>Zachod jako Pan. Robotnicy ze wschodu jako niewolnicy. Nie uprościłeś zbytnio?
>Pytanie pierwsze >Czy zachód poradziłby sobie bez zewnętrznej siły taniej siły roboczej? Pewnie, że tak. Już dziś USA zdaje sobie sprawę z błędów jakie popełnili w polityce względem Chin. Kto dziś najbardziej zyskuje na globalizacji?
>Pytanie drugie >Czy robotnicy ze wschodu poradzilby sobie bez potęgi zachodu. Wiesz jaki był wkład Chin w światowe pkb zanim przybyli tam Anglicy?
>Pierwsza myśl jest taka że łatwiej być biednym i radzić sobie jako tako niż bogatym nie mając jak >tego bogactwa tworzyć bez taniej siły roboczej i konsumentów. Bogactwo byłoby i tak, tylko mniejszych rozmiarów, kumulacja kapitału byłaby mniejsza, kapitał byłby w większym stopniu rozproszony po świecie. Pytanie jak rozwinęła by się reszta gdyby nie europejski kolonializm? W jakim kierunku?
>Jednak pokusa zachodu jest oczywista. Nie opiera jej się praktycznie nikt. Zachód wykształcił pionierskie narzędzia, które dzięki swojej praktyczności stały się normą do której inni równali, i równają. Różnie to natomiast wygląda jeśli chodzi o stosunki polityczne. Zachód a reszta świata. Teraz obserwujemy konsolidację wschodu z globalnym południem, co ma dać przeciwwagę dla zachodu. Ta reszta motywuje się odrobieniem strat, które powstały przez kolonializm i imperializm. Obecne są też pretensje o wyzysk. Mówi się też o neokolonializmie, jako nowej formie ucisku. Pytanie, co zrobi reszta świata, jeśli równowaga geopolityczna będzie na jej korzyść? Czego wtedy zachód, którego jesteśmy częścią, może się spodziewać?
Niech mi wolno będzie dodać jeszcze, że wspinać się ku szczytom jest obowiązkiem; a gdy kto do tego sam za słaby, niechże przynajmniej silniejszemu nie przeszkadza!.-Feliks Koneczny
|