 |
Heisenberg pytanie drugie Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 21-06-2007 15:53 | Marek Matacz (196 punktów) | Heisenberg pytanie drugie | Załóżmy, że badamy prędkość cząstki ze 100% pewnością? Co dokładnie oznacza 100% niepewność położenia? Czy cząstkę możemy znaleźć wtedy w dowolnym miejscu we wszechświecie czy jedynie w obszarze ograniczonym maksymalną prędkością światła? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Jarek Duda (1185 punktów) | Fala płaska to phi(x)=exp(i*k*x), czyli kwadrat modułu - prawdopodobieństwo cząstki wszędziej (caaaaałym  wszechświecie) jest takie samo. Niestety, jak można się domyślić - są problemy z unormowaniem tego prawdopodobieństwa.
|
|
 | | Marek Matacz (196 punktów) | > Fala płaska to phi(x)=exp(i*k*x), czyli kwadrat modułu - prawdopodobieństwo cząstki wszędziej (caaaaałym wszechświecie) jest takie samo. Niestety, jak można się domyślić - są problemy z unormowaniem tego prawdopodobieństwa.Czy dobrze rozumiem, że im większa energia tym mniejsza niepewność?
|
|
|  | | Jarek Duda (1185 punktów) | Czym większa NIEPEWNOŚĆ energii tym mniejsza NIEPEWNOŚĆ położenia!
|
|
| Uxbridge | Stan czastki jest z reguły kombinacją stanów o wszystkich możliwych pędach i wszystkich możliwych położeniach. Prawdopodobieństwo OKRESLONEGO pędu jest równe zero i tak samo prawdopodobieństwo określonego położenia jest równe zero. Możemy pytac o prawdopodobienstwo ze pęd lub położenie cząstki zawiera sie w okreslonym przedziale. Wtedy dostaniemy jakąś wartość prawdopodobieństwa. W pewnym przedziale, te prawdopodobieństwa będą największe. Tak jakby położenia i pędy się tam zgęszczały. Rozkłady prawdopodobieństwa będą tam miały "górkę". Ale jeśli warunki eksperymentu będą takie, że "górka" rozkładu pędu będzie bardziej stroma, to "górka" rozkładu położenia będzie łagodniejsza. I odwrotnie. Czyli gdy doprowadzimy do sytuacji że "górka" pędu przyjmie postać nieskończonej igły (prawdopodobieństwo w tym punkcie wynosi 1, czyli cząstka ma określony konkretny pęd) to "górka" położenia zamieni się w płaską, zerową równinę. Czyli prawdopodobieństwo znalezienia cząstki w dowolnym skończonym przedziale będzie zerowe. Dopiero prawdopodobieństwo znalezienia cząstki w całej przestrzeni jest równe 1. Czyli tak - cząstka jest wszędzie i nigdzie. Rozmazana płasko po całej przestrzeni. Błąd Twojego podejścia polega na tym że starasz się sobie wyobrazić cząstkę z którą coś się dzieje w danym miejscu i pytasz co będzie dalej. Np. cząstka gdzieś spoczywa i nadajemy jej określony pęd. Ale spoczywająca cząstka ma już określony pęd (zero) i nie można takowej zlokalizować, żeby coś z nią zrobić. To co opisano dotyczy sytuacji nierelatywistycznych. Jak chcesz uwzględnić skończoną prędkość światła to ten obraz jeszcze bardziej się rozmywa. Wtedy czas trwania pomiaru nie może być dowolnie krótki, bo dopuścilibyśmy możliwość nieskończonych prędkości cząstki przy pomiarze. Więc dokładność pomiaru pędu jest z samej zasady ograniczona (chyba że przez nieskończenie długi czas). A z kolei próby nieskończenie dokładnego pomiaru położenia w teorii relatywistycznej prowadzą do powstania rozwiązań o ujemnej energii i wiąże się z pojawieniem antycząstek.
|
|
 | | Marek (196 punktów) | Np. cząstka gdzieś spoczywa i nadajemy jej określony pęd. Ale spoczywająca cząstka ma już określony pęd (zero) i nie można takowej zlokalizować, żeby coś z nią zrobić.
