Racjonalista - Strona głównaDo treści
Masa fotonu śpiewa: pojawiam się i znikam :-)

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
08-07-2007 22:08M. Satanisław (499 punktów)Masa fotonu śpiewa: pojawiam się i znikam :-)
Krótka bajeczka relatywistów o pojawiającej się i znikającej masie fotonu:

Relatywista zakładając wzrost masy obiektu do nieskończoności przy rozpędzeniu go do prędkości światła musi albo założyć nieskończenie wielką masę samego fotonu (co nijak się nie zgadza), albo założyć zupełny brak masy spoczynkowej fotonu - co też się nie zgadza.

Relatywista twierdzi, że foton nie miał masy spoczynkowej w czasie emisji (mimo, że po jego emisji obserwujemy ubytek masy w obiekcie emitującym). No, ale potem leci, masy skądsiś nabierając. Masa fotonu w ruchu jest doświadczalnie potwierdzona.
Ale potem są lepsze jajca, bo ten foton zamiast bezczelnie uciec gdzieś w Kosmos - trafił do laboratorium. I tu go spotkała niespodzianka - jesteśmy już w stanie w laboratorium zatrzymać na chwilę światło. Czyli foton przez chwilę jest w spoczynku. Lecz że relatywiści odmówili mu prawa do posiadania masy spoczynkowej - wraz z zatrzymaniem masę nieszczęsnemu fotonowi zabrały jakieś ufoludki lub Bozia.
Lecz że światło zatrzymaliśmy tylko na chwilę - potem Bozia w spółce z ufo-judkami znów masę temu fotonowi dała, gdy znów ruszył.

Hehehehehehe
Że też ludziska relatywistyczne bajania traktują na poważnie - przecież to świetny kabaret .
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

google
Czy trzeba łaski bożej aby zrozumieć, że energia i masa są zamienne? Aby wyemitować foton trzeba trochę energii zabrać, aby go zatrzymać trzeba tą samą energię przyjąć. Foton nie ma masy, ale masę relatywistyczną, która jest po prostu jego energią
www.math.u(*)/Relativity/SR/light_mass.html
M. Satanisław (499 punktów)
>Czy trzeba łaski bożej aby zrozumieć, że energia i masa są zamienne?<

A czy trzeba łaski bożej, by zrozumieć, że energia i masa są nie tyle zamienne, co są tym samym, tylko w innej formie?
Tak jak lód i para wodna - maja inną formę, ale są tym samym - wodą.
Dawniej ludzie nie wyobrażali sobie, że gazowa para wodna może mieć masę. Dziś ich mentalni pobratymcy nie wyobrażają sobie, że energia może mieć masę - mimo, że już im pod nos podtykają wzory pokazujace na zamianę tego samego - masoenergii - w dwie różne formy.
Celecrin (11895 punktów)
Czesc
Po pierwsze nie tworz nowych watkow by udowadniac, ze nie rozumiesz fizyki. My to juz wszyscy wiemy.
Po drugie
>A czy trzeba łaski bożej, by zrozumieć, że energia i masa są nie tyle zamienne, co są tym >samym, tylko w innej formie?
Masa to wspólczynnik, wielkosc addytywna u Newtona. Miala dwa znaczenia. Pierwszy jako miara bezwladnosci ciala oraz drugi jako ilosc materii (masa grawitacyjna).

W ujęciu współczesnej fizyki masa ciała jest tylko w przybliżeniu wielkością addytywną (zastosowanie w fizyce klasycznej), jest za to jedną z form występowania energii. Nie wiadomo wiec o Ci dokladnie chodzi.
Zdecydowanie masa i eneria nie sa tym samym, jak para wodna i lod nie sa tym samym.

>Dziś ich mentalni pobratymcy nie wyobrażają sobie, że energia może mieć masę - mimo, >że
Mimo, ze jak byk napisales wyzej, ze sa tym samym (tylko w innej formie).
Jesli sa tym samym, to jak energia moze miec mase?
M. Satanisław (499 punktów)

>Po pierwsze nie tworz nowych watkow by udowadniac, ze nie rozumiesz fizyki.<

Rozumiem na tyle, by zauważyć błędy.
Tobie to tego etapu rozumienia fizyki jeszcze daleko.

>W ujęciu współczesnej fizyki masa ciała (...) jest za to jedną z form występowania energii. Nie wiadomo wiec o Ci dokladnie chodzi.<

No kurde, w morde jeża, Ferdek - o to chodzi, że to co obserwujemy - energia - może przybrać postać masy. I odwrotnie - masa może przybrać postać energii. Zatem i energię możemy określać w jednostkach masy, i masę w jednostkach energii.
Wyłączenie z tej elementarnej zależności fotonu powoduje, że teoria relatywistyczna musi być błędna.

Przez analogię - Ptolemeusz wiedział, że planety zachowują się inaczej, niż gwiazdy. Ale zamiast odrzucić swoje rozwiązanie z centralnie usytuowaną Ziemią jako ewidentnie nie trzymające sie kupy - wymyślał jakieś bzdurne wyjątki. Tak samo dzisiejsi relatywiści - zakładają nielogiczne wyjątki, zamiast przyjąć, że podstawy ich koncepcji kupy się nie trzymają.

Np. wymyślają dziwolągi typu zakrzywienie przestrzeni, zamiat po prostu przyjąć najprostsze rozwiązanie, że soczewkowanie grawitacyjne wynika z tego, że fotony dlatego zmieniają tor biegu - bo posiadają masę.
Marek (196 punktów)
>>Czy trzeba łaski bożej aby zrozumieć, że energia i masa są zamienne?<
>A czy trzeba łaski bożej, by zrozumieć, że energia i masa są nie tyle zamienne, co są tym samym, tylko w innej formie?
>Tak jak lód i para wodna - maja inną formę, ale są tym samym - wodą.
>Dawniej ludzie nie wyobrażali sobie, że gazowa para wodna może mieć masę. Dziś ich mentalni pobratymcy nie wyobrażają sobie, że energia może mieć masę - mimo, że już im pod nos podtykają wzory pokazujace na zamianę tego samego - masoenergii - w dwie różne formy.

To chyba już dawno wiadomo. Ameryki nie odkryłeś.
movax (630 punktów)
>Relatywista zakładając wzrost masy obiektu do
>nieskończoności przy rozpędzeniu go do prędkości światła
>musi albo założyć nieskończenie wielką masę samego fotonu
>(co nijak się nie zgadza), albo założyć zupełny brak masy
>spoczynkowej fotonu - co też się nie zgadza.
Kompletnie tego nie rozumiem. Skoro masa fotonu jest rowna zero, to jej pomnozenie przez dowolna skonczona liczbe tez jest rowna zero.

>Relatywista twierdzi, że foton nie miał masy spoczynkowej w
>czasie emisji (mimo, że po jego emisji obserwujemy ubytek
>masy w obiekcie emitującym). No, ale potem leci, masy
>skądsiś nabierając.
Tak sie sklada ze nie istnieje uklad odniesienie w ktorym
foton spoczywa. Ba, w kazdym inercjalnym ukladzie odniesienia
porusza sie z ta sama predkoscia. Tak wiec mowienie o masie
spoczynkowej jest bezsensowne.

>Masa fotonu w ruchu jest doświadczalnie potwierdzona.
Co najwyzej ped lub energia. A naiwne stosowanie wzorow
klasycznych obiektow do fotonu prowadzi do błędnych wniosków.

pozdrawiam
M. Satanisław (499 punktów)

>Kompletnie tego nie rozumiem. Skoro masa fotonu jest rowna zero, to jej pomnozenie przez dowolna skonczona liczbe tez jest rowna zero.<

Masa spoczynkowa fotonu (według relatywistów) = 0
I ja też nie rozumiem, jakim sposobem tej masy nabiera w czasie poruszania się.

>Tak sie sklada ze nie istnieje uklad odniesienie w ktorym<
>foton spoczywa. Ba, w kazdym inercjalnym ukladzie odniesienia<
>porusza sie z ta sama predkoscia. Tak wiec mowienie o masie<
>spoczynkowej jest bezsensowne.<

A tu się mylisz. To, co piszesz, dotyczy według relatywistów tylko fotonu w próżni. Potrafimy już na chwilę foton w innym ośrodku niż próżnia nie tylko spowolnić do prędkości rowerzysty, ale nawet zatrzymać. I co, zatrzymany nie posiada masy spoczynkwej, a rozpędzany z powrotem masę nabiera??

>Co najwyzej ped lub energia. A naiwne stosowanie wzorow<
>klasycznych obiektow do fotonu prowadzi do błędnych wniosków.<

Naiwne stosowanie wykrętów w postaci jakichś kwadracików poczwórnego popędu napędu pędu spędu w miejsce e=mc2, gdy ten wzorek okazuje się bzdetny prowadzi do błędnyego wniosku, że relatywistyka jest spójna. Nie jest.
Celecrin (11895 punktów)
Czesc

>A tu się mylisz. To, co piszesz, dotyczy według relatywistów tylko fotonu w próżni. >Potrafimy już na chwilę foton w innym ośrodku niż próżnia nie tylko spowolnić do >prędkości rowerzysty, ale nawet zatrzymać. >>Co najwyzej ped lub energia. A naiwne >stosowanie wzorow<
Potraficie? Daj jakiegos linka.
M. Satanisław (499 punktów)

>Potraficie? Daj jakiegos linka.<

A co, wyszukiwarkami nie potrafisz się posługiwać?
Cóż, zrobię to za ciebie:

209.85.135(*)&cd=9&gl=pl&ie=UTF-8&inlang=pl
google
No mój drogi, z relatywistyką masz problemy, a za kwantówkę się bierzesz Spokojnie, BEC to na razie eksperymenty, zjawiska kwantowe i nowe teorie. Splątanie kwantowe fotonu to zupełnie inna para kaloszy. Nie róbmy kaszanki.
waligóra (961 punktów)
>>Potraficie? Daj jakiegos linka.<
>A co, wyszukiwarkami nie potrafisz się posługiwać?
>Cóż, zrobię to za ciebie:
>209.85.135(*)&cd=9&gl=pl&ie=UTF-8&inlang=pl
No i wszystko jasne, kolega Satanisław nie rozróżnia prędkości absolutnej światła czyli prędkości światła w próżni, od prędkości światła w ośrodku materialnym. Zapewne też nie rozumie mechanizmu przenoszenia światła w ośrodku materialnym, należy wobec tego spodziewać się następnego wątku w którym ujawni spisek uczonych "wiadomego" pochodzenia, dotyczący ukrycia przed zwykłymi, ludźmi tj. ludźmi nie będącymi pod wpływem kultury żydowskiej (tfu, na psa urok), że jednak możliwe jest poruszanie się szybciej niż światło - podpowiadam dyskretnie że efekt ten zwany jest promieniowaniem Czerenkowa (nie wiem ale chyba to rosyjski Żyd, więc wszystko się układa w logiczną całość).

M. Satanisław (499 punktów)

>No i wszystko jasne, kolega Satanisław nie rozróżnia prędkości absolutnej światła czyli prędkości światła w próżni, od prędkości światła w ośrodku materialnym.<

Kolega Satanisław doskonale rozróżnia, za to kolega walikupa nie kuma nic.
I chyba nie skuma, ale innym chętnie wyjasnię:
Światło leci sobie w próżni z prędkością c. I dobrze, niech sobie leci. Dolatuje do laboratorium fizyka, gdzie zostaje zatrzymane. Nie ma prędkości c, ma prędkość względem ośrodka, które je zatrzymało zero. W tym momencie według relatywistyki foton powinien zakończyć swój żywot, A tu niespodzianka - tylko został spowolniony do prędkości zero, a potem znów sobie poleciał w próżnię z prędkością c.

