Racjonalista - Strona głównaDo treści
czy obecne prawo jest niespójne - sprzeczne?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
NapisanoAutorTytuł
03-05-2024 12:05alsor (3283 punktów)czy obecne prawo jest niespójne - sprzeczne?
Ocena 1 na 1
Mam taki prosty przykład niespójności prawa:

A. wedle kodeksu cywilnego: umowa słowna jest tak samo ważna jak pisemna

B. wedle kodeksu pracy: pracownik musi pisemnie zgłosić rezygnację z dalszej współpracy

jak widać A i B są ewidentnie sprzeczne ze sobą,
bo wedle A wystarczy że pracownik powie szefowi, że rezygnuje z dalszej współpracy,
a wedle B musi to być pisemnie sygnalizowane!

Znacie inne przykłady niespójności prawa?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

romaro (25211 punktów)
>Mam taki prosty przykład niespójności prawa:
Nie ma tu nic niespójnego, bowiem kodeks cywilny nie zawiera się w tym jednym zdaniu:
>A. wedle kodeksu cywilnego: umowa słowna jest tak samo ważna jak pisemna
Umowę ustną, możemy zawrzeć gdy inna forma umowy nie jest wymagana, na przykład w przypadku pożyczki poniżej 500 złotych.
Jest to naturalne, bo raczej nie zawieramy umów pisemnych pożyczając pieniądze krewnym, znajomym, Warto jednak wiedzieć, że aby mieć gwarancje, że pieniądze do nas wrócą, musimy mieć świadków, którzy w razie czego zaświadczą, że pożyczkę udzielilismy.

Zastosowanie umowy pisemnej jest w wielu sytuacjach niezbędne, a często wprost wymuszane przez przepisy prawa. Na przykład sprzedaż nieruchomości musi być potwierdzona właściwą umową w formie aktu notarialnego.

>B. wedle kodeksu pracy: pracownik musi pisemnie zgłosić rezygnację z dalszej współpracy
Nie musi, może po prostu porzucić prace.
alsor (3283 punktów)
>>Mam taki prosty przykład niespójności prawa:
>Nie ma tu nic niespójnego, bowiem kodeks cywilny nie zawiera się w tym jednym zdaniu:
>>A. wedle kodeksu cywilnego: umowa słowna jest tak samo ważna jak pisemna
>Umowę ustną, możemy zawrzeć gdy inna forma umowy nie jest wymagana, na przykład w przypadku pożyczki poniżej 500 złotych.Jest to naturalne, bo raczej nie zawieramy umów pisemnych pożyczając pieniądze krewnym, znajomym, Warto jednak wiedzieć, że aby mieć gwarancje, że pieniądze do nas wrócą, musimy mieć świadków, którzy w razie czego zaświadczą, że pożyczkę udzielilismy.

niestety, ale dowolna umowa jest tak samo wiążąca: słowna czy pisana.

>Zastosowanie umowy pisemnej jest w wielu sytuacjach niezbędne, a często wprost wymuszane przez przepisy prawa. Na przykład sprzedaż nieruchomości musi być potwierdzona właściwą umową w formie aktu notarialnego.

to jest sprzeczne z prawem cywilny,
ale to jest łatwo wytłumaczalne:
banki i inne instytucje tzw. prawne, w zasadzie nie posiadają właścicieli,
więc tam i tak nie ma z kim się umawiać słownie, więc pozostaje papier - jako to trwałe uzgodnienie, które ktoś tam w końcu przeczyta i zaakceptuje.

>>B. wedle kodeksu pracy: pracownik musi pisemnie zgłosić rezygnację z dalszej współpracy
>Nie musi, może po prostu porzucić prace.

zawsze możesz robić co chcesz - co to sztuka?
w każdym razie w tym przypadku pracodawca może żądać odszkodowania od ciebie
i wedle strat, które spowodowałeś rezygnując bez powiadomienia, czyli bezprawnie.

np. była terminowa robota - zamówienie na milion $, przy której twoja praca była konieczna...
zatem bulisz ten milionek, bo z twojej winy nie została zrealizowana. haha!
03-05-2024 18:06 
 Ocena 2 na 2
romaro (25211 punktów)
>niestety, ale dowolna umowa jest tak samo wiążąca: słowna czy pisana.
Umowa ustna nie ma żadnej wartości w sytuacji gdy przepisy prawa dotyczące tej umowy wymuszają zawarcie umowy pisemnej.