A jeśli będzie odwrotnie? Tzn. zatrzymamy jakąś cząstkę. Czy wtedy jej położenie się rozmyje na całą przestrzeń? To oznacza przecież, że może sie teoretycznie znaleźć gdziekolwiek również w punktach niedostępnych z prędnośćiami mniejszymi od c.
I jak to jest z fotonami które nie mają masy a więc zawsze znaną prędność c?
|
|
|  | | Uxbridge | >A jeśli będzie odwrotnie? Tzn. zatrzymamy jakąś cząstkę. Czy wtedy jej położenie się rozmyje na całą przestrzeń? To oznacza przecież, że może sie teoretycznie znaleźć gdziekolwiek również w punktach niedostępnych z prędnośćiami mniejszymi od c. A jak zatrzymac czastke? Np. elektronowi mozna postawic wysoka bariere potencjalu. Elementarny przyklad obliczeniowy pokazuje, ze nawet wtedy prawdopodobienstwo znalezienia czastki w obszarze za bariera jest niezerowe. To jest zjawisko tunelowe. Czyli nadal rozklad prawdopodobienstwa polozenia w przestrzeni jest jakis. Wiec rozklad pedu tez jest jakis. Wiec nie mamy pewnosci ze czastka sie zatrzymala i ma ped 0. Po za tym, czastka moze sie odbic. Zeby dokladnie wyhamowac czastke, trzeba by przynajmniej znac dokladnie jej ped przed zderzeniem. Co oznacza, ze juz na poczatku doswiadczenia nie wiemy gdzie ona jest.
>I jak to jest z fotonami które nie mają masy a więc zawsze znaną prędność c? Tak, ale ped jest wektorem tak jak predkosc i zeby okreslic go dokladnie, trzeba jeszcze znac kierunek, nie tylko wartosc.
|
|
| |  | | Marek (196 punktów) | >>A jeśli będzie odwrotnie? Tzn. zatrzymamy jakąś cząstkę. Czy wtedy jej położenie się rozmyje na całą przestrzeń? To oznacza przecież, że może sie teoretycznie znaleźć gdziekolwiek również w punktach niedostępnych z prędnośćiami mniejszymi od c. >A jak zatrzymac czastke? Np. elektronowi mozna postawic wysoka bariere potencjalu. Elementarny przyklad obliczeniowy pokazuje, ze nawet wtedy prawdopodobienstwo znalezienia czastki w obszarze za bariera jest niezerowe. To jest zjawisko tunelowe. Czyli nadal rozklad prawdopodobienstwa polozenia w przestrzeni jest jakis. Wiec rozklad pedu tez jest jakis. Wiec nie mamy pewnosci ze czastka sie zatrzymala i ma ped 0. Po za tym, czastka moze sie odbic. Zeby dokladnie wyhamowac czastke, trzeba by przynajmniej znac dokladnie jej ped przed zderzeniem. Co oznacza, ze juz na poczatku doswiadczenia nie wiemy gdzie ona jest. >>I jak to jest z fotonami które nie mają masy a więc zawsze znaną prędność c? >Tak, ale ped jest wektorem tak jak predkosc i zeby okreslic go dokladnie, trzeba jeszcze znac kierunek, nie tylko wartosc. >
Chyba już zaczynam rozumieć. Nie wiemy dokładnie gdzie ona jest, więc nie wiemy z którego miejsca liczyć obszar ograniczony prędkością światła, czy tak?
|
|
| | |  | | Uxbridge | >Chyba już zaczynam rozumieć. Nie wiemy dokładnie gdzie ona jest, więc nie wiemy z którego miejsca liczyć obszar ograniczony prędkością światła, czy tak?
Mozna i tak. Ale ja raczej bym powiedzial, ze mierzymy ped w jakims czasie Dt wiec zawsze niedokladnie (tym bardziej im krocej mierzymy). Rozklad pedu powoduje rozklad polozenia w takich granicach ze znalezienie czastki dalej niz Dt*c jest praktycznie niemozliwe. Jesli chcielibysmy zmierzyc ped z nieskonczona dokladnoscia, to musielibysmy to zrobic przez nieskonczony czas, co powoduje ze czastka moze byc po pomiarze dokladnie wszedzie i nigdzie.