Lobby relatywistów jest tak silne, że w takim przypadku zamiast ustawić dzieła Einsteina w bibliotece między wypocinami Szlomo Chasyda, Mosze de Leon, Icchaka Lurii i Mosze ben Jaakow Cordovero - wymyślają jakieś "splątania".
To określenie jest akurat trafne - "splątanie" to po łacinie "delirium"


>podpowiadam dyskretnie że efekt ten zwany jest promieniowaniem Czerenkowa (nie wiem ale chyba to rosyjski Żyd, więc wszystko się układa w logiczną całość).<

Tak, masz rację, dobrze ci powiedzieli w kahale. Paweł Aleksiejewicz Czerenkow oczywiście pochodzi ze słynnej żydowskiej rodziny, której innymi słynnymi przedstawicielami są koszykarz Michael Jordan, szansonistka Bjork, polityk Mao Zedong, cesarz Hirohito i bokser Muhammad Ali.
waligóra (961 punktów)
>Kolega Satanisław doskonale rozróżnia, za to kolega walikupa nie kuma nic.
No wysil się jeszcze troszkę jest więcej wyrazów zaczynających się na wali....

>Światło leci sobie w próżni z prędkością c. I dobrze, niech sobie leci. Dolatuje do >laboratorium fizyka, gdzie zostaje zatrzymane. Nie ma prędkości c, ma prędkość >względem ośrodka, które je zatrzymało zero. W tym momencie według relatywistyki foton >powinien zakończyć swój żywot, A tu niespodzianka - tylko został spowolniony do
>prędkości zero, a potem znów sobie poleciał w próżnię z prędkością c.

Wiesz zaczyna mi się to podobać - proszę o dalsze wyjaśnienia np czy jest to ten sam foton,
albo czy można zaznaczać fotony, albo czy foton ma pejsy bo może jest żydem, lub czy
foton, to nie jest składnik żydowskiej macy lub czy światło nie kolaborowało z Międzynarodowym Kongresem Żydów - tak, tak mam wiele pytań na które jedynie ty udzielisz mi odpowiedzi - zróbmy to razem zdemaskujmy te wstrętne żydowskie fotony.

>Tak, masz rację, dobrze ci powiedzieli w kahale. Paweł Aleksiejewicz Czerenkow >oczywiście pochodzi ze słynnej żydowskiej rodziny, której innymi słynnymi >przedstawicielami są koszykarz Michael Jordan, szansonistka Bjork, polityk Mao Zedong, >cesarz Hirohito i bokser Muhammad Ali.
zapomniałeś dodać Papy Smerfa i Shrecka Dopełni to gamy kolorów skóry mamy bowiem: mulata, białego, żółtego, żółtawego, czarnego, niebieskiego, zielonego ....
Czy ktoś ma jeszcze jakieś propozycje ? Nie od dziś wiadomo bowiem, że żyd jak to żyd
może kryć się wszędzie, czai się zza węgła przybierając kolory ochronne, dybie na bezbronne dzieci przybierając postać słodkich cukierków, pełza po gładkich powierzcniach
jak ciekły hel, jest szybki jak błyskawica, potrafi sprawić że coś co było nie jest, za jego przyczyną ziemniaki dostają parcha, a kotka sąsiada zachodzi w ciąże ... długo by wymieniać takie to chytre.

Tak na marginesie - bardzo często używasz słownictwa i to raczej specjalnego słownictwa
typowego dla kultury Żydów - pytanie skąd je znasz ? Czy nie pochodzisz czasami z rodziny
w której kultywowano żydowskie obyczaje ? Może jesteś ukrytym sympatykiem Żydów ?
Przecież nie od dziś wiadomo co dzieje się z tłumionymi emocjami, myśle że rozmowa z
psychiatrą lub psychoterapeutą powinny ci wiele pomóc.
Mój apel - ludzie nie odtrącajcie kolegi Satanisława tylko ze względu na jego
problemy z identyfikacją kulturową oraz brakiem znajomości zasad fizyki, trzeba mu pomóc piszcie do niego polecajcie mu lekarzy lub nauczycieli, może jest ktoś komu udało się wyjść z podobnej sytuacji, niech podzieli się z nami swoimi doświadczeniami. Przecież to człowiek, zapewne ma rodzinę dzieci, psa, rybki... wszyscy oni zapewne odczuwają jego problem, pomóżmy mu .... no kończę bo sie wzruszyłem.
PS.
Jeśli ktoś chciałby w tej sprawie ofiarować skromny datek chętnie podam numer swojego konta.
Marek (196 punktów)
Ale się uśmiałem ))))) Jestem w pracy i przydało mi się to. Dobre!
M. Satanisław (499 punktów)

>Wiesz zaczyna mi się to podobać - proszę o dalsze wyjaśnienia np czy jest to ten sam foton, albo czy można zaznaczać fotony, albo czy foton ma pejsy bo może jest żydem, lub czy foton, to nie jest składnik żydowskiej macy lub czy światło nie kolaborowało z Międzynarodowym Kongresem Żydów - tak, tak mam wiele pytań na które jedynie ty udzielisz mi odpowiedzi - zróbmy to razem zdemaskujmy te wstrętne żydowskie fotony.<

Ciekawe rzeczy rebe Wichsenberg mówisz, widać, żeś uczony w Piśmie i nie od parady soboli kołpak na łbie nosisz.
Foton Żydem jest i basta - ród Fotona to zaginione 13 plemię izraelskie, o którym złośliwie milczała Tora, Miszna, Gemara i Kabała, aż czcigodny, błogosławionej pamięci rebe Einstein wydobył je z zapomnienia.
Lecz plemię Fotonów z racji zbyt długiego odizolowania od reszty plemion izraelskich już pejsów nie posiada, ma tylko długość i barwę przesuniętą ku czerwieni - gdyż nie zaprzestało przymierza z JHWH i nadal rzeza końce swych ptaszków, przez co skróconym jest i to czerwone ma odsłonięte

>Tak na marginesie - bardzo często używasz słownictwa i to raczej specjalnego słownictwa typowego dla kultury Żydów - pytanie skąd je znasz?<

A tu odpowiem ci na poważnie - pacholęciem będąc szwendałem się po pieprzonym Żoliborku z ekipą, w skład której wchodziło też trzech Piotrów. Bystre słowiańskie chłopaki, jakąś dolewkę krwie semickiej może i mieli, ale baaardzo malutką, lecz jeszcze licealistami będąc wykombinowali sobie, że zrobią w życiu geszeft podając się za Żydów.
Nie raz przy browarku pitym na wygodnej ławeczce w parku Krasińskich czy wzdłuż Wisłostrady robiłem sobie z nich jajca, gdy przepytywali się z kompletnie im obcych zwyczajów pejsatych.
Lecz jajca były przedwczesne - zapisanie się ich do TSKŻ na Placu Grzybowskim, a potem do kahału na Twardej spowodowało, że ruszyły pejsate wtyki za granicą i dwóch bez problemu nie tylko dostało się do USA, nie tylko dostali tamtejsze obywatelstwo, ale i porobili tam kariery - jeden na uniwerku w Kalifornii, drugi w chicagowskiej klinice.
Najśmieszniejszy był los trzeciego Piotra. Został w Polsce, zaczął marnie (zmajstrował nieślubne dziecko jakiejś panience z dołów społecznych) - aż pewnego dnia widzę go w telewizorku, jak się kiwa w mycce na głowie w Jedwabnem jako.... jeden z najważniejszych "Żydów" polskich, hehehehe... Skojarzysz, o kogo chodzi, gdy ci podpowiem, że jego tatuś z Czech pochodzi, przez co nie polskie, nie aszkenazyjskie, lecz czeskie nazwisko nosi....

>Jeśli ktoś chciałby w tej sprawie ofiarować skromny datek chętnie podam numer swojego konta.<

Zaraz, zaraz, jak to twojego?
Czyżbyś przyznawał się, że to jednak ty potrzebujesz pomocy psychiatrycznej?
Celecrin (11895 punktów)
Czesc
Z Ciebie sie mozna tylko smiac. Satanislawie, Satanislawie, opamietaj sie.
Jutro Ci odpowiem w miare powaznie. Dzis nie mam czasu i jestem padniety.
Powiem Ci tylko, ze strzeliles wielka gafe z tym linkiem.
Na podstawie strzepkow informacji trudno dokladnie zrozumiec eksperyment, ale moze mi sie uda Ci wytlumaczyc.
Do jutra, wlasciwie, to juz dzisiaj...
No to za pare godzin...
Cze
M. Satanisław (499 punktów)

>Powiem Ci tylko, ze strzeliles wielka gafe z tym linkiem.<

Hehehe, jaką gafę?
Podałem jakieś nazwiska, funkcje?
Nic mi nikt nie zrobi - wszak żyjemy w kraju, w którym nawet napisanie np. "Jarosław K., brat prezydenta jest idiotą" albo "Przemysław W., syn prezydenta popełnił przestępstwo" uniemożliwia wytoczenia procesu o naruszenie dóbr osobistych, bo nie podano personaliów...
Celecrin (11895 punktów)
Czesc
Gafe dlatego, ze rozumiesz artykul doslownie. Jestes indolentem kolego.
Zatrzymanie swiatla polega prawdopodobnie na wielokrotnym jego odbiciu 'sprezystym'. Zdaj sobie sprawe z terminu 'oziebienie', poprzez oziebienie atomow mozna ich wiecej upchnac. Predkosc swiatla jest zawsze taka sama c. Sprawa jest bardzo podobna do predkosci pradu w przewodniku, ktora wynosi tylko kilka centymetrow na sekunde. Naukowcy potrzebuja wiec bardzo gestego osrodka, nie zmieniajace wlasciwosci swiatla, to wszystko.

Zatrzymac, spowolnic oznacza przebycie okreslonej drogi w czasie. Numer tu jest taki, ze droga w rzeczywistosci jest olbrzymia, predkosc jest taka sama.

Ty natomiast zrozumiales, ze zatrzymanie swiatla oznacza zatrzymanie fotonu...
M. Satanisław (499 punktów)

>Zatrzymanie swiatla polega prawdopodobnie na wielokrotnym jego odbiciu 'sprezystym'.<

Tak, tak, ślimaki też pędzą z prędkością światła, tylko nie widzimy tego dokładnie, tak szybko wredne mięczaki "sprężynują"
Bzdurki acan zapodajesz, co niniejszym wyjaśniam:
Gdyby istniało cóś takiego śmisznego jak "wielokrotne odbicie sprężyste" dla fotonu w ośrodku materialnym, to spowolnienie zmierzonej prędkości światła w innym ośrodku niz próżnia nie było by możliwe, przy założeniach rebe Einsteina. Światło uległo by wtedy zatrzymaniu.
Przeprowadźmy analizę:

Wpada sobie foton z próżni do wody. W tej wodzie rzekomo "sprężynuje". Czyli kolokwialnie mówiąc obija się o atomy, elektrony lub wszystko inne, co ma masę. Ale wobec każdego takiego obiektu według einsteinowskich bajek ma tę sama prędkość c!!!!!!! Jak juz raz wpadnie - to nie zwolni, tylko będzie tłukło się między materialnymi obiektami, nie przemieszczając się dalej w kierunku zgodnym z wlotem - bo wobec każdego z nich ma mieć identyczną prędkość c, a prędkośc wlotu się nie doda.
Spowolnienie jest możliwe tylko wtedy, gdy będziemy traktować foton według mechaniki klasycznej.

