Racjonalista - Strona głównaDo treści
Anasteneria

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
02-07-2007 01:42J.Szulc (5723 punktów)Anasteneria
Kiedyś zetknęłam sie z tym zjawiskiem. To chodzenie po rozżarzonych węglach. Pomijam już podejście religijne, bo u fanatyków wszystko jest możliwe.
Czy ktoś może mi wytłumaczyć, dlaczego jeden człowiek może sobie taki "gorący" taniec zatańczyć a inny może od razu zaklepać łóżko w Siemianowicach Śląskich?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

APawłowski (1150 punktów)
Brałem kiedyś udział w takim chodzeniu po węglach. Nic w tym nie ma mistycznego. Cała sprawa polega na tym, że odbywa się to w nocy, kiedy już jest chłodniej, stojąc wcześniej jakiś czas boso na trawie a więc stopy się ochłodzą, węgle rozgarnia się na dużej powierzchni i się po nich biega takim truchcikiem, częściej jednak stąpając po trawie niż czymś rozżarzonym. W efekcie drobinki rozżarzonego drewna mając kontakt ze skórą nie oddają takiej ilości ciepła, aby mogło dojść do poparzeń a ciepło które zostało dostarczone dość szybko zostaje oddane chłodnej trawie. Całe przedsięwzięcie odbywa się w rytm bębenka, w nocy, ogień też ma jakieś znaczenie w budowaniu nastroju. Jednym słowem całkiem niezłe przedstawienie, ale niewiele ma wspólnego z jakimiś nieznanymi siłami natury. Ale muszę przyznać wrażenie robi przednie.
J.Szulc (5723 punktów)

To, co oglądałam na filmie, nie wyglądało na rozsypane na dużej powierzchni węgielki.
Fakt, było ciemno i rytm wybijamy na jakimś instrumencie perkusyjnym.
Nie ciągnie mnie do takich eksperymentów, potrafię sobie wyobrazić przykurcz naczyń krwionośnych, tym samym zakończeń nerwowych. Ale żeby aż tak?

Pozdrawiam.

---
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Skora na podeszwach stop nie jest zbyt delikatna juz po kilkunastu latach zwyklego chodzenia. Nie parzy sie wiec. Zdarzaja sie ludzie o delikatnej skorze (dzieci najczesciej) i oni ulegaja oparzeniom. Tez chodzilem po weglach- zero mistyki, po prostu wlasciwosc ciala, ktorej sie nie spodziewa czlowiek. Zreszta tak jak u APawlowskiego trawa dookola wegielkow byla zroszona (sztucznie przez ludzi), co tez daje chwilowa ochrone. Jesli przejscie po weglach zajmuje sekunde czy dwie, to wiecej nie trzeba.
Pozdrawiam
TyDraniu (6569 punktów)
Też brałem udział w czymś takim (bez szarlatanerii, to było na obozie aikido). Trudno było się początkowo przemóc, ale okazało się bezbolesnym i ciekawym przeżyciem. Palono drzewo o niskiej temperaturze spalania, dodatkowo stopy były schłodzone wodą.

Z boku mogło wyglądać to jak pokaz ekstremalnych możliwości człowieka, ale w rzeczywistości tak nie było .
J.Szulc (5723 punktów)

Brzmi coraz ciekawiej...
Założenia mojego rozumowania okazują się słuszne.
Jednak patrzącemu z boku potrzebna jest choćby odrobina zdrowego rozsądku i racjonalnego myślenia...

Pozdrawiam.

---
Czarny (262 punktów)
Ja słyszałem o jeszcze innym sposobie/czynniku. Otóż w jaki sposób organizm broni się przed przegrzaniem? Poprzez odparowywanie wytwarzanego przez skórę potu, który pochłania nadmiar ciepła. Taka sama zasada działa przy bieganiu po rozżarzonym węglu- odparowujący ze stóp pot przejmuje gorąc co chroni przed oparzeniami.
klucznik (351 punktów)
W "Historiach niewiarygodnych" J. J. Herlingera, z lat 70 tych znalazłem obszerne wytłymaczenie tego zjawiska.
By bezurazowo przejść po węglach wystarczą:
- spocone stopy, gdzie pot tworzy poduszkę termiczną,
- poruszanie się jak najdrobniejszymi kroczkami, tak by kontakt z węglami następował jak najmniejszą powierzchnią stopy i trwał jak najkrócej, (bębenek pomaga)
-odwagi

Pragnę zwrócić się o wytłumaczenie jeszcze "ciekawszego" zjawiska.

