>Załóżmy, że mamy dwa kraje, kraj X i kraj Y. Kraj X ma własną walutę, która jest stabilna, ale >pozostaje w tym kraju lub przynajmniej charakteryzuje się bardzo małą mobilnością. Waluta kraju Y >jest globalną walutą rezerwową, która również jest stabilna. Jakie korzyści ma kraj Y nad krajem X. >Na razie wiem tylko tyle, że można lepiej kontrolować gospodarkę i efektywniej zaciągać pożyczki w >innych krajach, a także uzyskać inne korzyści geopolityczne.
żadnych, kraj y jest głupi, bo myśli, że kontroluje pieniądz kraj y wyznaje pieniądz i myśli, że wszystko co wartościowe jest zależne od jego pieniądza, którego wartością sztucznie manipuluje każdy pieniądz musi być oparty o jakąś wartość fizyczną, w tym przypadku kraj y opiera swoją wartość na ropie, którą udało mu się w większości kontrolować... ale świat nie opiera się na ropie kraj x ma przewagę, bo kontroluję produkcję wszelakich produktów użytku codziennego (od klapków po smartphony), którymi zalewa cały świat i na tym opiera się wartość pieniądza kraju x Kraj x jest mądry, bo ma własną większą strefę wpływów, a w dodatku cały świat (włącznie ze strefą wpływu kraju y) jest od niego zależny (pozostając samemu niezależnym). Kraj x jest mądry bo sra na opieranie swojego handlu na pieniądzu y, przyjmuje od strefy wpływów kraju y nie tylko pieniądz, ale np wieprzowinę, która jest czystą wartością fizyczną, niepodlegającą manipulacji
Kraj y jest głupi, bo został oszukany przez demona, który cały czas im wmawia, że są chronieni bo się dla niego samookaleczyli. Ten demon daje im cały czas dowody na to, że istnieje oraz daje do zrozumienia, że jest ich władcą i okłamuje ich, że jest też władcą kraju x. Dlatego kraj y umiera śmiercią naturalną i cierpi za grzechy świata. Kraj y jest głupi, bo gdyby ów demon-oszust wybrałby ich na naród wybranych nadludzi, to rodziliby się od razu okaleczeni, a nie sztucznie muszą się modyfikować (czyli ów demon tak na prawdę gówno może, jeżeli samemu się mu nie oddasz we władanie)
|