>Ty natomiast zrozumiales, ze zatrzymanie swiatla oznacza zatrzymanie fotonu...<

Oczywiście. Światło - to fotony. Zatrzymano światło - zatrzymano fotony. A czy dla ratowania kabalistycznej opowiastki o fotonie w gęstym, zimnym ośrodku użyjesz "wytłumaczenia" w postaci "sprężynowania", "splątania". popychajacych fotony krasnoludków, aniołków czy ingerencji Bozi - nie interesuje mnie.
Jestem racjonalistą i bajki mnie nie interesują.
Uxbridge
>Jestem racjonalistą i bajki mnie nie interesują.
Nie jesteś racjonalistą Satachu. Gdybyś nim był, powiedziałbyś sobie:
"Nie znam dobrze fizyki, moje wiadomości z matmy są mizerne, więc skoro nie podoba mi się to i owo w fizyce to najpierw się jej nauczę (m.in słuchając tych co wiedzą więcej ode mnie) a potem jeśli poznam i zrozumiem o co w tym chodzi to zacznę dyskutować o wątpliwościach jeśli je będę wciąż miał. Do tego czasu (lub zawsze) muszę przyjmować to co mówi fizyka na wiarę lub prosć o wyjaśnianie tych co ją znają. Jako racjonalista bowiem, nie mogę przyjąć że moje wątpliwości są rzeczywistymi problemami skoro tysiące ludzi zajmujących się tą dziedziną profesjonalnie tych problemów nie dostrzega. Nie mogę przyjąć że jestem jednym z nielicznych mądrych a oni co do jednego są zgrają przygłupów bo to NIERACJONALNE. Raczej muszę założyć że moje podejście do zagadnień jest prymitywne i wynika z niezrozumienia. Ponieważ gdyby fizyka była tak prosta intelektualnie jak mi się wydaje, to inteligencja i zdolność kojarzenia tych co ją zawodowo uprawiają byłaby średnio dużo niższa od np. lekarzy. A jest odwrotnie."
Tak byś powiedział gdybyś racjonalistą był. A że nie jesteś, poruszasz dziecinne zagadnienia na amatorskim (bez obrazy) forum i sądzisz (lub udajesz) że podważasz współczesną fizykę zamiast pytać i się uczyć. Twoje podejście do fizyki jest religijne - typu: wymyślili coś sobie i w to wierzą a ja nie jestem gorszy, wymyślę sobie coś innego i będę w to wierzył. Niech mi kto udowodni że to ja nie mam racji.
Twoja racjonalność i ciekawość świata zawiera się w stwierdzeniu:
>nie interesuje mnie.
Celecrin (11895 punktów)

Czesc
Uszczypnij mnie. On naprawde mysli, ze foton jest wieczny?
M. Satanisław (499 punktów)

>Uszczypnij mnie. On naprawde mysli, ze foton jest wieczny?<

Uxbridge? A cholera go wie, co on na ten temat myśli, gdyż jeszcze się nie wypowiedział. Tylko baje jakieś opowiastki.
Celecrin (11895 punktów)
Czesc
>Tak, tak, ślimaki też pędzą z prędkością światła, tylko nie widzimy tego dokładnie, tak >szybko wredne mięczaki "sprężynują"
Idiotyzm
>Bzdurki acan zapodajesz, co niniejszym wyjaśniam:
>Gdyby istniało cóś takiego śmisznego jak "wielokrotne odbicie sprężyste" dla fotonu w >ośrodku materialnym, to spowolnienie zmierzonej prędkości światła w innym ośrodku niz >próżnia nie było by możliwe, przy założeniach rebe Einsteina. Światło uległo by wtedy >zatrzymaniu.
Chyba nie rozumiesz co znaczy sprezyste odbicie fotonu Belkoczesz nie wiesz o czym.
>Przeprowadźmy analizę:
>Wpada sobie foton z próżni do wody. W tej wodzie rzekomo "sprężynuje".
Prosta wiedza z podstawowki wystarcza, by wiedziec, ze w wodzie zmienia sie kat padania swiatla. Dzieci wiedza co to oznacza, ale nie Ty.
W wodzie zmienia sie dlugosc fali, wiesz co to oznacza?
>Ale wobec każdego takiego obiektu według einsteinowskich bajek ma tę sama prędkość
Nie nie wiem czego tu ni emozna zrozumiec. Pobaw sie zolnierzykami, albo w doktora.

>>Ty natomiast zrozumiales, ze zatrzymanie swiatla oznacza zatrzymanie fotonu...<
>Oczywiście. Światło - to fotony. Zatrzymano światło - zatrzymano fotony.
Ha, ha, ha, ha, ha, ha, ha, ha, ha.
M. Satanisław (499 punktów)

>Idiotyzm<

Dokładniej drwina, sprowadzenie do absurdu.

>Chyba nie rozumiesz co znaczy sprezyste odbicie fotonu Belkoczesz nie wiesz o czym.<

Ano nie wiem o czym ty bełkotałeś - zatem wyjaśnij (o ile potrafisz), jak to jest możliwe, że "odbijane" od czegokolwiek w wodzie fotony nie rozpraszają się w szklance wody, lecz "zapamiętują" nie wiadomo jakim sposobem kierunek ruchu przed wleceniem do wody i wychodzą z niej w postaci uporządkowanej?

>Prosta wiedza z podstawowki wystarcza, by wiedziec, ze w wodzie zmienia sie kat padania swiatla. Dzieci wiedza co to oznacza, ale nie Ty.<

Dzieci też wiedzą, a ty nie wiesz, że gdy światło wpadnie do wody pod kątem 90 stopni (kąt między linią toru światła a powierzchnia wody), to żaden kąt nie zmienia się. Zreszta te kąty nie mają w tym rozważaniu znaczenia. Problemem jest prędkość światła w wodzie.


>Ha, ha, ha, ha, ha, ha, ha, ha, ha.<

Nie śmiej się głupkowato, tylko wyjaśnij.
Celecrin (11895 punktów)
Czesc
>>Chyba nie rozumiesz co znaczy sprezyste odbicie fotonu Belkoczesz nie wiesz o czym.że "odbijane" od czegokolwiek w wodzie fotony nie rozpraszają się w szklance wody, >lecz "zapamiętują" nie wiadomo jakim sposobem kierunek ruchu przed wleceniem do >wody i wychodzą z niej w postaci uporządkowanej?
Woda ma okreslony sklad. Zbior atomow identycznych 'jak krople wody'.
Fotony zderzaja sie z atomami wody, przekazuja im czesc pedu, zmienia sie dlugosc fali (zwieksza sie).
>Problemem jest prędkość światła w wodzie.
E tam.
Marek (196 punktów)
Foton jest pochłaniany i emitowany przez atomy - wielkorotnie i stąd wrażenie spowolnienia światła. To nie bilard, żeby klasyczne kulki rozpatrywać. Tam dzieje się coś innego, chyba nikt nie wie do końca co i czym fotony są tak naprawdę.
M. Satanisław (499 punktów)
>Foton jest pochłaniany i emitowany przez atomy - wielkorotnie i stąd wrażenie spowolnienia światła.<

Jak foton jest pochłonięty przez atom, a następny foton ponownie wyemitowany - czemu hipotetyczna "emisja" występuje w kierunku kontynuacji biegu światła? Gdyby tak było jak przedstawiasz - to po przyjęciu przez wodę promienia światła wyemitowane fotony leciały by we wszystkich kierunkach dość przypadkowo - jak promienie ze Słońca. Nie widzę żadnej racjonalnej przyczyny dla emisji następnego fotonu w ściśle określonym kierunku.

Musisz hipotezę o seryjnych pochłanianiach i emisjach wyrzucić do kosza.
Najlepiej całą relatywistykę wyrzucić do kosza - ale skoro pejsate lobby uznało, że rebe Einstein, urzędas III kategorii z biura patentowego w Zurychu jest najzmyślniejszym z myślantów - to musisz w to wierzyć i pokłony bić.
Podobnie jak w Średniowieczu nie można było powiedzieć nic sprzecznego z tym, co wybełkotal Arystoteles, facio który w gruncie rzeczy nic istotnego do nauki nie wniósł, poza szeregiem błędnych spekulacji.

Każda epoka ma swego nietykalnego Arystotelesa - tylko dawny miał brodę, a ostatni wąsy i wywalony jęzor.
Uxbridge
To zjawisko spowolnienia światła jest znacznie bardziej złożone niż pochłanianie i emisja fotonów przez elektrony. To drugie ma związek z odbiciem i rozpraszaniem światła.
Spowolnienie wygląda tak, jakby stan fotonu został na skutek kwantowego splątania "wdrukowany" w stan atomów. Żeby to było możliwe, atomy muszą współgrać ze sobą, czyli też tworzyć wspólny makroskopowy stan kwantowy. Dlatego zjawisko obserwuje się dla kondensatu Bosego-Einsteina, stanu osiągalnego w superniskich temperaturach w niemal doskonałej próżni w bardzo szczególnych warunkach. Foton "znika" ale jego stan jest "pamiętany" przez konfigurację atomów. I dlatego tenże foton może pojawić się znowu po pewnym czasie w dokładnie takim samym stanie kwantowym jak był przedtem. Stany są identyczne, więc można powiedzieć że to ten sam foton. To przykład kwantowej teleportacji, zjawiska które jest zgodne z mechaniką kwantową ale długo uważano że nie można tego osiągnąć doświadczalnie.
Satachu zaraz wyjedzie z tekstem o duszkach, obrzezanych krasnalach i Jahwe, ale prawda jest taka że "paradoksy" relatywistyki to dziecinna igraszka przy paradoksach mechaniki kwantowej. Żeby ci zamącić światopogląd Satanisławie, to powiem że twój przyjaciel z urzędu patentowego nie wierzył w mechanikę kwantową i uważał ją za tymczasową teorię.
A propos Bosego-Einsteina. Ten pierwszy nie był starozakonnym tylko Hindusem.
M. Satanisław (499 punktów)

>Spowolnienie wygląda tak, jakby stan fotonu został na skutek kwantowego splątania "wdrukowany" w stan atomów. Żeby to było możliwe, atomy muszą współgrać ze sobą, czyli też tworzyć wspólny makroskopowy stan kwantowy. Dlatego zjawisko obserwuje się dla kondensatu Bosego-Einsteina, stanu osiągalnego w superniskich temperaturach w niemal doskonałej próżni w bardzo szczególnych warunkach. Foton "znika" ale jego stan jest "pamiętany" przez konfigurację atomów. I dlatego tenże foton może pojawić się znowu po pewnym czasie w dokładnie takim samym stanie kwantowym jak był przedtem. Stany są identyczne, więc można powiedzieć że to ten sam foton. To przykład kwantowej teleportacji, zjawiska które jest zgodne z mechaniką kwantową ale długo uważano że nie można tego osiągnąć doświadczalnie.<

A gdyby nawet to co piszesz było prawdą - jak wyjaśnisz spowolnienie prędkości światła w zwykłej wodzie, w temperaturze pokojowej? Tu nie ma "superniskich temperatur w niemal doskonałej próżni w bardzo szczególnych warunkach".....

>Satachu zaraz wyjedzie z tekstem o duszkach, obrzezanych krasnalach i Jahwe<

Tym razem nie, nie lubię się powtarzać.

