Zwykle jestem wielkim miłośnikiem tragedii. Im bardziej postać nawiedza narrację, tym lepiej.
Jednak przez te kilka ostatnich miesięcy byłem najbardziej wyczerpany emocjonalnie, jak kiedykolwiek w życiu. A na dodatek moje trzy ostatnie książki to była po prostu tragedia (Marley i ja, Babel or The Necessity Of Violence i The Immortalists, które musiałem porzucić, bo po prostu nie mogłem już tego znieść).
Więc tak! Szukam czegoś, co sprawi, że będę się śmiać i cieszyć życiem, a nie sprawi, że będę myśleć o swoim życiu. Musi to być fikcja, dowolny gatunek z wyjątkiem romansu. Każda pomoc jest doceniana! |