>Potrafisz chamie coś wyrazić sowimi słowami czy tylko obrażać potrafisz. Tak więc żeby zadość uczynić farmerowi, który specjalizuje się w stosowaniu flamingu, postanowiłem założyć ten wątek. Na sam początek "powiem" czym jest "flaming"
Flaming - to praktyka wysyłania serii obraźliwych, a nawet nienawistnych wiadomości na forum dyskusyjnym lub w obszarze komentarzy na blogu lub stronie internetowej, wyłącznie w celu sprowokowania otwartego konfliktu. Przypomina to trolling, z tą różnicą, że ten ostatni ma na celu stworzenie niekończącej się kontrowersji do tego stopnia, że uniemożliwia dyskusję, a uwagi mogą być prowokacyjne, niekoniecznie obraźliwe lub nienawistne. Ale w potocznym języku flamery są często określane jako trolle. Flaming może być wymierzony w grupę lub kategorię osób lub spaść na jedną i tę samą osobę. Flaming to mowa nienawiści w Internecie. Fora, blogi, komentarze na stronach internetowych i konta otwarte w cyfrowych sieciach społecznościowych są pełne prostackich, rasistowskich, antysemickich, seksistowskich, homofobicznych i transfobicznych komentarzy, które czasami wymykają się moderacji i których widoczność jest podkreślana przez magię algorytmów (im więcej treści zostanie polubionych lub skomentowanych, tym bardziej będą widoczne).
Roasting Od angielskiego słowa ("kpić", "wyśmiewać"), termin roasting jest obecnie używany do opisania nowej praktyki, która pojawiła się jakiś czas temu w sieciach społecznościowych i polega na proszeniu się o publiczne wyśmianie. Konkretnie rzecz ujmując, polega to na opublikowaniu swojego zdjęcia, na którym nie wyglądasz najlepiej, oznaczeniu go hashtagiem #roastme, a tym samym zaproszeniu kontaktów do negatywnego komentarza. Na Twitterze po tym hasztagu czasami pojawiają się stwierdzenia takie jak "nie okazuj litości", "nie krępuj się bezlitośnie mnie wyśmiej", "obgaduj mnie" i "daj mi w kość". Wydaje się, że ta praktyka ma na celu przede wszystkim rozśmieszenie ludzi. Dla innych chodzi o zaangażowanie się w "słowną potyczkę" inspirowaną bitwami między raperami: "Kto ma ochotę na epicką bitwę na pieczeń?" ("Kto ma ochotę na epicką walkę na obelgi?"), zapytał swoich obserwatorów jeden z użytkowników Twittera. Nie jest jednak wykluczone, że sytuacja będzie eskalować, że komentarze, zgodnie z logiką wywyższania się, staną się obraźliwe, a nawet upokarzające. Może to urazić wrażliwość najmłodszych uczestników i zranić ich. Gra, którą zainicjowali, może wtedy przynieść odwrotny skutek.
Cyfrowe samookaleczenie Cyfrowe samookaleczenia wyszły na jaw w 2013 roku po samobójstwie młodej Hannah Smith, początkowo obwinianej o cyberprzemoc, której była ofiarą. Śledztwo wykazało jednak, że obelgi i podżeganie do samobójstwa, które otrzymała w Internecie, były w większości kierowane przez nią samą. Dziewczyna zamieściła na portalu społecznościowym pytania "Co o mnie myślisz?" i sama odpowiedziała na nie za pośrednictwem anonimowego konta, które założyła: "Idź umrzeć", "zachoruj na raka", "wypij wybielacz"... Niektóre szkoły na zachodzie, szkolą swoich uczniów w zakresie automoderacji i samoobrony online, aby odruchowo myśleli przed "kliknięciem" i wiedzieli, co zrobić, gdy staną się ofiarami przemocy w Internecie. Skuteczną bronią jest również umiejętność korzystania z mediów. I to co najważniejsze - promowanie rozwoju poczucia własnej wartości wśród młodych ludzi, na przykład, w walce z cyfrowym samookaleczeniem: ponieważ dobra "samoocena" - czyli pozytywna ocena siebie, swoich zasług i wartości - bezpośrednio wpłynie na "pewność siebie" (poczucie, że jest się zdolnym do działania)
Zdaję sobie doskonale sprawę, że pisząc to, wsadzam kij w... mrowisko. Zresztą przekonacie się sami. |