Racjonalista - Strona głównaDo treści
Sens zycia

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
21-06-2007 22:35winfiver (17 punktów)Sens zycia
Chcialbym cos napisac o czyms nad czym kiedys myslalem. W wieku okolo 12 lat przestalem wierzyc w Boga, zycie po smierci i generalnie stalem sie sceptycznmy wobec wszelkich dziwnych zjawisk. Pisze tak bo wiem, ze sa ludzie ktorzy np nie wierza w religie, ale chodza do wrozki, czy czytaja horoskopy... Zmiane pogladow zawdzieczam pewnej rozmowie z kolega, ktory byl dla mnie kims niezwyklym. Wywodzil sie z dobrze usytuowanej rodziny, bardzo dobrze sie uczyl, wiedzial czego chce od zycia i byl po prostu madrym czlowiekiem. Podczas tej rozmowy dowiedzialem sie, ze mozna nie wierzyc, byl to dla mnie szok, poniewaz nie mialem pojecia, ze isteniaja tacy ludzie i to ludzie "lepsi" a nie np. z pod budki z piwem. Wczesniej wydawalo mi sie, ze inne religie istnieja tak samo naturalnie jak rozne jezyki narodow, po prostu inna kultura i troche inne odniesienie do wiary, Boga, tradycji itp. Rozmyslalem od tamtego czasu nad sensem zycia i doszedlem do pewnego wniosku. Wydaje mi sie, ze nie bede oryginalny, moja wiedza na temat slynnych myslicieli jest uboga, ale i tak chcialym podzielic sie tymi rozwazaniami i przeczytac ewentualne komentarze.
Mianowicie uwazam, ze wiara w jakaomkolwiek religie jest bez sensu, zostaly one wymyslone po to by czerpac korzysci materialne i miec kontrole nad ludzmi. Uwazam takze, ze po smierci nic nie ma, tak samo jak nie bylo przed narodzinami. Ale jedna rzecz pozostala, wydaje mi sie, ze bardzo fantastyczna, ale o niej wlasnie chcialbym - mnostwo ludzi w cos wierzy, chce zyc wiecznie, byc mlodym pieknym, bogatym, szczesliwym itd. Marzenia o raju, niebu, tak jak kiedys o lataniu. Struktura swiata jest jeszcze mocno nie poznana, prawdopodobnie wszystko to co widzimy wchodzi w sklad wiekszej struktury, wydaje mi sie bledem jest pytanie co bylo przed wielkim wybuchem, bo pewnie takie wybuchy i kolapsy, czy tam nieograniczona wedrowka materii zdarza sie wciaz, tylko obejmuje duzo wieksza przestrzen. Wiele jestesmy w stanie zrozumiec, to co dzis jest poza poznaniem, pewnie niedlugo bedzie. Na pewno sa rzeczy o ktorych nie snilo sie filozofom. Wsrod tego wszystkiego istnieje takze cos takiego jak zycie w bardzo roznej postaci, majace bardzo duza zdolnosc przetrwania. Mijesca ktore do dzis wydawaly sie niemozliwe do zycia, okazaly sie zamieszkane. Istnieje mnostwo form zycia stojacych nizej pod wzgledem swiadomosci i mozliwosci tworczych od czlowieka. Czlowiek rozwianl sie na tyle, ze ma pragienie skonstruowac inne zycie na bazie innej zasady funkcjonowania, nie biologicznej, mianowicie robota - androida. Zycie ma tendencje do rozwoju, tworzenia - przypadkowego, pozniej swiadomego, ma na to nieograniczony czas i mozliwosci. Wydaje mi sie prawdopodobne by istaniala bardziej zlozona forma zycia od czlowkieka, niekoniecznie w tym samym czasie i miejscu - takze tym przez nas znanym. Byc moze zycie jest takze tak zlozone do gory w rozwoju od czlowieka jak i w dol - ssaki, gady, robaki, bakterie... Czy zatem jest mozliwosc, biorac pod uwage fakty - istnienie zycia, jego niesamowite cechy przetrwania i rozwoju, nieograniczonosc czasu i prawdopodobienstwa zdarzen, by ludzie lub jakas inna forma zycia doszla kiedys do takiego stopnia rozwoju, by nie bylo przed nia rzadnych barier?? Czy jest mozliwosc by ziscilo sie marzenie ludzi o Bogu - doskonalym, wszechogacym, sprawiedliwym, dobrym itd... (To podobienstwo czlowieka do Bogow w religiach) Czy jest mozliwosc by kiedys sami sie nim stali?? Czy jest mozliwosc, by zdecydowal sie spelnic marzenia innych istnien ktore do tej pory zyly?? Czy jest mozliwisc, by rozegral to sprawiedliwie i dal wszystkim rowna szanse?? Czy jest mozliwosc, by zechcial zyc kiedys z nimi w jednosci w raju?? Pozostaje problem sporej roznicy w rozwoju Boga i innego zycia, ale czy jest mozliwsc, by mogl dla nich skonstruowac warunki do takiego rozwoju, skonstruowac caly swiat, dac taka sama szanse jak mial on sam?? Czy jest mozliwosc, by ozywial innych ludzi, lub skonstruowal tak swiat, by mogli ponownie brac udzial w rozwoju, niekoniecznie jako ludzie, niekoniecznie na ziemi (gdzies wierza w reinkarnacje - wiem, ze tam nie ma Boga i bodajze chodzi im o ostateczna smierc a nie zycie wieczne, ale chodzi mi o sam pomysl) Czy jest zatem mozliwe by to juz kiedys sie stalo i dzieje sie to obecnie??
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Krzysiek
Nie wiem czy moja wypowiedź cie usatysfakcjonuje, ale powiem troche inaczej.

