Racjonalista - Strona głównaDo treści
Karta Praw Podstawowych nie dla nas

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
27-06-2007 18:37APawłowski (1150 punktów)Karta Praw Podstawowych nie dla nas
Poważnie zaniepokoiła mnie wiadomość informująca, że nasza delegacja na brukselski szczyt, zagwarantowała sobie możliwość niestosowania się do unijnej Karty Praw Podstawowych. Obawiam się, że może tu chodzić o dowolne dysponowanie naszą wolnością.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

M. Satanisław (499 punktów)
>nasza delegacja na Brukselski szczyt, zagwarantowała sobie możliwość niestosowania się do unijnej Karty Praw Podstawowych<

O ile to prawda - dowodzi mądrości polskiej delegacji, bo tego kolejnego poronionego płodu brukselskiej biurokracji nie da się stosować, przynajmniej na trzeźwo.

Doczytałem, że ta Karta z jednej strony głosi "zakaz wszelkiej dyskryminacji", a jednocześnie zezwala na "dyskryminację pozytywną", hehehehe
placownik (17853 punktów)

   Dyskryminacja pozytywna? W środy żargon Cię nie brzydzi?

   Handicap w pełni dopuszczalny w wyścigach końskich, w wyścigu szczurów odbiłby się fatalnie na zyskach organizatorów. Dlatego wybijanie ze szczurzych łbów wszelkiej myśli o tych zyskach jest podstawowym elementem treningu. Szczur jeśli chce marzyć o dobrym wyniku, powinien myśleć tylko o tym, jak biec najszybciej. Dobrego szczura wyścigowego sama myśl o handicapie powinna napawać najwyższym obrzydzeniem.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
M. Satanisław (499 punktów)
>? W środy żargon Cię nie brzydzi?<

Ależ właśnie brzydzi i w środy, i w magdaleny, i w czwartki.
I dlatego wyśmiewam ten wypierdek małych eurokapuścianych główek (tzw. brukselek) - zakaz WSZELKIEJ dyskryminacji, z jednoczenym dopuszczeniem jednego rodzaju dyskryminacji. Fajna paranojka.

Ale w kabaretowym brukselskim tworze, w którego nomenklaturze marchewka jest zakwalifikowana jako owoc, nie takie już skecze i gagi prezentowano.
Kurt Gödel
>Poważnie zaniepokoiła mnie
>wiadomość
>informująca, że nasza delegacja na brukselski szczyt,
>zagwarantowała sobie możliwość niestosowania się do unijnej
>Karty Praw Podstawowych. Obawiam się, że może tu chodzić o
>dowolne dysponowanie naszą wolnością.
Cytat:
Innymi słowy: może to oznaczać że, rząd nie chce, żeby zapisy karty miały wpływ na to jak traktuje się parady równości, homoseksualistów i związki par homoseksualnych oraz prawo do aborcji. RPO przypomina, że zastrzeżenie, iż kwestie moralności i związane z rodziną wyłączone są spod regulacji międzynarodowej, polski Sejm przyjął już w 2003 roku - jeszcze za rządów SLD.

Obawiam sie, ze swiadczy to glupocie poprzednikow. Tworzac prawo, trzeba zawsze wychodzic z zalozenia, ze znajda sie tacy, ktorzy beda chcieli je obejsc. Coz nadazyla sie okazja; mamy tych, na ktorych spoleczenstwo glosowalo. Moga zatem zrobic z tego uzytek wg. swego widzimisie, a UE moze im skoczyc.
Oprocz tego istnieje rownie ciekawa ustawa o stanie kryzysowym. Ciekawe, kiedy bedzie zastosowana w praktyce
M. Satanisław (499 punktów)
>Innymi słowy: może to oznaczać że, rząd nie chce, żeby zapisy karty miały wpływ na to jak traktuje się parady równości, homoseksualistów<

Ta Karta nic nie mówi o zakazie lub tolerowaniu wystąpień zboczeńców.

>związki par homoseksualnych<

Ta karta nie sprzyja tym formom dewiacji - mówi tylko o "prawie do zawarcia małżeństwa" - a małżeństwo to związek dwóch dorosłych osób płci przeciwnej.

>oraz prawo do aborcji<

Karta też nie hołubi aborcjonistów, wręcz odwrotnie - formalnie zakazuje aborcji, dając wszystkim "prawo do życia"
Kurt Gödel
>Ta Karta nic nie mówi o zakazie lub tolerowaniu wystąpień zboczeńców.
Ale tez nie stoi na przeszkodzie, aby uchwalic takie prawodawstwo polskie zakazujace wystapien.

->Ta karta nie sprzyja tym formom dewiacji - mówi tylko o "prawie do zawarcia małżeństwa" - a małżeństwo to związek dwóch dorosłych osób płci przeciwnej.
Ale tez nie stoi na przeszkodzie, aby uchwalic takie prawodawstwo polskie zakazujace malzenstw homoseksualnych.

