Wyobraźmy sobie, że nasz mózg to komputer. Oczywiście krąży wiele historii na temat możliwości naszego umysłu, jaki on potężny, jaki nieograniczony, jaki on samodzielny itd.. Jednakże każdy mózg jest ograniczony, nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Więc jak korzystać z mózgu w sposób optymalny? Jak można osiągnąć pewność, że zrobiło się wszystko co możliwe? Jak poznać własne możliwości, drogę na skróty, triki, czarną magię ludzkiego intelektu? O tym postaram się napisać.
Model jest prosty, każdy z nas ma ileś tam mocy obliczeniowej (nie posiłkuję się żadnymi artykułami naukowymi, to wyłącznie mój prywatny freestyle). No więc otwieramy menedżera zadań i patrzymy co zużywa najwięcej zasobów - przygotowanie na wszystkie możliwe scenariusze na spotkaniu biznesowym/sprawdzianie - 10%. Stworzenie maski psychologicznej gwarantującej bezpieczeństwo i kontrola otoczenia - 10%. Dbanie o własny zasób słów, składnię i gramatykę językową, rozumienie rozmów, konotacji językowych, aluzji, ironii, żartów - 10%. Podtrzymywanie funkcji życiowych, dbanie o organizm, przeciwdziałanie negatywnym wpływom i regeneracja - 10%. Czy takie liczby są możliwe - nie wiem. Czy potrafimy otworzyć menedżera zadań? Czy Wy potraficie? Zapewne nie, tworzenie nowych metod i funkcji poznawczych jest bardzo skomplikowane i wymaga zrozumienia (dogłębnego) własnych celów, możliwości i otoczenia. Słowem nikt Wam nie wyjaśni jak lepiej korzystać z własnej głowy.
Ludzie uważają, że dzisiejsza młodzież jest słaba. A co jeśli starsze pokolenia obciążają moce obliczeniowe młodych ludzi do tego stopnia, że Ci nie dość że się wolniej i gorzej rozwijają to jeszcze nie wiedzą w jakim kierunku się rozwijać i co ze sobą zrobić? Znajome? Moce obliczeniowe. Każdy ma X mocy na każdym etapie życia, co się stanie jeśli na którymś etapie tej mocy nie starczy na najważniejsze funkcje? Myślicie, że szkoła nauczy Was wszystkiego co najważniejsze? Przede wszystkim szkoła Was będzie uczyć ile wlezie. Moce obliczeniowe, będę to powtarzał jak mantrę. Czy nasi dziadkowie nauczą nas jak ich zastąpić? Czy nasi rodzice nauczą nas jak odebrać im miejsce pracy? Moce obliczeniowe.
Mam nadzieję że bakcyl złapany bo zacznę przynudzać. Stephen Hawking + wola walki = wielki mózg. To było znane od wieków, że najsilniejsze jednostki rodzą się w bólu, że mózg musi widzieć wymierną przeszkodę i nagrodę za jej pokonanie aby się rozwijać ponad przeciętność. Im łatwiejszy ekosystem tym mniej skomplikowane organizmy. Czyli pierwszym krokiem do rozwoju jest potrzeba, zrozumienie własnej sytuacji, rozeznanie w otoczeniu. Wymierna, potwierdzona próbami wiedza o własnym środowisku i własnych celach. Obserwacja. Analiza. Kojarzą mi się też "korzenie" ale to dla Was do rozszyfrowania. Zrozumienie nie jest proste, wielu ludzi przytłoczonych życiem po prostu pyta innych o radę, no bo wszędzie są dobrzy ludzie gdy my się męczymy z własnym brzemieniem. Moce obliczeniowe. Jak tu zacząć myśleć o jakichś nowych problemach jak życie i bez tego jest nieznośne? No i właśnie, od czego tu zacząć? Proponuję od czarnej magii.
Wiecie dlaczego ludzie noszą broń? Żeby się nie przemęczać, żeby nie analizować, żeby mieć więcej możliwości i spokojniejsze myśli. Moce obliczeniowe. Wiecie dlaczego ludzie się ładnie ubierają i nie odmawiają? Żeby nie mieć problemów, żeby uprościć swoje życie, żeby unikać kłopotów, żeby nie obciążać się dodatkowo. Moce obliczeniowe. Wiecie dlaczego ludzie się wtapiają w tłum i małpują innych? Żeby zmniejszyć ryzyko kłopotów, nie wymyślać nowych problemów, nie dokładać sobie trudnych sytuacji, żeby mieć łatwe usprawiedliwienie. Moce obliczeniowe. Ale przecież to wszystko już jest robione, a moim skromnym zdaniem te rozwiązania są bardzo przewidywalne i nie dają oczekiwanych efektów patrząc na to co się dzieje. To trzeba wymyślić coś lepszego.
Pewnego dnia zdałem sobie sprawę, że nawet jeśli życie jest nieprzewidywalne, to stan mojego umysłu pozostaje taki sam bez względu na okoliczności. Przeciążony. A bo wyróżniający się uczeń dostaje więcej zadań, a bo ambitny kolega dostaje leniów do zespołu, a bo poszukujący pracy dostaje tylko najbardziej nieprzewidywalne i wymagające oferty... Moce obliczeniowe. Myślicie, że istnieje ucieczka? Zawsze jest wyjście, są dobrzy ludzie którzy pomogą. Ci sami, którzy widzą jak ciężko pracujesz, jak się starasz, jak dużo myślisz, Oni zawsze gotowi są pomóc. Szkoda że ja im nie pomagam. I tu jest pies pogrzebany, czy mając duże moce obliczeniowe lub będąc mocno obciążonym pomagamy innym? Tak? Czy aby na pewno? A może obciążenie naszych myśli jest otwartym atakiem?
Tak więc aby mieć sprawny i nieujarzmiony umysł potrzebujemy dobrego antywirusa. Dobrej obrony. Często taka filozofia sprowadza się do pożegnania z godnością, z karierą, z przyjaciółmi, z przyjemnościami. Nikt nie lubi męczących ludzi, takich dziwnych, którzy wymagają specjalnych warunków.
Dobra, to skoro już zamęczyłem najbardziej wytrwałych nastolatków uważających się za zbawców mogę przejść do clue programu. Przede wszystkim życie musi być przewidywalne, rutyna musi być uniwersalna, każdy dzień musi być podobny abyśmy mogli korzystać z większej "mocy". Otoczenie musi być zrozumiałe i przewidywalne, ludzie muszą rozumieć Twoje potrzeby, musisz być akceptowany/a, dobre odżywianie się przynajmniej przez kilka lat w trakcie rozwoju, wystawianie swojego umysłu na sytuacje ekstremalne, stresujące, emocjonalne na drodze doświadczeń. Obserwacja, analiza, zapamiętywanie i ocenianie. Bodźcowanie się (na przykład za dobry okres pizza albo słodycze). Praca nad sobą. Tworzenie usprawnień, skrótów, wpływanie na wybrane elementy swojego życia z ogromną dokładnością. I na koniec najważniejszy element. Korzystanie z frustracji i gniewu, synergia z własnymi emocjami.
To co napisałem powinno być wyłącznie natchnieniem. Nie sądzę, żeby pomogło wszystkim. Ale wiedzcie, że potwory istnieją i często najtrudniej ich dostrzec...
|