|
|
| Uxbridge | Najlepiej nie wyobrażaj sobie cząstek jako kuleczek  Elektron czy foton nie istnieją w takim samym sensie jak krzesło. Zresztą istnienie krzesła też jest sprawą otwartą
|
|
 | | tajnosincognitos | > Najlepiej nie wyobrażaj sobie cząstek jako kuleczek  > Elektron czy foton nie istnieją w takim samym sensie jak krzesło. Zresztą istnienie krzesła też jest sprawą otwartą  Zatem w jakim sensie istnieje? Krzesło słada się z cząstek, czyli wszystko materialne tak samo istnieje.
|
|
|  | | Uxbridge | > Zatem w jakim sensie istnieje?> Krzesło słada się z cząstek, czyli wszystko materialne tak samo istnieje.Cząstki ze sobą odziaływują. Im jest ich więcej i oddziaływania bardziej złożone, tym układy stają się bardziej "określone". Albo nam się takimi wydają  W jakim sensie istnieje elektron? Na to pytanie żaden fizyk ci nie odpowie. Przynajmniej dobry fizyk. Zapyta cię najwyżej jak rozumiesz istnienie. Elektron to pojęcie które pozwala nam liczyć i przewidywać zachowanie pewnych zjawisk bez dokonywania doświadczeń za każdym razem. Energia, siła to też pojęcia. Co to jest energia i siła? Czy one też "istnieją"?
|
|
| |  | | real | > Cząstki ze sobą odziaływują. Im jest ich więcej i oddziaływania bardziej złożone, tym układy stają się bardziej "określone". Albo nam się takimi wydają  > W jakim sensie istnieje elektron? Na to pytanie żaden fizyk ci nie odpowie. Przynajmniej dobry fizyk. Zapyta cię najwyżej jak rozumiesz istnienie.> Elektron to pojęcie które pozwala nam liczyć i przewidywać zachowanie pewnych zjawisk bez dokonywania doświadczeń za każdym razem. Energia, siła to też pojęcia. Co to jest energia i siła? Czy one też "istnieją"?Elektron istnieje tak jak każda inna fala. Nie ma czarów... to tylko elektromagnetyzm. Obecna fizyka kwantowa (ta szkolna, np.: QED), to tylko teoria oparta na abstrakcji matematycznej, dlatego nie przekłada się na rzeczywistość fizyczną. Trzeba pracować na wielkościach realnych... obliczać każdy księgowy potrafi.
|
|
| | |  | | Uxbridge | > Obecna fizyka kwantowa (ta szkolna, np.: QED), to tylko teoria oparta na abstrakcji matematycznej, dlatego nie przekłada się na rzeczywistość fizyczną.> Trzeba pracować na wielkościach realnych... obliczać każdy księgowy potrafi. Czekamy na zdefiniowanie rzeczywistości (może być fizyczna)
|
|
| | |  | | Uxbridge | >Elektron istnieje tak jak każda inna fala. A co drga/faluje w przypadku elektronu?
|
|
| | | |  | | real | >>Elektron istnieje tak jak każda inna fala. >A co drga/faluje w przypadku elektronu? > Nazwij sobie to jak chcesz, np. bigos, a następnie wyekstraktuj własności z wyników eksperymentów, np. stałe fizyczne - e, c, m_e, m_p, alfa, h, ... Teraz można określić: e - elektron, c - światło/foton, p - proton,... wprost z naszego uniwersalnego bigosu.
|
|
| | | | |  | | Uxbridge | Ja nic nie chcę ekstrahować. Nie chcę twojego bigosu. Ja chcę odpowiedzi. Co drga/faluje w przypadku elektronu? Skoro on jest "istniejącą" falą?
|
|
| | | | | |  | | Fizyk (17637 punktów) | > Co drga/faluje w przypadku elektronu?