>twój przyjaciel z urzędu patentowego nie wierzył w mechanikę kwantową i uważał ją za tymczasową teorię.<

Relatywistyka jest na pewno błędna - a czy błędna jest mechanika kwantowa - nie wiem. Nie tylko dlatego, że ja za mało wiem. Wszyscy ludzie na świecie za mało wiedzą, by ją ocenić.

>A propos Bosego-Einsteina. Ten pierwszy nie był starozakonnym tylko Hindusem.<

Na jedno wychodzi. Też taki nie do końca biały
M. Satanisław (499 punktów)
No chłopaki, co jest?
Śpicie?
Jak to jest z tym spowolnieniem światła w zwykłej wodzie?
Uxbridge
>No chłopaki, co jest?
>Śpicie?
>Jak to jest z tym spowolnieniem światła w zwykłej wodzie?
To spowolnienie jest pozorne. Rozpatrując kwestię z punktu widzenia teori falowej, fala elektromagnetyczna pobudza do drgań elektrony ośrodka, które zaczynają emitować wtórne fale o tym samym kierunku i innej fazie. Sumaryczny efekt tych fal powoduje, że do punktów leżących w głębi ośrodka (lub za ośrodkiem) wzbudzenie dobiega z opóźnieniem większym niż dla próżni. Co efektywnie daje obraz wolniejszego rozchodzenia się promieniowania.
Z punkty widzenia obrazu fotonowego, trzeba posłużyć się teorią kwantową. Fala elektromagnetyczna jest odzwierciedleniem funkcji falowej dla wielu fotonów. Opóżnione rozchodzenie się fali jest odzwierciedleniem prawdopodobieństwa dotarcia fotonów w określone miejsce w określonym czasie. Jak wiadomo, nie ma w MK pojęcia drogi pojedynczego fotonu. On jest wszędzie i nigdzie. Porusza się wszystkimi możliwymi drogami z różnym prawdopodobieństwem. Istnienie ośrodka sprawia że efektywne prawdopodobieństwo dotarcia fotonu w określone miejsce jest większe dla dłuższych dróg. I stąd opóźnienie. W prymitywny sposób można mówić że fotony są pochłaniane przez elektrony i emitowane z opóźnieniem, ale to szkolne uproszczenie. Pojedyncze fotony emitowane w jednym miejscu i pochłaniane w drugim nie mogą być traktowane jako poruszające się po najkrótszej drodze. Dopiero podróżując w dużych grupach zachowują się w przybliżeniu jak promienie świetlne podlegające prawom Maxwella (i Snella).
Schodzenie od obrazu falowego do obrazu pojedynczych fotonów, bez uwzględnienia mechaniki kwantowej, prowadzi do nieporozumień. Gdyby światło było prostym strumieniem klasycznych cząstek, nie zachodziłyby takie zjawiska jak interferencja, dyfrakcja, ugięcie itp.
Comprene voux?
M. Satanisław (499 punktów)

>To spowolnienie jest pozorne. Rozpatrując kwestię z punktu widzenia teori falowej, fala elektromagnetyczna pobudza do drgań elektrony ośrodka, które zaczynają emitować wtórne fale o tym samym kierunku i innej fazie. Sumaryczny efekt tych fal powoduje, że do punktów leżących w głębi ośrodka (lub za ośrodkiem) wzbudzenie dobiega z opóźnieniem większym niż dla próżni. Co efektywnie daje obraz wolniejszego rozchodzenia się promieniowania.<

Wszystko pięknie, ślicznie - ale jaki ośrodek w takim razie fala zwana fotonem pobudza do drgań, lecąc przez tzw. próżnię? Eter? Ależ eter nie jest w relatywistyce comme il faut....

>Jak wiadomo, nie ma w MK pojęcia drogi pojedynczego fotonu.<

A to ciekawostka - gdyż udało się już w laboratorium wyemitować jeden foton i prześledzić jego tor ruchu...

>Istnienie ośrodka sprawia że efektywne prawdopodobieństwo dotarcia fotonu w określone miejsce jest większe dla dłuższych dróg. I stąd opóźnienie.<

No i znów coś mi się nie zgadza - gdyby tak było, to byśmy rejestrowali różne prędkości światła w wodzie - część wiązki fotonów biegła by szybciej (te, które miały krótszą drogę), a część wolniej (które miały pecha biec drogą dłuższą). A tu jak na złość prędkość w wodzie jest jednakowo niższa dla wszystkich fotonów.

>Comprene voux?

Je ne comprend pas
Uxbridge
>Wszystko pięknie, ślicznie - ale jaki ośrodek w takim razie fala zwana fotonem pobudza do drgań, lecąc przez próżnię? Eter? Ależ eter nie jest w relatywistyce comme il faut....
Mowa o opóźnieniu większym niż dla światła w próżni. Dla próżni opóżnienie jest związane ze skończoną prędkością fotonu. Dla ośrodka istnieje dodatkowe opóźnienie związane z pobudzaniem elektronów tegoż. Udajesz czy naprawdę nie kumasz?

>A to ciekawostka - gdyż udało się już w laboratorium wyemitować jeden foton i prześledzić jego tor ruchu...
Wyemitować - jak najbardziej. Prześledzić drogę? Wybacz ale czegoś chyba nie zrozumiałeś. Żeby prześledzić drogę fotonu, trzeba by go było rejestrować w każdym punkcie jego hipotetycznej "drogi". Co oznacza że musiałby z czymś odziaływać cały czas. Foton może odziaływać z pewnymi cząsteczkami (np. z elektronem bo z innym fotonem już nie) ale wtedy mamy odziaływanie czyli redukcję funkcji falowej. I wkłady od alternatywnych dróg znikają. Pomiędzy kolejnymi odziaływaniami fotonu które rejestrujemy nie istnieje pojedyncza droga. A niezależnie od MK nie można odziaływać z fotonem cały czas w trakcie jego "drogi" w celu jej prześledzenia.

>No i znów coś mi się nie zgadza - gdyby tak było, to byśmy rejestrowali różne prędkości światła w wodzie - część wiązki fotonów biegła by szybciej (te, które miały krótszą drogę), a część wolniej (które miały pecha biec droga dłuższą). A tu jak na złość prędkość w wodzie jest jednakowo niższa dla wszystkich fotonów.
Wkład do prawdopodobieństwa od dłuższych dróg jest tak znaczny, że nie rejestrujemy różnych prędkości, tylko mniejszą. Co to znaczy dla "wszystkich fotonów". Nie możemy kontrolować prędkości pojedyńczego fotonu, bo nie kontrolujemy momentu emisji. Nie można prześledzić drogi pojedynczego fotonu mówiąc: został wysłany w chwili t1 z punktu x1 i dotarł w chwili t2 do punktu x2. Możemy zarejestrować z dużą dokładnością moment t2, ale nie znamy dokładnie momentu t1. Nie można również stwierdzić: zarejestrowaliśmy foton w punkcie x1 w czasie t1 a potem w punkcie x2 o czasie t2. Bo rejestracja fotonu w x1 burzy całe zjawisko, foton został pochłonięty. I teraz znów musi być ew wyemitowany z x1 ale nie kontrolujemy dokładnie kiedy.
Nie ma tu miejsca na wykład z mechaniki kwantowej. Sam przyznajesz że mało o niej wiesz. Więc najpierw może poczytaj, a potem zadawaj pytania.
M. Satanisław (499 punktów)

>Mowa o opóźnieniu większym niż dla światła w próżni. Dla próżni opóżnienie jest związane ze skończoną prędkością fotonu. Dla ośrodka istnieje dodatkowe opóźnienie związane z pobudzaniem elektronów tegoż. Udajesz czy naprawdę nie kumasz?<

Ty nie kumasz - zadałem proste pytanie - skoro fotony jako fala dlatego biegną w wodzie, bo w tej wodzie coś tam (mniejsza o to, co) falę przenosi - to co właściwie falę świetlną w tzw. próżni przenosi? W ten sam sposób jak w wodzie - tylko wolniej? Wyklęty eter?

>>A to ciekawostka - gdyż udało się już w laboratorium wyemitować jeden foton i prześledzić jego tor ruchu...
>Wyemitować - jak najbardziej. Prześledzić drogę? Wybacz ale czegoś chyba nie zrozumiałeś. Żeby prześledzić drogę fotonu, trzeba by go było rejestrować w każdym punkcie jego hipotetycznej "drogi".<

A gucio prawda. Nie mając dowodów bezpośrednich, człowiek rozumny znajduje dowody pośrednie. Nie rozkłada łapek bezradnie z tego powodu, że jednego fotonu nie da się bez zmiany jego parametrów rejestrować na całej drodze, lecz z jednego miejsca emisji wypuszcza kolejne pojedyncze fotony o tych samych parametrach. I rejestruje ich tor oddziaływując na każdy z osobna w różnych miejscach drogi. Następnie sporządza wykres - i już widzi, że te kolejne fotony zostały zarejestrowane na jednej linii prostej, przez co prosty wniosek - jeden foton biegnie po linii prostej.

Ty mi radzisz czytać.
A co ja mam tobie poradzić, byś zaczął rozumować?
uxbridge (5980 punktów)
>Ty nie kumasz - zadałem proste pytanie - skoro fotony jako fala dlatego biegną w wodzie, bo w tej wodzie coś tam (mniejsza o to, co) falę przenosi - to co właściwie falę świetlną w tzw. próżni przenosi? W ten sam sposób jak w wodzie - tylko wolniej? Wyklęty eter?
Nudzi mnie to. Istnienie ośrodka powoduje efektywne spowolnienie światła. Z powodu odziaływania z materią. W próżni nie ma odziaływania więc też spowolnienia. Światło jako fala elektromagnetyczna czy też fotony biegnie zarówno w wodzie jak i próżni i każdym innym ośrodku.
Pojęcie toru fotonu jest przybliżeniem. Gdyby udało ci się zbudować urządzenie emitujące pojedyńcze fotony w określonym kierunku, to po prostu stworzyłbyś takie warunki że prawdopodobieństwo ruchu po najkrótszym torze byłoby niemal 1.
Ale to beznadziejne (znaczy dyskusja z tobą). Przeczytaj sobie o eksperymencie tzw. "bombowym" Elitzura i Vaidmana. Zresztą doświadczenie z dwiema szczelinami równie dobrze pokazuje jak foton "podróżuje dwiema drogami".
Na marginesie. Ja bym się do tych fotonów tak bardzo nie przywiązywał. Znakomita większość zjawisk da się wyjaśnić bez pojęcia fotonu. Nie jest potrzebny w STW, OTW nawet w klasycznej MK. Podobno nawet efekt fotoelektryczny (pierwszy dowód na "istnienie" fotonów) da się wyjaśnić bez pojęcia fotonu. Foton jest niezbędny w QED i z tego tytułu egzystuje w Modelu Standardowym. Jeśli uda się zbudować jakąś teorię wielkiej unifikacji, może się zdarzyć że pojęcie fotonu w ogóle zniknie. I zostanie zastąpione czymś znacznie bardziej skomplikowanym
M. Satanisław (499 punktów)

>Nudzi mnie to. Istnienie ośrodka powoduje efektywne spowolnienie światła. Z powodu odziaływania z materią. W próżni nie ma odziaływania więc też spowolnienia. Światło jako fala elektromagnetyczna czy też fotony biegnie zarówno w wodzie jak i próżni i każdym innym ośrodku.<

Co cię nudzi? Logiczne pytania, na które nie możesz udzielić logicznej odpowiedzi?
Ja nie sprzeczam się z tym, że w tzw. "próżni" coś, co nazywamy "fotonem" porusza się szybciej niż w wodzie. Ja nie sprzeczam sie z tym, że foton w wodzie oddziaływuje z czymś tam. Interesuje mnie, jak właściwie oddziaływuje foton w wodzie, że następuje spowolnienie - bez rozproszenia na wszystkie strony.