Nawet w tej chwili jesteś bogiem. Każdy z nas jest, jedynie chodzi o grupę docelową dla której chcesz być bogiem. Jeśli przyjąć że bóg jest to ktoś kto ma nad kimś absolutną kontrolę, potrafi spełniać potrzeby i wpływać siłą absolutną na życie danej grupy, to ja i ty jesteśmy bogami np. dla dżdżownic. Kiedy masz taką w doniczce z ziemią jesteś dla niej bogiem, bo możesz decydować o jej życiu, bo możesz zrobić rzeczy nieprawdopodobne dla niej, np. zbudować zamek albo pod wpływem kaprysu rzucić nią na odległość 100 metrów, co dla niej będzie czymś niezwykłym. Możesz zapewnić dla niej życie w raju, zapewniają opiekę i super komfort życia w glebie w doniczce Dla niej są to rzeczy niezwykłe i praktycznie boskie, tak jak dla chrześcijan było odbudowanie świątyni w 3 dni, zamiana wody w wino czy inne "cuda" które się spełniły. OK skoro jesteśmy wszyscy tacy wspaniali, to czemu nikt nie działa cudów dżdżownicom ? Bo dla swojego gatunku jesteśmy ciągle zwyczajni i wadliwi, także myślę że bycie bogiem nie ma sensu, ponieważ kiedy jesteś dla kogoś prawdziwym bóstwem i cudotwórcą, przestaje cię to ekscytować niemal odrazu, poniważ dla innej grupy jesteś ciągle szarakiem, czasami nawet nikim.

Także to czy kiedyś będziemy mogli być bogami, wskrzeszać inne istoty, spełniać ich marzenia i czynić rzeczy niezwykłe dla nich jest rzeczą względną, bo teoretycznie już to możemy robić... a tak naprawdę nie możemy nic

Tak samo jak dla dżdżownicy w doniczce, doniczka jest całym światem, tak samo dla nas cały znany nam wszechświat jest niczym, może jesteśmy tylko głupimi ludźmi którzy tylko uważają się za mądrych w rękach innych istot pozaziemskich, może cały znany nam wszechświat to taki głupi i prosty mini-eksperyment w słoiku potężnej istoty która to wszystko co my uważamy za piękne (świat, drzewa, miłość) uważa za banał w porównaniu do swoich odczuć.

Trochę się oddaliłem od tematu, ale chciałem zasugerować że nie możesz mówić o takich "boskich" sprawach kierując się ziemskim "względnym" punktem widzenia.