>>oraz prawo do aborcji<
>Karta też nie hołubi aborcjonistów, wręcz odwrotnie - formalnie zakazuje aborcji, dając wszystkim "prawo do życia"

? W Hiszpanii czy Holandii to nie poblem dokonac aborcji...
Ale tez nie stoi na przeszkodzie, aby uchwalic takie prawodawstwo polskie zakazujace prawa do aborcji.
jarcio (1198 punktów)
>Poważnie zaniepokoiła mnie
>wiadomość
>informująca, że nasza delegacja na brukselski szczyt,
>zagwarantowała sobie możliwość niestosowania się do unijnej
>Karty Praw Podstawowych. Obawiam się, że może tu chodzić o
>dowolne dysponowanie naszą wolnością.

Po pierwsze to naszą wolnością państwo dysponuje od lat niepamietnych bowiem od tego państwo jest by rządzić społeczeństwem. W ostatnim okresie, jak wskazują badania choćby ekspertów z Centrum im. Adama Smitha, ponad połowę własności materialnej jaką sobie wypracujemy w ciagu roku zabiera nam państwo. Taki stan rzeczy trwa od lat kilkunastu - wcześniej było jeszcze gorzej. Sam fakt iż nasza wolność jest ograniczana nie jest niczym złym. Nikt bowiem Bogiem nie jest więc musi się na to godzić. Kwestia tkwei w rozmiarach zawłaszcania sfery prywatnej - ta już od wielu lat w Polsce wygląda dość ponuro i to nie tylko za sprawą koalicji obecnie rządzącej. Nikt z pośród władzy według własnej woli dysponować ludem nie będzie. Mamy w dalszym ciagu demokrację więc posiadamy prawo do podejmowania nawet najbardziej idiotycznych wyborów jakie nam tylko do głów przyjdą.

Po drugie Unia również dysponuje wolnością obywateli bowiem stosunki produkcji wyglądają podobnie jak u nas. Nie ma tam własności prywatnej w rozumieniu kapitalistycznym. Od wszystkiego musisz płacić podatek i ze wszystkich swoich pieniążków z państwem musisz się rozliczysz. W przeciwnym razie działasz nielegalnie. Ta struktura własnościowa przypomina bardziej feudalizm (wielu młodych ludzi dzisiaj musi wynajmować mieszkania lub brać kredyty by takowe kupić. Kredyty spłacają dziesiątkami lat co, de facto, czyni z nich neochłopów pańszczyźnianych - mieszkanie dzisiaj niczym ziemia dawniej dana w dzierżawę. Również wszechobecność prawa, którego ludzie nie rozumieją ze względu na jego obszerność i nieprecyzyjność - w czasach feudalizmu panowało fictio juris iż nabywca towarów nabył encyklopedyczną ich wiedzę) czy socjalizm aniżeli gospodarkę i kulturę kapitalistyczną.

Po trzecie mamy własną konstytucję, która w podobnym stylu gwarantuje nam bardzo podobne prawa. Istotną różnicą jest brak zezwolenia na zawarcie związku małżeńskiego przez homoseksualistów i związne z tym kwestie.
APawłowski (1150 punktów)
>Po trzecie mamy własną konstytucję, która w podobnym stylu gwarantuje nam bardzo podobne prawa. Istotną różnicą jest brak zezwolenia na zawarcie związku małżeńskiego przez homoseksualistów i związne z tym kwestie.
Obawiam się, że to może oznaczać, iż ktoś już sobie nieźle uplanował pogrzebanie w konstytucji. Oby to się czkawką nie odbiło.
J.Szulc (5723 punktów)

Doczytałam, ze naszym eurodeputowanym chodzi przede wszystkim o respektowanie naszych praw i naszej konstytucji.
Jak to? Czyżby eksperci unijni chcieli robić coś przeciw?
Wydaje mi się, że w naszej strefie europejskiej jest niewiele ustaw i aktów prawnych, które będą się w sposób zasadniczy od siebie różniły.
Poza tym, takie stawianie sprawy, jak zaakcentowanie ewentualnych odstępstw, wygląda faktycznie jak zakusy na późniejszą manipulację.
Coś w stylu: "weźmiemy sobie takie prawo, które w danej chwili bardziej będzie nam pasować".
Rozumiem, że instytucja państwa, jako taka, musi podpierać się całym szeregiem praw regulujących w sposób racjonalny całą naszą rzeczywistość.
Skąd jednak te zapędy do "furtek"?
Cóż, nie ma chyba innej nacji tak wspaniale wyspecjalizowanej w wyszukiwaniu sposobów obejścia przepisów.

Pozdrawiam.

---
APawłowski (1150 punktów)
>Doczytałam, ze naszym eurodeputowanym chodzi przede wszystkim o respektowanie naszych praw i naszej konstytucji.
A tak naprawdę to większości naszych eurodeputowanych chodzi o to aby w każdym menu w restauracjach znalazła się preambuła odwołująca się do historycznej wartości KK w kształtowaniu gustów kulinarnych.
Liberał
dobrze że nie podpisano tej karty, samam w sobie pogwałca ona prawa człowieka.
qazad
>>Doczytałam, ze naszym eurodeputowanym chodzi przede wszystkim o respektowanie naszych praw i naszej konstytucji.
>A tak naprawdę to większości naszych eurodeputowanych chodzi o to aby w każdym menu w restauracjach znalazła się preambuła odwołująca się do historycznej wartości KK w kształtowaniu gustów kulinarnych.