Obrazowo - napotyka foton cząsteczkę wody. Oddziaływuje z jakimś elektronem. Ten elektron nie może być traktowany jako cząstka na atomowej orbicie (bo wtedy nastąpiłaby zauważalna różnica między zachowniem fotonów, które "trafiły" w "kulkę" zwaną elektronem, a tymi, co "nie trafiły". Musi oddziaływać z elektronem traktowanym jako fala, "uwięziona" w atomie. Ale i tu się nie zgadza - nie ma takiego lokalnego zjawiska falowego, które by zmieniło znacząco prędkość innej fali (tu "fotonu") bez zmiany jej kierunku - z wyjątkiem innej fali biegnącej (lub "ustawionej") dokładnie w tym samym kierunku, co fala "fotonu".
I teraz pytanie - czy fala "elektron" wie, skąd będzie biegła fala "foton", by się odpowiednio "ustawić"? A jak na ten atom poleci jednocześnie kilka fotonów z róznych kierunków - to elektron jednocześnie "ustawi" się do każdego z fotonów?
No bzdura.

>Ale to beznadziejne (znaczy dyskusja z tobą).<

Na twoich warunkach tak - klepiesz wyuczone formułki, zamiast pytać się "jak to możliwe"? i szukać wyjaśnień.

>Przeczytaj sobie o eksperymencie tzw. "bombowym" Elitzura i Vaidmana. Zresztą doświadczenie z dwiema szczelinami równie dobrze pokazuje jak foton "podróżuje dwiema drogami".<

Dwiema drogami?
Naraz?
O nie - foton podróżuje jedną z dwóch dróg. Wszystko tu jest jasne i logiczne - ale nie ma nic wspólnego z tematem - spowolnieniem światła w wodzie bez jego rozproszenia.

>Na marginesie. Ja bym się do tych fotonów tak bardzo nie przywiązywał. Znakomita większość zjawisk da się wyjaśnić bez pojęcia fotonu<

A tu zgoda. Dla mnie oddziaływujący świat jest nie oddzielną energią i oddzielną materią, lecz lokalnymi, falowymi zaburzeniami przestrzeni. Wszystko. Raz to zaburzenie nazwiemy elektonem, raz fotonem, raz neutronem, raz atomem, raz człowiekiem.
Lecz to implikuje konieczność uznania "eteru".
"Eteru" nie ciągłego, lecz "ziarnistego" - stąd zjawiska falowe, czy niemożność zajęcia innych poziomów, niż ściśle określone.
No, ale nie tym mieliśmy rozmawiać, lecz o dziwacznym przy uznaniu prawdziwości relatywistyki zachowywaniu się tego zjawiska, które określamy jako "foton".
uxbridge (5980 punktów)
Wiesz co? Wymyślasz sobie własną interpretację fizyki i z nią polemizujesz. Dokładnie tak samo robią kreacjoniści, polemizując z argumentami ewolucjonizmu które sami wymyślają. Opisuję ci interferencję fal pochodzących z wielu źródeł, a ty nie rozumiesz co to jest interferencja więc wymyślasz sobie swoje zjawisko i kwestionujesz je.
Dokładny opis odziaływania fotonu z materią to kwestia QED. I zadne twoje pomysly nie zbliza sie do zlozonosci tej teorii. A ona, skubana nie tylko ze jest zgodna ze wszystkimi dotychczas obserwowanymi zjawiskami, to jeszcze daje przewidywania zgodne ilosciowo do kilkudziesieciu miejsc po przecinku. Zadna teoria fizyczna za wyjatkiem OTW nie daje tak dobrej zgodnosci z doswiadczeniem.
Tylko zeby zrozumiec w pelni QED potrzebne sa lata nauki. Ja jej nie rozumiem i ty jej nie rozumiesz. Ale ty jak czegos nie rozumiesz to uznajesz ze tego nie ma. Koniec dyskusji.
I jeszcze jedno. Policz sobie (jak jesteś w stanie, chociaż to szkolna matematyka) jakie napięcie na płaskim kondensatorze o szer. 1m jest potrzebne żeby przyśpieszane w nim elektrony przekroczyły prędkość światła. Oczywiście wg. klasycznej fizyki Newtona i Galileusza. A potem podaj nam wynik. I zadumaj się nad głupotą naukowców wydających miliardy dolarów na budowę nadprzewodzących akceleratorów zamiast skorzystania z uczelnianego laboratorium.
M. Satanisław (499 punktów)
>Opisuję ci interferencję fal pochodzących z wielu źródeł, a ty nie rozumiesz co to jest interferencja więc wymyślasz sobie swoje zjawisko i kwestionujesz je.<

Nie lubię, jak jakiś chłopczyk pierdzieli mi, że czegoś nie rozumiem, gdy rozumiem doskonale.

>Policz sobie (jak jesteś w stanie, chociaż to szkolna matematyka) jakie napięcie na płaskim kondensatorze o szer. 1m jest potrzebne żeby przyśpieszane w nim elektrony przekroczyły prędkość światła. Oczywiście wg. klasycznej fizyki Newtona i Galileusza. A potem podaj nam wynik. I zadumaj się nad głupotą naukowców wydających miliardy dolarów na budowę nadprzewodzących akceleratorów zamiast skorzystania z uczelnianego laboratorium.<

Tylko po co?
Przecież to, że nie możemy zaobserwować prędkości wyższej, nić prędkość światła w tzw. "próżni" jest od dawna znane, jeszcze przed czasami Einsteina. Durnie jedynie się to tłumaczy - jakimiś manipulacjami przestrzenią i czasem, zamiast po prostu przyjąć, że wszystko, co się przemieszcza emituje fotony nie z ruchomego punktu do innego ruchomego, lecz z nieruchomego miejsca przestrzeni (eteru) do innego. I dlatego nie możemy zaobserwować prędkości wyższych, bo jedyne, czym możemy rejestrować szybki ruch - to są właśnie fotony.
uxbridge (5980 punktów)
>Nie lubię, jak jakiś chłopczyk pierdzieli mi, że czegoś nie rozumiem, gdy rozumiem doskonale.
>
I niniejszym zakoczyłeś dyskusję. To co ci najlepiej wychodzi to obelgi.
Celecrin (11895 punktów)
>>Opisuję ci interferencję fal pochodzących z wielu źródeł, a ty nie rozumiesz co to jest >interferencja więc wymyślasz sobie swoje zjawisko i kwestionujesz je.doskonale.
Niczego nie rozumiesz. Jestes w podstawówce z wiedza z fizyki. Sam udowodniles, ze nie rozumiesz zaleznosci, pomiedzy energia fotonu, jego predkoscia, a dlugoscia fali. Nie rozumiem zatem czemu sie upierasz przy swoim zdaniu.
Marek (196 punktów)
Nie możemy kontrolować prędkości pojedyńczego fotonu, bo nie kontrolujemy momentu emisji. Nie można prześledzić drogi pojedynczego fotonu mówiąc: został wysłany w chwili t1 z punktu x1 i dotarł w chwili t2 do punktu x2. Możemy zarejestrować z dużą dokładnością moment t2, ale nie znamy dokładnie momentu t1. Nie można również stwierdzić: zarejestrowaliśmy foton w punkcie x1 w czasie t1 a potem w punkcie x2 o czasie t2. Bo rejestracja fotonu w x1 burzy całe zjawisko, foton został pochłonięty. I teraz znów musi być ew wyemitowany z x1 ale nie kontrolujemy dokładnie kiedy.

Hm. Wyobrźmy sobie taki układ odizowolowany od srodowiska: atom, który moze wyemitować foton i detektor. Znamy odległość atomu od detektora. W pewnym momencie detektor rejestruje foton. Na ten podstawie znamy czas i miejsce rejestracji fotonu, a zanając odległość od atomu mozemy obliczyć czas (miejsce znamy) emisji. Czyż nie?
uxbridge (5980 punktów)
>Hm. Wyobrźmy sobie taki układ odizowolowany od srodowiska: atom, który moze wyemitować foton i detektor. Znamy odległość atomu od detektora. W pewnym momencie detektor rejestruje foton. Na ten podstawie znamy czas i miejsce rejestracji fotonu, a zanając odległość od atomu mozemy obliczyć czas (miejsce znamy) emisji. Czyż nie?