Pozdrawiam
Patty Matheson (2087 punktów)
Przeświadczenie, że religia jest czymś naturalnym i nieodłącznym od społeczeństwa jest zakorzenione w większości ludzi żyjących w takich warunkach - to jest sukces Kościołów. Nawet filozofowie Oświecenia nie potrafili do końca odwrócić się od boga. Dopóki się tego nie zrobi [oczywiście nie wbrew przekonaniom], religia zawsze będzie kłuła odstępcę. Człowiek w pełni uwolniony, świadomy, że to naprawdę bzdurki bajki - choć potrzebne niektórym - to rzecz godna pielęgnowania, a już na pewno w tym kraju.
Mimo że nie wierzysz w boga, wracasz do podobnej idei w swych rozważaniach. To uderzające, jak często ateiści używają idei boga [nie jestem wyjątkiem; ale raczej w formie żartobliwej]. Nie wiem, czy totalne uwolnienie się od tego przyniesie więcej pożytku. Czasem dla eksperymentu w rozmowie, gdy schodzi na boga udaję, że "pierwsze słyszę" i dziwię się, co to za motyw. Irytujące jest takie zgrywanie się, ale chcę pokazać, że nie wszystko musi się kręcić wokół istnienia-nie istnienia jakiegoś boga. Naprawdę zastanawiające, że człowiek odchodzi od tej boskiej obsesji, żeby wpaść w zupełnie podobną.
Pozytywny aspekt w tym, że sam do tego dochodzisz, a nie tylko polemizujesz z czymś, co powiedział ksiundz.
Ogólnie powiem - daj nam Boziu więcej takich oświeconych jednostek jak Ty!

>Pisze tak bo wiem, ze sa ludzie ktorzy np
>nie wierza w religie, ale chodza do wrozki, czy czytaja
>horoskopy...

Wygląda na to, że chciałbyś wrzucić to wszystko do jednego worka: boga, tarot i astrologię [duchy, ufo, obe?...]. Ponieważ nic z tego nie jest udowodnione naukowo? To są zbyt niejednorodne i zasadniczo różne od siebie kwestie. Zauważ, że atakowana [nie w negatywnym sensie] przez Ciebie postawa jest uzasadniona - skoro Kościół odcina się od "wróżb" ["religianci nie powinni chodzić do wróżki"], to odwrotnie - ci od wróżb nie muszą być religijni.
Odrzucenie wszystkich przejawów jakiejś metafizyki, czy choćby istnienia owych "dziwnych zjawisk" to druga skrajność, zaraz obok ślepej wiary w jakiekolwiek paranormalne rewelacje. Czy warto odcinać się od pewnych rzeczy, wglądu w nie i dyskusji tylko dlatego, że nazywam siebie niewierzącym?

>Mianowicie uwazam, ze wiara w jakaomkolwiek religie jest
>bez sensu, zostaly one wymyslone po to by czerpac korzysci
>materialne i miec kontrole nad ludzmi.

Niekoniecznie. Wiele z nich przede wszystkim służyło tłumaczeniu zjawisk naturalnych i próbom "dogadania się" z przyrodą poprzez jej personifikację. Potem [jednocześnie?] co poniektórzy wyhaczyli w tym źródło dostatku.

>Uwazam takze, ze po
>smierci nic nie ma, tak samo jak nie bylo przed
>narodzinami.

Jest, jest, ale nam tego widzieć nie jest dane



Siedzi sobie Bóg w raju. Podchodzi do niego naukowiec i mówi:
- Pogratuluj nam, Boże. My, naukowcy, nareszcie wynaleźliśmy sposób na stworzenie życia z niczego. Teraz możemy zrobić to, co Ty zrobiłeś na początku świata.
- O, ach tak? To ciekawie...
- Możemy wziąć trochę ziemi, dodać wody i ulepić z niej człowieka. Później dodać trochę światła i powietrza i już mamy nowe życie!
- OK, pokaż!
- Patrz - naukowiec nachyla się i zaczyna zgarniać ziemię spod nóg.
- Hej, koleżko, chwileczkę - przerwał Bóg. - Najpierw se sam tę ziemię stwórz!


Pomysł istoty "stojącej ponad człowiekiem" to niegłupia rzecz - przyjmował wiele postaci, od metafizycznych stwarzających świat, po całkiem materialne w postaci kosmitów. Ciekawa była też idea różnych poziomów istnienia, stwarzanych kolejno przez jakiś byt z poprzedniego. Ale czy możemy - całkiem z definicji! - wyjść poza swój poziom i stwierdzić, jak on się ma w stosunku do innych, a w szczególności do swego "stworzyciela"?