> banki i inne instytucje tzw. prawne, w zasadzie nie posiadają właścicieli,
>więc tam i tak nie ma z kim się umawiać słownie, więc pozostaje papier - jako to trwałe uzgodnienie, które ktoś tam w końcu przeczyta i zaakceptuje.
A czy bank nie jest też instytucją zatrudniajacą pracowników? Więc cytujac twoje słowa:
>więc tam i tak nie ma z kim się umawiać słownie, więc pozostaje papier
Czyli pisemne rozwiązanie umowy o prace jest w naszym interesie , o ile zależy nam na korzyściach wynikających z jej podpisania w dalszej naszej karierze zawodowej.

>>Nie musi, może po prostu porzucić prace.
>w każdym razie w tym przypadku pracodawca może żądać odszkodowania od ciebie i wedle strat, które spowodowałeś rezygnując bez powiadomienia, czyli bezprawnie.
Zgodnie z art. 61 §1 Kodeksu pracy, o odszkodowaniu orzeka sąd pracy. Jeżeli przed sądem pracodawca wykaże, że pracownik nie miał podstaw do rozwiązania umowy o pracę w trybie natychmiastowym, wówczas pracodawca może żądać odszkodowania od pracownika

Ale nie jest tak, że wina zawsze leży po stronie pracownika. Prawo chroni również pracownika

art. 55 § 11 Kodeksu pracy jeżeli pracodawca dopuścił się ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków wówczas pracownik może rozwiązać umowę o pracę bez wypowiedzenia. Ocena sytuacji należy do pracownika, ten musi wziąć pod uwagę sprzeczne z obowiązującymi przepisami prawa bądź zasadami współżycia społecznego działania lub zaniechania pracodawcy z winy umyślnej lub rażącego niedbalstwa, polegające na niedopełnieniu podstawowych obowiązków objętych treścią stosunku pracy.
alsor (3283 punktów)
>Czyli pisemne rozwiązanie umowy o prace jest w naszym interesie , o ile zależy nam na korzyściach wynikających z jej podpisania w dalszej naszej karierze zawodowej.

nie wiem o jakiej karierze mowa - kończę tu idę tam, i cześć...
sprawa zależy od wartości - kompetencji pracownika.

świadectwa pracy?

przecież to jakieś improwizacje: każdy może sobie wydrukować papierek...

dopiero w akcji można zweryfikować użyteczność, zdolności pracownika, a nie papierem.

>Zgodnie z art. 61 §1 Kodeksu pracy, o odszkodowaniu orzeka sąd pracy. Jeżeli przed sądem pracodawca wykaże, że pracownik nie miał podstaw do rozwiązania umowy o pracę w trybie natychmiastowym, wówczas pracodawca może żądać odszkodowania od pracownika
>Ale nie jest tak, że wina zawsze leży po stronie pracownika. Prawo chroni również pracownika
>art. 55 § 11 Kodeksu pracy jeżeli pracodawca dopuścił się ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków wówczas pracownik może rozwiązać umowę o pracę bez wypowiedzenia. Ocena sytuacji należy do pracownika, ten musi wziąć pod uwagę sprzeczne z obowiązującymi przepisami prawa bądź zasadami współżycia społecznego działania lub zaniechania pracodawcy z winy umyślnej lub rażącego niedbalstwa, polegające na niedopełnieniu podstawowych obowiązków objętych treścią stosunku pracy.

prawo zawsze jest tak pisane, aby było niejednoznaczne - zawsze niedookreślone.

np. masz czas pracy na umowie: 8 godzin, standardowe.

i co to znaczy?

pracownik ma być w pracy od 6:00 do 14:00 - tak?

a co znaczy 'być w pracy'?