Otóż Ci, którym spacer po węglach nie wystarczał (starzy tajlandzcy wyjadacze) wsadzali głowy (!) do wąskiego [rozmiaru głowy] dołka w ziemii, wypełnionego oczywiście węglami na ściankach i dnie.
Jak wychodzili bez szwanku i z uśmiechem ja twarzy? Tego nie wiem.
Czy na to znacie odpowiedź???

Pozdrawiam

"Człowiek może robić co chce, nie może jednak chcieć tak, jakby chciał." A. Schopenhauer
keymak (3379 punktów)
Z tym chodzeniem po rozżarzonych węglach to lipa.
Ja na własnej skórze miałem "przyjemność" sprawdzić w jakim stopniu jestem odporny na ból. Swego czasu pracując w hucie aluminium kilka razy poparzyłem się ciekłym aluminium.
Jeden wypadek zaś pamiętam bardzo dobrze bo wyglądało to dość dziwnie. Nie będę tutaj opisywał szczegółowo jak doszło do wypadku, ale momentem kulminacyjnym była chwila gdy ciekły metal spadł mi gdzieś w okolicach obojczyka. Efekt był taki, że odzież ochronna natychmiast się przepaliła ( za wyjątkiem paska od fartucha azbestowego, który jak wiadomo zakłada się na szyję ) i w moje ciało wgryzał się ciekły metal na powierzchni powiedzmy 1 na 1cm. Dokładnie w tej samej chwili uniosłem głowę do nieba ( nie wiem dlaczego ) i nawet nie jęknąłem. To nawet nie jest dziwne, bo prawdziwy facet nie krzyknie przy innych nawet wtedy jak mu powiedzmy rękę wyrywają , ale ciekawsze jest to że niespecjalnie to oparzenie mnie bolało.
Niech ktoś spróbuje takie coś wykonać i zobaczymy czy go zaboli.
Oczywiście blizna musi zostać, ale czego to ludzie nie robią aby udowodnić że inni się mylą ...
Ktoś w każdym razie na bazie mojego "doświadczenia" mógłby powiedzieć że widok nieba wpłynął na mnie jak jakiś środek znieczulający. Niestety jest jeden problem: byłem wewnątrz hali produkcyjnej, a tam raczej ciężko dojrzeć choć kawałek chmurki ...

Pozdrawiam.
Fizyk (17637 punktów)
>Czy ktoś może mi wytłumaczyć, dlaczego jeden człowiek może
>sobie taki "gorący" taniec zatańczyć a inny może od razu
>zaklepać łóżko w Siemianowicach Śląskich?

Każdy może chodzić po rozżarzonych węglach bez poparzenia - trzeba tylko stopy najpierw oziębić. Węgiel drzewny ma małe przewodnictwo i pojemność cieplną. Mimo, że powierzchnia żarzącego się węgla ma temperaturę ok. 600 stopni i po zetknięciu się ze stopą ta temperatura spada o prawie całe te 600 stopni, to temparatura skóry podniesie się tylko o kilka stopni. Pozwala to na wykonanie kilku kroków zanim temperatura skóry podniesie się do poziomu koagulacji białka i powstanie oparzenie.

Przy paleniu ogniska trzeba bardzo uważać aby nie było w nim kamieni, nawet małych. Mimo, że kamień taki będzie miał niższą temperaturę niż żarzący się węgiel, to większa jego pojemność cieplna i przewodnictwo poparzą stopę.
LM50 (153 punktów)
Złapałem kiedyś gołą ręką rozżarzony do białości porcelanowy tygielek dopiero co wyjęty z pieca (1300 st. C). Daleko nie doniosłem, rękę mi aż odrzuciło. Miałem wrażenie jakby mi prąd po palcach przeszedł. Zero oparzeń - żadnych śladów.
Tłumaczyli mi potem, że to pewnie poduszka utworzona z pary wodnej z moich palców uchroniła mnie od poparzeń.
W każdym razie w żadnym transie nie byłem
J.Szulc (5723 punktów)

Wytłumaczenie iście racjonalne - plus, jak nic!
A może Ty jakiś taki "cudowny", tylko o tym nie wiesz...?

Pozdrawiam.

---

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365