No pewnie można. Tylko nic specjalnego z tego nie wynika. Fotonu nie da się zarejestrować punktowo a jedynie z dokładnością do długości fali. Jeśli między odbiornikiem a nadajnikiem nie ma ośrodka to wkłady od różnych dróg się kasują i rejestrujesz zawsze najkrótszą. Przy ośrodku nie jest tak że wszystkie fotony rejestrujesz opóźnione. Jak będziesz puszczał fotony przez szybę, to nieliczna część doleci bezpośrednio, część nie doleci (pochłanianie) a spora część doleci z opóźnieniem na skutek odziaływania z materią.
W ogóle ta dyskusja o fotonach trochę bezsensowna. Fotonu nie da się rozważać bez relatywistyki. A jego odziaływania z materią bez elektrodynamiki kwantowej. Nierelatywistyczny i niekwantowy foton jest tworem bezsensownym. Nie odtworzy odziaływań Maxwellowskich, nie wytłumaczy zjawisk falowych w promieniowaniu ani interakcji z materią. Ludzie się przywiązują do pojęcia fotonu, bo fajnie wyobrażać sobie promieniowanie jako strumień cząstek. Tylko że to pułapka, bo w naiwnym rozumowaniu prowadzi na manowce. Wystarczy zdać sobie sprawę że antena fal długich też wysyła fotony. I co? Mamy je sobie wyobrażać jako olbrzymiaste cząstki o średnicy setek metrów? Bo z taką dokładnością można je lokalizować.
Zabawne jest mówienie o fotonach i pomijanie relatywistyki. Foton w fizyce stał się niezbędny, gdy zaczęto rozważać relatywistyczne efekty w mechanice kwantowej. Wcześniej pojawił się przy rozważaniu zjawiska fotoelektrycznego, ale okazuje się że do jego wyjaśnienia wcale nie jest potrzebny. Negując relatywistykę, neguje się fotony.
Marek (196 punktów)
A więc w przykładzie Stanisława z wodą każdy foton leci po wszystkich możłiwych drogach? Tak samo jak przchodzi przez dwie szczeliny?
A propos tych fal dlaczego w ogóle wymyłśono cząstki, a nie przyjęto że istnieją same fale (pytanie tylko czego). Elektorn pochłaniający foton to np. byłaby fala zmieniająća swoją amplitudę albo częstotliwość...
uxbridge
>A więc w przykładzie Stanisława z wodą każdy foton leci po wszystkich możłiwych drogach? Tak samo jak przchodzi przez dwie szczeliny?
W formalizmie matematycznym on niby zawsze leci po wszystkich mozliwych drogach, ale wklady od dalszych drog sie kasuja, co znaczy ze tor zbliza sie do klasycznego (z dokladnoscia do dlugosci fali) i nie mamy szans napotkac fotonu gdzies dalej.
Ale przy oddzialywaniu (np przy dwoch szczelinach) moga powstac rownorzedne drogi nawet bardzo odlegle od siebie i wtedy nie mozna przyjac ze foton ma tor klasyczny.
Przy rozpatrywaniu doswiadczen z pojedynczymi fotonami mozna wyjsc od fali swietlnej a nastepnie znajac obraz fali wyobrazic sobie ze ona determinuje rozklad pojedynczych fotonow. Przy przejsciu fali przez wode, "czesc fali" dochodzi docelu niezaburzona a czesc jest przesunieta w fazie bo emituja ja wzbudzone elektrony osrodka. I w rezultacie na odbiorniku mamy wypadkowa fale opozniona. Co dla pojedynczych fotonow oznacza ze sa rejestrowane z opoznieniem czyli ich efektywna droga byla wieksza.
Ale to i tak jest przyblizenie, bo jak pisalem efektywnego opisu dostarcza dopiero QED ktora traktuje odzialywanie fotonu z materia jako interakcje funkcji falowej elektronu i "funkcji falowej" fotonu bedacego wzbudzeniem kwantowego pola elektromagnetycznego. W QED nie ma jednego prostego odzialywania foton - elektron tylko szereg elementarnych oddzialywan typu pochloniecie, emisja, wymiana, kreacja pary, anihilacja itp itd. I kazde odzialywanie moze byc nieskonczona suma tych elementarnych, gdzie podstawowe odzialywanie daje pierwsze przyblizenie a pozostale daja "poprawki promieniste". I wtedy to sie pieknie zgadza z doswiadczeniami.
>A propos tych fal dlaczego w ogóle wymyłśono cząstki, a nie przyjęto że istnieją same fale (pytanie tylko czego). Elektorn pochłaniający foton to np. byłaby fala zmieniająća swoją amplitudę albo częstotliwość...
Wlasciwie tak jest. Pelny opis czastki daje funkcja falowa. O czastkach mowi sie chyba ze wzgledow historyczno-intuicyjnych. Ale to prowadzi potem do nieporozumien.
Zauwazmy ze w probach jednolitego opisu fizyki np. teorii strun, czastki staja sie jeszcze dziwaczniejszymi bytami. Jako wzbudzenia wielowymiarowych nieskonczonych strun lub membran.
Zauwazmy, ze wielu ludzi mieniacych sie racjonalistami, to tak naprawde naiwni materialisci. Sa wielbicielami nauki a kiedy ze zdumieniem odkrywaja ze fizyka na poziomie podstawowym jest taka jakas niematerialna i pokrecona, zaczynaja snuc jakies wlasne teorie ktore moga byc fajne, tylko nie maja zadnego zwiazku z faktami doswiadczalnymi.
Kiedy fizyka napotyka na fakt niezgodny z intuicja, rezygnuje z intuicji. A naiwny materialista woli zrezygnowac z faktów.
waligóra (961 punktów)
>Ciekawe rzeczy rebe Wichsenberg mówisz, widać, żeś uczony w Piśmie i nie od parady >soboli kołpak na łbie nosisz.
>Foton Żydem jest i basta - ród Fotona to zaginione 13 plemię izraelskie, o którym złośliwie >milczała Tora, Miszna, Gemara i Kabała, aż czcigodny, błogosławionej pamięci rebe >Einstein wydobył je z zapomnienia.
>Lecz plemię Fotonów z racji zbyt długiego odizolowania od reszty plemion izraelskich już >pejsów nie posiada, ma tylko długość i barwę przesuniętą ku czerwieni - gdyż nie >zaprzestało przymierza z JHWH i nadal rzeza końce swych ptaszków, przez co skróconym >jest i to czerwone ma odsłonięte

Nie martw się Satanisławie, wszystko jest w porządku jesteś wśród przyjaciół rozluźnij się.
...Ok zaczynamy terapię
Po pierwsze - musisz wyrzuć to z siebie - wyobraź sobie że jestem wstrętnym, skapiszoniałym żydowskim rebe. Takim właśnie jak sobie go wyobrażasz - co o mnie myślisz ? (tutaj mam prośbę do administratorów aby nie usuwać ewentualnych wulgaryzmów, niestety dla dobra terapii jest to konieczne - musimy bowiem jako uzytkownicy tego forum zdawać sobie sprawę że jeżeli kolega Satanisław nie wyrzuci tego z siebie - być może w trudnej do zaakceptowania dla ogółu formie - to dział "Nauka" nie będzie miał spokoju od jego "frywolnych" postów. Musimy więc wybrać albo teraz powie coś brzydkiego albo setki bezsensownych tematów w najbliższym czasie - dla mnie wybór jest prosty.
Tak więc, jestem rabinem żydowskim - mało tego żądam od ciebie zwrotu lichwiarskiej
pożyczki a ty masz wielodzietną rodzinę na utrzymaniu. Co mi powiesz ? ........

Po drugie powróćmy do, jak czytam niżej, okresu wczesnego dzieciństwa określasz go
tymi słowy:
>A tu odpowiem ci na poważnie - pacholęciem będąc szwendałem się po pieprzonym >Żoliborku z ekipą, w skład której wchodziło też trzech Piotrów. Bystre słowiańskie >chłopaki, jakąś dolewkę krwie semickiej może i mieli, ale baaardzo malutką, lecz jeszcze >licealistami będąc wykombinowali sobie, że zrobią w życiu geszeft podając się za Żydów.
>Nie raz przy browarku pitym na wygodnej ławeczce w parku Krasińskich czy wzdłuż >Wisłostrady robiłem sobie z nich jajca, gdy przepytywali się z kompletnie im obcych >zwyczajów pejsatych.
>Lecz jajca były przedwczesne - zapisanie się ich do TSKŻ na Placu Grzybowskim, a potem >do kahału na Twardej spowodowało, że ruszyły pejsate wtyki za granicą i dwóch bez >problemu nie tylko dostało się do USA, nie tylko dostali tamtejsze obywatelstwo, ale i >porobili tam kariery - jeden na uniwerku w Kalifornii, drugi w chicagowskiej klinice.
>Najśmieszniejszy był los trzeciego Piotra. Został w Polsce, zaczął marnie (zmajstrował >nieślubne dziecko jakiejś panience z dołów społecznych) - aż pewnego dnia widzę go w >telewizorku, jak się kiwa w mycce na głowie w Jedwabnem jako.... jeden z >najważniejszych "Żydów" polskich, hehehehe... Skojarzysz, o kogo chodzi, gdy ci >podpowiem, że jego tatuś z Czech pochodzi, przez co nie polskie, nie aszkenazyjskie, lecz >czeskie nazwisko nosi....

Tak to musiało być trudne, co wtedy czułeś widząc dawnego kolegę - czy była to złość
nienawiść, a może zazdrość ?
Co byś mu powiedział ?
Musisz nam również drogi Satanisławie opowiedzieć o relacjach rodzinnych - to ważne
czy aby to włóczenie się po Żoliborskich ciemnych ulicach nie było spowodowane kłopotami
w domu ? (powiem szczerze, że ja już mam w tej sprawie pewną hipotezę, ale na razie
posłuchajmy opowieści kolegi Satanisława). A więc dokonajmy regresu w krytyczny moment, kiedy kształtuje się osobowość dorosłego człowieka - wiek wczesnoszkolny.
Jesteśmy w domu kolegi Satanisława - Satanisławie co czujesz ? Czy jest to dom przyjazny dla ciebie ? ..........

>>Jeśli ktoś chciałby w tej sprawie ofiarować skromny datek chętnie podam numer >swojego konta.
>Zaraz, zaraz, jak to twojego?
>Czyżbyś przyznawał się, że to jednak ty potrzebujesz pomocy psychiatrycznej?
Po terapii będzie wszystko jasne dlaczego jest to numer mojego konta. Na razie w ogóle
się tym nie przejmuj.
M. Satanisław (499 punktów)
>wyobraź sobie że jestem wstrętnym, skapiszoniałym żydowskim rebe<

No jesteś - i co?

>Tak więc, jestem rabinem żydowskim - mało tego żądam od ciebie zwrotu lichwiarskiej pożyczki a ty masz wielodzietną rodzinę na utrzymaniu. Co mi powiesz ? ........<

Powiem ci "wypad" - gdyż ja od żadnego lichwiarza ani Żyda nigdy nie pożyczałem i nie będę pożyczał pieniędzy - zatem pożegnam cię ozięble, a jak będziesz natrętny wezwę ochronę, by cię spławiła, a gdy przedstawisz jakieś kwity - ochrona chwyci cię za brudny kołnierz (w rękawiczkach, by robactwa nie złapać) i powiadomi prokuraturę, że dokonujesz próby wyłudzenia po uprzednim dokonaniu przestępstwa fałszerstwa dokumentu. Takie fałszerstwo jest nawet dość prawdopodobne - w końcu pierwsi osiadli u nas Żydzi znaleźli się na obecnych terenach polskich po wygnaniu z czeskiej Pragi właśnie za fałszowanie skryptów dłużnych.

>Tak to musiało być trudne, co wtedy czułeś widząc dawnego kolegę - czy była to złość nienawiść, a może zazdrość ?<

Rozbawienie - uśmiałem się po pachy. Jak będziesz podawał się publicznie za Olmeka lub Zulusa - też mnie rozbawisz

>czy aby to włóczenie się po Żoliborskich ciemnych ulicach nie było spowodowane kłopotami w domu ?<

Nie dokonuj drogi kolego walikupo projekcji swych traumatycznych przeżyć z młodości na inne osoby...

>Po terapii będzie wszystko jasne dlaczego jest to numer mojego konta<

Już jest jasne - próbujesz wyłudzić. Lepiej uważaj - czas ochronny może się skończyć i znów będziesz z rodakami jako naciągacz przeganiany z kraju do kraju
movax (630 punktów)
>A tu się mylisz. To, co piszesz, dotyczy według relatywistów tylko fotonu w próżni. Potrafimy już na chwilę foton w innym ośrodku niż próżnia nie tylko spowolnić do prędkości rowerzysty, ale nawet zatrzymać. I co, zatrzymany nie posiada masy spoczynkwej, a rozpędzany z powrotem masę nabiera??

Mniejsza prędkość światła w ośrodkach materialnych to raczej
prędkość efektywna. Tzn. foton jets pochłaniany na chwilę przez elektrony, zmieniając ich energię, a ponieważ zwykle wytwarza się stan bardzo niestabilny to prawie natychmiast
stan ten deekscytuje. Ale i tak czas w którym to sie odbywa
wystarcza do sprawienia wrażenia spowolnienia światła.

