> Jest taka uznana teoria ekonomiczna, że przedsiębiorstwo emituje akcje, gdy nie może już inaczej się nakraść. Tak czy inaczej - gratuluję! Dokładnie. Kiedyś zaznaczyłem sobie w jednej ciekawej książce taki fragment: Cytat:"To co wartościowe w spółkach giełdowych nie należy do akcjonariuszy - oni są od finansowania i ponoszenia ryzyka, zysk przeznaczony jest tylko dla większościowych pakietów."
Jak kraść? Podręcznik złodzieja - Kazimierz Turaliński Ktoś tutaj wcześniej napisał: > Może w ten sposób zostaje określone, która działalność gospodarcza ma sens a która nie?Nawet jeśli będzie miała sens, nic to nie da drobnym akcjonariuszom, gdy zyski z tej sensownej działalności pójdą na wynagrodzenia zarządu, rad nadzorczych, firmowe auta lub zostaną wytransferowane w inny wymyślny sposób (umowy licencyjne, pożyczki lub inne koszty pozorowane) przez tych, którzy te spółki faktycznie kontrolują. Udziałowcem spółki warto być, ale tylko wtedy gdy ma się realny wpływ na jej działanie.Posiadanie pojedynczych akcji tak naprawdę nic nie daje, ich tzw. "wartość rynkowa" przeważnie jest sztucznie animowana i całkowicie oderwana od wartości księgowej, nikt nie gwarantuje wypłaty ani wysokości dywidend. Moim zdaniem z punktu widzenia detalicznego inwestora jest to najzwyklejsze w świecie oszustwo (w dodatku pod parasolem państwa i skorumpowanych państwowych regulatorów). .
|