Pozdrawiam.
winfiver (17 punktów)
Dziekuje za komentarze, daja do myslenia. O byciu juz kims niezwyklym dla istot mniej rozwinietych myslalem juz kiedys, ale myslalem o psach, kotach i innych zwierzetach domowych. Sa gatunki, ktore czlowiek lubi i stara sie zapewnic im najwiekszy komfort zycia, a sa tez takie nielubiane - obrzydliwe, szkodliwe itd. Nie kazdy gatunek, ktorym opiekuje sie czlowiek niesie ze soba wymierne korzysci jak pilnowanie domu przez psa, czy zmiana mikroklimatu przez niektore rosliny. Owszem niosa, ale bardziej zaspokaja inne ludzkie potrzeby jak samotnosc, poczucie bycia komus potrzebnym itp.
Ponadto w takiej relacji czlowiek nie jest istota przed, ktora nie ma zadnych barier, wiec teoretycznie nie jest tym zyciem maxymalnie rozwinietym (sa marzenia o lepszej jakosci zycia).
Obecnie w zasadzie nie zjamuje sie mysleniem o tego typu sprawach, wydaje mi sie, ze mam poglady, ktore mnie satysfakcjonuja. Myslenie o wysoce rozwinietym zyciu pojawia sie wylacznie wtedy, gdy mysli wybiegaja w przyszlosc. Co bedzie kiedys, do czego wszystko zmierza. W przeszlosci nie ma punktu zaczepienia do Boga dla mnie. Wszystko wyjasnia nauka, religia jako teoria wyjasniajaca pochodzenie zycia i tlumaczaca zjawiska przestala pelnic swa funkcje. Natomiast w przyszlosci jest inaczej. Wydaje mi sie, ze wszystko moze toczyc sie tak jak wynika z obserwacji i historii, czyli cos zaczyna sie i konczy w danym momencie. Czasmem ten moment przekraca pewna granice w czasie, czasem trwa o wiele ktorcej niz poprzednio. Taka cyklicznosc jest we wszystkim co nas otacza - wschody i zachody slonca, lato i zima, narodziny i smierc itp. Innym rozwiazeniem moze byc ostateczna degradacja zycia, lub nieograniczony rozwoj, dwa przeciwne rozwiazania lamiace zasade cykliczosci (choc tez niekoniecznie w wiekszym zakresie czasu). To jak dziedzictwo wiedzy u czowieka, dziedzictwo pewnych cech w gatunkach w czasie ewolucji oraz zdolnosc czlowieka do samozaglady itp.
Ponadto nie taktowalbym wyzszego zycia tak jak to czynia ludzie religijni, czyli jak ktos kto czuwa, ingeruje itd. Po prostu jak rodzic, ktory daje dziecku szanse na rozwoj poprzez doswiadczenie, dajac mu zupelnie wolna reke.
To co przyszlo mi jeszcze do glowy odnosnie takiej wizji Boga
to utopia takiego stanu, tak samo jak utopijny system polityczny, stan zbyt idealny by mogl byc prawdziwy. Ale z drugiej strony jest wciaz ten nieograniczony czas i prawdopodobienstwo zdarzen.
Pozostala jeszcze kwestia mojego sceptycyzmu wobec religii i wrzucanie do jednego worka innych dziwnych zjawisk jak wrozby czy horoskop. Tu popelnilem blad i zdecydowanie nie chce byc na przeciwleglym biegunie w stosunku do osob fanatycznie religijnych, tak by nie odrzucac niczego tylko dlatego, ze jest to cos specyficznego, nie zbadanego lub slabo poznanego przez nauke. Jednak jesli chodzi o te dwa konkretne przyklady wrozb i horoskopu, to rowniez wyrobilem sobie o tym zdanie poparte wczeniejszymi przemysleniami, a nie na zasadzie prostego zsumowania.
Na koniec chce jeszcze napisac, ze chodzilo mi o nieograniczony rozwoj ludzi, takze ewolucyjny, tak by kiedys mogli byc zyciem przed ktorym nie ma barier. Gdziesz czytalem o teoretycznych stopniach rozwoju cywilizacji - panowanie nad planeta i jej zasobami energetycznymi, panowanie nd ukladem slonecznym i jego zasobami energetycznymi, panowanie nad galaktyka... (ladniej bylo to okreslone). Ponadto jest taki cykl filmow Star Trek, gdzie cywilizacja ma juz za soba prace jednostek dla wlasnego utrzymania i przezycia, a ludzie funkcjonuja dla nauki i ciaglego rozwoju (nie lubie seriali i nie ogladalem ani jednego odcinka, ale wydaje mi sie ze tam byl taki stan cywilizacji...).
Ostatnio czytalem "Alchemika", wiec tu ludzie jako calosc a nie jako jednostka mogli by sie Nim stac (ksiazka jest o panowaniu nad swoim losem, to popularna dzis teoria. Uwazam, ze cos w tym jest, bo sa ludzie, ktorzy zdaja sie nad nim panowac w duzym stopnu).

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365