej zaczęło się wyzwanie" - powiedział Bencsik w weekend w programie talk show na kanale HírTV powiązanym z Fideszem.
"Nie jestem antyamerykański" - podkreślił Bencsik. Powiedział, że pod rządami byłego prezydenta USA Donalda Trumpa "świat zmierzał w kierunku pokoju (...) Niestety, teraz Ameryka znów ma przywództwo, które zmierza w kierunku konfrontacji".Péter Krekó, dyrektor budapeszteńskiego think tanku Political Capital Institute, powiedział, że inwazja na Ukrainę skłoniła przywódców Węgier do ponownej oceny swojej polityki zagranicznej.
"Myślę, że Węgry zdały sobie sprawę, że jest to coś zupełnie nowego - a jedność NATO i UE jest kluczowa" - powiedział.
Niemniej jednak "nie da się tak naprawdę oddzielić prokremlowskiej dezinformacji od rządowego ekosystemu informacyjnego" - zauważa Krekó, dodając, że "mamy do czynienia z ogromną falą relatywizacji", a niektórzy przedstawiciele Fideszu "nienawidzą Zachodu bardziej niż Rosji".
Narracja prorządowych mediów wykracza jednak poza zwykłą krytykę amerykańskiej polityki zagranicznej. W artykule pochodzącym z prorządowej strony internetowej, który został ponownie opublikowany w wielu publikacjach związanych z Fideszem, oskarżono amerykańskiego dyplomatę przebywającego w regionie o pracę na rzecz "destabilizacji" Ukrainy. Mówiąc szerzej, w artykule stwierdzono, że Stany Zjednoczone "sprowokowały Rosjan".
Po inwazji Rosji premier przeszedł na strategię podkreślania, że Węgry powinny trzymać się z dala od wojny. Orbán i jego sojusznicy wielokrotnie powtarzali, że opozycja chce wysłać wojska na Ukrainę - twierdzenie to nie jest zgodne z faktami.
W przeciwieństwie do wielu innych państw UE, Budapeszt odmówił udzielenia Kijowowi dwustronnej pomocy wojskowej. Pomimo poparcia Węgier dla środków karnych wymierzonych w Rosję, jeden z ministrów rządu obarczył w tym tygodniu winą za historyczny spadek wartości węgierskiej waluty "brukselskie sankcje".
www.politi(*)urce=Twitter&utm_medium=social