A. ma się stawić o 6:00, czyli stać w drzwiach do firmy
B. ma być już przebrany, gotowy, uzbrojony, i zasuwać na swoim stanowisku

no i co - jak z tym jest w praktyce?

Np. górnik zanim się przebierze, potem zjedzie pod ziemię - szybem,
i tam pod ziemią jeszcze przejdzie z 2km, i jest na swoim stanowisku: o 7:00,
bo o 6:00 był w na bramce wejściowej...

potem kończy pracę: o której?
może o 14:00 schodzi ze stanowiska itd. czyli co? finalnie ma pracować z 10 godzin, a nie 8 - tak?

Zatem jak z tym jest - co to jest ten czas 8 godzin wedle prawa pracy?

Wedle prawa 8 godzin jest tam określone jako: czas do 'dyspozycji' pracownika dla pracodawcy.
A co znaczy być do dyspozycji?
Wojciech Przytulski (676 punktów)
>>niestety, ale dowolna umowa jest tak samo wiążąca: słowna czy pisana.
>Umowa ustna nie ma żadnej wartości w sytuacji gdy przepisy prawa dotyczące tej umowy wymuszają zawarcie umowy pisemnej.

A to jeszcze zależy od tego co rozumiesz pod pojęciem prawo. Przedmiotem umowy pomiędzy dwiema osobami jest właśnie umówienie się na coś i to jest najważniejsze. Świstki i świadkowie potrzebni są w przypadku niejasności czy wręcz niewywiązania się z umowy, którejkolwiek ze stron i w konsekwencji dochodzenia racji przed jakimś sądem.
Ale umowa pomiędzy podmiotami osobowymi obowiązuje zawsze wg prawa jako takiego(nie mylić z kodeksami rządowymi, czy eurokołchozowymi!) i niezależnie od świstków, no chyba że strony zechcą się wzajemnie zwolnić ze zobowiązań.
Pozdrawiam
Wojtek
Wolnośćmyśli (1516 punktów)
Ja nie, ale znają je prawnicy dla których wyszukiwanie luk w prawie jest źródłem ich dochodu.
Bo trzeba naprawdę dobrze znać przepisy by wiedzieć jak nie zapłacić należnego podatku i jeszcze dostać dotację/dofinansowanie albo zwrot.
-Przykładem tzw; mafia vat'owska.
Takich samych luk w przepisach szukają ci od prawa karnego by wybronić swojego klienta i tym się różni kiepski "papuga" od dobrego, że ten drugi zna wszystkie takie kruczki.
-Do więzienia idzie nie ten kto jest winien ale ten którego nie stać na dobrego adwokata.
Niejaki Najsztub przejechał staruszkę na "pasach", bez prawa jazdy i ważnego ubezpieczenia oraz "przeglądu" i co "siedzi" ?
Bo wbrew pozorom adwokat nie zajmuje się udowadnianiem niewinności lecz właśnie wyszukiwaniem wykrętów.


Spróbuj zrobić to samo i zobaczysz co się stanie.. gdzie Cię zamkną i na jak długo.
Thoter (6650 punktów)

>-Do więzienia idzie nie ten kto jest winien ale ten którego nie stać na dobrego adwokata.
>