Co do spowalniania np. w BEC to nie wiem, musiałbym poczytać.
estetka (708 punktów)
>Krótka bajeczka relatywistów o pojawiającej się i
>znikającej masie fotonu:

bez wzgledu jakie opowiesz bajki o fotonie, nie zmieni to sytuacji, ze sam foton jest wlasciwie konceptem i nalezy do fizyki eksperymentalnej i teoretycznej, wiec im wiecej bajek i im wiecej elsperymentow, tym dalej nauka "idzie" ( khe, khe..) do przodu.
O ile sama nie wymyslilam tej bajki, to dzieki eksperymentom z fotonem mamy dzisiaj lasery....-) i bez wzgledu czy dla Ciebie jest to kabaret czy fajna zabawa, wyniki eksperymentow z fotonami maja konkretne zastosowania.

przepraszam, ze nie ustosunkowuje sie do konkretnych twoich pogladow, ale moja wiedza jest jeszcze na poziomie informacji, ze foton nie ma zadnej masy i nie pamietam aby to nauka obalila.... z Feynmanem na czele...... zreszta, mamy juz 6 nagord Nobla i byc moze lista ta nie jest zamknieta -)

(narysowac foton, ktory nie ma masy, to zaden problem sama widzialam... tak samo jak narysowac muzyke czy cisze... jak ktos ma talent albo nie ma, to mu sie uda albo sie nie uda-)..nawet gdzies udalo mi sie przeczytac, ze foton, ktory nie ma masy posiada strukture granulowata... -)
waligóra (961 punktów)
>Krótka bajeczka relatywistów o pojawiającej się i
>znikającej masie fotonu:
Oczywiście jest to spisek wiadomych sił , musisz koniecznie sprawdzić czy czasami
te, używając twojej terminologii "pejsate siły" nie powodują braków w twojej edukacji.
Cały problem jest problemem sztucznym wynikłym jedynie z pomieszania terminologii którą stosujesz, należy przyjąć (i tak też się to robi) do wiadomości :
stosujemy pojęcia : masa spoczynkowa - m , energia - E
nie ma masy relatywistycznej ponieważ jest to po prostu energia
Zgodnie z tym mamy:
foton nie posiada masy spoczynkowej, posiada energię !!!!!! co jest oczywistyą konsekwencją stwierdzenia :nie istnieje układ odniesienia w którym foton spoczywa.
Pejsatą bzurą jest podane stwierdzenie, że w labolatorium zatrzymano światło

Emisja fotonu powoduje oczywiście ubytek masy m jednak w żaden sposób nie sprawia
że ten ubytek m przechodzi na foton - foton unosi energię E.
Do kolejnych pejsatych bzdur należy stwierdzenie że masa m fotonu jest doświadczalnie potwierdzona. Aby zważyć foton należałoby go zatrzymać lub sprawić że waga osiągnie prędkość fotonu.
Reasumując : powieneś wybrać albo fizyka albo walka z semitami (kosmitami, masonami
itp) niestety jak pokazuje twój przykład jedno z drugim nie jest komplementarne.
placownik (17853 punktów)

   Moim zdaniem warto coś tłumaczyć osobom, które nie rozumieją ale chcą zrozumieć. Tłumaczenie tym, którzy rozumieją inaczej i zrozumieć tego nie chcą, jest stratą czasu. Szkoda tylko niewinnych dziatek. Mogą nabrać przekonania, że Einstein jest oszustem podobnie jak wszyscy ci którzy twierdzą, że go rozumieją.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
M. Satanisław (499 punktów)
Głupio rozstawiać po kątach moderatora, ale nie wytrzymałem i niniejszym uprzejmie proszę:

Bądź łaskaw zabrać głos w temacie (szczególnie polecam na samym dole wątek o przesunięciu widma odległych galaktyk ku czerwieni), albo nie spamować.

z poważaniem - twój nie-Żyt żołądka.
M. Satanisław (499 punktów)

>Cały problem jest problemem sztucznym wynikłym jedynie z pomieszaniafoton nie posiada masy spoczynkowej, posiada energię !!!!!! co jest oczywistyą konsekwencją stwierdzenia :nie istnieje układ odniesienia w którym foton spoczywa.<
>Pejsatą bzurą jest podane stwierdzenie, że w labolatorium zatrzymano światło<

Podałem już w innym miejscu link, w którym donoszą o zatrzymaniu fotonu. Co ty na tę "pejsatą bzdurę"??

>Emisja fotonu powoduje oczywiście ubytek masy m jednak w żaden sposób nie sprawia że ten ubytek m przechodzi na foton - foton unosi energię E.<

A na co przechodzi ubytek masy, jak nie na foton? Twierdzisz, że na energię? Przecież właśnie foton jest energią. Zaczyna mnie ta rozmowa nużyć...
M. Satanisław (499 punktów)
Drodzy bezmyślni wielbiciele relatywizmu z końskimi klapkami na oczach - czy nikt z was na lekcji fizyki nie wstał tak jak ja i nie krzyknął belfrowi:

"Panie belfer! Jakim cudem właściwie powstaje przesunięcie widma promieniowania odległych, oddalajacych się od nas galaktyk ku czerwieni, skoro zakładając prawdziwość relatywistyki jest to po prostu niemożliwe????"

Dowód - energia fotonu zależy od częstotliwości jego widma.
Jakiś kwazar wysyła promieniowanie ze stałą (według relatywistów) prędkością światła. Po drodze (według relatywistów) dzieją się różne cuda - niewidy z czasem i przestrzenią, ale na końcu to światło dociera do nas z tą samą prędkością, z jaką zostało wysłane. Czyli zakładając prawdziwość twierdzeń relatywistów dotarło tyle samo energii świetlnej, co zostało wysłane. Lecz niestety rzeczywistość zaskrzeczała - zmieniło się widmo tegoż światła - zostało przesunięte ku czerwieni - czyli ma na Ziemi mniej energii, niż miało przy wysłaniu z kwazara.

Co do jasnej cholery stało się z tą zgubioną energią? W masę się nie zamieniła (według relatywistów foton masy nie posiada) - czyli kto tę energię po drodze podprowadził? Aniołki, Bozia, Szatan, czy ufoludki? I w jaki sposób?

Relatywistyczne ufo-judki przechodzą nad tą nielogicznością do porządku dziennego - cóż, ludzie z rodu Einsteina czy Marksa tak mają w swoich teoriach - idea jest doskonała, tylko zawiniły błędy i wypaczenia w realizacji oraz sabotażyści

-----------------------

Wasz podstępnie knujący sabotażysta, woda na młyn, agent wiadomych sił, podżegacz i zapluty karzeł Satanisław.
google
>Lecz niestety rzeczywistość zaskrzeczała - zmieniło się widmo tegoż światła - zostało przesunięte ku czerwieni - czyli ma na Ziemi mniej energii, niż miało przy wysłaniu z kwazara.
Ciekawa dyskusja na ten temat: groups.goo(*)y+loss&rnum=3#d860254d91df6fdb
Sprawa jest złożona, ale zasadniczo są dwa efekty: dopplera (gdzie nie ma utraty energii, tzn. jest pozorna
pl.wikiped(*)lera#Przypadek_relatywistyczny ) oraz:
"Zmiana długości fali (energii) fotonu może powstać nie tylko w wyniku zjawiska Dopplera. W kontekście astrofizycznym istotną rolę odgrywa tzw. przesunięcie grawitacyjne. Foton wyemitowany z obszaru o wysokim ujemnym potencjale grawitacyjnym (np. z powierzchni zwartego masywnego obiektu - białego karła lub gwiazdy neutronowej) część swej energii zużywa na pokonanie bariery potencjału. Przesunięcie grawitacyjne w tym wypadku - podobnie do efektu Dopplera, spowodowanego ucieczką galaktyk - następuje w stronę długich fal."
M. Satanisław (499 punktów)
Link pierwszy:

Znam angielski, lecz nie specjalistyczny. I proszę nie nazywać mnie z tego powodu nieukiem - nawet Einsteinowi nauka języków obcych szła opornie
Zatem streść, co tam jest najciekawszego napisane.

Link drugi:

Relatywistyka nie przyjmuje "rozszerzania się przestrzeni" tak sobie a muzom, bez przyczyny.
Zatem podajesz mi na tacy kolejny dowód przeciwko Einsteinowi, o ile dobrze zrozumiałem?
Zresztą czy się przestrzeń rozszerzy, czy nie rozszerzy - nie tłumaczy to ubytku energii w przypadku uznania prawdziwości relatywistyki. Foton z kwazara został wysłany z tą samą prędkością względem tego kwazara, co przybył na Ziemię względem Ziemi. Lecz kwazar wysłał więcej energii (krótsze widmo), niż dotarło na Ziemię (dłuższe widmo).
Odpowiesz, co się stało z tą brakującą energią, czy od razu wyrzucisz podręczniki relatywistyki do kosza?

Link trzeci:

>"Zmiana długości fali (energii) fotonu może powstać nie tylko w wyniku zjawiska Dopplera. W kontekście astrofizycznym istotną rolę odgrywa tzw. przesunięcie grawitacyjne. Foton wyemitowany z obszaru o wysokim ujemnym potencjale grawitacyjnym (np. z powierzchni zwartego masywnego obiektu - białego karła lub gwiazdy neutronowej) część swej energii zużywa na pokonanie bariery potencjału. Przesunięcie grawitacyjne w tym wypadku - podobnie do efektu Dopplera, spowodowanego ucieczką galaktyk - następuje w stronę długich fal."<

Hehehehe, sam się na to powoływałem w dawniejszej dyskusji na tym forum, gdzie poruszałem temat przeszacowania przez astronomów odległości od najdalszych obiektów kosmicznych. Przeszacowania, lecz nie błędnej teorii o oddalaniu się galaktyk - gdyż oddalanie się galaktyk rzeczywiście występuje, tylko z mniejszymi prędkościami od powszechnie przyjmowanych. Zwiekszanie się prędkosci ucieczki od Ziemi wraz ze wzrostem odległości rzeczywiście występuje, bo obiekty o porównywalnych masach, ale różnych odległościach od Ziemi wykazują przesunięcie ku czerwieni większe dla obiektów dalszych.
google
>Zatem streść, co tam jest najciekawszego napisane.
Aż tak głupi nie jestem, aby marnować dla Ciebie tyle swojego czasu.

>Zatem podajesz mi na tacy kolejny dowód przeciwko Einsteinowi, o ile dobrze zrozumiałem?
Ty przeciwko niemu zdaje się żadnego nie masz, więc o kolejnym mowy tu nie ma.

>Zresztą czy się przestrzeń rozszerzy, czy nie rozszerzy - nie tłumaczy to ubytku energii w przypadku uznania prawdziwości relatywistyki.
Co ty z tym ubytkiem? Nie ma ubytku, bo foton energii nie oddaje (przynajmniej nic takiego nie stwierdzono), a jak oddaje to całą. To jest zmiana relatywna, gdybyś leciał na spotkanie tym foronom z taką prędkością, z jaką oddala się ich źródło, to zarejestrowałbyś taką samą długość fali. Poczerwienienie widma nie oznacza, że energia gdzieś się rozpłynęła.
Nie jest to jednak kwestia przesądzona w fizyce, zdaje się że wymaga eksperymentów, których na razie nie można dokonać. Ja się nie upieram, są inne hipotezy które to wyjaśniają. Ale relatywistyczny efekt doppera jest potwierdzony doświadczalnie i wyjaśnia co trzeba wyjaśnić. Znasz lepsze wyjaśnienie, to zaproponuj eksperyment - Polska już dawno Nobla z fizyki nie miała..
Tak czy inaczej, to nie jest argument związany z teorią pana na E, tylko pana na H.
M. Satanisław (499 punktów)

>Aż tak głupi nie jestem, aby marnować dla Ciebie tyle swojego czasu.<

Ależ ja prosiłem o streszczenie, i to tylko rzeczy najciekawszych.
A to aż tyle czasu nie zajmie
No dobrze, wiem, wiem - spodziewałeś się, że będę się nabijał z niedokładności twojej translacji...
Punkt dla ciebie - rzeczywiście aż tak głupi nie jesteś, by dać się podpuścić jak dziecko

>Co ty z tym ubytkiem? Nie ma ubytku, bo foton energii nie oddaje (przynajmniej nic takiego nie stwierdzono), a jak oddaje to całą. To jest zmiana relatywna, gdybyś leciał na spotkanie tym foronom z taką prędkością, z jaką oddala się ich źródło, to zarejestrowałbyś taką samą długość fali. Poczerwienienie widma nie oznacza, że energia gdzieś się rozpłynęła.<

Ja dobrze wiem, że żadnego ubytku nie ma. Teoretyczny ubytek MUSI być tylko wtedy, gdy teorie relatywistów przyjmiemy za prawdziwe.
Naprawdę tego nie rozumiesz?
Jeszcze raz, najprościej jak potrafię:
Z oddalającego się kwazara wysyłasz foton. Foton ten ma względem kwazara prędkość c. Energię x. Dociera do Ziemi. Wobec Ziemi ma też prędkość c, ale energię już mniejszą, bo wystąpiło przesunięcie widma ku czerwieni. Przy jednakowej wobec i kwazara i Ziemi prędkości (tak zakładają relatywiści) nie może mieć innej energii w obu miejscach bez oddania jej gdzieś po drodze!!!!!!
Skoro oddanie po drodze nie występuje, to prędkości fotonu dla obu układów odniesienia nie mogą być jednakowe.

