Racjonalista - Strona głównaDo treści
Milion lat w jeden dzień

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kultura
NapisanoAutorTytuł
02-04-2023 14:06romaro (25211 punktów)Milion lat w jeden dzień
Ocena 1 na 1
Był rok 1793, a we Francji szalała krwawa rewolucja. Król Ludwik XVI nie miał już głowy na karku, padł bowiem ofiarą gilotyny, która niebawem miała zabarwić paryski bruk krwią szlachecką i chłopską. Politycy w całej Europie oczami wielkimi z przerażenia przypatrywali się owej gorączce, która w każdej chwili mogła przenieść się na ich podwórko. Świat rozpalały ognie wielkich idei, a banda radykalnych uczonych odurzonych filozofią oświecenia od nowa tworzyła zarys francuskiego społeczeństwa. Ich czujnym oczom nie umykało nic i nawet staruszek czas mógł spodziewać się odgórnej restrukturyzacji... Od jakichś czterech tysięcy lat świat uparcie trzymał się dwunastkowego systemu liczbowego Babilończyków - czemu jednak oparto go na liczbie 12, a nie 10? Otóż 10 dzieli się jedynie przez 5 i 2, podczas gdy 12 jest podzielne przez 2, 3, 4 i 6, dzięki czemu znacznie lepiej nadaje się do obliczeń. Do tego kalendarz lunarno-solarny, oparty na obserwacji tak słońca, jak i księżyca, składał się z dwunastu cykli księżycowych rocznie (z trzynastym miesiącem "przestępnym" dodawanym co dwa albo trzy lata) - dwunastka była więc liczbowym kamieniem węgielnym wszechświata. Logiczne wydawało się więc, że czas powinien działać w tym systemie, z sześćdziesięciosekundową minutą i dwudziestoczterogodzinną dobą. Tak myślano w zamierzchłych czasach, a tu nastał rok 1793! W rewolucji francuskiej nie chodziło tylko o to, by głodujący lud mógł wreszcie zemścić się na arystokratach poubieranych w pudrowane peruki; jej przywódcy pragnęli też zerwać ze skostniałymi tradycjami, zastępując je racjonalizmem naukowym. Od jakichś dwustu lat filozofowie przebąkiwali o możliwości wprowadzenia systemu metrycznego, aż wreszcie pojawiła się możliwość przetestowania go w praktyce. Piątego października nowa Rada Narodowa przyjęła więc wniosek, wniesiony rok wcześniej przez Jeana-Charles'a de Bordę, i dwudziestoczterogodzinna doba została nagle przycięta do dziesięciu godzin, z których każda miała się składać ze stu minut, a te ze stu sekund. Jak łatwo się domyślić, przeredagowano też resztę kalendarza, tygodnie zamieniając na dziesięciodniowe décades - i tym samym nieumyślnie wrócono do dziesięciodniowego systemu znanego starożytnym Egipcjanom. Rok skurczył się do dziesięciu miesięcy o cudownie prozaicznych nazwach, takich jak Ventôse, wietrzny miesiąc (co odnosiło się do niesprzyjającej aury lutego, a nie do okresu świątecznego, kiedy nierzadko dręczą nas krępujące gazy związane z przejedzeniem). Tak zdziesiątkowaną rachubę czasu reklamowano jako przejaw francuskiej myśli twórczej, lecz starożytni Chińczycy posługiwali się nią przez wieki, dopóki - o, ironio! - do zmiany zdania nie przekonali ich kupcy z Europy. Ewidentnie francuskie władze nie dostały tego okólnika. Niebawem miały pożałować swojej ignorancji. Tak, czas metryczny okazał się wściekle niepopularny i mimo desperackich prób udobruchania tłumu za pomocą hybrydowych zegarów, pokazujących czas zarówno na dwunasto-, jak i dziesięciostopniowej tarczy, przedsięwzięcie to powszechnie uważano dosłownie za stratę czasu. Francuzi zdołali jakoś przejść do porządku dziennego nad masowymi egzekucjami, ale dziesięciogodzinne zegary? Obłęd! Ku zażenowaniu wszystkich pomysłodawców mocno gloryfikowana rewolucja dziesiętna potrwała zaledwie osiemnaście miesięcy (a może czternaście dziesiętnych miesięcy...?), po których pospiesznie wycofano się ze wszelkich zmian. "Chwila, moment! - już słyszę wasz zdziwiony chór. - Co tam wspominałeś o dziesięciodniowym tygodniu u Egipcjan? To przecież nie system dwunastkowy!" Cóż, jeśli o to chodzi... no dobra, teraz jest pewnie właściwy moment, żeby zapoznać was z niuansami historii chronometrii. Niewykluczone, że ten kawałek będzie wymagał koncentracji, więc rozsiądźcie się wygodnie. Pora zagłębić się w szczegóły techniczne.

Powyższy tekst jest fragmentem zaczerpniętym z
ż książk Jenner'a Greg'a "Milion lat w jeden dzień". Nie jest to historia wojen, polityki ani doniosłych wydarzeń: Greg zagląda do rzymskich śmietników, egipskich mumii i wiktoriańskich ścieków, wyciągając niezwykłe, zaskakujące, a czasem wręcz niedorzeczne ciekawostki o naszej przeszłości. Przedstawiona tu opowieść obejmuje cały świat i miliony lat ludzkiej ewolucji - i dotyczy wszystkich drobnostek, które od zawsze nas ciekawiły, oraz wielu innych, którym zwykle nie poświęca się ani jednej myśli. To historia naszego życia, sięgająca milion lat wstecz. Książka napisana w aż nadto przystępny sposób przez co może niektórych "koneserów dobrej książki" irytować.
www.empik.(*)ner-greg,p1121361018,ksiazka-p
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

okragly (21676 punktów)
>Milion lat w jeden dzień
milion lat? w raju w którym nie było czasu

Wróć do listy wątków działu Kultura
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365