Funkcja falowa.
|
|
| | | | | | |  | | Uxbridge | >> Co drga/faluje w przypadku elektronu? >Funkcja falowa. Funkcja falowa opisuje drgania (czego?) ale sama nie drga bo jest abstrakcją matematyczną. Zamiast funkcji falowej można użyć wektora stanu. Czy on też drga?
|
|
| | | | | | | |  | | Fizyk (17637 punktów) | > Funkcja falowa opisuje drgania (czego?)Elektronu. > ale sama nie drga bo jest abstrakcją matematyczną.Funkcje falowe istnieją fizycznie. > Zamiast funkcji falowej można użyć wektora stanu. Czy on też drga?Też. Jeżeli elektron ma określoną energię E i początkowo znajduje się w stanie |0}, to ten wektor stanu ewoluuje w czasie jak następuje: |t} = exp( -i 2 pi E t / h ) |0} . Ten wykładnik w eksponencie podaje fazę drgania. Więcej znajdziesz tu: en.wikipedia.org/wiki/SchrĂśdinger_equation .
|
|
| | | | | | | | |  | | Uxbridge | >>Funkcja falowa opisuje drgania (czego?) >Elektronu. Wolne żarty, swobodny elektron też ma funkcję falową i nie drga. W atomie elektron zwykle też nie "drga" bo wtedy musiałby emitować energię i zmienić poziom. Usiłujesz trzymać się swojego zdania ale nie zbaczaj w kierunku nonsensów proszę. Wiadomo jaką interpretację ma funkcja falowa. Ty to wiesz i ja to wiem. Nie wprowadzaj ludzi w błąd. I FF nie drga tylko opisuje drgania (na pewo nie elektronu). Fale dźwiękowe też nie drgają tylko stanowią efekt drgań cząsteczek ośrodka.
>Funkcje falowe istnieją fizycznie. To nowość. Jaki jest wymiar ich wielkości? Jak ją zmierzyć? I nie mów o makroskopowych przejawach funkcji falowej takich jak nadprzewodnictwo czy potencjał wektorowy. Chodzi o funkcję falową cząstki. Ale znowu napotykamy tu na problem "istnienia". Dziwię się że tak łatwo wyrokujesz, podczas gdy "realność" funkcji falowej jest kwestą otwartą. I może być rozważana na bazie poglądów a nie faktów. Hawking, Feynmann, Deutsch nie zgodzili by się z Tobą. Penrose i Bohm tak, chociaż z zastrzeżeniami. A Ty wypowiadasz się jakby to była jakaś "oczywista oczywistość" chociaż akurat większość fizyków ma inne poglądy.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Fizyk (17637 punktów) | > >>Funkcja falowa opisuje drgania (czego?)> >Elektronu.> Wolne żarty, swobodny elektron też ma funkcję falową i nie drga.Elektron to cząstka + funkcja falowa. Cząstka swobodnego elektronu co prawda nie drga, ale jego funkcja falowa (czy wektor stanu) ma oscylujący czynnik fazowy tak jak to napisałem. > > Funkcje falowe istnieją fizycznie.> To nowość.No widzisz! Nigdy nie jest za późno na naukę  > Jaki jest wymiar ich wielkości?m -3/2 . > Jak ją zmierzyć?Do niedawna jedynym sposobem było wielokrotne powtórzenie pomiaru na funkcji falowej przygotowanej za każdym razem w ten sam sposób. Wynik masz tu: physicsweb(*)15/9/1/1/single-electron-image . Na obrazku d widzisz funkcję falową już całkem wyraźnie. Jakieś 10 lat temu doszło do tego wytworzenie kondensatu Bosego-Einsteina, gdzie tysiące atomów ma identyczną funkcję falową. Można trochę ich zabrać z kondensatu, pomierzyć ich funkcję falową i już wiesz jaką funkcję ma reszta. Oświetlając kondensat BE laserem można jego funkcję falową dosłownie zobaczyć. ( news.bbc.co.uk/1/low/sci/tech/3267875.stm ) Obecnie prowadzone są badania podstawowe zmierzające do opracowania tomografii orbitali cząsteczkowych. Powinno udać się nie tylko mierzyć funkcje falowe stacjonarnych orbitali, ale także "filmować" ich ewolucję w skali attosekundowej, włącznie z ich fazą. ( www.rdg.ac.uk/Physics/research/amalp/iorwm009.htm ) > Ale znowu napotykamy tu na problem "istnienia". Dziwię się że tak łatwo wyrokujesz, podczas gdy "realność" funkcji falowej jest kwestą otwartą. I może być rozważana na bazie poglądów a nie faktów. Hawking, Feynmann, Deutsch nie zgodzili by się z Tobą. Penrose i Bohm tak, chociaż z zastrzeżeniami. A Ty wypowiadasz się jakby to była jakaś "oczywista oczywistość" chociaż akurat większość fizyków ma inne poglądy.Za wyjątkiem Penrose'a to wszystko prawda. Mam do wyboru ponad dziesięć ontologii, każda z nich niesprzeczna z empirią. No to wybieram sobie najwygodniejszą: de Broglie'a-Bohma.