Ja bym powiedział, że właściwego adwokata.
Dobry adwokat jak nie jest właściwy dla danego sądu, to nie wiele wskóra.
03-05-2024 17:52 
 Ocena 2 na 2
Wolnośćmyśli (1516 punktów)
>Ja bym powiedział, że właściwego adwokata.
No odnośnie tej konkretnej sprawy to tak.. obie strony wywodziły się z jednego słusznie minionego obozu politycznego.
I to jest największa luka w prawie.. bo gdzie tu sprawiedliwość, gdzie bezstronność, uczciwość ?
Dlatego jedyną nadzieją dla sprawiedliwego procesu jest SI, oczywiście o ile nie zostaną jej zaprogramowane jakieś uprzedzenia, sympatie, antypatie itd.
A dopóki to się nie stanie; wszyscy WON ! jak mówi Cejrowski.
Kiedyś jakaś minister Szweckiego rządu chyba, zapłaciła za swoje drobne zakupy w sklepie służbową
kartą, gdy to się wydało (oczywiście przeprosiła i pieniądze oddała) podała się do dymisji.
-U nas sędzia kradnie w sklepie upychając "fanty" po kieszeniach i włos mu z głowy nie spada bo.. ma immunited, tak samo pijany poseł, czy inny politykier pokazuje "glejt" i nic mu nie można zrobić.
A moje zdanie jest takie; immunited może dotyczyć wyłącznie przewożonych dokumentów niejawnych bądź tajnych a nie człowieka.
To nie średniowiecze gdzie poseł był posłańcem na stepie i nie wolno go było ruszyć.
-Mamy państwo w państwie.. gdzie co wolno wojewodzie to nie tobie smrodzie.
alsor (3283 punktów)
>Ja nie, ale znają je prawnicy dla których wyszukiwanie luk w prawie jest źródłem ich dochodu.
>Bo trzeba naprawdę dobrze znać przepisy by wiedzieć jak nie zapłacić należnego podatku i jeszcze dostać dotację/dofinansowanie albo zwrot.
>-Przykładem tzw; mafia vat'owska.
>Takich samych luk w przepisach szukają ci od prawa karnego by wybronić swojego klienta i tym się różni kiepski "papuga" od dobrego, że ten drugi zna wszystkie takie kruczki.
>-Do więzienia idzie nie ten kto jest winien ale ten którego nie stać na dobrego adwokata.
>Niejaki Najsztub przejechał staruszkę na "pasach", bez prawa jazdy i ważnego ubezpieczenia oraz "przeglądu" i co "siedzi" ?
>Bo wbrew pozorom adwokat nie zajmuje się udowadnianiem niewinności lecz właśnie wyszukiwaniem wykrętów.

Mowa o formalnym prawie, a nie wykolejeniach politykierów.

Prawo ma być spójne, a jeśli nie jest...
no to być może stąd ci wykolejeńcy na szczytach władzy.

przyczyna - skutek... jasne?
Elasp (6859 punktów)
>Mam taki prosty przykład niespójności prawa:
>A. wedle kodeksu cywilnego: umowa słowna jest tak samo ważna jak pisemna
>B. wedle kodeksu pracy: pracownik musi pisemnie zgłosić rezygnację z dalszej współpracy
>jak widać A i B są ewidentnie sprzeczne ze sobą...

A. Tam, gdzie może być zawarta umowa słowna, tam będzie ona tak samo wiążąca, jak umowa pisemna.

B. W przypadku wypowiedzenia umowy o pracę, pracownika obowiązuje tylko umowa pisemna.

Murdoch_13 (1467 punktów)
>Mam taki prosty przykład niespójności prawa:
>A. wedle kodeksu cywilnego: umowa słowna jest tak samo ważna jak pisemna
>B. wedle kodeksu pracy: pracownik musi pisemnie zgłosić rezygnację z dalszej współpracy
>jak widać A i B są ewidentnie sprzeczne ze sobą,
>bo wedle A wystarczy że pracownik powie szefowi, że rezygnuje z dalszej współpracy,
>a wedle B musi to być pisemnie sygnalizowane!
>Znacie inne przykłady niespójności prawa?

Dlatego istnieja tak zwane reguly kolizyjne:

pl.wikipedia.org/wiki/Reguły_kolizyjne

.
alsor (3283 punktów)
a niby co, kto określa: co jest podrzędne a co nad?

to nic nie zmienia, niestety.

Ludzie nie potrafią i nigdy nie potrafili tworzyć spójnego prawa - stąd ten bajzel od wieków, czyli roszczenia -> rewolucje -> wojny, no i finalnie będzie... no co?

oczywiście że koniec...

albowiem, jak to starożytni już gadali: z gówna bata nie ukręcisz.. choćbyś się zesrał po siedmiokroć razy siedemset siedemdziesiąt siedem.

Wróć do listy wątków działu Gospodarka i ekonomia
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365