>Czy gdybyś uległ wypadkowi popromiennemu w komiksie i stał się nieśmiertelny, czy nadal byłbyś >religijny? W końcu strach przed śmiercią i świadomość własnej śmiertelności są głównymi czynnikami >napędzającymi wiarę religijną.
Gdyby zamiast religijnych pierdół o mającym nastąpić ciągu dalszym po śmierci i warunkowaniu tego ciągu dalszego od religijności delikwenta za jego życia, ludzie byliby edukowani według faktów wynikających z rzetelnej wiedzy, - każdy człowiek szanowałby swoje własne życie i życie innych ludzi. Na pewno byłby problem z mięsem armatnim na potrzeby konfliktów zbrojnych, - brakłoby chętnych z racji tego że każdy wiedziałby, że ma tylko jedno życie i że nie ma szans na jakiekolwiek istnienie po swojej śmierci.
'Nieśmiertelność' w ludzkim wymiarze jest niczym innym, jak pamięcią zachowywaną przez następne żywe pokolenia. Nieliczne jednostki są pamiętane z racji tego co osiągnęły w swoim życiu, - są dwa rodzaje pamiętania, - pamięć o dokonaniach pozytywnych i godnych naśladowania, oraz pamięć o dokonaniach negatywnych (tak pamięta się na przykład o Adolfie Hitlerze).
|