|
|
| |  | | Fizyk (17637 punktów) | > W jakim sensie istnieje elektron? Na to pytanie żaden fizyk ci nie odpowie. Przynajmniej dobry fizyk. Zapyta cię najwyżej jak rozumiesz istnienie.Imputujesz mi nadmierną ingnorancję.  Istnienie obiektów fizycznych jest zdefiniowane przez wyszczególnienie ich własności. W przypadku cząstek elementarnych lista ta jest raczej krótka. Na przykład to że elektron jest elektronem określa jego ładunek ( -e), masa ( me) i spin (1/2). Ponadto podanie funkcji falowej i położenia całkowicie określa jego stan. I to wszystko. W tym sensie istnieje elektron.
|
|
| | |  | | Uxbridge | > Imputujesz mi nadmierną ingnorancję. Istnienie obiektów fizycznych jest zdefiniowane przez wyszczególnienie ich własności. W przypadku cząstek elementarnych lista ta jest raczej krótka. Na przykład to że elektron jest elektronem określa jego ładunek (-e), masa (me) i spin (1/2). Ponadto podanie funkcji falowej i położenia całkowicie określa jego stan. I to wszystko. W tym sensie istnieje elektron.> Żeby odpowiedzieć na pytanie, podałeś własną definicję istnienia. Dobra jak każda inna, pasuje do elektronu, nie pasuje do krzesła. Układy odziałujące z otoczeniem (nieizolowane) nie mają funkcji falowej i trzeba je opisywać macierzą gęstości. A sama funkcja falowa która uczestniczy w Twojej definicji istnienia słabo sama ją spełnia. W dodatku ona z niczym nie oddziałuje, nie można jej mierzyć, a jednak jej postać decyduje o przebiegu zjawiska. Istnieje czy nie? Czy też jest użytecznym pojęciem jak większość pojęć w fizyce. Nb. skąd pewność że wymienione przez Ciebie cechy są wszystkimi własnościami elektronu. Póki co tak się nam tylko wydaje. Bronię poglądu, że traktowanie fizyki jako poglądu filozoficznego jest uproszczeniem i prowadzi na manowce. Fizyka jest narzędziem opisu i przewidywania zjawisk. Lepszego nie mamy. Wiara że fizyka cokolwiek "wyjaśnia" jest wg. mnie naiwna. Opisałeś elektron poprzez inne pojęcia z których "wyjaśnieniem" miałbyś kłopoty. Co to jest masa, co to jest ładunek, co to jest spin? Im dalej w las tym bardziej skomplikowane "wyjaśnienia" musiałbyś podawać, aż w końcu byś się poddał. Może lepiej przyjąć koncepcję minimalistyczną. Mamy użyteczne pojęcia i one dobrze nam służą w praktyce. A jak jest "naprawdę" - tym się nie zajmuje fizyka.
|
|
| | | |  | | Fizyk (17637 punktów) | > Żeby odpowiedzieć na pytanie, podałeś własną definicję istnienia. Dobra jak każda inna, pasuje do elektronu, nie pasuje do krzesła.
Ależ pasuje do krzesła. Tyle że lista cech krzesła jest dłuższa niż taka lista dla elektronu.
> Bronię poglądu, że traktowanie fizyki jako poglądu filozoficznego jest uproszczeniem i prowadzi na manowce. Fizyka jest narzędziem opisu i przewidywania zjawisk. Lepszego nie mamy. Wiara że fizyka cokolwiek "wyjaśnia" jest wg. mnie naiwna.
Wiara jest tu zbędna. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że takie wyjaśnienia niekoniecznie są ostateczne. Niemniej, jak sam piszesz, nie mamy lepszej metody wyjaśniania przyrody niż nauka.
> Opisałeś elektron poprzez inne pojęcia z których "wyjaśnieniem" miałbyś kłopoty. Co to jest masa, co to jest ładunek, co to jest spin?
Wszystkie te pojęcia mają ścisłe definicje.
