Może to być nie na miejscu, ale naprawdę czuję, że niektóre próby przedstawienia cierpienia w kulturze wschodnioazjatyckiej - po prostu przerażające, złe twarze i w zasadzie ból/śmierć - tak naprawdę nie oddają istoty nauk Buddy, które brzmią o wiele bardziej jak cholera i są o wiele bardziej doktrynalne. Ogólnie trudno mi się zgodzić z filozofią zen. To naprawdę wydaje się pretensjonalne w porównaniu z ponownie doktrynalną/klasztorną stroną, która jest znacznie starsza. To coś magicznego w porównaniu z intelektualną stroną buddyzmu. Kilka przemyśleń. Zastanawiam się, czy to nie jest właściwe miejsce na opublikowanie tego 19216811.cam/ 1921681001.id/ |