Kurcze, a może dam analogię?
Nie dokładną (nie czepiaj się różnic przy obu przypadkach), ale obrazową:
Strzelasz na księżycu pozbawionym atmosfery w górę kamieniem z procy z prędkością początkową 100 km/h. Ten kamień po drodze zwalnia, potem znów przyspiesza spadając na księżyc, w końcu upada na powierzchnię z prędkością też 100 km/h.
Czy może mieć inną energię kinetyczną w czasie wystrzelenia, niż w czasie upadku?
Tylko wtedy, gdy kawałek kamienia w czasie lotu się wykruszy.
Lecz że strzeliłeś kawałkiem litego granitu, który rozpaść się nie może - energia kinetyczna musi byc taka sama dla wystrzału i dla upadku.

>Ale relatywistyczny efekt doppera jest potwierdzony doświadczalnie i wyjaśnia co trzeba wyjaśnić<

Wyjasnia też, że albo relatywistyczna zasada zachowania masy i energii jest nieprawdziwa, albo relatywistyczna zasada jednakowej prędkości fotonu w próżni wobec każdego punktu odniesienia jest nieprawdziwa. Albo obie są nieprawdziwe.
Tak czy owak - udokumentowane występowanie zjawiska przesunięcia widma ku czerwieni dla obiektów oddalajacych się dowodzi błędności relatywistyki - co należało dowieść.
Uxbridge
>Z oddalającego się kwazara wysyłasz foton. Foton ten ma względem kwazara prędkość c. Energię x. Dociera do Ziemi. Wobec Ziemi ma też prędkość c, ale energię już mniejszą, bo wystąpiło przesunięcie widma ku czerwieni. Przy jednakowej wobec i kwazara i Ziemi prędkości (tak zakładają relatywiści) nie może mieć innej energii w obu miejscach bez oddania jej gdzieś po drodze!!!!!!
>Skoro oddanie po drodze nie występuje, to prędkości fotonu dla obu układów odniesienia nie mogą być jednakowe.
Błeee...
Znaczy uważasz że energia fotonu ma związek z jego prędkością????
W przypadku efektu Dopplera dla fotonu, obserwatorzy poruszający sie z różną prędkością w stosunku do źródła promieniowania, zaobserwują RÓŻNE energie (i pędy) fotonu. I nawet da się tu zastosować analogię klasyczną - pęd takiej np. piłki dla różnych obserwatorów jest różny nie? Tyle że pęd (a także energia) piłki zależy od jej masy i prędkości wzg. obserwatora. A pęd i energia fotonu zależy od jego częstości. I różni obserwatorzy zaobserwują różne częstości (czyli także pędy i energie) fotonu. I tyle.
Akurat efekt dopplera dla promieniowania jest bardzo dobrze potwierdzony doświadczalnie. Np. gdy cię policja namierza radarem
M. Satanisław (499 punktów)

>Znaczy uważasz że energia fotonu ma związek z jego prędkością????<

Jezusicku, ty też nie rozumiesz?
Energia fotonu ma związek z prędkością, bo zmiejszając prędkość fotonu (gdy przechodzi np. z próżni do szkła) jednocześnie zmienia się jego długość fali (czyli energia). Prędkość różnych fotonów może być ta sama, a energia (częstotliwość) różna dla różnych fotonów.

Ale dla tego samego fotonu nie może być inna energia przy tej samej prędkości.
Pomyśl:
Według relatywistów prędkość fotonu w próżni dlatego jest jednakowa dla wszystkich punktów odniesienia, bo zmienia się czas czy przestrzeń. Ale jak by tej przestrzeni czy czasu nie zmienić - nie zmieni to energii pojedynczego fotonu. Zmiana czasu czy przestrzeni może zmienić energię wiązki kolejnych fotonów (wtedy zmieniajace się czas czy przestrzeń powoduja "ścieśnienie" lub "rozszerzenie" interwałów czasowych lub przestrzennych między kolejnymi porcjami energii, co per saldo da efekt różnicy sum porcji energii dla obu układów odniesienia), ale dla pojedynczej porcji energii (fotonu) nie może to zjawisko zaistnieć. Tylko wtedy może to zajść, gdy prędkość fotonu będzie różna dla obu punktów odniesienia.

>I nawet da się tu zastosować analogię klasyczną - pęd takiej np. piłki dla różnych obserwatorów jest różny nie? Tyle że pęd (a także energia) piłki zależy od jej masy i prędkości wzg. obserwatora.<

I już twoja analogia bierze w łeb:
Pęd i energia takiej piłki jest różna dla różnych obserwatorów - ale dla tych obserwatorów, dla których prędkość względna jest taka sama - nie może wystąpić .
A przecież według relatywistyki dla światła w próżni prędkość względna jest identyczna dla każdego punktu odniesienia.

>Akurat efekt dopplera dla promieniowania jest bardzo dobrze potwierdzony doświadczalnie. Np. gdy cię policja namierza radarem<

Zgadza się, Jest bardzo dobrze potwierdzony - czyli relatywistyka nie jest potwierdzona.
Uxbridge
>Energia fotonu nie ma związku z prędkością. Ma związek z tym, co umownie nazywamy częstotliwością. Prędkość różnych fotonów może być ta sama, a energia (częstotliwość) różna dla różnych fotonów.
>Ale dla tego samego fotonu nie może być inna energia przy tej samej prędkości.
Właśnie może, dlatego energia/pęd fotonu nie jest związana z jego prędkością.
Wracając do analogii z piłką. Jeśli piłka trafi cię uciekającego w plecy, to pęd jaki ci zaprezentuje będzie inny niż pęd jaki zaobserwujesz zderzając się z ną czołowo. Ta sama piłka a popatrz ma różną energię i pęd dla różnych obserwatorów. Dlaczego to Cię dziwi w przypadku fotonów?

>Pęd i energia takiej piłki jest różna dla różnych obserwatorów - ale dla tych obserwatorów, dla których prędkość względna jest taka sama - nie może wystąpić .
>A przecież według relatywistyki dla światła w próżni prędkość względna jest identyczna dla każdego punktu odniesienia.
Oczywiście analogia nie jest dosłowna. Jeszcze raz - dla piłki pęd i energia są związane z prędkością więc ci co obserwują tą samą prędkość obserwują tą samą energię. Dla fotonu jest inaczej i wszyscy obserwują tą samą prędkość a jednak mogą obserwować różne pędy/energie.
Mimo że twierdzisz inaczej, cały czas (podświadomie?) wiążesz energię fotonu z jego prędkością.
M. Satanisław (499 punktów)
>Energia fotonu nie ma związku z prędkością<

Co ty zacytowałeś? To nie moja wypowiedź...

>Właśnie może, dlatego energia/pęd fotonu nie jest związana z jego prędkością.<

Porąbane pojęcie relatywistycznego pędu odstawmy. Energia fotonu jest związana z długością fali. Długość fali (czyli energia) zmienia się z chwilą zmiany prędkości fotonu przy przechodzeniu np. przez pryzmat.

>Wracając do analogii z piłką. Jeśli piłka trafi cię uciekającego w plecy, to pęd jaki ci zaprezentuje będzie inny niż pęd jaki zaobserwujesz zderzając się z ną czołowo. Ta sama piłka a popatrz ma różną energię i pęd dla różnych obserwatorów. Dlaczego to Cię dziwi w przypadku fotonów?<

Bo lecący w próżni foton według relatywistów ma taka samą prędkość waląc mnie czy w plecy, czy w dziób. Piłka nie.
Pochrzanionego pojęcia "relatywistycznego pędu" nie przyjmuję do wiadomości.
Pęd to pęd. Jest jeden. "Pęd relatywistyczny" traktowany inaczej, niz pęd dla innych obiektów nie jest pędem, tylko jakimś innym wydumanym parametrem - tak samo, jak metr długości drogi nie jest tym samym, co "metr ziemniaków".

>Mimo że twierdzisz inaczej, cały czas wiążesz energię fotonu z jego prędkością.<

To "twiedzenie inaczej" było tylko i wyłącznie przedstawieniem zdarzeń z punktu widzenia relatywistyki, która kłóci się z logiką.
Uxbridge
>Porąbane pojęcie relatywistycznego pędu odstawmy. Energia fotonu jest związana z długością fali. Długość fali (czyli energia) zmienia się z chwilą zmiany prędkości fotonu przy przechodzeniu np. przez pryzmat.

Rozumiem, że jesteś w stanie zaprezentować jak promień zielonego lasera staje się żółtawy przy przejściu przez pryzmat, czy cokolwiek
Z tym pryzmatem to czasem Ci się z rozszczepieniem coś nie pochrzaniło?
M. Satanisław (499 punktów)

>Z tym pryzmatem to czasem Ci się z rozszczepieniem coś nie pochrzaniło?<

Ano pochrzaniło
Celecrin (11895 punktów)
>>Z tym pryzmatem to czasem Ci się z rozszczepieniem coś nie pochrzaniło?<
>Ano pochrzaniło
Nie. Ty tego nie rozumiesz. Kolega zlapal Cie na belkocie, az sie dziwie, ze nie zmieniles fizyki, by miec racje.
mini
Energia jest cechą, a nie bytem niezależnym.

Światła nie zatrzymasz - fala musi być w ruchu.
Tam jest tylko zapętlenie świata, i droga się wydłuża.

Masa nie rośnie, to tylko siły maleją i tak to wygląda, a Einstein był trąba (teraz jest już cała trąbalnia).
M. Satanisław (499 punktów)

>Światła nie zatrzymasz - fala musi być w ruchu.<

Tak, tak - a fale stojące nie istnieją
www.wiw.pl(*)cja/Esej.asp?base=r&cp=1&ce=42
APawłowski (1150 punktów)
>>Światła nie zatrzymasz - fala musi być w ruchu.<
>Tak, tak - a fale stojące nie istnieją
>www.wiw.pl(*)cja/Esej.asp?base=r&cp=1&ce=42
To że jest stojąca wcale nie oznacza że stoi w miejscu.
M. Satanisław (499 punktów)

>To że jest stojąca wcale nie oznacza że stoi w miejscu.<

W takim znaczeniu, jak stoi żołnierz na warcie honorowej?
Nie stoi.
Ale w takim znaczeniu, jak stoi w narożniku bokser przed walką.
Wszystko zależy od tego, co rozumiemy przez pojęcie "stoi".
Czasem jest tak, że dopiero jak stoi, to się rusza (w przód i w tył), a jak nie stoi - to wisi i się nie rusza, co najwyżej dynda i wtedy może pomóc Viagra

Wróć do listy wątków działu Nauka

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365