> Im dalej w las tym bardziej skomplikowane "wyjaśnienia" musiałbyś podawać, aż w końcu byś się poddał.
Nie. W końcu ten łańcuch wyjaśnień opiera się na namacalnych obiektach lub procedurach. Np. masa 1 kg "jest to masa międzynarodowego wzorca (walca o wysokości i średnicy podstawy 39 mm wykonanego ze stopu platyny z irydem) przechowywanego w Międzynarodowym Biurze Miar w Sèvres koło Paryża". I nie tu żadnych wątpliwości czym jest jeden kilogram.
> Może lepiej przyjąć koncepcję minimalistyczną. Mamy użyteczne pojęcia i one dobrze nam służą w praktyce. A jak jest "naprawdę" - tym się nie zajmuje fizyka.
Nie lepiej. Po pierwsze, dlaczego nauka miałaby sama sobie stawiać jakieś granice? Po drugie, wiele wydawałoby się beznadziejnie trudnych problemów filozoficznych nauka już wyjaśniła. Wiemy że atomy naprawdę istnieją, wiemy jak zmienić ołów w złoto, wiemy czym jest czas, znamy historię Ziemi i pochodzenie człowieka, i mnóstwo innych rzeczy, których prawdziwości nie trzeba ujmować w cudzysłów.
|
|
| | | | |  | | Uxbridge | >> Opisałeś elektron poprzez inne pojęcia z których "wyjaśnieniem" miałbyś kłopoty. Co to jest masa, co to jest ładunek, co to jest spin? >Wszystkie te pojęcia mają ścisłe definicje. Skupię się na tym poglądzie. Chociaż pozostałe Twoje wypowiedzi zasługują też na polemikę. Definicje niczego nie wyjaśniają. Daruj, jeśli na pytanie co to jest masa, wyjedziesz z wzorcem z Sevres no to jest śmieszne. Masa tego wzorca zresztą zmienia się stale chociażby ze względu na skończone ciśnienie par metalu. Przyciśnięty pytaniem o masę musiałbyś powołać się na bozony Higgsa (których jeszcze nie zaobserwowano), dalej musiałbyś opisać Model Standardowy, na związane z nim wątpliwości pojechałbyś supersymetrią, teorią strun. Za każdym razem wprowadzałbyś nowe, niezwykle skomplikowane, eteryczne i na dodatek niepewne pojęcia. To nazywasz "wyjaśnieniem"? Ciekawe kto po takim czymś miałby jakąkolwiek jasność? A jednocześnie bronisz poglądu że cząstki to kuleczki. Tyle że mają w sobie zaszyty skomplikowany mechanizm reagowania ponad czasem i przestrzenią na potencjał kwantowy. To przepychanie fałd na wykładzinie pod szafę. To udawanie że przyroda jest prosta, namacalna i materialna do szpiku kości. Doskonały przykład traktowania nauki jak religii. Ona też wszystko "wyjaśnia" a sprzeczności i wątpliwości są zamiatane pod dywan. Udawanie przed "maluczkimi" że święty graal nauki ma na wszystko odpowiedź. I żeby Cię nie kusiło. Jestem absolutnie niewierzący. Jeśli masz doświadczenie w rozwiązywaniu realnych problemów fizycznych, to wiesz w jakiej mgle czasami trzeba się poruszać ile rzeczy trzeba upraszczać, idealizować i godzić się z niepewnością. Czy to brak odwagi powiedzieć "wiem że nic nie wiem". Strach że wyznawcy zaczną wątpić? Nauka przez duże N nie potrzebuje wyznawców. Jej wielkość polega na nieukrywaniu wątpliwości i przejścia z podniesioną głową obok problemów których nie da się dobrze rozwiązać. To wiele.
