Na początek prawdziwy hit: Formalnie apanaże skompromitowanych biskupów są wyższe niż tych, którzy sprawują urząd
"W przypadku istnienia ogrodu, w obrębie zajmowanej posesji, należy zapewnić jego podstawowe utrzymanie". Tak więc biskupowi należy się, jak psu zupa, ogrodnik. Biskup ma też, o ile zajdzie taka potrzeba, zapewnioną opiekę zdrowotną. Oznacza to, że biskupowi należy się całodobowa opieka pielęgniarska. Poza tym każdy biskup ma swojego kapelana. Jak stanowi bowiem pismo z 2013 r., "biskup nie powinien boleśnie odczuwać samotności, wynikającej z jego wieku i stanu zdrowia".
Słów kilka o dokumencie z marca 2013 r. regulującym status biskupów seniorów diecezjalnych i pomocniczych.
Dokument ten obowiązuje we wszystkich diecezjach. Przesłał go nam pewien ksiądz, który twierdzi, że "ukarani" za tuszowanie pedofilii biskupi żartują między sobą, że nałożenie na nich kar paradoksalnie poprawiło ich komfort życia. "Oligarchia rosyjska może sobie tylko pomarzyć o takiej emeryturce", dodaje oburzony.
Oczywiście w przestrzeni publicznej sytuacja hierarchów uwikłanych w ochronę pedofilów w sutannach przedstawiana jest jako wyjątkowo dramatyczna. Szef episkopatu abp Stanisław Gądecki twierdzi: "W przypadku biskupa mamy do czynienia jakby ze śmiercią cywilną oskarżonego hierarchy, który nie jest pedofilem. Jest on usuwany z urzędu, popada w infamię i zostaje jakby unicestwiony przez media".
Ale to nieprawda. Ukarani biskupi mają się doskonale. Ich sytuacja jest zrównana z biskupami seniorami. Według dokumentu z 2013 r., o którym była mowa, biskupi przestają być członkami Konferencji Episkopatu Polski, ale są nadal zapraszani na zebrania plenarne, na których mają głos doradczy. Z chwilą przejścia w stan spoczynku mają prawo zamieszkiwania na terenie diecezji, chyba że Watykan postanowi inaczej. Diecezja, a tak naprawdę wierni, ma obowiązek zapewnienia biskupowi-seniorowi odpowiedniego mieszkania z prywatną kaplicą.
"To żenujące" - denerwuje się ksiądz, który przesłał nam dokument regulujący sytuację biskupów. "Na starość uciekają przed zwykłymi księżmi. Co z nich za pasterze? Dlaczego nie potrafią być wśród księży w domu księży emerytów?".
Ale to nie wszystko. Diecezja ma również obowiązek zapewnienia biskupowi seniorowi "odpowiedniego i godnego utrzymania". Oznacza to, co precyzuje dokument, że ukarany biskup otrzymuje stałe miesięczne wynagrodzenie emerytalne w wysokości analogicznej do biskupów sprawujących urząd.
Od znajomych księży słyszymy, że owo wynagrodzenie, w zależności od diecezji, może wynosić między 5 a 9 tys. zł. Niezależnie od tego ukarany biskup otrzymuje świadczenie emerytalne z ZUS. Tak więc formalnie apanaże skompromitowanych biskupów są wyższe niż tych, którzy sprawują urząd. Ukarany biskup za nic nie płaci. Poza pensją, emeryturą otrzymuje dodatkowo ryczałt na wyżywienie. Obowiązkiem diecezji jest również opłacanie rachunków za mieszkanie biskupa oraz finansowanie wynagrodzenia dla jednej osoby, która podejmuje pracę w jego domu.
Jest jeszcze jedna kwestia, o której należy pamiętać. Przechodząc na emeryturę, względnie "za karę" w stan spoczynku, biskup ma ogromne oszczędności z kilkudziesięciu lat. To dochody oficjalne sięgające do 10 tys. zł miesięcznie, poza tym koperty za wizyty duszpasterskie, odpusty, bierzmowania. Zastanawiamy się, jak to się dzieje, że opinia publiczna emocjonuje się kolejnymi skandalami, które wybuchają regularnie, dziennikarze piszą reportaże, robią filmy, starają się dotrzeć do ofiar i przedstawiają ich dramaty życiowe, a księża i biskupi milczą. Czasem odezwie się niezastąpiony Tadeusz Rydzyk, który pomstuje na wrogie Kościołowi media, weźmie w obronę uciśnionych biskupów, zachęci do modlitw, wyrazi szczere wyrazy współczucia biskupom szczególnie mu bliskim. Inni biskupi nie kwapią się z wyrażeniem swoich opinii, są ponad tym medialnym zgiełkiem. Co więcej, znajdują się dziennikarze, którzy również z troską pochylają się nad losem "prześladowanych" biskupów. Są też pełni dobrej wiary katolicy świeccy, którzy piszą do dziennikarzy, czy aby na pewno wszystko sprawdzili i czy to nie prowadzi do upadku moralności społeczeństwa. Radzą też skupić się na dobru, którego tyle się dzieje za sprawą ludzi Kościoła, w tym również za sprawą biskupów. Być może nie zawsze im wszystko wychodzi, no ale jeśli ktoś jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamieniem...
Taka postawa prowadzi do utrwalenia społecznego zakłamania, paraliżuje wręcz wszelkie próby uzdrowienia kościelnych struktur. Nie cofamy żadnego zdania z "Gomory", w której analizowaliśmy, jak deprawują pieniądze i władza w Kościele i jak wielki strach budzą bezkarni księża i biskupi. Co więcej, idziemy dalej i w kolejnej książce zatytułowanej "Babilion", która niebawem się ukaże, pokazujemy, jak perfidia systemu kościelnego pasożytuje na polskim społeczeństwie.
Przy czym nie chodzi tylko o wyzysk i pazerność. Kościół żywi się poczuciem winy jednostki, zazdrośnie strzegąc jedynej recepty na życie. Ma nią być ślepe posłuszeństwo, a ludzie na to się godzą.
Uważamy, że nie ma żadnego powodu, by traktować biskupów jako "kastę nieskazitelnych", by odwołać się do tytułu książki Marco Marzano. To grupa ludzi, która przy każdej okazji nie tylko formułuje pod adresem społeczeństwa wyśrubowane standardy moralne, ale napomina i grozi karami piekielnymi. Trzeba sobie powiedzieć jasno, że ta upasiona na społecznych ofiarach grupa powinna być poddana takim samym ocenom, jak my wszyscy.
Tak, mamy świadomość, że polscy biskupi są zdyscyplinowanym i solidarnym związkiem zawodowym. Przecież działania Michalika i Polaka miały zapewnić braci biskupiej dostatnią starość.
www.newswe(*)biskupow-ile-zarabiaja/gq2v7m9