Wielka Brytania i Irlandia również się wypięły na ów kartę, znając już rozmiar absurdów biurokratycznych UE. Nie wiem,czy gdziekolwiek we Wszechświecie istnienieje drugi taki twór, który tak wiele aspektów życia pragnie w takim stopniu regulować opasłymi tomami przepisów (chocby przykład w sferze gospodarczej: marchewki - owocu, slimaków-ryb, czy wódki z ananasa);
placownik (17853 punktów)
>Wielka Brytania i Irlandia również się wypieły na ów kartę, znając już rozmiar absurdów biurokratycznych UE.

   "Wielka Brytania uzyskała na szczycie wyłączenie z zapisów unijnej Karty Praw Podstawowych w części dotyczącej praw socjalnych. Polega to m.in. na tym, że osoby zatrudnione w Wielkiej Brytanii nie mogą dochodzić przed sądem swoich praw, powołując się na Kartę."

   "Przedstawicielka Irlandii w Parlamencie Europejskim, pani Dana Rosemary Scalon, wyraziła obawę, że Karta Praw Podstawowych UE może otwierać drogę do legalizacji aborcji w Irlandii"

   Co to ma wspólnego z absurdami biurokratycznymi?

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
qazad
Wielka Brytania nie zgodziła się na nadrzedną rolę orzecznictwa unijnego Trybunału Sprawiedliwości związanego w sprawach regulowanych Kartą Praw Podstawowych

"Wielka Brytania zastrzegła, że na jej terytorium nie będzie można powoływać się przed sądem ani przed europejskimi trybunałami na zapisy Karty na gwarancje praw pracowniczych, praw związkowych, m.in. do strajków."

-żeby było jasniej.

A co to ma wspólnego z absurdami biurokratyczntymi ?
Poza bananami i slimakami ?
Przykładem jest sprawa p.Alicja Tysiąć - co prawda nie widziałem tego w mediach, ale miałem okazję czytać wywiad ze specjalistą od wad wzroku, który reprezentował tam stronę polską. Dwukrotnie Trybunał odrzucił przyjęcie do akt sprawy wyników badań zdrowia pani Tysiąc, gdzie jasno było podkreślone, że twierdzenie, iz ciąża mogła wplywać na pogłębianie się wady nie ma nic wspólnego z dzisiejszą wiedzą medyczną na ten temat. Wada ta w swojej naturze samoistnie się pogłębia. Nie przeszkodziło to trybunałowi, na uznanie, że nalezy się jej odszkodowanie za to, że niezgodnie z prawem, jej zdrowie zostalo narazone na szwank poprzez niezezwolenie na aborcję.
placownik (17853 punktów)

>Nie przeszkodziło to trybunałowi, na uznanie, że nalezy się jej odszkodowanie za to, że niezgodnie z prawem, jej zdrowie zostalo narazone na szwank poprzez niezezwolenie na aborcję.

   Trybunał uznał, że w sprawie Pani Tysiąc RP złamała art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka:

"Każdy ma prawo do poszanowania swojego życia prywatnego i rodzinnego, swojego mieszkania i swojej korespondencji"

"Trybunał uznał, że polskie państwo nie ustaliło jednoznacznych procedur, które pozwoliłby lekarzowi na upewnienie się, co do konieczności przeprowadzenia legalnej aborcji. Zagrożenie karą więzienia za usunięcie ciąży niezgodnie z prawem zdaniem sędziów powoduje, że lekarze boją się przeprowadzać legalne zabiegi. Władza ustawodawcza zalegalizowała aborcję w pewnych sytuacjach, ale nie zapewniła ram organizacyjnych, aby decyzja o wykonaniu tej procedury mogła zostać podjęta odpowiednio szybko. Co więcej pacjentka, której lekarze odmówią wykonania zabiegu, nie ma możliwości odwołania się od ich decyzji.
Sędziowie orzekli, że te niedociągnięcia zaważyły na zdrowiu Alicji Tysiąc oraz naraziły ją na niepotrzebny stres. Polskie państwo nie zapewniło sprawnego funkcjonowania odpowiednich procedur medycznych, czyli naruszyło prawo kobiety do poszanowania jej życia prywatnego."


Źródło: wikipedia

   Ostatecznie Trybunał przyznał Pani Tysiąc kwotę 25 000 euro tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę (niepotrzebny stres). Gdyby kwota ta miała być rekompensatą za utratę zdrowia, trzeba byłoby mówić o odszkodowaniu. A wniosek Pani Tysiąc o odszkodowanie Trybunał odrzucił !.

   Co to ma wspólnego z unijnymi absurdami biurokratycznymi?

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365