|
|
| | | | | |  | | Fizyk (17637 punktów) | > >Wszystkie te pojęcia mają ścisłe definicje.> Definicje niczego nie wyjaśniają. Daruj, jeśli na pytanie co to jest masa, wyjedziesz z wzorcem z Sevres no to jest śmieszne. Masa tego wzorca zresztą zmienia się stale chociażby ze względu na skończone ciśnienie par metalu.Wiem. Nawet kiedyś w NPL pod Londynem pojawił się problem, że jeden z wtórnych wzorców kilograma zaczął przybierać na wadze. Po długich poszukiwaniach ustalono, że przyczyną było rozpuszczanie się w tym wzorcu oparów rtęci pochodzącej... z plomb w zębach pracownika laboratorium. Takie zmiany wzorca ograniczają tylko jego dokładność a nie wyjaśnienie czym jest masa. > Przyciśnięty pytaniem o masę musiałbyś powołać się na bozony Higgsa (których jeszcze nie zaobserwowano), dalej musiałbyś opisać Model Standardowy, na związane z nim wątpliwości pojechałbyś supersymetrią, teorią strun. Za każdym razem wprowadzałbyś nowe, niezwykle skomplikowane, eteryczne i na dodatek niepewne pojęcia.A właśnie że nie! Właśnie że uprę się, że wyjaśnienia muszą mieć oparcie w dostępnej nam codziennej rzeczywistości a nie w jakichś reducjonistycnych spekulacjach. Zresztą, nie musisz mnie przekonywać, że filozofia redukcjonizmu jest już nieaktualna. > Udawanie przed "maluczkimi" że święty graal nauki ma na wszystko odpowiedź.Ależ nie na wszystko! Akurat czegoś nie wiedziałeś, ja wiedziałem, to powiedziałem. Niepotrzebnie uogólniasz. > Jeśli masz doświadczenie w rozwiązywaniu realnych problemów fizycznych, to wiesz w jakiej mgle czasami trzeba się poruszać ile rzeczy trzeba upraszczać, idealizować i godzić się z niepewnością.Nie tyle z niepewnością co z ryzykiem pomyłki i ograniczoną dokładnością. > Czy to brak odwagi powiedzieć "wiem że nic nie wiem"?Tu już przeholowałeś.  Owszem, zdaję sobie sprawę z ograniczonej wiedzy jaką nauki przyrodnicze mają w ogólności, a ja w szczególności. Ale żeby nic? Toż to komputery i lasery by nie działały gdyby tak naprawdę było!
|
|
 | | Marek Matacz (196 punktów) | > Najlepiej nie wyobrażaj sobie cząstek jako kuleczek  > Elektron czy foton nie istnieją w takim samym sensie jak krzesło. Zresztą istnienie krzesła też jest sprawą otwartą  Oj to ja wiem doskonale
|
|
 | | Celecrin (11895 punktów) | Cześć Nie mieszajmy filozofii z nauką  . To filozofowie mają problem. Istnienie krzesła jest sprawą zamkniętą.
|
|
| Fizyk (17637 punktów) | >Załóżmy, że badamy prędkość cząstki ze 100% pewnością? >Co dokładnie oznacza 100% niepewność położenia? Czy cząstkę >możemy znaleźć wtedy w dowolnym miejscu we wszechświecie czy >jedynie w obszarze ograniczonym maksymalną prędkością >światła?
Prędkość rozchodzenia się światła jest tu nieistotna. Jeżeli zmierzyłeś pęd cząstki bardzo dokładnie, to nie możesz przewidzieć gdzie ona się znajdzie w przyszłości. Mimo to, w tej przyszłości możesz wykonać drugi pomiar i znaleźć jej położenie całkiem dokładnie, tak że iloczyn niepewności pędu i położenia cząstki będzie znacznie mniejszy niż stała Plancka. Nie przeczy to zasadzie nieoznaczoności Heisenberga, bo choć wiesz dokładnie jakie pęd i położenie były, to ta wiedza jest Ci na nic bo drugi pomiar zaburzył pierwszy i przyszłego pędu już nie znasz.
|
|
 | | rjakjeta | Głupi fizycy mierzą prędkość samochodu przy pomocy strzelania do niego z armaty, a później dziwują się jak ten głupi Newton mógł przegapić tak grubą nieoznaczoność położenia samochodu.
|
|
| Ludomir Tulko | >Załóżmy, że badamy prędkość cząstki ze 100% pewnością?
Wszystkie dokładne położenia to już dokładny pęd. Bliżej ogrzania ciepłego zimnym.
|
|
| Ludomir Tulko | >Co dokładnie oznacza 100% niepewność położenia?
Mechanika kwantowa miała dwa etapy rozwoju, przedrelatywistyczny i relatywistyczny.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|